Dodaj do ulubionych

Witam się

16.11.10, 11:29
Od paru dni czytam forum. Zaczyna do mnie docierać, że mam o wiele większy problem
z alkoholem niż sądziłam, a złe samopoczucie fizyczne i psychiczne to nie wina frontu atmosferycznego...
Od 4 dni po prostu nie wprowadziłam ani kropli alkoholu do organizmu.
Oczy mam większe z przerażenia...

Chciałam się z Wami przywitać, dać znać, że Wasze wpisy są pomocne.

Pozdrawiam.
Niki
Obserwuj wątek
    • boja55 Re: Witam się 16.11.10, 11:53
      Zrobiłaś pierwszy krok,bo zobaczyłaś że masz problem z alkoholem.Teraz zależy tylko od Ciebie co z tym zrobisz.Masz dwa wyjścia,albo pójdziesz pić dalej,albo wybierzesz dalsze życie bez alkoholu.Czytając to forum znajdziesz coś dla siebie,co Ci pomoże.Mnie pomogła terapia i Wspólnota AA.Tylko Ty sama możesz decydować o swoim życiu.Życzę piątego,szóstego itd dnia bez alkoholu,pogody ducha
      • niki_de Re: Witam się 16.11.10, 12:19
        To, że mam słabość do alkoholu wiedziałam. Towarzyszy mi przeszło 20 lat - zaczynając od fazy imprez młodzieńczych do samotnego picia umiarkowanych, ale stałych ilości w domu.
        Totalnym zaskoczeniem dla mnie jest to, ze mam klasyczne objawy odstawienia. Wiem, że brzmi to porażająco naiwnie, ale tak jest...

        Nie wiem jeszcze co zrobię, na razie czuję się tak jak twór ze źle dopasowanych klocków.
        Głowa mnie boli, mam stany lękowe, telepawkę, a to wszystko okraszone uczuciem zaskoczenia - dziwna kombinacja.

        Za wsparcie dzięki - pogoda ducha to fajny stan
        • boja55 Re: Witam się 16.11.10, 13:00
          Z własnego doświadczenia Ci odpowiem "walnij lufę" to Ci wszystkie dolegliwości przejdą,ale na jak długo ? Aby nie dopuścić do takich stanów jakie Tobie towarzyszą mój ostatni ciąg trwał dwa lata.Tu gdzieś na forum ktoś napisał że lepiej jest uczyć się na błędach innych bo to mniej boli. Tak pogoda ducha to fajny stan
    • kuk_krakauer Re: Witam się 16.11.10, 13:10
      Witaj. Najważniejsze, że dopusciłas do siebie mysl, że masz problem z alkoholem. Na razie masz 4 dni bez alkoholu, ale codziennie może byc o jeden wiecej. Nic wiecej, tylko dziś nie pij, i tak powiedz sobie też jutro i codziennie: dziś nie piję. Spróbuj poradzić się w poradni leczenia uzależnień, pójśc na miting aa... Powodzenia!!!
    • wolfigen Re: Witam się 16.11.10, 13:51
      niki_de napisała:
      . Zaczyna do mnie docierać, że mam o wiele większy prob
      > lem
      > z alkoholem niż sądziłam,

      to najlepszy z mozliwych początków.....powodzenia
      • niki_de Re: Witam się 16.11.10, 14:18
        Z jakiś względów (piszę "jakiś" bo ich jeszcze nie rozgryzłam) potrzebuję tego kontaktu z Wami.
        Może po prostu po ludzku pogadać? :-). Rozmowa jest dobra.

        Czego chcę uniknąć to uprawy "żebractwa emocjonalnego", które mnie mierzi i u siebie i u innych. Większość ludzi mniej, bądź bardziej świadomie to robi, zaryzykowałabym stwierdzenie, że ulegający nałogom częściej - może stąd na hasło "mityng" czuję blokadę.
        Myśl o grzebaniu sobie w bebechach osłabia mnie. Może to faza przejściowa?

        Irytujące na potęgę jest to, ile energii w postaci skojarzeń płynie mi w stronę alkoholu. Głód - piwo, pragnienie - piwo, zakupy w sklepie - piwo, spacer z psami - zahaczyć o sklep na rogu.
        Stałam się cholernym automatem. Koszmar.
        To kiedyś mija?
        • kuk_krakauer Re: Witam się 16.11.10, 14:32
          Z jakiś względów (piszę "jakiś" bo ich jeszcze nie rozgryzłam) potrzebuję tego
          > kontaktu z Wami.
          > Może po prostu po ludzku pogadać? :-). Rozmowa jest dobra.


          Nie znam nikogo, kto trzeźwiałby sam. Mnie do trzeźwienia niezbedny jest drugi człowiek. Jak bedę sam to zawszę wymysle sobie flaszkę. Alkoholizm to także choroba samotnosci.

          Myśl o grzebaniu sobie w bebechach osłabia mnie. Może to faza przejściowa?

          Przejsciowa. To, jak nazywasz "grzebanie" po jakims czasie mnie bardzo pomogło i pomaga dziś.

          Irytujące na potęgę jest to, ile energii w postaci skojarzeń płynie mi w stronę
          > alkoholu. Głód - piwo, pragnienie - piwo, zakupy w sklepie - piwo, spacer z ps
          > ami - zahaczyć o sklep na rogu.
          > Stałam się cholernym automatem. Koszmar.
          > To kiedyś mija?


          Mnie mineło, choc dalej unikam ludzi, miejsc i sytuacji kojarzących mi sie z piciem.
          • wolfigen Re: Witam się 16.11.10, 14:53
            przez kilkanascie lat mialem taki zwyczaj. szedlem z psami, lub psem do lasu, po drodze kupowalem zawsze alkohol i popijalem go w starych wojennych okopach. czasami nawet chowalem niewypity alkohol na nastepny raz w "skrytkach". moje psy same stawaly pod slepem, same biegly do tych okopów wiedziały , ze ich pan spędzi tam sporo czasu. a gdy byłem zbyt pijany to prowadziły mnie do domu. to psy. więc co sie dziwic uzależnionemu człowiekowi z jego skojarzeń i nawyków? ...to trudna i mozolna droga-wychodzenia z nałogu. al warto tę drogę przejść....choćby z początku na czworaka. hej
            • wolfigen Re: do Boja 16.11.10, 14:59
              uznanie własnej bezsilności wobec alkoholu-nie rozwiązuje żadnego problemu. niestety. znam co najmniej dwie osoby, które doskonale zdają sobie sprawę ze swojej alkoholowej bezsilności, a mimo to piją nadal. z premedytacją, czy z właśnie owej bezsilności- to jest obojętne. tu raczerj biego o to by chcieć coś z tym zrobić. i nie być taką bezsilną marionetką utopioną w kieliszku........przzyznam szczerze , że pierwszy krok AA nigdy mnie do niczego nie przekonał. a nawet odwrotnie. jakbym odmawiał jakieś gusła, lub zaklinał rzeczywistość
              • boja55 Re: do Boja 16.11.10, 15:23
                Zgadzam się z Tobą że uznanie własnej bezsilności wobec alkoholu niczego nie załatwia,ale jest to sygnał że należy coś ze sobą zrobić,oczywiście jeśli się chce.Pamiętam kilkanaście lat temu,a nawet więcej biegła sądowa powiedziała mi że jestem alkoholikiem.Odpowiedziałem Jej że jest głupia,powinna się leczyć,wyszedłem i poszedłem pić.Po wielu latach zaakceptowałem pierwszy krok AA i przestałem pić
                • wolfigen Re: do Boja 16.11.10, 15:57
                  boja55 napisał:

                  > .Po wielu latach zaakceptowałem pierwszy krok AA i przestałe
                  > m pić

                  przez wiele lat akceptowałem ten krok, choć nawet nie wiedziałęm , że istnieje i piłem cały czas
                  • niki_de Re: do Boja 16.11.10, 16:05
                    Wolfigen , problem w tym, że ja bardzo lubię gaduły, a pasjami wręcz odmieńców. Ja też jestem odmieńcem - wiedziałam o tym już jako małe dziecko. Masz rację, zez byłby gorszy....
                    • 7zahir Re: do Boja 16.11.10, 16:20
                      Uzaleznione umysły powodują, ze czujemy sie jak " z innego świata".
                      Problem polega na tym, żeby nauczyć się żyć bez znieczulenia w tym świecie.
                      • niki_de Re: do Boja 16.11.10, 16:34
                        7zahir napisała:

                        > Uzaleznione umysły powodują, ze czujemy sie jak " z innego świata".
                        > Problem polega na tym, żeby nauczyć się żyć bez znieczulenia w tym świecie.

                        Tak, Zahir, to prawda. Trzeba znaleźć sobie jakąś niszę i da się przeżyć. Można dystansować się do świata na różne sposoby, sęk w tym, że alkohol należy do tych "łatwych", pozostałe wymagają cierpliwości, wysiłku i dużej ilości dyscypliny.
                    • wolfigen Re: do Boja 16.11.10, 16:21
                      kokieteria nie robi na mnie wrażenia
                      • niki_de Re: do Boja 16.11.10, 16:39
                        wolfigen napisał:

                        > kokieteria nie robi na mnie wrażenia

                        ...a szkoda!
                        A tak poważnie nie wiem co Ciebie uraziło. Jak ukwiał.
                        • niki_de żegnam się 16.11.10, 17:16
                          Dziękuję Wam jeszcze raz za czas i rozmowę :-).

                          Jakoś zrobiło mi się lżej, wypiłam hektolitry herbatki "na wątrobę", głowa pęka mi dalej, ale nie widzę swojej przyszłości w tak czarnych barwach jak jeszcze parę godzin temu. Nawet pośmiałam się trochę, choć temat wcale nie do śmiechu.

                          Pewnie będę do Was zaglądać od czasu do czasu, pracuję przykuta do kompa o różnych porach dnia i nocy, w międzyczasie miło pogadać z miłymi ludźmi.

                          Trzymajcie się cieplutko :-).
                          Pozdrawiam
                          Niki



                          • kuk_krakauer Re: żegnam się 16.11.10, 17:20
                            Ty też. I do zobaczenia w trzeźwości.
                        • wolfigen Re: do Boja 16.11.10, 18:02
                          niki_de napisała:

                          >
                          > A tak poważnie nie wiem co Ciebie uraziło.

                          nic mnie nie uraziłło :-).. po prostu gaduły i odmieńce takie już są.
                          • niki_de Re: do Boja 16.11.10, 18:12
                            wolfigen napisał:
                            > nic mnie nie uraziłło :-).. po prostu gaduły i odmieńce takie już są.

                            :-)
                            Ciesze się. Szczerze to zrobiło mi się trochę przykro, ale się nie popłakałam :-P ;-).
                            Idę z psiakami i nie zahaczę o monopolowy. Ni hu hu.

                            Pozdro
                            Niki
          • niki_de Re: Witam się 16.11.10, 15:05
            Masz rację Kuk_krakauer, samotność jest na rzeczy, choć alkohol był w moim życiu i w intensywnych, "szczęśliwych" momentach, jak i tych zdecydowanie mniej szczęśliwych.

            Autodestrukcja we mnie jest, ale dla przeciwwagi ciekawość życia w dalszym ciągu też. Złapie się tej drugiej siły. Potrafię być uparta jak osioł.

            Pozdrawiam Was :-). Dziękuję.
            Niki
            • kuk_krakauer Re: Witam się 16.11.10, 15:20
              Staram się nic nikomu nie radzić, ale złamię się i powiem Ci tak: nie mysl o "Szczęśliwych" chwilach z alkoholem. Niczego pozytywnego Ci to nie da, a może wpuscic w pułapke koloryzowania wspomnień alkoholowych. Mnie w takich przypadkach pomaga rada terapeutki: "Ciągnij ten film do końca, do tego ostatniego końca ostatniego picia. Dalej jest wesoło?"
            • niki_de Re: Witam się 16.11.10, 15:35
              Hej !

              Przepraszam. Nie zauważyłam wszystkich postów.
              Nie zrozumcie mnie źle, nie odrzucam Waszych doświadczeń. Biorę je głęboko pod rozwagę.
              Co do terapii moje sceptyczne nastawienie wynika z tego, że większą część swojego życia spędziłam grzebaniu we własnych bebechach - od klasycznej terapii grupowej, po ustawienia helingerowskie, po jogę ( z tego wszystkiego tą ostatnią cenię najbardziej). No i mam dość.

              No ta bene wyraźny spadek zaufania do terapeutów, zaznaczył się wtedy, jak po terapii poderwałam prowadzącego, a on dał się poderwać. Tak, kobiety miewają różne sposoby na "sprawdzenie swojej mocy", zwłaszcza po tym jak wiara w nią została zachwiana.

              Człowiek, który nosi autodestrukcję w sobie może się krzywdzić na wiele sposobów - alkohol, złe związki, zawsze coś się znajdzie, jeden sposób zastąpi drugim. Chodzi o to żeby wybrać życie.
              No dobra, napiszę to CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA bez alkoholu, ani innych dopalaczy, czy warunków, które jak kiedyś mi się wydawało, muszą być spełnione.

              Jestem dzisiaj bardzo niewyspana, piszę chaotycznie. Mam nadzieję, że to nie straszny bełkot.
              Wystarczyło użyć słowa motywacja.




              • niki_de Re: Witam się 16.11.10, 15:40
                ... a wiesz Wolfigen (sorki, nie zaryzykuję odmiany), ze najmocniejsze "kody" mam właśnie związane z wieczornymi spacerami z psami?
                • wolfigen Re: do Boja i reszty 16.11.10, 15:55
                  wiele lat temu, ktos mnie nazwał alkholikiem. nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. nie miałem żadnych skojarzeń z tym określeniem, nikogo takiego w rodzinie nie miałem itd etc. było to dla mnie puste słowo. ani obrażliwe, ani przeciwnie. i co może dziwne, po pewnym czasie, sam już wiedziałęm ,że coś jest na rzeczy. ale w swej głupocie, lub naiwności / jak kto woli/ sądziłem ,że da się z tym żyć pod kontrolą. ze będe sie upijał co jakiś czas z dala od domu, że moja praca na tym nie ucierpi i inne takie banialuki. nawet gdy byłem już mocno potłuczony przez alkohol-myślenie o samym sobie jako alkoholiku-spływało po mnie jak woda po gęsi. jestem alkoholikiem?...ok, znacznie gorzej by było gdybym miał zeza /tak na to patrzyłem całymi latami/. mnie do "niepicia" nakłoniły w końcu konsekwencje. zdrowie, rodzina, strach, niemożność funcjonowania pośród ludzi itp. tak mi teraz przyszło cos w związku z Niki....nie siedź tu za długo. nie łudź się , że w necie coś znajdziesz pomocnego. pomocy możżna oczekiwać tylko w realu. forum to zbiór...mniej , albo bardziej dziwnych odmieńców. takie wirtuane gaduły. :-)))
                  hej
              • boja55 Re: Witam się 16.11.10, 15:47
                Niki ja tak miałem,bo najgorszym wrogiem siebie samego bylem ja sam i doszło do tego że się znienawidziłem.Rób coś ze sobą,nie szukaj głębiej swego dna.Najpiękniejsze w tym wszystkim co napisałaś jest " CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA"Życzę Ci tego,bo jest to osiągalne.Teraz ja sam o sobie mówię JESTEM SZCZĘŚLIWYM ALKOHOLIKIEM
        • boja55 Re: Witam się 16.11.10, 14:50
          Rozmowa jest dobra,ale rozmowa nie rozwiąże problemu."grzebanie w bebechach" będziesz przerabiała bo sama już wiesz że masz problem z alkoholem i wcześniej,czy później będziesz się starała swój problem rozwiązać.Teraz możesz to wszystko odstawić do kąta i wmówić sobie że wiesz w czym rzecz,ale to uwierz mi wróci.Zrobiłaś najważniejszy krok,bo uznałaś swoją bezsilność wobec alkoholu,teraz zaakceptuj fakt że jesteś alkoholiczką i coś ze sobą zrób ( terapia,mitingi AA) Nie jest to "żebractwo emocjonalne",tylko pomoc w Twojej chorobie.Jeśli na coś zachorujemy bierzemy różne niedobre mikstury,zastrzyki,poddajemy się nieprzyjemnym zabiegom bo wiemy że to nam pomoże.Tak i w chorobie alkoholowej "grzebanie w bebechach" jest pomocne.Co do dalszej części Twego postu to Cię pocieszę,tak to mija,z czasem ale mija
    • 7zahir Poczytaj tu co robić w pierwszych dniach... 16.11.10, 15:52
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka