kajda28
18.04.10, 11:14
O ludzie, ja się zawsze w coś muszę wpakować, i dopiero wtedy czuję
że żyję, że mam uczucia, że umiem się martwić o kogoś. Nie skarżę
się na to i wcale nie mam ochoty tego zmieniać.
Tym razem chodzi mi o syna mojego L. Ma już skończone 18 lat, i jak
to nastolatek wywija strasznie. Kradnie pieniądze i nie tylko, miał
sprawę za narkotyki. Teraz wyprowadził się do mamy- czemu za bardzo
się nie dziwię,o ile wcześniej nawet na Święta do niej nie jeździł.
Choć ostatnio powiedział babci że mieszka u kolegi bo do mamy nie
pójdzie. Mało go znam, spędziliśmy tylko kilka godzin ze sobą, on
mnie polubił. Nie wiem czy jakoś w to się mieszać, próbować z nim
nawiązać kontakt, czy trzymać się z daleka. Trochę rozumiem jego
zachowanie, jego sytuacja nie jest łatwa, ale przecież nie wszystko
można tym tłumaczyć.