Dodaj do ulubionych

Forsa, forsa, wielka, mala .....

17.03.06, 03:38
A w oglole, to skad sie bierze ta forsa, oswieccie mnie glupiego.


Among the specific votes for the budget plan were:

_$3 billion more for heating subsidies for the poor. It passed 51-49.

_$7 billion more for education, health and worker safety accounts. It passed
73-27.

_$3.7 billion more for military personnel costs.

_$1.2 billion more for aviation security and stopping Bush's proposed
increase in airline ticket taxes. They advanced by voice vote.

_$1 billion more for benefits for military survivors.
Obserwuj wątek
    • polarbeer Re: Forsa, forsa, wielka, mala ..... 25.03.06, 15:25
      Dolar i wszystkie waluty to falszywki, nie ma zadnego ograniczenia co do ilosci
      w obiegu
      • damkon Re: Forsa, forsa, wielka, mala ..... 25.03.06, 16:00
        Zapewne jest tak jak Pan napisal, tzn. dzisiejszy pieniadz bez pokrycia to
        rzeczywiscie fikcja. Zastanawiam sie tylko, dlaczego tylko w odniesieniu do
        pieniadza panskie poglady sa tak bardzo liberalne, czego nie mozna powiedziec
        np. o panskim stosunku do wymiany miedzynarodowej czy otwartosci gospodarek.
        • vice_versa Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 00:28
          Felusiak, może Cię to zdziwi, ale forsa się bierze z WYOBRAŹNI. Życz mi jej
          więcej bo wyobraźni jak forsy nigdy dość.
          Część odpowiedzi możesz też znaleźć tu, felusiak:
          www.energybulletin.net/12125.html
          Damkon, co rozumiesz przez pojęcie "liberalny"?

          Dla mnie poglądy polarbeera są najbardziej klasyczną szkołą austriacką, zapewne
          najbliżej mu do Murraya Rothbarda, który uznaje za podstawowy cel przywrócenie
          stabilności cen. Niewątpliwie polarbeer jest liberałem, uznając priorytet rynku
          bez ingerencji państwa, bądź w znaczeniu taksonomicznym uznając jego poglądy za
          rothbardiańskie. Tyle, że to właśnie polarbeer bardzo mądrze kiedyś napisał, że
          wolnego rynku nie będzie dotąd dokąd będzie istnieć waluta, a waluta może
          istnieć tylko dzięki państwu. Każda waluta, nawet w 100% złota.

          Natomiast obecny system fiat money stawia przed pieniądzem inne cele niż
          nośnika stałej, niezmiennej wartości. Ma przede wszystkim rolę zwiększania
          tempa obrotu, zwiększania produkcji konkurencji i konsumpcji, to jest rola
          motywacyjna i instrument inżynierii społecznej. I bardzo dobrze, bo inaczej
          pozabijalibyśmy się wydzierając sobie to złoto.

          Stwarza to REALNY dobrobyt, żyjemy w świecie nieustannego pomnażania wartości
          i ilośći dóbr w obiegu, a to zaspakaja podstawową żądzę człowieka: mieć więcej,
          żyć lepiej. System "fiat money" czyli pieniądza fiducjarnego jak najbardziej
          odpowiada potrzebom i naszym aspiracjom. Nawet jeśli przez jego "fikcyjność"
          może z dnia na dzień "zniknąć" 30% wartości assets wskutek korekty wyceny
          kursów to i tak będzie to niewiele w porównaniu z wartością assets jakie w
          międzyczasie została wytworzona. Nadal suma tych wirtualnych wartości będzie
          1000 razy większa niz suma złota. Bo to nie złoto tworzy wartość dodaną a
          konsumpcja i praca dzięki obrotowi pieniądza.

          Natomiast system parytetu złota stawiając na pierwszym miejscu dążenie
          człowieka do zachowania zgromadzonych wartości jest anachroniczny. System ten
          nie skupia się na tworzeniu nowych wartości, tylko na zachowaniu status quo.
          Taki system pieniężny NIE MOŻE DZIAŁAĆ a to z tego powodu, że AMBICJE LUDZI i
          ILOŚĆ LUDZI ROSNĄ W CZASIE... A złota NIGDY nie przybędzie tak dużo jak może
          przybyć pieniądza papierowego czy elektronicznego.

          Rolą pieniądza w systemie 100% gold parity byłoby jedynie odzwierciedlenia
          realnej wartości. Tak naprawdę to to założenie Rothbardian też jest warte tyle
          co nic, bo realną wartość mogłoby mieć tylko coś czego ilość rośnie globalnie w
          tym samym tempie co ludzi, a system złota tego nie zapewnia, system złota
          zapewnia permanentną deflację czyli spadek wartości dóbr i usług, co podkreśla
          Rothbard, tyle że nie uwzględnia podstawowego pragnienia ludzi: pragnienia
          posiadania WIĘCEJ. Mało tego, ponieważ wiedziałbyś że jutro rowerek będzie
          tańszy niż dziś to kupiłbyś go jutro, a nie dziś... czyli naturalnie
          ograniczałby popyt, konsumpcję i produkcję...

          System złotej waluty stanowiłby obiektywną barierę rozwoju, bo wartości nie
          przybywałoby równie szybko co ludzi i tym bardziej równie szybko co ich
          ambicji... Tymczasem dziś KAŻDY z nas może stworzyć REALNĄ wartość dodaną,
          która następnie znajdzie pokrycie w zwiększeniu PKB.

          Fikcja w którą wszyscy wierzą i której wszyscy pragną to już nie jest fikcja.
          System fiat money to nie jest fikcja. To jest rzeczywistość w której dobra
          ZMIENIAJĄ swoją wartość w zawrotnym tempie, jedne tanieją drugie drożeją, ale
          SUMA WARTOŚCI i wyceny nieustannie ROŚNIE. I to, że felusiaki tego nie
          rozumieją to jeszcze nie znaczy że ten system jest do kitu. To WŁAŚNIE MA TAK
          BYĆ, felusiaki mają być przydatni a przy tym zadowoleni, bo mogą mieć coraz
          więcej. Wcale nie muszą tego rozumieć jak to się dzieje... Ludzie podlegają
          iluzji i pracują, spieszą się, starają, wymyślają ułatwienia, racjonalizują.
          Nie z jakiejś nadzwyczajnej motywacji etycznej lecz po to by spełniać własne
          potrzeby. Wymiana rośnie, konsumpcja rośnie, produkcja rośnie, innowacyjność
          rośnie, nie zmuszajcie żebym dalej mówił jak ten keynesista Kołodko.

          Fikcją jest natomiast to, że ludzie szybciej wydawaliby pieniądze a obrót
          międzynarodowy i konsumpcja by rosła w systemie w którym jutro miałbym WIĘCEJ
          niż mam dzisiaj. To jest fikcja. Wtedy głodowałbym, byle tylko jutro mieć
          więcej niż dziś.
          • polarbeer Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 03:06
            Ja wcale nie mam nic przeciwko kredytowi
            • damkon Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 12:39
              > Ja wcale nie mam nic przeciwko kredytowi - czyli nie zupelnie Rothbard...
              > Z tym ze kredyt powinien byc samo-likwidujacy sie jak w XIX wieku, a nie
              > nawarstwiajaca sie piramida nie dotrzymanych objetnic jak obecnie.

              Rothbard takze nie mial nic przeciwko kredytowi, wrecz przeciwnie podkreslal
              jego niezwykle wazna role na wolnym rynku. Dokladnie zreszta ta jak i Pan byl
              przeciwny udzielaniu przez banki kredytow bez pokrycia w celu wyeliminowaniu
              tzw. piramidy sztucznych dlugow. Dlatego tez sluszne bylo spostrzezenie
              vice_versa, ktory panskie poglady dotyczace pieniadza porownal do Rothbarda.
              • polarbeer Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 15:53
                Musze przyznac ze nie jestem teoretykiem i moja wiedza moze byc wyrywkowa --
                czytalem (z wielka radoscia) kilka rzeczy Rothbarda
                • damkon Krotko na temat "pospiesznego czytania" 29.03.06, 00:04
                  Byc moze przeczytal Pan "kilka rzeczy Rothbarda z wielka radoscia" jednak z
                  pewnoscia bardzo pospiesznie i wyrywkowo, tak jak to sam Pan o sobie napisal.
                  Pierwszy raz slysze o jakiejs "wojnie miedzy wyznawcami szkoly Rothbarda a
                  tezami Antal Feteke". Jezeli jednak jakis spor teoretyczny mial miedzy nimi
                  miejsce to zapewne nie dotyczyl wolnosci rynku w:

                  > decyzji czy lancuch produkcji
                  > powinien byc oplacany z oszczednosci, czy przy pomocy samo likwidujacego sie
                  > kredytu
            • vice_versa Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 16:03
              Zarysowałem zasadniczą oś konfliktu między Rothbardem i Friedmanem. Tak Pi razy
              drzwi. Pewnie wkrótce zrobię to jeszcze raz i dokładniej. Więcej, z pozycji
              Rothbarda, tutaj:
              www.mises.pl/site/subpage.php?id=53&content_id=274&view=full
              Zgadzam się że kapitalizm jest konstrukcją PIRAMIDALNĄ. Więcej, ja się nawet
              godzę z tym, że połowa tej piramidy MUSI się co jakiś czas zawalić. Myślę że
              takie "krachy" są znacznie zdrowsze niż krachy XIX i XX wieczne.

              > Gdzie najbardziej uwiera mi obecny system, to nawet nie tyle ze pieniadz traci
              > wartosc, ale glownie dlatego ze zniewala
              • polarbeer Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 16:50
                >>>Zgadzam się że kapitalizm jest konstrukcją PIRAMIDALNĄ. Więcej, ja się nawet
                godzę z tym, że połowa tej piramidy MUSI się co jakiś czas zawalić. Myślę że
                takie "krachy" są znacznie zdrowsze niż krachy XIX i XX wieczne.<<<

                Jak mozesz wstawic krachy XIX i XX wieku w ta sama kategorie? XX wiek i poczatek
                obecnego wieku to ten sam system
          • sendivigius Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 06:52
            To jest prawda ale nie cala prawda. Cala prawda jest taka niestety ze ekonomia
            jest nie tylko mierzeniem pieniadza i wartosci ale tez nauka spoleczna a nawet
            wiecej jest inzynieria spoleczna i tu jest dialektyczny pies pogrzebany.

            To wszystko piszesz to prawda ale jedynie w pewnych granicach a mianowicie w
            momencie gdy system fiat money sie uruchamia i ma taka perspektywe wzrostu ze
            horyzont jest niedostrzegalny. Potem jest juz gorzej i swiat wlasnie dochodzi
            do tej bariery. Te role pieniadza ktore wymieniles przestaja byc spelniane bo
            od tylu atakuje socjologia i psychologia czyli samo zycie. Cala innowacyjnosc i
            produkcja dobr w tym systemie doszla do bariery spolecznej ktora polega na tym
            ze juz wystarczajaco duzo ludzi sie polapalo ze najlepiej wogole nic nie robic
            tylko przekladac pieniadze z kupki na kupke. Tych do innowacyjnosci i produkcji
            jest coraz mniej i mniej. Widocznym efektem o ktorym juz pisalem jest calkowite
            rozerwanie technicznych kosztow produkcji i ceny. Przemysl wcale nie dlatego
            sie przenosi z USA do Chin ze tam robotnik mniej zarabia. Placa robotnika w
            cenie finalnej nie gra roli. To czym bija Chiny Ameryke to koszty nazwijmy to
            polityczno-ekonomiczno-prawne. Ja tu rozumiem koszty ekonomiczne w sensie
            utrzymywanie niezliczonych zastepow ksiegowych, audytorow, marketingowcow,
            PRowcow itd. Dwa pozostele sa jasne, koniecznosc utrzymywania politykow i
            prawnikow. Koszt innowacji obecnie jest zaden w porownaniu do kosztow
            stwierdzenia czy ta innowacja jest zgodna z prawem, nie wspominajac nawet o
            kosztach marketingu. Czyli mowiac jezykiem potocznym rosna zastepy nierobow
            (mimo ze w rozmieniu osobistym sa to czesto ludzie bardzo zapracowani) dla
            ktorych ktos musi upiec chleb i zbudowac dom. Czyli ostatecznie kapitalizm
            oparty na fiat money musi upasc. Finito. Zwyciezy komunizm.
          • damkon Re: Forsa, forsa, forsa.... 26.03.06, 11:53
            > Damkon, co rozumiesz przez pojęcie "liberalny"?

            Liberalny czyli zwiazany z liberalizmem. Czym zas dla mnie jest liberalizm?
            Otoz jest on ideologia dotyczaca organizacji zycia spolecznego w oparciu o
            samorzutny lad rynkowy. Liberalizm to rowniez filozofia rzadu ograniczonego,
            filozofia indywidualizmu, to zadanie wolnosci na drodze indywidualnych wysilkow
            a takze wiara w wolnosc indywidualnego dzialania. W odniesieniu do panstwa
            liberalizm domaga sie ograniczania kazdej nadrzednej wladzy i redukcji przymusu
            stosowanego przez rzady (takze te demokratyczne).

            > Dla mnie poglądy polarbeera są najbardziej klasyczną szkołą austriacką,
            > zapewne najbliżej mu do Murraya Rothbarda, który uznaje za podstawowy cel
            > przywrócenie stabilności cen. Niewątpliwie polarbeer jest liberałem, uznając
            > priorytet rynku bez ingerencji państwa, bądź w znaczeniu taksonomicznym
            > uznając jego poglądy za rothbardiańskie. Tyle, że to właśnie polarbeer bardzo
            > mądrze kiedyś napisał, że wolnego rynku nie będzie dotąd dokąd będzie istnieć
            > waluta, a waluta może istnieć tylko dzięki państwu. Każda waluta, nawet w
            > 100% złota.

            Odpisujac polarbeerowi takze przyszly mi na mysl poglady Murraya Rothbarda.
            Pamietam rowniez to, co kiedys napisal do mnie, ze wolnego rynku nie bedzie
            dopoki panstwo jest jedynym emitentem pieniadza. Odpowiedzialem wtedy, ze
            pomimo wszystko, to znaczy mimo pewnych zaklocen mechanizm wolnorynkowy dalej
            bedzie funkcjonowal a panstwo nie jest go w stanie tak latwo wyeliminowac (no
            chyba ze uda mu sie pozbawic rynek jego poziomego mechanizmu koordynacji).
            Jednak wracajac do pogladow polarbeera, to nie wydaje mi sie, zeby glosil
            poglady klasycznej szkoly austriackiej. Prosze zwrocic uwage, ze w przypadku
            pieniadza, rzeczywiscie sa one najblizsze mysli Rothbarda (ktory nawet poszedl
            jeszcze dalej niz szkola austriacka, poniewaz calkowicie odrzucil instytucje
            panstwa) zas z drugiej strony nie maja one nic wspolnego z liberalizmem. Dla
            przykladu polarbeer napisal kiedys do mnie, ze Niemcy Hitlerowskie mialy
            najbardziej skuteczny system polityczno-gospodarczy.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=37289141&a=37598770
            Podobnie w duchu nieliberalnym polarbeer wypowiadal sie w kwestii otwartosci
            gospodarek w kontekscie gospodarki chinskiej (niestety nie udalo mi sie znalezc
            tego watku).
            • polarbeer To bylo o skutecznosci demokracji 26.03.06, 15:36
              Co prawda nie jest wazne jakie poglady PolarBeer ma na taka czy inna sprawe,
              jednak Damkon nie zrozumial mojej wypowiedzi co do Chin czy Niemiec
              hitlerowskich

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka