ciupazka
04.11.05, 08:22
Płyta nagrana przez Loch Camelot, z "pieśniami i piosenkami patriotycznymi,
zatytułowana jest "Radosna niepodległości"...Te piosenki wciąż fascynują -
mówi o płycie "Radosna niepodległości" KAZIMIERZ
MADEJ, dyrektor kabaretu Loch Camelot
- Bo też, choć pieśni towarzyszyły głównie walce o niepodległość, to wiele w
nich nut radosnych, wszak miały zagrzewać do walki, wspierać bojowego ducha.
Zresztą powstawały one bardzo często na frontach, pisane przez żołnierzy
poetów, którzy potem stawali się ważnymi osobistościami w państwie. "Przybyli
ułani pod okienko" napisał Feliks Gwiżdż, żołnierz IV pułku Legionów, potem
poseł i senator II Rzeczypospolitej, a następnie żołnierz AK. Jemu także
przypisuje się niektóre zwrotki "Wojenko, wojenko".
- Dodajmy, że pochodził on z Nowego Targu, a zmarł, więziony, w 1952 roku.
- Podobnie kilka piosenek napisał Bolesław Wieniawa-Długoszowski, adiutant
Piłsudskiego, słynny ułan o niezwykłej fantazji. Z kolei "Pierwsza Kadrowa"
ze
słynnym tekstem "Raduje się serce, raduje się dusza, gdy Pierwsza Kadrowa na
Moskala rusza", pierwsza pieśń polska I wojny światowej, powstała podczas
marszu do Kielc, a tekst napisali strzelec Tadeusz Ostrowski i szeregowiec
Wacław Kazimierz Graba-Łęcki.
- Wiele z tych piosenek tworzono anonimowo, a melodie miały dziwne losy.
- Najlepszym przykładem "My, Pierwsza Brygada". Jej melodię zapożyczono z
rosyjskiego marsza wojskowego "Przejście przez Morze Czerwone", nieznanego
bodaj autora, a poprzednio był to marsz syberyjskiego pułku wojsk carskich. A
jeszcze słyszałem, że wcześniej śpiewano tę melodię i w Prusach. Można by
powiedzieć w tym kontekście, że pieśń łączy narody, czy one tego chcą czy nie.
- Nie przeszkodziło to opinii marszałka Piłsudskiego, że to "najdumniejsza
pieśń, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła", bo też słowa napisali dwaj
legioniści: Tadeusz Biernacki, zmarły w 1974 roku, oraz Andrzej Hałaciński,
więzień Kozielska zamordowany w Katyniu. Śpiewacie także "Szwoleżerów",
legionową piosenkę biesiadną...
-...ale w wersji łagodnej, bo jak wiemy, były i zwrotki bardziej frywolne,
zresztą i my zaznaczamy, że to wersja klubowa, acz śpiewamy jedynie
frazę, "będziemy w mordę lać", a i to - gdy wykonujemy tę piosenkę
podczas "Lekcji śpiewania" - prosimy panie, by ów wers opuszczały. Bo też
śpiewali to wyłącznie szwoleżerowie. Jak wiemy, piosenkę tę upowszechniał
Wieniawa-Długoszowski i dlatego była tak często śpiewana.
- To wyjaśnimy, że płyta ma rodowód w organizowanych przez Stowarzyszenie
Przyjaciół Polskiej Piosenki i Loch Camelot "Lekcjach śpiewania", których
odbyło się już szesnaście, z czego właśnie większość przy okazji rocznic
patriotycznych - 3 Maja, 5 sierpnia, czyli w przeddzień wymarszu Pierwszej
Kadrowej oraz 11 Listopada.
- Nagraliśmy ją w październiku 2003 roku w Radiu Kraków z udziałem artystów
Lochu Camelot, jak i mieszkańców Krakowa, w tym kilku radnych. By właśnie,
jak
i podczas "Lekcji", zachować ten charakter wspólnego śpiewania.
- Minione dekady PRL-u nie służyły tym piosenkom, a jednak pamięć o nich nie
zaginęła...
- One cały czas w świadomości, zwłaszcza nie najmłodszych pokoleń, istniały,
stąd nie było konieczności uczenia się melodii, natomiast znacznie gorzej
było
z tekstami. Ale gdy wyszliśmy z tymi piosenkami na krakowski Rynek, czuło
się,
że te piosenki wciąż fascynują, że wzbudzają euforię. Potwierdzały to tysiące
osób, które przychodziły, a i mnóstwo podziękowań, jakie kierowali do nas.
- A jak bardzo łakniono tych piosenek wskazuje i fakt, że śpiewniki
rozchwytywano za każdym razem w okamgnieniu.
- I też obserwowałem, że z nich korzystano. O ile podczas pierwszych lekcji
widać było dużo gapiów, o tyle ostatnio już przychodzą ci, którzy są
zainteresowani i nie boją się śpiewać. I faktycznie, śpiewniki za każdym
razem
są ogromnie pożądane. Zwłaszcza przez Polonię. Ostatnio miałem odłożony
jedyny
już egzemplarz i podszedł ze łzami w oczach starszy pan, mieszkaniec
Stanisławowa, mówiąc, że przecież bez śpiewnika nie może wrócić do siebie...
Tak, te nasze lekcje mają i ten walor, że potem ich uczestnicy już w małym
gronie - przyjaciół, rodziny - śpiewają sami.
- I dlatego na płycie, która trafi do Czytelników wraz z "Dziennikiem
Polskim",
będzie oprócz 24 piosenek i plik z tekstami, które będzie można wydrukować.
- Myślę, że to płyta niezwykle ważna, taka, która powinna być w każdym domu.
Przywołuje wszak piękną tradycję, a zarazem warto ją mieć pod ręką, gdy nagle
ktoś o te utwory zapyta - dorastające dziecko albo przybysz z daleka.
- A ja bym dodał, że są to i ładne, melodyjne, rytmiczne piosenki.
- Nie tak dawno po lekcji na Rynku podszedł Irlandczyk mówiąc, że on bardzo
chce mieć taką płytę, bo choć w ogóle nie rozumie, o czym śpiewamy, to
piosenki
wydały mu się na tyle piękne, że chciałby ich słuchać. A i śpiewać.
(Rozmawiał: WACŁAW KRUPIŃSKI)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8954103&a=17351359