27.08.11, 13:30
kiedy alkoholika można uznać za zaleczonego?Kilka lat wstecz pewien pan tak mimochodem rzucił mi ,że dwa lata.
Używam słowa "zaleczony" bo gdy później rozmawiałem z terapeutą,to właśnie użył takich słów :zaleczmy i wyleczymy.Wyleczenie obejmowało nerwicę.Zaleczenie alkoholizm.Niestety nie pozwoliłem mu się tym zająć ponieważ zapiłem.A wyglądał na fachowca.Jednak z własnej obserwacji zauważam,iż coraz dłuższy okres usuwa objawy nerwicy.Spotkałem na mitingu gościa,który potwierdził moje obserwacje.Do tego stopnia,że z jąkały stał się prawie Cyceronem.Ani śladu potknięć w mowie.
Obserwuj wątek
    • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 13:48
      zapomniałem dodac :coraz dłuższy okres niepicia
      • aaugustw Re: kiedy? 27.08.11, 14:05
        wiesj23 napisał:
        > zapomniałem dodac :coraz dłuższy okres niepicia
        _________________________________________________.
        Od niczego nas nie chroni ten "coraz dłuższy okres niepicia"
        Poza tym:
        - Alkoholikowi zyjacemu tylko w abstynencji nic to nie daje !
        - Trzezwemu alkoholikowi pomaga sie rozwijac duchowo...!
        A...
        • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 14:11
          tu chodziło o nerwicę
          • aaugustw Re: kiedy? 27.08.11, 15:36
            wiesj23 napisał:
            > tu chodziło o nerwicę
            ________________________.
            A tam o uzaleznionego alko...!
            A...
    • aaugustw Re: kiedy? 27.08.11, 14:00
      wiesj23 napisał:
      > kiedy alkoholika można uznać za zaleczonego?Kilka lat wstecz pewien pan tak mim
      > ochodem rzucił mi ,że dwa lata.
      > Używam słowa "zaleczony" bo gdy później rozmawiałem z terapeutą,to właśnie użył
      > takich słów :zaleczmy i wyleczymy.Wyleczenie obejmowało nerwicę.Zaleczenie alk
      > oholizm.Niestety nie pozwoliłem mu się tym zająć ponieważ zapiłem...
      ___________________________________________________________.
      Nikt nie zna tej plynnej granicy, kiedy zaczyna sie alkoholizm, wiec nikt
      takze nie moze wiedziec kiedy alkoholika można uznać za zaleczonego...!
      To on sam musi dojsc do tego najpierw, ze jest bezsilny wobec alkoholu,
      i ze nie kieruje juz wlasnym zyciem, potem ze na powrot odzyskuje zdrowa
      swiadomosc i powrot do zdrowia...!
      Te dwa lata to tylko umowna granica dla aowcow, ktorzy regularnie
      uczeszczaja na Mityngi AA i podejmuja sie sluzb w AA...
      A...
      • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 14:10
        www.oat.com.pl/rozwoj.htm
    • 7zahir Re: kiedy? 27.08.11, 15:23
      wiesj23 napisał:

      > kiedy alkoholika można uznać za zaleczonego?Kilka lat wstecz pewien pan tak mim
      > ochodem rzucił mi ,że dwa lata.
      > Używam słowa "zaleczony" bo gdy później rozmawiałem z terapeutą,to właśnie użył
      > takich słów :zaleczmy i wyleczymy.Wyleczenie obejmowało nerwicę.Zaleczenie alk
      > oholizm.Niestety nie pozwoliłem mu się tym zająć ponieważ zapiłem.A wyglądał na
      > fachowca.Jednak z własnej obserwacji zauważam,iż coraz dłuższy okres usuwa obj
      > awy nerwicy.Spotkałem na mitingu gościa,który potwierdził moje obserwacje.Do te
      > go stopnia,że z jąkały stał się prawie Cyceronem.Ani śladu potknięć w mowie.

      Myslę, że każdy ma inaczej.

      Pierwszym krokiem zblizającym do tego stanu jest
      " zanik" obsesji picia.
      Drugim - samoakceptacja i jak to woli Aaugust - rozwój duchowy.
      Trzecim - wyrobienie sobie " nawyków" obrony przed nawrotami,
      które i tak będą się zdarzały od czasu do czasu.
      • pierzchnia Re: kiedy? 27.08.11, 16:43
        Nawroty nie muszą się zdarzać, od czasu do czasu - świadczą o tym, między innymi, wypowiedzi ludzi, którzy pozostają w abstynencji od wielu lat i nawrotów nie mają.
        Te stany są do zwalczenia tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić.
        • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 18:07
          to zależy co nazwać nawrotem.Stany emocjonalne to mam co dzień.Np. coś mnie zaniepokoiło.Czyli cały czas jestem w nawrocie.A z doświadczeń wiem,że to dla większości terapeutów każda większa emocja to nawrót.Myślę,że przykładem ,dla większości terapeutów,zaleczonego alkoholika byłby mnich buddyjski.
          Często myślę,że takie ciągłe straszenie nawrotem/szczególnie na tzw.nawrotach/ u niektórych powoduje zagubienie.Wtedy każda emocja zaczyna budzić lęk.I spirala lęku się nakręca.Niesie to negatywne skutki ponieważ alkoholik w pierwszym okresie żyje w permanentnym lęku co blokuje w dalszym rozwoju.Tak że tzw. nawroty po trosze uznaję za stratę czasu.Choć to zależy od prowadzenia.Ale chyba w większości panuje schemat.Tak jak u obecnej terapeutki załączył się alarm,gdy zdrobniale powiedziałem: piwko.Na szczęście wyłączyła już sporo schematów.
          • 7zahir Re: kiedy? 27.08.11, 18:28
            wiesj23 napisał:

            > to zależy co nazwać nawrotem.Stany emocjonalne to mam co dzień.Np. coś mnie zan
            > iepokoiło.Czyli cały czas jestem w nawrocie.A z doświadczeń wiem,że to dla więk
            > szości terapeutów każda większa emocja to nawrót.Myślę,że przykładem ,dla więks
            > zości terapeutów,zaleczonego alkoholika byłby mnich buddyjski.

            :-)))
            Oni tez sa ludźmi i niektórzy tak jak panowie w czarnych sukienkach KK choruja na alkoholizm

            > Często myślę,że takie ciągłe straszenie nawrotem/szczególnie na tzw.nawrotach/
            > u niektórych powoduje zagubienie.Wtedy każda emocja zaczyna budzić lęk.I spiral
            > a lęku się nakręca.Niesie to negatywne skutki ponieważ alkoholik w pierwszym ok
            > resie żyje w permanentnym lęku co blokuje w dalszym rozwoju.Tak że tzw. nawroty
            > po trosze uznaję za stratę czasu.

            To co napisałeś odbieram jako racjonalizację umysłu broniacego się
            przed nauką życia ze świadomościa choroby - jak maja np cukrzycy,
            czy ludzie po amputacji nogi.

            To tak jakby ktoś Ci powiedział: nie przechodze przez ulicę
            bo musiałbym uwazać z tym całym bzdurnym : spójrz w prawo i w lewo, oraz jeszcze raz w prawo jeżeli chcesz bezpiecznie przejśc na druga stronę.
            • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 20:31
              To co napisałeś odbieram jako racjonalizację umysłu broniacego się
              > przed nauką życia ze świadomościa choroby - jak maja np cukrzycy,
              > czy ludzie po amputacji nogi.

              Nie tak.Chodzi o to ,iż terapeuci traktują alkoholika jak dziecko.Nie wkładaj rączki bo się sparzysz.Choć nie wszyscy.Alkoholik sam musi pewnych spraw doświadczyć.I albo nauczyć się jak reagować albo odświeżyć dawne umiejętności.Trudno myśleć w lęku.Jednak pokonanie trudności daje poczucie pewności,"własnej mocy".
              A świadomość choroby świadomością, a chleb po 2,8.
              Ostatnio stwierdziłem,iż dobrze byłoby stworzyć "symulator dla alkoholików" taki jak mają piloci.Trudno jest coś opanować na grupie nawrotów gdy w kółku opowiada sie co się zdarzyło w ubiegłym tygodniu.I tak cały rok.Albo o czym można porozmawiać z terapeutą indywidualnym w ciągu godziny,gdy widzisz jak pod koniec spogląda ci nad głową na zegar na ścianie.Pozostaje czytanie i tzw.własna d...a
              • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 20:56
                coś przemyślałem.Moze jednak ta roczna przechowalnia ma sens.
                • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 21:52
                  youtu.be/LTC97LojAJI
                  • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 22:14
                    taka wolna ekspresja
            • deoand Re: kiedy? 27.08.11, 20:33
              Wiejs Ty już nigdy się nie zaleczysz a tym bardziej wyleczysz ...Alkoholik jak saper / oprócz eski oczywiście ale ona nie alkoholiczka tylko drobno- smakoszka / myli sie tylko raz - do pierwszego kieliszka a potem poszły konie po betonie !
              • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 20:57
                nie saper
                Z wojska topograf-zwiadowca.
                • deoand Re: kiedy? 27.08.11, 21:11
                  Jak go zwał tak go zwał - a efekt zawsze ten sam - gleba .
                  • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 21:19
                    oj deo.A może czas na nową kolekcję płyt.
                    • aaugustw Re: kiedy? 27.08.11, 21:25
                      wiesj23 napisał:
                      > oj deo.A może czas na nową kolekcję płyt.
                      ____________________________________.
                      Liczysz na zmiane wzoru chemicznego wódy?
                      A...
                      • wiesj23 Re: kiedy? 27.08.11, 21:30
                        jak ustalałem współrzędne celu to dywizjon strzelał na 5.
                        Tobie to nie wychodzi.
                        • deoand Re: kiedy? 28.08.11, 00:48
                          Ja nie jestem od strzelania tylko od cucenia tego co jeszcze można ocucić - resztą zajmuje sie Skrzydlewska , Kir, Hades , czy inni tacy spod kiru i mar .
                          • wiesj23 Re: kiedy? 28.08.11, 05:44
                            to do augusta
                          • e4ska Re: kiedy? 28.08.11, 08:45
                            W oparciu o wiedzę szerzoną na forach alkoholicznych, śmiem domniemywać, że cucisz, panie kolego, tych samodzielnych, co to podpijają szampana Sylwestra, drinka z ginem przy wielkiej okazji i syropy na nagietku czy pokrzywie.

                            Pijakowi, który nie ma za sobą żadnej terapii i nigdy nie bratał się z bracią na mityngu - temu faktycznie z miejsca trza trumienkę zamówić albo i urnę, po czym pochować w ziemi poświęcanej, bo u nas nie ma innej możliwości.

                            Zresztą gdyby tak rozsypać pijackie popioły po Ziemi Zegrzańskiej, pijaństwo wespół z ateizmem zaatakowałoby zdrową tkankę katolickiego społeczeństwa, ponieważ nie masz takiej siły ani żywiołu (wody, powietrza, ognia, ziemi i reszty, co tam komu zalegnie się w łepetynce), żeby wypalić demony oraz inne emanacje sił wszetecznych.

                            Dlatego wszelkimi dostępnymi środkami należy pijaka i pijaczkę wepchać na terapię, na mityng i do kruchty. Pijak i pijaczka uterapieni, umityngowani i ukruchtowieni nigdy na detoks nie trafiają, bo jest to po prostu sprzeczne z wiedzą szerzoną na forach m.in. przez osoby, które zawodowo cucą. Terapia, mityng i kruchta skutecznie chronią przez kirem, wieńcem żałobnym i rurką Deową.
              • wiesj23 Re: kiedy? 28.08.11, 08:12
                deo a to dla Ciebie

                youtu.be/snF4yq9W_UI
                • pierzchnia Re: kiedy? 28.08.11, 10:52
                  Jeżeli mówi się o niedopuszczania do nawrotu to nie jest on emocją tylko może się rozpoczynać np. napięciem emocjonalnym.
                  Koniec jest taki, że występuje ból głowy, osłabienie, złe samopoczucie...
                  Jeżeli ktoś już wcześniej to przechodził to potrafi ten stan wydzielić pośród innych stanów.
                  Będąc wcześniej uzależnionym lub nieuzależnionym najlepiej nie pić, w ogóle.
                  Nie sądzę żeby kilka kropel ziołowej nalewki leczniczej / alkohol jest dobrym rozpuszczalnikiem / mogło spowodować powrót do nałogu.
                  Sam organizm produkuje alkohol, w podobnych ilościach.
                  Utarło się głupkowate stwierdzenie, że bez upijania się /od czasu do czasu / człowiek traci na jakimś domniemanym szczęściu lecz tak naprawdę jest akurat odwrotnie.
                  Kto to pojął jest szczęśliwy.
                  • deoand Re: kiedy? 28.08.11, 12:37
                    youtu.be/snF4yq9W_UI
                    weis
                    Dobre ale czy zastanowiłes się wejs , że ten też padł i to szybko - Nergal jakos podniósł sie ale czy ja wiem czy na stałe .

                    Coś w tym jest jednak więc jednak uważaj - juz lepiej pic niż nie oddawać Bogu co jego bo on nierychliwy ale sprawiedliwy i nie lubi jak się z niego kpi .

                    Pomyśl i rusz głową
                    • pierzchnia Re: kiedy? 28.08.11, 13:12
                      deoand napisał:
                      " Coś w tym jest jednak więc jednak uważaj..."
                      Żeby to zrozumieć trzeba do tego dorosnąć inaczej wszystkim będzie rządził przypadek.
                      Kto nie wierzy - jego rzecz.
                    • wiesj23 Re: kiedy? 29.08.11, 20:52
                      a gdzie Ty tu dopatrzyłeś się braku Boga.
                      Usztywnienie karku wg. Kaczmarskiego to nie w mniemaniu niektórych pycha.
                      Chyba nie na darmo się mówi"twardy kręgosłup moralny".
                      Mając taki kręgosłup ma się prawo do "dumy".
                      Chyba,że ktoś uznaje "dumę" za pychę.


                    • e4ska Re: kiedy? 30.08.11, 10:34
                      jednak uważaj - juz lepiej pic niż nie oddawać Bogu
                      > co jego
                      bo on nierychliwy ale sprawiedliwy i nie lubi jak się z niego kpi
                      .
                      :-)))

                      Dobre dobre - na forum uzależnieniowym świetny tekst po prostu. W moim mniemaniu pijackim, zgodnie z logiką "pijanego myślenia", lepiej nie oddawać bogu niczego, co nie jego, niż pić!

                      Deo, a skąd wiesz, co bóg lubi, a czego nie lubi? Iluminował cię? Lepiej niech ci przekaże w akcie iluminacji skuteczny sposób leczenia tej ohydnej choroby - alkoholizmu, no dodajmy jeszcze narkomanię, lekomanię i czego tam jeszcze do rurek kroplujących potrzeba. Bo po wynikach twojego kroplowania widać, że bóg raczej nie raczył niczego poczciwego przekazać gromadce panów Deów.

                      Najlepiej byłoby, żeby Nergal śpiewał w zegrzańskich rejestrach, w pasach z zapadką i stosownymi rurkami. Niestety, on bodajże żaden pijak ani narkoman... ? Można mieć nadzieję, że przecie rozpije się w końcu albo chociaż ulekomani. Jeśli bóg wysłucha modłów ludzi wielkiej wiary - niechybnie nastąpi to jeszcze w tym stuleciu.

                      Na razie bóg nie wysłuchuje, o czym świadczy poniższy tekst - chyba że pokazywanie się w telewizyjach jest okrutną karą (dla występujących, nie dla oglądających).

                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10197124,Katoliccy_dziennikarze_oburzeni__Nergal_w_TVP_to_promocja.html?order=najstarsze#opinions
                      Jak zwykle - najlepsze są wpisy dyskutantów, ale pewnie znowu jakaś delegowana idiota specjalnej troski powycina - zgodnie z dyrektywami... Aż żal.
                      :-(((
                      • aaugustw Re: kiedy? 30.08.11, 13:06
                        e4ska napisała:
                        > Jak zwykle - najlepsze są wpisy dyskutantów, ale pewnie znowu jakaś delegowana
                        > idiota specjalnej troski powycina - zgodnie z dyrektywami... Aż żal.
                        > :-(((
                        _____________________________________________________________.
                        Az sie wierzyc nie chce, ze sa na swiecie jeszcze takie poziomy dyskusji...! ;-)
                        A...
                      • blaszany_bembenek Re: kiedy? 31.08.11, 13:32

                        A Ty deo milczysz!!!!
                        Za broń nie chwytasz!!! ech ;-)

                        Deo, a skąd wiesz, co bóg lubi, a czego nie lubi? Iluminował cię? Lepiej niech ci przekaże w akcie iluminacji skuteczny sposób leczenia tej ohydnej choroby - alkoholizmu, no dodajmy jeszcze narkomanię, lekomanię i czego tam jeszcze do rurek kroplujących potrzeba. Bo po wynikach twojego kroplowania widać, że bóg raczej nie raczył niczego poczciwego przekazać gromadce panów Deów.

                        Trudno byłoby wierzyć w Boga o którym nie wie się takich rzeczy.
                        Oczywiście, że wiadomo, co Bóg lubi, a czego nie i jest to bardzo łatwe do wyśledzenia.
                        Panowie Deowie, doskonale wiedzą wynikiem czego jest alkoholizm, lekomania czy narkomania. To skutek wyborów konkretnych ludzi, którym Bóg dał wolną wolę, wskazując dokładnie czego lepiej by nie robili. Skoro to robią, popadają w kłopoty o których byli grzecznie uprzedzeni. Jednak zawsze, gdy zwrócą się do Boga o pomoc dostają ją.
                        Czasami wystarczy, że ktoś z bliskich o to zabiega, tylko wtedy gość nie wie co się stało i co z tym swoim "przebudzeniem" począć. Dlatego jest mowa o indywidualnej relacji z Bogiem.
                        Indywidualnie korzysta się z wolnej woli, nie rzadko zatracając w nałogach i indywidualnie powinno się z nich wychodzić. Nie znam przypadku zbiorowego uzdrowienia z uzależnienia.
                        Wyobraź sobie, że w jednej chwili, wszyscy w Łodzi przestają pić alkohol?
                        Co Ty byś biedna e4sko ze sobą zrobiła?
                        • e4ska Re: kiedy? 31.08.11, 13:44
                          Wyobraź sobie, że w jednej chwili, wszyscy w Łodzi przestają pić alkohol?
                          Co Ty byś biedna e4sko ze sobą zrobiła?


                          Raczej - co Deo zrobiłby ze sobą, skoro z pijaków żyje? I cała gromada terapeutów, parpianych urzędasów... ???????????

                          Bembenku, adyć ja sklepu monopolowego nie mam, dilerką się nie trudnię, leków nie przepisuję, nie handluję antydepresantami w aptece i nie prowadzę działalności gospodarczej typu uzdrawianie chorych (alkoholików) w wygodnym pensjonacie z dywanem i widoczkiem na ścianie. Nawet do AA nie chodzę.

                          Tak więc nie zauważyłabym, że wszyscy w Łodzi przestają pić alkohol. A jakbym przeczytała o tym w gazecie, zdziwiłabym się. To oczywiste... "Biedne Eski" kochają zdziwienia.. :-)))
                          • blaszany_bembenek Re: kiedy? 31.08.11, 13:49

                            Jednak pozostałabyś jedyną chętną na tę lampkę szampana, lub fikołka z ginu dla osób z niskich sfer. Nie ! Bóg nie mógłby ci tego zrobić.

                            Nie o tym była mowa kochana, nie o tym...
    • rauchen Re: kiedy? 28.08.11, 14:45
      Odkad przestalam pic, wlasciwie ani razu nie postawilam sobie pytania, czy ja wyleczona, zaleczona czy ciagle w biegu. Jakos widocznie nie bylo mi to potrzebne.
      I tak wlasciwie co to zmienia?
      Niby po 2 latach wyleczysz sie z alkoholizmu, a po ile latach wyleczysz sie z zycia, ktore tak czy siak jak ma cie do nawrotu doprowadzic, to i doprowadzi.
      Po tygodniu niepicia, kwestia zdrowienia do mnie nie przemawiala, bo jako pijaca ciagami przez ostatnie lata, to ja dluzej niz tydzien wytrzymywalam.
      Po miesiacu - to samo; po dwoch miesiacach - to samo; gdzien po pol roku doszlam do wniosku ze wlasnie pokonalam swoj rekord w niepiciu miedzy ciagami, a okolo roku ze cos dziwnie podejrzanie nie pije.
      Jakos pozniej po roku, troche zmienila mi sie sytuacja, i wlasciwie majac tak ze prawie przez caly nastepny rok, niemalze dzien w dzien bylam wdzieczna na za to ze nie pije, bo tylko dzieki temu moglam byc tam gdzie bylam, jakos kwestia czy ja zdrowa czy nie, nie bylo mi potrzebna,
      Obecnie moze nie tak czesto jak kiedys ale wciaz jesli mnie nachodzi kwestia mojego zycia i mojego alkoholizmu - wciaz i wciaz to samo - wdzieczna za to ze nie pije. Nie bylo by mnie tu gdzie jestem i nie bylabym w stanie robic tego czym sie zajmuje. To wszystko.
      I tak wlasciwie mysle, ze moze taka postawa jest najbardziej bezpieczna - to jest wybalansowanie obecnego stosunku do alkoholizmu - zdrowa, niezdrowa, a pomiedzy jest wdzieczna. Ani w jedna, ani w druga strone.
      I to tez w jakis sposob jest podciecie nog filozofii - w tym przypadku pijackiej - znalezienie tego wybalansowania. Bo filozofia polega na ciaglym zadawaniu pytan - a jaka ci nagle przyjdzie odpowiedz, zalezec moze pewnie i od pogody. A czy to bedzie wlasciwa odpowiedz - znajdziesz to w skutkach; nawet jesli tym razem odpowiedz nie bedzie szkodliwa, to nie masz gwarancji co do przyszlosci.
      Wdziecznosc to jest stan bez zadawania pytan. Gleboka wdziecznosc. Pytanie i odpowiedz w jednym.

      Jesli natomiast wezme pod uwage te 3 punkty podane przez Zahir, to wychodziloby na to ze ja wlasciwie zdrowa, bo nie mam obsesji picia, nie wiem jak wyglada nawrot, to i wlasciwie nie wiem czy ja sobie daje rade z nawrotem zanim on sie zjawi. Przez ponad 5 lat czekam na chodzenie po scianach z powodu nadejscia obsesji picia - nie nadeszla jak dotad.
      Ale nie oznacza to ze u mnie linia prosta i nic sie nie dzieje, ani ze nie wiem jak wyglada dolek a jak gorka.
      Potrafilam w ciagu 2 tygodni miec stan ogromnej radosci, po czym nie wiedzialam co zrobic z nogami, i gdzie uciekac zeby ukryc sie przed zyciem. Mialam kilka miesiecy ciaglej zlosci nie wiedziac dlaczego, mialam kilka miesiecy uczucie beznadziejnosci zycia - w obu przypadkach musialam cos wymyslic bo nie wyobrazalam sobie ze dalej tak mozna. W zadnym z wypadkow nie wymyslilam butelki. I wlasciwie niesamowite a wrecz paradoksalne wydaje mi sie, ze w stanie tego uczucia beznadziejnosci zycia, kiedy przeciez doskonale, jak malo kto wiem jak pieknie w takich stanach pomaga alkohol - ja nawet nie pomyslalam o takim rozwiazaniu. I ja nawet nie szukam odpowiedzi jak to sie stalo bo to jest grzebanie sie w paradoksach, a te naleza do tych punktow programu ktore wiem ze musze akceptowac bo wlasnie na nich sie rozbijam najpewniej.
      • aaugustw Re: kiedy? 28.08.11, 20:01
        rauchen napisała:
        > ... Ale nie oznacza to ze u mnie linia prosta i nic sie nie dzieje...
        _________________________________.
        No wlasnie; nie ma prostych zakretow...! ;-)
        A...
      • pierzchnia Re: kiedy? 28.08.11, 22:01
        rauchen napisała:
        "...niemalze dzien w dzien bylam wdzieczna na za
        > to ze nie pije..."

        Komu ?
        • aaugustw Komu...? 29.08.11, 09:00
          pierzchnia napisał:

          > rauchen napisała:
          > "...niemalze dzien w dzien bylam wdzieczna na za
          > > to ze nie pije..."
          - - - - - - - - - - - - - -
          > Komu ?
          _______________________________________________________.
          To jest najpiekniejsze, najkrotsze i najciekawsze (dla mnie) pytanie,
          jakie tu przeczytalem...!
          A...
          • deoand Re: Komu...? 29.08.11, 09:35
            No wiadomo - Bogu - aniołowi strózowi Matce Boskiej , Panu Jezusowi i kto tam jeszcze został - o swięci może św. Antoniemu co to znalazł dla niej trzeźwość , którą zgubiła - przecież nie psu kotu , myszy albo sobie - sobie to można wydepilować nogi aby sexy jeżdzić wzorem naszej forumowiczki po Łodzi !
            • rauchen i za ile...? 29.08.11, 19:48
              nazwiska, adresy - utrzymanie bazy danych kosztuje a czlowiekowi to juz wdziecznym za darmo nie mozna byc i musi sie tlumaczyc :)

              tym na gorze, ze pozwolili ( nie wciagajac do klubu 27) i pozwalaja
              tym tutaj, ze dali (i byli i sa)
              sobie, ze wzielam


              • aaugustw Re: i za ile...? 29.08.11, 21:30
                rauchen napisała:
                > nazwiska, adresy - utrzymanie bazy danych kosztuje a czlowiekowi to juz wdziecz
                > nym za darmo nie mozna byc i musi sie tlumaczyc :)
                > tym na gorze, ze pozwolili ( nie wciagajac do klubu 27) i pozwalaja
                > tym tutaj, ze dali (i byli i sa)
                > sobie, ze wzielam
                _____________.
                ;-) - Super...!
                PD: A...
    • blaszany_bembenek Re: kiedy? 01.09.11, 08:21

      Picie alkoholu każdy alkoholik, na początku traktuje jako pewną normę, zabawę.
      Z czasem ucieka się do niego świadomie, bo mu coś daje. Rozluźnia, uspokaja, czyni super-faceta. Jeszcze dalej uzależnia się i już musi pić. Dodatkowo musi się oszukiwać, że wcale nie musi. Życie w takim konflikcie, uciekaniu od prawdy musi skończyć się nerwicą.
      Gdy cudem jakimś dotrze do niego, że jest alkoholikiem i musi przestać pić zabiera sobie płyn który regulowała jego życie w każdym aspekcie. Determinował myślenie, odczuwanie i zabijał ducha. Nie od czasu nie picia zależy więc, kiedy poczuje się zdrowo, lecz od poziomu uczciwości jakim się wobec siebie wykaże. Pomaga w tym program 12-kroków.
      • wiesj23 Re: kiedy? 01.09.11, 09:40
        > Życie w takim konflikcie, uciekaniu od prawdy m
        > usi skończyć się nerwicą.
        Wegetatywną też?
        >Nie od czasu nie picia zależy więc, kiedy poc
        > zuje się zdrowo, lecz od poziomu uczciwości jakim się wobec siebie wykaże.
        Podaj jakąś "skalę".
        • blaszany_bembenek Re: kiedy? 01.09.11, 10:26
          Wisj nie o skalę uczciwości, należy pytać, lecz o skalę zakłamania.
          Pisałeś gdzieś o trudnych doświadczeniach w dzieciństwie.
          Brak alkoholu odsłania wszystko, te doświadczenia też.
          Być może tam tkwi źródło twojej nerwicy.
          Potrzeba uczciwość, dotyczy też tego etapu życia.
          Szukasz w alkoholizmie, kiedy on może być tylko skutkiem.
          Może czas szukać poza nim?
          • wiesj23 Re: kiedy? 03.09.11, 14:11
            >nie o skalę uczciwości, należy pytać, lecz o skalę zakłamania.

            a może jest to zdolność zadawania pytań?
            np.nie tylko jak? ale i dlaczego?
            • blaszany_bembenek Re: kiedy? 03.09.11, 16:17
              trzeba też dorzucić - po co?
              często robiłam "dziwne" rzeczy tylko po to, aby się poczuć gorzej.
              Wiedziałam, jak to robię. Wiedziałam też dlaczego - najczęściej zwalając winę na kogoś tam.
              Ale na samym końcu zrozumiałam po co tak czynię. Najtrudniejsze to było, bo przecież,
              ktokolwiek by mnie pytał wcześniej, twierdziłabym, że działam na swoją korzyść.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka