Dodaj do ulubionych

Alkoholik po terapii i picie

08.04.12, 22:43
Czy to prawda, ze alkohoik po 6 tygodniowej terapii, ktory nie wytrzymal i wypil powinien zacząc terapie od początku? Wypil tydzien temu, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedzialam, wypil wczotaj i to juz na bank.Wlasnie zmarnowal nam święta.
Obserwuj wątek
    • alfa36 Re: Alkoholik po terapii i picie 08.04.12, 22:48
      Ne zadalam pytania. Czy taki czlowiek musi wszystko zaczynac od początku? Czy myslenie się odwrocilo do czasu sprzed terapii?
      • deoand Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 00:45
        A kto ci powiedział , ze alkoholik po terapii przestanie pic - a terapia to jakies cudowne lekarstwo ????
        Nic bardziej mylnego - jeden przestanie pic po terapii a drugi akurat odwrotnie zaczyna zaraz po jej ukończeniu . Niestety obowiazuje przerwa miedzy terapiami chyba , że trafi do innego osrodka ale są kolejki . Najlepiej prywatnie a 7000 pln -może pomoże bo nie będzie miał za co pic chyba , że sama mu sfinansujesz terapię to wtedy hulaj dusza piekła nie ma !
        • wiesj23 Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 09:24
          nie pamiętam deo jak było dawniej,ale teraz coraz częściej się z Tobą zgadzam.
          no chyba jakieś 80%,a może więcej
          nie sledzę wpisow bo jak przestałem chlupać mam ważniejsze sprawy
          • bananarama-live Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 09:58
            Co moze być ważniejsze, od pogaduszek z przyjaciółmi :]
            • wiesj23 Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 12:24
              np.zmienić piasek kotu,zrobić poprawki na zalesionym polu,przeczytać dobrą książkę,odwiedzić kupla z klasy po kilkunastu latach,naprawić rozrusznik,pogadać z ludźmi w realu,wku...ć się na ludzką głupotę/ale bez konsekwencji/ itd itp
      • 7zahir Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 08:26
        alfa36 napisała:

        > Ne zadalam pytania. Czy taki czlowiek musi wszystko zaczynac od początku? Czy m
        > yslenie się odwrocilo do czasu sprzed terapii?>

        Nie musi zaczynać od nowa.
        Po terapii 6-cio tygodniowej może zgłosic się do najbliższej
        Poradni Leczenia uzaleznień na roczną terapię pogłębioną.

        Jeżli naprawdę chce przestać pić, bo jeśli nie - to szkoda czasu.

        Prawdopodobnie poszedł na terapię " dla świętego spokoju".
        "Odbębnił" ją i pijąc usiłuje Ci udowodnić, że oni i tak mu nie pomogli
        więc teraz czując sie usprawiedliwiony -może pić dalej.

        Może być też tak, że nie przestrzegał tych zaleceń:
        www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
        i nie potrafił sobie poradzić z nawrotem.

        Pomagają w tym mityngi AA
        www.aa.org.pl/mityngi/index013.htm
      • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 10:13
        alfa36 napisała:
        > Ne zadalam pytania. Czy taki czlowiek musi wszystko zaczynac od początku? Czy m
        > yslenie się odwrocilo do czasu sprzed terapii?
        ___________________________________________________________________.
        Jego "myslenie" zarowno przed, jak i po terapii jest chore - (psychicznie chore...!).
        A czy musi on zaczynac od poczatku...? - Przeciez on jeszcze wogole nie zaczal...!
        A...
        • bananarama-live Podpisuję się wszystkim co mam bt 09.04.12, 10:28
          .
      • elfkabezhaltera Nie musi zaczynać od początku 10.04.12, 08:58
        Cos tam na terapii przerobił, czegos sie o sobie dowiedział.
        Ale czy w to uwierzył? Czy przejął to do siebie?
        Nawet to, że mówi że do niego dotarło.
        Alkoholik, nawet przyjmujący do wiadomosci fakt swego alkoholizmu, z nienawiścią i pogardą dla siebie może sobie lać alkohol w gardło i czuć mieszaninę szczęścia i obrzydzenia. I aby nie czuć obrzydzenia pić jeszcze więcej. Pokrętne są drogi tej choroby.
        Wracając do delikwenta - ja byłem na odwyku w Łukowie, który szczycie sie tym, że w ciągu dwóch lat jedna trzecia "absolwentów" zachowała abstynencję lub zapiła raz a stara się nie pić dalej.
        Po terapii może nawet "pić gorzej" niż przedtem - bo wie co robi.

        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Nie musi zaczynać od początku 10.04.12, 12:17
          elfkabezhaltera napisała:

          > Alkoholik, nawet przyjmujący do wiadomosci fakt swego alkoholizmu, z nienawiści
          > ą i pogardą dla siebie może sobie lać alkohol w gardło i czuć mieszaninę szczęś
          > cia i obrzydzenia. I aby nie czuć obrzydzenia pić jeszcze więcej. Pokrętne są d
          > rogi tej choroby.
          >
          > Po terapii może nawet "pić gorzej" niż przedtem - bo wie co robi.

          No wlasnie, tu jest pies pogrzebany, terapia szczyci sie ze jak kogos nie wyleczy to przynajmniej bedzie jeszcze gorzej i tragiczniej pil- takze, w te czy w te, 'efekt' terapii bedzie. Nie wiem tylko, czy ten efekt jest prawidlowy.

          Poszedl sie leczyc z alkoholizmu i pije jeszcze gorzej. Swietna terapia.Moze pojde do alergologa i jak mnie odczuli to zamiast trzech alergii bede mial szesc, no ale bede 'bardziej swiadomy'.

          • bananarama-live Alkoholizm,jest nieuleczalny. 10.04.12, 12:52
            Gdyby był,po kilku latach można byłoby pić kontrolowanie.
          • elfkabezhaltera Sześc w cenie jednego 10.04.12, 13:20
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

            > Poszedl sie leczyc z alkoholizmu i pije jeszcze gorzej. Swietna terapia.Moze
            > pojde do alergologa i jak mnie odczuli to zamiast trzech alergii bede mial szesc,
            > no ale bede 'bardziej swiadomy'.
            LOL!
            Nie będziesz miał 6-u miast 3-ech, ale mając alergię na np. rzepak będziesz tarzać się wśród kwitnącego kwiecia z pełną świadomościa, że to ci szkodzi :)
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Sześc w cenie jednego 10.04.12, 19:48
              Nie rozumiesz.
              Nie wymagam, aby terapia pomagala wszystkim. Nie o tym mowilem. Jest roznica miedzy 'nie pomoc' a 'zaszkodzic'. Przeciez terapeuci i niektorzy Aowcy wrecz szczyca sie tym, ze pijak po terapii napierdziela jak idiota, duzo gorzej niz przed.

              Przepraszam, ale to co sie liczy to rezultat, a nie doklejanie obierek do ziemiakow. Jak poszedl na terapie alkoholowa, to powinien wyjsc w stanie lepszym albo takim samym, a wychodzi w gorszym. Cos jest nit tak, bardzo nie tak.

              Ok, powiklania operacyjne czy tez niepowodzenie- zdarza sie w medycynie, no ale to jest raz- niezamierzone, dwa- rzadkie. A tu- nie dosc ze terapeuta specjalnie tak goscia ustawia, zeby po terapii jak sie napije to zwarilowa, to jeszcze zdarza sie to co drugiemu czy co trzeciemu.

              Winehouse, Houston i Jackson to tylko ostatnie slawne przypadki. Keith Richards gwizal na terapie, ma 70 lat ztego 60 cpal i pil i ma sie dobrze, a winehouse tak sie 'wykurowala' ze w wieku 27 poszla do ziemii.


    • bananarama-live Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 08:59
      A co to za terapia 6cio tygodniowa? OZ?
      Chodzę na ter już 1,5r a przede mną, kolejne 1,5
      Terapia nie uzdrowi mnie, ale na pewno rozjaśni w głowie.
      Pozwoli jasno ocenić sytuację,poznać mechanizmy.
      Ja , w przeciwieństwie do Twojego męża, chce być trzeźwy.
      Terapia, to tylko <dodatek>
    • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 10:11
      alfa36 napisała:
      > Czy to prawda, ze alkohoik po 6 tygodniowej terapii,
      ktory nie wytrzymal i wypil powinien zacząc terapie od początku?
      _____________________________________.
      Tak, ale nie na koszt panstwa (podatnikow)...
      A...
      • alfa36 Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 11:04
        Dzięki za odpowiedzi. Rzecz nie dotyczy mojego męża ale męża bliskiej mi osoby. Z jej relacji wydawało mi się, że facet wyjdzie na prostą. Nie pił 2 miesiące, starał się, mówił do rzeczy, chodzil na mitingi, dziewczyna zdecydowanie odżyła, dziecko też, a on... zaczął pić. Nie wytrzymal czy jak? Styczności z alkoholem wydawało się, że nie mial. Ja się na tym nie znam, mi po prostu szkoda tej rodziny i rzede wszystkim dziewczyny, ktora marnuje najlepsze lata swojego życia
        • aaugustw Drzazgi i belki... 09.04.12, 12:20
          alfa36 napisała:
          > ... szkoda tej rodziny i rzede wszystkim dziewczyny,
          ktora marnuje najlepsze lata swojego życia
          ___________________________________________.
          Jak to fajnie poczytac kogos, u kogo wszystko jest cacy,
          a u innych be...!
          Kiedy jeszcze pilem moja zona zawsze przytaczala mi
          takie wzory ludzkie i te "szczesliwe" malzenstwa... -
          Bolalo mnie to bardzo...
          Dzisiaj malzenstwa te sa rozwiedzione - moje nie, a ja osobiscie
          nie zamienilbym sie moim zyciem z nikim z tamtych dawanych mi
          wzorow...!
          Dlaczego...?
          Bo z tej szkoly zycia, ktora zostalem kiedys obdarzony nic nie zmarnowalem,
          (ani kropli...!) ;-)
          Dlatego wierze, ze ten dotkniety choroba takze bedzie jeszcze bardzo szczesliwy,
          choc on sam nie wie jeszcze o tym, (ani ci, ktorzy nim gardza...!).
          A...
          Ps. Ciekawi mnie jeszcze to zdanie; "najlepsze lata swojego życia"...
          O jakie lata chodzi...!? - Jakie to sa te lata...(!?)
          • deoand Re: Szczęśliwi chorób nie liczą 09.04.12, 13:26
            Dlatego wierze, ze ten dotkniety choroba takze bedzie jeszcze bardzo szczesliwy,
            choc on sam nie wie jeszcze o tym, (ani ci, ktorzy nim gardza...!).
            A...

            Ano niby juz było -" ostatni będą pierwszymi " a szczęśliwi ci co to najbardziej chorzy a najszczęśliwsi ci co to w drewnianej jesionce kwiatki wąchają od spodu .
            Moze i prawda - najszczęśliwsze lata życia to po mojemu 25-35 lat !!! ????

            Chyba trzeba szukać zdrowszego modelu i poświecic niewiarygodne szczęście przebywania ze wspaniałym świetlanym alkoholikiem na rzecz szarości życia ze zdrowym trzeźwym nie-alkoholikiem ,

            • aaugustw Kazdy jest kowalem swego szczescia... 09.04.12, 15:55
              deoand napisał:
              > ... szczęśliwi ci co to najbardziej chorzy a najszczęśliwsi ci co to w drewnianej jesionce kwiatki wąchają od spodu .
              > Moze i prawda - najszczęśliwsze lata życia to po mojemu 25-35 lat !!! ????
              ________________________________________________.
              To pierwsze to jest prawo deoandowe z pierwszej reki...
              Zas 3 Ksiega Mojzesza (19,32) nam mowi: "Przed siwym
              wlosem powstac masz" (wolne tlumaczenie, ale nie z
              hebrajskiego ani Greki) .
              A co do tych "najszczęśliwszych lat życia; 25-35", tu masz racje... -
              Takze i ja od kilkunastu juz lat tak sie czuje...! ;-)
              (chyba, ze ty holdujesz mottu: "w zdrowym ciele, zdrowe ciele"...(!?) :-(
              A...
          • alfa36 Re: Drzazgi i belki... 09.04.12, 21:19
            Ty pozbyłeś sie nałogu, ktos inny nie; Ty szansy nie zmarnowałeś, ktos inny zmarnował. Ja oczywiście nie znam się (dlatego zadalam nurtujące mnie pytanie na tym forum), ale sama też byłam poważnie chora i, jakos caly czas porownuję siebie z czasu choroby z alko. Ja poddałam się chemio i radioterapii, jestem w remisji (rownież nigdy nie będę zdrowa, jak alko), dlaczego uzalezniona osoba nie poddaje się leczeniu, choc twierdzi, ze chce, żeby bylo normalnie, twierdzi, ze nie chce pic? I nie gardzę alkoholikiem, który chce wyzdrowiec, gardzę takim, ktory nie chce. A najlepsze lata to takie, na moj gust, do 50 roku życia.
            • hazelden Re: Drzazgi i belki... 09.04.12, 22:32
              alfa36 napisała:

              > sama też byłam poważnie chora i, jakos caly czas porownuję siebi
              > e z czasu choroby z alko. Ja poddałam się chemio i radioterapii, jestem w remis
              > ji (rownież nigdy nie będę zdrowa, jak alko), dlaczego uzalezniona osoba nie po
              > ddaje się leczeniu, choc twierdzi, ze chce, żeby bylo normalnie, twierdzi, ze n
              > ie chce pic?

              Dlaczego uzależniona osoba nie poddaje się leczeniu? To jest bardzo ważne pytanie, istota problemu. Bo osoba uzależniona nie wierzy, że jest chora. Tak działa zespół iluzji i zaprzeczeń w chorobie jaką jest uzależnienie. Tzw. konsekwencje picia to są właśnie jakby objawy tej choroby. Ale osoba uzależniona zaprzecza, że konsekwencje picia zostały spowodowane przez chorobę, jaką jest uzależnienie.
              • alfa36 Re: Drzazgi i belki... 09.04.12, 22:44
                Pewnie jest to bardziej zlozone, bo alko , o ktorym piszę twierdzi, ze wie, ze jest chory, że nad sobą pracuje (sama slyszałam z jego ust). Z tego, co sie orientuję, to on chodzi na mitingi (nie wiem, czy systematycznie), jakies inne spotkania (terapeuta) i ... po 2 miesiącach od tej 6 tygodniowej terapii napil się po tygodniu znowu (i ten drugi raz byl już widoczny, były konkrety- butelka, smrod alkoholu w domu, wykrzywiona twarz).
                • kajda28 Re: Drzazgi i belki... 10.04.12, 08:28
                  Wiemy co on robi, a co robi twoja koleżanka?
                  • aaugustw Re: Drzazgi i belki... 10.04.12, 21:27
                    kajda28 napisała:
                    > Wiemy co on robi, a co robi twoja koleżanka?
                    _______________.
                    No wlasnie...! ;-)
                    Pozdrawiam Kajda!
                    A...
                • hazelden Re: Drzazgi i belki... 10.04.12, 15:00
                  alfa36 napisała:

                  > Pewnie jest to bardziej zlozone, bo alko , o ktorym piszę twierdzi, ze wie, ze
                  > jest chory, że nad sobą pracuje (sama slyszałam z jego ust). Z tego, co sie ori
                  > entuję, to on chodzi na mitingi (nie wiem, czy systematycznie), jakies inne spo
                  > tkania (terapeuta)

                  Osoba czynnie uzależniona co innego mówi, a co innego myśli. Coś tam zaczęło do niego docierać, ale on ma swoje wątpliwości... Jeszcze chce się trochę z alkoholem posiłować, jeszcze nie zszedł z ringu. Jeszcze konsekwencje picia nie były wystarczająco dotkliwe... Niektórzy się tak siłują, nie zważając na konsekwencje w postaci stopniowej degradacji we wszystkich dziedzinach życia, aż w końcu uzależnienie ich zabija. Fizycznym objawem alkoholizmu są konsekwencje picia, czyli skutki picia. Pokrętne myślenie uzależnionego działa tak, że skutki uzależnienia przypisuje przyczynom innym niż samo uzależnienie. A zatem winna będzie rodzina, kryzys, pracodawca, państwo itd... ale nie uzależnienie. Nowotwór lub jakieś inne chorobowe zmiany chemiczne w organiźmie są widoczne w wynikach badań. Uzależnienie jest widoczne jedynie w postaci konsekwencji. Dlatego tak trudno uznać je za chorobę. Nim manipuluje alkohol, a on manipuluje dziewczyną. Dziewczynie pozostaje tylko leczyć się ze współuzależnienia. Chodzić na Al-Anon lub terapię dla współuzależnionych. Albo chociaż czytać literaturę dla osób współuzależnionych, np. codzienne refleksje Al-Anon.
            • aaugustw Re: Drzazgi i belki... 10.04.12, 21:23
              alfa36 napisała (do A...):
              > Ty pozbyłeś sie nałogu, ktos inny nie; Ty szansy nie zmarnowałeś...
              - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Skad wiesz, ze on zmarnowal...!?
              _________________________.
              alfa36 napisała (do A...) dalej:
              > ... Ja oczywiście nie znam się (dlatego zadalam nurtujące mnie pytanie na tym forum)...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Nie znasz sie, ale oceniac potrafisz...!
              _________________________.
              alfa36 napisała (do A...) dalej:
              > ... ale sama też byłam poważnie chora i, jakos caly czas porownuję siebi
              > e z czasu choroby z alko.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Jedno z drugim ma tylko Sile Wyzsza wspolna... (albo Boga, jakkolwiek Go pojmujesz).
              _________________________.
              alfa36 napisała (do A...) dalej:
              > ... Ja poddałam się chemio i radioterapii
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Jego tabletki nie przywroca do zdrowia...
              _________________________.
              alfa36 napisała (do A...) dalej:
              > ... twierdzi, ze nie chce pic? I nie gardzę alkoholikiem, który chce wyzdrowiec, gardzę takim, ktory nie chce.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Wiec gardzisz takim, ktory chce wyzdrowiec, ale nie umie, bo
              roznica miedzy chorym alkoholikiem a drobnopijoczkiem takim jak Beka,
              jest taka, ze ten ten drugi chce pic, choc nie musi, a alkoholik musi pic,
              choc tego nie chce...
              _________________________.
              alfa36 napisała (do A...) dalej:
              > ...A najlepsze lata to takie, na moj gust, do 50 roku życia.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Oj dziecinko...! ;-) (To lata chmurne i durne...!)
              Najpiekniejsze rozpoczynaja sie dopiero po 50-tce...! ;-)
              Zycze duuzo zdrowia, nie tylko fizycznego:
              A...
              • alfa36 Re: Drzazgi i belki... 10.04.12, 22:46
                aaugustw napisał:
                > Skad wiesz, ze on zmarnowal...!?
                Napisałam ogólnie KTOŚ inny, nie napisałam on
                > Nie znasz sie, ale oceniac potrafisz...!
                A w ktorym miejscu????
                > Jedno z drugim ma tylko Sile Wyzsza wspolna... (albo Boga, jakkolwiek Go pojmuj
                > esz).
                Nie agadzam się. Z alko sie nie wychodzi, w przypadku nowotworu można mowic tylko o remisji. Ba, w niektorych przypadkah (tak się sklada, ze rownież w moim) 5 lat w remisji nie nie oznacza.
                > Jego tabletki nie przywroca do zdrowia...
                Wiesz, wydaje mi się, ze dużo łatwiej o dostęp do specjalistów od alko, niż od innych chorób. I mam na myśli bezpłatnych specjalistów. To po pierwsze, a po drugie to rzeczywiscie ja sama bym siebie nie uzdrowiła.
                > Wiec gardzisz takim, ktory chce wyzdrowiec, ale nie umie, bo
                > roznica miedzy chorym alkoholikiem a drobnopijoczkiem takim jak Beka,
                > jest taka, ze ten ten drugi chce pic, choc nie musi, a alkoholik musi pic,
                > choc tego nie chce...
                Rzeczywiście, ja tego nie rozumiem, do mnie taka argumntacja nie trafia. Nikt mu w gardło nie lał, nikt do domu nie przniósł, w domu sielanka, a miejsc, w ktorych alkohol może sie pojawic trzeba unikac. Dla mnie to proste. Wystarczy poczytać (a gosc inteligentny, wykształcony, oczytany).

                > Najpiekniejsze rozpoczynaja sie dopiero po 50-tce...! ;-)
                > Zycze duuzo zdrowia, nie tylko fizycznego:
                > A...
                A to super, bo ja jeszcze przed 40:) A zdrowia również życzę. I gratuluję żony!
            • aaugustw Re: Drzazgi i belki... 11.04.12, 14:25
              alfa36 napisała:

              > aaugustw napisał:
              > > Skad wiesz, ze on zmarnowal...!?
              .............
              > Napisałam ogólnie KTOŚ inny, nie napisałam on
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Od kiedy interesujesz sie obcymi alkoholikami...!? ;-)
              ___________________________________________.
              alfa36 napisała dalej:

              > aaugustw napisał do alfy:
              > > Nie znasz sie, ale oceniac potrafisz...!
              ..............
              > A w ktorym miejscu????
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              W tym miejscu, (cyt.):
              "Ja oczywiście nie znam się (dlatego zadalam nurtujące mnie pytanie na tym forum), ale...
              ... dlaczego uzalezniona osoba nie poddaje się leczeniu, choc twierdzi, ze chce, żeby bylo normalnie, twierdzi, ze nie chce pic? I nie gardzę alkoholikiem, który chce wyzdrowiec, gardzę takim, ktory nie chce."
              __________________________________.
              alfa36 napisała dalej:
              > Nie agadzam się. Z alko sie nie wychodzi, w przypadku nowotworu można mowic tyl
              > ko o remisji. Ba, w niektorych przypadkah (tak się sklada, ze rownież w moim) 5
              > lat w remisji nie nie oznacza.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Z "alko" sie nie wychodzi, z "alko" powraca sie do zdrowia, mimo ze choroby tej
              nie mozna wyleczyc i (np.) powrocic kiedys do kontrolowanego picia...
              __________________________.
              alfa36 napisała dalej (do A...):
              > Wiesz, wydaje mi się, ze dużo łatwiej o dostęp do specjalistów od alko, niż od
              > innych chorób. I mam na myśli bezpłatnych specjalistów. To po pierwsze, a po dr
              > ugie to rzeczywiscie ja sama bym siebie nie uzdrowiła.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Specjalistami od alko sa uzdrowieni alkoholicy, (zob. nowy watek: "Jest sposob").
              To oni byli wczesniej od terapeutow i wszelkiego rodzaju (vel masci) szkolek
              terapeutycznych, ktore oprosily sie w ostatnich 70-latach...
              Ponadto roznica miedzy chorymi "fizycznie" a duchowo jest jeszcze (m.in.) taka,
              ze tym pierwszym pomaga rozmowa w kolku o lepszym lekarzu i tabletkach, tym
              drugim zas tylko wlasne doswiadczenie...! (zob. nowy watek: "Jest sposob").
              __________________________.
              alfa36 napisała dalej (do A...):
              > Rzeczywiście, ja tego nie rozumiem, do mnie taka argumntacja nie trafia. Nikt m
              > u w gardło nie lał, nikt do domu nie przniósł, w domu sielanka, a miejsc, w kto
              > rych alkohol może sie pojawic trzeba unikac. Dla mnie to proste. Wystarczy pocz
              > ytać (a gosc inteligentny, wykształcony, oczytany).
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Nawet nie staraj sie tego zrozumiec... - Zajmij sie soba i tam juz pozostan...
              A to, ze on jest inteligentny, wykształcony, oczytany, to tylko jest dla niego
              wieksza przeszkoda dla rozpoczecia abstynencji i osiagniecia trzezwosci z
              pomoca stalego rozwoju duchowego...
              __________________________.
              alfa36 napisała dalej (do A...):
              > A to super, bo ja jeszcze przed 40:) A zdrowia również życzę. I gratuluję żony!
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Mowia; po 40-tce wszystko sie zmienia... - Cale zycie...!
              Niemcy maja fajne rymujace sie powiedzenie o kobiecie 40-letniej;
              "Vierzig ist gewürzig" (Gewürze=przyprawy).
              Czyli: Kobieta 40-letnia jest juz przyprawiona...! (do konsumowania...!?) ;-)
              A...
              Ps. Dziekuje za te "zone" ;-)
              Mysle jednak, ze kazdy czlowiek dostaje tylko to z powrotem, co sam wczesniej da...!
              • alfa36 Re: Drzazgi i belki... 11.04.12, 22:54
                1. Nie interesuję sie alkoholikami. Na szczęscie nie mam ich w bliskim otoczeniu (z wyjątkiem tego jednego). Ale nie znaczy to, że nie chcę poznać pewnych mechanzmów, aby w jakis sposób zbliżyć się do problemu.
                2. Oceniłam? Moim zdaniem wyraziłam tylko swoje zdanie.
                3. Powrót do zdrowia a brak wyleczenia choroby. No, cóż, ciekawe myslenie prezentujesz....
                4. A lekarze? Psycholodzy?
                > > Specjalistami od alko sa uzdrowieni alkoholicy, (zob. nowy watek: "Jest sposob"
                5. Trele morele...Skąd wiesz? Byłeś chory fizycznie?
                > Ponadto roznica miedzy chorymi "fizycznie" a duchowo jest jeszcze (m.in.) taka,
                > ze tym pierwszym pomaga rozmowa w kolku o lepszym lekarzu i tabletkach, tym
                > drugim zas tylko wlasne doswiadczenie...!
                6. Wiesz, zastanawiam się w takim razie po co wogole są fora....
                > Nawet nie staraj sie tego zrozumiec... - Zajmij sie soba i tam juz pozostan...
                > 7. Mimo wszystko bym się spierała z takim podejściem. Ja w każdym razie sie z nim nie zgadzam. Podziwiam te wszystkie żony alkoholików. To muszą być silne kobiety.
                > Mysle jednak, ze kazdy czlowiek dostaje tylko to z powrotem, co sam wczesniej d
                > a...!
                • aaugustw Re: Drzazgi i belki... 12.04.12, 10:25
                  alfa36 napisała:
                  > 1. Nie interesuję sie alkoholikami. Na szczęscie nie mam ich w bliskim otoczeniu
                  - - - - - - - - - - - -
                  To zaprzecza temu co tu piszesz...
                  ____________________________.
                  > 2. Oceniłam? Moim zdaniem wyraziłam tylko swoje zdanie.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Aha... - Szkoda tylko, ze to zdanie bylo jedynie bledna ocena chorego...! :-(
                  _____________________________.
                  > 3. Powrót do zdrowia a brak wyleczenia choroby. No, cóż, ciekawe myslenie preze
                  > ntujesz....
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  To nie moje myslenie, lecz fakty oparte na milionach alko, ktorzy powrocili do zdrowia
                  i w niczym nie roznia sie od tych, tzw. "normalnych", pomimo ze nigdy choroby tej nie
                  wylecza, aby (np.) powrocic do kontrolowanego picia.
                  _________________________________.
                  > 4. A lekarze? Psycholodzy?
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Lekarze lecza tylko symptomy choroby, a nie sam alkoholizm...
                  Co do psychologow podzielam zdanie Dr. Boba, ktory na pozegnanie z Billem
                  powiedzial cos takiego: Nie zepsujmy tego prostego Programu (mowa o AA)
                  zadnymi skomplikowanymi Freudowskimi wywodami...
                  (podkreslam: > > Specjalistami od alko sa sami uzdrowieni alkoholicy <<,
                  o czym pisalem w zalozonym przeze mnie nowym watku, ale ten nasz idiota
                  to skasowal).
                  ____________________________________________.
                  > 5. Trele morele...Skąd wiesz? Byłeś chory fizycznie?
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Bylem, bo choroby fizyczne biora sie z chorej duszy..!
                  ____________________________________________.
                  > 6. Wiesz, zastanawiam się w takim razie po co wogole są fora....
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Ano po to, abys mogla sie dowiedziec, majac alkoholika w bliskim otoczeniu,
                  ze nie powinnas zajmowac sie nim lecz soba, wtedy jest szansa ze pomozesz
                  sobie, a moze nawet i jemu posrednio...(!?). Bo na razie te wiadomosci, ktore
                  Ty posiadasz moga tylko zaszkodzic choremu i pogorszyc sprawe...! :-(
                  ____________________________________.
                  > > 7. Mimo wszystko bym się spierała z takim podejściem. Ja w każdym razie
                  > sie z nim nie zgadzam. Podziwiam te wszystkie żony alkoholików. To muszą być si
                  > lne kobiety.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Spierac sie zawsze Ci wolno... - Co do drugiego: A pomyslalas kiedys, ze moze ONE
                  sa tylko slabymi kobietami...!? - W poddaniu sie i slabosci jest MOC i SILA...!
                  (ale do tego takze potrzeba dojrzec i - jak mowia - zmadrzec...!), czego nam i Tobie zycze:
                  A... ;-)
                  • wolfbreslau Re: Drzazgi i belki... 12.04.12, 13:07
                    uzdrowiony alkocholik daje gwarancje swego rzekomego uzdrowienia tylko w jednym przypadku.....gdy umrze trzeźwy ! ;-). innych uzdrowionych nie ma, jak nie ma gwarancji na to , ze po 25 latach jakis cpun nie zacpa, alkocholik nie zapije, a glownej wygranej w totka nie trafi wiecej niz 14 000 000 ludzi
                    • aaugustw Re: Drzazgi i belki... 12.04.12, 15:15
                      wolfbreslau napisał:
                      > uzdrowiony alkocholik daje gwarancje swego rzekomego uzdrowienia tylko w jednym
                      > przypadku.....gdy umrze trzeźwy ! ;-). innych uzdrowionych nie ma, jak nie ma
                      > gwarancji na to , ze...
                      ____________________________________________________.
                      To co teraz napisales to zwykly Eiertanz (jajczenie na okraglo..!)
                      Bo co lub kto na tym padole daje gwarancje przed umarciem...!?
                      A...
                      Ps. Tlumaczenie WK (po polskiemu), w rozdz. 2, na str. 14 mowi:
                      "My, Anonimowi Alkoholicy, znamy tysiace mezczyzn i kobiet,
                      ktorzy byli w stanie rownie beznadziejnym jak Bill i Bob. Wielu
                      z nich powrocilo do zdrowia, dzieki temu ze..."
                  • alfa36 Re: Drzazgi i belki... 12.04.12, 22:08
                    Trwam przy swoim: nie intersuję sie alkoholkami. Boże chroń mnie przed nimi... Naprawdę i nie dlatego, ze nimi gardzę, bo tak nie jest, tylko ja bym zwczajnie nie poradzila sobie z życiem z alkoholikiem. Przypomnialam sobie, ze mam w pracy alkoholika, nie wiem, czy teraz pije (w pracy nie, na zwolnienia nie chodzi), wczesniej, kilka lat temu, bywalo roznie. I to jest gosc, na ktorego zawsze mozna liczyc. Nie chcę wgłębiac się w problem alkoholizmu, interesowalo mnie tyko to, czy jesli czlowiek zaczyna pic po terapii to tak, jakby na niej nie był.
                    Moje zdanie jest moim zdaniem, jesli Tobie wydaje , że to błędna ocena... no coz, też mozesz miec swoje zdanie. Tym bardziej, ze z tego co zdążyłam poczytac na tym forum, lubisz miec ostatnie zdanie. Poza tym ja nie muszę być obiektywna.
                    Ja też w niczym nie róznię się od tzw "normalnych" ludzi, hoc nigdy nie wyleczę choroby, ktorą u mnie zdiagnozowano, do konca życia będę w remisji. I może nie można postawic znaku rownosci, ale alkoholik ma nic pic, ja (i wiele osob na swiecie) też cos tam mogę zrobic, zeby zmniejszyc prawdopodobienstwo nawrotu choroby.
                    > Specjalistami od alko sa sami uzdrowieni alkoholicy &#
                    >Widzę kolejne podobieństwo: mi nie pomógł psycholog zatrudniony na onkologii, pomogła mi dziewczyna, ktora kilka lat wczesniej była chora na to samo, co ja. Pomogło mi forum onkologiczne.
                    > Bylem, bo choroby fizyczne biora sie z chorej duszy..!
                    Nie ma na to dowodów, ale tez czasem tak myślę. Z drugiej strony, jaką chorą duszę mogą miec małe dzieci na oddziałach, choćby onkologicznych?
                    > Bo na razie te wiadomosci, ktore
                    > Ty posiadasz moga tylko zaszkodzic choremu i pogorszyc sprawe...! :-(
                    Jestem ostatnią osobą, która chciałaby się wtrącić. Zdarzyło mi się jechac w oko cyklonu, ale tylko po to, zeby być z żoną alkoholika, żeby nie była sama, żeby nie mógł znęcac się na niej psychicznie.
                    W poddaniu sie i slabosci jest MOC i SILA...!
                    Gdzie tak uczą???
                    > (ale do tego takze potrzeba dojrzec i - jak mowia - zmadrzec...!), czego nam i
                    > Tobie zycze:
                    Ja rownież.
        • wolfbreslau Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 15:54
          alfa36 napisała:
          mi po prostu szkoda tej
          > rodziny i rzede wszystkim dziewczyny, ktora marnuje najlepsze lata swojego życi
          > a

          co sobie marnuje to jej sprawa, ale czemu niszczy zycie dziecka?
          alkoholikow czynnych takich , siakich, kobiety, mezczyzn / a niekiedy nawet od kilku lat niepijacych - w pewnych sytuacjach / - powinno sie trzymac od wlasnych dzieci poki pija na odleglosc 3 km--a jesli nie chca tego uszanowac nalezaloby do nich strzelac jak do wscieklych psów. wpierw liczyc się powinna w takiej sytuacji dziecko- jako ofiara, a nie gornolotne dyrdymaly o biednym , chorym alkoholiku....jego problem, czy zdechnie na odwyku, czy pod plotem, czy w szacunku na trzezwo ze starosci.ale dzieci to szczegolnej ochrony wymagaja i ich matki.
          hey
          • bananarama-live Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 16:31
            Masz rację. Kobieta może decydować, dziecko nie ma takiej możliwości.
            • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 17:11
              bananarama-live napisał:
              > Masz rację. Kobieta może decydować, dziecko nie ma takiej możliwości.
              _____________________________________.
              Mowisz o nim... - O tym chorym alkoholiku...?
              A...
              • bananarama-live Re: Alkoholik po terapii i picie 09.04.12, 18:23
                Tak. Mówię o wszystkich dzieciach w rodzinie, o nim też.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 05:04
      alfa36 napisała:

      > Czy to prawda, ze alkohoik po 6 tygodniowej terapii, ktory nie wytrzymal i wypi
      > l powinien zacząc terapie od początku? Wypil tydzien temu, ale wtedy jeszcze o
      > tym nie wiedzialam, wypil wczotaj i to juz na bank.Wlasnie zmarnowal nam święta


      Wszyscy dyskutuja i doradzaja, a pytanie podstawowe jest- ile wypil i czego i co sie stalo?
      Jak wypil jedno piwo i poszedl spac to czego sie czepiac? Zaczac sie czepiac jak bedzie problemy stwarzal i wtedy rozmawiac konkretnie, bez taryfy ulgowej.
      • bananarama-live No własnie 10.04.12, 07:10
        A może się upił, ale
        -narąbał drewna
        -rozpalił w piecu
        -podlał kwiaty
        -itd
        To może być porządny alkoholik.
        Wszystko przez te baby, które się wiecznie czepiają.
        • alfa36 Re: No własnie 10.04.12, 08:44
          bananarama-live napisał:

          > A może się upił, ale
          > -narąbał drewna
          > -rozpalił w piecu
          > -podlał kwiaty
          > -itd
          > To może być porządny alkoholik.
          > Wszystko przez te baby, które się wiecznie czepiają.
          ???????????????????
          Wypił , przespał poprzedni weekend, a w tym już zaczął sę czepiać (jak wczesniej). Zaczepianie w środku nocy, groźby, że cos sobie zrobi, prośby o rozmowy, oskarzanie wszystkich naokolo o swoje picie. Co sie chyba przemoc psychiczna zwie. Czy tak?
          • bananarama-live Re: No własnie 10.04.12, 10:39
            Tak. To jest przemoc psychiczna. Nawet spokojnie napić sie nie dadzą , te zołzy.
            • zdzislaw50 Re: No własnie 10.04.12, 13:12
              To wcale nie jest śmieszne, starasz się być dowcipny?, to może zacznij z siebie się naśmiewać, a nie z kobiety która przyszła tu z problemem. Oj , nie ładnie!!
              • bananarama-live Re: No własnie 10.04.12, 13:20
                Masz rację. Najlepiej płaczmy razem z nią.
                • deoand Re: No własnie 10.04.12, 20:25
                  Winehouse, Houston i Jackson to tylko ostatnie slawne przypadki. Keith Richards gwizal na terapie, ma 70 lat
                  Beka.... Nie dawaj przykładów zachodnich lumpów i ćpunów , którzy dostali troche forsy i sobie nie poradzili ze sława bo wyszło z nich zwykłe lumpiarstwo jak w wypadku tej Waterspoon . Niektórzy przezyja a wiekszosc padnie -
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: No własnie 10.04.12, 21:03

                    deoand napisał:

                    > Winehouse, Houston i Jackson to tylko ostatnie slawne przypadki. Keith Richards
                    > gwizal na terapie, ma 70 lat
                    > Beka.... Nie dawaj przykładów zachodnich lumpów i ćpunów , którzy dostali troch
                    > e forsy i sobie nie poradzili ze sława bo wyszło z nich zwykłe lumpiarstwo jak
                    > w wypadku tej Waterspoon . Niektórzy przezyja a wiekszosc padnie -
                    • aaugustw Re: No własnie 10.04.12, 21:30
                      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                      > Moj postulat jest zawsze taki sam- terapia powinna przygotowywac na ewentualnosc zapicia, kropka. Przygotowac na to, co robic dalej, uczyc, ze da sie wyjsc, p
                      > okazywac sciezki. Ale powiedz to terapeucie albo augustowi to cie widelcem oczy
                      > wydlubie.
                      _______________________________________________________.
                      Oczywsicie, ze tak to jest na terapii... - Jest mowa o ew. zapiciu...
                      Podobnie jak u lekarza, ktory cie leczy, ale i ostrzega, jezeli nie
                      zmienisz sposobu zycia, wtedy kaplica...!
                      A...
      • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 21:26
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > Wszyscy dyskutuja i doradzaja, a pytanie podstawowe jest- ile wypil i czego i c
        > o sie stalo?
        > Jak wypil jedno piwo i poszedl spac to czego sie czepiac? Zaczac sie czepiac ja
        > k bedzie problemy stwarzal i wtedy rozmawiac konkretnie, bez taryfy ulgowej.
        _______________________________.
        Beka, nie kompromituj sie...! - To tutaj to Forum ludzi uzaleznionych, chorych
        od wszelkiekiego rodzaju uzywek...
        Mozesz pic, pij... - Smacznego...!
        Alkoholik nie potrafi pic KONTROLOWANIE...!
        A...
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 21:46
          aaugustw napisał:

          > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > > Wszyscy dyskutuja i doradzaja, a pytanie podstawowe jest- ile wypil i cze
          > go i c
          > > o sie stalo?
          > > Jak wypil jedno piwo i poszedl spac to czego sie czepiac? Zaczac sie czep
          > iac ja
          > > k bedzie problemy stwarzal i wtedy rozmawiac konkretnie, bez taryfy ulgow
          > ej.
          > _______________________________.
          > Beka, nie kompromituj sie...! - To tutaj to Forum ludzi uzaleznionych, chorych
          > od wszelkiekiego rodzaju uzywek...
          > Mozesz pic, pij... - Smacznego...!
          > Alkoholik nie potrafi pic KONTROLOWANIE...!
          > A...

          To jest MIT kazdy alkoholik moze pic kontrolowanie- musi tylko chciec. Rowniez Ty.

          Nie moze jak juz pije 5 dni i ma deliriumt tremens, ale to kazdy, nie tylko oalkoholik.

          ale wczesniej to moze bez problemu, jak tylko zechce, przerwac kiedy chce. ale nigdy prawie nie chce.

          • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 22:00
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
            > To jest MIT kazdy alkoholik moze pic kontrolowanie- musi tylko chciec. Rowniez Ty.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Dziekuje... - Postoje... - Raz, (po 5-latach) sprobowalem pic kontrolowanie...
            Wszystkim dookola mowilem, ze jestem juz zdrow i zaden pijak-alkoholik...
            Po jakims tam czasie...(!?) wyladowalem na odtruciu, czyli tak, gdzie kiedys skonczylem...
            ___________________________________.
            beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej: >
            > ... ale wczesniej to moze bez problemu, jak tylko zechce, przerwac kiedy chce. ale
            > nigdy prawie nie chce.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Nie zrozumie syty glodnego...! :-(
            A...
            • deoand Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 22:30
              Gdyby alkoholik potrafił pić kontrolowanie tzn powiedzmy dwa trzy dni po ok pół literka to nie byłby alkoholikiem .
              Jak ciebie terapeuta może nauczyć pic kontrolowanie jak z reguły on też alkoholik albo jak nie to przeciez nie ma on żadnego wpływu na twoje picie . Absurd apriori .

              Natomiast faktycznie jest tak , że niektórzy po terapii zaczynaja pic na umór i padaja . Ostatnio padł jeden z moich znajomych -alkoholik -bynajmniej nie lump , który skończył parę terapii choć ostatnio głównie bywał na detoksach .... i co wyszedł zupełnie dobry i zaczął chlac na umór i padł .
              Z drugiej strony padł inny , który nie pił 5 lat i ..już go nie ma .. nie ma reguł .
              Ludzie po terapii siła rzeczy maja jakąs tam przerwę w piciu a organizm alko cały czas domaga się alkoholu ... i będzie się domagał do końca zycia ... Jak nie pijesz to ok ale wystarczy że dostarczysz mu trochę alkoholi to mechanizm ssący włacza sie i wielu zapija się po prostu ...
              Normalne i prawidłowe
    • e4ska Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 22:30
      Na takie pytanie brakuje jakiejkolwiek odpowiedzi. Jeden powie TAK, drugi powie NIE. Z opisu wynika, ze ten alkoholik przez cały czas ma kontakt z terapeutami, chodzi też na mityngi AA.
      Wniosek? Te formy wyciągania z nałogu są nieodpowiednie. Można wnioskować, że lepiej byłoby trzymać się z daleka od tego typu rozwiązań.

      Faktycznie - jak wskazują przykłady sławnych leczonych w najlepszych klinikach i za piękną kasę - nadmiar terapii pcha ludzi do grobu.

      Layne Staley (Alice In Chains): "Wiem, że śmierć jest blisko. Paliłem crack i brałem heroinę przez lata. Nigdy nie chciałem, by moje życie skończyło się właśnie w taki sposób. Wiem, że nie mam już żadnej szansy. Jest za późno. (...) Wydałem mnóstwo pieniędzy na leczenie. Dałem z siebie wszystko i wydawało im się, że to wystarczy".
      muzyka.interia.pl/alternatywa/news/najgorszy-bol-na-swiecie,1781141,45
      Kolega z zespołu, Mike Starr: "muzyk na kilka godzin przed śmiercią zażył metadon (silny lek przeciwbólowy, wykorzystywany jako substytut heroiny podczas leczenia odwykowego), a także leki przeciwlękowe. [...] Mike nie zażywał nielegalnych narkotyków".
      muzyka.interia.pl/alternatywa/news/co-zabilo-bylego-muzyka-alice-in-chains,1607907,45

      O tym, jak giną rozmaici absolwenci terapii i odwyków - ci zwyczajni, można sobie poczytać na rozmaitych forach, szczególnie w wypowiedziach kogoś z rodziny.

      Jeśli kto nie chce pić ani zażywać substancji otumaniających, ten sam potrafi. Nic trudnego. Najbezpieczniej wychodzić z nałogu samodzielnie - co zaświadczam własnym przykładem :-)
      • alfa36 Re: Alkoholik po terapii i picie 10.04.12, 23:02
        Alkoholik, o ktorym tu piszę na pierwszej terapii (dodam, że prwatnej) byl jakies 4,5 roku temu. Potem kilka detoksow. I w koncu ta 6 tygodniowa, po ktorej wydawa się być odmieniony. Żona- chodzi na terapię dla współuzależnionych, sama organizuje sobie i dzieciom życie (wyjazdy na święta, wakacje), stara się dbac o siebie. A , zdarzło się jej wezwac policję (chyba gosc ma jakąś kartę zalozoną, nie wiem dokladnie co to). Oczywiscie męczy się, bo nigdy nie wie, co zastanie w domu po przyjezdzie, itp., nie może liczyc na męża w sprawie chocby dzieci. Z mężem w niepisanej separacji, mąz przez kiedys tam przez wiosenno letnie miesiące, za radą terapeuty chyba, wyprowadzil się . Kontaktowal się z rodziną, jak byl trzezwy.
        • kajda28 Re: Alkoholik po terapii i picie 12.04.12, 14:40
          Najlepiej jakby zrobiła rozdzielność majątkową, lub separacje sądownie - nie wiadomo ile długu może narobić mąż. Mojej koleżanki na "trzeźwo" czyli zero alkoholu w organizmie przez parę m-cy wziął kredyt na picie, w trakcie zabawy wziął drugi - czyli przez jakieś 2 miesiące przepił ponad 30 tys zł. Gdyby nie sądowa separacje komornik wszedłby na jej pensje.

          Jeżeli ona chodzi na grupę to wszystko wie ale nie wszystko przyswaja - podobnie jak alkoholik na terapiach (on nie może się wyleczyć i ona nie może się wyleczyć), i oprócz słuchania nie możesz jej pomóc - chyba że finansowo , albo dzieci przypilnować.

          A ona ... kiedyś dojrzeje do tego aby chcieć żyć w spokoju i normalnie - ale to nie jest takie proste i łatwe.
          • alfa36 Dzięki kajda 12.04.12, 22:18
            kajda28 napisała:
            > A ona ... kiedyś dojrzeje do tego aby chcieć żyć w spokoju i normalnie - ale to
            > nie jest takie proste i łatwe.
            Właśnie to jest dla mnie największą zagadką. No bo jak, nie ma normalnej rodziny, są awantury, wieczna niepewność, a kobieta trwa. Dziewczyna zrobiła ogromny postęp, na tyle, na ile może korzysta z zycia, stara się normalnie funkcjonowac, a jednak zdarza się, że postępuje nieracjonalnie (te emocje). Poza tym uwierzyła, że ym razem terapia odmieni jej męża. Ja, no cóż, ja jestem, potrafę zostawic wszystko i gadac godzinę przez telefon, słucham, podkreslam, ze można na mnie liczyc, zabieram dzieci na wakacje.
            • kajda28 Re: Dzięki kajda 13.04.12, 08:17
              Ktoś kto nie miał normalnej rodziny nie wie jak ona ma wyglądać i co jest normalne. Często też dochodzi wątek materialny - ale jeżeli wie się czego chce to i to da się pokonać.

              Mi się udało wyjść pewnie dzięki temu że mój ojciec przestał pić, miałam parę lat spokoju, nie martwienia się o to co będzie w domu, jaki do niego wróci - błogie chwile. Czas spokoju i pewności.

              Emocje, adrenalina, nie pewność, strach niektórzy nie umią żyć bez tego (a przynajmniej tak im się wydaje).

              Ja, no cóż, ja jestem, potrafę zosta
              > wic wszystko i gadac godzinę przez telefon, słucham, podkreslam, ze można na mn
              > ie liczyc, zabieram dzieci na wakacje.

              Czyli też weszłaś w krąg uzależnienia, twoje życie kręci się wokół butelki męża koleżanki.
              • alfa36 Re: Dzięki kajda 13.04.12, 10:03
                kajda28 napisała:
                > Ktoś kto nie miał normalnej rodziny nie wie jak ona ma wyglądać i co jest norma
                > lne. Często też dochodzi wątek materialny - ale jeżeli wie się czego chce to i
                > to da się pokonać.
                Dziewczyna dom rodzinny miała normalny, w sensie alkohol tak, ale sporadycznie. A materialnie jest poki co ok, facet pracuje i nie wydaje wszystkiego na alkohol.
                > Czyli też weszłaś w krąg uzależnienia, twoje życie kręci się wokół butelki męża
                > koleżanki.
                Naprawdę tak to wygląda? To, żeby nie wejsc w krąg współuzależnienia to się mam od tej rodziny odciąć? Nie spotykac się, nie odbierc telefonów, nie słuchac? Szczerze mowiąc, to tylko raz mialam taki odruch, żeby nie chodzic na imprezy, bo a nóż mąż mi się uzależni.
                • kajda28 Re: Dzięki kajda 13.04.12, 21:02
                  > Naprawdę tak to wygląda? To, żeby nie wejsc w krąg współuzależnienia to się mam
                  > od tej rodziny odciąć? Nie spotykac się, nie odbierc telefonów, nie słuchac? S
                  > zczerze mowiąc, to tylko raz mialam taki odruch, żeby nie chodzic na imprezy, b
                  > o a nóż mąż mi się uzależni.

                  Nie masz się odcinać ale masz żyć swoim życiem bez alkoholu w tle - a ty zmieniasz swoje plany, wszystko rzucasz bo on się napił, bo jest na kolejnym detoksie itp. - to jest współuzależnienie.


                  Cudowne to forum, co raz mi przypomina jaką jestem szczęściarą że mam to za sobą.
                  • alfa36 Re: Dzięki kajda 15.04.12, 22:03
                    kajda28 napisała:

                    a ty zmieni
                    > asz swoje plany, wszystko rzucasz bo on się napił, bo jest na kolejnym detoksie
                    > itp. - to jest współuzależnienie.
                    Nie, tak ze mną nie jest, chocby przez odleglosc, ktora dzieli nasze domy (ponad 100 km). Kto wie, czy gdybysmy nie mieszkali blizej nie staloby się tak, jak piszesz. Z planami podobnie, ja mam pracę, męża, małe dziecko. Uwierz, ze często chcialabym rzucic wszystko i pojechac wspomóc chocby slowem, ale nie mogę, ograncza mnie i czas i brak możliwosci zostawienia dziecka i niechętny mój mąż (uważa, ze nie należy sie wtrącać) i banalnie, koszty podróży.
      • 7zahir Re: Alkoholik po terapii i picie 11.04.12, 14:58
        e4ska napisała:

        Jeśli kto nie chce pić ani zażywać substancji otumaniających, ten sam potrafi.
        > Nic trudnego. Najbezpieczniej wychodzić z nałogu samodzielnie - co zaświadczam
        > własnym przykładem :-)>


        Jakiś czas temu obiecałaś napisać na czym polega ten Twój sposób.
        Może własnie nadarza się okazja ?
        • bananarama-live 7 11.04.12, 16:30
          Nie wiem dlaczego ludzie tak psioczą na terapię.
          Ja lubię chodzić.
          Chodzę 3x w tygodniu po 2 godz i 1x 1 godz - indywidualne spotkanie :-)
          Lubie słuchać jak ludzie czasami pieprzą głupoty - to takie naturalne,ludzkie ;]
          Samo przebywanie wśród takich ludzi ,daje mi siłę, motor.
          • aaugustw Terapeutyzowanie, czyli alkoholikowe komplikowanie 11.04.12, 19:00
            bananarama-live napisał:
            > Nie wiem dlaczego ludzie tak psioczą na terapię.
            > Ja lubię chodzić.
            > Chodzę 3x w tygodniu po 2 godz i 1x 1 godz - indywidualne spotkanie :-)
            __________________________________________________________.
            Jak dlugo mozna sie terapeutyzowac, aby sie nie przetarepeutyzowac..?
            I po co komu takie nie konczace sie przeterapeutyzowane terapeutyzowanie..?
            A...
            • jerzy30 alkohoik po 6 tygodniowej terapii, 12.04.12, 17:31
              zeby to bylo takie proste - 6 tyg i wyleczony to by nie bylo tego forum
              znam takich co zaczynali 100 razy az zalapali
              znam takich co nie zalapali i albo dalej pija lub juz nie pija bo na cmentarzuczyli w zaswiatach nie ma knajp
              banama chodzi 3x w tyg
              ja chadzalem niemal 7 razy w tyg przez bite trzy lata
              a zalapywalem chyba z 10 razy
              terapeutyzowac mozna sie do konca zycia - nawet wskazane - terapia w roznym zakresie
              szczegolnie ze AA jest bezplatne i z niego nie wyrzucaja za nieobecnosci
              raz "przyjma" i do konca mozna korzystac bez umiaru
          • 7zahir Re: 7 11.04.12, 20:52
            bananarama-live napisał:

            > Nie wiem dlaczego ludzie tak psioczą na terapię.
            > Ja lubię chodzić.
            > Chodzę 3x w tygodniu po 2 godz i 1x 1 godz - indywidualne spotkanie :-)
            > Lubie słuchać jak ludzie czasami pieprzą głupoty - to takie naturalne,ludzkie ;
            > ]
            > Samo przebywanie wśród takich ludzi ,daje mi siłę, motor.>

            Solidna terapia bywa bolesna.
            Nie wszyscy są gotowi na szukanie w przeszłości
            niezagojonych ran, które trzeba odświeżyć , żeby się wygoiły.
            Podobną robote robi chirurg - odświeża wycinając brzegi rany i usuwając chore tkanki,
            dzięki czemu potem szybciej się goją.
        • e4ska Re: Alkoholik po terapii i picie 12.04.12, 23:55
          O moim sposobie pisałam wielokrotnie. Na forum pewnego murarza zadano mi pytanie: Jaka jest twoja droga? Nawet chciałam opisać "swoją drogę", ale opisu starczyło bodajże na trzy posty... Bo o czym tu pisać?

          Otóż mój sposób polega na braku sposobu. Moja droga jest brakiem drogi. Zwyczajnie postanowiłam nie pić i nie piję. Bez żadnych terapii, psychologii i psychiatrów. Jak ogromna większość osób, które postanowiły, że nie będą pić, bo mają dość.

          Zauważyłam, że nieszczęśnicy, którzy uwierzyli, że muszą mieć jakąś drogę, nie wierzą w zbędność drogi, trzymają się więc durnych hipotez i jeszcze durniejszych wyjaśnień. Albo uważają,że samodzielność wymaga jakiejś siły. Nie wymaga. Oczywiście, warunkiem jest chęć niepicia.

          Miałam zamiar odszukać swój wątek na kominkach, ale bardzo dawno nic tam nie napisałam, nie pamiętam swego hasła, a i same kominki puste... zeszły na psy. Do swoich wpisów żadnego sentymentu nie czuję, więc na powyższym wyjaśnieniu pozostanę.

          Na rzucenie nałogu żaden sposób nie jest potrzebny. To wszystko.
          • jerzy30 belkot wyjatkowy - szczegolnie o "nieszczesnikach" 13.04.12, 08:40
            sie wypowiadaj za siebie - odnosnie "durnych hipotez", "bez zadnej terapii...."

            a szczegolnie "na rzucenie nalogu zaden sposob nie jest potzrebny" - to juz nie belkot - to brednie

            i gdzie ta "ogromna wiekszosc osob" - to manipulacja w najlepszym stylu - na tym forum tylko ty jestes "bez sposobu"
            • e4ska Re: belkot wyjatkowy - szczegolnie o "nieszczesni 13.04.12, 08:52
              Reakcja na rzeczywistość - normalne u wyterapeutyzowanych i zmityngowanych.

              "na rzucenie nalogu zaden sposob nie jest potzrebny" - to juz nie
              > belkot - to brednie


              To fakt, bidulku... A że wygania się z wszelkich for osoby, które piszą, że dały radę bez żadnego wsparcia i pseudonaukowych uzasadnień - też fakt. My zresztą nie mamy potrzeby wypowiadania się, a forum nie jest dla nas żadnym źródłem informacji. Informacji na temat picia, bo fora są doskonałym źródłem wiedzy o negatywnym wpływie mitów uzależnieniowych na życie ludzkie.

              Ty podobno dwadzieścia lat nie pijesz, a kręcisz się w tej samej przerębli. Gratulacje ;-)))
              • jerzy30 wpływie mitów uzależnieniowych na życie ludzkie 13.04.12, 13:27
                to tez belkot
                najgorsze jak ignorant jak ty wypowiada sie w sprawach kompletnie obcych

                ty w tej pzrerebli stoisz nieruchomo i spogladasz na flaszki
            • boja55 Re: belkot wyjatkowy - szczegolnie o "nieszczesni 13.04.12, 09:57
              Jerzy , tacy ludzie jak Eska istnieją , sam znam faceta co po pijaku autem wylądował na drzewie i od tej pory nie pije bez terapii i mitingów AA kilkanaście lat.Ja też trzymałem abstynencje 15 lat , a byłem tylko raz na terapii w szpitalu.Moim zdaniem najważniejsze w naszym uzależnieniu jest przerwanie picia i abstynencja.To co dalej zależy już od każdego z nas.A Eskę lubię.
              • e4ska Re: belkot wyjatkowy - szczegolnie o "nieszczesni 13.04.12, 10:10
                Z wzajemnością, Boja, z wzajemnością!

                A wracając do obsesji aowskich - nie rozumiem, dlaczego osobom takim jak pan Jerzy przeszkadza fakt, że nie każdy uzależniony musi korzystać ze wsparcia terapeutycznego. Czy nie lepiej zająć się tymi, którzy na mityngi chadzają, a potem - trach! - chlają na umór, na śmierć! Ich utrzymać we wspólnocie, a nie krytykować innych, co poza wspólnotą prosperują w spokoju ducha. Chorobliwa niechęć i podejrzliwość wobec innych metod (w moim przypadku - na niestosowaniu jakiejkolwiek metody) jest bodajże wadą, a nie zaletą.

                Jerzy bardzo napastliwie wypowiada się o esperalu. A mnie się wydaje, że dla tego pijaka, o jakim pisze autorka wątku, byłaby to jakaś szansa. Ot, odezwała się Pomarola. Co o sobie napisała?
                Dopiero zaszycie dało mi takiego straszaka, dzięki któremu przetrwałam ten okropny czas trzeźwienia fizycznego. A jak już byłam całkowicie odtruta fizycznie - to okazało się, że wcale pić nie muszę, ba - mam wstręt do alkoholu, bo kojarzy mi się wyłącznie z najgorszymi stanami fizyczno-emocjonalnymi.
                Być może wpływ na to miał także fakt że w tym czasie ustały przyczyny, przez które moje picie doprowadziłam do fazy utraty kontroli nad piciem...
                Nie mam żadnych głodów emocjonalnych - najwyżej chandrę czasem, jak każdy, i wcale wtedy nie myślę, żeby się napić, tylko sięgam po zwyczajne, trzeźwe sposoby na poprawę nastroju - spacer, dobra książka, upieczenie jakiegoś ciekawego ciasta itp.
                Przed wszyciem próbowałam różnych terapii, ale tylko mnie wkurzały...

                forum.gazeta.pl/forum/w,176,132532403,132564433,Re_zaszywanie.html
                • jerzy30 Przed wszyciem próbowałam różnych terapii, ale tyl 13.04.12, 13:30
                  "Przed wszyciem próbowałam różnych terapii, ale tylko mnie wkurzały."
                  na terapi mowia by nie chlac - a to mocno wkurza
                  esperal jest zakazany w calej Europie - zapasy w Polsce to tabletki z Chin, stare zapasy lub nawet placebo - zwykle witaminy
                  oszustow co to wszywaja jest kilku w Polsce
                  • e4ska Re: Przed wszyciem próbowałam różnych terapii, al 13.04.12, 13:53
                    Kompletny bełkocik...
                    Przecież cytowana przez mnie osoba, jeśli wszywa sobie esperal, to nie po to, aby mogła dalej popijać. Sugerujesz, że Pomarola nie mogła wytrzymać na terapiach, bo tam jej powiedzieli, "nie wolno chlać"! wynika z twoich bredni, że esperal to zachęta do sięgnięcia po flaszkę.

                    I dziwi mnie, że taki "specyjał alkoholowy" jak ty może bezczelnie kłamać.
                    esperal jest zakazany w calej Europie - zapasy w Polsce to tabletki z Chin, stare zapasy lub nawet placebo - zwykle witaminy
                    oszustow co to wszywaja jest kilku w Polsce


                    W samej Łodzi jest kilku takich "oszustów"... a w skali kraju uzbiera się pewnie kilkuset, najmniej - kilkudziesięciu. Sama trzy tygodnie temu - na prośbę pewnego pracodawcy - wyszukałam namiary na "oszusta", ponieważ bardzo dobry pracownik, którego pracodawca nie chciał stracić, pił jak szalony po kolejnym "leczeniu". No i teraz jest dobrze. Nie pije. a rzadkiej specjalizacji jest ten pracownik, więc szefowi zależało - nawet go zawiózł na zabieg.

                    esperal jest zakazany w całej Europie - naprawdę? I jakie sankcje prawo europejskie przewiduje? A poza tym - czy Białoruś, Ukraina, Rosja nie leżą czasem w Europie? Bardzom ciekawa, co też grozi pijakowi, jeżeli sobie co nieco zaszyje? Pan Jerzy mu wydłubie zardzewiałym widelcem podczas pogaduszek mityngowych?

                    zapasy w Polsce to tabletki z Chin. To ci fachura z ciebie, Jerzy. A nie wiesz czasem, że forfonowicze ponieśli sromotną klęskę, bo Polfa wznowiła produkcję esperalu mimo protestów mundrych terapeutów...

                    Powinni tych z Polfy zamknąć i pozaszywać, łobuzów paskudnych! Dopiero byś się ucieszył.

                    Na drugi raz nie pisz, że terapie i mityngi to jedyne metody. Najpierw bredzisz, że nie ma na forach żadnych śladów skuteczności innych metod (w tym też absolutnie samodzielnej), a jak ci się pokaże najświeższe informacje i wpisy, kręcisz i łżesz.

                    Na Augusta najeżdżasz, bo niby szkodzi AA, ale jak sam zmyślasz, wypisujesz głupoty, jakieś idiotyzmy wylęgłe w pijanym łbie, to dla AA dobrze jest? No to jak - sam się kompromitujesz czy - jako aowiec - kompromitujesz AA? Czyś ty aby nie fanatyk, niewolnik miszmaszu terapeutyczno-aowskiego? Co cię popycha do zamieszczania kłamstw w Internecie? Tak chcesz ludziom pomagać? Agresywnym nieuctwem???
                    ???????
              • jerzy30 zgadzam sie - ale nie mozna uprawiac belkotu 13.04.12, 13:25
                o "nieszczesnikach" i ze terapia nic nie daje i jakies belkot "o sile wyzszej"
                eforska nie od dzis uprawia ten belkot - wypowiada sie w sprawach uzaleznien - a nie ma o nic zielonego pojecia
                eforska nigdy w zyciu nie byla na jakimkolwiek mityngu AA, nie wie co to jest, nie pzreczytala w zyciu zadnej ksiazki czy ulotki aowskiej, nigdy nie byla na terapii - wiec niech nie bredzi
          • 7zahir Czy to naprawdę jest aż tak proste Eska? 13.04.12, 20:40
            Może porozmawiamy bez wzajemnego obrażania ?

            Moim zdaniem nie ma jedynej słusznej drogi wychodzenia z nałogu
            i w tej chorobie nie sposób a skutek jest najważniejszy.

            Tobie pomógł Twój sposób i chwała Ci za to.
            Liczyłam na bardziej szczegółowy opis - poszperaj więc proszę w archiwach.
            Wkleję linka do wątku HALT żeby już nie zaginął.

            Zależy mi na tym, żeby nowicjusze mieli mozliwość wyboru
            przez sprawdzenie każdego sposobu, który komuś pomógł.

            Mysle, że skuteczność każdej z dróg wychodzenia z nałogu zależy
            od stopnia zaawansowania choroby.

            Czytałam o małym chłopcu z niewielkim guzem mózgu,
            (z uwagi na usytuowanie - nieoperacyjnym,bo zabieg zagrażał jego życiu)
            który stworzył we własnej wyobraźni sposób na jego likwidację.
            Opisywał to jak grę, w której żołnierze jego organizmu
            atakują i w efekcie niszczą obcy twór w jego tkance mózgowej.
            I udało mu się - wygrał, choć lekarze nie dawali mu szans.

            A co by było, gdyby guz rozprzestrzenił się tak bardzo,
            że chłopak nie byłby wstanie samodzielnie funkcjonować?

            Tak samo moim zdaniem jest z uzależnieniem.







            Innym pomaga coś czym gardzisz - co wynika z treści Twoich wpisów.
            • e4ska Re: Czy to naprawdę jest aż tak proste Eska? 16.04.12, 09:10
              Po pierwsze: nie da się opisać czegoś, czego nie ma.

              Po drugie: gromadzenie jakichś tam "doświadczeń" czy mundrości psychicznych, tak, psychicznych, prędzej zaszkodzi niż pomoże. Dlatego od gromadzonych bez ładu i składu pseudoinformacji o pijaństwie czy narkomanii trzymam się z daleka, ale najważniejszą przyczyną mojego dystansu wobec tego typu wątków jest ochrona przed nudą. Nie chciałabym, aby moje uwagi kogokolwiek nudziły.

              Po trzecie: obca jest mi wiara, że do pokonania nałogu potrzebne jest szkolenie polegające na podawaniu niestrawnych głupot w stylu :"dostałem narzędzia". Od tej wiedzy pijaki całkiem głupieją, dręczą ich suche kace, boją się wesel i komunijnych imprez, nawet pogrzebów się boją, chociaż nieboszczyk nie polewa.

              Po czwarte: moje wychodzenie z ciągu opierało się nie na detoksowych rurkach, a na stopniowym, kilkudniowym dawkowaniu coraz mniejszych ilości alkoholu. No ale weź teraz uterapionego delikwenta - on się nie nadaje do naśladowania tejże metody, bo on wie, że to jest niemożliwe...

              Po piąte: szkoda pisania na FU wtedy, gdy chcemy naprawdę komu pomóc. Na to trzeba założyć konkretną stronę i już się tej stronie poświęcić. Bez forum, bo pijaki i ich partnerki są w stanie produkować niezliczone ilości postów na każdy temat. Łącznie z przepisem na szarlotkę, która pomoże rozwiać smutek po zgonie chomika.

              Tak więc, Zahir - nie wklejaj Eski!
              :-)))
              • 7zahir Re: Czy to naprawdę jest aż tak proste Eska? 16.04.12, 12:09
                To możę założysz taka stronę .
                Chętnie sie przyłączę :-)
    • wolfbreslau Re: .....uleczony Gucio 13.04.12, 16:48
      alkoholicy dizela sie na pijacych i niepijacych.inne podzialy to megalomania, lub bajdurzenie. nie ma uleczonych alkoholikow. sa tylko tacy , którym sie to wydaje i jeszcze sie tym przechwalaja, lub klepia trzy X 3 .
      dasz Guciu gwarancje, ze nigdy sie juz nie nachlasz?.....nie. i po dyskusji
      moje alkoholowe uleczenie jest takie samo jak cukrzyka, ktory przestrzega kilku prostych zasad, ale i tak moze wpasc w come, lub inna zapasc niezalezna od kontroli cukru.
      albo jak kulawego ,co juz nigdy nie podskoczy, ale moze pojechac na ryby :-)
      • aaugustw Re: .....uleczony Gucio 13.04.12, 17:15
        wolfbreslau napisał:
        > dasz Guciu gwarancje, ze nigdy sie juz nie nachlasz?.....
        _______________________.
        A o czym ja pisalem...!? - Ha...
        A...
        • wolfbreslau Re: .....uleczony Gucio 15.04.12, 14:08
          aaugustw napisał:

          > A o czym ja pisalem...!? - Ha...

          pisales bzdury o uleczonych alkoholikach. tacy nie istnieja. istnieja tylko niepijący, lub pijący.
          • aaugustw Re: .....uleczony Gucio 15.04.12, 14:20
            wolfbreslau napisał:

            > aaugustw napisał (do wolfika):
            > > A o czym ja pisalem...!? - Ha...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            > pisales bzdury o uleczonych alkoholikach. tacy nie istnieja. istnieja tylko ni
            > epijący, lub pijący.
            _____________________________________________________.
            Z tym odkryciem zglos sie po nagrode Nobla, ale zanim to zrobisz
            sugeruje przeczytac Wielka Ksiege AA (np.) Rozdz. Drugi, str. 14
            albo Rozdz. Piaty, str. 49...
            Chyba, ze pomylily sie tobie pojecia "powrotu do zdrowia" z
            wyleczeniem z alkoholizmu i powrocie do kontrolowanego picia...!?.
            A...
            • wolfbreslau Re: .....uleczony Gucio 15.04.12, 16:17
              aaugustw napisał:

              >ale zanim to zrobisz
              > sugeruje przeczytac Wielka Ksiege AA (np.) Rozdz. Drugi, str. 14
              > albo Rozdz. Piaty, str. 49...
              ja natomiast sugeruje Tobie poczytac co drzewiej robiono z pijakami / bo pojecia alkoholik wtedy nie znano / zeby ich od zgubnego opilstwa ratowac w sredniowieczu.....ta tradycja jest starsza od AA o kilkaset lat, skuteczna niemal od czasow Noego :-))) , a tym samym bardziej dla mnie wiarygodna niz jakies sofizmatytaty dwoch oszolomow z USA ....niech AA sie zajmie indianami w rezerwatach Ohio, lub innego Idaho, bo chlaja tam wiecej wody ognistej niz potrafi wypic bizon wody na kacu.

              howk
    • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 25.11.21, 17:17
      Jak dlugo juz nie pijesz alkoholu?
      Kiedy tam byla?
      A...
      • mifredo Re: Alkoholik po terapii i picie 26.11.21, 11:55
        Jak widać, nałóg pisania i pouczania, zawsze żywy jest.
        Nawet po ponad 10 latach się odzywa.
        To też jest jakaś choroba, to pouczanie i nagabywanie.
    • aaugustw Re: Alkoholik po terapii i picie 09.12.21, 09:15
      prymitywna reklama
      A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka