Dodaj do ulubionych

alkoholizm zony

IP: 213.129.28.* 07.07.04, 13:01
czy moja zona jest alkoholiczka? nie chowa alkoholu, nie pije w tygodniu, nic
nie zawala z jego powodu, ale zawsze, bez wzgledu na sytuacje, raz w
tygodniu,w weekend jest pijana. czasami lekko, tylko leciutko jej sie placze
jezyk, nastepnym razem na maksa z tzw. zwalem i problemami z chodzeniem.
mam maly metlik z tego powodu, bo jakos specjalnie nie szuka okazji, tylko
tak to po prostu jej wychodzi, tu wypije to jedno piwo za duzo, tam znow
gdzies na imprezie pare drinkow wiecej....
Obserwuj wątek
    • renatal64 Re: alkoholizm zony 07.07.04, 19:18
      Witaj ra,
      nie licz na to ,że ktoś na podstawie jednego postu postawi diagnozę....
      Piszesz,że żona pije w weekendy. Ja też kiedyś , a było to dawno temu, piłam w
      weekendy, ot tak uważałam, że muszę się odstresować po całym tygodniu pracy,że
      mi się należy chwila relaksu. Później ta chwila zaczynała sie w piątek, a
      kończyła w niedzielę wieczorem, jeszcze później przeciągała na poniedziałek,
      czasem i na wtorek. Z czasem zaczynałam pić już w tygodniu z okazji braku
      okazji. I tak dalej brnęłam.. nawet się nie zorientowałam kiedy mówiąc
      górnolotnie alkohol zniewolił moj umysł i ciało. I chyba w końcowym stadium
      mego picia to zniewolenie ciała stało sie nie do zniesienia...Dużo by pisać.
      Ja na Twoim miejscu zaczęłabym sie martwić.
      Pozdrawiam.
      • Gość: koło Re: alkoholizm zony IP: 158.75.34.* 07.07.04, 19:22
        Idź do poradni. Na razie sam. Zapytaj specjalistów.
    • Gość: stachu34 Re: alkoholizm zony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 22:52
      To co napisała Renata,to wszystko prawda.Tak się zaczyna...i to zachowanie żony
      jest niepokojące.
      Puki co spróbuj naturalnych sposobów rozwiązania problemu,spróbuj ją
      przechytrzyć.Na początku imprezy daj jej np. kluczyki od samochodu,i zaznacz że
      dziś zaczyna się twoja pora na drinki...
      • hepik1 Re: alkoholizm zony 08.07.04, 08:43
        Jest oczywiste,że na podstawie kilku zdań o kimś nikt rozsądny nie bedzie
        stawiał diagnozy:jest czy nie jest.Napewno tzw zwały czyli utrata przytomności
        czy popularnie urwane filmy są poważnym ostrzeżeniem.Przecież na chłopski
        rozum-utracenie kontroli i pamięci o tym co się z nami działo-jest wysoce nie
        komfortowe.Za pierwszym razem może być to zrozumiałe-mamy wtedy kilkanaście
        lat-nie znamy siły dzialania alkoholu.Może się to zdarzyć jeszcze raz,dwa -w
        jakiś konkretnych okolicznościach ale nie regularnie i z pełną świadomością,że
        takie coś nastąpi.Ja osobiście przez długi czas się pocieszałem-No tak,nie
        pamiętam,ale przecież nic złego nie zrobiłem,"normalnie" się zachowywałem,nikogo
        nie pobiłem,nikomu nie nawymyślałem ,grzecznie poszedłem spać.W tym utwierdzają
        nas inni-gdy mówimy -Ale nic nie pamiętam -pada pocieszenie-Ale przecież nie
        wyglądałeś na pijanego.Czyli wyciągamy wniosek-Jeśli tak,to przecież nic złego
        się nie dzieje,to nie może być alkoholizm.I myślę,że podobnie dzieje się z Twoją
        żoną.A to co opisujesz,jakich zachowań żona Twoja nie ma-o niczym niestety nie
        świadczy.Aby spocząć na dnie przechodząc poszczególne etapy potrzeba po prostu
        czasu,czasami wiele lat.Faktem jest,że kobiety potrzebują go mniej-taka
        fizjolgia po prostu,choć i tutaj są wyjątki.
        Proponuje zapoznać sie z paroma artykułami,napisanymi w bardzo przystępny sposób:
        pracowniapsychologiczna.republika.pl/alkohol.htm
        a potem podjąc stosowne kroki:)Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka