ol_e
07.06.12, 15:19
Witam Was, chcę dołączyć do grona i na wstępie wybaczcie, ale muszę to napisać. Żeby kiedyś odnaleźć to i nie zapomnieć.
Piszę do Ciebie ten list, ponieważ nie chcę już z tobą rozmawiać. Nie potrafię. Mam już dość bycia w układzie, który skutecznie wprowadziłeś w nasze życie. Układzie, który mnie rani jako człowieka, partnera i jako alkoholiczkę. Mam dość toksycznego układu, w który dałam się wplątać (zapominając jakim manipulatorem potrafi być alkoholik). Odkąd jestem trzeźwa (2 lata) wiecznie mam do czynienia z kłamstwem. Nie doświadczyłam miłości, szacunku i partnerstwa. Mówią DOŚĆ! Liczyłam na opamiętanie tłumacząc sobie, że można żyć trzeźwym, godnym i szczęśliwym. Tobie przeszkadzało moje szczęście, moje radzenie sobie z życiem, moja terapia i moi trzeźwi przyjaciele. Kpina z jaką odnosiłeś się do bliskich mi, trzeźwych osób bardzo mnie bolała. Nie będę rywalizować z alkoholem i narkotykami, bo nie mam z nimi szans. Nie chcę... Mam dość twojego wiecznego zmęczenia, zmienności nastrojów i wszech obecnych kłamstw. Mi w krew weszła trzeźwość, tobie kłamstwo. Nie mam do Ciebie żalu, jesteś chory, bardzo chory, jednak wyczerpałam wszelkie drogi i pomysły na to, jak ci pomoc. Klub abstynenta- NIE!, AA-NIE! W końcu terapia... NIE!
Mam czyste sumienia, zrobiłam wszystko. I chcę, żebyś na koniec wiedział, że ja jestem pełna pokory do tego, z czym ty tak się siłujesz. Życzę Ci, byś jak najszybciej poległ i zrozumiał, bo stracisz życie człowieku...Siejesz spustoszenie swoim zachowaniem, życie z kimś takim to koszmar, tym bardziej, że ja muszę przede wszystkim pamiętać o sobie!
Przepraszam, musiałam.
pozdrawiam