margott70
24.05.12, 09:06
Na początku trochę się wytłumaczę. Ja z tych niekłótliwych, niekonfliktowych, ale też nie ulegających prowokacji ( możesz to Auguście nazwać identyfikacją ). Pisząc pierwszy post wcale nie potrzebowałam rady jak radzić sobie z Moim Uzależnionym Mężem ( żeby nie było ,że od alkoholików go wyzywam). Tak naprawdę to potrzebowałam rady jak poradzić sobie z depresją, która przytrafiła mi się pierwszy raz w życiu. Nie poradziłam sobie ze świadomością-przestał pić jest gorzej. Nie bardzo radziłam nawet sobie z tym ,że sobie nie radzę. I nie jestem taka początkująca jak się wydaje. Trochę już się połętam po tym łez padole i trochę czytam. Internet też. Podziękowałam grzecznie zahir, bo się pofatygowała , dołączyła linki.I nie spędziłam 22 lat w męczarni. Całkiem nieźle sobie radzę. Pracuję, nawet nieźle zarabiam, ba nawet zdarza mi się rozmawiać z moim mężem :). No i poszłam do Al-anon. Uspokoiłam się i przestałam się szarpać, a tego mi było trzeba. Pozdrawiam wszystkich :) Nauczyłam się przy okazji jednej rzeczy. Cokolwiek nie napiszę i tak połowa zrozumie to opatrznie:)