Gość: Ciupazka
IP: *.it-net.pl
27.03.06, 18:29
Szkoda, jeszcze jedna wielka postać.
Żegnaj! (*)(*)(*)(*)(*)(*)
"Czy życie ma jakąś przyszłość?" W jego dziełach napewno ma!
Jeśli pyta pan o przyszłość ludzkości, to myśląc o tym, niezmiennie odczuwam
niepokój. Zmierzamy bowiem nieuchronnie w stronę konfliktu nuklearnego. Nie
wiem jednak, kiedy nastąpi ostateczne starcie, bo gdybym to wiedział, pewnie
siedziałbym zamknięty u amerykańskiego prezydenta w kasie pancernej."
To straszna prognoza.
Straszna, ale poparta faktami. Wystarczy spojrzeć choćby na następujący
fragment krajobrazu politycznego: z chwilą, gdy Teheran ogłosił, że chce
kontynuować program nuklearny, izraelski polityk Benjamin Netanjahu
oświadczył,
iż ma plan zbombardowania irańskich ośrodków atomowych, a w odpowiedzi
Teheran
zakupił od Rosjan rakiety średniego i krótkiego zasięgu, które mają być użyte
w
razie ewentualnego ataku. Takie napięcie nie rokuje długotrwałego pokoju.
Myśli pan, że Stany Zjednoczone mogą stracić nad tym wszystkim kontrolę?
Ale Stany Zjednoczone, jak powiedział kanadyjski premier Paul Martin, to
gigant
bez głowy. Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, że jest głupi. Świadczy o
tym choćby fakt, że wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz tzw.
inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, że nie wiadomo, o co chodzi.
Cała jego administracja forsuje tę idiotyczną teorię, ale im po prostu
brakuje
rozumu.
Idea inteligentnego projektu, polegająca między innymi na przekonaniu, że w
procesie ewolucji macza palce Bóg, jest odrzucana przez świat nauki, ale nie
przez prawicę. Przecież Bush ponoć konsultuje swoje decyzje z samym Stwórcą.
Ach, proszę pana, ale nie każda prawica jest głupia, zdarza się rozsądna. Na
przykład angielscy konserwatyści wcale nie są idiotami.
A polska prawica, która właśnie doszła do władzy?
O czym tu mówić, skoro Polska jest, za przeproszeniem, cywilizacyjnym
zadupiem,
które tak naprawdę nie liczy się w świecie? Nikogo nie obchodzi, że u nas są
jakieś Kaczory. Czytałem niedawno w „Przeglądzie” pańską rozmowę z reżyserem
Andrzejem Żuławskim, który to wszystko nazwał po imieniu: nadeszła era
Rydzyka.
Nic dodać, nic ująć. Zawsze myślałem, że bliźniaki są rozsądniejsze.
Tymczasem
próba rozwiązania problemów Polski za pomocą zaostrzenia kodeksu karnego to,
niestety, gry i zabawy małego Jasia: dajcie mi dużą pałkę, a wszystkich
poustawiam. Nawet nie warto o tym mówić.
Może nie warto, ale widzę, że jednak budzi to w panu emocje.
Owszem, negatywne. Bo jak się ktoś upiera, że 3 razy 7 równa się 40, to
trudno
siedzieć spokojnie. Gdybym był 30 lat młodszy, to pewnie chciałbym znów
opuścić
Polskę. Tyle że nie ma dokąd.
?
Tak, wszędzie jest nieprzyjemnie. W Szwajcarii jest nudno, w Stanach
Zjednoczonych głupio...
Będę się jednak upierał, żebyśmy powiedzieli parę słów o Polsce. Co panu tu
jeszcze się nie podoba?
To, że wmawia mi się, że mam trzy nogi, podczas gdy mam dwie. Bo co nam na
przykład dała wspólna ze Stanami Zjednoczonymi inwazja na Irak? Guzik. Po co
mamy tam jeszcze trzymać nasze wojska? Albo becikowe. Podzielam pogląd, że
jeśli jakaś kobieta zdecyduje się urodzić dziecko tylko dla pieniędzy, to
powinno się jej odebrać prawa rodzicielskie, bo ona nie ma rozumu. Za tysiąc
złotych mąż tej kobiety może co najwyżej pójść parę razy na wódkę, ale
przecież
za te pieniądze nie da się wychować dziecka.
A co pan sądzi o lustracji? Kaczyńscy ideę rozliczeń wypisali sobie na
sztandarach.
To jest bez sensu, bo trzeba patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość. Dziś o
Mrożku, który był przecież dręczony przez Służbę Bezpieczeństwa i wyjechał z
kraju, mówi się, że kpił z Polski. Cóż to za brednie! Całe to nasze grzebanie
się w przeszłości polega właśnie na tym, że jeśli jakiś idiota coś dziś
powie,
to 40 filozofów nie wystarczy, żeby to odkręcić. My stoimy teraz przed innymi
wyzwaniami. A te hordy moherowych beretów nic nam nie pomogą, jeśli jacyś
Arabowie zechcą w warszawskim metrze podłożyć bombę. Jakiś czas temu zrobiono
eksperyment, który miał na celu sprawdzenie czujności polskiego społeczeństwa
na wypadek ataku terrorystycznego: w miejscu publicznym położono podejrzaną
paczkę. I co? Ktoś zawiadomił policję? Nie, bo jakiś nasz rodak po prostu ten
pakunek ukradł. Taka jest kondycja naszej obywatelskiej postawy. I nad tym
trzeba pracować, a nie nad przeszłością, której już nie ma i nie będzie.
Sądzi pan, że nie jesteśmy przygotowani na zagrożenia, jakie niesie
współczesny
świat?
A czy polityk wygra wybory, jeśli zechce sprzedawać ludziom poczucie
zagrożenia, choćby było najbardziej realne? Politycy wolą opowiadać bajki.
Tymczasem rząd powinien się zajmować nie tym, jakie przywileje ma otrzymywać
ojciec Rydzyk albo czym przekonać Leppera, ale stworzyć dalekosiężny program,
który pozwoliłby na przykład na wodorowanie węgla, co znacznie usprawniłoby
naszą gospodarkę.
Teraz sprzedaje pan jakąś utopię. Przecież u nas nie ma porządnej autostrady,
a
co dopiero mówić o doskonaleniu skomplikowanych technologii, wymagających
miliardowych nakładów.
Cóż, to rzeczywiście pachnie straszną utopią; nawet na Słowacji są lepsze
drogi. Ale, wie pan, jak się nie podwinie rękawów i nie zacznie czegoś robić,
to się zawsze będzie kończyć na gadaniu. A świat naprawdę zmierza w kierunku
przepaści. Sprawa iracka zabagniona. Syria też niezbyt czysta. Teheran na
pewno
się nie przestraszy Rady Bezpieczeństwa ONZ. Naprawdę uważam, że nie jest
ważne, kto będzie prezydentem Polski. Ważne, kto jest prezydentem Ameryki.
Każdego dnia kilkadziesiąt osób ginie w Iraku, a ten głupek mówi, że jest
coraz
lepiej. No i co zrobić z takim człowiekiem?
Może impeachment?
Nie ma na to żadnej podstawy konstytucyjnej. A nawet jeśli jakiś brzydki Arab
by go trafił, to mamy wiceprezydenta Cheneya, który jest nie lepszy od Busha.
Właśnie przez takich ludzi świat jest w coraz gorszej kondycji.
Widzę, że podtrzymuje pan to, co mówił w rozmowach ze Stanisławem Beresiem,
że
światem rządzą idioci albo wariaci?
A nie jest tak? Jednego dnia słyszę, jak Lepper mówi: Balcerowicz musi
odejść,
drugiego: Balcerowicz musi zostać, a jeszcze potem wódz Samoobrony twierdzi:
Balcerowicz powinien pracować w kamieniołomach. I co? Choć Lepper nie ma
żadnego programu politycznego, ludzie na niego głosują i zdobywa on trzecie
miejsce w wyborach. Mało tego, jakimś cudem udaje mu się przyciągnąć do
siebie
nawet profesorów uniwersytetu. A potem Kaczyński umożliwia mu wybór na
wicemarszałka Sejmu. No przecież jak ktoś ma jeszcze włosy na głowie, to
patrząc na to wszystko, powinien je sobie wyrywać. Ja, na szczęście, już nie
mam.
Tylko że tu będzie jeszcze gorzej, bo tak naprawdę nic się jeszcze nie
zaczęło.
Tak, zacznie się na dobre po 23 grudnia, kiedy Kaczyński oficjalnie obejmie
urząd prezydenta. Choć już pełni honory domu, bo jak przyjechała Condoleezza
Rice, to pierwszy pobiegł uścisnąć jej rączkę.
Bo nam bardzo zależy na przyjaźni z Ameryką.
A co mamy robić? Z Putinem o przyjaźni nie ma mowy, bo on nas nie lubi, nie
tylko za pomarańczową rewolucję, która zresztą, jak widać, specjalnie niczego
nie zmieniła. Nie mówię tylko o politycznych konfliktach, ale też o warunkach
życia ludzi. Mój znajomy, pisarz Radek Knapp, który mieszka w Austrii, był na
zaproszenie we Lwowie i jak wrócił, opowiadał przerażony, że woda jest tam
trzy
godziny dziennie, bieda aż piszczy, potworna nędza, uliczne bruki z 1939 r.
Jest to dla mnie szczególne bolesne, bo ja przecież pochodzę ze Lwowa.
A czy widzi pan jakąś przyszłość dla Polski w UE? ..."