Dodaj do ulubionych

całe życie z wariatami

18.04.10, 11:14
O ludzie, ja się zawsze w coś muszę wpakować, i dopiero wtedy czuję
że żyję, że mam uczucia, że umiem się martwić o kogoś. Nie skarżę
się na to i wcale nie mam ochoty tego zmieniać.
Tym razem chodzi mi o syna mojego L. Ma już skończone 18 lat, i jak
to nastolatek wywija strasznie. Kradnie pieniądze i nie tylko, miał
sprawę za narkotyki. Teraz wyprowadził się do mamy- czemu za bardzo
się nie dziwię,o ile wcześniej nawet na Święta do niej nie jeździł.
Choć ostatnio powiedział babci że mieszka u kolegi bo do mamy nie
pójdzie. Mało go znam, spędziliśmy tylko kilka godzin ze sobą, on
mnie polubił. Nie wiem czy jakoś w to się mieszać, próbować z nim
nawiązać kontakt, czy trzymać się z daleka. Trochę rozumiem jego
zachowanie, jego sytuacja nie jest łatwa, ale przecież nie wszystko
można tym tłumaczyć.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 13:23
      Ma już skończone 18 lat, i jak
      > to nastolatek wywija strasznie
      . Kradnie pieniądze i nie tylko, miał
      > sprawę za narkotyki.


      Nieprawda. Niewielu nastolatków wywija w taki sposób.

      Uczy się chociaż? Pracuje? Czy pasożytuje?

      Może to geny, a może - środowisko rodzinne zdominowane przez nałóg męża - nie ma
      czasu zająć się dobrze dzieckiem. Ale to proste wytłumaczenie, a poza tym czasu
      cofnąć się nie da.

      Osiemnaście lat to już dorosłość...
      Nie wiem, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Ale chyba podniosłabym głowę i
      szła swoją drogą.

      W każdym razie - oby się chłopak opamiętał i był dla matki oparciem, a nie
      ciężarem. Oby, Kajdo - życzę ci z całego serca, żebyś się nudziła, a nie
      martwiła o dziecko.
      • ela_102 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 13:32
        Przychylam się do zdania eski, nie każdy nastolatek kradnie i ma sprawę o
        narkotyki. Pewnie, że wiele osób w tym wieku się "gubi" ale jest to efekt
        wcześniejszych jakiś braków. Trzeba by to prześledzić i odpowiednio zareagować
        już teraz, bo rozkręci się w tym bez pomocy DOROSŁYCH. Nie sądzę abyś Ty była
        osobą która powinna się nim zająć.
        Ojciec we więzieniu, a Mama? ciotki, babcie, dziadkowie. Wszyscy są nie wydolni?
      • kajda28 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 14:33
        Co robi?
        Zawodówkę skończył wyróżnieniem dla najlepszego ucznia- jeżeli
        chodzi o przedmioty zawodowe. Do tej pory jeździł na wszystkie
        konkursy jako jedyny ze swojej szkoły. Teraz chce zrobić sobie
        przerwę w szkole aby móc pracować- tata zaraził go pracoholizmem.
        Dlatego czuje się dorosły, samodzielny- wie jak zarobić i nie boi
        się ciężkiej pracy.
        Mam nadzieję że nie czepia się już narkotyków.

        Ja podobnie wywijałam jak on, dlatego nie jest dla mnie to tak
        bardzo złe. Jednak ja miałam dom do którego zawsze mogłam wrócić,
        cokolwiek bym nie zrobiła. Jemu od 2 miesięcy takiego zabrakło.
        • aaugustw A gdzie ponoszenie konsekwencji swoich postepowan? 18.04.10, 16:12
          kajda28 napisała:
          > Co robi?
          > Zawodówkę skończył wyróżnieniem dla najlepszego ucznia
          - - - - - - - - - - - - - - - - -
          To o niczym jeszcze nie swiadczy... - Zawodowke konczy sie
          majac 16 ok. lat, wtedy jest sie jeszcze przestraszonym
          dzieciakiem, dopasowujacym sie do "mocnej" bandy.
          _________________________________________.
          kajda28 napisała dalej:
          > ... Teraz chce zrobić sobie przerwę w szkole aby móc pracować-
          > ... wie jak zarobić i nie boi się ciężkiej pracy.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Czy dlatego (cyt.) "Kradnie pieniądze i nie tylko..."
          ____________________________________________________.
          kajda28 napisała dalej:
          > Mam nadzieję że nie czepia się już narkotyków.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Z nadzieja lepiej sie zyje...!
          A...
          • kajda28 Re: A gdzie ponoszenie konsekwencji swoich postep 18.04.10, 18:18
            Nie wiem gdzie konsekwencje. Prawdę mówiąc to ja niewiele wiem.
            Mam nadzieję że to wszystko czegoś nauczy mojego L. 2 miesiące go
            nie ma i wszystko się posypało, mam nadzieję że da się to zlepić.
            Widziałam jak młody martwił się o ojca, jaki L. był dumny ze swojego
            syna, jak się denerwował i martwił o niego. Teraz młody nie odbiera
            tel jak tata dzwoni, przestał go odwiedzać. A może tylko ja uważam
            że on jest biedny, a on tym czasem świetnie się bawi. Jak przyjdzie
            po pomoc to spróbuje mu pomóc, ale nic na siłę.

            Jestem świeżo po książce M. Kotańskiego- narkotyki to straszna rzecz.
    • ela_102 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 13:41
      Kajda i jeszcze jedno chciałam do tego:
      Całe życie z wariatami

      po co?
      Możesz mi wierzyć, że w moim życiu już wariatów nie ma.
      A byli kiedyś, bo to ja potrzebowałam z nimi żyć.
      Na świecie jest wielu ludzi normalnych, nawet nie przypuszczałam, że aż tak
      wielu. Zobaczyłam ich jednak niczym "objawienie", bo przed terapiami nawet nie
      dopuszczałam ich istnienia.
      Teraz wariaci na lewo, z dala ode mnie, a normalni na prawo wprost do mnie ;-)
      • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 14:19
        Bardzo mądry tekst Eli102.
        Czyli prznanależność do zupełnie innego świata.
        Tylko czemu robić mi się nie chce?
      • kajda28 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 14:40
        Ela, nie wierzę w normalnych ludzi, każdy ma jakiś defekt, wolę jak
        widać to od razu. Wiem na co się decyduję i mogę wybrać, chce albo
        nie. Jestem spokojny człowiek i nie przyciągam jakiś strasznych
        wariatów.
        Sama nie należę do normalnych ludzi i oprócz kilku rzeczy we mnie
        wszystko inne toleruje i dobrze mi ze sobą.
        • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 15:25
          Tutaj, Kajda, nie chodzi o normalność, ale o zło.
          • aaugustw Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 15:42
            pierzchnia napisał:
            > Tutaj, Kajda, nie chodzi o normalność, ale o zło.
            __________________________________________________.
            W przytoczonym dzisiaj przez Ele na 102 watku, Hellinger
            wyraza sie w ten (m.in.) sposob przedstawiajac "dobro" i "zlo":

            > "...W konstelacjach rodzinnych dochodzę do pewnej granicy, kiedy
            już nie można iść dalej. Patrzę poza rodzinę, na coś większego, coś
            tajemniczego, patrzę z szacunkiem dla nieznanego. To jest postawa w
            pewnym sensie religijna, nie duchowa. Gdy docieram do tej granicy,
            zwłaszcza gdy pracuję z winowajcami i ofiarami, patrzę poza nią i
            kłaniam się przed nieznanym, tym, co jest dalej. W tym momencie
            uczestnicy ustawienia odczuwają wyraźną ulgę. Wspólnie spoglądamy na
            to, co znajduje się poza granicą, ogarnia nas wielki spokój. Nie ma
            już podziału na dobro i zło. Jeżeli spojrzysz poza rodzinę,
            odkryjesz siłę wyższą, która wszystkim kieruje, także tym, co
            jest "złe". Wobec tej siły nie możemy stosować tego typu rozróżnień.
            Możesz dokonać zmian tylko wtedy, gdy przestaniesz stosować takie
            podziały. To jest bardzo trudne. Czuję się skrzywdzony, ale muszę
            wznieść się ponad uczucie krzywdy. I pokochać osobę winowajcy, który
            jest taki sam jak ja." <
            A... ;-)
          • kajda28 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 16:11
            > Tutaj, Kajda, nie chodzi o normalność, ale o zło

            Wg. mnie jedno drugie nie wyklucza, nikt normalny nie robi zła, ani
            go nie toleruje. Ja toleruje niektóre złe zachowania, sama nigdy nie
            byłam bez grzechu. Dlatego trafiam na ludzi jakich złe postępowania
            toleruje, działa to też w drugą stronę. Toleruje to też nie zawsze
            znaczy że popieram i zgadzam się na to, ale nie potępiam ostatecznie
            zrywając z nimi kontakt i odsuwając się.

            Straciłam wątek, co zło ma do mojego wątku? Ja widzę młodego
            zagubionego chłopaka, którego wpuszczając do domu schowam drogocenne
            rzeczy i pieniądze. Nie wiem czy mogę lub czy nawet powinnam coś
            spróbować zrobić. Znam za mało faktów, nie umiem pytać.
            • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 17:01
              Żeby pomagać duszom, trzeba być czystym.

              Skoro ta sprawa nie jest dla Ciebie zagmatwana to stosuj środki pragmatyczne i tyle.
              Trudno to oceniać po kilku wpisach.
              Czasy są inne od tych, w których ja żyłem/ mając dwadzieścia lat/i dlatego należy wziąć poprawkę na zmiany jakie zaszły.
              Środowisko ma ogromne oddziaływanie na młodego człowieka,tym bardziej, jeżeli pochodzi on np. z rozbitej rodziny.
        • ela_102 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 18:47
          Ela, nie wierzę w normalnych ludzi, każdy ma jakiś defekt

          Defekt nie czyni z ludzi "wariatów", jak ich określiłaś.
          Defekt wielu motywuje do pracy nad sobą i zachęca do stawania się normalnym
          człowiekiem.
          Dokładnie o tym pisałam, dopóki nie wierzyłam w normalnych ludzi, podobnie do
          Ciebie, dopóty nie byłam w stanie ich dostrzec.
          Moja czy Twoja niewiara nie była i będzie dowodem na brak normalności. To tylko
          ucieczka od normalnego, szczęśliwego życia.
          Dlatego też masz ciągle problemy, spotykają Cię takie, a nie inne rzeczy, bo
          nawet jak ktoś Ci napisze, że można NORMALNIE ZDROWO żyć TY nie dasz mu wiary, a
          co dopiero zawalczyć o to?
          Normalny człowiek istnieje(!)

          Skoro patrzysz na niego przez pryzmat własnej młodości i wydaje Ci się to bardzo
          zbliżone, to zobacz dokąd doszłaś (pomimo wsparcia u rodziny) i zastanów się jak
          mogłabyś go przestrzec przed własnymi błędami. Co Ty byś dziś zrobiła, aby Twoje
          życie potoczyło się inaczej. Masz okazję przepracować siebie przy okazji
          rozważania jego.

          I nie mów mi, że wszystko zrobiłabyś tak samo.
          • kajda28 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 19:44
            > I nie mów mi, że wszystko zrobiłabyś tak samo.

            Nie znam innego sposobu. Wiem gdzie był "błąd" moich rodziców, ale
            on był dużo wcześniej. Gdy byłam już nastolatką chyba nic nie mogło
            zmienić mojego postępowania. Moim błędem to to że za szybko chciałam
            pracować, kosztem szkoły. Rodzicom było obojętne do jakiej szkoły
            pójdę i czy w ogóle pójdę.
            Pamiętam jak niedawno znajoma po pijanym wybryku swojej córki
            zaprowadziła ją do psychologa itd. Myślałam wtedy że mi w domu
            zabrakło zainteresowania moją osobą i jakiegolwiek "pomocy" czy
            choćby chęci zrozumienia mnie. Tylko że w moim przypadku skończyło
            się dużo łagodniej niż u córki koleżanki- ale to pewnie inny
            przypadek .

            Wydaje mi się że moje życie mieści się w normie, jest takie zwykłe,
            może nie do końca szare i nudne ale też jest więcej powodów do
            radości niż do smutku. Wydaje mi się że mój L. też jest w normie,
            ale mogę nie być obiektywna.
            Wyznaczyłam już sobie granice których nie przekroczę, których będę
            pilnować. Wiem że pomimo mojej miłości do niego jestem wstanie
            zakończyć ten związek jeżeli będę się czuła zagrożona lub będzie mi
            źle. Teraz jest jak jest, wcale mi to nie odpowiada, chociaż ta
            sytuacja dużo mi pokazała, upewniła w swoim uczuciu.

            Napisałam post zaraz po tel mamy mojego L. , teraz już ochłonełam,
            rozmawiałam międzyczasie z L. , przemyślałam wszystko pisząc to tu
            na forum, i zostawiam to w spokoju. Młody zna mój nr tel, wie gdzie
            mieszkam, jak będzie potrzebował pomocy sam trafi.
            • ela_102 Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:21
              Kajda :-)
              Młody zna mój nr tel, wie gdzie
              mieszkam, jak będzie potrzebował pomocy sam trafi.


              No i bardzo słusznie kajda.
              Aby komuś pomóc skutecznie, trzeba przede wszystkim umieć i chcieć.
              Nie należy też zapominać o podstawowej zasadzie, że to potrzebujący pomocy
              powinien o nią poprosić.
              Ja wielokrotnie wchodziłam w pomoc tam gdzie wydawała mi się ona potrzebna i
              ZAWSZE była nieskuteczna, pozorna, lub okazywało się, że po raz kolejny dałam
              się na własne życzenie wykorzystać.

              Co innego też być wsparciem, przyjacielem...
              Do tego nie trzeba nic innego tylko BYĆ, wysłuchać.
              Zobacz kajda, psycholog Cię wysłuchuje czasami coś sugeruje, ale to Ty sama
              wpadasz na rozwiązania.
              Pewnie ma sporo wokół siebie "ustawiaczy" i "krzykaczy".
              Ty przyjmuj postawę widza i słuchacza.
              Przynajmniej mi tacy ludzie pomogli się pozbierać i poukładać.
              Nie chodzi też o szukanie i obwinianie innych, raczej o zrozumienie co się stało
              i jak z tego wybrnąć.
              • wolfigen Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:28
                póki ktoś uważa, ze normalny nastolatek kradnie, zaprzestaje
                nauki na zawodówce, uzywa środki odurzajace itp......to wszelka
                rozmowa z nim na ten temat jest pozbawiona minimum sensu.
    • wolfigen Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 18:53
      kajda28 napisała:

      Ma już skończone 18 lat, i jak
      > to nastolatek wywija strasznie. Kradnie pieniądze i nie tylko,
      miał
      > sprawę za narkotyki.


      no faktycznie.........jak to nastolatek.
      młody jest . musi się wyszumieć........w końcu znajdzie
      spokój ducha, w więzieniu, jak to facet.

      normalka
      • hellinger Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 19:27
        Pani jest potrzebna pomoc,Pani Kajdo.
        Proszę się zgłosić do mojego gabinetu, który mieści się przy Placu Trzech Krzyży, w Warszawie.
        • aaugustw Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:00
          hellinger napisał:
          > Pani jest potrzebna pomoc,Pani Kajdo.
          > Proszę się zgłosić do mojego gabinetu, który mieści się przy Placu
          Trzech Krzyży, w Warszawie.
          ____________________________________________________.
          Pacjent skarzy sie psycholowi: "nikt nie chce ze mna rozmawiac".
          - "Nastepny prosze"...
          - - - - - - - - - - -
          Pacjent skarzy sie psycholowi: "Nikt nie bierze mnie powaznie".
          - "Ha, ha, ha..." ;-)
          - - - - - - - - - - - -
          Pacjent do psychola: "Pomoze mi pan moje JA odnalezc...?"
          - "Naturalnie, gdzie je pan widzial ostatnio?"
          - - - - - - - - - - - - - - -
          Co mowi Hellinger, kiedy wsiada do taxi w Polsce...!?:
          "Prosze mnie zawiesc gdziekolwiek, wszedzie jestem potrzebny"
          - - - - -
          A... ;-)
          • hellinger Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:03
            Panu nie pomoże żadna terapia.
            • aaugustw Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:10
              hellinger napisał:
              > Panu nie pomoże żadna terapia.
              ________________________________.
              i41.tinypic.com/2cqjswp.gif
              • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:46
                August-to Ty jestes na tej ruchomej fotce?
                Tu jest raczej potrzebny-Hellinger preparator.
                • aaugustw Re: całe życie z wariatami 18.04.10, 20:59
                  pierzchnia napisał:
                  > August-to Ty jestes na tej ruchomej fotce?
                  > Tu jest raczej potrzebny-Hellinger preparator.
                  _______________________________________________.
                  Wlasnie sie do niego wybieram:
                  de.tinypic.com/r/1zxtyrl/5

    • aaugustw Re: całe życie z wariatami 19.04.10, 20:20
      kajda28 napisała:
      całe życie z wariatami
      ______________________________________________.
      Jak myslisz Kajda:
      Za kogo oni (ci "wariaci"), Ciebie uwazaja...!?
      A... ;-)
      • kajda28 Re: całe życie z wariatami 19.04.10, 22:22
        > Za kogo oni (ci "wariaci"), Ciebie uwazaja...!?


        A czy to ważne? Nie napiszę że jest mi obojętnie jak widzą mnie inni
        ludzie, bo pewnie że bym chciała aby to były same superlatywy. A
        widzą mnie taką jaką jestem, przez pryzmat swoich doświadczeń i
        przeżyć- nie mam na to wpływu i nie walczę z tym.

        całe życie z wariatami
        To zdanie przyszło mi kiedyś całkowicie spontanicznie na myśl, i do
        pewnego czasu opisywało moje życie. Tu wariat oznacza osobę
        psychicznie chorą, leczącą się. Mam nadzieję że już tak nie będzie,
        ale któż wie co życie przyniesie- może kiedyś ja będę takim
        wariatem, mam genetyczne obciążenie więc nie wykluczam takiej opcji.
        • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 27.04.10, 22:22
          Czesc Kajda!
          Czytam i mam wrazenie, ze postawilas sobie za cel ratowanie wszystkich kulawych
          kaczat swiata. Otaczasz czula opieka kazdego kto przyjdzie pod Twoje skrzydla,
          wspolczujesz mu i martwisz sie o niego nawet jak uzywa Twojego domu jako
          darmowego hotelu, bazy wypadowej do podejrzanych konszachtow czy stolowki z
          mozliwoscia dziabniecia kawalka kasy.
          Dziewczynkom wmawia sie ze to takie szlachetne i ze jesli beda ciche, kochajace
          bezwarunkowo i wybaczajace wszystko, spotka je kiedys nagroda. Tyle ze ci sami,
          ktorzy tak podniosle opowiadaja o potrzebie pomagania zblakanym owieczkom,
          pierwsi natrzasaja sie potem z osamotnionych i ograbionych z majatku i godnosci
          "pomocnic".

          A Twoje dzieci?
          Jak one znosza te czerede wariatow przewalajaca sie nieustannie przez ich dom i
          zycie?
          Czy naprawde towarzystwo cpuna, pijaka lub typa ktory ma gdzies prawo i normy
          spoleczne jest tym, czego potrzebuja?

          Pytasz, co jest z Toba nie tak i co tolerujesz, czego nie powinnas.
          Moja odpowiedz - tolerujesz brak szacunku do Ciebie.
          • kajda28 Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 08:34
            sabinac-0 nijak nie widzę siebie w Twoim opisie mnie. Nikt nie
            miał u mnie darmowego hotelu, a jeden co chciał mieć został szybko
            pogoniony. Mój L. prawie zawsze przychodził do mnie z jedzeniem dla
            siebie, mnie i dzieci. Za każdym razem jak do mnie szedł dzwonił i
            sie pytał co ma kupić- robił normalne zakupy, typu mleko, szynka ,
            chleb. Nigdy nie było u mnie podejrzanych konszachtów.

            > Dziewczynkom wmawia sie ze to takie szlachetne i ze jesli beda
            ciche, kochajace
            > bezwarunkowo i wybaczajace wszystko, spotka je kiedys nagroda.

            Jestem cicha, spokojna, kochająca- ale nie bezwarunkowo. Niestety,
            bo podobno kocha się za nic. Ja tak nie umiem. Kocham dopóki jest mi
            dobrze. Umiem wybaczać (choć nie tak od razu), i jeżeli umiem z tym
            żyć to jest ok, jeżeli nie- kończę związek (już raz tak miałam więc
            wiem to z autopsji). Fakt mojemu L. podwineła się noga, jak podwinie
            mu się następnym razem ja odejdę- on o tym wie, bo wprost mu o tym
            mówię.


            > Pytasz, co jest z Toba nie tak i co tolerujesz, czego nie powinnas.
            > Moja odpowiedz - tolerujesz brak szacunku do Ciebie.


            Gdzie tak pytałam? Już dawno przestałam pytać co powinnam czuć i
            myśleć- bo czuje to co czuję. Mogę się pytać jak mogę komuś pomóc,
            nawet jeżeli dla większości nie zasługuje on na pomoc- dzięki temu
            postowi zrozumiałam że mają rację. Co do szacunku to wszyscy Ci
            którzy go nie mają w stosunku do mnie idą w odstawkę, omijam ich
            szerokim łukiem- nie myslić z uciekaniem.



            Wydaje mi się że to jednak nie do mnie miał być ten post.




            • kajda28 Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 12:44
              Całkowity brak szacunku do mnie pokazał dzisiaj policjant, który
              przy przesłuchiwaniu mnie cały czas jadł groszki. Chłopak córki
              mojej byłej szwagierki wydzwaniał do mnie ze skradzionego telefonu.

              Przez chwilę się bałam że to moje Kochanie coś nawiwijało (jak nie
              wiedziałam po co mnie wzywają)- jeżeli by tak było wątpię czy
              umiałabym z nim żyć. Jestem pewna że nie.
              • wolfigen Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 15:44
                nastolatek jak to nastolatek....ot sobie czasem cos ukradnie,
                coś sprzeda z lewego towaru, szwagier zadzwoni z kradzionego
                telefonu.....normalka. statystycznego obywatel obrazek zwyczajny.
                a policjant świnia i bydle......żre groszek.
                jakby tak prowadził po cichu handel koksem, lub zajmoał się
                alfonsowskim biznesem na szosie A-7 ...to pewnie byłby dobry
                policjant.a nie takie bydle uzaleznione od groszku.
                cham i tyle
                • kajda28 Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 22:48
                  wolfigen , policja w moim mieście jest straszna, pewnie nie każdy-
                  ale wystarczą mi opowiadania mojej koleżanki, która się cieszyła że
                  nie była jak Brytanki z Kazimierza wywozili- bo najchętniej by je
                  pobiła a tam przecież tyle tv było. Dwóch młodych policjantów po
                  służbie pobili człowieka, co do gwałtu w izbie zatrzymań to też
                  chyba u mnie w mieście, albo w sąsiednim. Wiem że nie mają oporu lać
                  pijaków, włącznie ze złamaniem szczęki, młodych chłopaczków aby im
                  udowodnić że są tylko w gębie mocni- kilkanaście dni w szpitalu.
                  Wiem, pewnie są wyjątki, ale chciałam napisać że jakikolwiek nie
                  wykonuje się zawód trzeba być Człowiekiem i szanować drugiego
                  człowieka. Osobiście uważam że policja jest potrzebna.

                  A akurat że ten dany policjant jest chamem dowiedziałam się od
                  koleżanki policjantki( dosłownie jej słowa), która mnie uprzedziła
                  że będzie jadł, itp rzeczy.
                  • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 12:57
                    Czy naprawde nie mozesz, zamiast probowac po amatorsku resocjalizowac rozne
                    podejrzane typy, po prostu raz a dobrze zerwac z tym towarzystwem?
                    Czy naprawde nie znasz normalnych ludzi, takich ktorzy nie cpaja, nie kradna,
                    pija z umiarem i nie sa scigani przez policje?
                    A moze znasz, tylko uwazasz ich za nudnych i niewartych uwagi?
    • konto.goscia Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 22:27
      kajda28 napisała:

      > O ludzie, ja się zawsze w coś muszę wpakować, i dopiero wtedy czuję
      > że żyję, że mam uczucia, że umiem się martwić o kogoś. Nie skarżę
      > się na to i wcale nie mam ochoty tego zmieniać.

      mam takie teoretyczne pytanie, trochę mnie to nurtuje i staram się też przenieść to na ludzi których znam.
      wyobraź sobie, że poznajesz poważnego faceta - ma pracę, pieniądze, płaci rachunki, trzyma się z daleka od sądów i prokuratorów, w weekendy woli pobawić się z dziećmi niż pójść na wódkę z kolegami. zakładam że nie widzisz siebie przy takim gościu - ale z czego to wynika? - że on jest za nudny, czy że musisz kogoś ratować, a może czujesz że on jest "za dobry" i to się rozleci, albo jeszcze coś innego?
      • kajda28 Re: całe życie z wariatami 28.04.10, 23:13
        Mój L. płacił rachunki, miał pracę, dorabiał po niej- czyli pracował
        6 dni w tyg. po ok. 10 godzin dziennie. W dni wolne robił coś przy
        domu, pomagał swojej mamie, reperował samochód, w wieczorami
        przyjeżdżał do mnie. Pewnie że spotykał się z kolegami, przez
        ostatnie pół roku raz był u starego znajomego z którym kiedyś
        pracować 10 lat. Fakt że wcześniej siedział- ale to było ponad 14
        lat temu. Teraz wiedziałam że ma zawiasy, nie wiedziałam że mu je
        odwiesili. Często siedział z moimi dziećmi i czekał z kolacją jak
        wrócę z pracy. On jest normalny, nie pajacuje, nie kombinuje, nie
        kręci. Jak potrzebowałam pomocy zawsze pomagał.

        A dlaczego ten a nie ktoś inny?

        Nikogo takiego nie poznałam, aby zaiskrzyło. Ja jestem bardzo
        ostrożna i skąpa w okazywaniu uczuć. Nie mam czasu na randki , na
        spacery, aby gdzieś wyjechać.

        Poza tym, z jednym takim się spotykałam, znaczy normalnym, pracował,
        jeździł na rowerze, nawet kurs na kuratora sobie zrobił. Nie pasował
        mi bo: układał horoskopy, hipnotyzował ludzi, koleżanki mu z kart
        wróżyły- i tempo było za szybkie. Na 4 spotkaniu chciał mnie
        rodzicom przedstawić- uciekłam. Ja muszę mieć dużo czasu, wszystko
        musi się rozgrywać powoli, w czasie.
        • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 07:51
          ja Ci cos powiem Kajda........moje kumpla na dworcu w penej
          podwarszawskiej miejscowości gliniarze trak skatowali, że umarł
          po miesiącu........i trudno.
          gdyby był trzeźwy, gdyby nie stawiał się.....dostał by
          mandat za sikanie w krzakach i tyle.
          cały problem z małolatami, zulami, ćmikami, złodziejami.jest
          taki. że to co ich w zyciu spotyka zawdzieczają sami
          sobie..i tyle.a policja?........policja jest jak hycel.
          trudno jednak wymagac by hycel co poluje na wściekłe i
          bezpańskie psy , był jednocześnie św. Franciszkiem.
          zresztą?..........lekarze mają podobnie. po paru latach pracy
          na ostrym duzyrze , już nie dygotaja na widok zmasakrowanego
          człowieka po wypadku, tylko zszywają go bez ceregieli i mają
          nadzieje, ze przezyje.
          swoja drogą, ktoś tu słusznie spostrzegł....co dla jednej
          kobiety nudne dla innej może4 stanowić ogromna wartośc spokoju
          w zyciu. właściwie to jest tak:
          mozna w boga wierzyc, w cuda niewidy, lecz własne zycie
          kształtujemy sami w 80% procentach. podobnie jak sami sobie
          dobieramy ludzi, pośród których sie obracamy. to wymaga
          naszego wysiłku i zaangazowania.
          wiec wniosek jest prosty...jak sobie pościelimy tak się
          wyspimy.
          powodzenia Kajda
          • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 08:59
            Może to nie prawda, ale słyszałam że w niektórych krajach Policja
            która stoi na straży prawa sama go przestrzega. Ale nie
            wiem,osobiście nie widziałam nigdzie poza Polską nie byłam.


            > mozna w boga wierzyc, w cuda niewidy, lecz własne zycie
            > kształtujemy sami w 80% procentach. podobnie jak sami sobie
            > dobieramy ludzi, pośród których sie obracamy. to wymaga
            > naszego wysiłku i zaangazowania.
            > wiec wniosek jest prosty...jak sobie pościelimy tak się
            > wyspimy.

            Zgadzam się z tym, całkowicie.


            Mimo wszystko to smutne co napisałeś- o policji , uważasz że tak
            powinno być, że to jest normalne?
            • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 09:00
              Kajda, Ty bardzo duzo słyszysz:
              -od sąsiadki
              -z prasy
              - itd tec
              a kiedy zaczniesz słuchac sama siebie?
              • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 10:38

                > Kajda, Ty bardzo duzo słyszysz:
                > -od sąsiadki
                > -z prasy
                > - itd tec
                > a kiedy zaczniesz słuchac sama siebie?

                Wolfigen, ale ja nie narzekam na swoje życie, czasami potrzebuje
                porad, choćby po to aby spojrzeć na moją sytuację z boku. Postępuje
                tak aby móc codziennie rano spojrzeć w lusterko i mimo wszystko
                jestem zadowolona ze swojego życia. Nie robię nic przeciwko sobie.
                • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 11:08
                  skoro nie narzekasz, to co tutaj się żalisz?
                  pisała Ci juz tutaj , jakiś czas temu pewna kobieta: "- nie
                  każdy nastolatek jest wyrokowcem z normy "
                  Kajda !!! uciekaj od nich
                  ratuj siebie i swoje dzieci , jes;li je masz, lub zamierzasz
                  je mieć .
                  chcesz mieć przyszłość ogranniczona do wyroków swojego faceta?
                  ok
                  Twój wybór .

                  ŻADEN ORGAZM I ŻADEM PENIS TEGO NIE RÓWNOWAZĄ .
                  ale ja kumam......samiec to samiec. a że czasem
                  przywali ?...jego święte prawo .
                  • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 12:42
                    autobusniebieski napisał:

                    > skoro nie narzekasz, to co tutaj się żalisz?
                    > pisała Ci juz tutaj , jakiś czas temu pewna kobieta: "- nie
                    > każdy nastolatek jest wyrokowcem z normy "
                    > Kajda !!! uciekaj od nich
                    > ratuj siebie i swoje dzieci , jes;li je masz, lub zamierzasz
                    > je mieć .
                    > chcesz mieć przyszłość ogranniczona do wyroków swojego
                    faceta?
                    > ok
                    > Twój wybór .
                    >
                    > ŻADEN ORGAZM I ŻADEM PENIS TEGO NIE RÓWNOWAZĄ .
                    > ale ja kumam......samiec to samiec. a że czasem
                    > przywali ?...jego święte prawo .


                    Kajda? skoro nie narzekasz? to po co tu piszesz? o tym czym
                    piszesz?
                    • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 15:14

                      > Kajda? skoro nie narzekasz? to po co tu piszesz? o tym czym
                      > piszesz?

                      W tym wątku zapytałam się o tym czy powinnam i jak tak to w jaki
                      sposób pomóc synowi mojego L.
                      W innym wątku zapytałam się czy muszę zachować dobre wychowanie
                      pisząc do mojego byłego męża. Pytam, nie narzekam, podobno kto pyta
                      nie błądzi. Jestem człowiekiem który nie płacze nad rozlanym
                      mlekiem, wiem że nie cofnę czasu. Żyję dalej jak umiem najlepiej, i
                      pomimo że nie wszystko się układa tak jakbym chciała to jestem
                      szczęśliwa- choćby tylko dlatego że jestem samodzielna, od nikogo
                      nie uzależniona, że wiem iż cokolwiek się nie stanie to dam sobie
                      radę. Jak nie wyjdzie mi z L. ,i spełnią się wasze wszystkie
                      przepowiednie , pocierpię w kąciku parę dni, i wrócę do normalnego
                      stanu rzeczy.





                      > > ale ja kumam......samiec to samiec. a że czasem
                      > > przywali ?...jego święte prawo .

                      Do autobusuniebieskiego- to też chyba nie do mnie. Po raz kolejny
                      przypisuje mi się cechy których nie mam?! Do Twojej wiadomości: mój
                      eks który PRÓBOWAŁ mnie uderzyć odsiaduje teraz za to karę
                      więzienia. Nigdy nie będę z kimś kogo się będę bała, a na pewno będę
                      się bała kogoś kto mnie uderzy , czy choćby spróbuje to zrobić. I
                      ZAWSZE będę uważała że musi za to odpowiedzieć i nie może być bez
                      karny.
                      • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 15:28
                        dobrewychowanie ?
                        wokół sami bandyci , a Ty sie pytasz o wychowanie ?
                        Kobieto........ocknij się
                        zajmij si e swoim własnym wychoaniem.chyba ze pasjami lubisz
                        jak wokół Ciebie kręca się zule i złodzieje .
                        a na starość torba i kij.
                        amen
                        • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 15:32
                          mam taka znajoma.........mąż pijanica skończony do zera, syn
                          poszedł w złodziejstwo prymitywne......a na koniec zlicytowali
                          jej jedyne co miała. czyli mieszkanie po męzu - za
                          niepłacony latami czynsz. no i wtedy doszła do wniosku ,ze
                          system jest niesprawiedliwy.
                          ale samej do głowy jej nigdy nie wpadło ,że tkwiła wśrodku
                          zgniłego systemu od lat. i nawet nie umiała zarobić na
                          wakacje dla samej siebie w pobliskiej miejscowosci.
                          nie mam ani krzty współczucia dla takich ludzi.
                          ich miejsce jest w rynsztoku.
                          • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 15:46
                            Ja też nie mam współczucia dla takich ludzi. Masz to na co godzisz
                            się.
                            Nigdy nie narzekam na system, na biurokrację, na układy.
                            • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 16:06
                              robisz jak uwazasz za stosowne i fertig........to o co Tobie
                              chodzi?
                              zapisz sie do kółka robiących dobrze......to nie jest w takim
                              razie forum dla Ciebie.Ty juz wszystko wiesz i umiesz,
                              adieu
                              • wolfigen Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 16:08
                                i nie skarż się węcej na policjanta groszkożercę .............on
                                też ma prawo do słabości. widac ma tką zone, co także wie
                                co uważa i lubi co ma...czyli : "groszkur** mi na nerwach ".
                                pa
                              • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 16:21

                                Mam prawo powiedzieć że ktoś nie szanuje innych ludzi, a jestem na
                                tyle źle wychowana że robię to za jego plecami a nie mówię mu to
                                prosto w twarz.
                                Nie napisałam że wiem wszystko i wiem jak mam postępować, jakbym
                                wiedziała to nie pytałabym na forum co zrobić. Postępuje tak jak
                                uważam za słuszne, ale wcześniej pytam się innych co na ten temat
                                myślą, jak oni to widzą.

                                Chyba się zdenerwowałeś wolfigen? Dlaczego , przecież to ja tu
                                jestem pod pręgierzem.
                                • konto.goscia Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 22:26
                                  kajda28 napisała:
                                  > przecież to ja tu
                                  > jestem pod pręgierzem.

                                  nie jesteś pod pręgierzem, mój "subwątek" nie miał tego na celu!
                                  zresztą nawet jeżeli tak się czujesz, to chyba dobrze tak anonimowo pogadać w
                                  necie, jutro wiesz że żadna z osób którą spotykasz o tym nie wie.
                                  ja od dziecka (takiego późnego powiedzmy 15 lat) zastanawiałem się jak to jest,
                                  że są goście którzy źle traktują swoje panny, poniżają je itd. a te do nich
                                  lgną. a ja, chociaż mając więcej szacunku i w życiu nie myśląc żeby np. nazwać
                                  dziewczynę "świnią" albo okazać pogardę, miałem stosunkowo mniejsze powodzenie
                                  od takich kolesi. dopiero po latach dotarło do mnie, o co naprawdę chodzi w
                                  takich związkach, jaka to jest "rozgrywka".

                                  co do Twojej reakcji na chamstwo policjanta - ja to odbieram tak, że czujesz się
                                  jednak trochę ponad ten syf w którym wybrałaś życie - to znaczy zadajesz się z
                                  żulami, pijakami i złodziejami, ale w głębi duszy czujesz się lepsza od nich.
                                  dla nich jest obojętne, czy "pies" który ich przesłuchuje w sprawie kradzieży
                                  komórki będzie dłubał w nosie, jadł orzeszki czy drapał się po jajach. ale Ty
                                  chcesz czuć że jesteś na tym samym poziomie na jakim jest policjant - widzisz
                                  czyny maluczkich i wybierasz być przy nich, tak jak policjant widzi je i
                                  pogardza nimi - i to co Ciebie zabolało to że policjant wrzucił Cię do tego
                                  samego worka w którym jest Twoje (lub Twojego faceta) środowisko.
                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 11:08

                                    > ja od dziecka (takiego późnego powiedzmy 15 lat) zastanawiałem się
                                    jak to jest,
                                    > że są goście którzy źle traktują swoje panny, poniżają je itd. a
                                    te do nich
                                    > lgną. a ja, chociaż mając więcej szacunku i w życiu nie myśląc
                                    żeby np. nazwać
                                    > dziewczynę "świnią" albo okazać pogardę, miałem stosunkowo
                                    mniejsze powodzenie
                                    > od takich kolesi. dopiero po latach dotarło do mnie, o co naprawdę
                                    chodzi w
                                    > takich związkach, jaka to jest "rozgrywka".
                                    >

                                    Już miałam nie ciągnąć tego wątku, ale... Ludzie zrozumcie, szanuje
                                    innych ludzi i szanuje siebie. W moim towarzystwie nie ma ludzi
                                    którzy poniżają i nie szanują innych, ani tym bardziej mnie. Mój L.
                                    nigdy nie powiedział źle na mnie, nawet jak postawiłam go w
                                    cholernie niewygodnej dla niego sytuacji- którą on nazwał że
                                    dorobiłam mu rogi, choć ja tak nie uważam. Po prostu zerwałam z nim
                                    w mało delikatny sposób- ale trochę na to zasłużył.


                                    To że w tej chwili znajduję się w ZK nie znaczy że to huligan który
                                    nikogo nie szanuje, tam czasami znajdują się normalni ludzie- i
                                    niech tylko tego nikt nie interpretuje że uważam że znalazł się tam
                                    przez przypadek albo uważam że jest nie winny. Jest winny i zasłużył
                                    na tą karę- on też o tym wie, i przynajmniej przy mnie tak mówi.



                                    I chyba czas zakończyć ten wątek, niczego nowego on już nie wniesie.
                                    Dzięki za wysłuchanie:)
                            • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 13:11
                              kajda28 napisała:

                              > Nigdy nie narzekam na system, na biurokrację, na układy.

                              Dla odmiany narzekalas na policje.
                              Tak czy siak - zawsze to inni byli winni nieszczescia.
                              • kajda28 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 15:01

                                > kajda28 napisała:
                                >
                                > > Nigdy nie narzekam na system, na biurokrację, na układy.
                                >
                                > Dla odmiany narzekalas na policje.


                                Napisałam jedynie że czasami strach ich wezwać bo potrafią być
                                bardzo brutalni, ale bardziej było to w kontekście że to też są
                                zwykli ludzi, którzy mogą mieć wady i nie każdy z nich nadaję się na
                                policjanta, a nie że Policja jest zła bo łapie przestępców.



                                > Tak czy siak - zawsze to inni byli winni nieszczescia.

                                A to gdzie wyczytałaś?!!!
                                Podaj cytat, bo mam zaniki pamięci :(
                                • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 02.05.10, 16:06
                                  kajda28 napisała:

                                  > Napisałam jedynie że czasami strach ich wezwać bo potrafią być
                                  > bardzo brutalni, ale bardziej było to w kontekście że to też są
                                  > zwykli ludzi, którzy mogą mieć wady i nie każdy z nich nadaję się na
                                  > policjanta, a nie że Policja jest zła bo łapie przestępców.
                                  >
                                  Tyle ze rozwazania o pracy policji nijak sie maja do Twojego problemu,
                                  polegajacego na seryjnym emocjonalnym wiazaniu sie z ludzmi, ktorzy krzywdza
                                  Ciebie i Twoje dzieci.
                                  >
                        • kajda28 Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 15:44

                          > wokół sami bandyci , a Ty sie pytasz o wychowanie ?

                          Bo ja robię tak jak ja uważam za stosowne, a nie jak inni , może
                          dlatego dookoła sami bandyci a ja jestem niekaralna i bez żadnych
                          zarzutów.
                      • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 13:09
                        kajda28 napisała:


                        > W tym wątku zapytałam się o tym czy powinnam i jak tak to w jaki
                        > sposób pomóc synowi mojego L.

                        Przede wszystkim musisz pomoc wlasnym dzieciom rozwinac skrzydla.
                        Jak sie zaangazujesz w opieke nad cpunem, braknie Ci czasu dla wlasnych dzieci.
                        I kto je potem bedzie ratowal, jak w cos wpadna?


                        > Jak nie wyjdzie mi z L. ,i spełnią się wasze wszystkie
                        > przepowiednie , pocierpię w kąciku parę dni, i wrócę do normalnego
                        > stanu rzeczy.
                        >
                        A Twoje dzieci?
                        Przywiaza sie do L.-zapomna o L.-przywiaza sie do nastepnego-zapomna o nastepnym?
                        • kajda28 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 15:10

                          > > Jak nie wyjdzie mi z L. ,i spełnią się wasze wszystkie
                          > > przepowiednie , pocierpię w kąciku parę dni, i wrócę do
                          normalnego
                          > > stanu rzeczy.
                          > >
                          > A Twoje dzieci?
                          > Przywiaza sie do L.-zapomna o L.-przywiaza sie do nastepnego-
                          zapomna o nastepny
                          > m?


                          No tak, tylko że Ci "normalni" faceci też odchodzą od swoich rodzin-
                          jeżeli nie wierzysz poczytaj forum: rozwód i co dalej, życie
                          rodzinne. Nie da się wszystkiego uniknąć, przed wszystkim obronić
                          dzieci. Dopóki nie kochałam L. on nie zbliżał się do nich- prawie
                          przez rok. Był po prostu moim kolegą. Jak najmniej angażuje je w
                          moje życie uczuciowe.




                          > Jak sie zaangazujesz w opieke nad cpunem, braknie Ci czasu dla
                          wlasnych dzieci.

                          Nie zamierzam się nikim opiekować, skąd Ci przychodzą takie
                          rzeczy do głowy? Chciałam mu pomóc- czyli napisać smsa , zadzwonić
                          że jak ma kłopoty to może przyjść. Ale nie uganiać się za nim, ani
                          nic innego.
                          • e4ska Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 16:10
                            Kajda, nie tylko fajnie piszesz, ale to, o czym piszesz, jest bardzo ciekawe.

                            Niektórym ludziom życie układa się - jak pod górkę. Los. Wobec losu mądry i
                            dobry Edyp był bezbronny. Teraz, w terapeutycznych oparach, próbuje się zrzucić
                            na człowieka odpowiedzialność za całe jego bytowanie - jakbyśmy mogli zmieniać
                            innych swoim zachowaniem. A tak nie jest.

                            Zaś co do powiedzonka "Policja jest jak hycel"... obrzydliwe.

                            Policja jest konieczna, jest użyteczna. Bajanie o pobiciu przez policję... mnie
                            nigdy żaden policjant nie pobił - ani mojego dziecka. Ja się nie muszę policji
                            bać, przeciwnie, czuję się pod opieką policji. Zadaniem policji jest, w moim
                            przekonaniu, chronić takich jak ja przed przemocą. Wrzaskliwe chamy, przepojone
                            dziką agresją, pijaki za kierownicą, przestępcy... a niech się oni boją
                            "hyclów". My na pewno nie musimy.

                            Pozdrowienia serdeczne dla ciebie :-)
                            • kajda28 Re: całe życie z wariatami 01.05.10, 16:18
                              Eska , ja też nie boję się policji, choćby dlatego że mieszkam w
                              małym mieście i kilku ich znam osobiście, a poza tym ja grzeczna
                              jestem.
                              Piszesz że to awanturnik ma się ich bać, zgadzam się- ale ta teoria
                              się nie sprawdza jak wzywasz policję na ojca swoich dzieci :(
                              • aaugustw Re: całe życie z wariatami 02.05.10, 10:50
                                kajda28 napisała:
                                > Piszesz że to awanturnik ma się ich bać, zgadzam się- ale ta
                                teoria się nie sprawdza jak wzywasz policję na ojca swoich dzieci :(
                                ______________________________________________.
                                Oczywiscie, ze sie nie sprawdzi zadna teoria, kto
                                w praktyce doprowadzil budowle do katastrofy...!
                                A...
                          • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 02.05.10, 16:17
                            Znowu to samo:
                            Facet prowadzil po pijaku - to normalne, wszyscy prowadza po pijaku, nawet
                            policjanci tak robia.
                            Facet siedzi - to normalne, faceci czasem mieszkaja w pudle a wogole wiekszosc
                            wiezniow to niewinni poczciwcy tylko nerwowi/mieli ciezkie dziecinstwo/ktos sie
                            na nich uwzial.
                            Facet zostawia Ciebie i dzieci na laske losu - to normalne, wiekszos facetow
                            zostawia rodziny, w gazecie mozna wyczytac, ze nawet lekarze, naukowcy i
                            policjanci tak robia.
                            Malolat rzuca nauke, cpa i kradnie - to normalne, wiekszosc nastolatkow robi
                            takie rzeczy.

                            Jak dlugo lekcewazenie, krzywdzenie i wykorzystywanie Cie bedziesz traktowac
                            jako "normalne" a ludzi ktorzy to robia bedziesz wciaz usprawiedliwiac
                            argumentem ze "inni tez sa tacy", tak dlugo bedziesz lekcewazona, krzywdzona i
                            wykorzystywana i bedziesz skazana na zycie, jak to ujelas, z wariatami.
                            • kajda28 Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 12:24
                              W końcu udało Ci się trafić sedno. Tylko że ja nie czuję się
                              skrzywdzona, lekceważona i wykorzystywana. To jakich ludzi toleruje
                              zależy od tego jaka sama jestem. Nie cierpię z tego powodu, nie
                              czuję też abym krzywdziła innych ludzi.


                              • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 16:45
                                kajda28 napisała:

                                > W końcu udało Ci się trafić sedno. Tylko że ja nie czuję się
                                > skrzywdzona, lekceważona i wykorzystywana.

                                Kobieta ktorej dziadek bil babcie a ojciec bil matke tez nie czuje sie
                                skrzywdzona gdy dostanie od meza.
                                By czuc sie skrzywdzona trzeba miec swiadomosc, ze MOZNA zyc inaczej.

                                > To jakich ludzi toleruje
                                > zależy od tego jaka sama jestem.

                                A jaka niby jestes?
                                Przeciez TY nie chlejesz, nie cpasz i nie zadzierasz z prawem.
                                Tak jakbys czula sie winna, ze ONI tacy sa, bo wmowiono Ci, ze "dobra kobieta z
                                najgorszego drania zrobi swietego" wiec obecnosc drania przy boku uwazasz za
                                wlasna, osobista kleske.

                                > Nie cierpię z tego powodu, nie
                                > czuję też abym krzywdziła innych ludzi.
                                >
                                Sadze ze cierpisz, bo w Twoich postach radosci nie wyczuwam.
                                Czesto wyczuwam w nich, ze masz duzo zalu i zlosci - do siebie samej, nigdy do
                                tych, ktorzy Cie zle traktuja, tych wciaz usprawiedliwiasz.

                                Byc moze od malej wpojono Ci kodeks grzecznej dziewczynki:

                                1- grzeczna dziewczynka jest skromna,
                                2- grzeczna dziewczynka nie rywalizuje,
                                3- grzeczna dziewczynka nie upomina sie o swoje,
                                4- grzeczna dziewczynka pomaga innym zanim ja o to poprosza,
                                5- grzeczna dziewczynka nigdy sie nie zlosci,
                                6- grzeczna dziewczynka poswieca sie dla innych,
                                7- grzeczna dziewczynka bierze na siebie winy, zaslugi oddaje innym,
                                8- grzeczna dziewczynka rozumie emocjonalne problemy swojego otoczenia,
                                9- grzeczna dziewczynka toleruje cudze slabosci - nawet jesli sa one niczym cios
                                piescia w twarz,
                                10- celem zycia grzecznej dziewczynki jest odkrywanie czulych serc pod twarda
                                skorupa.

                                • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 18:25
                                  Od przeszłości można się uwolnić.
                                  Najlepszym przykładem może być Tina Turner-uwolniła się od męża i chociaż ma już 97 lat, skacze na scenie jak osiemnastka.
                                  dziennik.pl/kobieta/emocje/article333383/Mezczyzna_nie_bije_z_milosci_.html?service=print
                                  • pierzchnia Wszystko będzie dobrze... 03.05.10, 18:49
                                    www.megavideo.com/?v=0KCFRTEI
                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 21:50
                                    Ustalmy jeszcze raz , nikt mnie nie bije!!! Nigdy nie będę z kimś
                                    kto mnie uderzy, wszelkie agresywne zachowanie mojego eks męża
                                    zgłaszałam na policję. Spaliłabym się ze wstydu kiedy zgłosiłabym na
                                    policję awanturę domową, a później nic sama z tym nie zrobiła.
                                    Uważam że przede wszystkim sama muszę zadbać o swój spokój i
                                    bezpieczeństwo swoje i moich dzieci. Policja, prokurator, sąd są do
                                    pomocy ale nie do wyręczania.
                                • kajda28 Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 22:15
                                  > 5- grzeczna dziewczynka nigdy sie nie zlosci,

                                  > 8- grzeczna dziewczynka rozumie emocjonalne problemy swojego
                                  otoczenia

                                  Te dwa punkty mogę sobie przypisać. Ale nie to że nigdy się nie
                                  złoszczę, robię to poprostu dużo mniej razy jak inni- złość powoduje
                                  że źle się czujemy, sami się nakręcamy. Więc jeżeli wiem że na coś
                                  nie mam wpływu, albo jest dla mnie mało ważne, istotne to nie
                                  złoszczę się, bo po co.
                                  Co do 8 punktu to ja to nazywam empatią. Na szczęście albo i nie,
                                  oprócz próbowania zrozumieć dlaczego ktoś się zachował tak jak się
                                  zachował nic więcej nie robię.



                                  > By czuc sie skrzywdzona trzeba miec swiadomosc, ze MOZNA zyc
                                  inaczej.

                                  Tu masz rację.


                                  > Tak jakbys czula sie winna, ze ONI tacy sa, bo wmowiono Ci,
                                  ze "dobra kobieta z
                                  > najgorszego drania zrobi swietego" wiec obecnosc drania przy boku
                                  uwazasz za
                                  > wlasna, osobista kleske.

                                  O, i w tym coś jest. Może tylko nie że kogoś zmienię, tylko że
                                  okazał się draniem a ja źle wybrałam.
                                  • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 03.05.10, 23:19
                                    kajda28 napisała:

                                    > Te dwa punkty mogę sobie przypisać. Ale nie to że nigdy się nie
                                    > złoszczę, robię to poprostu dużo mniej razy jak inni- złość powoduje
                                    > że źle się czujemy, sami się nakręcamy. Więc jeżeli wiem że na coś
                                    > nie mam wpływu, albo jest dla mnie mało ważne, istotne to nie
                                    > złoszczę się, bo po co.

                                    To, ze zlosci nie okazujesz nie znaczy, ze jej nie czujesz. Zlosc sygnalizuje
                                    nam, ze cos jest nie tak, ze tu sie gra znaczonymi kartami.
                                    Jednak jesli te zlosc sie spycha bo "pieknosci szkodzi i nic nie daje" powoduje
                                    sie, ze trwamy w sytuacji ktora nas niszczy.

                                    > Co do 8 punktu to ja to nazywam empatią. Na szczęście albo i nie,
                                    > oprócz próbowania zrozumieć dlaczego ktoś się zachował tak jak się
                                    > zachował nic więcej nie robię.
                                    >
                                    Robisz. Przechodzisz do punktu 9 czyli tolerowania "slabostek", nawet jesli Cie
                                    krzywdza.
                                    Bo jesli cos ROZUMIEMY, to uwazamy, ze nie mozna tego potepic.

                                    Zauwaz, jak zaczynasz ROZUMIEC, czemu wyrostek cpa i kradnie, czujesz sie w
                                    powinnosci by mu te "slabostke" wybaczyc i wpuscic go do domu jak zechce, nawet
                                    za cene utraty wlasnego spokoju i bezpieczenstwa.

                                    Ogarnieta tym "rozumieniem" i "empatia" nie zauwazasz, ze kazdy czlowiek
                                    popelniajac pewien czyn musi poniesc jego konsekwencje i jesli np. ktos pije -
                                    traci bliskich i trafia na ulice, jesli ktos kradnie - naturalna konsekwencja
                                    bedzie utrata zaufania ludzi i zamkniecie przed nim drzwi domow.
                                    Jesli ktos dzieki czyjejs naiwnej "empatii" uniknie przykrych konsekwencji
                                    wlasnego postepowania, nigdy sie nie zmieni - bo po co?

                                    Tak jak z alkoholikiem - jesli mimo picia wciaz bedzie mial kochajaca,
                                    ROZUMIEJACA zone obok, bedzie pil coraz bardziej. Te prawde znasz chyba lepiej
                                    niz ja.

                                    Wytrzymalas z pijakiem, wytrzymalas z idiota ktoremu sie "zapomnialo" ze
                                    beztrosko ryzykujac odwieszenie kary skrzywdzi Ciebie i dzieci i ktoremu nawet
                                    nie masz za zle tej drobnej "slabostki" - wszak ROZUMIESZ, ze ktos czasem moze
                                    chciec pic i jechac.
                                    Czy chcesz miec teraz powtorke z rozrywki z pasierbem - cpunem i zlodziejem,
                                    ktorego bedziesz ROZUMIEC nawet jesli w Twoim domu bedzie wciagal kreche albo
                                    jak Ci cos wyniesie, wyrzuciwszy go dopiero gdy urzadzi meline lub Cie pobije?
                                    • kajda28 Re: całe życie z wariatami 04.05.10, 09:40
                                      Tłumaczę zachowanie młodego, bo ja byłam podobna. Co prawda nie
                                      miałam problemów z narkotykami (choć próbowałam, brała je za to
                                      koleżanka która teraz pracuje w Policji). Ale też podkradałam
                                      pieniądze rodzicom.


                                      > Tak jak z alkoholikiem - jesli mimo picia wciaz bedzie mial
                                      kochajaca,
                                      > ROZUMIEJACA zone obok, bedzie pil coraz bardziej. Te prawde znasz
                                      chyba lepiej
                                      > niz ja.

                                      U mnie akurat było odwrotnie, jak odeszłam to dopiero zaczął pić na
                                      całego. Ale chyba wiem co miałaś na myśli.

                                      Dopiero teraz rozumiem dlaczego L. tyle wymagał od syna, uważałam że
                                      trochę przesadza- ale nie znałam też wszystkich faktów. Na daną
                                      chwilę mieszka u mamy, czy później wróci do L. - to będzie zależało
                                      od nich. Teraz jednak wiem że nie może to być bezwarukowe.

                                      > Wytrzymalas z pijakiem, wytrzymalas z idiota ktoremu
                                      sie "zapomnialo" ze
                                      > beztrosko ryzykujac odwieszenie kary skrzywdzi Ciebie i dzieci i
                                      ktoremu nawet
                                      > nie masz za zle tej drobnej "slabostki" - wszak ROZUMIESZ, ze ktos
                                      czasem moze
                                      > chciec pic i jechac.

                                      Przyznam że moja postawa nie była jednoznaczna, pijesz - nie
                                      jedziesz. Zabrakło mi wyobraźni. Fakt że ostatnio mi obiecał
                                      (jeszcze przed odsiadką) że już nie wsiądzie po alkoholu za
                                      kierownicę- nie oczekiwałam tej deklaracji, po prostu powiedziałam
                                      że mi się to nie podoba. Dodam że to jedna z niewielu deklaracji
                                      które złożył, nie ma zwyczaju obiecywania wszystkiego.
                                      Wiem że jak sytuacja będzie mnie męczyć, nie będę się czuła
                                      bezpiecznie czy dobrze to zakończę ten związek.
                                      • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 04.05.10, 17:31
                                        kajda28 napisała:

                                        > Tłumaczę zachowanie młodego, bo ja byłam podobna. Co prawda nie
                                        > miałam problemów z narkotykami (choć próbowałam, brała je za to
                                        > koleżanka która teraz pracuje w Policji). Ale też podkradałam
                                        > pieniądze rodzicom.
                                        >
                                        Znow to samo: ja to ROZUMIEM, tez bralam i kradlam tylko troche, ta co naprawde
                                        cpala i kradla, to nie ja, to ona (i jest policjantka/lekarka/wlascicielka firmy
                                        - wlasciwe podkreslic).
                                        W domysle - jesli brala dziewczyna ktora teraz pracuje w policji, to mozna brac.

                                        Wez pod uwage, ze niektorzy sa w stanie zerwac ze zla mlodoscia, powiedziec
                                        sobie ze pewne zachowania (wlasne i cudze) sa niedopuszczalne i nigdy ich nie
                                        powtorzyc.
                                        Inni zas napotykaja ROZUMIEJACYCH i dzieki ich empatii staja sie
                                        "wspanialomyslni" - toleruja zlo u siebie i innych, "rozumieja", umniejszaja je,
                                        bagatelizuja. I z nim zyja.

                                        > U mnie akurat było odwrotnie, jak odeszłam to dopiero zaczął pić na
                                        > całego.

                                        Czytalam Twoje posty, w ktorych opisywalas jak wracalas z pracy i znajdowalas go
                                        lezacego pod drzwiami. Jesli to jest "tylko troche picie" to jakie jest "na calego"?
                                        >
                                        > Teraz jednak wiem że nie może to być bezwarukowe.

                                        Zadna relacja miedzyludzka nie moze byc bezwarunkowa.
                                        >
                                        > Przyznam że moja postawa nie była jednoznaczna, pijesz - nie
                                        > jedziesz. Zabrakło mi wyobraźni. Fakt że ostatnio mi obiecał
                                        > (jeszcze przed odsiadką) że już nie wsiądzie po alkoholu za
                                        > kierownicę- nie oczekiwałam tej deklaracji, po prostu powiedziałam
                                        > że mi się to nie podoba. Dodam że to jedna z niewielu deklaracji
                                        > które złożył, nie ma zwyczaju obiecywania wszystkiego.

                                        Zadeklarowal a potem "zapomnial".
                                        Deklaracje nic nie kosztuja. To tylko slowa, czyli drgania powietrza o
                                        czestotliwosci miedzy 500-3000Hz.

                                        > Wiem że jak sytuacja będzie mnie męczyć, nie będę się czuła
                                        > bezpiecznie czy dobrze to zakończę ten związek.
                                        >
                                        Czy TERAZ czujesz sie bezpiecznie i dobrze?
                                        >
                                        • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 04.05.10, 17:33
                                          sabinac-0 napisała:

                                          >
                                          > Wez pod uwage, ze niektorzy sa w stanie zerwac ze zla mlodoscia, powiedziec
                                          > sobie ze pewne zachowania (wlasne i cudze) sa niedopuszczalne i nigdy ich nie
                                          > powtorzyc.
                                          Zapomnialam dodac "i nie tolerowac".


                                        • kajda28 Re: całe życie z wariatami 04.05.10, 20:53

                                          > Zadeklarowal a potem "zapomnial".

                                          Nie zapomniał, jak go zamykali był trzeźwy.


                                          > Czytalam Twoje posty, w ktorych opisywalas jak wracalas z pracy i
                                          znajdowalas g
                                          > o
                                          > lezacego pod drzwiami. Jesli to jest "tylko troche picie" to jakie
                                          jest "na cal
                                          > ego"?

                                          To nie były moje posty.Mój eks pił średnio raz na rok przez 2 tyg.
                                          Jak odeszłam pił przez ok 5 miesięcy w roku, kolejne 4 spędzał w
                                          szpitalu.

                                          > Czy TERAZ czujesz sie bezpiecznie i dobrze?

                                          Wiem jedno, że jak teraz bym z nim zerwała to jakby wyszedł bardzo
                                          bym chciała z nim być dalej. Czuję się bezpiecznie, jego odsiadka
                                          pokazała mi że moje życie należy do mnie, i to jakie jest zależy
                                          tylko ode mnie.

                                          Może i umniejszam błędy i złe uczynki młodego , patrzę przez mój
                                          pryzmat, przez moje doświadczenia. Mam nadzieję że jak coś będzie
                                          zależało ode mnie, będę umiała odpowiednio się zachować.


                                          > W domysle - jesli brala dziewczyna ktora teraz pracuje w policji,
                                          to mozna brac

                                          U mnie w domyśle było że nawet jak się kradnie w młodości to można
                                          później "normalnie" żyć, i nie jest się skazanym na porażkę.
                                          • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 04.05.10, 23:18
                                            kajda28 napisała:

                                            > Nie zapomniał, jak go zamykali był trzeźwy.

                                            Ale jak go zlapali, nie byl.

                                            > Mój eks pił średnio raz na rok przez 2 tyg.

                                            I to bylo to "troche"?

                                            > Wiem jedno, że jak teraz bym z nim zerwała to jakby wyszedł bardzo
                                            > bym chciała z nim być dalej. Czuję się bezpiecznie, jego odsiadka
                                            > pokazała mi że moje życie należy do mnie, i to jakie jest zależy
                                            > tylko ode mnie.
                                            >
                                            Od Ciebie czy od dlugosci wyroku?

                                            > Może i umniejszam błędy i złe uczynki młodego , patrzę przez mój
                                            > pryzmat, przez moje doświadczenia. Mam nadzieję że jak coś będzie
                                            > zależało ode mnie, będę umiała odpowiednio się zachować.
                                            >
                                            Doswiadczenie + umniejszanie powoduje obawy, ze nie.

                                            > U mnie w domyśle było że nawet jak się kradnie w młodości to można
                                            > później "normalnie" żyć, i nie jest się skazanym na porażkę.
                                            >
                                            Tylko czy to jest powod by tolerowac postepki pasierba, nawet ryzykujac spokoj
                                            wlasnego domu?

                                            • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 08:57
                                              Sabinac, mam wrażenie że znowy naginasz fakty aby tylko coś mi
                                              udowodnić, obalić moje poczucie bezpieczeństwa i spokój- bo ja się
                                              tak czuję, pomimo że ty uważasz że jest inaczej.


                                              > > Nie zapomniał, jak go zamykali był trzeźwy.
                                              >
                                              > Ale jak go zlapali, nie byl.

                                              Moja odpowiedź była do Twojego zarzutu z postu wcześniej. Jak mi
                                              obiecał że już nie będzie jeździł pod wpływem, to od tamtej pory mam
                                              nadzieję że tak było. Więc po co się czepiasz że jeździł wcześniej-
                                              to jest ustalone: był nieodpowiedzialnym kretynem.


                                              > > Mój eks pił średnio raz na rok przez 2 tyg.
                                              >
                                              > I to bylo to "troche"?

                                              I znowu nie pamiętasz o czym pisałyśmy post wcześniej, pisałyśmy o
                                              tym że mój eks więcej pił po moim odejściu niż jak z nim byłam, a
                                              nie debatowałyśmy czy 2 tyg to dużo czy mało.


                                              > > Wiem jedno, że jak teraz bym z nim zerwała to jakby wyszedł
                                              bardzo
                                              > > bym chciała z nim być dalej. Czuję się bezpiecznie, jego
                                              odsiadka
                                              > > pokazała mi że moje życie należy do mnie, i to jakie jest zależy
                                              > > tylko ode mnie.
                                              > >
                                              > Od Ciebie czy od dlugosci wyroku?

                                              Ode mnie. Jego wyrok jedynie spowodował to że nie mogę być z kimś
                                              kogo kocham, reszta życia się nie zmieniła.

                                              > > Może i umniejszam błędy i złe uczynki młodego , patrzę przez mój
                                              > > pryzmat, przez moje doświadczenia. Mam nadzieję że jak coś
                                              będzie
                                              > > zależało ode mnie, będę umiała odpowiednio się zachować.
                                              > >
                                              > Doswiadczenie + umniejszanie powoduje obawy, ze nie.


                                              Uważam że moje dotychczasowe życie świadczy że będę wiedziała gdzie
                                              udać się po pomoc, dla niego i dla siebie. Że nie będę na oślep
                                              pomagała chorej osobie.


                                              > Tylko czy to jest powod by tolerowac postepki pasierba, nawet
                                              ryzykujac spokoj
                                              > wlasnego domu?
                                              >
                                              Ten dom będzie też jego domem. To jest syn kogoś kogo kocham i z kim
                                              chce być. Mam nadzieję że jak za 5-10 lat z moimi dzieciakami będzie
                                              problem to mój partner nie wypnie się na nich tylko dlatego że nie
                                              jest ich ojcem.


                                              Na tą chwilę kocham L. i chce z nim być. Co będzie za miesiąc, rok ,
                                              nie wiem. Jak już pisałam nie umiem kochać bezwarunkowo, kiedy
                                              poczuję że jest mi źle, będę się męczyć i dojdę do wniosku że lepiej
                                              się będę się czuła bez niego jak z nim to przestanę kochać. Tak jak
                                              pisałam wcześniej, nie jest mi dobrze że go nie ma, ale wiem że
                                              jakby teraz wyszedł to bym chciała z nim być. I wiem też że jak
                                              zasłuży na następną odsiadkę to się zmieni i już nie będę chciała
                                              na niego czekać- bo teraz mogę mieć nadzieję że już więcej nie
                                              pójdzie siedzieć, następnym razem takiej nadzieji nie będę miała.
                                              • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 09:46
                                                kajda28 napisała:

                                                > Sabinac, mam wrażenie że znowy naginasz fakty aby tylko coś mi
                                                > udowodnić, obalić moje poczucie bezpieczeństwa i spokój- bo ja się
                                                > tak czuję, pomimo że ty uważasz że jest inaczej.
                                                >
                                                -Bzykała sie Babcia na codzień,
                                                czasami maż był to, lub też przechodzień.
                                                Acz chciałbyś powiedzieć , że dziwka ?
                                                wszak kościół stał tuż z jej przeciwka ."

                                                Poczucie bezpieczeństwa, jest adekwatne do poziomu potrzeby
                                                owego bezpieczeństwa . Głupiemu wystarczy , że ktoś zapałek
                                                używa. Mądremu , czemu po nie sięga w ogóle.

                                                O czym tu rozpisywać się ? O niczym.
                                                Bardzo Ci wspólczuję Kajda. Wychowałaś się w środowisku
                                                patologicznym. I tą patologię uważasz za normę.
                                                Masz małe szanse wyjśc na prostą . Ale, staraj się. Może
                                                będziesz wyjątkiem od reguły .
                                                • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:03
                                                  :) Masz rację Autobusniebieski.

                                                  I niech już tak zostanie:)
                                                  Wolę moją patologię od innych prostych.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:17
                                                    kajda28 napisała:

                                                    > :) Masz rację Autobusniebieski.
                                                    >


                                                    Moja Kajdo ...mnie akurat wcale o "rację" nie chodziło .
                                                    Moja racja w Twoim Wypadku, ma małe , bardzo małe !
                                                    zastosowania .
                                                    Mnie chodziło Kajdo. byś raczyła sama z siebie....nie ze mnie.
                                                    zweryfikowac bilans zysków i strat.
                                                    Ale jak widzę , dla Ciebie zyskiem jest , ze On ma wyrok lat
                                                    4 , a nie na przykład 14.
                                                    do widzenia
                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:31
                                                    Wiem że to nic nie zmieni, ale w twoją wypowiedź wkradł się błąd on
                                                    ma wyrok 4 miesiące a nie 4 lata. Nie czekałabym na niego 4 lata,
                                                    nawet roku bym nie czekała.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:36
                                                    Kajda ?....to detal
                                                    i nie chodzi o to ile on siedział.
                                                    ale chodzi tyklko o to co Ty ---uwazasz za normę !. a tak
                                                    na porawde M, norma nie jest , bo jest : PATOLOGIĄ !
                                                    NORMA JEST TAKA : NORMALNY FACET I NORMALNA KOBIETA----NIGDY SIĘ
                                                    DO GRANIC PRAWA NIE ZBLIŻA !!!!!!!
                                                    reszta to zwykle kurestwo i głupota .
                                                    ale za to trzeba becelowac potem . I słusznie. Płacenie za
                                                    siebie i odpowiedfzialność to głowne wyrózniki nas , spomiędzy
                                                    zwierzaków.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:41
                                                    Zakochałas sie Kajda w wyrokowcu.........ok
                                                    ja to rozumiem.
                                                    Do moich kupmli pod celą, nie jdna taka egzaltowana pisała
                                                    bzdety .
                                                    Żersmy sie smieli potem ile wlezie ... ja sie ni smiałem
                                                    zbytnio, bo mam zbyt dużo emaptii w sobie itd tec. i
                                                    intelignecji i wychowani z domu a mimo to trafiłem do pudła .
                                                    rozumiesz?>
                                                    wątpię.
                                                    maz klapki na oczach.......i lubisz być DYMANA W ŁOKIEĆ .
                                                    tWOJA BROCHA ....nie moja
                                                    Ty za to zapłacisz ......i to bardzo słono !
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:49
                                                    Normalnie w naszej grupie terapoeutycznej .....byś doastała
                                                    Kajda "łomot" rozsądkowy , plus łomot ideologiczny / ale to
                                                    inna bajka/, że sama z siebie zaczełabyś MYSLEĆ !
                                                    JA POPROSTU KAJDA , BYWAM CHAMEM ..by , ograniczyc chamstwo w
                                                    zyciu codziennym innym osobom. zwłaszcza kobietom.
                                                    bo na puknkcie kobiett , rzeczywiście mam fioła-
                                                    zadośćuczynnego .
                                                    i moje dziłanie ma wymiar czysto wirtualny !
                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 10:59
                                                    Jeszcze jedno, nie zakochałam się w wyrokowcu. Zakochałam się w nim
                                                    zanim poszedł do więzienia, nawet nie wiedziałam że ma tam trafić.

                                                    Do reszty nie chce mi się odnosić. Nawet nie wiem jak się do tego
                                                    odnieść. To Twoje doświadczenia ja nie mam nic związku z nimi do
                                                    dodania.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 11:04
                                                    kajda28 napisała:

                                                    > Jeszcze jedno, nie zakochałam się w wyrokowcu. Zakochałam się w
                                                    nim
                                                    > zanim poszedł do więzienia,

                                                    no to juz w ogóle super .................znaczy masz mozliwości
                                                    intelektualne na poziomie zero...!!!
                                                    Takie kobiety , jak Ty, powinny być STERYLIZOANE !!!! by
                                                    nie mnozyły swej głupoty i naiwności na przyszłe pokolenia
                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 11:15

                                                    > Takie kobiety , jak Ty, powinny być STERYLIZOANE !!!! by
                                                    > nie mnozyły swej głupoty i naiwności na przyszłe pokolenia

                                                    Załóż partię z takim programem, może w najbliższych wyborach uda Ci
                                                    się wejść do sejmu i przegłosować Twój pomysł.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 11:50
                                                    taka partia już kiedys była. i nic z tego pozytywnego nie
                                                    wyszało jak widac po Twoim przykładzie. nawet było dwie takie
                                                    partie. i co z tego?
                                                    skoro głupota i prymitywizm plenią się w proporcji
                                                    astronomicznej ? żyj sobie kobieto w nieświadomosci
                                                    zwierzęcej i nie zwracaj innym głowy.
                                                    zwięrzeta się reprodukują i tym się zajmij.
                                                    a ja się zajmę selekcją niedorówków.
                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:08
                                                    Kiedyś, gdzieś wyczytałam bardzo mądrą radę, aby zmienić świat
                                                    trzeba zacząć od siebie.

                                                    Kim jesteś aby zajmować się selekcją niedorówków (?)? Za kogo się
                                                    uważasz?
                                                    Dobrze że te partie były, a nie są. Widocznie takie miały poparcie
                                                    narodu że nie przetrwały.

                                                    Autobusniebieski z całym szcunkiem ale wolę moją patologię niż Twoją
                                                    prostą- bo wg mnie nic w Twoich postach nie świadczy o tym że jesteś
                                                    już na prostej. Chcesz innych zbawiać, prostować ich życie, komuś
                                                    zadośćuczyniać- a niech tylko spróbują nie przyjąć Twojego sposobu
                                                    myślenia to biada im, wyzywasz ich od najgorszych, uważasz za gorszy
                                                    gatunek. To jest to Twoje dobre i proste życie? Dzięki bardzo, nie
                                                    piszę się na to.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:22
                                                    zmieniaj własnie śwait od siebie Kajda....przeciex to Ty pisszesz
                                                    o swoich patologiach. nie ja
                                                    ja ? jestem alkoholikiem lat 48. mam dwoje dzieci. jedno ma
                                                    lat 27 /.córka/ i jest mimo braku magisterium , dyrektorem od
                                                    spraw kadrowych w pewnej francuskiej firmie. drugie /syn/ lat
                                                    24 bez dyplomu aktorskiego, jest aktorem w londynie , w
                                                    berlinie itd ...........u mnie w domu patologia alkoholowa i inne
                                                    wi34zięnne były standardem.
                                                    ale nie dla moich dzieci?
                                                    kumasz Kajda?
                                                    jeden z niewielu honorów jaki w zyciu miałem to taki:
                                                    "moje dzieci beda kim lepzym ode mnie "
                                                    a Ty ?..........Ty produkujesz kolejne pokolenie bezrobotnycvh ,
                                                    z pretensjami , ze są bazrobotni .
                                                    \miejscem smieci , jest smietnik ....a nie ogródek jordanowki.
                                                  • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:07
                                                    kajda28 napisała:

                                                    > Jeszcze jedno, nie zakochałam się w wyrokowcu. Zakochałam się w nim
                                                    > zanim poszedł do więzienia, nawet nie wiedziałam że ma tam trafić.
                                                    >
                                                    Wiedzialas ze iles tam lat temu siedzial.
                                                    O.K., mogl to byc blad mlodosci za ktory juz splacil dlug i zmienil swoje zycie.
                                                    Ale w takim razie wiadomosc ze mial drugi wyrok w zawieszeniu o ktorym w dodatku
                                                    nic Ci nie powiedzial dopoki mu go nie odwiesili po kolejnym przestepstwie, dla
                                                    wiekszosci kobiet bylaby czerwona lampka i dyskwalifikacja. Bo takie cos
                                                    oznacza, ze ten facet to nie jest "czlowiek po przejsciach ktory sie zmienil"
                                                    lecz zwyczajny recydywista.

                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:27
                                                    I dla mnie to była czerwona lampka, dlatego do tej pory z nim nie
                                                    zamieszkałam, dlatego tak długo nie angażowałam się. Między jedną a
                                                    drugą odsiadką miał 14 lat przerwy, nawet papiery miał już czyste.

                                                    Zostawmy już ten temat. Wiem , dla was jestem głupia i stanowię
                                                    patologię, ok. Macie prawo tak uważać. Wpisy mi uświadomiły kilka
                                                    rzeczy i pomogły. Nic więcej już nie wniosą. Mam wrażenie że chcecie
                                                    abym powiedziała że źle postępuje i zrywam z moim L. bo on jest zły
                                                    i wtedy byście byli zadowoleni . Ale czy byłoby czymś normalnym
                                                    gdybym pod wpływem kilku osób których nie znam, którzy mnie nie
                                                    znają, nie rozmawiali ze mną, zmieniła tak radykalnie moje życie?
                                                    Dziękuje wszystkim za troskę, doceniam, i przemyślałam rady ale
                                                    reszta należy już tylko do mnie.
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:31
                                                    czerwona lampka oznacza : bezwarunkowo _ STÓJ- -----a Ty Kajda ?
                                                    Ty ciagle uwqażasz ,że jest światło zielone
                                                    no to...............bóg z Tobą kobieto d robna.
                                                  • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:33
                                                    kajda28 napisała:

                                                    > Zostawmy już ten temat. Wiem , dla was jestem głupia i stanowię
                                                    > patologię, ok.

                                                    Nic takiego nie powiedzialam ani nawet Ci nie zasugerowalam.
                                                    To Twoje mysli, nie moje.

                                                    > Mam wrażenie że chcecie
                                                    > abym powiedziała że źle postępuje i zrywam z moim L. bo on jest zły
                                                    > i wtedy byście byli zadowoleni.

                                                    To nie tak.
                                                    To jedynie uczucie czytajacych, ze patrza na cme, ktora zatacza kregi wokol
                                                    plomienia, wciaz blizej i blizej...
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:39
                                                    sabinac..........napiz samokrytyke i poproś o deklinację
                                                    deistyczną przez probozcza .
                                                    potem idx do diabła.










                                                    111
                                                  • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:36
                                                    kajda28 napisała:

                                                    >
                                                    ble, ble, ble
                                                    a jakies konkrety ?
                                                    ile czynszy w tym czasie zapłacił
                                                    jakie rachunki za gaz pokrył?
                                                    ile wniósł w ubezpieczenie auta?
                                                    ile potrafi zapłaci za swoje byani tam dzie bywa ?
                                                    poza oczywiście Twoimi egzaltowanymi uywagami wynikającymi z
                                                    bzykania , którego i takl nigdy nie zyskałaś.
                                                    bo zycie jets wulgarnie proste.
                                                    impotent jest ipmotentem.... i za zwyczaj ma wyrok
                                                    7 lat za gwałt.
                                                    bo nibyu za co mialby mie wyrok impotent?
                                              • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:24
                                                kajda28 napisała:

                                                > Sabinac, mam wrażenie że znowy naginasz fakty aby tylko coś mi
                                                > udowodnić, obalić moje poczucie bezpieczeństwa i spokój- bo ja się
                                                > tak czuję, pomimo że ty uważasz że jest inaczej.
                                                >
                                                Kajda, jesli jest Ci tak dobrze i masz wokol samych wspanialych ludzi - bylego
                                                meza ktory przy Tobie nie pil, obecnego faceta ktory wcale nie jest przestepca i
                                                za niewinnosc siedzi, pasierba ktory troszke rozrabia ale jest dobrym i czulym
                                                chlopcem - skad ten tytul "Cale zycie z wariatami"?
                                                Przeciez to Ty go napisalas, nie ja, wiec nie chrzan, ze jest super tylko nagle
                                                sie na Ciebie forumowicze uwzieli.
                                                >

                                                > Ten dom będzie też jego domem.

                                                Chlopak jest dorosly i musi stworzyc wlasny dom.
                                                Twoj dom jest przede wszystkim domem Twoich dzieci, one sa jeszcze male i
                                                potrzebuja spokoju, nie doroslych problematycznych kuzynow.

                                                Nie rozumiesz, ze zlodziejaszek i cpun, wpuszczony do domu by zrobic dobrze L. i
                                                pokazac mu Twoj bezmiar milosci i poswiecenia, moze skrzywdzic Twoje dzieci? Czy
                                                zdajesz sobie sprawe, ze one sa kompletnie bezradne wobec szalenstw doroslych?
                                                Ze Ty musisz je chronic przed zagrozeniami a nie wystawiac na nie?

                                                • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:38

                                                  > Kajda, jesli jest Ci tak dobrze i masz wokol samych wspanialych
                                                  ludzi - bylego
                                                  > meza ktory przy Tobie nie pil, obecnego faceta ktory wcale nie
                                                  jest przestepca
                                                  > i
                                                  > za niewinnosc siedzi, pasierba ktory troszke rozrabia ale jest
                                                  dobrym i czulym
                                                  > chlopcem - skad ten tytul "Cale zycie z wariatami"?
                                                  > Przeciez to Ty go napisalas, nie ja, wiec nie chrzan, ze jest
                                                  super tylko nagle
                                                  > sie na Ciebie forumowicze uwzieli.

                                                  Znowu się czepiam, ale nie lubię czegoś takiego:
                                                  Nigdzie nie napisałam że mój L. jest niewinny,że mój eks przy
                                                  mnie nie pił (bo jego picie było powodem naszego rostania)
                                                  i
                                                  obiecuje że jak jeszcze raz napiszesz coś takiego przestanę
                                                  odpisywać.

                                                  Skąd ten tytuł? już pisałam. Pisząc ten post byłam świeżo po
                                                  rozmowie z babcią młodego, później , czyli ok 2 godziny później już
                                                  ochłonełam- i pewnie wtedy nie napisałabym już o tym na forum.
                                                  Tytuł, tak naprawdę jest dużo przesadzony.

                                                  Ok, chłopak musi stworzyć swój własny dom, co nie znaczy że dom
                                                  rodzinny ma być dla niego zamknięty. Ja mam swoje mieszkanie, a
                                                  jednak mieszkanie swoich rodziców traktuje jako bezpieczną przystań-
                                                  teraz już bardziej symbolicznie, ale świadomość że coś takiego
                                                  istnieje pomaga w życiu.
                                                  • sabinac-0 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 12:59
                                                    Z jednej strony zarzekasz sie z L. nie bylo nic powaznego, ze nawet razem nie
                                                    mieszkaliscie i ze nawet nie wiesz czy z nim bedziesz, a z drugiej deklarujesz
                                                    swoj dom domem rodzinnym doroslego syna L. ktorego raz w zyciu widzialas, gotowa
                                                    biec mu na pomoc nawet o to niepoproszona, jak gdyby byl Twoim rodzonym synem.

                                                    Chlopak ma matke i babcie i to u nich jest jego dom rodzinny. Jesli jest na nie
                                                    wiecznie obrazony, ma to jakas przyczyne - byc moze stawialy mu konkretne
                                                    warunki, ktore lamal.

                                                    Za to Twoj dom, z L. czy bez, jest przede wszystkim domem rodzinnym Twoich dzieci.
                                                  • kajda28 Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 14:09

                                                    > Z jednej strony zarzekasz sie z L. nie bylo nic powaznego, ze
                                                    nawet razem nie
                                                    > mieszkaliscie i ze nawet nie wiesz czy z nim bedziesz, a z drugiej
                                                    deklarujesz
                                                    > swoj dom domem rodzinnym doroslego syna L. ktorego raz w zyciu
                                                    widzialas, gotow
                                                    > a
                                                    > biec mu na pomoc nawet o to niepoproszona, jak gdyby byl Twoim
                                                    rodzonym synem.

                                                    Nie zarzekam się że to nic poważnego tylko mówię że pomimo to że
                                                    kocham to jednak ciągle boję się związać się z nim na stałe. Piszę
                                                    dom rodzinny dla młodego, bo gdybyśmy z L. razem zamieszkali to u
                                                    niego, u mnie jest za mało miejsca.
                                                    Co do młodego, to nie mam teraz z nim żadnego kontaktu myślę że tak
                                                    będzie przynajmniej aż do wyjścia L.
          • konto.goscia Re: całe życie z wariatami 29.04.10, 22:37
            wolfigen napisał:

            > gdyby był trzeźwy, gdyby nie stawiał się.....dostał by
            > mandat za sikanie w krzakach i tyle.
            > cały problem z małolatami, zulami, ćmikami, złodziejami.jest
            > taki. że to co ich w zyciu spotyka zawdzieczają sami
            > sobie..i tyle.a policja?........policja jest jak hycel.

            na poziomie taktycznym, tzn. jak zachować się w danej sytuacji, zgadzam się -
            powinno się dążyć do załagodzenia, mandatu albo może i używając poczucia humoru
            uda się wymigać od tego mandatu - to nazwałbym prawdziwym sukcesem i wybrnięciem
            z opałów.

            ale na poziomie wartości i pryncypiów - czy nie za bardzo postanowiłeś się
            naginać w tym kierunku, że "każdy sobie winien swój los" i dla większego
            komfortu widzisz tylko "winę" ofiary a już nie kata?
    • autobusniebieski Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 11:01
      Jestem alkoholikiem: mój tato jest socjopatą : od 16 roku zycia
      byłem w wojsku dobrowolnie , ale nie koniecznie mi sie to
      podobało - tyle ,że było lepze niż u mojego taty w domu. jak
      mój tato i mama, mnie kiedyś w armii odwiedzili po póltoraroku
      słuzby /byłem juz wtedy pół dziadkiem /.....to ich wyrzuciłem z
      jednostki i ogólnie była straszbna "zadyma"..a ja ?
      ja awansowałem bez problemu..........byłem najlepszy, i
      poszedłem do Słupska szkolic facetów co mieli lat 20, a ja
      miałem zaledwie 17.
      ot taki komunistyczne wspomnienia. czysta alkoholowa patologia.
      mój dziadek był alkoholikiem agresywnym--schutzpolitzei go
      zatłukło pałami w '43 w Mińsku Mzowieckim. drugi mj dziadek -
      szlag go trafił jako pancernego grenadiera na froncie
      ruskim...a moje babki obydwie ....muiału sie ukrywać przed
      ruskimi, by ruski ich nie zdumali do kroćset !
      polska rzeczywistość jaką znam :..........po ile jesr krem Nivea
      W bUDEPESZCIE ....TO MOJA PRL .A nie żadne - "radio głos wolnej
      ameryki z lomndynu "
      • pierzchnia Re: całe życie z wariatami 05.05.10, 14:56
        Meneliki, limeryki, epitafia, sponsoruje ruska mafia.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka