Dodaj do ulubionych

... Z P O D H A L A w Ś W I A T...

IP: *.it-net.pl 25.09.03, 20:39
Z Podhala do Londynu....

Anglicy ustawili się w długiej kolejce po polską kiełbasę z grilla. Smakował
im też oscypek. Mieli okazję poznać muzykę i sztukę góralską. W niedzielę, 14
września, w Londynie odbywał się Dzień Polski. Ministerstwo Gospodarki,
Małopolski Urząd Marszałkowski, Miasto Kraków i Starostwo Tatrzańskie w
ramach promocji Polski przed wejściem do Unii Europejskiej urządziły w
londyńskim Regent's Park Dzień Polski. Realizacją zajęły się: Małopolska
Organizacja Turystyczna, Polski Ośrodek Informacji Turystycznej w Londynie
pod nadzorem ambasady polskiej. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele
branż turystycznych i środowiska artystycznego z Krakowa, Wieliczki i
Podtatrza. W londyńskim amfiteatrze zagrali między innymi Trebunie Tutki.
Zaprezentowali się też twórcy ludowi: Stanisława Łukaszczyk, Mieczysław Król
Łęgowski i Stanisław Żegleń. Branżę turystyczną reprezentowało biuro "Trip" i
hotel Orbis "Kasprowy". W ramach promocji serwowano polską kiełbasę z grilla,
po którą Anglicy ustawili się w długiej kolejce. - Nakroiłem się tyle
kiełbasy, że aż ręce bolały - twierdzi Andrzej Gąsienica Makowski, starosta
tatrzański. Londyńczycy zajadali się też oscypkami, twierdząc, że to świetny
produkt regionalny wprowadzany do unii.

Jak dobrze pódzie, to zabraknie oscypków dlo nasyk góroli i nasyk ceprów
w Polsce, hehe. A moze nie? Ftoz wie? Jesce troche i nie beemy wiedzieć
jaki on mo smak, bo u nos bedom ino krówskie, ba jako!
Obserwuj wątek
    • Gość: ballest Re: ... Z P O D H A L A w Ś W I A T... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.09.03, 21:45
      Ciupazka, to my sie tysz pochwolic muszymy , an EXPO 200 w Hannoverze najlepi
      wszystkim smakowaly Slonske Rolady z modrom kapustom.
      Einfach ale dobre !

      pyrsk
      ballest
      • hanys_hans Re: ... Z P O D H A L A w Ś W I A T... 25.09.03, 21:57
        Gość portalu: ballest napisał(a):

        > Ciupazka, to my sie tysz pochwolic muszymy , an EXPO 200 w Hannoverze najlepi
        > wszystkim smakowaly Slonske Rolady z modrom kapustom.
        > Einfach ale dobre !
        >
        > pyrsk
        > ballest

        Bes Sloonskich kluzek?

        ps. my godali na modro kapusta --> s´wiatuo kapusta

        pyrsk_hanys_hans
      • Gość: Ciupazka Re: ... Z P O D H A L A w Ś W I A T... IP: *.it-net.pl 25.09.03, 22:02
        A wiys cemu, bo sami to warzymy, som wiys, ze kie w chałupie som uwarzys , to
        ni ma lepsego. Ino powiydz to młodym nasym babeckom, hehe. Boje sie, ze
        niedługo to na eksport bedzie, a w chałupie bees zarł syćko z prosku! Telo.
        • Gość: Ciupazka Re: ... Fusy... IP: *.it-net.pl 29.09.03, 15:10
          Typical for Poland...

          Chciałbym przedstawić swoją ocenę imprezy w londyńskim Regents Parku, opisanej
          w ostatnim TP. Tak się składa, że wraz ze znajomymi byliśmy w tamtą niedzielę w
          Regents Parku i niestety, wcale tak kolorowo nie było. Wszystko rozpoczęło się
          około godz. 12., a już o 12.30 nikogo nie wpuszczano! Przed bramą do Open
          Theatre ustawiły się setki osób, głośno wyrażających swoje niezadowolenie.
          Organizatorzy wykazali się dużą pomysłowością - zorganizowali pierwszą imprezę
          od kilkudziesięciu lat (a może w ogóle pierwszą w historii) i wynajęli bardzo
          mały teren, jakim jest Open Theatre w Regents Parku. Samych Anglików nie
          przyszło wielu (wbrew temu, co twierdzą organizatorzy), a powodem był zupełny
          brak promocji tego wydarzenia. Może to i dobrze, bo przykro było słuchać
          komentarzy pod bramą teatru: "Typical for Poland..."

          Sebastian Książek

          Nei, co wy na to? He?
          • Gość: Rumcajs Re: ... Fusy... IP: 80.72.65.* 29.09.03, 15:49
            Wniosek? Organizatorzy wcale nie wykazali sie pomyslowoscia, bo zapomnieli o
            najwazniejszym - o promocji wydarzenia! Pewnie dutki na reklame znow "gdzies"
            sie zapodzialy... Typical for Poland.






            • Gość: Ciupazka Re: ... z P O D H A L A w Ś W I A T ..... IP: 212.182.27.* 03.10.03, 15:04
              Niedawno do Zakopanego z Kalifornii wróciły dwie uczennice Technikum
              Włókienniczych Wyrobów Dekoracyjnych Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. Heleny
              Modrzejewskiej. Nie tylko godnie prezentowały szkołę i podhalańskie rękodzieło
              za oceanem, ale dzięki prowadzonej przez Krisa Ciepłego Fundacji im. Heleny
              Modrzejewskiej - przez trzy tygodnie zobaczyły wiele ciekawych miejsc w USA. -
              Uczennice zostały wytypowane na wyjazd ze względu na swe osiągnięcia w szkole i
              najlepsze efekty zawodowe - zaznacza Elżbieta Świnoga, wicedyrektor ZSZ nr 2
              im. Heleny Modrzejewskiej w Zakopanem. Dzięki wsparciu fundacji, Barbara Mąka z
              kl. V Technikum Włókienniczych Wyrobów Dekoracyjnych i absolwentka Marta
              Greczek miały bardzo udane wakacje.

              Dziewczęta zwiedzały miasta i parki narodowe w czterech amerykańskich stanach:
              Kalifornii, Utah, Arizonie i Newadzie. Podróżowały m.in. do: Las Vegas, San
              Diego, La Costy, były w Universal Studios i Disneylandzie. Zobaczyły tłumy w
              nocnych kasynach największych salonów gier, oklaskiwały grających podczas
              turnieju tenisowego, a także podziwiały Grand Canion i Red Canion. Pod koniec
              wizyty odwiedziły "obowiązkowo" dom-muzeum, w którym mieszkała patronka ich
              szkoły, artystka Helena Modrzejewska. - To były nasze najwspanialsze wakacje.
              Chcemy za nie złożyć podziękowania, z jednej strony na ręce grona
              pedagogicznego, za to, że właśnie nasze prace wytypowano na wystawę na
              festiwalu tkaniny, a także dla naszych gospodarzy w Ameryce, za ich opiekę i
              gościnność. Bardzo gorąco dziękujemy pani Lindzie i Krisowi - podkerśla Barbara
              Mąka.

              Podczas festiwalu tkanin uczennice z Zakopanego prezentowały swe prace
              dyplomowe, haft richelieu, a także haft biały wypukły, obrus, bieżnik,
              wykonywały w tradycyjny sposób koronki klockowe.

              (RAV)

              • Gość: Gocha Re: ...Miód do Unii.. nasz! IP: *.it / 62.233.189.* 12.11.03, 09:48
                Po raz kolejny w gminie Raba Wyżna obchodzono Święto Pszczelarza i miodu. Nie
                jest to jednak dziwne, skoro w gminie jest wielu zapalonych pszczelarzy, wśród
                których nie brakuje i samego wójta. Przybyli na uroczystości mogli posłuchać
                interesujących wykładów z historii pszczelarstwa, dowiedzieć się nieco o jego
                przyszłości po naszym wejściu do UE oraz zakupić wszelkie miodowe produkty.

                Ks. Krzysztof Kościelniak - orientalista, historyk religii, dr teologii i dr
                hab. nauk humanistycznych oraz wykładowca Papieskiej Akademii Teologicznej
                wygłosił wykład o pszczelarstwie w Egipcie i na Bliskim Wschodzie, gdzie teraz
                przebywa. Ksiądz doktor badacz relacji islamu z chrześcijaństwem jest
                równocześnie zapalonym pszczelarzem. Przy okazji badań historycznych przygląda
                się również bacznie temu dawnemu rzemiosłu. To dzięki niemu można się było
                dowiedzieć, w jaki sposób wydobywano miód z uli w starożytnym Egipcie. Okazało
                się, iż ze względu na znacznie łagodniejszy klimat nie było tam problemów z
                tzw. zimowaniem rodzin (pszczół), które same świetnie dawały sobie radę. W
                starożytności wosk pszczeli wykorzystywano także do balsamowania ciał zmarłych.

                Problemy bardziej współczesne poruszył prezydent Polskiego Związku
                Pszczelarskiego Tadeusz Sabat. Mówił o warunkach, w jakich przyjdzie
                funkcjonować pszczelarzom po wejściu do UE oraz jak muszą się do nich
                przygotować. Podkreślił, iż normy polskiego miodu są znacznie wyższe niż
                unijne, które dopuszczają większą ilość w miodzie wody. Natomiast problemem
                polskich pasiek jest kwestia czystości pozyskiwania miodu. Jak na razie w wielu
                pasiekach bowiem nie ma odpowiedniego sprzętu, nie są też prowadzone zabiegi
                lecznicze. - Pasieka po naszym wejściu do UE będzie musiała spełniać pewne
                normy, będzie musiał ją systematycznie badać weterynarz - podkreślił wójt
                Edward Siarka. - Teraz trwają dyskusje, jakie pasieki będą mogły skorzystać z
                dopłat unijnych. Czy te liczące ponad 80 uli, czy też wystarczy ich mieć np.
                30. Wkrótce odbędą się dla pszczelarzy szkolenia związane szczególnie z
                pozyskiwaniem środków unijnych.

                Po naszym wejściu do UE każdy słoik z miodem będzie banderolowany wraz z podaną
                nazwą pasieki, z której pochodzi. Z rynku znikną miody sztuczne, nie będą też
                dopuszczone miody chińskie, tanie, ale nie spełniające norm unijnych. Często
                konserwowane.

                Uroczystość wspólnie ze związkiem gorczańskich pszczelarzy zrzeszającym
                członków z trzech gmin: Rabki, Raby Wyżnej, Spytkowic, któremu szefuje Zbigniew
                Piątkowski z Rabki zorganizował rabiański wójt Edward Siarka. Odbył się też
                kiermasz nie tylko wszelkich miodów, ciasteczek.

                No, to już wiecie , gdzie są dobre miody na Podhalu. Zapraszamy na nie!
                • roomtsays Re: ...Z P O D H A L A w S W I A T... 17.11.03, 17:01
                  Rolnik w Unii
                  Spotkanie górali z Alp i Tatr

                  Podhale, a w szczególności gminę Kościelisko odwiedziła grupa 25 rolników z
                  Austrii z rejonu Salzburga. Przyjechali, żeby opowiedzieć, jak sobie radzą po
                  wejściu do Unii Europejskiej i jak powinno się do tego przygotować. Okazją do
                  dyskusji było spotkanie w Domu Ludowym w Kościelisku, w piątek. Wcześniej
                  Austriacy zwiedzili kilka podhalańskich gospodarstw.

                  Kontakty Podhala z Salzburgiem mają swoje początki we wczesnych latach
                  siedemdziesiątych. Ich inicjatorem był między innymi ks prof. Józef Tischner i
                  Jan Pawlikowski, ówczesny prezes Związku Podhalan. Nawiązano kontakty pomiędzy
                  Związkiem Podhalan a Związkiem Rolników i Izbą Rolniczo-Leśną w Austrii. Był
                  stan wojenny, polskim rolnikom żyło się trudno. Austriacy zorganizowali akcję
                  społeczną - przysłali maszyny rolnicze dla tutejszych gospodarstw. Potem
                  zaproponowano, by młodzi wyjeżdżali do Austrii na praktyki, by poznawać język i
                  nowoczesne rolnictwo. Warunkiem była jednak znajomość języka niemieckiego.
                  Szybko we wsi zorganizowano kursy. W sumie w tamtych latach wyjechało z
                  Kościeliska do Austrii około sześćdziesięciu osób. - Przyjęli nas bardzo
                  serdecznie, ale trzeba było ciężko pracować - opowiada Maciej Bętkowski, który
                  organizował wówczas przyspieszone kursy niemieckiego i znalazł się w pierwszej
                  grupie praktykantów. - Teraz napisali, że chcą przyjechać. Troszczą się o nas,
                  co z nami będzie po wejściu do Unii.

                  - Byłem tutaj w 1989 roku i muszę powiedzieć, że dużo się zmieniło -
                  stwierdził Jakob Koltrimger, prezes austriackiego Związku Rolników. -
                  Pochodzimy z Salzburga i okolic, gdzie tak jak tu, też mamy góry. Widzę w
                  rolnictwie i turystyce ogromną szansę. W tych dwóch dziedzinach skorzystaliśmy
                  bardzo, będąc w Unii Europejskiej. W naszym regionie przeciętna wielkość
                  gospodarstwa to 25 ha. Odkąd jesteśmy w Unii, wielu rolników zaprzestało
                  działalności rolniczej i tylko wydzierżawia swoje ziemie. Ale to, co nam
                  pozostało to miłość i przywiązanie do ziemi.

                  To, o czym podhalańskim rolnikom opowiadali koledzy z Austrii, nie jawi się
                  w różowych kolorach. Górale z Kościeliska dowiedzieli się, że z samej pracy
                  rolniczej w Unii trudno jest wyżyć, że ceny produktów znacznie spadają. Żeby
                  utrzymać się na powierzchni, trzeba być dynamicznym i umieć korzystać z
                  wszystkich form pomocowych, jakie oferuje Unia. - Na każdym szczeblu podziału
                  terytorialnego mamy ludzi, którzy odpowiedzialni są za to, żeby informować
                  rolników o programach przygotowanych przez Unię dla rolników - dodaje Jakob
                  Koltringer. - 95 procent z nas z takiej pomocy korzysta. Prawie każdy rolnik
                  oprócz gospodarstwa ma jeszcze inne, dodatkowe zajęcie.

                  (ECZ)
                  DP





                  • Gość: Ciupazka Re: .Z P O D H A L A w ŚW I A T... IP: *.it / 62.233.189.* 21.11.03, 03:32
                    Jadą szopki od "Kenara" w świat.
                    Uczniowie zakopiańskiej Szkoły "Kenara" kończą ostatnie prace nad figurami,
                    które z końcem listopada ruszą w niecodzienną peregrynację do Niemiec, Włoch i
                    Watykanu. Część figur już od kilku dni prezentuje krakowski teatr "Bagatela"
                    • ciupazka Re: .Z .. P O D H A L A ... w ... ŚW I A T... 23.09.04, 15:28
                      Ze dwa rocki pocekomy , zakiela nase oscypecki wyrusom we świat? Cosi nie
                      wesoło. Jee... sami je zjymy, jesce gorzyj ponoć z zyntycom i bundzem:


                      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.23/Podhale/12/12.html
                      • ciupazka Re: .Z .. P O D H A L A ... w ... ŚW I A T... 01.06.05, 17:02
                        Teroz nasi Podhalanie po świecie jezdzom, nawet do Chin Ludowyk ik
                        zaprosajom, ba jako... Jakoz w tyk Chinak Janciu Walczak było?
                        • ciupazka Re: .Z .. P O D H A L A ... w ... ŚW I A T... 01.06.05, 17:07
                          Jeee, to juz i o tym gazety pisom...:Janina Walczak-Jarosz

                          Podhalańska artystka ludowa, Janina Jarosz-Walczak powróciła niedawno ze
                          stolicy Chin. Wraz z innymi artystami i przedstawicielami polskiego środowiska
                          kulturalnego reprezentowała nasz kraj podczas zorganizowanych tam na początku
                          maja Dni Kultury Polskiej, pierwszej tak dużej prezentacji naszej kultury w
                          Chińskiej Republice Ludowej. W Pekinie pozostawiła kilka swoich obrazków na
                          szkle, a przywiozła mnóstwo wrażeń, wspomnień i pamiątek.

                          Koncerty i wystawa

                          Wyprawę do dalekiego azjatyckiego kraju organizował Instytut Adama Mickiewicza
                          w Warszawie przy udziale Muzeum Etnograficznego, które przygotowało w Chińskiej
                          Galerii Narodowej w Pekinie wystawę polskiej kultury ludowej
                          zatytułowanej "Mistrzowie polskiego rękodzieła". Wśród prac, których zadaniem
                          było scharakteryzowanie różnych regionów naszego kraju, pojawiła się też część
                          podhalańska. Na ekspozycji znalazły się obrazy na szkle Zdzisława Walczaka i
                          Janiny Jarosz-Walczak, pochodzące ze zbiorów muzeum i nowsze, przywiezione
                          przez samą artystkę. Ponadto w Pekinie odbywało się mnóstwo koncertów polskich
                          wykonawców, między innymi orkiestry AUKSO z udziałem znanego jazzmana Michała
                          Urbaniaka z kwartetem, Tomasza Stańki, Janusza Olejniczaka i Leszka Możdżera.
                          Ważnym punktem Dni było odsłonięcie popiersia Ignacego Paderewskiego w Jintai
                          Art Museum w Pekinie.

                          Kogut na szkle

                          Zadaniem naszej zakopianki w Pekinie było prezentowanie techniki malowania na
                          szkle. Przez cztery dni razem z Marią Grzegorek z Żywca wykonującą bibułkowe
                          ozdoby ludowe i Ewą Matuszy, koronkarką z Koniakowa, pokazywały odwiedzającym
                          wystawę, w jaki sposób powstają ich misterne dzieła. - Wszyscy bardzo się
                          interesowali, były to bardzo miłe spotkania - wspomina Janina Jarosz. -
                          Przychodzili nauczyciele plastyki, którzy później przyprowadzali swoich
                          uczniów. Odwiedził mnie między innymi chiński twórca ludowy grający na cytrze,
                          który zajmuje się wyrobem tych instrumentów. Był też Chińczyk, który trochę
                          mówił po polsku. Bardzo dużo gości. Niektórym osobom pozwalałam próbować
                          malować. Trzeba przyznać, że mają w sobie precyzję posługiwania się pędzelkiem.
                          Wielu wpisało mi się do mojej księgi pamiątkowej. Wszyscy jednak pisali
                          swoimi "robaczkami" i teraz mam kłopot z odczytaniem. Pani Janina ze względu na
                          obchodzony właśnie w Chinach rok koguta przygotowała mały obrazek na szkle
                          właśnie z kogutem. - Bardzo się wszystkim podobał - dodaje artystka. -
                          Podarowałam go młodemu chłopcu, który zrewanżował mi się i wręczył mi wykonany
                          własnoręcznie obrazek, również z kogutem.

                          Muszę tam wrócić

                          Zaproszone do udziału w wystawie w Pekinie twórczynie ludowe miały bardzo dużo
                          obowiązków, ale znalazły też czas na zwiedzanie stolicy.

                          A moze ostaniys na stałe, he? Hehe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka