Dodaj do ulubionych

Co robić? Co dalej?

10.03.10, 17:13
Mój maż postanowił skończyć z piciem, chce się leczyć, w chwili
obecnej naprawdę widzę u niego chęć walki z nałogiem, chce jechać na
terapię zamkniętą.
Mąż wczoraj rozmawiał ze swoim znajomym, facet nie pije 20 lat,
udziela się w AA, prowadzi spotkania dla żon alkoholików, ogólnie
cały czas ma stycznośc ze środowiskiem AA. Ten Pan powiedział mojemu
mężowi, że tak naprawdę mój mąż nie ma celów w życiu, nie ma
motywacji do skończenia z nałogiem. Dziś mój mąż pojechał do swojego
dobrego znajomego-dziekana,niepijącego alkoholika, który niedawno
przeszedł terapię zamkniętą a teraz prowadzi grupy AA przy kościele.
I tu usłyszał, aby mąż nie szedł na terapię, bo to nie dla niego,
nie nadaje się na terapię, nalegał aby zaczął od mittyngów przy
kościele. I przyznam że teraz zgłupiałam jak zadzwonił do mnie z tą
informacją, zaznaczam, że ja nic w sprawie leczenia mu nie sugeruję,
nie nalegam, on ma sam się leczyć a ja zająć się sobą, swoim
współuzależnieniem. Co dalej robić? Jaka drogę leczenia obrać? Do
terapii nie dojrzał, celów w życiu nie ma, wiec co dalej robić?
Najgorsze to nic nie robić. Ja sądziłam że jak pójdzie na terapię
zamkniętą to odnajdzie cel w życiu. Mąż to alkoholik nawrotowiec po
16 latach, przez alkohol wiele nie stracił, ma pracę, rozwód
odłożyliśmy, próbujemy ponownie, rozmawiamy jak nigdy wcześniej,
Siła Wyższa do niego nie przemawia.
To taki typ, że twarda miłość na niego nie działa, wyrzucanie z domu
też nie. Właśnie gdy był na swoim wydawało mi się dnie przyjęłam go
do domu i podjął decyzję że chce sie leczyć, ale teraz to juz nie
wiem. Ja powiedziłam tylko że może spotkałby się ze swoim terapeutą,
którego darzy szacunkiem, który przemawia do jego umysłu bo ksiądz
nie miał siły przebicia. Ni wiem już, może ja źle myślę, ale widzę,
że mój maż potrzebuje bardzo wsparcia w leczeniu, ma bardzo duże
braki emocjonalne, kiedyś tak nie było, nie chcę zaprzepaścić tego
co już osiągnęliśmy.
Może mi ktoś coś doradzić?
Może tez jakiś dobry sprawdzony prywatny ośrodek odwykowy na północy
Polski?
Chętnie przyjmę wszelkie uwagi, krytykę również...
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 17:27
      poczytaj sama siebie:

      Kiedy
      Mąż da spokój Noemi
    • ela_102 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 17:28
      Chciałoby się spytać - Kiedy Ty przestaniesz żyć za niego?
      • noemi123 Ela 10.03.10, 17:43
        za taką radę dziękuję, nie znasz wwszystkich faktów. Czy
        napisałam że nie zajmuję się sobą? On ma swoje życie , ja swoje
        jeżeli chodzi o leczenie ale teraz jestem zaskoczona i
        zdezorientowana a wiem, że będzie chciał na ten temat ze mną
        pogadać.Zaznaczam -ON ZE MNĄ A NIE JA Z NIM.
        Skoro zrozumiał co się dzieje z jego zyciem rodzina, że jest
        uzależniony, prosi mnie o pomoc i widze po raz pierwszy, że ta
        proźba jest szczera to mam kopnąć go w dupę? Uważam, że każdy ma
        prawo do błędów i każdy zasługuje na szansę, kolejną szansę.CZy nikt
        na początku etapu leczenia nie był w takiej kropce? A pytam Was bo
        nie chcę zrobić kolejnego głupiego błędu.
        Twoja wypowiedź nic nie wniosła do mojego tematu więc racz
        powstrzymać się takich komentarzy i głupich przepychanek słownych,
        co często odbywa się tu na forum.
        Albo konkretne rady i wskazówki albo pomijajcie milczeniem.
        • ela_102 Re: Ela 10.03.10, 17:54
          Moja wskazówka nic nie wniosła, bo Ty tego nie chciałaś.
          Zaczynasz niejeden tutaj wątek świadczący o chaosie w którym Ty żyjesz.
          Piszę o chaosie w Twoich myślach i to wykazuję tym postem.
          Żeby iść drogą do celu, trzeba być pewnym kroków (decyzji) do jasno określonego
          celu.
          Ty raz idziesz na Gdańsk, a potem nie zmieniając kierunku idziesz na Kraków.
          Co Cię przy nim trzyma?
          Bo jeśli kasa, daj sobie spokój.
          • aaugustw Re: Ela 10.03.10, 18:00
            ela_102 napisała (do Noemi:
            > ... Co Cię przy nim trzyma?
            > Bo jeśli kasa, daj sobie spokój.
            _________________________________.
            Ja powiem: brak chłopa w domu...!
            Jaki byl, taki byl - byle byl...!
            A... ;-)
            • noemi123 juz pisząc pierwszego posta 10.03.10, 18:14
              miałam przeczucie, ze nic tu nie zyskam bo to forum to tylko
              kłębowisko żmij, podpuszczeń, krytyki, złośliwości, nagadywania na
              siebie nawzajem, głupich roszczeń, nawiedzonych wszystko wiedzących
              i goniących tylko na AA i do kościoła krzyżem. Czasem aby wyjść z
              nałogu niektórym to nie wystarcza ale wy tego nie rozumiecie bo w
              swojej zawiści i ograniczeniu taplacie się w żelaznych gumakach w
              oparach zwalając chęć pomocy człowiekowi na byle spodnie w domu i
              kasę. Wstydźcie się, jeżeli jeszcze potraficie, towarzystwo
              wzajemnej nienawiści i adoracji zarazem bo tu jedno bez drugiego nie
              istnieje.
              • noemi123 A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 18:20
                którymi powinniście się kierować?
                • ela_102 Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 18:39
                  właśnie z powodu tych zasad zwyczajnie szkoda mi Twojego męża.
                  Czytam Cię nie od dziś.
                  Zastanów się dlaczego tak te posty Cię zabolały?
                  I dlaczego mówisz ludziom co powinni, a czego nie?
                  • noemi123 Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 18:47
                    Przez "zajmij się sobą" to on odszedł z domu na 2 lata, znalazł
                    sobie kochankę, która miłością i wsparciem wyciagnęła go z picia na
                    7 miesięcy, zrobił to dla niej. Teraz gdy zmieniałam twarda miłosć
                    na moje wsparcie zainteresowanie widzę że coś sie zmienia. Teraz gdy
                    wie juz że alkohol nie dla niego, chce trzeźwieć dla siebie a ja
                    chcę wspierać go ale nie nachalnie, po prostu dac mu swoje wsparcie,
                    pomoc. On nie jest zielonym alkoholikiem, te wszystkie zasady AA nie
                    działaja na niego, ma to wszystko w jednym palcu. Nie stracił wiele
                    przez picie, więc i może dlatego nie ma zbytniej motywacji do
                    trzeźwienia ale chce, wie, że juz nie może pić.
                    Posty nie zabolały tylko też często tu bywam i widzę ile żołci tu
                    się wylewa, jedni na drugich.
                    • ela_102 Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 18:56

                      A jak ocenisz poziom własnej żółci w poście o żmijach?
                      Chyba nie odstajesz w niczym od ogółu?
                      W przypadku alkoholik - alkoholik ta żółć czasami ratuje sprawę.
                      W przypadku współuzależniona - alkoholik to zupełnie inna kwestia.
                    • kajda28 Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 19:36
                      On nie jest zielonym alkoholikiem, te wszystkie zasady AA nie
                      > działaja na niego, ma to wszystko w jednym palcu.


                      O to i ja bym mogła powiedzieć o moim eks :)
                      To samo mi mój eks mówił, jak wracał z ośrodka ds uzależnień- że
                      nie ma nic dla niego, bo już to wszystko przerabiał. Wtedy się
                      nabierałam, teraz już wiem że jakby naprawdę to wszystko wiedział i
                      nie byłoby dla niego to by nie pił.


                      Nie stracił wiele
                      > przez picie, więc i może dlatego nie ma zbytniej motywacji do
                      > trzeźwienia ale chce, wie, że juz nie może pić.

                      Nie stracił i nie straci, bo wie że zawsze mu pomożesz.

                      Teraz gdy zmieniałam twarda miłosć
                      > na moje wsparcie zainteresowanie widzę że coś sie zmienia.

                      Twarda miłość działa (przynajmniej w jego przypadku), więc dlaczego
                      z niej rezygnujesz? Dlaczego znowu działasz jak osoba
                      współuzależniona?


                      Noemi, jesteś jak Twój mąż, jednego dnia się żalisz jaki z niego
                      pijak i już nigdy do niego nie wrócisz (mi tak pisałaś), a za kilka
                      dni pytasz się co masz zrobić aby było tak jak dawniej, abyście
                      dalej byli razem, chcesz być jego motywacją, wybawicielką.
                    • aaugustw Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 20:31
                      noemi123 napisała:
                      > Przez "zajmij się sobą" to on odszedł z domu na 2 lata, znalazł
                      > sobie kochankę, która miłością i wsparciem wyciagnęła go z picia
                      na 7 miesięcy...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      7 miesięcy to nie jest zadne wyciagniecie z picia,
                      to tylko dluzsza przerwa w piciu...!
                      _____________________________________________.
                      noemi123 napisała dalej:
                      > ... zrobił to dla niej.
                      - - - - - - - - - - - - -
                      A teraz ona dala mu kopa w dupe, bo pije...!
                      ___________________________________________.
                      noemi123 napisała dalej:
                      Teraz gdy zmieniałam twarda miłosć
                      > na moje wsparcie zainteresowanie widzę że coś sie zmienia. Teraz
                      gdy wie juz że alkohol nie dla niego, chce trzeźwieć dla siebie a ja
                      chcę wspierać go ale nie nachalnie, po prostu dac mu swoje wsparcie,
                      pomoc...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Z dwoch nieszczesc nigdy nie bedzie jedno szczescie...!
                      ______________________________________________________.
                      noemi123 napisała dalej:
                      > On nie jest zielonym alkoholikiem, te wszystkie zasady AA nie
                      > działaja na niego, ma to wszystko w jednym palcu.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Zielonym nie jest, mysle ze juz z czerowonym nosem, (albo fiolet)!?
                      A zasady AA on nie ma miec w palcu, lecz w sercu...!
                      Inaczej to on wielkie "G"... wie"
                      ___________________________________________.
                      noemi123 napisała dalej:
                      > Posty nie zabolały tylko też często tu bywam i widzę ile żołci tu
                      > się wylewa, jedni na drugich.
                      - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Nie zauwazylem... - Mnie tu jeszcze nic nie zabolalo...!
                      A...
                    • kipur Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 11.03.10, 09:28
                      Zastanów się . Może dlatego tak się dzieje że mąż ma zasady w
                      jednym palcu zamiast w głowie.Moja , teraz już była żona poprzez
                      szczątkowe terapie też zasady ma zamiast w głowie to w palcach i
                      niestety uparcie kroczy trzecią drogą czyli ku śmierci
                • aaugustw Re: A gdzie tu złote zasady ruchu AA 10.03.10, 20:22
                  noemi123 napisała:
                  > A gdzie tu złote zasady ruchu AA
                  > którymi powinniście się kierować?
                  __________________________________.
                  Stara prawda mowi: "Jak bida to do Zyda"...!?
                  Przeciez odrzucacie te zasady, (ty i ten twoj),
                  wiec po co sie na nie powolujesz...!?
                  A...
              • ela_102 Re: juz pisząc pierwszego posta 10.03.10, 18:41
                było go nie pisać...
                Albo pozbierać wszystkie inne (zaczęte przez siebie) do kupy i zobaczyć po co je
                zakładasz.
    • pierzchnia Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 18:11
      "Ten Pan powiedział mojemu
      mężowi, że tak naprawdę mój mąż nie ma celów w życiu, nie ma
      motywacji do skończenia z nałogiem."

      Tak właśnie może być-czyli nawrót z "nudów".
      Teraz tylko trzeba ustalić jaka jest przyczyna tego marazmu-innymi słowy,nie można naprawić urządzenia gdy nie zna się zasady jego działania.
      Być może warto spróbować czegoś nowego-szukajcie, a znajdziecie.
      Przyczyna moze byc umiejscowiona, w tak głębokich strukturach, że tylko działania niekonwencjonalne przyniosą ratunek.
      • noemi123 Dziękuję Pierzchnia 10.03.10, 18:18
        bo nie wiem co mam mu odpowiedzieć, on naprawdę jest zagubiony,
        rozbity emocjonalnie, fizycznie schorowany, szukamy drogi którą
        pójść bo Siłę Wyższą to on ma gdzieś, takie ma poglądy i ZAWSZE
        miał, nie każdemu to służy. AA już nie działa na niego. Chyba jednak
        zasugeruje mu terapie zamkniętą, byc może po niej znajdzie swój cel
        w życiu.


        pierzchnia napisał:

        > "Ten Pan powiedział mojemu
        > mężowi, że tak naprawdę mój mąż nie ma celów w życiu, nie ma
        > motywacji do skończenia z nałogiem."
        >
        > Tak właśnie może być-czyli nawrót z "nudów".
        > Teraz tylko trzeba ustalić jaka jest przyczyna tego marazmu-innymi
        słowy,nie mo
        > żna naprawić urządzenia gdy nie zna się zasady jego działania.
        > Być może warto spróbować czegoś nowego-szukajcie, a znajdziecie.
        > Przyczyna moze byc umiejscowiona, w tak głębokich strukturach, że
        tylko działan
        > ia niekonwencjonalne przyniosą ratunek.
        • pierzchnia Re: Dziękuję Pierzchnia 10.03.10, 18:36
          Moje poglądy ,dotyczące tych spraw ,wynikają z osobistych przeżyć.
          Gdybyś doświadczyła podobnych rzeczy -do tych ukazanych na filmie, to też inaczej zaczęła byś patrzeć.
          Nie odnoszę tego bezpośrednio do Ciebie, ale to nie są bajki.
          duchyufo.blogspot.com/2009/12/zycie-po-zyciu.html
          • pierzchnia Deo! 10.03.10, 18:52
            Zielonoświątkowcy mogą mieć rację.
    • ela_102 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 18:52
      Co zrobić?
      na dowód moich słów - wątek sprzed miesiąca.
      • pierzchnia Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 19:01
        Powinnaś,Ela, pracować,w UB.
        • ela_102 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 19:10
          Pierzchnia jak zabieram głos to wiem w jakiej sprawie.
          i potrafię udowodnić to o czym piszę.
          To świadczy tylko o poważnym traktowaniu człowieka, zdolności kojarzenia faktów
          i chęci pomocy.

          Bo jak pomóc kobiecie, która miesiąc temu pisze - KONIEC z ALKOHOLIKIEM w domu,
          dość bólu a teraz, że chce z nim spróbować ponownie. Bez względu na to czy
          nazwie mnie jadowitą żmiją, ja nie mam pewności czy jutro nie postanowi wyjść za
          narkomana.
          • pierzchnia Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 19:19
            Tworzysz rzeczywistość na podstawie forumowych wpisów.
            Do tej ułudy dodajesz całą tę swoją psychologię,efektem czego jest kolejna bzdura.
            Tak właśnie wyglądają forumowe halucynacje-pozornie poukładane, w logiczny ciąg.
            Co Ty chcesz udowodnić tym szpiegostwem?
            • ela_102 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 19:28
              Pierzchnia a do czego jak nie do konkretnych wpisów można się odnosić w netowej
              rzeczywistości?
              Nawet nie wiesz czym jest szpiegostwo.
              Jak zacytuje Twoją netową wypowiedź to nie dlatego, że Cię szpieguję, ale
              dlatego, że odnoszą się do tego co Ty piszesz.
              A skoro piszesz w publicznym miejscu to robisz to dlatego, żeby być
              przeczytanym, czyż nie?
              Gdyby noemi nie pisała, ja nie odnosiłabym się do tego proste?
              To, że pokazuję chaos jej postanowień to jeszcze ma jakiś sens tutaj, ale po co
              Ty wklejasz życie po życiu to jest pytania warte postawienia?
        • aaugustw Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 20:00
          pierzchnia napisał:
          > Powinnaś,Ela, pracować,w UB.
          _____________________________.
          Jest dobra, ta nasza Ela na 102, co...!? ;-)
          O Tobie nie moge tego powiedziec, bo nie masz w tym
          zadnego doswiadczenia, to widac od razu, ze choroba
          ta Cie nie doswiadczyla, mimo ze pochlales troche...
          Ty zato masz inne wartosci i inne sily...
          Czy Ty wiesz, pierzchnia ze Ty wyrzadzasz krzywde Noemi...!?
          Przeciez ona potrzebuje pomocy, bo nie wie jak postapic,
          a Ty wspomagasz jej zagubic sie jeszcze bardziej pomagajac jej w
          tym... - Popatrz jak ona potrafi nas (doswiadczonych) krytykowac...
          My trafiamy w jej dusze, a Ty idziesz slepo za jej ciosem...
          Albo to: Ona pisze, ze nie wie tego, czy tamtego, ale to co on ma w
          swoim palcu, wie ona doskonale...(!?) - Ona wie nawet ile tym palcem
          krokow przerobil... - Ona wie, ze AA nie dla niego, ani zadna Sila
          Wieksza... - Czy nie czytasz z jej slow, ze on jest tym bogiem, ze
          on nie chce z soba nic robic, a jezeli nic ze soba nie zrobi, tzn.
          bedzie wszystko po staremu = picie...!
          Pomysl pierzchnia nad tym, bo mnie nie chce sie juz pisac w
          kolko... - I nie wprowadzal w niepewnosc tych, ktorzy sie na tym
          naprawde znaja...!
          A...
          • pierzchnia Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 20:41
            - Popatrz jak ona potrafi nas (doswiadczonych) krytykowac...
            > My trafiamy w jej dusze, a Ty idziesz slepo za jej ciosem..."

            Przecież Noemi miała już kontakt z A-owcami i to na żywo...
            • aaugustw Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 20:50
              pierzchnia napisał:
              > Przecież Noemi miała już kontakt z A-owcami i to na żywo...
              _________________________________________.
              Mowisz o jej bylym (i tym przyszlym...!?),
              ktory nie uznaje "zasad AA, ani Sily W...?
              A...
              Ps. On byl A-owcem takim, jak te przydrozne slupy
              elektryczne stojace w rowie, w ksztalcie litery "A".
              • noemi123 Re: Co robić? Co dalej? 10.03.10, 23:16
                z alkoholikami mam kontakt cały czas, AA, AL annon, terapia
                indywidualna i grupowa, znam mechanizmy uzaleznienia i
                współuzależnienia, nie jestem ślepa. Widzę, ze nie chce już pić,
                chce się leczyc i prosi o mojw wsparcie.
                Moje wpisy były, owszem ale w ciągu miesiąca sytuacja diametralnie
                się zmieniła. Życie to nie książka, nie internet, nie da się
                wszystkiego opisać, zakończenia akcji się nie przewidzi jak w
                książce. To mój mąż, ojciec mojego dziecka, jak nie pił był
                wspaniałym człowiekiem, nie bronię go ale wiem co alkohol może
                uczynić z człowieka i wiem też że należy go wspierać jeżeli prosi o
                pomoc, czy wy tego nie oczekiwalibyście od najbliższych?
                • pierzchnia Re: Co robić? Co dalej? 11.03.10, 08:06
                  Mnie, noemi, nie musisz tego tłumaczyć-ja to doskonale rozumiem.
                  Wkleiłem ten film po to, żeby uzmysłowić wielu ludziom istnienie czegoś nieznanego.
                  To istnieje lecz nie mamy do tego dostępu-tylko czasem np. poprzez modlitwę potrafimy dokonać zmian, których nie uczyni najlepsza terapia.
    • 7zahir Wybierz sie na mityng Al Anon 10.03.10, 19:14
      Tam spotkasz dziewczyny, które przeszły to co Ty teraz.
    • kipur Re: Do noemi 10.03.10, 20:53
      Moja droga jeżeli chcesz przeczytaj mój wpis w wątku ,,Pomóżcie - mó
      mąż pije " nik ten sam . Każdy czowiek jest inny i wymaga rzecz
      jasna innego podejścia ale wszystko kończy się taka samo. Z tego co
      piszesz wygląda że masz naprawdę poważne kłopoty z sobą.Wierz mi że
      jeszcze rok temu lekarzy specjalistów , którzy mówili mi jak należy
      postępować z żoną alkoholiczką uważałem za głupców . Na tym forum
      mnie nie było ale podejżewam że o ludziach tu piszących pomyślałbym
      tak samo.Dzisiaj jestem już sam czyli tak jak mi mówiono wcześniej i
      prubuję z tego wyjść.Ci ludzie mimo że się spierają i polemizują ze
      soba maja doświadczenie i swoje przeżycia . Ich rady sa naprawdę
      cenne.
      Jesteś kobietą i świat odbierasz inaczej niż mężczyźni. Widać
      wyraźnie że do walki z alkoholizmem męża zaangażowałaś serce zamiast
      rozumu.Zebyś mogła pomóc alkoholikowi to przedewszytkim ty musisz
      być zdrowa.
      • deoand Re: Do noemi 11.03.10, 08:44
        gdzie są prywatne osrodki leczenia uzależnień to wpisz sobie hasło w
        google i znajdziesz natomiast w północnej Polsce był a moze i
        jeszcze jest ośrodek o renomie europejskiej w Stanominie koło
        Białogardu . Parę lat temu był państwowy tzn na Fundusz - teraz może
        jest inaczej w każdym razie cieszył sie dużą sławą ...

        Spróbuj sie dowiedzieć

        deoand
    • kajda28 Re: Co robić? Co dalej? 11.03.10, 09:56
      Noemi123, poczytaj swoje wcześniejsze posty. Prawie rok temu pisałaś
      bardzo podobnie jak teraz:
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,95041404,95041404,U_mnie_jednak_bez_rozwodu.html

      Czym się różni tamto nie picie od tego teraz? Czy Twoje zachowanie
      teraz jest inne od tamtego? Czy rok temu Twoje zachowanie
      było "trzeźwe", niewspółuzależnione?
      Wg. mnie zachowujesz się tak samo, wszystkim co mają inne zdanie jak
      Twoje zarzucasz wrogość i złe intencje. Twoje życie cały czas kręci
      się wokół alkoholika, żyjesz jego życiem. Ale to Twoje życie, masz
      prawo je przeżywać tak jak tego chcesz.
      • noemi123 kajda twoje udowadnianie twojej 11.03.10, 10:50
        racji na siłę nic nie da, bo nie znasz mnie ale jak chcesz to ci
        wyłuszczę co się zmieniło:
        1.w zeszłym roku nie było sprawy rozwodowej- w tym roku tak-4 marca,
        2.w zeszłym roku był na detoksie, o terapii zamkniętej nawet nie
        chciał słyszeć-teraz sam o niej mówi i szuka ośrodka katolickiego,
        zasugerował się jednak radą swojego przyjaciela dziekana, najpierw
        kilka mityngów AA przy kościele a potem terapia zamknięta.
        3.w zeszłym roku nie chodziłam na terapię, al annon, uważałam, że mi
        to niepotrzebne, teraz chodzę, dodatkowo poznałam swoje mechanizmy
        DDA,
        4.w zeszłym roku on nie chciał przestać pić, zrobił przerwę bo
        zdrowie już mu nie dopisywało a przede wszystkim zrobił to bo miał
        umierającą matkę, która teraz nie żyje-teraz patrz punkt 2.
        5.Wydarzyło się bardzo wiele przez rok, zmienił się jegoo stosunek
        do mnie, mój do niego, skończył z szemranym towarzystwem, co również
        wiele znaczy.
        Rozumiem twoje uprzedzenia, nie udawadniaj mi na siłę, że to nie
        wypali, jestem ostrożna, nie daję się wykorzystywać, nie widzę tu
        rzadnych oznak jego manipulacji, narazie wszystko to co mówi ma
        pokrycie w czynach.
        Wiem że tobie z twoim mężem się nie udało, że nie wyszedł z
        alkoholizmu, nie jesteście razem ale do cholery czasem jednak
        ludziom sie udaje pokonać chorobę, trudności, wyczuwam tu nutke
        zazdrości? zawiści? nie wiem, masz typowe podejście pewnej pani
        moderator z innego forum alko, typowa była żona alkoholika a jej
        maksyma jest-każdego pijącego i niepijącego alkoholika zutylizować.
        Tyle w temacie.
        • kipur Re: kajda twoje udowadnianie twojej 11.03.10, 11:00
          Życze Ci abyś się nie zawiodła poniważ jak piszesz mocno wierzysz
          w to co robisz.Ale pamiętaj jeżeli się zawiedziesz ból będzie jescze
          większy...
          • noemi123 Re: kajda twoje udowadnianie twojej 11.03.10, 11:14
            czy wierzę? podchodzę do tego z ostrożnością, nie ufam mu ale widzę,
            że narazie nie kłamie. A jak skłamie lub zapomni o terapii
            rozwiązanie równiez jest, mam czas do końca maja.
            • aaugustw Re: kajda twoje udowadnianie twojej 11.03.10, 18:55
              noemi123 napisała:
              > czy wierzę? podchodzę do tego z ostrożnością, nie ufam mu ale
              widzę, że narazie nie kłamie. A jak skłamie lub zapomni o terapii
              > rozwiązanie równiez jest, mam czas do końca maja.
              __________________________________________________.
              Walcz Noemi... - Cos trzeba robic. Tym bardziej, ze
              zalezy Ci na nim. Problemy (jak pisze Kajda) przyjda
              dopiero pozniej. Nie mow mi tylko, ze znasz mechanizmy
              tej choroby, bo to co powyzej napisalas nie gwarantuje
              Ci czasu do końca maja, poniewaz on juz w kwietniu (z
              wyjatkiem; prima aprilis) bedzie klamal jak z nut, bo
              na tym m.in. polega ta choroba, kiedy sie pije... -
              Zapytaj siebie lepiej, czy potrafisz byc wyrozumiala,
              cierpliwa, tolerancyjna, itd... itp...
              Bo szansa na jego zdrowy powrot do spoleczenstwa jest mala,
              cholernie mala... - Ale cos trzeba robic i miec te nadzieje...!
              A...
        • kajda28 Re: kajda twoje udowadnianie twojej 11.03.10, 11:21
          Noemi, nie chce mi się chodzić i czytać Twoich postów, ale śmiem
          twierdzić że w swoich punktach mijasz się prawdą.Co do sprawy
          rozwodowej z tego co pisałaś to on go chciał , a w marcu obydwoje
          chcieliście ją przełożyć, więc prawdopodobnie jej nie było.
          Kiedyś pisałaś że Twój mąż dużo razy był na terapiach zamkniętych, i
          to nie przed nastoma latami. Skąd wiesz że teraz też nie chce tylko
          podreperować sobie zdrowia do dalszego picia?

          > 5.Wydarzyło się bardzo wiele przez rok, zmienił się jegoo stosunek
          > do mnie, mój do niego, skończył z szemranym towarzystwem, co
          również
          > wiele znaczy.

          Znaczy się teraz jest biedny? Bo sama pisałaś że tam gdzie są duże
          pieniądze to musi być szemrane towarzystwo i dziwki. A może oni już
          niechcą go w swoim gronie bo jest niesłowny? Albo teraz skończył bo
          nie ma zdrowia do pracy.


          Faktycznie, mam uprzedzenia, chociaż walczę z tym i próbuje być
          bezstronna- nie udaje się :(. TYlko nie wyczuwaj u mnie nutki
          zawiści ani zazdrości, bo rozwód z moim mężem był jedną z
          najlepszych rzeczy która mnie w życiu spotkała. Może dlatego uważam
          że każdy powinien się rozwodzić, bo wydaje mi się że każdemu
          przyniesie to tyle radości, spokoju jak mi. Chociaż po tym jak muszę
          układać swoje życie na nowo z nowym partnerem i z dziećmi, stałam
          się przeciwniczką rozwodów- teraz jest dużo trudniej.

          Wiesz dlaczego nie wierzę że teraz, nie że nigdy, ale że teraz nie
          uda się Wam? Bo znam sposób myślenia alkoholika po cugu- kiedy jest
          jeszcze nabuzowany alkoholem, ma pełno pomysłów na zmianę, na
          polepszenie, tak bardzo żałuje tego co zrobił, i bardzo , jak
          najszybciej chce to naprawić. On dopiero po paru miesiąch będzie
          sobą, kiedy dopadnie go szara rzeczywistość, opadną emocje, wróci
          rutyna, monotonnia.
          Ale mogę się mylić, i wierz mi, bardzo chciałabym się mylić. Bardzo
          chciałabym za kilka miesięcy zobaczyć Twój post jak opisujesz że się
          Wam udało, znowu jesteście rodziną, chodzicie na terapie itd.
          • noemi123 męczysz mnie juz, 11.03.10, 11:57
            owszem sprawa rozwodowa była teraz 4 marca ale na pierwszym
            posiedzeniu odłożyliśmy postępowanie rozwodowe o pół roku, daliśmy
            sobie szansę, pozew złożył on w pażdzierniku 2009 i to on prosił o
            odłożenie postępowania.
            Na terapii zamknietej był owszem ale 19 lat temu, właśnie
            rozmawialiśmy o tym wczoraj, był ale na te terapię pielęgniarki
            wnosiły mu wódkę, i tak przez 6 tygodni, był w szpitalu
            psychiatrycznym...Potem przestał pić, bez terapii, tylko AA i dni
            skupienia przez 3 lata, i tak 16 lat.
            Stracił dużo kasy, rozbił auto, ale dając mu szansę nie wiedziałam
            że jest w trakcie odzyskiwania, powiedział mi o tym przed tygodniem,
            sądził, że zależy mi na kasie, okazało się że nie. Wiem ,że dopiero
            po roku, dwóch będzie sobą nie po kilku miesiącach, oboje mamy tego
            świadomość, jeżeli będzie się leczył.
            Wiem też że to on kończy z szemranym towarzystwem ni oni z nim, to
            on był maskotką, sponsorem, to on miał firmę i rządził. Panienki
            owszem również były jak wszędzie tam gdzie alkohol i pieniądze, i co
            z tego? Było ich mnóstwo, w jednej się zabujał jak już podjął
            decyzję o rozwodzie, nie mam do niego o to żalu bo najpierw odszedł,
            później była ona, okazało się że była osobowością wirtualną i
            chodziło jej o pieniądze.
            To, że on wie, że ja nic od niego nie oczekuję, że to on sam musi
            wybrać albo życie w trzeźwości z nami albo alkohol ale bez nas,
            narazie jest z nami, nie nalegam na nic i to właśnie działa...niby
            takie proste a jednak skomplikowane.
            Co dalej nie wiem, ale wiem, że nie planujemy nic wspólnie, że
            najpierw jego leczenie, później bedziemy mysleć co dalej.



            kajda28 napisała:

            > Noemi, nie chce mi się chodzić i czytać Twoich postów, ale śmiem
            > twierdzić że w swoich punktach mijasz się prawdą.Co do sprawy
            > rozwodowej z tego co pisałaś to on go chciał , a w marcu obydwoje
            > chcieliście ją przełożyć, więc prawdopodobnie jej nie było.
            > Kiedyś pisałaś że Twój mąż dużo razy był na terapiach zamkniętych,
            i
            > to nie przed nastoma latami. Skąd wiesz że teraz też nie chce
            tylko
            > podreperować sobie zdrowia do dalszego picia?
            >
            > > 5.Wydarzyło się bardzo wiele przez rok, zmienił się jegoo
            stosunek
            > > do mnie, mój do niego, skończył z szemranym towarzystwem, co
            > również
            > > wiele znaczy.
            >
            > Znaczy się teraz jest biedny? Bo sama pisałaś że tam gdzie są duże
            > pieniądze to musi być szemrane towarzystwo i dziwki. A może oni
            już
            > niechcą go w swoim gronie bo jest niesłowny? Albo teraz skończył
            bo
            > nie ma zdrowia do pracy.
            >
            >
            > Faktycznie, mam uprzedzenia, chociaż walczę z tym i próbuje być
            > bezstronna- nie udaje się :(. TYlko nie wyczuwaj u mnie nutki
            > zawiści ani zazdrości, bo rozwód z moim mężem był jedną z
            > najlepszych rzeczy która mnie w życiu spotkała. Może dlatego
            uważam
            > że każdy powinien się rozwodzić, bo wydaje mi się że każdemu
            > przyniesie to tyle radości, spokoju jak mi. Chociaż po tym jak
            muszę
            > układać swoje życie na nowo z nowym partnerem i z dziećmi, stałam
            > się przeciwniczką rozwodów- teraz jest dużo trudniej.
            >
            > Wiesz dlaczego nie wierzę że teraz, nie że nigdy, ale że teraz nie
            > uda się Wam? Bo znam sposób myślenia alkoholika po cugu- kiedy
            jest
            > jeszcze nabuzowany alkoholem, ma pełno pomysłów na zmianę, na
            > polepszenie, tak bardzo żałuje tego co zrobił, i bardzo , jak
            > najszybciej chce to naprawić. On dopiero po paru miesiąch będzie
            > sobą, kiedy dopadnie go szara rzeczywistość, opadną emocje, wróci
            > rutyna, monotonnia.
            > Ale mogę się mylić, i wierz mi, bardzo chciałabym się mylić.
            Bardzo
            > chciałabym za kilka miesięcy zobaczyć Twój post jak opisujesz że
            się
            > Wam udało, znowu jesteście rodziną, chodzicie na terapie itd.
            >
            >
            • kajda28 to już ostatni raz :) 11.03.10, 13:08
              Niby to wszystko bardzo mądre co piszesz,oprócz tego że to on
              wybiera. Wygląda na to że ty się godzisz na wszystko, to on jest
              Panem i albo łaskawie z Wami będzie albo nie- wszystko zależy od
              niego, Twoje zdanie się nie liczy. Aby tylko był trzeźwy nic więcej
              od niego nie oczekujesz.

              Ok, i już przestaję Cię męczyć.
              • noemi123 Re: to już ostatni raz :) 11.03.10, 15:43
                A czyż proces zdrowienia nie zaczyna się od TRZEŹWOŚCI przede
                wszystkim? Przecież to jest najważniejsze i każdy terapeuta, ksiądz
                ci powie że najpierw leczenie alkoholizmu a później ewentualna
                terapia małżeńska, warunki współżycia czy jak to tam nazwiesz?
                • sabinac-0 Re: to już ostatni raz :) 12.03.10, 16:45
                  noemi123 napisała:

                  > A czyż proces zdrowienia nie zaczyna się od TRZEŹWOŚCI przede
                  > wszystkim? Przecież to jest najważniejsze i każdy terapeuta, ksiądz
                  > ci powie że najpierw leczenie alkoholizmu a później ewentualna
                  > terapia małżeńska, warunki współżycia czy jak to tam nazwiesz?

                  Tyle ze on tak od 19 lat trzezwieje i wytrzezwiec nie moze.
                  • lindabel Błedne koło współuzależnienia 12.03.10, 21:45
                    W Twoim przypadku wszystko toczy się wokół Twojego byłego czy też niebyłego
                    męża. Pomimo terapii głęboko tkwisz we współuzależnieniu. Lata takiego życia
                    robią swoje....
                    Cały post tyczy się rozterek dotyczących jego. Nie Ciebie, twojego życia czy
                    dziecka.
                    Nie pytaj na forum co masz robić, bo zaleje Cię fala sprzecznych informacji.
                    To Ty w głębi siebie powinnaś wiedzieć, co jest dla Ciebie najważniejsze i
                    najlepsze.
                    • kajda28 do lindabel 13.03.10, 20:39
                      > To Ty w głębi siebie powinnaś wiedzieć, co jest dla Ciebie
                      najważniejsze i
                      > najlepsze.

                      Ale przecież u osoby współuzależnionej instynkt samozachowawczy jest
                      zaburzony. Nie myślimy wtedy co dla nas jest dobre tylko m.in. co
                      powinniśmy zrobić.
                      • lindabel Re: do kajda 14.03.10, 17:49
                        Ale chodząc na terapię dowiadujemy się, że to ja jestem najważniejsza i to ja
                        muszę coś zmieniać, jednak pod warunkiem, że samo chcieć nie wystarczy.
    • e4ska Re: Co robić? Co dalej? 14.03.10, 13:39
      Noemi...

      Jedyne, co można zrobić "forumowo" - to wesprzeć cię w twoich dążeniach.

      Tym, co irytujące w wynurzeniach "nie wierz alkoholikowi" jest właśnie zasada,
      że życie ludzkie jest tak rozpaczliwe proste... że wszyscy ludzie są jednakowi -
      każdy nałogowiec, każda związana z nim osoba to dwie krople wody.

      I nie warto banalizować wzorem Kipura:
      "Każdy czowiek jest inny i wymaga rzecz
      jasna innego podejścia ale wszystko kończy się taka samo".


      Co znaczy: kończy się tak samo? Wszyscy skończymy zgonem, ale jakie to ma
      znaczenie? Dla mnie - żadne.

      Ty i twój mąż, Noemi - tworzycie szczególny związek. Jeśli chcesz wybaczyć
      mężowi jego upadek - ktoś powie, że jesteś głupia, a inny powie - jesteś
      wspaniałomyślna.

      I czemu mamy, na litość boską, żyć tym, co jutro? Skoro nie wiemy, co przyniesie
      nam dzień następny, czemu się nim przejmować? Jeśli sprawia wam radość wspólne
      teraz - czemu rozważać, co się stać może?

      Ponieważ jestem alkoholiczką, która sobie radzi bez pomocy terapii i AA - nie
      bardzo rozumiem, dlaczego tak wiele czasu i energii marnujecie na rozważania
      "jaki odwyk???".

      Dreptanie po wydeptanej pospolitej ścieżce...

      A może najlepiej byłoby pojechać we dwoje w jaką szaloną podróż, zapomnieć o
      smutkach i nacieszyć się kochaniem... Co byłoby w tym złego?

      Najpierw marnuje się czas na picie, potem marnuje się czas na "leczenie"!!!

      Noemi, czy jest tu na forum ktoś, kto ci zagwarantuje, że twój mąż wróci z
      odwyku... trzeźwy? Bo zdarza się, że delikwent zapije po drodze. Na śmierć.
      • deoand Re: Co robić? Co dalej? 14.03.10, 19:31
        Cytuje eska
        A może najlepiej byłoby pojechać we dwoje w jaką szaloną podróż, zapomnieć o
        > smutkach i nacieszyć się kochaniem... Co byłoby w tym złego?
        >

        a oto skutki takiej szalonej podróży

        Na miesiąc więzienia skazał sąd w Dubaju w Emiratach Arabskich parę
        Brytyjczyków, która całowała się w restauracji. Zostali również ukarani grzywną
        za nielegalne picie alkoholu.

        To , że kobiety sa względem siebie raczej fałszywe to wiadomo nie od dziś ale ,
        żeby biedna noemi od razu na miesiąc do arabskiego mamra - to już lekka przesada
        • e4ska Re: Co robić? Co dalej? 14.03.10, 22:45
          Ano... tym się kończy całowanie po pijanemu, kochany Deo.

          W Emiratach kończy się więzieniem, a u nas - może skończyć się jakąś chorobą
          społeczną.

          Wybór należy do ciebie.
        • aaugustw Re: Co robić? Co dalej? 15.03.10, 15:02
          deoand napisał:
          > Na miesiąc więzienia skazał sąd w Dubaju w Emiratach Arabskich parę
          > Brytyjczyków, która całowała się w restauracji. Zostali również
          ukarani grzywną za nielegalne picie alkoholu...
          ______________________________________________.
          Znam lepsze kary za picie alkoholu, ale czy to pomoglo...!?
          A...
          tinypic.com/player.php?v=m7eudu&s=5
    • noemi123 Re: Co robić? Co dalej? 15.03.10, 15:44
      Łał, narazie daję radę...
      jestem podejrzewana o szpiegowanie go, kłamstwa, chociaż to on ma
      bardzo wiele do ukrycia, przez kilka miesięcy żył w chorym układzie,
      który okazał się być kompletnym kłamstwem, teraz go to rozwaliło
      psychicznie, nie wie komu wierzyć. Oczywiście to ja jestem winna
      całemu złu tego świata i winna wszystkich jego nieszczęść, on widzi
      swoje przewinienia, ja mu ich nie wypominam bo nie ma to sensu a on
      cały czas wypluwa coś z przeszłości. Okłamuje siebie, okłamuje
      wszystkich do okoła, widzę to ale nie reaguję, Czytałam, że na
      początku tak jest. Nie chce mi sie nawet go uświadamiać, po co
      produkować się skoro narazie to nie odnosi skutków.
      • e4ska Re: Co robić? Co dalej? 15.03.10, 16:12
        "Okłamuje siebie, okłamuje
        > wszystkich do okoła
        ",

        No może ma swój punkt widzenia i z jego perspektywy rzecz wygląda tak, a nie
        inaczej. Interpretuje świat po swojemu - wolno mu przecież!

        "to ja jestem winna
        > całemu złu tego świata i winna wszystkich jego nieszczęść"


        Jeśli potrafi to uzasadnić... może ma cząsteczkę racji? Czasami mężczyzna po
        czasie zaczyna rozumieć, że związał się z niewłaściwą kobietą. Najlepiej dać w
        długą, ale nie daje się...

        "jestem podejrzewana o szpiegowanie go"
        Chyba się nie wypierasz? Szpiegowanie faceta zawsze się obraca przeciw
        szpiegującej - jeśli facet ma tzw. jaja. Tylko facet bez tzw. jaj przyzwala na
        szpiegowanie. Ale taki facet gorszy niż baba ;-)

        Hej, Noemi, a gdyby tak więcej uśmiechu?

        • noemi123 Re: Co robić? Co dalej? 15.03.10, 17:03
          pisząc że obwinia mnie mam namyśli to, że on nie widzi zbyt jasno,
          nie pamięta swojego postępowania pod wpływem alkoholu, swoich
          uczynków, obwiniając mnie ma na myśli moją reakcię tzn, skierowanie
          na przymusowe leczenie, moje próby walki z jego chorobą, moją obronę
          przed tym. Pewnie, że nie zawsze byłam w porządku wobec niego, mam
          tego świadomość. Bo nie próbowałam skłonić o do leczenie miłością,
          proźbą, cierpliwością ale tą twardą miłością. Znalazł sobie w
          zeszłym roku kobietę, którą leczyła go miłością, cierpliwością,
          płacił jej za tę miłość a jak kobieta okazała się oszustką, odeszła
          zaczął ponownie pić, czyli miał przerwę w piciu nie dla siebie a dla
          tego zauroczenia, miłośc się skończyła, znów poszedł w ciąg.
          Czy ja jestem niewłaściwą kobietą dla niego? Nie wiem, ale dlaczego
          wrócił? Narazie podskórnie czuję że on jest niewłaściwy dla mnie bo
          tak się zmienił. Ma leczyć się dla siebie nie dla mnie czy rodziny.
          Uśmiech mam nadal, cały czas, nie biorę zbytnio jego postępowania
          do siebie, bo co chwilę zmienia zdanie, opinię. Kocha, nie kocha,
          nienawidzi, żyć bezemnie nie może, ze mną też, czyli
          współuzależnienie krzyżowe. To wszystko alkoholizm i jego chore
          emocje.
          • kipur Re: Co robić? Co dalej? 15.03.10, 19:13
            noemi to co piszesz jest udziałem każdego kto z alkoholikiem żyje ,
            przebywa i stara mu się pomóc.Życzę Ci dużo siły i
            wtrwałości .Jeżeli będziesz to miała będziesz miała i powodzenie w
            swym działaniu choć...
            • noemi123 ciąg dalszy 21.03.10, 19:42
              w piątek zerwał się z domu w niewiadomym kierunku, nie dzwoniłam,
              nie szukałam, chociaż wściekła byłam niesamowicie.
              Dla relaksu pojechałam na wieś, dziś od rana wydzwaniał, nie
              odbierałam telefonów, przyjechałam do domu...a pan nawalony spał w
              moim łóżku, butelka na stole, obudził się, nie odzywałam się, nic
              nie mówiłam chociaż próbował zagadywać, przytulać się. Zapytał czy
              ma wy...lać z domu, powiedziłam spokojnie-rób co chcesz, twoje
              życie, twoja dupa, straszył, że to koniec małżeństwa, potem płakał,
              nie ugięłam się, spokojna byłam. Zapytałam tylko czy pojedzie na
              detoks. Zgodził się, załatwił sobie detox od razu u swojego
              terapeuty, miał we krwi ze 3 promile ale dobrze się trzymał. Kolega
              go zawiózł przed 3 godzinami do szpitala psychiatrycznego na oddział
              odwykowy, myślałam, że stchórzy po drodze. Ale jest w szpitalu.
              Boję się.
              • 7zahir Re: ciąg dalszy 22.03.10, 08:47
                noemi123 napisał:

                > w piątek zerwał się z domu w niewiadomym kierunku, nie dzwoniłam,
                > nie szukałam, chociaż wściekła byłam niesamowicie.
                > Dla relaksu pojechałam na wieś, dziś od rana wydzwaniał, nie
                > odbierałam telefonów, przyjechałam do domu...a pan nawalony spał w
                > moim łóżku, butelka na stole, obudził się, nie odzywałam się, nic
                > nie mówiłam chociaż próbował zagadywać, przytulać się. Zapytał czy
                > ma wy...lać z domu, powiedziłam spokojnie-rób co chcesz, twoje
                > życie, twoja dupa, straszył, że to koniec małżeństwa, potem płakał,
                > nie ugięłam się, spokojna byłam. Zapytałam tylko czy pojedzie na
                > detoks. Zgodził się, załatwił sobie detox od razu u swojego
                > terapeuty, miał we krwi ze 3 promile ale dobrze się trzymał. Kolega
                > go zawiózł przed 3 godzinami do szpitala psychiatrycznego na
                oddział
                > odwykowy, myślałam, że stchórzy po drodze. Ale jest w szpitalu.
                > Boję się.>

                Wybierz sie na mityng Al Anon.
                Trzymam kciuki.
                • deoand Re: ciąg dalszy 22.03.10, 10:06
                  No 10 marca pisałaś o motywacji swego mana coś innego niż to , że znowu sie upił ..

                  Nie rozumiem jak w obecnej Polsce , gdzie każda pOradnia uzależnień . kazdy
                  prawnik i każdy sąd pomaga kobiecie wyrzucając alkoholika na bruk dla jego dobra
                  ... nie można złozyc wniosku o separację czy założyc niebieska kartę ???

                  To nie Alanony to trzeba puknac sie w głowe własna czyli twoja noemi ..

                  jest jeszcze póki co leczenie sądowe - żaden problem podać męza do Komisji w Gminie

                  Pijak grozi rozwodem - paranoja ,
                  • noemi123 Re: ciąg dalszy 22.03.10, 10:39
                    deoand
                    skierowanie na przymusowe leczenie nic nie da-ma tokowe złożone
                    przez policję, nie stawiał się na wezwania, sprawa skierowana do
                    sądu i nic, on się nie boi, bo wbrew temu co sie mówi, takowe
                    skierowania są nieskuteczne.
                    Założyć niebieską kartę?
                    Nie bije, nie urządza awantur, z domu nie wynosi, imprez w domu nie
                    urządza, po prostu znika i pije, policja wzywana tylko raz podczas
                    jednego incydentu u niego w biurze, po tej sprawie policja złożyła
                    wniosek o przymusowe leczenie.
                    Straszy rozwodem? Nie boję się bo takowy pozew złożył już i wycofał.
                    Wyrzucenie z domu też przerabialiśmy, spał w hotelach przez kilka
                    miesięcy, potem wynajął mieszkanie, miał się dobrze.To dla niego nie
                    było straszne.
                    Bał się przestać pić, mówił o tym od miesiąca, chciał ale bał się
                    drgawek, wymiotów, utraty przytomności. Teraz jest w szpitalu, czy
                    wytrzyma nie wiem, nie robię sobie zbytnich nadziei i to jest
                    najlepsze w tej sytuacji, prosił mnie tylko o wsparcie,
                    powiedziałam, że pomogę mu jak będzie się leczył. To nie tylko
                    alkoholizm, to też uzależnienie od seksu, nie wiem co gorsze.
                    • kipur Re: ciąg dalszy 22.03.10, 11:21
                      Zaiste jesteś złotą kobietą.Ale twoje uzależnienie od niego jest
                      chyba większe niz jego od akoholu.Rozejżyj się dookoła świat jest
                      trzeźwy i normalny.Trzeba tylko do niego pójść.Jestem meżczyzną ale
                      w żaden sposób nie mieści mi się w głowie żę to on akoholik strszy
                      cię rozwodem...na twoim miejscu wyniósł bym go na ,, butach''
                      • noemi123 Re: ciąg dalszy 22.03.10, 11:44
                        wiesz zastanawiałam się czy to wspołuzależnienie czy miłosc, czy
                        przyzwyczajenie? Na Al annon chodzę od roku, terapia również.
                        Nie bylismy razem ponad 8 miesięcy, jasne że mi go brakowało ale juz
                        nie myslałam o nim intensywnie, żyłam po swojemu, próbowałam sie z
                        kimś spotykać ale z mojej strony nie było chemii. To nie jest
                        współuzależnienie, to miłosć, ale miłosc do człowieka jakim był
                        kiedyś, przed nawrotem. Teraz widzę co ta choroba z niego zrobiła,
                        chociaż nie wszystko da sie nią wytłumaczyć.
                        • 7zahir Re: ciąg dalszy 22.03.10, 12:14
                          Rozumiem Cię
                          Długo mysliłam się że wiem co to zdrowa miłość
                          aż dotarło do mnie, (długo się przed tym broniłam)
                          że byłam wspóluzaleażniona.
                          • kipur Re: ciąg dalszy 22.03.10, 13:05
                            wprawdzie to nie portal randkowy ale zastanów się czyn naprawdę jest
                            miłość?Czy prwdziwa miłość może istnieć bez zaufania , szacunku ,
                            wspierania się nawzajem ,pomocy w trudnych chwilach?Odpowiedz sobie
                            na pytanie czym jest przyjaźń i czy on jest twoim
                            przyjacielem.Pisałem już wcześniej że rozwód dostałem po 28 latch
                            małżeństawa , a przez 25 lat tworzyliśmy wspaniałą rodzinę stawianą
                            za przykład innym i nie była to frasa.Wytrzymałem 3 lata z
                            akoholikiem w ostatnim stadium.Mieszkamy dalej w jednym mieszkaniu
                            poniewż nie mogę dopuścić do jego zniszczenia i zniszcenia córki
                            która razem mieszka . Wierz mi ze jak słucham pijackiego bełkotu
                            moje byłej już żony ( a jest pijan lub jak kto woli zalana
                            codziennie) odczuwam złość jak mi ubliża i jednocześnie litość jak
                            jej zmieni się nastrój i zachowuje się jak naiwnne dziecko.Czy ta
                            litość to miłość? Kochałem ją ale teraz pozostała tylko litość dla
                            upadłego człowieka.
                            • noemi123 Re: ciąg dalszy 25.03.10, 11:54
                              nie, to jest uczucie do człowieka, którym był kiedyś, psychicznie
                              inny, fizycznie taki sam...Chociaż wczorajszy dzień był taki jak
                              przed pięcioma laty...
                              Jest w odmu, nie pije, wiem, że to nic nie znaczy, czeka na terapię
                              zamkniętą, ja nic nie wspominam, on sam czasem coś powie o leczeniu.
                              Wczoraj powiedział, że przez 2 ostatnie dni chciało mu się piwa ale
                              nie pił chociaż miał okazję. Stwierdził,że ma już takie stany, że
                              krócej i mniej pije ale dłużej i trudniej wychodzi z tego.
                              Potwierdziłąm i tyle.
                              • aaugustw Re: ciąg dalszy 25.03.10, 12:10
                                noemi123 napisał:
                                > ... Jest w odmu, nie pije, wiem, że to nic nie znaczy, czeka na
                                terapię zamkniętą, ja nic nie wspominam, on sam czasem coś powie o
                                leczeniu. Wczoraj powiedział, że przez 2 ostatnie dni chciało mu się
                                piwa ale nie pił chociaż miał okazję...
                                ______________________________________.
                                Przypomnial mi sie ten dzieciak ww mnie, przed terapia i takze
                                jeszcze po niej, jak bardzo chcialem byc pochwalony nie wiedzac o
                                tym, ze ja tylko wracam do normalnosci...!
                                A... ;-)
    • wiosenna-terapia Re: Co robić? Co dalej? 25.03.10, 23:14
      cześć
      ja też jestem alkoholikiem i trzeźwieje od 6 lat. obecnie pracuje w prywatnym
      ośrodku terapii w krakowie ( pochodzę ze świętokrzyskiego )nie jestem terapeutą
      tylko pracownikiem tego ośrodka. Widzę osoby wychodzące z takiej formy terapii (
      które oczywiście popracowały podczas pobytu nad soba )w dobrej formie i są
      trzeźwi( oczywiście nie wszyscy, ale spora więkzość ) może taka forma pomocy Was
      zainteresuje?
      pozdrawiam
      łukasz
    • wiosenna-terapia Re: Co robić? Co dalej? 25.03.10, 23:23
      nie wiem czy dotarła moja odpowiedx, więc napiszę jeszcze raz. jetsm
      alkoholikiem i nie pije 6 lat, obecnie pracuje na prywatnym ośrodku terapii i
      obserwuje ludzi kończących terapie ( którzy się przyłozyli do niej ) są trzeźwi,
      radośni i maja znowu jais cel w życiu. Może tak forma terapii Was zainteresuje.
      p[ozdrawiam
      łukasz
      • jasiulek61 Re: Co robić? Co dalej? 26.03.10, 08:24
        Wiaj! Miałam przyjemnośc poznać Cię osobiście. Jestem matką
        alkoholika , który nie tak dawno opuścił ten ośrodek.Masz rację
        to cudowne miejsce i wspaniali ludzie tam pracujacy i pomagający
        innym. Narazie jest ok i oby tak zostało .Pozdrawiam
      • jasiulek61 Re: Co robić? Co dalej? 26.03.10, 16:16
        Miałam okazję poznać Cię osobiście.Mój syn niedawno skończył
        terapię w tym ośrodku.Pracują tam wspaniali ludzie.Narazie jest ok
        i mam nadzieję ,że tak pozostanie.Pozdrawiam.
        • noemi123 Re: Co robić? Co dalej? 09.04.10, 17:34
          nie pije od 21 marca, byliśmy razem z córką na świętach w górach,
          było fajnie, rodzinnie, jak kiedyś.
          Liczę się z tym, że może zapić, chociaż widzę, że już nie chce pić,
          dojrzał do tego. Jest w domu, niby jest normalnie, spokojnie,
          ciepło, a jednak to jak gra w kotka i myszkę. On nadal kłamie w
          pewnych kwestiach, ja udaję, że tego nie widzę, nie wypominam bo i
          po co?. I wiem, że te kłamstwa nie są spowodowane chorobą
          alkoholową, to jego już drugie ja, sądzi, że ma kontrolę nad
          wszystkim, nade mną. A okazuje się że jednak nie. Intuicji nie da
          się oszukać.
          • aaugustw Re: Co robić? Co dalej? 09.04.10, 18:00
            noemi123 napisał:
            > nie pije od 21 marca, byliśmy razem z córką na świętach w górach,
            > było fajnie, rodzinnie, jak kiedyś. Liczę się z tym, że może
            zapić, chociaż widzę, że już nie chce pić, dojrzał do tego. Jest w
            domu, niby jest normalnie, spokojnie, ciepło, a jednak to jak gra w
            kotka i myszkę. On nadal kłamie w pewnych kwestiach, ja udaję, że
            tego nie widzę, nie wypominam bo i po co?. I wiem, że te kłamstwa
            nie są spowodowane chorobą alkoholową, to jego już drugie ja, sądzi,
            że ma kontrolę nad wszystkim, nade mną. A okazuje się że jednak nie.
            Intuicji nie da się oszukać.
            _____________________________________________.
            Tak... - Sa rzeczy, ktorych nie da sie oszukac...!
            "Tylko prawda moze nas wyzwolic".
            A...
            Ps. To zachowanie jego potrwa jeszcze dlugo... -
            To jego kompleksy (i te, tzw. "mechanizmy tej choroby"),
            ktore nie pozwalaja mu byc innym... - Jezeli bedzie cos
            robil z soba, ma szanse na to, aby nie (za)pic od nowa...!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka