Dodaj do ulubionych

........Śniadanie u ... ???

IP: *.it-net.pl 27.07.06, 13:18
...tym razem u profesorów UJ. Zawsze 26 lipca!

"Takie śniadanie odbywa się raz w roku i to zaledwie od siedmiu lat. Mowa o
śniadaniu akademickim, które po raz pierwszy zorganizował prof. Franciszek
Ziejka, były rektor UJ, a obecnie kontynuuje tę tradycję prof. Karol Musioł,
obecny rektor uniwersytetu. Śniadania odbywają się zawsze 26 lipca,
w rocznicę wygłoszenia pierwszego wykładu na odnowionym uniwersytecie.

Fakty te przypomniał rektor prof. Karol Musioł.
22 lipca 1400 r. król Władysław Jagiełło uroczyście ustanowił Collegium
Almae Universitatis Studii Cracoviensis; 24 lipca rektor Stanisław ze
Skalbmierza rozpoczął wpisy do metryki (40 oficjeli oraz ponad 200
scholarów); 26 lipca wygłoszony został pierwszy wykład na odnowionym
uniwersytecie przez kanclerza - biskupa krakowskiego Piotra Wysza, doktora
uniwersytetu padewskiego. Tematem wykładu były dekrety Grzegorza IX.

Pierwszy wykład odbył się w budynku kupionym od rodziny Pęcherzów, przy
obecnych ulicach św. Anny i Jagiellońskiej.

Konsumpcję i towarzyszące jej rozmowy (ale mają być o uniwersytecie -
przypomniał rektor) poprzedził wykład prof. Jacka Popiela, dziekana wydziału
polonistyki, zatytułowany "Słowo o języku polskim", recytacje poezji w
wykonaniu Tadeusza Malaka oraz występ orkiestry Orfeusz. Wszyscy zebrani
profesorowie mogli także oglądać zbiory Muzeum UJ, do czego zachęcał ich
prof. Stanisław Waltoś. (MN)"
Kto z Was był na jakimś słynnym śniadaniu? Muse i jo se przybocyć...

Obserwuj wątek
    • Gość: Ciupazka Re: ........Śniadanie u ... ??? IP: *.it-net.pl 27.07.06, 19:25
      "Śniadanie u Tiffany'ego" Trumana Capote'a

      -Capote napisał "Śniadanie..." w 1958 roku, miał wtedy 34 lata. Mniej więcej
      tyle samo ma narrator powieści, kiedy wspomina o czasach, gdy jako początkujący
      pisarz zamieszkał w czynszówce na Manhattanie, a jego sąsiadką z piętra niżej
      okazała się "panna Holly Golightly, w podróży". I odtąd wszystko w jego życiu
      zaczęło się kręcić wokół ekscentrycznej sąsiadki. Nie znaczy to oczywiście, że
      istniała jakaś dosłowna, prawdziwa Holly, którą spotkał prawdziwy pisarz Truman
      Capote. Ale jest więcej niż prawdopodobne, że mógł spotkać. Takie mianowicie
      dziewczyny zaczęły się powoli wyłaniać z socjalnego pejzażu lat 50. Jeszcze
      trochę, a zawładną wyobraźnią nie tylko pisarzy i artystów jako nowe zjawisko
      społeczne - "alternatywna kultura młodzieżowa".
      Ale to dopiero nadejdzie. W świecie powieści Capote'a wciąż trwa wojna. Nowy
      Jork żyje jednak, jakby jej nie było. W mieszkaniu panny Golightly odbywają się
      nieustające bankiety, a jeśli akurat ich nie ma, Holly wrzuca na siebie
      efektowne ciuchy i znika w nocnych mrokach miasta. Faceci, którzy się wciąż
      wokół niej kręcą i z których kręcenia się Holly wyciąga daleko idące wnioski
      finansowe, są przeważnie znacznie starsi i raczej zamożni. Była ich utrzymanką?
      Zapewne. Luksusową k...? Och nie. Była tylko kimś, kto kilka lat wcześniej dał
      nogę z prowincjonalnej amerykańskiej dziury. Ale nie uciekła dla blasków
      kariery, jak wiele takich gąsek lądujących później w łóżkach facetów
      podszywających się pod producentów filmowych. Ona chciała tylko inaczej,
      piękniej, ciekawiej żyć. I być wszędzie. Także w Brazylii, w Afryce i
      gdziekolwiek, gdzie jest fajnie i ludzie są na luzie.

      www.filmweb.pl/%A6niadanie,u,Tiffany'ego,(1961),o,filmie,Film,id=1318

      • Gość: Ciupazka Re: ........Śniadanie u ... ??? IP: *.it-net.pl 27.07.06, 19:40
        ? Wybieraj tym razem turystyczne, żeglarskie w Bieszczadach:

        www.odkryjbieszczady.pl/index.htm
        • Gość: Ciupazka Re:.."Śniadanie u Desdemony" J. Krasiński IP: *.it-net.pl 29.07.06, 14:53
          A cy wiecie, ze nominowani w kategorii Literatura 2006 to Janusz Krasiński,
          który zajmuje się dramatem i prozą. Gratulacje!

          Dwie spośród jego sztuk "Śniadanie u Desdemony" i "Czapa" grane były z
          powodzeniem od Paryża po Moskwę. Autor powieści "Haracz szarego
          dnia", "Wózek", "Syn Wallenroda" oraz zbiorów opowiadań, reportaży. Twórca
          słuchowisk radiowych, emitowanych m.in. w BBC, holenderskim radiu Hilversum,
          w Japonii. Jest laureatem m.in. nagrody St. Piętaka za "Wózek" (1967) oraz
          Fundacji Władysława i Nelli Turzańskich za "Na stracenie" (Toronto, 1993).

          W utworach pisarza, który sam przeżył za kratami dziesięć lat (1947-56),
          najczęściej pojawia się bohater niesłusznie oskarżony, niesprawiedliwie
          osądzony. Nawet jeśli akt łaski przywraca mu wolność, to nikt nie uwolni go od
          brzemienia przeszłości. Na tym także polega dramat Tadeusza i Szymona.
          Zwolnieni na mocy amnestii, zaskoczeni nagle odzyskaną wolnością, muszą od nowa
          nauczyć się żyć. Szymon jest na świecie zupełnie sam. Tadeusz wraca do ony i
          dzieci. Skazany niewinnie na dożywocie, odsiedział 8 lat. Hanka, pozostawiona z
          małymi dziećmi bez środków do życia, zrozpaczona i napiętnowana jako
          żona "zdrajcy narodu" - przeżyła piekło po drugiej stronie muru. Jedynym
          człowiekiem, który się od niej nie odwrócił, był Adam. Sprzedawał obrazy i
          meble, żeby dzieci miały co jeść. Tłumaczył im, że ich ojciec nie jest
          przestępcą i nie powinny się go wstydzić. Doprowadził do rewizji procesu. Był
          zawsze na miejscu, pomocny i serdeczny. I on otworzył drzwi, gdy Tadeusz wrócił
          do domu... Autora interesował moralny i psychologiczny aspekt zachowań
          bohaterów. Spektakl telewizyjny łączy tendencję do uniwersalnego traktowania
          ludzkich dramatów z niemal dokumentalnym przedstawianiem rzeczywistości
          historycznej. Utrzymany w konwencji realistycznej, zawiera też wiele elementów
          komediowo-groteskowych. To również jest charakterystyczna cecha pisarstwa
          Janusza Krasińskiego. Nawet idąc "na stracenie" (taki tytuł nosi jego ostatnia
          powieść, która zdobyła miano "Warszawskiej premiery literackiej" w marcu 1992),
          bohaterowie umieją dostrzec humorystyczną stronę sytuacji, jakie niesie życie

          Janusz Krasiński
          Przed agonią

          Janusz Krasiński (1928) – prozaik, dramaturg, autor słuchowisk radiowych,
          scenariuszy i reportaży. Pociężkich przeżyciach wojennych – należał do Szarych
          Szeregów, po powstaniu warszawskim został wywieziony do Oświęcimia, następnie
          do obozu Flossenburg-Hersbruck pod Norymbergą i w 1945 do Dachau – i po
          dwuletnim pobycie w amerykańskiej strefie okupacyjnej po wyzwoleniu, wrócił do
          Polski. Aresztowany pod zarzutem szpiegostwa i skazany na piętnaście lat
          więzienia (Mokotów, Rawicz, Wronki). Wyszedł po dziewięciu latach na mocy
          amnestii w 1956 roku. W tym samym roku debiutuje wierszem Karuzela i
          opowiadaniem Potworek.
          Autor powieści (Haracz szarego dnia, 1959; Wózek, 1966 – nagroda im. Stanisława
          Piętaka; Syn Wallenroda, 1979; Na stracenie, 1992; Twarzą do ściany, Niemoc),
          zbiorów opowiadań (Jakie wielkie słońce, 1962; Skarga, 1968) i reportaży
          (Żywioł dotąd nie znany, 1973), oraz wielu sztuk teatralnych. Szczególnie dwie
          z nich – Czapa, czyli śmierć na raty i Śniadanie u Desdemony – zyskały
          międzynarodowe uznanie, wystawiano je w Paryżu, Linzu, Moskwie. Członek PEN-
          Clubu, od czerwca 2005 r. jest prezesem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

          Skazany jeszcze w czasach stalinowskich i więziony pod absurdalnym zarzutem
          szpiegostwa na rzecz Ameryki Szymon Bolesta, a więc ktoś wrogi systemowi,
          niepewny, wbrew wszystkiemu osiąga z czasem społeczną pozycję, z której można
          już z bliska przyjrzeć się poczynaniom władzy. Uczestniczy w proteście pisarzy
          przeciwko zdjęciu ze sceny „Dziadów” Adama Mickiewicza, zapędzony przez
          ormowców wraz z manifestantami do kościoła św. Krzyża staje się świadkiem
          wydarzeń Marca 68, zaś w parę lat później, rzecz zdawałoby się wprost
          nieprawdopodobna, zostaje poproszony do współpracy przy filmie w koprodukcji
          polsko-radzieckiej. Jest pisarzem, a przy tym dzieckiem Oświęcimia, a o tym
          właśnie ma być film. Więc były amerykański szpieg w Moskwie! W kilka lat
          później jedzie tam powtórnie, już jako wiceprezes związku literatów i z duszą
          na ramieniu wygłasza prosolidarnościowe przemówienie. W stanie wojennym
          uczestniczy w Kongresie Kultury Polskiej. Tymczasem stan wojenny uzmysłowi mu,
          że wciąż jeszcze nie napisał wszystkiego, co ma do powiedzenia o czasach
          stalinizmu. Teraz gdy znów za poglądy pakuje się ludzi do więzień, ucieka do
          swej chaty na wsi, aby dać świadectwo prawdzie stalinowskich czasów, pokazać
          mechanizmy zbrodniczego systemu. Ale weźmie jeszcze udział w pogrzebie
          zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. Postara się przy tym odtworzyć
          dramatyczny przebieg tego modru.
          Ta książka nie jest ani pracą historyczną, ani pamiętnikiem, jest żywą, opartą
          na osobistych przeżyciach autora, powieścią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka