12.04.12, 22:33
No właśnie, jaką mieliście motywację, żeby przestać pić?
Nie wiem czy osiagnęłam już swoje dno...
Nie zawalam żadnych spraw, pracuję, zajmuję się rodziną. To tak na codzień. Jednak czuję, że mam już dosyć. Niedzielny spacer już nie dla mnie - bo kac. Idę - ale nie sprawia mi radości. Nazywam to zmęczeniem po tygodniu ciężkiej pracy. Naciągane. I to mocno. I brak pasji. Nic mnie nie interesuje. A kiedyś... no właśnie, do tego chciałabym wrócić. Do tego zachwytu drobiazgami, do tej radości ... kurcze... ze wszystkiego.
I o zdrowie się martwię. Boję się, że nie dożyję 18 własnej latorośli.
Obserwuj wątek
    • bananarama-live Re: motywcja 13.04.12, 06:37
      " I brak pasji. Nic mnie nie interesuje. A kiedyś... no właśnie, do tego chciałabym wrócić. Do tego zachwytu drobiazgami, do tej radości ... kurcze... ze wszystkiego. "

      W moim przypadku to wszystko wróciło.
      Miej na uwadze ,ze nie będzie lepiej. To równia pochyła. Będzie tylko gorzej.
      To,ze masz wszystko pod kontrolą ,tz dom , praca itd działa na Twoją < niekorzyść>
      Dłużej będziesz to ciągnęła. Jednak jeśli nie jesteś gotowa, poczekaj, bo to tylko będzie męczarnia.
      Wierz mi. TRZEŹWOŚĆ NIE JEST TAKA STRASZNA / 30 lat picia/
      • hydratacja0 Re: motywcja 13.04.12, 23:28
        Trzeźwość czasami wydaje się straszna. Na chwilę obecną najbardziej przemawia do mnie: dzisiaj nie piję. trudno mi sobie wyobrazić, że już nigdy nie piję.
    • pomarola Re: motywcja 13.04.12, 09:10
      Niektórzy (chyba ?) potrafią przestać zanim osiągną dno, ja dopiero musiałam go sięgnąć by zdobyć motywację... Moim dnem był kilkudniowy (prawie tydzień), koszmarny ciąg, po którym dostałam ultimatum - albo przestajesz albo wypad z domu. Przedtem miałam tak jak Ty - pracowałam, nie zawalałam (na ogół, bo zdarzało się brać urlopy na żądanie, czasem nawet więcej niż faktycznie przysługuje w roku), ogarniałam dom itd. Tylko to wszystko przychodziło z coraz większym trudem...
      Nie piję od ponad dwóch lat i jestem bardzo szczęśliwa i ... wolna! To przede wszystkim. Świat stał się znowu piękny, ciekawy i dużo "prostszy w obsłudze" :) Picie wspominam jako czarny koszmar mojego życia, żałuję że zmarnowałam na to tyle lat... Nie ciągnie mnie do alkoholu wcale, uczestniczę w imprezach alkoholowych, mam alkohol w domu - i nic, zero, pociąga mnie w takim samym stopniu co płyn do prania :)
      Być może Tobie uda się bez osiągnięcia dna - czego Ci życzę, ale z mojego okropnego doświadczenia wynika, że póki śmierć w oczy nie zajrzy - to ciągle wydaje się że jeszcze nie jest tak źle, że jeszcze dam radę, że wystarczy tylko trochę wyhamować, że jeszcze tylko dzisiaj małą ćwiarteczkę... itd.
      • bananarama-live To 13.04.12, 15:21
        mi sie spodobało. " świat prostszy w obsłudze"
        Faktycznie tak jest.
      • hydratacja0 Re: motywcja 13.04.12, 23:33
        Jeszcze nigdy nie wzięłam urlopu na żadanie. Nie musiałam, dawałam radę. Zaczęłam się jednak bać, że już lada dzień, lada chwila... A bardzo tego nie chcę.To jest straszne: dzisiaj małą ćwiarteczkę...
        • aaugustw Re: motywcja 14.04.12, 10:15
          hydratacja0 napisał(a):
          > Kombinuję? Jak koń pod górkę?
          > Jeszcze nigdy nie wzięłam urlopu na żadanie. Nie musiałam, dawałam radę. Zaczęł
          > am się jednak bać, że już lada dzień, lada chwila... A bardzo tego nie chcę.To
          > jest straszne: dzisiaj małą ćwiarteczkę...
          _________________________________________________________.
          Tak, kombinujesz jeszcze... - Alkoholik, ktory chce trzezwiec nie szuka
          motywacji, on ja juz ma... - A Ty masz wszystko jeszcze przed soba...!
          A...
    • boja55 Re: motywcja 13.04.12, 10:54
      Każdy alkoholik ma swoje dno i patrząc na innych nie wolno tego swojego dna szukać coraz niżej. Na mitingach AA widzę młodych ludzi którzy mówią o swojej bezsilności wobec alkoholu i cieszę się z tego.Cieszę się dlatego , że Oni wcześnie zobaczyli swoje dno i zaczęli coś ze sobą robić , nie stracili wszystkiego.Mnie nie było to dane , bo ciągle wierzyłem że będę pił kontrolowanie i kiedy po ostatnim dwuletnim ciągu mój organizm się zbuntował poszedłem szukać pomocy. Ale nawet wtedy siedząc na izbie przyjęć w szpitalu pojawiła się myśl , że może nie teraz , że jeszcze się napiję i przyjdę jutro.
      Alkoholik zawsze znajdzie usprawiedliwienie dlaczego pije i zawsze jest to wina kogoś , czegoś , nigdy jego samego.Jeśli bez zakłamania spojrzy na to zauważy swoją bezsilność wobec alkoholu , zauważy że to nie on , ale alkohol kieruje jego życiem.Ale aby to zauważyć potrzebny jest drugi alkoholik niepijący , a to można znaleźć na mitingach AA.
      • zdzislaw50 Re: motywcja 13.04.12, 11:30
        Po wielu latach daremnych prób osiągnięcia "kontrolowanego picia', znalazłem się na granicy życia. Strach przed śmiercią spowodował pójście na terapie i zacząłem trzeźwieć, trwa to już kilka lat i dziś jestem szczęśliwym człowiekiem, szkoda ze tak późno zrozumiałem, że można żyć na trzeźwo, ale nie żałuję, lepiej późno niż wcale
        pomarola-napisała
        "Nie ciągnie mnie do alkoholu wcale, uczestniczę w imprezach alkoholowych, mam alkohol w domu - i nic, zero, pociąga mnie w takim samym stopniu co płyn do prania :)
        • pomarola Re: motywcja 18.04.12, 09:27
          zdzislaw50 napisał:

          > tu należy przypomnieć zasady trzeźwienia, takie nieprzestrzeganie zasad trzeźwienia grozi > nawrotem i zapiciem

          Ja nie trzeźwiałam wg "zasad", tzn. nie wg tych, o których wszędzie się pisze na stronach dla alkoholików itd. Po prostu wiedziałam, że nie chcę już pić i tyle. Poza tym to, że pije się alkohol w mojej obecności czy że alkohol jest w domu, nie jest ode mnie zależne : skoro w domu mąż urządza imprezę z alkoholem, to co - mam wyjść z domu ? Zresztą mnie to nie przeszkadza, że piją. Najwyżej budzi obrzydzenie :)
    • aaugustw Re: motywcja 13.04.12, 13:15
      hydratacja0 napisał(a):
      > No właśnie, jaką mieliście motywację, żeby przestać pić? ...
      __________________________________________________.
      No właśnie, dobrze ze w taki sposob postawilas pytanie, bo nie
      bede musial wyliczac wszystkich motywacji, ktore pojawily sie
      potem. Po rozpoczeciu trzezwosci, (nie mylic z abstynencja, tzn.
      z przestaniem picia...).
      A wiec moja motywacja (po tysiecznyych przysiegach, ze nie
      bede juz pil, bylo poddanie sie i zrozumienie swojej bezsilnosci
      wobec alkoholu i ze nie kieruje juz wlasnym zyciem... - To jest
      zarazem przerobieniem Kroku Pierwszego (1) AA, o czym wtedy
      jeszcze nie wiedzialem...
      A...
      Ps. Widze Hydro... ze kombinujesz jak kon pod gorke, aby nie
      rozpoczac zbyt szybko z abstynencja i z powrotem do gatunku
      nazywanego trzezwym czlowiekiem...!?
      • hydratacja0 Re: motywcja 13.04.12, 22:20
        Kombinuję? Jak koń pod górkę?
        Z abstynecją to już rozpoczęłam, więc nie wiem o czym mówisz. Wiem, że nie jest to jednoznaczne z trzeźwością.
        Pytam się o WASZĄ motywację. Nic więcej.
    • 7zahir Re: motywcja 13.04.12, 15:18
      hydratacja0 napisał(a):

      > No właśnie, jaką mieliście motywację, żeby przestać pić?>

      każdy ma inną, lecz każda prowadzi do pragnienia zmiany swojego życia na lepsze.

      > Nie wiem czy osiagnęłam już swoje dno...>

      To co teraz przeżywasz może być Twoim dnem, po co czekać na gorsze?

      > Nie zawalam żadnych spraw, pracuję, zajmuję się rodziną. To tak na codzień.

      Tez tak miałam i wydawało mi się, że nie jest ze mna jeszcze tak źle, żeby zacząć sie leczyć.


      Jednak czuję, że mam już dosyć. Niedzielny spacer już nie dla mnie - bo kac. Idę -
      > ale nie sprawia mi radości. Nazywam to zmęczeniem po tygodniu ciężkiej pracy.
      > Naciągane. I to mocno. I brak pasji. Nic mnie nie interesuje. A kiedyś... no wł
      > aśnie, do tego chciałabym wrócić. Do tego zachwytu drobiazgami, do tej radości
      > ... kurcze... ze wszystkiego.


      Podejmij decyzję i zacznij działać, żeby wydostać się z tego
      błędnego kola - nie czujesz pasji i zachwytu drobiazgami bo masz wyłączone uczucia - efekt znieczulajacego długotrwałego działania alkoholu.

      Po przeżyciu zespołu abstynencyjnego i oczyszczeniu organizmu - to wróci.

      Pisałam wcześniej o detoksie, bo on przyspiesza oczyszczenie organizmu i wtedy zespół abstynencyjny nie jest tak dotkliwy.
      W Twoim pierwszym watku podałam Ci też linka do wypowiedzi kolegi co robić, zeby nie wrócić do picia.
      To też jest sposób na odtrucie.

      > I o zdrowie się martwię. Boję się, że nie dożyję 18 własnej latorośli.>


      I słusznie się martwisz - zrób sobie próby wątrobowe - zobaczysz w jakim stopniu już ją uszkodziłaś.

      Pomyśl też np tak co moglabyś sobie kupić
      za pieniądze wydane na alkohol.
      • bananarama-live Re: motywcja 13.04.12, 16:53
        Transaminazy owszem, ale USG pokaże jak urosła wątroba - całkiem niepotrzebnie ;]
      • hydratacja0 Re: motywcja 13.04.12, 23:20
        hydratacja0 napisał(a):
        >
        > > No właśnie, jaką mieliście motywację, żeby przestać pić?>
        >
        > każdy ma inną, lecz każda prowadzi do pragnienia zmiany swojego życia na lepsze

        wiem, że każdy ma inną. Pytam o tę Waszą.
        • 7zahir Re: motywcja 14.04.12, 09:41
          hydratacja0 napisał(a):

          > hydratacja0 napisał(a):
          > >
          > > > No właśnie, jaką mieliście motywację, żeby przestać pić?>
          > ]
          > >
          > > każdy ma inną, lecz każda prowadzi do pragnienia zmiany swojego życia na
          > lepsze
          >
          > wiem, że każdy ma inną. Pytam o tę Waszą.>

          Ale po co , skoro każdy ma inną?

          Proponuję mailową rozmowę na ten temat .
          Każdy z nas ma adres : nick ( osoby z którą chcesz rozmawiać)@gazeta.pl
      • hydratacja0 Re: motywcja 13.04.12, 23:24
        Pomyśl też np tak co moglabyś sobie kupić
        za pieniądze wydane na alkohol.

        Pieniądze to akurat nie jest problem. Niestety... byłaby dodatkowa motywacja.
        • 7zahir Re: motywcja 14.04.12, 09:36
          hydratacja0 napisał(a):

          > Pomyśl też np tak co moglabyś sobie kupić
          > za pieniądze wydane na alkohol.
          >
          > Pieniądze to akurat nie jest problem. Niestety... byłaby dodatkowa motywacja.>

          To spójrz na to inaczej - odbierasz je dziecku,
          któremu mogfłabyś odkładać na przyszłość.
    • bananarama-live hydra 13.04.12, 16:58
      Pomyśl, jak może być klawo - jedziesz do lasu, na łąkę, wyciągasz jaja na twardo, chleb, herbatę -
      • aaugustw Re: hydra 13.04.12, 17:15
        bananarama-live napisał:
        > ps do tych jaj jeszcze; majonez,ogórek, pomidor, no i sól
        ___________________.
        A kto popieprzy...!? :-o
        A...
      • hydratacja0 Re: hydra 13.04.12, 23:25
        O, to mi się podoba :)
    • bananarama-live Moja motywacja 14.04.12, 10:05
      to przede wszystkim, zdrowie psychiczne - w końcu spokój.
    • jerzy30 to trudna odpowiedz 14.04.12, 11:50
      motywacja nie jest jedna i nie pojawia sie na te chwile
      motywacja trwa - czsami latami
      to jak przeciaganie liny - kto mocniejszy gorzala czy ja
      zazwyczaj gorzala wygrywa i z czasem wygrywa bez wiekszego wysilku
      poten pokonani i zniecheceni idziemy z gorzala przez zycie - zazwyczaj na cmentarzmnie wtm przeciaganiu pomoglo i AA i terapia jednoczesna
      a motywacja - chyba przewazylo jak mi rodzina powiedziala "spieprzaj z domu" - no myslalem ze ich zamorduje
      pomoglo AA jako motywacja bo zobaczylem zycie bez gorzaly i wspanialych ludzi
      pomogla terapia bo dala mi narzedzia
      • kipur Re: to trudna odpowiedz 17.04.12, 17:16
        zyciegwiazd.onet.pl/1659471,3,dla_siebie_i_dzieci_chce_byc_trzezwa,wywiady.html
      • andalus Re: to trudna odpowiedz 20.04.12, 20:07
        to jak mój malzonek. Chciałnas zamordować za fakt,że chcemy pozbyć się go z domu. Pozbyliśmy się. Trochę tp trwało, bo walczył jak lew. Teraz ,mieszkamy sami a on się leczy z nadzieją,ze wróci ( choć nikt mu jej nie dawał). Dla niego to nadzieja jest chyba motywację.
        • aaugustw Dla Waszego dobra... 23.04.12, 11:03
          andalus napisała:
          > to jak mój malzonek. Chciałnas zamordować za fakt,że chcemy pozbyć się go z dom
          > u. Pozbyliśmy się. Trochę tp trwało, bo walczył jak lew. Teraz ,mieszkamy sami
          > a on się leczy z nadzieją,ze wróci ( choć nikt mu jej nie dawał). Dla niego to
          > nadzieja jest chyba motywację.
          ___________________________.
          Daj sobie i jemu te szanse...!
          A...
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: motywcja 21.04.12, 01:25
      Te radosci sa w tobie, a nie alkoholu czy jego braku. Ja nie pije 2 lata i zadne drobiazgi mnie nie ciesza, uwierzylem w pie...nie AA i roznych jarasow i augustow ze jak przestane pic i uwierze w sile wyzsza to mi 'przejdzie'- i nie przeszlo i stracilem lata zanim sie przekonalem, ze musze nad soba pracowac i to ciezko, ale nie na zasadize mydlenia oczu, tylko naprawde.
      Jak masz problemy z brakiem radosci zycia czy stresem, to musisz zmienic myslenie, nawyki, fizyczne zachowania, sposob oddychania nawet, ale jak chcesz to idz do AA i modl sie do sily wyzszej moze i ci pomoze, niektorym pomaga, mnie jednak nie pomoglo, wiec badz przygotowana.
      Musi byc szczere i oparte na prawdzie i prawdilowej pelnej diagnozie- a nie bajkach z wielkiej ksiegi z 1934 roku.
      • aaugustw Blad w sztuce... 23.04.12, 11:05
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > Te radosci sa w tobie, a nie alkoholu czy jego braku. Ja nie pije 2 lata i zadn
        > e drobiazgi mnie nie ciesza, uwierzylem w pie...nie AA i roznych jarasow i augu
        > stow ze jak przestane pic i uwierze w sile wyzsza to mi 'przejdzie'- i nie prze
        > szlo i stracilem lata...
        _________________________________________________.
        Robisz gdzies blad Beka...!
        Mamy kwiecien, zacznij od Kroku Czwartego i odwaznego obrachunku moralnego (SIEBIE...!)
        Zobaczysz swoje wady charakteru, ktore sa tego przyczyna...!
        A...
    • hydratacja0 Re: motywcja 05.06.12, 12:59
      Kilka tygodni to trwało zanim się zdecydowałam i poszłam na mój pierwszy miting AA. Nie wydarzyło się nic dramatycznego w ostatnim czasie. Po prostu postanowiłam w końcu zachować się jak osoba dorosła i zacząć działać. Bałam się ogromnie, ale zostałam bardzo ciepło przyjęta. To spotkanie mnie podbudowało. I to bardzo. Już czekam na następne.
      • aaugustw Re: motywcja 05.06.12, 15:30
        hydratacja0 napisał(a):
        > Kilka tygodni to trwało zanim się zdecydowałam i poszłam na mój pierwszy miting
        > AA. Nie wydarzyło się nic dramatycznego w ostatnim czasie. Po prostu postanowi
        > łam w końcu zachować się jak osoba dorosła i zacząć działać. Bałam się ogromnie
        > , ale zostałam bardzo ciepło przyjęta. To spotkanie mnie podbudowało. I to bard
        > zo. Już czekam na następne.
        __________________________________________________________.
        Z wlasnego (i innych) doswiadczenia wiem, ze b. pomocnym jest pojsc
        na pare innych Mityngow AA a potem dopiero zdecydowac sie i wybrac
        ten swoj macierzysty Mityng na ktorym poczujesz sie najlepiej, choc na
        pewno wiesz takze juz o tym, ze jakim bedzie kazdy nastepny Mityng AA
        zalezec to bedzie takze (a moze nawet i przede wszystkim) od Ciebie...!
        Powodzenia i tak trzymaj...! ;-)
        A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka