Dodaj do ulubionych

Karpie sie pomalućku minyny...

21.12.05, 19:14
Dobry artykuł w GW, u mnie tyz juz minyny, trza wannę uwolnić,
niestety, metodom "młotkiem w łeb...". Taki los karpia i nie ino...Podobno
nojmniyj wte cierpi.


Ewa Siedlecka 20-12-2005,

W tym roku znowu miliony karpi będą ginąć powolną śmiercią, dusząc się w
plastikowych skrzynkach i foliowych torbach. Obrońcy zwierząt apelują, żeby
nie
handlować żywymi rybami

- Ryby nie są rzeczami. Cierpień, jakie się im zadaje, nie można
usprawiedliwiać
tradycją - mówi Dariusz Gzyra ze stowarzyszenia Empatia, które po raz trzeci
organizuje dziś Dzień Ryby. W 57 miastach w miejscach, gdzie sprzedaje się
żywe
karpie, pojawią się młodzi ludzie owinięci w folię - jak karpie dogorywające w
plastikowych reklamówkach. Będą namawiać ludzi do niekupowania karpi i
dokumentować, w jaki sposób są sprzedawane i zabijane.

Empatia napisała list do Episkopatu Polski: "Byłoby czymś niezwykle cennym,
gdyby czas Świąt i postu nie był wezwaniem do rzezi jakiegokolwiek zwierzęcia.
Powstrzymując się od spożywania ryb, moglibyśmy nadać nowy kształt głębokiej
zadumie duchowej czasu postu i stać się wzorem do naśladowania dla innych".

Jak wygląda droga karpia na wigilijny stół? Ze stawu hodowlanego spuszcza się
wodę i wrzuca ryby do skrzyń. Przy okazji są ranione. Potem transportowane są
w
minimalnej ilości wody lub na lodzie. Duszą się, ale za to za jednym zamachem
można przewieźć ich więcej. W sklepach przetrzymywane są albo w minimalnej
ilości wody, albo w basenach. - Jeśli w basenie jest pokaleczona ryba, to
wysyła
chemiczne sygnały wywołujące panikę u innych. Ryby próbują uciec. Niedawno w
warszawskim Tesco masowo wyskakiwały na podłogę - mówi zoolog prof. Andrzej
Elżanowski.

Na koniec zanosimy ryby do domu w foliowych torbach. - To sprzeczne z ustawą o
ochronie zwierząt. Żywe ryby powinny być transportowane w wodzie lub zabijane
w
sklepie - mówi dr Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Jednak zabić rybę nie jest łatwo: - Ryba ma mózg dobrze chroniony kostną
puszką.
Uderzenie tłuczkiem może ją tylko ogłuszyć. Wiele ryb jest oprawianych na
żywo -
mówi prof. Elżanowski.

Dr Bogusz: - Zalecamy, aby ryby zabijano w sklepach, a po ogłuszeniu obcinano
głowę. Powinno się to odbywać za przepierzeniem, bo przepisy zabraniają
zabijania zwierząt w obecności dzieci.

Tydzień temu symboliczną akcję wypuszczania na wolność karpi zrobił Klub Gaja.
Gaja namawia ludzi do zgłaszania inspekcji weterynaryjnej przypadków znęcania
się nad karpiami

Co czuje ryba?

Prof. Andrzej Elżanowski, kierownik Zakładu Zoologii Kręgowców Uniwersytetu
Wrocławskiego

Ryby miały tyle samo czasu na ewolucję w wodzie co inne zwierzęta na lądzie.
Tworzą struktury społeczne, niektóre potrafią się bawić, posługiwać się
narzędziami, potrafią rozpoznawać inne osobniki, a ryby akwaryjne - swoich
opiekunów. W warunkach eksperymentalnych szybko uczą się wykonywać zadania,
jeżeli są za to nagradzane. Ich doznania są porównywalne z doznaniami innych
kręgowców. Mają w mózgu odpowiednik naszego ciała migdałowatego
odpowiedzialnego
za odczuwanie strachu. Szczególnym stresem reagują na stłoczenie. Są też
podobnie jak inne kręgowce wrażliwe na ból. Czasem niezwykle wrażliwe: skóra
pstrąga tęczowego ma taką wrażliwość jak gałka oczna u człowieka.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3075119.html


Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Karpie sie pomalućku minyny... 22.12.05, 10:16
      co mi tam.LUBIE RYBKI.
      a sprawę załatwiam nie młotkiem,nie tłuczkiem a ostrym nożem. jeden ruch-i nie
      ma głowy.
      francuzi w swym bezgranicznym humanitaryzmie wymyślili gilotynę.
      • ciupazka Re: Pstrągi, nie!. 22.12.05, 14:27
        Za to pstrągi nie dały sie nom chycić! I dalyj se pływajom w Dunajcu.
        Ka te casy, kie w Poroninie mojemu pradziadkowi "Komitet Wystawy Rybackiej
        we Lwowie przyznaje na podstawie osądu znawców Złoty Madal w roku 1912
        Pawłowi Gutowi Mostowemu, właścicielowi Zakładu dla produkcji ikry i narybku
        pstrąga i łososia w Poroninie". Taki Dyplom uznania przechowuje rodzina...

        Moze i dzięki temu i nom ryb w chałupie nie brakowało, hale po okupacji to
        juz kwitło kłusownictwo. Nadal fto sprytny, to pstrąga mo. Mój swagerek z
        W-wy,( tyz taki wojskowy spryciorz, (nie powiym, bo świeć Panie nad Jego
        grzysnom dusom za te ryby, hehe,) to w swoim casie z granatem wzdłuz Dunajca
        chodzoł i rybe tyz jakomsi mioł.Bajako... Nei , co Twoje to i moje,
        a co moje, to nie rusoj! Prawioe wracajom sie teroz te casy... na mój
        dusiu , nie godajęcy o Gubałówce, hehe... NO hale cicho , ze...bo święta. i
        to nie ryba...ba rzec.
        Telo.Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka