upsididit1
01.05.11, 16:28
Hej, piszę do Was, choć pewno wszyscy na majówce, a ja zdycham z nudów przyduszona zapalonym namnażaniem się drobnoustrojów w moich i tak zwężonych złogami nikotynowymi oskrzelach. Ale- nie z powodu przejściowej niedomogi piszę. Uświadomiła mi ona- że w nowym miejscu zamieszkania czuję się JUŻ nieco samotna. Mój chłop jest typem, który doskonale obywa się bez kontaktów towarzyskich, ja -wręcz przeciwnie. No i teraz mam problemik, który pewno wyda się Wam absurdalny lub dziecinny. Otóż... nie bardzo wiem jak tu poznać ludzi... bez udziału alkoholu.
Pierwszy raz mieszkam tak daleko od dawnych (i tych wspaniałych i tych toksycznych) znajomych, że spotkać się "od tak, na kawę" z kimś zdrowym, ani na pseudo litościwe - samochwalczą (nie oszukuję się) pomoc w uprzątaniu flaszek po benzynie i zrobienie zakupów jeszcze chlającej ex sąsiadce z bólami krzyża- nie sposób.
Przeprowadzka na drugi koniec kraju była świadomym wyborem i przeświadczenie, że problem braku osób towarzyszących się pojawi- miałam - ale trzymając się wygodnie głupawej ;) zasady Scarlet o'Hara jak zwykle radośnie stwierdziłam: "pomyślę o tym jutro!".
No i dziś właśnie jest to jutro :).
Nie proponujcie mi jednak wyłącznie wizyty w terytorialnym AA. Sprawdziłam, znajduje się przy tutejszym więzieniu. Ja już wyłuskanego z kryminogennego środowiska AA popróbowałam (tylko na takie trafiłam w mojej ex lokalizacji)- i dzięki, całowanie tych odrażających obliczy i słuchanie wynurzeń ze "skorektorowanych" białą mazią (kruszącą się po wyschnięciu) dusz -wysłanych tam w większości na siłę (czuła obserwacja kuratora lub grożących rozwodami małżonków czy wydziedziczeniami rodzicieli) -to nie dla mnie. Jeśli w takim gronie trafi się jeden- dwa rodzynki "to wciąż za mało, moje serce żeby żyć"- podchodząc do sprawy ckliwie jak Krajewski :) lub- poważniej jak Herbert w wierszu "Potęga smaku".
:) Już widzę te cięgi za porównanie do owego wiersza- jakim jestem chodzącym ubytkiem na duchowości, że śmie mi się tak miting ubocznie kojarzyć i że mało mam w sobie miłości do ludzi itd....ale zniosę wszystkie cięgi za jedną sensowną i praktyczną poradę i o nią proszę :).
Tylko proszę mi nie sugerować iż tchórzliwie korzystam z nieobecności Augusta :)) podnosząc dziś ten temat. Raczej liczę na sposobność otrzymania kilku konkretnych sugestii niż powodzi, w której mogłyby się rozmyć...