18.05.10, 12:42
Błagam o pomoc. O poradę. 2 tygodnie temu wyrzuciłam męża z domu. Ja od
miesiąca chodzę na terapię i chcę się rozwieść. Jest alkoholikiem. Wrócił do
domu rodzinnego, gdzie mieszka jego brat z ojcem (też alkoholik). Od tamtego
czasu pije na umór. 2 tygodnie nic nie jadł, nie wstaje do toalety. Jest na
skraju wyczerpania. Grozi, że powiesi się w łazience. Koło twarzy ma sznur.
Twierdzi, że nie chce żyć i albo popełni samobójstwo albo się zapije. Ojcu
groził nożem, aby mu przyniósł wódkę. Pojechałam wczoraj do niego, bo brat
mnie prosił. Wpadł na mój widok w histerię. Majaczy. Mówił, że chce umrzeć. 2
razy wzywaliśmy policję i pogotowie. Nikt nie chciał go zabrać, bo pijany, bo
leży i się w tym momencie nie awanturuje.. Co mamy robić...? Gdzie szukać
pomocy? Jezu, ja mam dopiero 25 lat a on 33. Błagam o pomoc! Nie można
pozwolić aby stała się tragedia
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Re: Pomocy! 18.05.10, 13:50
      Świetnie, że go wyrzuciłaś.
      Ratuj siebie.
      Jego nie jesteś w stanie ratować - tylko on sam potrafi.
      Albo i nie ...
      Zauważ - "albo się zabiję albo zapiję" - ale przestać pić to mu do łba nie
      przychodzi.
      Możesz z nim pogadać o pomaganiu - jeśli zechcesz - gdy będzie trzeźwy - a tak
      nie to sobie nie zawracaj nim głowy.


      • pure.english Re: Pomocy! 18.05.10, 13:59
        Staram się ratować jak tylko mogę. Ale jak myślę, że za dzień, dwa może już go
        nie być to dostaję paniki. Jestem na lekach uspokajających, ale to nie pomaga
        wyciszyć tych uczuć. Ja nie chcę, żeby umarł! Przecież to człowiek, nie mogę
        patrzeć jak sam siebie zabija. Ta niemoc... Co zrobić aby pogotowie jednak
        zechciało go zabrać?
        • elfkabezhaltera Re: Pomocy! 18.05.10, 14:05
          W sprawie karetki ci nie pomogę, bo tego nie przerabiałem. Przykro mi.

          Alkoholicy tak łatwo nie umierają - mamy niesamowite organizmy. Inaczej
          niebylibysmy w stanie się rozpić :)
        • 7zahir Re: Pomocy! 18.05.10, 17:33
          Wezwij policje.
          Zawiezie go na izbe wytrzeźwień,
          gdzie też jest lekarz, więc mu nic nie grozi,
          a kiedy bedzie musiał " za tę przyjemność" zaplacić,
          nie bedzie juz więcej Cie tak szantażował.
          • fuuuu Re: Pomocy! 18.05.10, 17:43
            Wątpie,żeby to było skuteczne.Jeżeli sięgnie swojego dna to może
            coś zrozumie.
            7zahir napisała[/b]:

            > Wezwij policje.
            > Zawiezie go na izbe wytrzeźwień,
            > gdzie też jest lekarz, więc mu nic nie grozi,
            > a kiedy bedzie musiał " za tę przyjemność" zaplacić,
            > nie bedzie juz więcej Cie tak szantażował.
            >
            >
            • 7zahir Re: Pomocy! 18.05.10, 18:27
              Masz rację, musi sięgnąc swojego dna.
              Izba wytrzeźwień mogłaby to przyspieszyć,
              a autorka watku zyskałaby spokój - tak mysle,
              ale moge się mylić :-)
    • pierzchnia Re: Pomocy! 18.05.10, 14:23
      Alkoholicy bardzo często otaczają się ludźmi, którymi mogą manipulować.
      Jeżeli Twój mąż będzie chciał się zabić, to zrobi to ,bez powiadamiania o tym kogokolwiek.
      Jeżeli będzie wciąż pić to zniszczy siebie i swoich najbliższych.
      Na pewno ktoś poda Tobie odpowiednie linki do ośrodków pomocy-poczekaj.
      • fuuuu Re: Pomocy! 18.05.10, 16:29
        Ty już zrobilaś wszystko co moglaś!Tobie kto pomoże ,myśl osobie,bo
        zwariujesz! Alkoholik wpędza wszystich bliskich w poczucie winy,a
        Ciebie przede wszystkim.Ciągle czujesz się za niego odpowiedzialna,a
        tak nie jest! Każdy odpowiada za swoje życie.Jak sam nie będzie
        chciał się leczyć to nikt mu nie pomoże,ani karetka, ani szpital,ani
        Ty.On sam musi chcieć.Zrozum to i ratuj siebie....
    • 7zahir Re: Pomocy szukaj tu 18.05.10, 17:34
      www.parpa.pl/samorzady/index.php?d=3&k=&a=8
    • kajda28 Re: Pomocy! 19.05.10, 08:22
      Pure.english co byś chciała aby się stało? Aby przestał pić?- nie
      masz na to wpływu. Aby pił "normalnie", nie zapijał się, jakoś
      funkcjonował ? Weź go z powrotem do domu- ale też nie daje
      gwarancji że coś się zmieni.
      Możesz spróbować zgłosić na komisję alkoholową, może oni coś zrobią,
      a przynajmniej tobie poradzą jak możesz i powinnaś się zachować. A
      ty nie będziesz czekać bezradnie.
      Wiem co przechodzisz, co przeżywasz. Ja próbuje nie myśleć na
      podobne tematy, albo jak najmniej- udaje że nie ma problemu, bo w
      sumie to już nie mój problem. Ale u mnie mineło już kilka lat, u
      ciebie jest to świeże. Leki uspokajające są całkowicie na miejscu.
      • oryginal23 Re: Pomocy! 19.05.10, 08:56
        Jeżeli pijany grozi, że się zabije policja musi go zabrać i umieścić
        w izbie wytrzeźwień(nie musi się awanturować)
        23.
        • kajda28 Re: Pomocy! 19.05.10, 09:10

          > Jeżeli pijany grozi, że się zabije policja musi go zabrać i
          umieścić
          > w izbie wytrzeźwień(nie musi się awanturować)

          Groźby samobójstwa nie mogą też lekceważyć w szpiatalu
          psychiatrycznym. Izba wytrzeźwień niewiele da, następnego dnia go
          wypuszczą i nic więcej nie mogą zrobić. Wątpię aby go chcieli wziąć
          z domu. Wiedzą że mało kto płaci za izbę i dlatego nie są chętni tam
          takich zawozić.
    • pure.english Re: Pomocy! 19.05.10, 10:04
      W poniedziałek policja 2 razy była, zgłaszaliśmy że próbuje się zabić. Nie
      chcieli wziąć go na Izbę Wytrzeźwień. Prawie ich błagałam... Karetka nie wzięła,
      bo pijany. Pat.

      Wczoraj natomiast, poszłam do niego i gdy kontaktował zaczęłam z nim rozmawiać.
      Tak normalnie o tym co robiłam, co będzie za tydzień. Że musi żyć. Ciągle pytał
      czy będę z nim. Mówiłam - Jestem. Kłamałam... Dałam mu złudną nadzieję. (Teraz
      mam o to do siebie żal). Zanieśliśmy go wraz z jego bratem do wanny (nie był w
      stanie iść). Totalne upodlenie. I zgodził się na wezwanie karetki. Wynieśli go
      na krzesełku. To było straszne. Podali mu kroplówkę i zrobili badania. Ma
      uszkodzoną wątrobę, nie wiem jak nerki. Ale miał jeszcze alkohol we krwi i nie
      przyjęli go na oddział. O 23 jechaliśmy z nim z powrotem samochodem do domu.
      Przekonałam go (chyba) na leczenie w ośrodku uzależnień. Załatwiłam skierowanie.
      Dziś ma go zawieźć tam brat z ciotką. Ja muszę się odseparować. Powoli
      wariuję... Czuję, że nie ma dla mnie ratunku. Zawsze będzie mnie szantażował.
      Wczoraj znowu uwierzyłam, że tylko JA jestem w stanie go przekonać. Od
      alkoholika nie ma ucieczki. I choć się leczę, to już moje życie jest przegrane...
    • e4ska Re: Pomocy! 19.05.10, 10:22
      Heh, prośba o pomoc na tym forum to trochę jak rzucanie grochem o ścianę.
      Piszesz, że dwa razy wzywaliście policję, na co nasza dyżurna zahir podpowie,
      żeby wezwać policję.

      Zastanawiam się, w jaki sposób wymusić na pogotowiu, aby zabrano twojego męża do
      szpitala. No niby w naszym kraju rozwija się nauka zwana suicydologią,
      specjalisty biorą kasę za cud porady, coby się ludzie nie wieszali czy nie
      skakali z 10 piętra. W pewnej łódzkiej poradni dla alkoholików bodajże ichni
      szef jest teoretykiem od samobójstw.

      Śmieszne, że się wysysa pieniądze od państwa na idiotyczne sympozja, a w
      praktyce - nie ratuje się konkretnego człowieka. Jakby ci specjaliści mogli, to
      nauczyliby przerażonego nałogiem człowieka, jak się wiąże sznury.

      Moim zdaniem: należy bardzo konkretnie poinformować pogotowie o samobójczych
      zamiarach alkoholika. Nie histeryzować i nie pleść o tym, że rozwód i chodzę na
      terapię. Człowiek chce popełnić samobójstwo, jest całkowicie zagubiony. Czeka na
      pomoc.

      Wymagać od dyżurującego lekarza, aby zadziałał. Nawet postraszyć, że się tyle
      razy zgłaszało i nic. Postraszyć telewizją albo prasą.

      Szkoda, żeby twój mąż nie wyszedł z ciągu.

      Ty mu nie pomożesz, ale może mu pomóc opieka szpitalna.
      • kajda28 Re: Pomocy! 19.05.10, 10:30

        > Zastanawiam się, w jaki sposób wymusić na pogotowiu, aby zabrano
        twojego męża d
        > o
        > szpitala.

        Ja powiedziałam że połączył dużą ilość psychotropów z alkoholem-
        co było prawdą. Trzymali go tydzień na odtruciu, w pasach bo miał
        delirkę.
        Miało to miejsce w Wielką Sobotę. Dlatego teraz lubię święta, bo są
        spokojne, przewidywalne zupełnie inaczej jak w moim małżeńswie.
      • pure.english Re: Pomocy! 19.05.10, 10:43
        Tak jak napisałam, wczoraj udało nam się, że pogotowie zabrało go na chwilę do
        szpitala. Dostał kroplówkę. Powiedzieliśmy im, że dostał ataku padaczki. Choć
        tak nie było. Inaczej by go nie zabrali. Ale po 3 godzinach wyrzucili, bo miał
        alkohol we krwi. Niemal wnosiliśmy go z powrotem do domu. Oby go tylko dzisiaj
        przyjęli na odział leczenia uzależnień... Trzeba ustalać termin przyjęcia? Jak
        jest na skraju wyczerpania, to nie może czekać w domu. Wyraża zgodę. Tylko czy
        po 2 tygodniowym ciągu alkohol z niego wyparował? Od wczoraj około 17 nie pił.
        Czy powinnam go odwiedzać w szpitalu? I dawać mu nadzieję,aby miał motywację -
        choć nie chcę z nim być?
        • kasiahashi Re: Pomocy! 19.05.10, 11:26
          Musi iść na oddział już ( jesli alkomat pokaże zero i on się zgodzi
          muszą go przyjąć)- z tego co piszesz teraz czas na delirkę - głosy,
          przeszkody i całe to "dobrodziejstwo" inwentarza..... może oddział
          coś mu pokaże??? może zrozumie i zobaczy jak młodzi umierają???? nie
          chorują a właśnie umierają...... Siły Ci życzę.... K
          • kipur Re: Pomocy! 19.05.10, 11:59
            Moja droga masz 25 lat i życie jest przed Tobą.Zrozumiesz to dopiero
            po latach choć zawsze będziesz naznaczona alkoholizmem.Zadbaj o
            siebie . Alkoholizm jest taką chorobą która najpierw zniszczy
            otoczenie alkoholika a potem jego samego .Opisywałem na tym forum
            swoje problemy , które są zdecydowanie trudniejsze od Twoich.Rzecz
            jasna że każdy chce Ci pomóc i udziela przeróznych rad .Rady te są
            dobre może któraś zadziała .Z moich doświadczeń z żoną alkoholikiem
            wynika że nie ma jednoznacznej recepty na pomoc takiemu
            człowiekowi .TYLKO ON SAM MOŻE SOBIE POMÓC .Co byś nie zrobiła
            jeżeli on nie będzie chciał z tego wyjść to nie wyjdzie.Ostatnio
            kupiłem żonie NALTREXON . Niestety pije dalej i też jest na skraju
            wyczerpania psychicznego i fizycznego . Wraz z dziećmi liczymy się z
            jej śmiercią . Jesteśmy tego świadomi ale nie możemy nic zrobić
            ponieważ ona nie chce pomóc sobie.Wielu wychodzi po osiągnięciu dna
            ale jednocześnie dla każdego do dno oznacza co innego .Jeżeli chcesz
            mu pomóc to kochaj go twardą miłością nie głaskaj go i nie ustępój
            nie załatwiaj spraw za niego , nie załatwiaj leczenia . To on sam
            musi o nie poprosić . Inaczej będziesz męczyć się lata całe i żyć
            złudną nadzieją że przestanie .Alkoholik musi ponosić konsekwencje
            swojego picia aby zrozumieć swój problem i zyskać motywację do
            zaprzestania .
            • pierzchnia Re: Pomocy! 19.05.10, 12:46
              Być może przyczyna nie leży wyłącznie, w chemii.
              Jedni chcą się ratować, a drudzy już nie.
              Może czują się opuszczeni,przegrani-bez perspektyw-w takim wypadku terapia zda się na nic.
            • fuuuu Re: Pomocy! 19.05.10, 16:56
              KIPUR Twoje słowa są święte,wiem bo sama jestem
              partnerką trzeźwego alkoholika.A Ty dziewczyno zajmij się sobą,nie
              opiekuj się mężem,bo krzywdę mu tylko robisz i sobie też .Ciągle się
              pogrążasz,chociaż nie masz już siły-pomyśl czy to jest normalne,a w
              terapii przecież podobno uczestniczysz? Decyzję o przychodzeniu do
              ośrodka do męża musisz podjąć sama,ale najpierw zobacz czy on tam
              długo wytrzyma? Bo właściwie to Ty zadecydowałaś o jego leczeniu ,a
              nie on sam...Więc? Bądż twarda i nie daj się omamić obietnicami i
              przeprosinami,to jest stały punkt programu alkoholika.Teraz powinnaś
              zając się sobą.Wiem,że jest to trudne,ale wykonalne,uwierz
              mi.Zobaczysz wtedy jakie życie jest piekne.A Ty odkryjesz,że jesteś
              wartościową kobietą,bo na razie to mąż doprowadził Cię do stanu
              beznadziejności.
              Partnerka alkoholika
              Pozdrawiam
              P.s
              pozdrawiam KIPUR
    • pure.english Jest na oddziale 19.05.10, 19:56
      Przyjęli go na oddział. Nie było mnie już przy tym. Podpisał zgodę. Ja bardzo
      chcę się uwolnić. BARDZO. Każdy kto to przeżył wie dlaczego jest to takie
      trudne. Może dzisiaj wreszcie usnę w nocy...
      • 7zahir Re: Jest na oddziale 19.05.10, 20:05
        Jeżeli tak bardzo chcesz - to zrób to.
        Przyłóż sie solidnie do swojej terapii.
      • kipur Re: Jest na oddziale 20.05.10, 10:29
        Nie odbiraj tego jako próbę dołowania Cię ale scenariusze zycia z
        alkoholikiem są podobne .To że został na oddziale nic nie
        znaczy .Wyraził zgodę i może ją cofnąć w każdej chwili .Moja była
        żona trafiała na oddział kilka razy i po kilku dniach wychodziła
        ostatnio po trzech tygodniach po prostu opiła się tam i została
        wyrzucona .Jeżeli przejdzie terapię to będzie oznaczać że chce
        walczyć z nałogiem ale wychodzenie z niego jest długie i trwa
        miesiące a nawet lata .Tylko około 7 , 8 % z nich rzeczywiście
        kończy z alkoholem pozostali wcześniej czy później do niego
        wracają.Teraz chyba rozumiesz dlaczego wszyscy radzą Ci abyś zadbała
        o siebie .Długa droga przed Tobą . Miłość to piękna rzecz . Rozumię
        to bo ją straciłem .Jeżeli chcesz walczyć z nałogiem męża to
        przdewszystkim dbaj o siebie bo inaczej to Ty zginiesz wcześniej a
        on za Tobą.
      • aaugustw Re: Jest na oddziale 20.05.10, 14:30
        pure.english to łacina co Tu napisalas...!
        Dlaczego udzielasz mu rad, wskazówek i informacji...!?
        To wyglada tak, jakbys byla kompetentna w tych sprawach...
        Pozostaw to bardziej doświadczonym i wiarygodnym ludziom...
        Tu potrzebna "twarda milosc", a nie litosc...
        On tylko szantazuje wszystkich dookola i wyciaga swoje asy z rekawa,
        bo chce pic... - Ktos kto chce odebrac sobie zycie nie trabi o tym
        na caly swiat...!
        Z Twoich slow widze, ze Ty go tylko dobijasz w tej smiertelnej jego
        chorobie... - Dopoki mnie zona mowila, ze jest przy mnie ja
        chlalem...
        To co Ty uwazasz za dobro, dla niego moze byc zabojstwem. Odbierasz
        mu sily do samostanowienia, jak ten maly chlopczyk, ktory z litosci
        pomagal wydostac sie motylkowi z kokona, a kiedy to juz nastapilo
        motylek ten nie przezyl, bo nie mial dostatecznie wlasnych sil,
        ktore posiadlby gdyby sam musial sie z tego uwiezienia wygramolic...
        A...
        • pure.english Re: Jest na oddziale 20.05.10, 15:28
          Cały czas próbuję w pełni zrozumieć, pojąć "twardą miłość". Ja to wszystko wiem
          z teorii, tylko nie mogę - jeszcze chyba nie potrafię w pełni zastosować tych
          rad. Choć staram się bardzo. I chcę się nauczyć lepiej żyć. Dlatego bardzo
          dziękuję, że pokazujecie mi jak obiektywnie wygląda moje zachowanie. Ja czasami
          tego nie zauważam.
          Wiem, że muszę myśleć o sobie. Dlatego podjęłam terapię. Dlatego wyrzuciłam go z
          domu. Wydawało mi się, że pozwolę mu osiągnąć dno. Jednak gdy był niemal
          umierający wskazałam mu drogę na odwyk. Czy to źle, że pomogłam mu się tam
          znaleźć? Ja mam spokój ducha, że teraz zajmą się nim specjaliści. A w tym czasie
          postaram się uporządkować myśli. Może jednak źle zrobiłam? Gubię się w tym
          wszystkim...

          • aaugustw Re: Jest na oddziale 20.05.10, 16:07
            pure.english napisała:
            > ... Wydawało mi się, że pozwolę mu osiągnąć dno. Jednak gdy był
            niemal umierający wskazałam mu drogę na odwyk. Czy to źle, że
            pomogłam mu się tam znaleźć?
            ______________________________________________.
            To jest wspaniale, jezeli on Cie o to poprosil,
            kiedy byl juz umierajacy (czyt. "na dnie"), ale
            jezeli znalazlas sie tam wtedy, bo on byl juz
            niemal umierajacy i zrobil to potem dla Ciebie,
            byl to Twoj fatalny blad, ze tam pojechalas...!
            A...
            • pure.english Re: Jest na oddziale 20.05.10, 16:17
              Utwierdziłeś mnie tylko w moim poczuciu winy. Nic nie potrafię zrobić dobrze.
              Nic. Nawet teraz jak już mają mu pomóc specjaliści, to i tak wszystko JA
              schrzaniłam. I jak piszesz, to mój największy błąd. Czyż nie tak?

              Jak w takim razie mam ŻYĆ???!!!

              • aaugustw Re: Jest na oddziale 20.05.10, 16:25
                pure.english napisała:
                > ... I jak piszesz, to mój największy błąd. Czyż nie tak?
                > Jak w takim razie mam ŻYĆ???!!!
                _________________________________________________.
                Błąd, to wcale nie oznacza: wina...!
                Tu nie ma winnych...!
                Jak zyc? - pytasz.
                Zacznij od nowa, (przeszlosci nie zmienisz).
                Przyznaj się do własnej niewiedzy czy braku kompetencji
                i idz na najblizsze spotkanie Al-Anonu. Tam sie dowiesz,
                jak masz TY zyc.
                A´propos: Pierwszy raz zwrocilas uwage na siebie...! ;-)
                A...
        • fuuuu Re: Jest na oddziale 21.05.10, 14:09
          Niczemu nie jesteś winna,kobieto.Mąż jest teraz w ośrodku,masz
          trochę spokoju,zajmij się sobą!!!Nie myśl ciągle o męzu.Ja wiem,że
          on robi wszystko żeby wzbudzić w Tobie współczucie i poczucie
          winy.On musi sam zadbac teraz o siebie,a ty o siebie...
    • fuuuu Re: Pomocy! 20.05.10, 11:53
      Ciągle piszesz o swoim mężu i tylko to jest dla Ciebie
      prioritetem.To jest przerażające,w ogóle nie bierzesz pod uwage słowa
      JAJednak zyczę Ci powodzenia...
    • pure.english mam dość... 22.05.10, 14:50
      Wydzwania do mnie ze szpitala, żeby mu przywieźć papierosy, ubranie... Jak
      powiedziałam, żeby dał mi spokój, to znowu szantaż - że sam sobie nie poradzi,
      że jest taki samotny. I że jak mu tego nie załatwię, to on ucieknie nawet w
      piżamie i "zobaczysz, co zrobię" (w sensie, że się zabije).

      To jakiś koszmar! Czuję na sobie tak wielką odpowiedzialność. Za jego życie, za
      jego leczenie... Nie wiem jak się tego pozbyć?! Nie mam siły. Czasami sama się
      zastanawiam czy moje życie ma jeszcze jakąkolwiek przyszłość... i sens
      • elfkabezhaltera Re: mam dość... 22.05.10, 17:55
        pure.english napisała:

        > Wydzwania do mnie ze szpitala, żeby mu przywieźć papierosy, ubranie... Jak
        > powiedziałam, żeby dał mi spokój, to znowu szantaż - że sam sobie nie poradzi,
        > że jest taki samotny. I że jak mu tego nie załatwię, to on ucieknie nawet w
        > piżamie i "zobaczysz, co zrobię" (w sensie, że się zabije).
        - "Duży jesteś, wiesz co robisz."

        > To jakiś koszmar! Czuję na sobie tak wielką odpowiedzialność. Za jego życie, za
        > jego leczenie... Nie wiem jak się tego pozbyć?! Nie mam siły. Czasami sama się
        > zastanawiam czy moje życie ma jeszcze jakąkolwiek przyszłość... i sens

        Nie jesteś za niego odpowiedzialna.
        Wyłącz komórkę.
        Idź do kobiet które przeszły lub przechodzą przez to samo co ty.
        Masz całe życie przed sobą. Jesteś młodziutką kobietą - masz 25 lat!
      • kajda28 Re: mam dość... 22.05.10, 20:22
        Najlepiej nie odbieraj tel od niego, zablokuj numer ze szpitala- da
        ci to trochę spokoju. Po drugie powiedz mu że nie chcesz żyć z
        alkoholikiem, a później dodaj że jeszcze nikt nie przestał pić dla
        kogoś, przestaje się pić dla siebie. I nie masz ochoty być
        odpowiedzialna za jego życie, bo nie masz ani takiego prawa, ani
        obowiązku.
        I jak najmniej z nim rozmawiaj!!! powiedz co chcesz powiedzieć, ale
        nie przekonuj go do tego, nie broń swoich racji, nie wdawaj się w
        dyskusję- to wszystko będzie działało na Twoją nie korzysć, będziesz
        czuła się przyparta do muru , zła.
        • oryginal23 Re: mam dość... 22.05.10, 23:03
          Przedtem jednak napisz mu może jednak, że go kochasz i czekasz, aż
          wróci z odwyku trzeźwy. To mu doda sił i powinno zmotywować.
          23.
          • elfkabezhaltera Poświadczenie nieprawdy ... 23.05.10, 06:24
            oryginal23 napisał:

            > Przedtem jednak napisz mu może jednak, że go kochasz i czekasz, aż
            > wróci z odwyku trzeźwy. To mu doda sił i powinno zmotywować.
            > 23.
            Z tego co było przez autorke wątku ujawnione, domniemywam iż byłoby to
            nieprawdą. Kolejne kłamstwo, kolejne obciążenie psychiczne, kolejny powód aby
            czuć się źle.
            NIech się były sam motywuje - to jego życie ...
          • kajda28 Re: mam dość... 23.05.10, 09:00


            > Przedtem jednak napisz mu może jednak, że go kochasz i czekasz, aż
            > wróci z odwyku trzeźwy. To mu doda sił i powinno zmotywować.

            A może zamiast ironii kilka rad.
            • aaugustw Re: mam dość... 23.05.10, 16:15
              kajda28 napisała:

              > > Przedtem jednak napisz mu może jednak, że go kochasz i czekasz,
              aż wróci z odwyku trzeźwy. To mu doda sił i powinno zmotywować.
              - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > A może zamiast ironii kilka rad.
              _________________________________________________________.
              J-23 napisal to bez ironii... - W calym swym przekonaniu...!
              Ale nie przyzna sie do tego, taki z niego "anonimowy"...!
              A... ;-)
              • oryginal23 Re: mam dość... 24.05.10, 09:38
                Masz rację, bez ironii.
                23.
          • sabinac-0 Re: mam dość... 24.05.10, 10:48
            oryginal23 napisał:

            > Przedtem jednak napisz mu może jednak, że go kochasz i czekasz, aż
            > wróci z odwyku trzeźwy. To mu doda sił i powinno zmotywować.
            > 23.

            Mam wrazenie, ze czytasz wszystkie wypowiedzi a potem doradzasz dokladnie na odwrot.
            Moze by to byla nawet niezla zabawa, gdybys nie igral z ludzka rozpacza.
      • aaugustw Re: mam dość... 24.05.10, 15:45
        pure.english napisała:
        > Czasami sama się zastanawiam czy moje życie ma jeszcze jakąkolwiek
        przyszłość... i sens
        __________________________________________.
        Do czasu kiedy bedziesz pozwalac sobie na to,
        aby Toba manipulowano, Twoje zycie nie bedzie
        mialo ani przyszlosci, ani sensu...!
        A...
      • fuuuu Re: mam dość... 24.05.10, 16:24
        Jak masz dośc to postaw mężowi warunki,nie rozmawiaj z nim,nie daj
        sobą manipulować.Niech sam myśli o swoim życiu.Ciągle zrzuca
        odpowiedzialność za nie na Ciebie.Wszyscy piszą Ci to samo,A Ty
        ciągle jesteś głucha.Wiesz alkoholikom mówi się: wyjmij watę z uszu
        i włóż ją do ust.Ty jako współuzależniona też posłuchaj tej rady!
    • wolfigen Re: Pomocy! 24.05.10, 13:39
      pomocy?
      od przedwczoraj jestem na nogaxch. /ale z powodu, ze jestem ja i
      sprzęt najlepzy na świecie /przypadkiem w polsce/ -p-najlepsi
      ludzie--działamy ambicjonalnie... moivh 2 kumpli zamknelo
      policyjne komando , bo jechali niezatapialnym truckiem do
      ludzi.niemamy pretensji do policji !! al do organizacji !!
      chyba zgibili ie rozeum pośród modlitw. bóg ;pomaga rzumnym!!
      • wolfigen Re: Pomocy! 24.05.10, 13:47
        jesteście jak BogaKocham .............koszmarnym narodem.
        wczoraj mnie oskarżono, że okradłem jako szabrownik okolice Kępy
        Polskiej ...................no to chyba musiałbym mieć , moc
        boską !

        powodzenia ludziom z okolic bodzanowa,
        wyszogrodu ................i poniżej tamy w włocłaku
        srał POolske..........to nie kraj.
        to atrapa
        • aaugustw Re: Pomocy! 24.05.10, 15:41
          wolfigen napisał:
          > jesteście jak...
          _______________________________.
          Wolf, ty jestes znowu pijany...!
          A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka