Dodaj do ulubionych

Kiedy smierc przychodzi

26.04.10, 22:37
Pierwszy raz w zyciu zdarzylo mi sie dostac wiadomosc, ze czlowiek chodzacy do
AA po wielu latach abstynencji zapil i po paru tygodniach skonal. Kiedys bylem
pare razy na mityngu z nim i poznalem go, wydawal sie trzezwy, ostatnio
dostalem od znajomego jego znajomego wiesc, ze zapil sie.
Wedlug relacji znajomego chodzil regularnie na mityngi, az pewnego dnia nie
przyszedl i okazalo sie, ze pije. Ponoc zostawila go zona i stracil robote,
pil na maksa, nic nie jadl, az w koncu dokonal zywota. Po zaledwie kilku
tygodniach.
Nie chce spekulowac, bo moze sobie pomogl, a moze wpadl pod samochod, nie wiem
co sie stalo. W kazdym razie taki schemat, ze ktos nie pije latami, chodzi na
mityngi, a nagle zapija i umiera, zatrwozyl mnie.
Nie chce szukac winnnych i byc zle zrozumiany, ale wydaje mi sie, ze fakt, ze
liczyl trzezwe dni i opieral sie na dewizach AA mogl miec wplyw na jego
smierc. AA to jest woz albo przewoz, albo nie pijesz do konca dni i jest
fajnie, albo zapijasz i giniesz marnie.
Mam jakies przeczucie, ze gdyby nie chodzil na mitygni i nie liczyl dni, moze
by zyl, choc to spekulacja powtarzam. Gdyby nie opieral calej wartosci swego
zycia na abstynencji?
Pamietam, jak te pare razy jak go widzialem, dawno temu to juz bylo,
wypowiadal sie, ze jak zapije to umrze. Wykrakal? Czy moze tez tak sie nastawial?

Dla wielu osob taki osobnik bedzie podpora pod teorie o smierci niechybnie
czekajacej tych, co sie sprzeniewierza. Ale czy jest to gra warta swieczki?
Czy jest to uzasadnione, by ktos umieral by potwierdzic teorie?

Wiem, ze moze to brzmiec oskarzajaco, ale bardziej jest to pewien glos
bezsilnosci, desperacji i braku zgody na bezsensowna smierc. Moze gdyby mial
nadzieje, ze sie pozbiera, moze gdyby nie myslal, ze wszystko stracone, ze
spieprzyl, ze to juz koniec? Moze by wstal pewnego dnia, otrzepal sie z
pijackiego brudu i zyl dalej?

Dziekuje sile wyzszej czy jak ja rozumiec, ze zdrowie, sila woli czy resztki
rozsadku nigdy nie pozwolily mi myslec w ten sposob, ze jak nawet "zapijalem",
to nie nastawialem sie, ze zycie jest skonczone, ze widzialem sens dalszej
walki i dalszych staran. Nie chce nawet myslec, jak czul sie ten czlowiek.

Oczywiscie, moje uzaleznienie jest nieco inne, nnie tak silne i nie tak
fizyczne, mam nadzieje, ze nigdy sie takie nie stanie, ale poki co daleko mi
od tego, ale byloby egoizmem cieszyc sie w takim momencie. Ten gosc poszedl
glebiej, ale i tak wedlug mnie mogl wyjsc. Niestety, umarl.

Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 27.04.10, 10:18
      Gdybyś stracił pracę i jeszcze gorsze rzeczy ,by się Tobie przytrafiły, a jednocześnie wiedziałbyś, że jest coś, co przyniesie Ci ulgę to trudno byłoby się Tobie powstrzymać.
      Z tego trzeba sobie zdawać sprawę-w życiu zdarzają się sytuacje bardzo trudne-jeżeli poddasz się temu, to możesz zapić.
      Nie każdy człowiek podąża samotną drogą, większość potrzebuje oparcia, bliskości drugiej osoby, ciepła-WSPÓLNOTY.
      Dlatego też myślę, że obwinianie AA wypływa z braku zrozumienia tych mechanizmów-tak po prostu nie jest.
      Praca nad sobą nie polega na wymuszonej abstynencji i ciągłym lęku przed wpadką.
      Trzeba się wyrzec alkoholu z zupełnie innych powodów.
    • yuraathor Re: Kiedy smierc przychodzi 27.04.10, 14:00
      Addi, historia którą opisałeś jest identyczna z historią innego człowieka z
      mojego kręgu.
      Nie wiem czemu sie zapil ale ja tu winy AA nie widzę, być może bez AA zapił by
      wcześniej, kto wie.

      ja po ostatnim swoim piciu przez cały listopad i kawałek grudnia 2002, po
      traumie powrotu do świata, Uwierzyłemże następne picie to ostatnie picie,
      że już nie przestanę, zapiję się na smierć.
      Uczestnictwo w AA daje mi siłę by nie doszlo do tragedii.
      czy jestem skazany na AA?? tak,
      nie szukam czego innego skoro to w moim przypadku się sprawdza.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 27.04.10, 14:50
        Nie chce oskarzac AA, moze zle to zabrzmialo, raczej mam na mysli jego
        bezradnosc w takiej sytuacji.
        • wolfigen Re: Kiedy smierc przychodzi 27.04.10, 16:33
          a czego bys Beka oczekiwał?
          ubezwłasnowolnienia made in AA?
          przecież wiesz , sam chyba o tym tez pisałes niekiedy: w
          konfrontacji z własnym nałogiem każdy ! alkoholik jest sam na
          sam.
          nie ma żadnego AA, terapii, Boga, diabła.........jest
          alkoholik i alkohol.
          jedni mają to "coś" inni nie....AA i pokrewne urządzenia mogą
          słuzyć jak laska ślepemu....ale to sam slepy decyduje, czy
          wsiada na motocykl i jedzie, czy da sie motocyklem zawieźć.
          amen
          • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 27.04.10, 18:00
            Bez gruntownej przebudowy, nie widzę szans na zdrowe życie dla uzależnionych.
            Lęk przed zapiciem wisi niczym siekiera nad głową, a właśnie chodzi o to żeby tego lęku nie było.
            Przede wszystkim trzeba być odpornym na sugestie-przy legalnej dostępności do alkoholu, człowiek zachowujący abstynencję może czuć się jak kaleka-to wystarczy żeby powrócić do picia.
            Przed sobą widzę długą drogę do pokonania, wciąż się uczę, ale mam pewność, że dokonałem właściwego wyboru.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 00:01
            No moze wlasnie oczekiwalbym jakiegos ubezwlasnowolnienia?
            To taki paradoks bowiem, ze jak jest dobrze to jest AA i wsparcie i pomoc i
            przyjaciele i grupa, a jak jest zle to nagle nic nie ma. Chyba powinno byc
            odwrotnie?
            Aczkolwiek rozumiem to z drugiej strony, AA jest dla niepijacych, dobrem jest
            dobro niepijacych, nie po to stworzono te instytucje, by zajmowala sie pijacymi,
            ale tymi, ktorzy nie chca pic. Pytanie tylko, gdzie jest granica miedzy- nie
            chce pic a pije?
            Zakladam, ze ten koles, po wielu latach na trzezwo i mityngowaniu, nie chcial
            pic w doslownym slowa znaczeniu. On po prost zapewne nie mogl sie oprzec.
            Moze tutaj powinna byc raczej interwencja jakichs profesjonalistow, nawet jakis
            przymus? To nie byloby pogwalcenie praw obywatelskich moze nawet? Jak ktos by
            napisal oswiadczenie, ze nie chce pic i ze jakby zaczal to oddaje prawo
            instytucji, by go zamknela gdyby pil?
            Sam nie wiem.
            Paradoksem wydaje sie, ze sa ludzie ktorzy pija wiele lat po dworcach denaturat,
            spia na kartonie i zyja w brudzie, nie dojadaja, a jednak zyja, choc marne to
            zycie. A tutaj gosc o dobrym zdrowiu pada po paru tygodniach. Zadnej reakcji
            samoobronnej, zadnego instynktu samozachowawczego?
            Dziwne.

            • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 09:55
              Kiedyś stwierdziłem, że można nie pić, ale wciąż przynależeć do starego świata-oto całe wytłumaczenie.
              To właśnie dlatego ludzie powracają do nałogu-nie przeprowadzili gruntownej przebudowy.
              Uzależnienie od alkoholu, jak każdy inny nałóg, to więzy, których w życiu można napotkać bardzo wiele.
              Uwalnianie się od nich jest np. jednym z elementów jogi.
              Masz to przejść i pójść dalej-pozostawanie wciąż, w tym samym miejscu jest kolejną niewolą.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 13:42
                Nie no, na pewno masz racje, moze wlasnie nawet chodzi nie o sam alkohol a cala
                reszte- w koncu trzeba od podstaw przebudowac cale zycie, od emocji przez
                nawyki, od towarzystwa przez rozrywki, to jest tak potezna zmiana, ze wielu jej
                sie pewnie boi? Ogolnie zmiana to zawsze lek, a tutaj tak wielka zmiana.
                Plus poczucie jej nieodwracalnosci, wiec wielu moze wisiec w takim stanie
                zawieszenia- niby chce zmiany ale jeszcze ubezpieczam tyly zeby moc w razie co
                wrocic, ja tak robie od lat wlasciwie.
                Czy ten facet tak robil to nie wiem.

                Chyba tez tu sie bierze to, ze ludzie po zaprzestaniu picia czesto dewocieja,
                fanatyzuja sie, albo jak spojrzec inaczej- maja jakies wielkie pasje.Zeby jakos
                przetrawic te zmiane?

                ale sa i tacy co jakby bez bolu a i zmiany, koncza pic, dalej robia co robili, i
                dobrze zyja.
                • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 15:07
                  >" Chyba tez tu sie bierze to, ze ludzie po zaprzestaniu picia czesto dewocieja,
                  > fanatyzuja sie, albo jak spojrzec inaczej- maja jakies wielkie pasje.Zeby jakos
                  > przetrawic te zmiane?"

                  Być może chodzi tutaj o kompensację.
                  Twoje spostrzeżenie, moim zdaniem,jest jak najbardziej słuszne.

                  Ludzie znajdują się na różnych stopniach świadomości, żeby ratować życie uzależnionym trzeba zastosować środki uniwersalne.
                  Przecież można pójść np. do AA, a później podziękować i odejść-ale musisz być pewny, że podejmujesz słuszną decyzję.
                  Myślę, że wielu odstępuje od tej Wspólnoty przez własne
                  ambicje i pychę.
                  Ja nie poszedłem do AA ponieważ ,po trzech miesiącach abstynencji ,bez wysiłku z mojej strony, ścieżka pojawiła się sama-czyli nie jestem jej twórcą.
                  Z ludźmi bywa różnie-czasem można się bardzo zdziwić.
                  Niektórych zmiana poraża jak piorun-Augusta osmaliło.
                  • wolfigen Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 15:23
                    Beka..nie dramatyzuj. moze facet poprostu stracił całkowicie
                    zainteresowanie zyciem bez kobiety..tej kobiety i bez
                    pracy...tej pracy.
                    w miare normalnemu facetowi potrzeba do zycia kobiety i
                    roboty..bez tych dwóch czynników dostaje pierdolca.
                    ja zreszta nie wiem co siedziało w duszy temu koledze z AA,
                    Ty tez nie wiesz.......wszystko to nasze gdybanie na temat
                    fatamorgany: jest , czy jej nie ma.
                    ja co najmniej dwa razy przestałem wierzyc w to ,ze
                    cokolwiek mi sie jeszcze w zyciu uda. zwiesiłem wszystko na
                    kołku i piłem ile wlezie.......o smierci wcale nie myślałem
                    wtedy. myślałem żeby miec co wypić i o niczym juz nie
                    wiedziec, nie pamietac, nie miec obowiązków.
                    itd etc.......az mnie coś kopło i sie zwlokłem z
                    barłogu .moze on nie miał tyle farta i nic go kopnąć nie
                    chciało?......kto to wie.
                    wiesz Beka ja mam swoja teorie: brzmi ona tak:
                    alkoholik od momentu gdy zda sobie sprawe ,że alkoholikiem
                    jest..do końca zycia jest już kaleką. obojętnie co by nie
                    mówił, czemu by nie przeczył. tak jest i fertig.
                    moze sobie trzexwy alkoholik odnosic sukcesy, moze pisac
                    poematy, moze dostac nobla.......a zwycxzaajnej lampki
                    schłodzonego słodkiego wina wieczorem w Lizbnoniesię napić nie
                    może........bo podobno nie chce.
                    bujda.
                    nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie kwestionował smaku
                    doskonałego wina, Lizbony i uroków wieczoru południa.
                    chyba ,ze jakiś kmiot co zaprzeczy piekności i potrzeby
                    wszystkiemu , ćzego juz sam nie moze.
                    znasz alibi impotenta?
                    "-sex?...to tylko dla pospolitych , ja jestem ponad to.
                    hejBeka"
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 28.04.10, 23:56
                      podobno nie chce lampki wina...
                      ja wiem?
                      ja mysle, ze jednak zycie sklada sie z wielu wiecej przyjemnosci, niz lampka
                      wina. alkoholikowi w ogole nie potrzeba smaku lampki wina, alkoholikowi potrzeba
                      szumu w glowie. najlepiej, by mozna bylo kupic alkohol w tabletkach i pic z
                      cocacola, efekt ten sam a nie trzeba wtlaczac w siebie litrow.
                      mysle, ze niemal zaden alkoholik nie teskni do smaku wina czy piwa, mysle, ze
                      teskni wlasnie do efektu. bo tak naprawde, to owszem, jest wino, piwo, likiery,
                      ale czy to wazne?
                      wegetarianie wyrzekaja sie miesa i w ich przypadku jest trudniej, bo mieso jest
                      wszedzie, choc i tak sa "parowki sojowe", wiec moze jakis zal jest, ale czy
                      alkohol jest tak wszedzie?
                      chyba mniej.
                      wedlug mnie za malo sie mowi na mityngach czy terapiach o pozytywach niepicia
                      alkoholu, a za duzo o negatywach. kiedy koncentrujesz sie na negatywach, myslisz
                      o tym, czego ci brak, a pozytywy to to, co zyskujesz.
                      druga kwestia to- pogodzenie z brakiem. wielu ludzi, jak nie kazdy, musi godzic
                      sie z brakami. ktos nie wydala fizycznie i nie moze uprawiac sportu. ktos nie ma
                      sluchu muzycznego i nie zagra i nie zaspiewa. ktos lysieje i nie zapusci dlugich
                      wlosow. a ile osob jest otylych i nie moze polozyc tyle majonezu ile by chcialo
                      na pizzy?
                      wlasnie pozytywne myslenie to jest istota.

                      poza tym- alkoholik moze pic! to nawet woron przyzna. czy mu to wyjdzie na dobre
                      to inna sprawa, ale w koncu ilu mamy otylych, co nie potrafia sobie odmowic
                      porcji lodow czy golonki?


                      • wolfigen Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 07:43
                        własnie na tym polega nasze kalectwo Beka. nie tęsknimy za
                        smakiem wina, tylko za szumem we łbie. nie tęsknimy za
                        wieczorem w towrzystwie przyjaciół, tylko za wypiciem ostatniej
                        kropli wódki z flaszki, by ktos inny nam jej nie
                        odebrał...itd etc
                        to jst moje kalectwo. jak znajomi moi i mojej zony pijali
                        sobie dla smaku, wesołości, ja piłem na umór.......oni czasami
                        potem szli sie bawić, czasami kochać, czasami spiewali
                        piosenki...ja patrzyłem na nich przymulonym wzrokiem z ohydą i
                        szedłem komus dojebać na mieście.lub mnie ktoś zrobił
                        kuku....i wtedy czułem się ok. piłem by mieć we łbie pustynie.
                        no tak po krótce....
                • aaugustw Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 09:06
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > ... ale sa i tacy co jakby bez bolu a i zmiany, koncza pic, dalej
                  robia co robili, i dobrze zyja.
                  ____________________________________________.
                  Tak, sa i tacy... - To grupa ludzi, ktorzy pija,
                  choc nie musza... - Tzw. pijacy (nie mylic z chorymi
                  alkoholikami...!).
                  A...
                  • wolfigen Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 14:56
                    diety.odwazsie.pl/index.php/mid/67/fid/1221&cookie=1
                    pomysl co z tym zrobic , o ile jeszcze cos mozesz, bo jak nie
                    mozesz , to jak w przypadku trzexwosci....nie opowiadaj o tym co
                    byc mogł .
                    amen
                    • wolfigen Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 15:04
                      znajdzcie mu kilka atrakcyjnych zon alkoholików !!! wtedy
                      porozmawiamy. jak dotąd wszelkie opisy szcześcia trzeźwego
                      odbywaja sie in blanco. a na moje doświadczenie : rzeczywistość
                      wskazuje--kobiety stare, przechodzone przez pijackie czołgi,
                      bez krzty ładności i uroku. do tego pijaczki jako
                      alkoholiczki z niepijącym od lat uśmiechem na opuchniętych
                      twarzach.
                      chce ktos wiedziec czemu w końcu pić przestałem ?......otóz
                      przestałem, bo mam piekną w sensie fizycznym /i nie tylko /
                      kobiete.
                      a czemu piłem w takim razie wczesniej?......bo mi sie
                      wydawało ,że moje kobiety będa zawsze , takie jak moja zona.
                      no i kicha............wyszło ,że jak piję , to moge tylko
                      wyrywac pomiędzy kaszalotami, a moja Zuzanna staje sie coraz
                      bardziej odległa.
                      jakie to proste i bolesne
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 16:25
                        Alkoholik rowna sie czesto czlowiek bez niczego w sensie materialnym. Rowna sie
                        czlowiek bez zawodu, edukacji. Bez przyjaciol i pozycji spolecznej
                        jakiejkolwiek, wylaczywszy te pod budka z piwem albo jak wytrzezwieje, te na AA.
                        Jak taki ma przyciagnac atrakcyjna kobiete? A juz zakladam optymistycznie, ze
                        pijac latami nie pokiereszowal zbyt swego wizerunku zewnetrznego.
                        Alkoholik, ktoremu udalo sie nie stracic/lub odbudowac, z pozycja i potencjalem,
                        zawsze bedzie mial szanse na atrakcyjna kobiete, oczywiscie troche o to trudniej
                        niz analogicznej osobie bez nalogu, ale jest to mozliwe.
                        Ale takich alkoholikow zbyt wielu nie jest.
                        Mowimy o niepijacych, bo pijacy bez latki alkoholik to umie przyciagnac kobiete,
                        poki jeszcze nie przepil pracy/domu itp i nie bije i jest w miare przystojny.
                        • aaugustw Re: Kiedy smierc przychodzi 30.04.10, 09:20
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          > Alkoholik rowna sie czesto czlowiek bez niczego w sensie
                          materialnym. Rowna sie czlowiek bez zawodu, edukacji. Bez przyjaciol
                          i pozycji spolecznej jakiejkolwiek, wylaczywszy te pod budka z piwem
                          albo jak wytrzezwieje, te na AA.
                          > Jak taki ma przyciagnac atrakcyjna kobiete?
                          ____________________________________________.
                          Pytasz beka o porade, wiec odpowiem:
                          Nic sie nie przejmuj... - Wybierz sobie pierwsza lepsza,
                          a po wypiciu trzeciej setki, kazda kobieta jest atrakcyjna...!
                          A...
                          • yuraathor Re: Kiedy smierc przychodzi 30.04.10, 11:16
                            aaugustaw napisał:
                            > a po wypiciu trzeciej setki, kazda kobieta jest atrakcyjna...!
                            > A...
                            ------------------------
                            kiedys wracalem niedopity, spotkałem niedopitą pogadalismy chwilę papieros, -mam
                            flaszkę ledwo napoczętą za pazuchą- mówię.
                            poszlismy do niej. po kieliszku wypilismy i chciałem cos więcej.
                            wrzasku narobila idiotka i poleciała do sąsiada w drzwi łomotać że gwałciciel.
                            to uciekłem z moją flaszką oczywiście.

                            po paru dniach spotkałem ją na ulicy-
                            brzydsza cholera od mojego psa się okazała
                        • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 30.04.10, 10:25
                          Atrakcyjną kobietę-tak jak kupuje się np. rasowego psa albo jakiś mebel.
                          Niepotrzebnie,Beka, gloryfikujesz kobiety-są to często istoty wredne, goniące za blaskiem i forsą/co krok ,to złotówka/, a Tobie się wymarzył jakiś ideał.
                          Zacznij grać-spełniaj ich oczekiwania-wtedy się przekonasz jak to jest naprawdę.
                          Mnie taka gra nie bawi, ale mam kolegę, który jest mistrzem, w te klocki-jedna to nawet przyjechała do niego do USA z RFN-u:
                          "Kochanie, mam pieniądze-kupimy dom, w Urugwaju..."
                          A jego kumpel zrobił zdjęcie, gdy leżeli razem, w łóżku i posłał jej mężowi do Niemiec.
                          Wróciła po trzech miesiącach-podobno awantura była straszna, ale ze względu na dzieci stary ją przyjął.
                          Manipulacja na całego, a Ty się martwisz o jakiś wizerunek.
                          Kobiety świętych nie lubią.
                          A najlepiej to pójść na ryby.
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 30.04.10, 17:35
                            hah, pierzchnia, nieco cyniczne podejscie do kobiet prezentujesz:)
                            faktem jest, ze wiele jest proznych (tak jak i faceci), i faktem jest, ze malo
                            ktora przyciagnie wygladzony przemadry filozof w kapciach, chyba ze jako sponsor
                            i domowy kalapyta a zona na boki z niegrzecznymi chlopcami. swoja droga to
                            ciekawe, co w kobietach przyciaga takich bezwzglednych czesto gosci, a odpycha
                            niby pozytywna lojalnosc, oddanie?
                            No ale sadze, ze jednak wiele kobiet zna umiar i rozsadek, i wybierze gdzies
                            posrodku, to znaczy kogos, kto jest zarazem stanowczy i opiekunczy. Gra pozorow
                            to gra raczej na krotka mete, ale moze sie myle?
                            • pierzchnia Re: Kiedy smierc przychodzi 30.04.10, 18:14
                              Nie jestem cyniczny, ale skoro, owe manipulacje działają, to wniosek sam się nasuwa.
                              Manipulacje bazują na spełnianiu oczekiwań-Ty również masz swój ideał i to wystarczy żeby Cię oszukać.
                              Nabrać się nie da tylko ta istota, która wyszła ponad formę/Budda/.
                              Cały ten handelek na tym się opiera.
                              Dlatego lepiej pojechać na ryby-tylko dlaczego znów nie biorą?
    • aaugustw Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 09:03
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > ... nie wiem co sie stalo. W kazdym razie taki schemat, ze ktos
      nie pije latami, chodzi na mityngi, a nagle zapija i umiera,
      zatrwozyl mnie.
      __________________________________________________________.
      Nie wiesz, wiec ja ci podpowiem:
      Zapijaja tylko ci, ktorzy nie chodza regularnie na Mityngi i nie
      maja sponsora... - Nie slyszalem jeszcze NIGDY, aby zapil ktos kto
      ma sponsora i kto chodzi regularnie na Mityngi AA...
      A...
      • 38takatam Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 09:39
        A ja słyszałam,ze tak.Znajomy znal aowca,terapeutę z 20-letnim stażem...zapił
        się na śmierć.
        Czytałam ten watek z wielka ciekawością.Nasunęły mi się
        refleksje,zaduma,przemyślenie...dotyczące mnie.
        Mam bez 2 piw 3 lata abstynencji.
        Po aowsku,licząc te 2 piwa,przeszło 2 lata abstynencji.Po terapiach,mitingi do dziś.
        Unikałam imprez alko,bo czułam się po nich fatalnie.Skupialam się wyłącznie na
        imprezach abstynenckich-pikniki,wyjazdy,zabawy-itp.A tu ostatnio naszła mnie
        ochota-a to może dyskoteka,a i festyn u nas będzie,organizuje browar
        kasztelan-pójdę,a co? Juz jestem silna,dam rade...juz nie muszę się izolować...
        Po przeczytaniu tego wątku uzmysłowiłam sobie,że to, być może mój
        chory,uzależniony mózg zaczyna kombinować...chce chlać...to stąd to ogromne
        poczucie mocy...Tak myślę.
        Żadnej pijackiej impry.
        Poczułam pragnienie...pić...A wiec jest coś na rzeczy...hm...czyżby nawrocik w
        drodze?!
        Pozdrawiam:)
        • autobusniebieski Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 10:05
          Po raz nie pierwszy czytam i słysze i abstynencji bez : 2 piw-
          dwa lata, bez jednego dnia - trzy lata, bez tygodnia chlania-
          dekada.
          To chyba jakas kpina?
          Nigdzie nie czytałem w kwestionariuszach AA o mozliwości
          abstynencji ciągłej, bez abstynencji ciagłe, czyli z przerwami.
          Chyba ,że to jakiś lunapark. Chwała komus, kto potrafi
          walczyc, lub poddac się swojemu nałogowi alkoholowemu, lecz
          czemu dorabia do tego nieistniejace fakty?
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 13:19
            Absurdalnosc tego stwierdzenia wynika z odliczania dni, czyli faktu liczb a nie
            charakteru zmian i tyle.
            • 38takatam Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 19:43
              Tak...to rzeczywiście baaardzo skomplikowane;)
          • yuraathor Re: Kiedy smierc przychodzi 29.04.10, 21:59
            autobusniebieski napisał cos takiego:
            > Nigdzie nie czytałem w kwestionariuszach AA

            oczowytrzeszcza dostałem
            i przyznaje że też nie czytalem
            w AA kwestionariusza żadnego
            chyba coś mylisz kolego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka