Dodaj do ulubionych

rozwiodłam się z alkolikiem i ....

11.10.12, 10:15
tak rozwiodłam się po latach, po wycofywaniu pozwu, po wielkich obietnicach. wiedziałam, że to jedyne lekarstwo na to aby otworzył oczy a jeszcze bardziej żeby oczy otworzyła jego rodzina. wrócił ( a w zasadzie ja go wywiozłam) do rodzinnego miasta. pomogłam znależć się w szpitalu na leczeniu odwykowym. cała rodzina jest dopiero teraz zaangażowana w jego leczenie. wcześniej słuchali mnie jednym uchem a drugim wypuszcali nie rozumiejąc tego co się dzieje i co ja przeżywam. nie docierały do nich informacje że po prostu zapije się na śmierć a ja wykonam telefon, że to się stało. rozwód otworzył im oczy a być może jemu uratował życie. nie wiem czy przestanie pić jak wyjdzie, osobiście mu nie wierzę ale dobrze życze bo ma dopiero 35 lat
czasem do mnie dzwoni, próbuje nawiązać kontakt (zresztą mamy dziecko), ale ja jestem zła na te telefony, nie chcę z nim rozmawiać, nie chcę słuchać jego obietnic jak to on się poprawi i jak bardzo chciałyby do nas wrócić. te obietnice na mnie nie działają. nie ufam mu, nie wierze w ani jedno słowo. siedzi we mnie złość, ogromna złość, żal, że tak postąpił, że mnie nie słuchał, że nie podjął leczenie wtedy kiedy mi jeszcze zalezało. wiem pomyśliście że jestm zimną suką, że nie potrafię zrozumieć, że człowiek ma prawo zbłądzić. rozumiem, i wiem, że to choroba, ale nie potrafię wybaczyć i zapomnieć tych wszystkich słów i sytuacji. jestem zła, że zabił we mnie uczucie, którym go darzyłam, że w pewnym stopniu zniszczył dzieciństwo dziecku (bo nie ma ojca), że zniszczył moje życie rodzinne.
nie wyobrazam sobie z nim życia pod jednym dachem, nawet gdybym miała to zrobić dla dziecka (często pyta dlaczego tata tu nie mieszka, a ja nie wiem co powiedzieć, teraz jest w szpitalu tak mówie). wydaje mi się że gdbym ponownie weszł do tej rzeki to za każde niepowodzenie winą obarczałbym jego
nie wiem skąd tyle żalu we mnie. jest ktoś kto był w podobnej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 11.10.12, 10:51
      an-dla napisała:
      > ... osobiście mu nie wierzę ale dobrze życze bo ma dopiero 35 lat
      > czasem do mnie dzwoni, próbuje nawiązać kontakt (zresztą mamy dziecko)...
      > ... siedzi we mnie złość, ogromna złość, żal, że tak postąpił, że mnie nie słuchał,
      że nie podjął leczenie wtedy kiedy mi jeszcze zalezało. wiem pomyśliście że
      jestm zimną suką, że nie potrafię zrozumieć, że człowiek ma prawo zbłądzić.
      rozumiem, i wiem, że to choroba, ale nie potrafię wybaczyć i zapomnieć tych
      wszystkich słów i sytuacji. jestem zła, że zabił we mnie uczucie, którym go
      darzyłam, że w pewnym stopniu zniszczył dzieciństwo dziecku (bo nie ma
      ojca), że zniszczył moje życie rodzinne.
      > nie wyobrazam sobie z nim życia pod jednym dachem...
      > nie wiem skąd tyle żalu we mnie. jest ktoś kto był w podobnej sytuacji...
      _____________________________________________________________.
      Prawdziwa z Ciebie musi byc kobieta...! ;-)
      Pelna energii i konsekwencji tam gdzie to potrafisz i tam gdzie to jest w
      Twojej gestii i mocy, ale sa sprawy na ktore nie masz wplywu, do takich
      naleza Twoje uczucia... - Nimi nie mozna kierowac... - Ale, jest pewne "ale":
      Tam gdzie tyle zalu, zlosci a nawet nienawisci, itd. tam dalej sa Uczucia przez
      duze "U"...
      Jestem trzezwym alkoholikiem od "nastu"-lat. Kiedy znalazlem sie na terapii
      moja zona zachowywala sie w bardzo podobny sposob... - Nasze malzenstwo
      bylo w rozpadzie, mowilismy o rozwodzie. Dyskusjom tym towarzyszyly
      negatywne uczucia...
      Dzisiaj wszystko to obrocilo sie o 180°, ale na to potrzeba bylo czasu i obopolnej
      zgody (i jej odwagi, bo wiare we mnie stracila dawno), aby wszystko zaczac od
      nowa, dla siebie i dwojki dzieci...!
      A...
      • an-dla Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 11.10.12, 10:57
        może masz rację... czas jest najlepszym lekarstwem..
        • aaugustw Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 11.10.12, 11:31
          an-dla napisała:
          > może masz rację... czas jest najlepszym lekarstwem..
          ___________________________________________________________.
          Dla milosci najwiekszym wrogiem jest obojetnosc, a tej Ty nie masz...! ;-)
          Moja sugestia: Nie zmuszaj siebie do niczego... - Pozwol czasowi byc
          Twoim "doktorem"...
          A...
          Ps. Znam wiele udanych rodzin, ktore zyja bez slubu, albo po rozwodzie...! ;-l
    • dogrose Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 26.10.12, 22:24
      Witaj!
      Doskonale Cię rozumiem. Czuję się podobnie. Podjęłaś słuszną decyzję. Ja zdecydowałam się zbyt późno. Jeszcze nie złożyłam wniosku, ale wiem na pewno, że to zrobię. Kiedyś będziesz musiała wytłumaczyć dziecku dlaczego tata z Wami nie mieszka. Być może będzie to łatwiejsza rozmowa niż ta, którą musiałam przeprowadzić, gdy moje pełnoletnie już dzieci powiedziały: Mamo, my już nie mamy siły - zrób coś żeby zniknął.
      Powodzenia
      • deoand Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 26.10.12, 22:38
        I tak oto wśród przyjaciół psy zająca zjadły i człowiek chory , którego najbliżsi czcili i uwielbiali niemal a dziecko kochało niemiłosiernie został po prostu wyrzucony na śmietnik wśród pieśni pochwalnych na jego cześć . A niech zdycha !

        Nic dodać -nic ująć , po prostu prawo życia !
        • wiesj23 Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 27.10.12, 06:22
          samo życie deo
          ja alkoholik certyfikowany doskonale rozumiem takie sytuacje
          a te pieśni pochwalne to śpiew przeszłości bo od początku to były pieśniami nadziei
          po 3 roku trzeźwości podobno alkoholik otwiera jedno oko a ja chyba patrzę dwoma i widzę jakie pogmatwane mogą być relacje międzyludzkie
          czasem a nawet bardzo często jednym rozwiązaniem to przecięcie tego węzła
          samo życie czyli parada karzełków
        • aaugustw Samo zycie...! 27.10.12, 09:45
          deoand napisał:
          > I tak oto wśród przyjaciół psy zająca zjadły i człowiek chory , którego najbliż
          > si czcili i uwielbiali niemal a dziecko kochało niemiłosiernie został po prostu
          > wyrzucony na śmietnik wśród pieśni pochwalnych na jego cześć . A niech zdycha!
          >
          > Nic dodać -nic ująć , po prostu prawo życia !
          _______________________.
          Przestal byc "dochodowy"...!
          Samo zycie...! :-(
          A...
          • wiesj23 Re: Samo zycie...! 27.10.12, 10:36
            "dochodowy"..
            nic dawał/a raczej dodawał zgryzoty,frustracji itp itd/ a wszystko zabierał
    • an-dla Re: rozwiodłam się z alkolikiem i .... 19.11.12, 13:58
      5.11. opuścił szpital ( był na 6 tygodniowej terapii) a wczoraj był już pod wpływem - złapany, nie wiem w ilu sytuacjach nie był złapany, ręce mi opadły jak to wczoraj usłyszałam...
      • elfkabezhaltera Jedna trzecia 19.11.12, 15:33
        Po dobrym odwyku jedna trzecia NIE MA zapicia w ciągu 24 miesięcy.
        Niektórzy zaczynają pić już w drodze do domu ...
        Tak już jest.
        • grazkavita Re: Jedna trzecia 19.11.12, 18:30
          Uwierzyłaś, że się to zmieni, a tu nic...Chciałoby się zaśpiewac : Matka głupich cię nazwali, nadziejo Ludzie podli, ludzie mali , nadziejo!" Czy on wie , że miałas nadzieje, może trzeba mu prosto w sznupe to wykrzyczec? Moze nie zdaje sobie z tego sprawy, ze tak bardzo Cie rani? Może myśli, że to tylko Jego sprawa....
          • deoand Re: Jedna trzecia 20.11.12, 00:08
            Czyli jak sie nie dasz wmanewrować w żadne alanony i inne tam kontakty z AA to masz problem z głowy . Był pijak -nie ma pijaka tylko przypadkiem nie zafunduj sobie kolejnego alkoholika .
            • margott70 Re: Jedna trzecia 20.11.12, 08:15
              Ja to się nie chcę czepiać, ale zdaje się, że się z nim rozwiodła? To miało być tak na próbę i dalej dzielimy włos na czworo?
              • grazkavita Re: Jedna trzecia 20.11.12, 08:53
                Rozwód to bitwa, ale niekoniecznie taka, która kończy wojnę...Jak to mówią serce nie sługa...W Małym Księciu jest powiedziane, że gdy się kogoś oswoi to się jest za niego odpowiedzialnym i to jest prawda....
                • margott70 Re: Jedna trzecia 20.11.12, 10:26
                  grazkavita napisała:

                  W Małym Księciu jest powiedziane, że gdy się kogoś oswoi to się j
                  > est za niego odpowiedzialnym i to jest prawda....
                  A to świetna rada dla koalki.
                  • grazkavita Re: Jedna trzecia 20.11.12, 11:35
                    Margott, odpowiedzialnym trzeba być za niego, ale i za siebie....To dopiero jest odpowiedzialne! To jest trudne, tym bardziej gdy się czuje odpowiedzialnym za los uzależnionego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka