30.04.04, 16:43
Dużo się mówi i pisze na temat DDA, czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików ( sam
do nich należę) a prawie w ogóle o DDS, czyli Dorosłych Dzieciach Skurwieli.

Wg mnie różnica jest taka, że akoholik pije i bije, gwałci i poniża, znęca
się psychicznie i fizycznie gdy jest pijany lub na kacu ( tak robił mój
ojciec) a skurwiel robi to samo, albo jeszcze gorzej, ale całkiem na trzeźwo,
bez odrobiny alkoholu (tak robił i robi mój teść).

Czy macie jakieś doświadczenia lub przemyślenia w tym temacie? Napiszcie,
proszę:)
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: DDA a DDS 01.05.04, 05:58
      "Ta śmiała filozofia , w myśl której każdy jest swoim Bogiem , może
      imponować w słowach , ale czy ona zda egzamin skuteczności życiowej? Jedno
      uważne spojrzenie w lustro powinno wystarczyć za odpowiedź każdemu alkoholikowi.
      Jeśli to lustrzane odbicie , okaże się niezbyt przyjemne (a takie zazwyczaj
      jest), można najpierw spróbować przyjrzeć się rezultatom samowystarczalności
      ludzi normalnych., nie dotkniętych chorobą alkoholową. Wszędzie wokół nas
      widzimy ludzi pełnych złości i lęku., społeczeństwo podzielone na wojujące
      grupki. Każda z tych grup mówi innym: ”to my, a nie wy mamy rację” .Każda z tych
      grup nacisku ,jeśli jest tylko dostatecznie silna arogancko narzuca swoją wolę
      pozostałym. Tak samo dzieje się w stosunkach między pojedynczymi ludźmi. Sumą
      tych wszystkich zawziętych zmagań jest coraz mniej pokoju i braterstwa na
      świecie. Filozofia samowystarczalności nie daje pożytku. Jest jak niszczycielski
      moloch , którego zwycięstwo oznacza powszechną ruinę.
      Dlatego też my , alkoholicy możemy czuć się prawdziwie uprzywilejowani. Każdy z
      nas przeszedł przez własne ,nieomal śmiertelne starcie z molochem samowoli i
      każdy wycierpiał pod jego razami wystarczająco wiele, by zapragnąć czegoś
      lepszego. Tak więc raczej wskutek okoliczności niż własnej zasługi trafiliśmy do
      AA , przyznaliśmy się porażki, wznieciliśmy w sobie pierwszą iskrę wiary, a
      teraz pragniemy powierzyć naszą wolę i życie Sile Wyższej."

      Dwanaście na dwanascie
      • fibin Re: DDA a DDS 17.05.04, 06:25
        Piękne słowa, tylko wciąż boli, że ja, trzeźwy od prawie 7 lat alkoholik, który
        NIGDY nie uderzył żony ani dziecka, a wprost przeciwnie, bardzo ich kocha i
        okazuje im to, jestem już z założenia gorszy, nawet w oczach zawodowego
        psychologa, od "człowieka", który od wielu lat zupełnie bezkarnie maltretuje i
        znęca się psychicznie i fizycznie nad wszystkimi słabszymi wokół siebie, ale
        nigdy nie pił:(
        • hepik1 Re: DDA a DDS 17.05.04, 10:33
          Jeśli można zapytać- w jaki sposób objawia się ta Twoja gorszość w oczach
          innych?A może to tylko w Tobie takie wrażenie powstaje?Ja nie czuję sie ani
          lepszy a tym bardziej gorszy od innych.Po prostu każdy ma jakieś słabości,jakieś
          wady ale i w każdym można się doszukać jakiejś zalety.Stanem idealnym byłoby nie
          porównywać się z innymi,choć proste to nie jest.
          • fibin Re: DDA a DDS 22.05.04, 14:41
            Ja się nie porównuję z innymi, a już na pewni nie z nim. Najbardziej boli mnie
            postawa żony, dla której wszystko, co ja robię jest złe, a co on dobre, a
            przynajmniej do zaakceptowania:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka