Dodaj do ulubionych

Dziecko alkoholika.

13.05.10, 22:01
Witam!

Jestem Kamila,mam 16 lat i jestem córką alkoholika.
Tata pije od czternastego roku życia.Jego tata pił,jego siostra i
dwóch braci także piją.Przez jakiś okres czasu(4-5miesięcy)jest
dobrze.Jednak wszystko potem na nowo się zaczyna.Tata wpada w ciągi
alkoholowe i pije miesiąc/dwa.Nigdy nie potrafi wypić kulturalnie
jak inni...na jakiejś imprezie np. żeby potem na nastepny dzień
pójść nomrlanie do pracy i w normalny sposób funkcjonować..Zanim
wpadnie w taki ciąg kilka dni wcześniej popija piwo...jedno/dwa
dziennie...tłumaczy się,że jest ciepło i lubi wypić zimne piwo.Kiedy
pije nie wraca na noc do domu.Lub przychodzi się tylko wyspać po
poóudniu i idzie dalej,potrafi wtedy wstać o 4 rano,żeby pójśc i się
upić.Najgorsze jest to,że jeszcze kilka lat temu nie pił aż tak.Od
roku jak wpada w ciąg to po kilku dniach przestajeutzrymywac
mocz.Nie wie gdzie jest,leży i krzyczy lub gada do siebie.Kiedys
siedziałam w pokoju i nagle wyszłam do kuchni,zobaczyłam go nagiego
chodzącego po domu.To był na prawdę straszny widok.Inna
sytuacja:byłam w szkole i zdzwoniła mama zebym jak najszybciej
przyszła do domu...kiedy byłam już pod klatką zobaczyłam jak tate
wynosi policja w samych majtkach i skarpetkach...nigdy nie było mi
tak przykro...dużo razy jeździłam z bratem lub mamą szukać taty
nocą...wyciagaliśmy go z róznych melin...okropnych miejsc...raz
leżał przed supermarketem w naszym mieście...przytoczyłam na prawde
kilka przykładów z tysiąca innych...piszę tu dlatego,że szukam
pomocy...kilka dni temu była komunia mojej siostry..tata się
zaprawił.i pije juz 4 dzien...dzisiaj przyszedł rano,położył sie na
strychu,po chwili usłyszeliśmy jak wymiotuje...zszedł na dół i nie
wiedzielismy kiedy jak odjechał samochodem..komoletnie pijany.nie ma
go do teraz...bylismy w miejscach w których zawsze bywa kiedy
pije...nie ma go tam:(
Kiedy dzwoni telefon od razu myslę o najgorszym,że to policja lub
szpital...
Tata miał juz wszywki,zastrzyki,chodził na terapie ale zrezygnował
on nie chce przestać pić.Mówi,że lubi.
Teraz przed tym dostał pracę w dodatku bardzo dobrze płatną,jest
kierownikiem budowy ale wyrzuca go jesli szybko nie wróci.
Rani wszystkich swoim piciem..Miałam juz raz depresję...
nie radzę sobie z taką sytuacją..,Chę mu przetłumaczyć ale nie wiem
jak,musze go jakoś zatrzymać....ale nie wiem jak...
Kocham Go...jest moim tatą,nieważne jaki by był..
Proszę o pomoc...
Obserwuj wątek
    • nati-007 Re: Dziecko alkoholika. 13.05.10, 22:44
      Witaj, rozumiem dokładnie co piszesz - mam podobną, ale trochę inną
      sytuację, poszło trochę dalej . Tata, który pije od zawsze teraz
      siedzi w więzieniu, uderzył moją mamę. Jedyne co możesz zrobić to
      zapisać się na terapię DDA (dzieci dorosłych alkoholików). Tam
      pomogą zrozumieć sens tej choroby i powiedzą ci jak postępować z
      tatą. Ja chodzę i jestem najszczęśliwsza bo być może za rok będę
      miała zdrową psychikę. Wszystko co robiłm do tej pory ze swoim tatą
      było bardzo złe, zamiast go leczyć, pogrążało go to bardziej w
      chorobę. Przede wszystkim, alkoholik, aby zaczął się leczyć musi
      osiągnąć dno ( dla każdego jest inne), nie wolno zabraniać mu pić ,
      prosić, płakać. Nie pomagać finasowo jak straci pracę, nie
      utrzymywać. Pozwolić mu pić, nie ponosić za niego konsekwencji jego
      picia. Jest to trochę drastyczne, ale ty za niego się nie wyleczysz,
      on musi chcieć. Ja funkcjonuję tylko dzięki terapii, a on mam
      nadzieję, że osiągnął dno-więzienie. Poszukaj DDA w swoim mieście i
      wyślij mamę do Al-Anon. Trzymaj się. Jak będziesz chciała pogadać to
      pisz.
      • konto.goscia Re: Dziecko alkoholika. 13.05.10, 23:30
        z tego co wiem DDA oznacza "dorosłe dzieci alkoholików" a nie "dzieci dorosłych alkoholików" - to może zmieniać postać rzeczy biorąc pod uwagę, że autorka nie jest dorosła.

        ale co do zasad i propozycji krokóq które opisujesz, to w pełni się zgadzam, w ogóle nie wiem po co np. matka wyciąga nastolatkę ze szkoły, żeby wyszła z lekcji i zobaczyła jak policja wyprowadza półnagiego starego? a do czego to temu dziecku było potrzebne?

        • haycia94 Re: Dziecko alkoholika. 13.05.10, 23:46
          tak,niedokładnie napisałam..mama zadzwoniła po mnie do szkoły
          ponieważ tata sie awanturował i sie bała,jak ja byłam w drodze do
          domu to było jeszcze gorzej i wezwała policję.

          dziekuje wam,że chcecie w ogóle to czytać,
          co do jakiejs terapi to zznalazłam w internecie adres Al-Anon.w
          czwartek pójdę bo jest tylko raz w tygodniu...boję się..ale mam
          nadzieję,że to mi pomoże...może wytrzymam..
          • konto.goscia Re: Dziecko alkoholika. 13.05.10, 23:54
            OK rozumiem, że mama się bała - ale powinna dzwonić na policję a nie wciągać w to dzieci.
            albo to jeżdżenie po melinach, knajpach, szukanie go - matka jest współuzależniona i tańczy tak jak jest ojciec zagra, a do tego nie ma na tyle oleju, żeby was - dzieci - w to nie wciągać.

            Dla Ciebie mam tylko jedną radę - zacznij pracę z jakimś dobrym psychologiem który zna te mechanizmy i myśl o tym jak uratować swoją psychikę, a ojciec musi "dojrzeć" do swojej decyzji sam.
    • elfkabezhaltera Jazda po pijanemu 14.05.10, 08:06
      Dobrze zrobisz i swemu ojcu, a i być może komuś uratujesz życie, gdy w przypadku
      ponownej jazdy zadzwonisz na policję i powiesz, że samochód o takiej a takiej
      rejestracji prowadzi pijany człowiek.

      Mam znajomą, która będąć w podobnym do Ciebie wieku wraz z mamą (i chyba jeszcze
      i siostrą, wówczas ok. 14) wyrzuciły tatusia z domu. Tatuś przeżył, żyje sobie
      gdzieś indziej, a mamie i córkom żyło się po tym lepiej niż poprzednio.

      Osobiście ci nie potrafię za bardzo pomóc, bo jestem alkoholikiem i nie znam za
      bardzo sytuacji z "tej drugiej strony". Wiem jedno - niszczyć mu "komfort picia"
      - wzywać do domu policję, choć niechętnie przyjeżdża. Leży gdzieś pijany - to
      wyczyścić mu kieszenie z pieniędzy (aby rodzina nie była stratna) i wezwać
      policję/ straż miejską, aby wzieli go do izby wytrzeźwień. Niech posiedzi na
      kacu o suchym pysku ...

      Moja mama powiedziała mi, że gdy piłem, czuła że miała wybór pomiędzy
      zwariowaniem z troski i bólo o mnie, a ratowaniem siebie. Wybrała siebie, i
      bardzo dobrze. Nie byłem wtedy godny jej miłości.
    • wolfigen Re: Dziecko alkoholika. 14.05.10, 08:51
      haycia94 napisała:

      > Witam!
      >
      > Jestem Kamila,mam 16 lat i jestem córką alkoholika.
      > Tata pije od czternastego roku życia.Jego tata pił,jego siostra i
      > dwóch braci także piją.

      zgłoś się Kamilo do najbliższej poradni leczenia uzaleznień.
      tam Ci dokładnie powiedzą, co robić i gdzie.
      a jesli nawet nie jesteś Kamilą lat 16 /co może rozbudzac
      niezwykle wyobraźnię wielu internautów alkoholicznych/ tym
      bardziej się zgłoś
    • pierzchnia Re: Dziecko alkoholika. 14.05.10, 14:53
      Spośród tych dwóch światów,Twój tata,przynależy do tego drugiego-pijackiego.
      Mówi, że lubi pić...
      Tak naprawdę, szuka na zewnątrz tego, co ma wewnątrz siebie.
      Właśnie dlatego ,zerwanie kręgu i powrót do świata trzeźwych, nie jest łatwy-często mówi się o otrzymaniu łaski.
      Gdyby był trzeźwy nie raniłby swojej rodziny-a tak,będąc zatruty alkoholem, nie jest, w stanie wyrazić własnych uczuć.
      Ja to już wiem, ale Twój tata jeszcze o tym nie wie-tak właśnie działa alkohol.
      Na terapię musi chodzić koniecznie-a rozmawiać o tym można tylko wtedy gdy nie jest pijany.
      Istnieją również grupy AA przy Kościele-modlitwa bywa skuteczna.


      Myślę, że kochasz swojego tatę i chciałabyś
      • wolfigen Re: Dziecko alkoholika. 18.05.10, 05:47
        pierzchnia napisał:

        > > Gdyby był trzeźwy nie raniłby swojej rodziny-a tak,będąc zatruty
        alkoholem, nie
        > jest, w stanie wyrazić własnych uczuć.
        .............> Istnieją również grupy AA przy Kościele-modlitwa bywa
        skuteczna.
        >
        >

        po 1: nie wiadomo co by było gdyby był trzeźwy.
        po 2: dobroduszne zakładanie, że bez alkoholu , ktoś byłby
        aniołkiem , dowodzi tylko, jednego. że osoba tak mysląca
        myli anioły z bocianami.
        po 3: nie istnieją żadne grupy AA przy Kościele.

        i tyle na temat niekonkretów.
    • kra.kra.kra Kamilo 18.05.10, 10:34
      Nie jesteś za niego odpowiedzialna, a już całkiem niedługo prawnie
      będziesz odpowiedzialna za siebie.

      Miłość o której piszesz jest - wybacz mi - chora, nie o to chodzi w
      miłości, nie musisz się za niego wstydzić, dla niego poświęcać,
      pomagać mu. Czujesz do niego jakiś rodzaj litości, kiedyś i ona się
      wypali, nie warto czekać na ten czas. To mit, kochasz wyobrażenia,
      ułudę, marzenia, że może być lepszy. Nie może bo pije. Będzie gorzej.
      Każdy gest dobroci z waszej strony potraktuje jak należną sobie
      dopłatę, parawan, za który wie, że będzie mógł się schować. To jest
      niepotrzebne Tobie i mamie i siostrze, w gruncie rzeczy również
      niebezpieczne dla niego, bo dostaje kredyt, którego nadużywa.
      Odwróćcie się od niego, zamknijcie drzwi, serca, brońcie dostępu do
      siebie.

      Napisz sobie na kartce co ci "daje" posiadanie takiego taty, a co
      tracisz. Bilans jest oczywisty. Możesz mu dać tę kartkę. Będzie
      chciał, to coś z tym zrobi, a nie, to Was zniszczy. Nie dawajcie mu
      więcej szansy na to. Czasami może paraliżować strach - co powiedzą
      ludzie. Oni i tak wiedzą, wywalając go z waszego życia, przynajmniej
      w swoich oczach zyskacie, przed sobą zasłużycie na szacunek. Mama
      może być tak skołowana, że sama nie wie co ma robić. Pomóż jej.

      Nie można wygrać z pijanym człowiekiem, ale można i trzeba
      zatroszczyć się o siebie, inaczej Was zrujnuje. Drzwi na klucz,
      policja, wspólna mobilizacja, żeby go pogonić. Albo wóda, albo
      rodzina. Przeszłam przez to, wiem o czym piszę.

      Dziecko, nie jesteś sama. Pójdź na miting aa i zapytaj trzeźwych
      alkoholików co po kolei radzą ci zrobić.

      Bardzo Cię pozdrawiam
      • kkkkkarolina Re: Kamilo 26.05.10, 11:58
        Dokładnie, bardzo mądrze pisze kra.kra.kra .
        Ja już mam termin terapii i mam takiego stracha, że szok.
        Teraz, gdy już mam wszystko załatwione, włącza mi się
        lampka "przecież z tobą jest wszystko okay, nie ma potrzeby tam
        chodzić".
        Masakra.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka