Dodaj do ulubionych

Martwić się?

02.12.10, 09:26
Od pewnego czasu zaczyna mnie niepokoić mój mąż i spożywanie piwa... Mąż twierdzi, że pije bo mu piwo smakuje i nie ma nic złego w wypiciu 1-2 piw dziennie... i generalnie przesadzam, mówiąc, że za dużo i takie tam... Mąż pije w domu, wieczorem. Czasami wychodzi z kolegami ale jest to niezmiernie rzadko, średnia może wychodzi raz na 2 miesiące. Ostatnio aby mu pokazać, że tego piwska jest faktycznie dużo, nic mu nie mówiąc, po każdym wypitym stawiałam kreskę w kalendarzu... Bilans 20piw wypitych przez 15 dni + 2 imprezy z alkoholem. Na jednej tylko 2 drinki, na drugiej dużo... Jednak mąż uważa, że to niewiele... A ja wyolbrzymiam problem... Faktycznie wyolbrzymiam? Przyznaję, że ostatnio mnie to bardzo martwi ale nie potrafię z nim o tym rozmawiać, bo on uważa, że szkoda mi pieniędzy i odbiera to w kwestii "żałowania" mu a nie zagrożenia alkoholowego. Dodam jeszcze, że jego ojciec nadużywał alkoholu, ale zmarł gdy mąż miał 6lat. Będę wdzięczna za wskazanie granicy gdzie problem z alkoholem się zaczyna...
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Re: Martwić się? 02.12.10, 10:21
      takajam napisała:
      > Będę wdzięczna za wskazanie granicy gdzie problem z alkoholem się zaczyna...

      Takich mądrych, którzy by powiedzieli, "do tego punktu jest OK, a od tego już alkoholizm", nie ma.
      Chyba, że jakiś samozwańczy, nawiedzony "Guru" wydający kategoryczne sądy, kto "pijak" a kto "alkoholik" ...

      Co do ilości - pomyśl sobie, że są kraje, gdzie wypija się pół butelki wina na głowę do obiadu. Przez cały rok. Mieszkałem w takim kraju - przez 3 lata widziałem jednego (jednego!) pijanego na ulicy ...

      Co do skutków (moim zdaniem jest ważniejsze niż same ilości) - czy coś się w domu/rodzinie zmieniło? Czemu zaczęło to ci przeszkadzać ostatnio?
      • sabinac-0 Re: Martwić się? 02.12.10, 11:24
        elfkabezhaltera napisała:

        >
        > Co do ilości - pomyśl sobie, że są kraje, gdzie wypija się pół butelki wina na
        > głowę do obiadu. Przez cały rok. Mieszkałem w takim kraju - przez 3 lata widzia
        > łem jednego (jednego!) pijanego na ulicy ...
        >
        Akurat dane mi jest mieszkac w jednym z takich krajow.
        Rzeczywiscie wiekszosc ludzi pije codziennie wino do posilku, ale raczej nie jest to pol butelki.
        Poniewaz klimat i obyczaj jest taki, ze wiekszosc ludzi pija tu codziennie, do oceny ewentualnego zagrozenia alkoholizmem bierze sie pod uwage nie czestosc picia (jak w PL), lecz przecietna dzienna dawke alkoholu.
        Istnieje pojecie "picia odpowiedzialnego" rozumiane jako nieprzekraczanie 25g alkoholu dziennie - to odpowiada mniej wiecej kieliszkowi wina do obiadu + jedno male piwo (typowe tutejsze piwo to 0,2l) lub maly drink do kolacji.
        Zatem, jak widzisz, pol butelki wina dziennie uznanoby juz za "picie ryzykowne".
        Dwa polskie piwa (czyli 1litr) to 50g alkoholu - zatem codzienne wypijanie takiej ilosci tez jest juz piciem ryzykownym.
          • sabinac-0 Re: Martwić się? 03.12.10, 11:12
            aaugustw napisał:

            > Wskaznik zachorowalnosci na serce maja oni wprawdzie
            > wyjatkowo maly, zato marskosc watroby wyjatkowo duza...!

            To nie jest zupelnie tak - w liczbach bezwzglednych marskosc watroby wystepuje podobnie czresto jak w Polsce, roznica jest gdzie indziej.
            "Poludniowy" alkoholizm , nazywany tutaj "enolizmem" (sama nazwa wskazuje, iz polega na przesadzaniu z winem), polega bardziej na ciaglym lekkim rauszu niz upijaniu sie na umor (to ostatnie pojawia sie tylko w skrajnych przypadkach). Powoduje to, ze chorzy dluzej lekcewaza problem, bo nalog latami moze nie powodowac powazniejszych zawirowan w zyciu. Choremu wydaje sie, ze pije "jak wszyscy".
            Czesto rodzina i sam chory zdaje sobie sprawe, ze cos jest nie tak z jego piciem dopiero wtedy, gdy pojawiaja sie problemy zdrowotne - stad zludzenie, ze marskosci watroby jest wiecej.


            • aaugustw Re: Martwić się? 03.12.10, 11:43
              sabinac-0 napisała:
              > ... stad zludzenie, ze marskosci watroby jest wiecej.
              ____________________________________________.
              OK... - nie bede oponowal lekarzowi...! ;-)
              A...
    • kipur Re: Martwić się? 02.12.10, 10:28
      Myślę że nikt takiej granicy Ci nie wskaże . Jest ona cienka i płynna .Myślę że jedynie uzależniony lub uzależniający się człowiek odczuwa te zmiany . Ale jak znam życie nie dopuszcza myśli o tym że jest to problem lub może to być problem w przyszłości .To co piszesz o ilości wypijanego piwa przez męża myślę świadczy o Twoim przewrażliwieniu choć jeżeli w rodzinie był ktoś uzależniony Twoje obawy są uzasadnione .Taką ilość alkoholu wypija 80% populacji i wcale nie uważa się ich za uzależninych .
    • takajam Re: Martwić się? 02.12.10, 12:12
      Dziękuję Wam bardzo.

      Picie piwa zaczyna mnie niepokoić bo kiedyś to były 2-3 piwa tygodniowo a teraz praktycznie nie ma dnia aby piwa nie było. Mąż mówi, że pije bo lubi a nie bo musi. Ale nawet jak na dworze mróz i ziąb, ubiera się i idzie do sklepu. Wydaje mi się, że jemu jest już dziwnie usiąść wieczorem przed TV bez piwa. Może wyolbrzymiam. U mnie w domu piło się okazjonalnie, piwo ojciec pił od wielkiego dzwonu, inny alkohol także. W podświadomości mam też opowieści o teściu alkoholiku, który pił i żonę bił.. Mąż się nie upija, bo 2 piwami ciężko, w domu wszystko dobrze... Ale boję się, że za chwile to będą większe dawki alkoholu... Ale on problemu nie widzi...
      • elfkabezhaltera Re: Martwić się? 02.12.10, 13:35
        takajam napisała:

        > Dziękuję Wam bardzo.
        >
        > Picie piwa zaczyna mnie niepokoić bo kiedyś to były 2-3 piwa tygodniowo a teraz
        > praktycznie nie ma dnia aby piwa nie było. Mąż mówi, że pije bo lubi a nie bo
        > musi.
        Odpowiedź "klasyczna"

        > Ale nawet jak na dworze mróz i ziąb, ubiera się i idzie do sklepu.
        To już gorzej.

        > Wydaje
        > mi się, że jemu jest już dziwnie usiąść wieczorem przed TV bez piwa.
        Jedni z kawą, inni z piwem, inni z ciasteczkiem ...

        > ... Ale boję się, że za chwile to będą większe dawki alkoholu...
        Może do końca życia pić te dwa piwa, jak i się rozpić - nie ma reguły

        > Ale on problemu nie widzi...
        Alkoholik NIGDY nie widzi problemu.
        Jak zacznie mówić, że pije, bo "z taką zoną jak ty to każdy by pił" wyrzuć z domu i bez terapii nie wpuszczaj.
      • wiesj23 Re: Martwić się? 03.12.10, 09:19
        i tu chyba leży rozwiązanie problemu.Skoro kiedyś były 2-3 tygodniowo,a teraz 2 dziennie ,więc masz powody do niepokoju.Uzasadnienie "piję bo lubię" jest typowe.Nie dostrzega negatywnych skutków,bo jeszcze ich nie ma.Myślę,że to kwestia czasu a się pojawią.Wcześniej myślałem,że tymi 2-ma rozładowuje napięcia dnia.Niestety ten sposób też jest niebezpieczny.Moim skromnym zdaniem jest na "dobrej" drodze do uzależnienia.Obym się mylił.
        Ja np.rozpoczynałem od 1-go do książki.Piłem je 2-3 godziny.Często go nie kończąc.Dziś się leczę.
        Faktem jest,że ojciec-alkoholik nie predysponuje do uzależnienia,ale znacząco zwiększa ryzyko.
        U mnie był.Pijak czy alkoholik,nie wiem.Wiem,że odbiło się to na mnie.
        Dobrze by było "zmusić" go do refleksji.Ale jak,niestety nie wiem.Jest to naprawdę trudne.Szczególnie u alkoholika.Inni wyjaśnią Ci mechanizmy obronne i zaprzeczeń przy uzależnieniu.Ewentualnie sięgnij po literaturę,konsultację u fachowców.Być może uratuje mu to ileś lat życia które może stracić pijąc.
      • sabinac-0 Re: Martwić się? 03.12.10, 11:17
        takajam napisała:

        > Mąż mówi, że pije bo lubi a nie bo
        > musi.

        Zaproponuj mu, by chociaz co 2-3 dzien zastapil zwykle piwo bezalkoholowym.
        Jesli na to przystanie, mozliwe ze rzeczywiscie chodzi mu o smak piwa.
        Jesli sie bedzie z tego wykrecal, znaczy ze ma problem.
        • aaugustw Re: Martwić się? 03.12.10, 11:49
          sabinac-0 napisała:
          > Zaproponuj mu, by chociaz co 2-3 dzien zastapil zwykle piwo bezalkoholowym.
          > Jesli na to przystanie, mozliwe ze rzeczywiscie chodzi mu o smak piwa.
          > Jesli sie bedzie z tego wykrecal, znaczy ze ma problem.
          _______________________________________________.
          Co do tej wypowiedzi jestem pelen sceptyzmu...!
          Dla mnie (uzaleznionego) nie ma troszke tak, albo siak...
          Dla mnie jest albo, albo...
          Jezeli jest uzalezniony od procentowego piwa, to nie bedzie
          pil kastrowanego piwa...
          A jezeli nie ma problemu, to i odstawienie tego "smrodu" nie
          bedzie dla niego zadnym wyczynem na miare mistrza swiata,
          w przeciwnym wypadku smak ten bedzie zawsze chodzil za nim...!
          A...
          • sabinac-0 Re: Martwić się? 03.12.10, 14:10
            aaugustw napisał:

            > Jezeli jest uzalezniony od procentowego piwa, to nie bedzie
            > pil kastrowanego piwa...
            > A jezeli nie ma problemu, to i odstawienie tego "smrodu" nie
            > bedzie dla niego zadnym wyczynem na miare mistrza swiata,
            > w przeciwnym wypadku smak ten bedzie zawsze chodzil za nim...!

            Mysle, ze wielu ludzi ma trudnosci z ograniczeniem piwa wlasnie z powodu smaku - nie kazdy lubi sama wode, slodkie gazowance czy ulepkowate soczki. Wiec piwo bezalkoholowe jest jakims wyjsciem.

    • takajam Re: Martwić się? 03.12.10, 10:22
      Tylko jak rozmawiać z kimś, kto problemu nie widzi? Jak zaczynam temat to się denerwuje i na tym koniec... Chociaż widzę, że go te moje kreski w kalendarzu irytują.. I jakby trochę się kontroluje.. Ale nie wiem, bo kreski ujawniłam dopiero 4 dni temu. A nowe dostawiam już specjalnie się z tym afiszując. Nasza córka, chyba podsłuchała rozmowę o kreskach bo się mnie pyta, co to za kreski w kalendarzu. Mówię, że zaznaczam, ważne rzeczy a ona do mnie - jak tata piwo pije? Mąż to słyszał, może zacznie trochę myśleć... Dziękuję, utwierdziliście mnie w przekonaniu, że problem się pojawia i trzeba coś z tym zrobić zanim urośnie... Na razie kresek ciąg dalszy..
      • aaugustw Re: Martwić się? 03.12.10, 11:05
        takajam napisała:
        > ... Na razie kresek ciąg dalszy..
        _________________________________________________.
        Jestem tym, ktory mial problem alkoholowy, a dzisiaj wiem,
        ze do nikad prowadzi ta Twoja droga (czyt. ta metoda kresek).
        Ona tylko denerwuje i poprowadzi do wypicia (na zlosc) kolejnego
        piwka - powie Ci to kazda Al-Anonka...!
        Swoim postepowaniem potwierdzasz tylko, ze nie Ty sama, ale
        takze juz i Wasza corka wchodzi w uklad wspoluzaleznienia,
        w ktorym wszystko kreci sie wokol centralnie ustawionego uzaleznionego...!
        A...
        • e4ska Re: Martwić się? 03.12.10, 11:23
          Też zauważyłam, Auguście.

          W tym przypadku tzw. współuzależnienie wyprzedza faktyczny nałóg. A potem się mówi, że nie ponoszą żadnej winy osoby towarzyszące alkoholikowi. I tak, i nie - zależy od okoliczności.

          Jeśli opisany piwosz nie jest alkoholikiem - tego nie wie nikt i żaden specjalista nie jest w stanie powiedzieć "tak" albo "nie" - nadkontrola niczego nie załatwi. Wprost przeciwnie: napisałeś, że ty piłbyś na złość.

          Tak, na złość babie ;-) Iluż ja znam realnych pijaków, którzy piją na złość babie...

          Ja też bym piła. Na złość. Żeby pokazać. Bo nikt nie lubi, jak ktoś nam rządzi, kiedy my nie widzimy problemu.

          Zamiast konsekwentnego: W domu piwa nie będzie! i stosownej awantury, robi się tutaj jakieś podchody.

          Ale żeby nie pić piwa wieczorami, trzeba mieć zajęcie. Alkoholizm to nieodłączny towarzysz próżniactwa i nudy.
          Lenistwo i pijaństwo... zabijanie czasu. Czy to na wolności, czy w jarzmie małżeńskim - prowadzą donikąd.
            • takajam Re: Martwić się? 03.12.10, 14:00
              No dobrze, czyli moje wyliczanie jest do bani. Ale dzięki kreskom :) pokazałam mu, że tego piwa jest coraz więcej. Bo zawsze mówił, że wcale tak dużo go nie wypija.

              Ale co robić? My się nigdy nie kłócimy, zawsze każdy mówi co myśli i dochodzimy do konsensusu. Ale tutaj ja mówię a on czeka aż skończę.. Jak proszę aby piwo było tylko w weekendy to mówi, że mu się to nie podoba i nie zamierza się dostosować. Wydawało mi się, że to wyliczanie go trochę hamuje, bo czarno na białym widać, że jest tego sporo a tak to gadaj zdrów..
              Obawiam się, że nawet jak powiem, że piwa od dzisiaj w domu nie ma to mnie zwyczajnie wyśmieje..
              • sabinac-0 Re: Martwić się? 03.12.10, 14:27
                takajam napisała:

                > dzięki kreskom :) pokazałam
                > mu, że tego piwa jest coraz więcej. Bo zawsze mówił, że wcale tak dużo go nie w
                > ypija.
                >
                Problem nie jest w tym, ze nie widzi, tylko w tym ze widziec nie chce.
                Mozesz wykorzystac caly GUS do udowadniania mu, a on i tak "wie swoje".

                > My się nigdy nie kłócimy

                Znaczy to, ze jedno rzadzi a drugi pozrzedzi i sie podklada.

                > Ale tutaj ja mówię a on czeka aż skończę..(...) nie zamierza się dosto
                > sować.

                Znaczy: grzecznie wysluchuje - i dalej robi swoje.

                > Obawiam się, że nawet jak powiem, że piwa od dzisiaj w domu nie ma to mnie zwyc
                > zajnie wyśmieje..

                Doskonale wie, ze za slowami nie pojda zadne konkretne dzialania, ze nie zlozysz o rozwod jesli Cie oleje i dalej bedzie pil to piwo.
              • aaugustw Re: Martwić się? 03.12.10, 15:35
                takajam napisała:
                > No dobrze, czyli moje wyliczanie jest do bani. Ale dzięki kreskom :) pokazałam
                > mu, że tego piwa jest coraz więcej. Bo zawsze mówił, że wcale tak dużo go nie w
                > ypija.
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Mowisz to tak, jakby sprawialo ci to satysfakcje...(!?).
                Wyrzuc ze swego slownika to "ale"...!
                ____________________________________________.
                takajam napisała dalej:
                > Ale co robić? My się nigdy nie kłócimy...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Najgorsze dla milosci jest uczucie obojetnosci...
                A tam gdzie drwa rabia, tam i wiory leca...! ;-)
                _______________________________________.
                takajam napisała dalej:
                > ... Obawiam się, że nawet jak powiem, że piwa od dzisiaj w domu nie ma to mnie zwyc
                > zajnie wyśmieje..
                _________________________.
                Musicie wiec oboje cierpiec dalej...!
                (on, bo watroba przez lata picia tego nie wytrzyma, ty bo musisz sie z jego piciem godzic...!)
                A...
                • aaugustw Re: Martwić się? 03.12.10, 17:25
                  kuk_krakauer napisał:
                  > Ciekawe, kiedy zaczniesz znajdować schowany alkohol? A może już znalazłaś?
                  ____________________.
                  Takze o tym myslalem...! ;-)
                  Dzis jade na Mityng AA...
                  A...
    • majseb Re: Martwić się? 16.12.10, 13:02
      Mój mąż też tak "delektował " się piwem... jedno , dwa wieczorem na rozluznienie... przecież piwo to nie alkohol... a ja sobie tłumaczyłam że przecież każdy pije piwo i każda z moich koleżanek to potwierdzała... do czasu gdy zaczęłam znajdywać pochowane butelki wódki 200 ml... w doniczkach, meblach, spływie wanny... dalej sobie tłumaczyłam no przecież sie ukrywa bo się boi mnie dobrze że się jeszcze boi... i przyszedł czas że już nie wytrzymałam i całkowicie zabroniłam mu pić w domu... zero alko ... w domu... oczywiście pil dalej ale już widział że coś się zmieniło... alko bardzo zmienił nasze życie... teraz mąż chodzi na spotkania AA... zobaczę co dalej .. pozdrawiam
      • aaugustw Re: Martwić się? 16.12.10, 13:35
        majseb napisała:
        > Mój mąż też tak "delektował " się piwem... jedno , dwa wieczorem na rozluznieni
        > e... przecież piwo to nie alkohol... a ja sobie tłumaczyłam że przecież każdy p
        > ije piwo i każda z moich koleżanek to potwierdzała... do czasu gdy zaczęłam zna
        > jdywać pochowane butelki wódki 200 ml...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka