pysia83
23.07.12, 10:58
Cieszę się, że trafiłam na to forum. Może tu odnajdę odpowiedzi na dręczące mnie pytania bo czuję że zaczynam wariować z niepokoju. Chodzi o picie alkoholu, który stanowi dla mnie problem. Chyba. Do końca nie wiem bo nie wiem gdzie jest ta granica do której można pic bezpiecznie a gdzie zaczyna się moja psychoza-panicznie boję się uzależnienia. Pił mój dziadek, wujek, kuzyni, ciocia ale pozwalało im to mimo wszystko prowadzić normalne życie. Czy geny maja wpływ na podatność na uzależnienia? Ja pije w sumie niewiele. W weekend wino z mężem po 2-3 kieliszki wieczorem. Czasami w tygodniu wieczorem kieliszek wina, trochę piwa ale rzadko. Bardzo ważne jest dla mnie niepicie w tygodniu pracy. W weekend też nie tracę kontroli nad tym winem - 3 kieliszki to max. Potem robię się śpiąca i zasypiam. Ale lubie ten nastrój, ten szum w głowie...Teraz byłam na urlopie , tam wszyscy pili od rana( opcje all trzeba wykorzystać:) i tam tez do obiadu wino, do kolacji i po kolacji...ale nigdy do urwania filmu.W ciągu dnia bardzo pilnowałam by być trzeźwa.I teraz mnie to męczy, bo im bardziej myślę o niepiciu tym wiekszą mam ochotę na alkohol. Na nastrój, ten szumek, rozluźnienie. Wpadam w jakąs paranoję. Robiłam testy dostępne w sieci ale nie odpowiadają jednoznacznie. Postanowiłam, że sierpień to będzie mój odpoczynek od picia ale ten fakt mnie troche zasmucił- bo jak to wyjazdy, letnie wieczory przy grillu bez wina?Im więcej o tym myslę, tym bardziej sie nakręcam.Nie wiem czy mam rzeczywisty problem czy bardziej sie nakręcam?