07.02.10, 21:23
Straszne widzieć wady partnera, wiedzieć że prawdopodobnie to
człowiek z uzależniami a jednak dalej z nim być. Być dalej bo wg
mnie taki powinien być mężczyzna: małomówny (choć on czasami do
przesady), nie skarży się na nic, wszystko sam robi, pracowity,
usłużny, przejmuje się najbliższymi, potrafi pokazać że mu zależy,
potrafi płakać choć mówi że nawet jako dziecko nigdy nie płakał. Wad
jest dużo mniej , ale za to bardziej poważne. Alkoholizm? pewnie
tak, codziennie piwko, choć przez te półtora roku tylko 2 razy
widziałam go pijanego. Ale... ale dochodzi do tego jazda pod wpływem
i to nawet na warunkowym- od tyg. odsiaduje ten wyrok. Dowiedziałam
się o tym (o wyroku, odwieszeniu) godzinę po jego zatrzymaniu od
jego mamy. Nic mi wcześniej nie powiedział. Wiedziałam jedynie że
jeździ bez prawka. Zostawił samego syna, co prawda już pełnoletni,
ale się uczy i gdyby nie babcia zostałby całkowicie bez pieniędzy. I
już mniejsza wada : kobieciarz, musi podrywać, podobać się. Prawie
miesiąc temu byłam bliska zerwania z nim z tego powodu (kilka
zapoznawczych smsów, żadnych spotkań).
Prawdę mówiąc nie przeszkadzało mi do tej pory jego picie, ale
przeszkadza że go nie ma przy mnie.
Wiem że bez terapii mój następny partner będzie taki sam, ale jak
pójdę na terapię za rok czy dwa, przecież nie będzie za późno . W
naszym związku to ja dominowałam, robiłam co chciałam. Jakbym teraz
zerwała, źle bym się czuła, czułabym nie dosyt. Mam nadzieję że jak
będzie mi źle w związku to odejdę. A teraz czeka mnie czekanie,
czekanie że już później nic takiego się nie zdarzy,że zrobimy coś że
już więcej nie pójdzie do więzienia (z tego co mówił to ostatni raz
tam był ponad 15 lat temu).

Czy on może być dobry? Czy ja się łudzę?

Pocieszam się że jak go zabrakło to tylko tęsknię, w żaden inny
sposób nie uzależniłam się od niego, bez niego moje życie wygląda
tak samo.
A dzieci?
Pamiętam jak rok temu wychodził ode mnie bo nie mógł wytrzymać ich
krzyków, później się przełamał. Miał ochotę wyjść, ale wytrzymał.
Później czyli jak już go pokochałam, jak pokazywałam że mi na nim
zależy- bo wcześniej byłam z nim bo nie było nikogo innego. Dopiero
od tego momentu zaczął przybliżać się do dzieci, chciał z nimi
zostawać jak ja byłam w pracy. Były momenty że troszczył się o nie
bardziej ode mnie.
Wcześniej był u mnie raz na tydzień, później nie był 3 tyg, i
zerwałam z nim wtedy. Cały czas mieliśmy ze sobą kontak tel. Po 2
miesiącach spotkaliśmy się, tylko dla przyjemności- i wtedy go
pokochałam. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. On zaczął mówić o
wspólnym mieszkaniu, dał mi nawet pierścionek (ale po moim pyt. czy
to aby nie zaręczynowy szybko odpowiedział że nie, że dopiero
wstępny). Nie byłam jeszcze na to gotowa, wtedy bym się nie
zgodziła. Od tamtej pory nie zostawiał mnie nawet na 3 dni samej.
Kilka miesięcy później ustaliliśmy że za ciężko by mi było aby się
do niego przeprowadziła i lepiej jakby on u mnie pomieszkiwał.
Zgodził się. Nie mógł się calkiem przeprowadzić bo mieszka z synem.
Wigilę spędziliśmy razem, kolacja u jego mamy, 2 dni Świąt byłam u
niego, oczywiście z moimi dzieciakami.
Badam, obserwuje, analizuje każde jego słowo,
wszystkie "sprawdziany" przechodził dodatnio. Gdyby nie ten alkohol,
odsiadka- byłby księciem z bajki. Nie wiem co mam myśleć, co robić.

No dobra, wydarłam to z siebie, do tej pory o tym powiedziałam
jednej koleżance, której mąż ma odsiadkę za sobą, więc wiedziałam
jaka będzie jej reakcja. WY nie pozostawicie na mnie suchej nitki :)
Wiem co sama bym odpisała na podobny post.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Straszne 08.02.10, 09:42
      Nie zostawilibyśmy na tobie "suchej nitki"?

      Co ty, Kajda, wszak "starym bywalcem" jesteś - i to tym ciekawie piszącym, a i
      koleje losu też ciekawe. Tzn. dziwne i zwyczajne zarazem :-)

      Co w tym dziwnego, że samotna kobieta, która doznała wielu rozczarowań, chce być
      kochaną, chce być z KIMŚ. Samotne życie... ja bym się też bała.

      Poza tym mężczyźni są całkiem do rzeczy i jak tu bez nich być?
      ;-)

      Dane statystyczne są niekorzystne dla kobiet. Mężczyźni szybciej się degenerują,
      szybciej wymierają... więc kobiecie, która ma dzieci i gorzkie doświadczenia,
      trudniej znaleźć mężczyznę bez felerów.

      Może po prostu, Kajda, nie zacieśniaj zbytnio tego związku... raczej przyjaźń,
      zauroczenie... po co się od razu bawić we wzorową rodzinkę, kolacyjkę u
      rodziców, akceptację bezwarunkową cudzego potomstwa?

      Pozostać w związku na zasadzie "odświętności", a nie szarej codzienności. Nie
      być zazdrosną. Itd.

      A co mnie najbardziej zbulwersowało w twojej wypowiedzi. Otóż mrukowatość jest,
      twoim zdaniem, cechą "męską". Wszak piszesz: "wg
      > mnie taki powinien być mężczyzna: małomówny (choć on czasami do
      > przesady)
      "

      Ależ najcudowniejszą cechą człowieka płci męskiej jest jego gadatliwość! Buzia
      się mężczyźnie nie zamyka - gdy ma dar wymowy, to już Sokrates.

      Wspomnę o swoim mężu, bo o innych nie wypada: kiedy wraca z pracy, musi chociaż
      na 15 minut posiedzieć i poopowiadać, co tam w drodze do roboty, co w robocie,
      co w drodze z pracy, co kupił, co przemyślał i co przeczytał. I chociaż nie mam
      czasu - jak zwykle - to wysłuchuję z ciekawością, wciągam się w rozmowę,
      komentuję... ot, jak na forum :-)

      Co za pożytek z mruka i beksy?

      Ja nie wiem.
      :-)
      • ela_102 Re: Straszne 08.02.10, 14:51
        Ja jednak mam podobne odczucia z tą małomównością do kajdy.

        Pamiętam, jak byłam sama i NIC nie wróżyło, abym się chciała zakochać, być z
        kimś, dzielić życie - tym bardziej, że jako alkoholiczka, na wtedy nie czułam
        się dobrą partią dla kogokolwiek - spotkałam jarka. Ot zwykłe spotkanie ale
        właśnie wtedy zauroczyły mnie jego dwie cechy - małomówność i spokój. Pomyślałam
        wracając do domu, że gdybym kiedykolwiek miałam jeszcze mieć faceta to właśnie
        przede wszystkim z tymi cechami.
        Z czasem okazało się, że to w ogóle BYŁ ON.
        Z koleżeństwa przeszliśmy do przyjaźni, a potem miłości.
        Pięknie jest po prostu :-)
        Ale też bardzo to wszystko ważyłam, obserwowałam siebie.
        Mówiłam zauroczenie minie, miłość Nie i przez rok kochałam go sobie na odległość
        nie mówiąc o niczym nikomu, jemu zwłaszcza ;-)
    • aaugustw Re: Straszne 08.02.10, 10:42
      kajda28 napisała:
      > ... WY nie pozostawicie na mnie suchej nitki :)
      > Wiem co sama bym odpisała na podobny post.
      ______________________________________________.
      ;-) Kajda28, mam wielki szacunek do Ciebie...!
      Dziekuje Ci za to szczere podzielenie sie z nami
      swoim zyciem, swoim doswiadczeniem...
      A...
      Ps. Jeszcze nigdy nie spotkalem sie z tym, aby
      ktos krytykowal szczerosc...!
      Wy jeszcze bedziecie szczesliwi razem...!! ;-)
    • pierzchnia Re: Straszne 08.02.10, 11:57
      -
      Pani jest ponoć fame fatale
      A ja wprost kocham oceany
      I choć topiłem się nie raz
      Wciąż lubię zapach morskiej piany

      W porcie już dłużej nie wytrzymam
      Bo gęba spuchła mi od rumu
      Dlatego mówię-trzeba wiać
      I znaleźć gdzieś innego guru

      Ilu ich jeszcze przyjdzie z Panią?
      Ilu już więcej nie powróci?
      Ilu z nich zaklnie-ku... mać!
      Ilu ocean na brzeg wyrzuci?

      -
      -
    • zyg_zyg_zyg Re: Straszne 08.02.10, 14:28
      Kajda, jeżeli kochasz i jesteś kochana, to zrób wszystko, żeby tego
      nie stracić, żeby ta miłość nie przerodziła się jedynie w
      uzależnienie. Wiem, czasem trudno rozróżnić te dwie rzeczy i chyba
      sama nie jesteś pewna, czy w Twoim życiu teraz się one nie mieszają
      i w jakich proporcjach. Nie wiem, czy terapia dla współuzależnionych
      uczy, jak je rozróżniać. Jeśli tak, to może nie warto czekać rok czy
      dwa i ryzykować, że uzależnienie stłamsi miłość? Bo może się okazać,
      że za kilka lat nie będziesz szukała odpowiedzi na pytanie, jak żyć
      z nim i jego „tobołem”, tylko jak od niego skutecznie uciec i
      zamknąć za sobą drzwi.

      Kajda, widzisz jakiś sposób na to, żebyś bardziej zaufała sobie? Bo
      myślę, że masz w sobie wszystkie odpowiedzi, tylko sobie nie
      dowierzasz i nie chcesz po nie sięgnąć. Znasz sposób, żeby trochę
      mniej badać, analizować, obserwować, a bardziej posłuchać swojego
      serca i intuicji? Przecież umiesz rozdzielić dobre od złego. Po co
      Ci to mieszać, przykrywać jedno drugim, wyciągać na wierzch to, co
      wygodnie akurat wyciągnąć? Są w Twojej relacji małe i wielkie plusy,
      są małe i wielkie minusy. Są i będą - jak przeważnie w życiu. Są
      dobre i złe dni, dobre i złe uczynki, są górki i dołki, są przeróżne
      uczucia. Nie ma nic złego ani w zakochaniu, przywiązaniu i
      tęsknocie, ani w niepokoju, wątpliwościach, lęku i gniewie. Czy Ty
      boisz się jakichś uczuć? I pytania siebie, dlaczego je właśnie
      czujesz?

      Szczęścia Ci życzę, Kajdo.

      A co byś odpisała na podobny post?
    • ela_102 Re: Straszne 08.02.10, 14:35
      Kajda :-)
      Ja tam nie wiem co w tym strasznego.
      Najważniejsza wydaje się jedna miłość, która czujesz do niego.
      Wiadomo, że po sparzeniu się na jednym facecie jednym, trudno zaufać do końca
      drugiemu i że na nowy związek patrzy się przez pryzmat tamtych krzywd. Skoro
      miało się alkoholika, to na picie następnego patrzy się jakby w jednoznaczny sposób.
      Jesteś o tyle co przeżyłaś - bardziej świadoma i uczulona, stąd ten lęk.

      Grzeszki? kto ich nie ma?
      Nie są to jednak wady charakteru - "zawiasy", które postawiłaś naprzeciw
      zaletom. Martwi mnie tylko, że nie On Ci SAM tego powiedział.
      Oboje zapewne jesteście po przejściach i zachowujecie konieczną wobec siebie
      ostrożność i to bardzo dobrze wróży.
      Ani On, ani Ty nie chcecie doznawać dalszych krzywd ani ich wyrządzać. Na mój
      gust idziecie w dobrym kierunku :-))))
      • pierzchnia Re: Straszne 08.02.10, 18:21
        Tak jak napisałem-miłość to dużo więcej niż pożądanie.
    • kajda28 Re: Straszne 08.02.10, 20:31
      Jesteście niesamowici :)

      Wiecie, ja chyba nie wierzę że mogę być z kimś szczęśliwa. Czytam na
      różnych forach o zdradach, alkoholizmie itd. i już nie wierzę że
      może być szczęśliwe małżeństwo:(
      Mój L. też jest po przejsciach, b. zamknięty w sobie. zauważyłam
      jednak że im bardziej ja się na niego otwierałam, pokazywałam mu że
      mi na nim zależy on się otwierał. Wierzę że mnie kocha.

      Eska
      Nie boję się być sama, byłam sama przez 3 lata, wiem że dam radę.
      Ale nie chce być sama jeżeli kocham. Przez rok był to luźny związek,
      badałam, analizowałam, bawiłam się. I nagle poczułam że tęsknię, że
      chce, że mi to nie wystarcza. Co do akceptacji potomstwa, to było to
      cholernie trudne, moja niunia jest rozpieszczona z charakterkiem-
      tak bardzo że od kilku miesięcy bierze syrop uspokajający (zalecenie
      od neurologa). Wiem że to zawsze będą tylko moje dzieci,
      nie "nasze" , to ja będę za nie odpowiadać. Raz jeden ją miał na
      rękach- i to już jest duży zaszczyt. Ja cały czas będę myśleć czy
      moje dzieci nie mają mnie mniej przez niego, czy nie cierpią przez
      to.

      Nie lubię ludzi którzy dużo gadają, mam na nich alergię.


      Ela
      >Wiadomo, że po sparzeniu się na jednym facecie jednym, trudno
      >zaufać do końca
      >drugiemu i że na nowy związek patrzy się przez pryzmat tamtych
      >krzywd.

      Badam, znowu tylko badam i analizuje. Uważam aby nie był moim
      światem, a jedynie jego częścią. Aby nie wzbudzał we mnie poczucia
      winy.

      >Nie są to jednak wady charakteru - "zawiasy", które postawiłaś
      >naprzeciw
      >zaletom. Martwi mnie tylko, że nie On Ci SAM tego powiedział.
      >Oboje zapewne jesteście po przejściach i zachowujecie konieczną
      >wobec siebie
      >ostrożność i to bardzo dobrze wróży.

      Nie powiedział, bo kiedyś w żartach jak zapytał czy jak pójdzie do
      więzienia czy go będę odwiedzać powiedziałam że jak sam wywijał to
      niech na mnie nie liczy. Pewnie się też wstydził, myślał że go nie
      zamkną . Pamiętam jak miał sprawę , nie powiedział o tym, ale mówił
      że ma problemy, że mu ze mną cudownie, ale... .

      Boję się że okaże się inny niż dotąd, że pokaże swoją drugą twarz.
      My nawet nie kłóciliśmy się przez te 1,5 roku- chociaż ze dwa razy
      zrywałam z nim. Było nam dobrze ze sobą.
      Ale go teraz nie ma :( a ja się wstydzę że jego nie ma i jest tam
      gdzie jest- traktuję to jako moją porażkę. Dlaczego?
      • pierzchnia Re: Straszne 08.02.10, 20:42
        "Spotkałem człowieka tak nie oczytanego, że musiał cytaty z klasyków
        wymyślać sam."

        Odkrywanie nie polega na powtarzaniu.
        • kajda28 Re: Straszne 09.02.10, 09:31
          > Odkrywanie nie polega na powtarzaniu

          Nie, ale nie chce popełniać tych samych błędów. Chce wyeliminować
          strach że będzie tak jak w poprzednim związku, a dopiero później
          odkrywać jaki on jest. Chore to, wiem. Wydaje mi się że jak mi nie
          wyjdzie to będzie moja wina, tak jak moje małżeństwo, to moja wina
          bo one z góry było na przegranej pozycji. A jeżeli coś jest moją
          winą znaczy że tylko ja mogłam do tego nie dopuścić. Wydaje mi się
          że w życiu nie można pozwalać sobie na błędy, przeważnie jak mogą
          one źle wpłynąć na życie innych, a ja świadomie jestem z kimś kto ma
          duże, widoczne wady.
          Szukam ideału na pokaz, zamiast się cieszyć z tym że jest mi z kimś
          dobrze. A może udaje że jest mi dobrze tylko dlatego aby nie być
          dalej sama? :) straszna jestem!!!
          • e4ska Re: Straszne 09.02.10, 10:12
            Kajda, mam wrażenie - smutne ;-) - że pozostajesz czy pozostawałaś długi czas
            pod opieką psychologów i terapeutów.

            Dziwne są twoje dylematy... to skupianie się na wyimaginowanych problemach.

            "Chce wyeliminować
            > strach że będzie tak jak w poprzednim związku, a dopiero później
            > odkrywać jaki on jest. Chore to, wiem".


            Skad wiesz, że chcesz "wyeliminować strach" itd. ???

            Ja z całego serca życzę ci, żebyś w swoim realu spotkała zwyczajne koleżanki, te
            cudowne przyjaciółki, które - owszem - mogą cię obgadać i pośmiać się za
            plecami, ale w sytuacjach awaryjnych zawsze są z tobą i doskonale cię rozumieją.
            Dochodzi się do wniosku, że wszystkie facety ... i chociaż głupie są to racje,
            wszakże pomagają nam tolerować cudzą niedoskonałość.

            Chyba nie chodzi o to, żebyś nie była nawet z czynnym alkoholikiem, ale o to,
            żebyś nie próbowała związać się z nim bliżej... nie wpuściła do domu, nie
            zalegalizowała związku.

            Moja koleżanka ze studiów trzy razy wychodziła za mąż. Pierwszy - furiat i
            alkoholik, drugi furiat alkoholik, trzeci nie furiatował, ale się zapił.
            Dziewczyna piękna, a mimo to - na rynku matrymonialnym - bez szans na dobrą
            partię, bo który rozsądny i przystojny facet wybierze kobietę z przychówkiem
            zamiast ślicznej dwudziestoparolatki, studiującej prawo międzynarodowe.

            Do tego - jeżeli miałaś do czynienia z bełkotem terapeutycznym - będziesz
            szukała takiej osoby, która ten bełkot rozumie. Czyli alkoholika leczonego.

            Człowiek prowadzący samochód "pod wpływem" jest skrajnie nieodpowiedzialny, jest
            przestępcą. Z tym, że nawet gangsterzy mogą być cudownymi kochankami. Może nawet
            mężami?

            Ja nie wiem :-)

            • aaugustw Re: Straszne 09.02.10, 10:40
              e4ska napisała:
              > Kajda, mam wrażenie - smutne ;-) - że pozostajesz czy pozostawałaś
              długi czas pod opieką psychologów i terapeutów.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Pomijam teraz Kajde, ale i ja takze uwazam to za niebezpieczne,
              tacy ludzie staja sie potem "przeterapeutyzowani", malo zdatni
              do prostego, realnego zycia w partnerstwie i spoleczenstwie...
              ______________ _____________________________________________.
              e4ska napisała dalej:
              > Moja koleżanka ze studiów trzy razy wychodziła za mąż. Pierwszy -
              furiat i alkoholik, drugi furiat alkoholik, trzeci nie furiatował,
              ale się zapił. Dziewczyna piękna, a mimo to - na rynku
              matrymonialnym - bez szans na dobrą partię, bo który rozsądny i
              przystojny facet wybierze kobietę z przychówkiem...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Mowia: "Kazdy garnek znajdzie swoja pokrywke", a ona widac do
              pokrycia wybiera takich... - Nie zna innych... ;-)
              ______________________________________________.
              e4ska napisała dalej:
              > ... jeżeli miałaś do czynienia z bełkotem terapeutycznym - będziesz
              > szukała takiej osoby, która ten bełkot rozumie. Czyli alkoholika
              leczonego. Człowiek prowadzący samochód "pod wpływem" jest skrajnie
              nieodpowiedzialny, jest przestępcą. Z tym, że nawet gangsterzy mogą
              być cudownymi kochankami. Może nawet mężami?
              - - - - - - - -
              C'est la vie...! ;-)
              A...
              Ps. Jezeli ktos tu chce uzyc slowa; "wina", niechaj nie mowi czasem,
              ze to on, czy ona jest tylko winna takiego mezaliansu...! ;-)
            • kajda28 Re: Straszne 09.02.10, 11:18
              > Człowiek prowadzący samochód "pod wpływem" jest skrajnie
              nieodpowiedzialny, jes
              > t
              > przestępcą.

              Z tym się zgadzam, usprawiedliwiam to jedynie tym że nie znam
              policjanta który by nie prowadził pod wpływem, znajomy z ABW też nie
              dzwonił po taksówkę jak sobie wypił. Mój facet jest głupi bo nie
              wie że ten przywilej jest zarezerwowany dla niektórych grup
              zawodowoch do których on nie należy.

              Wiem że chce wyeliminować strach, bo to robię, odchaczam te cechy
              które miał mój eks a nie ma on.

              Zdaję sobie sprawę że może mieć problem z alkoholem :(, teraz ma
              odwyk :)

              I stąd ten cały temat ma tytuł :straszne. Bo ja wiem o tym
              wszystkim, a dalej chce z nim być, tylko dlatego że go kocham, że
              czuję że i on mnie kocha, że szanuję go za to co robi, że z
              charakterem mi pasuje , że widzę jak się stara, jak bardzo musiał
              się zmienić dla mnie. Ale też wiem że jak będzie mi to przeszkadzać,
              jak zacznę się na niego skarżyć, jak będzie mi z nim źle to odejdę-
              a międzyczasie zrobię mu sprawę o leczenie i może go do więzienia
              wsadzę - mam w tym wprawę. :)
              • sabinac-0 Re: Straszne 10.02.10, 18:26
                kajda28 napisała:


                > Z tym się zgadzam, usprawiedliwiam to jedynie tym że nie znam
                > policjanta który by nie prowadził pod wpływem, znajomy z ABW też nie
                > dzwonił po taksówkę jak sobie wypił. Mój facet jest głupi bo nie
                > wie że ten przywilej jest zarezerwowany dla niektórych grup
                > zawodowoch do których on nie należy.
                >
                Czesc Kajda.
                Rozumiem sentymentalne rozterki, ale chyba troche przesadzilas z
                usprawiedliwianiem postepku faceta.
                Chyba nie bedziesz udowadniac, ze zlapanie za kierownica na podwojnym gazie to
                dyskryminacja i zlosliwosc ze strony zlych glin :)

                > Zdaję sobie sprawę że może mieć problem z alkoholem :(, teraz ma
                > odwyk :)
                >
                To jest problem. Drugi to ten, ze on najwyrazniej tego problemu nie zauwaza.

                • kajda28 Re: Straszne 10.02.10, 19:12
                  > Chyba nie bedziesz udowadniac, ze zlapanie za kierownica na
                  podwojnym gazie to
                  > dyskryminacja i zlosliwosc ze strony zlych glin :)

                  Pewnie że nie uważam że policja jest zła. Kiedyś sama zadzwoniłam do
                  nich aby powiedzieć że widzę pijanego faceta który wsiada do
                  samochodu- niestety ale go nie złapali. Żyjemy w kraju gdzie każda
                  grupa zawodowa ma swoje przywileje, i jest to w miare normalne- o
                  ile jazda po alkoholu w żadnym przypadku nie jest normalna i nie
                  powinna być dozwolona. Mój facet zasłużył sobie na odsiadkę i go nie
                  usprawiedliwiam. A jak bym miała go trochę tłumaczyć to dałabym
                  przykład szanownego doktora Lubicza :), każdy popełnia głupoty.

                  A co do policji, to w moim mieście lepiej z nimi nie mieć do
                  czynienia. Stwierdzam to z przykrością, głównie po tym co można
                  znaleźć w mediach i jak zachowuje się moja koleżanka pracująca w PO.
                  • sabinac-0 Re: Straszne 10.02.10, 21:27
                    W mediach cuda-niewidy mozna znalezc, ale nie o tym mowa.

                    Facet ma problem - pije, pomimo wyroku w zawieszeniu za jazde po pijaku robi to
                    drugi raz.
                    Wspomnialas rowniez, ze jezdzil bez prawa jazdy i ze miewal juz konflikty z prawem.
                    Jak sie zbierze te wszystkie niby drobiazgi do kupy, to wychodzi na to, ze facet
                    ma trudnosci z dostosowaniem sie do norm i z samokontrola.
                    Nie wyglada to najlepiej.
                    Jesli ktos kocha druga osobe, to nie robi jej takich numerow. Moze sie jeszcze
                    zdarzyc, ze ktos pierwszy raz, przez glupote w cos wdepnie, ale ten czlowiek juz
                    swoje przeszedl, na wlasnej skorze przekonal sie do czego prowadzi lamanie prawa
                    i mimo to powtarza te same zachowania. Byc moze bardzo ladnie mowi o uczuciach,
                    ale nie wiem, czy wie czym to sie je.
                    Czy nie pomyslal, ze gdy pojdzie siedziec sprawi Ci bol? Ze da fatalny przyklad
                    dzieciom, ktore, jak pisalas, zaczely sie juz do niego przywiazywac?
                    Dosc niefrasobliwie sobie facet poczyna i nie za bardzo liczy sie z cudzymi
                    uczuciami.

                    Nie twierdze, ze ten zwiazek nie ma szans, ale idealizowanie faceta i
                    usprawiedliwianie go moga przyczynic sie najwyzej do kleski.
                    Jesli zalezy Ci na gosciu, radze Ci, bys postawila twarde warunki - jesli chce z
                    Toba byc, koniec z nieodpowiedzialnymi zachowaniami - jak nie ma prawka, jest
                    autobus, koniec z piciem i, co najwazniejsze, bezwzgledna szczerosc.
                    Jesli bedzie w stanie przestac kombinowac i chodzic na skroty, skonczyc z
                    piwkowaniem, przestac milczec gdy mu to jest na reke i opowiedziec Ci szczerze o
                    swojej przeszlosci, problemach i planach - wtedy bedzie mozliwe danie mu kredytu
                    zaufania i taki zwiazek rokuje na przyszlosc.
                    Milosc to nie sa czule spojrzenia, pieszczotki, achy i ochy, tylko pamietanie o
                    drugiej osobie i jej uczuciach cokolwiek sie robi.
                    • kajda28 Re: Straszne 10.02.10, 22:19
                      Wiem, Sabinac, wiem o tym wszystkim :(
                      Ale i ja mam problemy z szczerą rozmową :(, nie umiem od innych
                      wymagać, nie umiem się starać, ja się wstydzę okazywać że się
                      staram, że mi na czymś zależy. Bazuję na tym że jak mi źle, jak
                      sytuacja zaczyna mnie dręczyć to odchodzę(małżeństwo, praca, forum).
                      Uważam że jak ktoś robi to co robi znaczy inaczej nie umie, nie
                      może. Wiem, kilka razy się przekonałam że słowa mają siłę sprawczą,
                      że można coś zmienić zwykłym powiedzeniem że to mi się nie podoba,
                      tego nie chce, ale czasami trudno mi pewne słowa wypowiedzieć.

                      Na daną chwilę uważam że pomimo wszystko chce z nim być, mam
                      nadzieję że jego wyrok czegoś mnie nauczy, że będę umiała być
                      bardziej stanowcza i odpowiedzialna. Dlaczego ja? Bo jeżeli ja się
                      zmienię a on nie, to przestanie mi z nim być dobrze. Nie będzie miał
                      wyjścia albo się do mnie dostosuje albo przestaniemy do siebie
                      pasować.
                      • sabinac-0 Re: Straszne 10.02.10, 23:32
                        Mam wrazenie, ze masz potrzebe opiekowania sie brzydkimi kaczatkami a szukanie
                        czulego serca pod twardym pancerzem traktujesz jako misje. W efekcie okazuje
                        sie, ze kaczatka sa kute na cztery nogi a czule serce to tylko pobozne zyczenia.

                        Unikajac konfrontacji i wytrzymujac najgorsze numery powodujesz, ze nieswiadomie
                        narasta w Tobie zal, w koncu cos peka i wszystko rzucasz.

                        Ludzie czasem sie zmieniaja, ale tylko wtedy, gdy sa do tego zmuszeni.


                        • sabinac-0 Re: Straszne 10.02.10, 23:54
                          I jeszcze jedno, jesli moge Ci cos zasugerowac.
                          Malomownosc nie jest zaleta. W szczerym zwiazku nie ma miejsca na domysly "co on
                          chcial przekazac patrzac w sciane i mowiac yhy".
                          Na poczatku takie tajemnice sa moze ekscytujace, ale potem moga odbic sie czkawka.
                          Trzeba ze soba rozmawiac, nie o ptaszkach i kwiatuszkach, lecz o przyziemnych
                          sprawach. Nawet gusta kulinarne musza zostac przegadane.
                          Nie mozesz certolic sie z zadawaniem pytan o przeszlosc, o rodzicow, o
                          przyjaciol, o eks, o to dlaczego zostawil dziecko, za co byl skazany.
                          Nie mozesz miec oporow przed powiedzeniem mu ze za duzo pije, ze juz raz bylas z
                          alkoholikiem i nie chcesz powtorki z rozrywki.
                          Nie da sie wciaz przezywac wzlotow, upadkow i wyliczanek "kocha-lubi-szanuje-nie
                          chce-nie dba-zartuje", bo w koncu zdrowie wysiadzie.
                          • kajda28 Re: Straszne 11.02.10, 15:35
                            > Nie mozesz certolic sie z zadawaniem pytan o przeszlosc, o
                            rodzicow, o
                            > przyjaciol, o eks, o to dlaczego zostawil dziecko, za co byl
                            skazany.
                            > Nie mozesz miec oporow przed powiedzeniem mu ze za duzo pije, ze
                            juz raz bylas
                            > z
                            > alkoholikiem i nie chcesz powtorki z rozrywki.


                            Ale ja tak mam. Nie mam pojęcia za co siedział mój eks mąż. I co z
                            tego że powiem ze za dużo pije, to mi odpowie że nie pije za dużo,
                            będzie się z tym krył itp. ja wolę obserwować, i jak mi będzie
                            przeszkadzać to powiedzieć to wtedy-konkretnie podać przykład , jak
                            nie poskutkuje to odejść.
                            Już kilka razy się zastanawiałam że pewnie nie dorosłam, nie
                            powinnam związywać się z kimś bo ja nie umiem rozmawiać, nie umiem
                            pytać, bo wolę obserwować i wyciągać wnioski z tego co teraz on robi
                            a nie z przeszłości. Trudno tak mam, ja nawet mojej siostry nie
                            pytam o jej życie rodzinne i choroby. Z jednej strony boję się że
                            będzie to traktowane jak wścibstwo, a z drugiej do niczego to nie
                            jest mi potrzebne. Poza tym i tak L. o swój rozwód obwinia swoją
                            eks, i o to że nie ma kontaktów z córką- to normalne, mój eks też
                            pewnie nie raz wygłaszał że nastawiam dzieci przecikwo niemu.

                            U mnie małomówność to zaleta, mam pewne problemy ze słuchem
                            (niewielkie ale jednak) i nie mogę być narażona na ciągłe
                            trajkotanie, robię się rozdrażniona i zła. Poza tym nie mam zwyczaju
                            przerywać, więc jak on nic nie mówi to przynajmniej ja się mogę
                            rozgadać :).
                            • sabinac-0 Re: Straszne 11.02.10, 17:07
                              Szczerosc i trajkotanie to dwie rozne sprawy.

                              Gdzie istnieja niedomowienia, nie ma zaufania. Nie da sie komus ufac, jesli co
                              chwila wyskakuje jakis pikantny szczegol, o ktorym wiedza wszyscy wokol a Ty nie
                              bo on "zapomnial" Ci o tym powiedziec.

                              Powiedz szczerze - czy Ty masz w nim oparcie? Czy bylabys w stanie powierzyc mu
                              Twoje finanse? Czy gdybys np. trafila do szpitala, zostawilabys dzieci pod jego
                              opieka?

                              Mnie sie wydaje, ze troche obawiasz sie spotkania z rzeczywistoscia. Wsrod tych
                              wszystkich sekretow, niedomowien, domyslow, zawsze, w obliczu najgorszego nawet
                              numeru, mozna te wszystkie watpliwosci rozstrzygnac na jego korzysc lub wymyslec
                              jakas wzruszajaca historyjke, ktora go usprawiedliwi.
                              Poznanie prawdy moze brutalnie zburzyc cala ta romantyczna iluzje i obnazyc to,
                              czego sie w glebi obawiasz, a mianowicie ze zwiazalas sie z socjopata, lgarzem i
                              pijakiem.

                              Ale moze byc rowniez tak, ze prawdziwe oblicze faceta nie jest takie zle i ze
                              poznanie prawdy rozwieje Twoje obawy - co prawda zniweczy dreszczyk emocji, ale
                              pomoze zbudowac prawdziwy zwiazek oparty na wzajemnym szcunku i zaufaniu.

                              P.S. Nie wiem, jak zareaguje na powiedzenie wprost, ze za duzo pije - moze
                              zaprzeczy, moze sie wkurzy, moze wysmieje, moze sie zastanowi, moze powie ze
                              jego tez to niepokoi, moze postara sie nie pic a moze tylko przestanie pic w
                              Twojej obecnosci - dopoki mu tego nie powiesz, nie dowiesz sie.
                              • kajda28 Re: Straszne 11.02.10, 18:38
                                > Gdzie istnieja niedomowienia, nie ma zaufania. Nie da sie komus
                                ufac, jesli co
                                > chwila wyskakuje jakis pikantny szczegol, o ktorym wiedza wszyscy
                                wokol a Ty ni
                                > e
                                > bo on "zapomnial" Ci o tym powiedziec.

                                Nic takiego nie ma miejsca, a po drugie jak mało mówi znaczy ze jak
                                już coś mówi to wtedy kiedy chce coś powiedzieć więc nie kłamie. Mi
                                nie przeszkadza jego małomówność.

                                > Poznanie prawdy moze brutalnie zburzyc cala ta romantyczna iluzje
                                i obnazyc to,
                                > czego sie w glebi obawiasz, a mianowicie ze zwiazalas sie z
                                socjopata, lgarzem
                                > i
                                > pijakiem.


                                Nie kłamie, socjopatą tez raczej nie jest, przyciągam kryminalistów
                                i pijaków ale nie socjopatów. Już samo to że tylko po "znakach
                                szczególnych" dowiedziałam się że miał kryminalną przeszłość
                                świadczy chyba o tym że się tego wstydzi i woli do tego nie wracać.
                                Nastawiony był głównie że to ja byłam na pierwszym miejscu, liczyły
                                się moje potrzeby. Kocha mnie i ufa na tyle żeby mi wierzyć że go
                                nie zdradzam- został zdradzony- z autopsji wiem że po tym cholernie
                                trudno zaufać drugiej osobie. Ja musiałam mu ufać, on musiał mi
                                ufać.


                                > Powiedz szczerze - czy Ty masz w nim oparcie? Czy bylabys w stanie
                                powierzyc mu
                                > Twoje finanse? Czy gdybys np. trafila do szpitala, zostawilabys
                                dzieci pod jego
                                > opieka?


                                Nie zostawiłabym z nim dzieci, bo to są moje dzieci a nie jego, one
                                mają babcie i jedną i drugą. L. też ma dziecko i musi chodzić do
                                pracy, nie moge przekładać moich dzieci nad jego syna. Powierzyłabym
                                mu finanse, podobnie jak dałam mu klucze do domu. No nie , finansów
                                bym nie powierzyła, za długo byłam sama, przyzwyczaiłam się że sama
                                decyduje na co wydaje pieniądze.
                                Co nie znaczy że nie zostawał z dzieciakami, zostawał, bo sam tego
                                chciał.

                                Sabina , dzięki temu pisaniu dotarło do mnie że jak okażę się
                                socjopatą, agresorem to przestanę z nim być. I to nie dlatego że mi
                                tak będzie wygodniej, tylko dlatego że tak będzie bezpieczniej i
                                lepiej. Fakt , zachował się teraz cholernie nieodpowiedzialnie, na
                                szczęście ponosi za to karę. Nie wiem co będzie za te parę miesięcy,
                                czy wytrzymam, a może uznam że nie warto i przestanę czekać.
                                Cokolwiek nie zrobię muszę być pewna swojej decyzji, bo głównie
                                dzięki takiej postawie nie zwariowałam i udało mi się przeżyć
                                rozwód.
                                • sabinac-0 Re: Straszne 11.02.10, 22:25
                                  Termin "socjopata" oznacza czlowieka, ktory nie potrafi dostosowac sie do norm
                                  spolecznych i, mimo wpadek, nie zmienia swojego postepowania.

                                  Kryminalne incydenty i nalogi sa nieodlaczna czescia zyciorysu socjopaty.
                                  Socjopaci sa mistrzami klamstwa i manipulacji, potrafia pieknie udawac milosc i
                                  szlachetnosc, zawsze w nadziei na pozniejsze zyski. Przylapani na klamstwie
                                  natychmiast znajduja przekonujace tlumaczenie tak, ze partner zawsze mysli, ze
                                  ma do czynienia z niewinna ofiara "zlych okolicznosci" lub "bezdusznego systemu".

                                  Po jego wyjsciu mozna bedzie zaobserwowac - jesli przestanie pic i bedzie
                                  grzecznie jezdzic autobusem zanim zrobi (lub odzyska) prawo jazdy, mozna bedzie
                                  miec nadzieje ze to byl tylko blad i ze jest szansa na poprawe.
                                  Jednak, jesli po wyjsciu nadal bedzie ladowal sie za kierownice bez prawka lub
                                  po kielichu, wynajdujac wykrety ze "gliny mozna przekupic", "pilem z ich szefem"
                                  lub "notable tez prowadza po pijaku", bedzie to znak, ze omijanie prawa weszlo
                                  mu w krew i niestety uczucie do niego skonczy sie katastrofa.
                                  • aaugustw Do Sabinac-O... 12.02.10, 08:30
                                    Sabinac-O, czytam Twoje posty i jestem pelen podziwu dla nich...!
                                    Moj obraz, ktory sobie wczesniej wyrobilem na tym watku zmienil sie
                                    pod wplywem Twoich przekonywujacych i trafnych slow... - Nie wchodze
                                    w te dyskusje, mimo mojego doswiadczenia, bo zepsulbym jej
                                    wartosc... - Wylonilas takie nowe farby, ze mam inny juz obraz
                                    mojego wczesniejszego w tym watku "proroctwa"...
                                    Pozdrawiam: A... ;-)
                                    Ps. Co do ostatniego Twego listu o socjopacie, moge tylko tyle
                                    powiedziec, ze bedac w wiezieniu za potracenie autem osoby, nie
                                    spotkalem w nim skazanego, ktory nie bylby socjopata, lacznie ze mna
                                    (wtedy). I bylbym nim zawsze, gdybym nie otrzymal tego daru
                                    trzezwosci umyslowej i duchowej...!
                                    • sabinac-0 Re: Do Sabinac-O... 12.02.10, 10:02
                                      Ty nie byles wtedy socjopata, tylko zagubionym czlowiekiem, ktory sie zaplatal i
                                      ktory potem zrobil wszystko, by naprawic blad.

                                      Socjopaci sie nie zmieniaja i nie maja woli poprawy.
                                  • kajda28 Re: Straszne 12.02.10, 08:58
                                    Przylapani na klamstwie
                                    > natychmiast znajduja przekonujace tlumaczenie tak, ze partner
                                    zawsze mysli, ze
                                    > ma do czynienia z niewinna ofiara "zlych okolicznosci"
                                    lub "bezdusznego systemu
                                    > ".

                                    Ale tu tak nie jest. Ja go nie tłumaczę, bo nie powinnien siadać za
                                    kierownicę pod wpływem, nie uważam że to były tylko złe okoliczności
                                    i on też ani raz o tym nie wspomniał, ani się nie tłumaczył. Jego
                                    mama go tak próbowała tłumaczyć, ale szybko jej przerwałam że to nie
                                    ważne po co i do kogo wtedy jechał. Siedzi bo na to zasłużył,
                                    podałam przykład że inni jeżdżą po pijaku po to aby przypomnieć że
                                    większość społeczeństwa tak robi, i to przeważnie Ci którzy stoją na
                                    straży norm społecznych.

                                    A to czy to jest ten odpowiedni i jedyny będę miała pewność dopiero
                                    za ok 40 lat jak je razem przeżyjemy. Bo pewnie nawet za 10 lat będę
                                    go dalej obserwować i będę wstanie zakończyć z nim związek jak
                                    przestanie mi z nim być dobrze, jak zacznę się go bać itp. To
                                    uczucie nie skończy się katastrofą, jak miłość może się tak
                                    skończyć? Nigdy nie będę żałowała że go pokochałam- już samo
                                    przeżywanie tego uczucia wynagradza ewentualne zerwanie. JUż się
                                    bałam że nie umiem kochać, a tu proszę, niespodzianka.

                                    Jedyne zyski jakie by miał z tego z naszego związku to to że jego
                                    młody nie musiał by już gotować i zmywać , a przynajmniej nie zawsze
                                    (bo L. i tak tego nie robił). Nic więcej, miałby za to o wiele
                                    więcej obowiązków. Choć i tak L. uważa że nie umie gotować i
                                    przeważnie przynosił na kolacje gotowe dania, również dla mnie i
                                    dzieci.
                                    • kajda28 Re: Straszne 12.02.10, 09:03
                                      Choć i tak L. uważa że nie umie gotować i
                                      > przeważnie przynosił na kolacje gotowe dania, również dla mnie i
                                      > dzieci.

                                      tu chodziło że on uważa że ja nie umiem gotować.
                                    • sabinac-0 Re: Straszne 12.02.10, 10:17
                                      kajda28 napisała:

                                      > podałam przykład że inni jeżdżą po pijaku po to aby przypomnieć że
                                      > większość społeczeństwa tak robi, i to przeważnie Ci którzy stoją na
                                      > straży norm społecznych.
                                      >
                                      Gdybys nie szukala dla niego usprawiedliwienia, nie podawalabys tych przykladow.
                                      Z ta "wiekszoscia spoleczenstwa" to gruba przesada.

                                      > To
                                      > uczucie nie skończy się katastrofą, jak miłość może się tak
                                      > skończyć? Nigdy nie będę żałowała że go pokochałam- już samo
                                      > przeżywanie tego uczucia wynagradza ewentualne zerwanie. JUż się
                                      > bałam że nie umiem kochać, a tu proszę, niespodzianka.
                                      >
                                      Zakochanie i zwiazek to dwie rozne sprawy.
                                      Do zakochania sie nie potrzebujesz nikogo realnego. Do zwiazku tak.

                        • kajda28 Re: Straszne 11.02.10, 15:46
                          L. nie jest brzydkim kaczątkiem, on od początku pokazywał że do mnie
                          coś czuje, jednak spotykał mur z mojej strony i przestał. Ale zawsze
                          wiedziałam że on pierwszy zadzwoni, napisze. Ma też długi staż ze
                          swoją żoną, 3 razy dłuższy niż ja z moim eks- to też o czymś
                          świadczy.

                          > Unikajac konfrontacji i wytrzymujac najgorsze numery powodujesz,
                          ze nieswiadomi
                          > e
                          > narasta w Tobie zal, w koncu cos peka i wszystko rzucasz.


                          To nawet nie tak, ja pokazuje , mówię że jest mi źle. Kilka miesięcy
                          temu popłakałam się złości i zazdrości tylko dlatego ze jakaś
                          dziewczyna puściła mu sygnał- nie kryłam że mi to przeszkadza. Na
                          początku robił tak że mówił że przyjedzie a póżniej nie przyjeżdzał-
                          robił tak dlatego aby być " pewnym" że w tym czasie nie umówię się z
                          nikim innym, bo bedę czekać na niego. Po tym jak wróciłam do niego
                          powiedziałam jasno że tak ma nie być, ze czuje się wtedy oszukana
                          przez niego, olewana itd. Już więcej tak nie zrobił, a jak coś mu
                          wyskoczyło że nie mógł przyjechać to informował mnie wcześniej. A
                          jak nie przyjechał i nie poinformował znaczy że śpi. Dla L. 10-
                          godzinny dzień pracy to normalne, często pracował dłużej, a wstawał
                          codziennie o 5 rano. Dlatego zdarzało mu się usnąć wieczorem i
                          obudzić dopiero w środku nocy.
                    • kajda28 Re: Straszne 10.02.10, 22:26
                      > W mediach cuda-niewidy mozna znalezc, ale nie o tym mowa.

                      Co do tego, to oglądałam wywiad z danym aktorem na żywo, w którym do
                      wszystkiego się przyznał. Ciekawe czy po raz pierwszy usiadł wtedy
                      po alkoholu za kierownicę? Tylko że on też należy do tych na których
                      występki PO przymyka oczy.
      • aaugustw Re: Straszne 08.02.10, 21:27
        kajda28 napisała:
        > Badam, znowu tylko badam i analizuje...
        > Boję się że okaże się inny niż dotąd, że pokaże swoją drugą
        twarz...
        > ... ja się wstydzę że jego nie ma i jest tam gdzie jest- traktuję
        to jako moją porażkę. Dlaczego?
        ______________________________________________________.
        Ty chcesz (i musisz) miec pelna kontrole nad drugim...
        Jezeli nie przerobisz tego, sama wpadniesz w te swoja pulapke.
        (mam tu taka wrzaskliwa sasiadke za sciana. On malowowny i cichy)
        A...
      • ela_102 Re: Straszne 09.02.10, 10:51
        Ale go teraz nie ma :( a ja się wstydzę że jego nie ma i jest tam
        gdzie jest- traktuję to jako moją porażkę. Dlaczego?


        A ja sadzę, że rozgrywa się tutaj, coś więcej, niż wstyd i strach.
        To Próba waszego uczucia. Dobrze w sumie, że na początku poważniejszych decyzji.
        On był wycofany, bo uważał, że z taką "przeszłością" nie zasługuje na fajną
        babkę. Gdy pozwoliłaś mu się zbliżyć, uwierzył, że jest to jednak możliwe. Dał
        temu wyraz (zaufaniu) w wielu działaniach o których pisałaś wyżej. Teraz możesz
        go odrzucić, bo ponosi konsekwencje "nawywijania" i nawet pewnie wolałby to niż
        MARNOWAĆ Tobie życie. Wyjaśnij to z nim...
        Jeśli jest tak jak piszę z pewnością Cię kocha.

        Piszesz, że boisz się porażki, a ja uważam, że boisz się SUKCESU.
        Z porażką świetnie byś sobie poradziła, masz doświadczenie przecież.
        Odnieść sukces w związku, być szczęśliwą i spełnioną to coś czego nie znasz. Nic
        dziwnego, że się boisz.

        Eska, gdyby mężczyźni w swych wyborach kierowali się takimi, jak piszesz
        pobudkami - tylko młoda piękna i wykształcona - to 80% kobiet byłoby samotnych ;-)
        • aaugustw Do Eli na 102...! ;-) 09.02.10, 11:04
          Elu, ucze sie od Ciebie... - Dziekuje Ci za to...!
          Pozdrawiam: A... ;-)
          • ela_102 Re: Do Eli na 102...! ;-) 09.02.10, 13:07
            August :-)
            Dzięki, moja nowa stopka dedykowana jest m.in i Tobie :-)
        • kajda28 Re: Straszne 09.02.10, 11:33
          Ela , ja wiem że on mnie kocha. Uważa mnie za fajną, nawet swojej
          mamie powiedział o tym, ze jestem najbardziej wartościową kobietą
          którą poznał. Jego mama choć wieszała na mnie psy przez ponad rok
          (bo mnie nie znała, wiedziała tylko że u mnie nocuje zamiast w domu)
          po pierwszym spotkaniu mnie polubiła- bo ja cicha, spokojna i miła
          jestem :)
          Pewnie masz rację w tym co piszesz, wiem że to próba Mojego uczucia.
          Do tej pory nie byłam pewna czy zaryzykować, czy "wejść cała" w ten
          związek. Nawet mieszkanie u niego było bardziej podyktowane tym żeby
          jego syn nie mieszkał sam.

          Ale... ale wiedział że mogą go zamknąć, a dalej prowadził samochód
          po pijaku. Ostatnio jak się o tym dowiedziałam to obiecał że już nie
          będzie (obietnice pijaka...? :(). Ma problem z alkoholem, to fakt.
          Codziennie musi mieć dawkę alkoholu, niewiele, ale jednak. Nie umiem
          o tym rozmawiać, nie umiem bo do tej pory nie przeszkadzało mi to w
          nim. Nie zmieniał się pod wpływem alkoholu. Kiedyś pisalam, ze ja
          nie umiem walczyć, jak zaczyna mi być źle to po prostu odchodzę.

          Spadam do pracy, miłego dnia.
    • jakimow Re: Straszne 09.02.10, 11:53
      Masz wielką rozterkę. Rzecz zrozumiała.Ktoś się podoba ale nie jest
      ideałem i jest problem.Moja opinia na ten temat jest taka :jeżeli
      masz w sobie cechy Judyma oraz siłę (prawdziwą)to partia do wzięcia
      ale jeżeli jesteś słaba i mało odporna na ciągły stres , walkę i
      niepewność jutra poszukaj sobie partii wśród pozostałej części
      populacji czyli wśród abstynentów,pijących od czasu do czasu lub
      pijaków , a alkoholika zostaw w spokoju. Tak jest lepiej dla niego i
      dla ciebie
      • pierzchnia Re: Straszne 09.02.10, 12:10
        Jazda po pijaku.
        Ilu posłów,prezydentów itd. jeździło na gazie...
        Ja sam kiedyś wyruszyłem wstawiony/ale maluchem,więc chyba nikogo bym nie zabił/.

        A może to porządny człowiek-zresztą spójrzmy najpierw na siebie...
        • kajda28 Re: Straszne 09.02.10, 21:17
          A tak już całkiem przyziemnie. Jak ja wytrzymam 6 dłuuugich miesięcy
          bez seksu????!!!! Już powoli zaczynam oglądać się za facetami,
          dzisiaj jeden obiecał mi kolację a ja się zgodziłam, po krótkich
          wymianach zdań okazało się że on też rozwodnik. L. wie że mi będzie
          ciężko, oj martwi on się tam, martwi :) i dobrze mu tak. Nawet po
          rozstaniu z mężem miałam tylko 5 miesięcy abstynencji- ale za to
          były inne emocje które zasłaniały tą potrzebę. Jak wytrzymam to już
          go nie wypuszczę, i niech spróbuje jeszcze raz po piwie za
          kierownicę usiąść, sama na policję zadzwonię :)
          • ela_102 Re: Straszne 10.02.10, 10:20
            Kajda :-)
            od kiedy seks to przyziemna sprawa?
            Może jak zmienisz nastawienie i uczynisz z niego coś więcej niż "siusianie i
            kupcianie" dasz radę wytrzymać nie tylko pół roku, ale znacznie dłużej?
            Wmawianie sobie, że bez tego nie dasz rady to pierwszy krok do tego, aby
            rzeczywiście tej rady nie dać.

            ;-) ja tam kocham się z moim mężczyzną, a nie potrzebuję seksu ;-)
            • kajda28 Re: Straszne 10.02.10, 14:24
              Nigdy wcześniej nie musiałam się powstrzymywać, ani być nikomu
              wierna.
              Pamiętam jak jakiś czas temu się prawie pokłóciliśmy bo każde z nas
              uważało że nic nie daje od siebie a tylko dostaje od tej drugiej
              strony. Ja na prawdę nie miałam żadnych wyrzeczeń, miałam same plusy
              z tego związku, z niczego nie rezygnowałam. Teraz nadszedł czas aby
              udowodnić czy i jak bardzo zależy mi na moim L. Może w końcu jak coś
              mi przyjdzie z pewną trudnością to później będę umiała zawalczyć o
              swoje szczęście.

              Poza tym i tak nikt mu nie dorówna :)
    • kajda28 NIgdy 16.02.10, 21:08
      Nigdy u mnie w domu nie będzie pijackich awantur. Taka refleksja pod
      wpływem krzyków od sąsiadów. Nigdy na to nie pozwolę, pierwsza taka
      awantura będzie ostatnią.

      Niedawno się zastanawiałam po co zakładałam ten wątek. Doszłam do
      tego że obawiam się że będę trwała w patologicznym dla mnie związku.
      Ale już wiem że nie będę. Nigdy nie będę z kimś kogo się będę bała,
      przy kim będę się bała powiedzieć swoje zdanie. Jeszcze nie
      rozmawiałam ani nie widziałam się z moim L. Nie wiem jak będzie to
      przebiegać. Może jutro do mnie zadzwoni. Nie chce do niego jechać,
      nie czuję się na siłach, nie chce go widzieć w więzieniu.
      • aaugustw Re: NIgdy 16.02.10, 21:26
        kajda28 napisała:
        > Nigdy u mnie w domu nie będzie pijackich awantur. Taka refleksja
        pod wpływem krzyków od sąsiadów. Nigdy na to nie pozwolę...
        ______________________.
        Nigdy nie mow nigdy...!
        A... ;-)
        • kajda28 Re: NIgdy 16.02.10, 21:51
          > Nigdy nie mow nigdy...!


          August, ja jestem straszną realistką. Nigdy nie mówię nigdy, ale
          tego jednego jestem pewna jak niczego na świecie. Nie było pijackich
          awantur z moim eksem, no nie, były dwie- później te dwie wyznaczały
          okres znęcania się psychicznego. Pamiętam jak mój L. wykorzystując
          fakt że miał u mnie spać, poszedł do kumpla na "piwo". Wiedziałam że
          przyjdzie pijany, przypomniał mi się strach, ten z dzieciństwa.
          Normalnie się bałam. Zachował się poprawnie. Gdyby wtedy było coś
          nie tak, i jeżeli kiedykolwiek zdarzy się coś złego pod wpływem
          alkoholu to będzie koniec. Bo można przepraszać i obiecywać poprawę
          za złe zachowanie na trzeźwo, ale nie za to po pijaku.
      • deoand Re: NIgdy 16.02.10, 21:44
        ;-) ja tam kocham się z moim mężczyzną, a nie potrzebuję seksu ;-)

        Dzisus jaki biedny ten jaras chyba ,że po prostu juz nie może ale wtedy tez
        biedny bo go kobita zakapowała ..

        Tu duch na wiele się nie zda ... cięzko z toba jarasie - miec kobitę co to nie
        potrzebuje seksu to po co w ogóle ja miec ...

        pzdr deoand

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka