torrreador
23.10.03, 01:36
Gdynia od kilku dni przezywa niezwykłe chwile, na jednej z największych
scen w Polsce w Teatrze Muzycznym rozkwita po 19.00 jak dotąd niewidoczny
Kwiat Paproci (Anna Sąsiadek). Na zielono, niebiesko, w pełni afirmacji dla
uciech doczesnych nabiera blasku i kusi swoją odkrytą nasiennością Jana
(Dariusz Lewandowski) wyrywając go z miłości do Słowianki - Dziewczyny
(Izabela Szostak).
Delikatnie zarysowana fabuła jest wielkim szalonym tańcem zawieszonym w
magicznym świetle nasyconej nowoczesną formą muzyki, prawie niewidocznej
scenografii ogrywanej światłem. Nowa forma spojrzenia na polskość kreowana
przez reżysera i choreografa spektaklu Jarosława Stańka jest wizją pięknych
ludzi i niezwykłych krajobrazów świetlnych i emocjonalnych.
Dech zapiera scena wieńczącą 1 akt, w której Dziewczyna cierpi w
tumanach "proszku rozpusty" z niedawno odbytej orgii. Tarza się samotnie w
pozostałościach po swoim ukochanym, który obnaża ją z dziewictwa zdejmując
jej z głowy wianek, a chwilę potem odchodzi bezlitośnie z inną kobietą na
rumaku w kształcie zielonego mechanicznego pączka zniewolenia. Cierpienie
jest niewyobrażalne wręcz na siłę Dziewczyna próbuje oblepiać się zapachem
swojego wybrańca. Wzrusza stojąc patrząc na widownię, która nic nie robi, aby
przeszkodzić tej publicznej zdradzie, tylko klaszcze zachwycona rozmachem
sceny uwodzenia.
Takimi nieazwykłymi i perfekcyjnymi scenami jest pierwsza scena
Zmierzchu (Anna Lis), druga w II akcie i nowatorski długi finał ale nie w
całości.
Jestem jako widz zachwycony tym, że w przedstawieniu komercyjnym (show)
znajduję się druga strona lekko nanizana treścią w programie której
odkrywanie pozostaje bardziej wnikliwym ludziom teatru. Opentaniec to
moralitet XXI wieku oparty na słowiańskich korzeniach.
Jeśli mógłbym się dopraszać czegoś to tylko precyzji technicznej
szczegółów oświetlenia i precyzji osób technicznych, które niestety są
widoczne.