Dodaj do ulubionych

Byłem alkoholikiem

18.04.13, 03:51
Ponieważ tak mi wmówili. Całe szczęście nie przyjąłem prawdy objawionej, krytycznie poszukiwałem powodu, nie dałem się omamić, poszukiwałem. Nie wyzbyłem się swojej osobowości wymieniając ją na protezę terapeutyczno-aowską. Jestem sobą i nie wiem co to przymus picia. Nie wiem co to przymus nie picia.
Byłem alkoholikiem i nie jestem na cmentarzu. Obce są mi rozterki jałowe.
Żyję i jest mi z tym dobrze.
Po co to piszę?
"Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło".
Obserwuj wątek
    • zdzislaw50 Re: Byłem alkoholikiem 18.04.13, 05:55
      Oj Darku, czyżby Ci odbiło?????
      • alkodarek Re: Byłem alkoholikiem 18.04.13, 10:33
        Zdzisław, to nie jest negacja czegokolwiek. Nie można bezkrytycznie przyjmować tego co mówią inni, choćby było ich miliony. Nie roszczę sobie prawa do przyjmowania jako prawdy co sam głoszę, co wydaje mi się prawdziwe.
        Faktycznie , po 20 godzinach pracy i o 4 rano chyba odbija...
        • aaugustw Re: Byłem alkoholikiem 18.04.13, 19:42
          alkodarek napisał:
          > ... to nie jest negacja czegokolwiek. Nie można bezkrytycznie przyjmować
          > tego co mówią inni, choćby było ich miliony...
          ___________________________________________________________.
          Te "miliony" nie pieprza takich glodnych kawalkow, jak ty to tutaj robisz -
          jako ten drobnopijoczek... - Oni (mam na mysli tych wszystkich chorych ludzi,
          te miliony, ktorzy powrocili do zdrowia w AA), oni przeszli te droge praktycznie,
          nie zadnym teoretyzowaniem ani popisami "bohaterskimi" o cudownym wyleczeniu
          z choroby...!
          A...
          • miskolaj Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 10:33
            szczerze powiem, ze zastanawiało mnie jak się to moze skończyc, nie życzyłam Tobie Alkodarku niczego złego, bo sama w tym piekle byłam i nikomu go nigdy nie zycze, ale frapowało mnie jak może sie skończyc taki eksperyment gdy się pyche alkoholika podkarmo psychotropem, który sprawia, ze na jakis czas znika przymus picia..kiedys pisałam, ze problemem alkoholika nie jest to, ze pije, tylko te problemy natury psychicznej, które Go do picia predysponowały, spodziewałam się zatem rpoznych dziwnych objawow, wiedzac, ze zblokowanie chceci napicia nie załatwi problemu, ale powiem Ci Alkodarku, ze nie spodziewałam się ze własnie Ty, który tak dotklwie doznał tego czym jest choroba alkoholowa wejdziesz tu kiedys na forum i napiszesz, ze juz nie jestes alkoholikiem, tylko Ci to wmówili....chora głowa potrafi zakwestionowac wiele, ale zeby zakwestionowac swoja własną chorobe to musi byc jak to mówi moja córka "gruba faza". zachowujesz się jakbys ten baclofen brał na wysypke uczuleniowa:) przykro mi, ze tak się z Toba dzieje mowie to najzupełniej szczerze, nie namawawiam ludzi na mitingi, na przyjecie dorgi rozwoju duchowego, bo odkad postawiłam krok 3 tego programu wiem, ze nic nie jest w moich rękach, ze nie ja tu decyduję, więc i Ciebie nie bedę przekonywała, ze wisisz nad przepaścia własnego szaleństwa, tak jak i ja wisiłam i kazdy inny alkoholik, widac sam musisz jeszcze wiele doświadczyć,
            osobiście uważam, ze najtrudniejszym krokiem na dordze do zdrowienia jest przestac ufać swojej chorej głowie, to chyba alkoholikom przychodzi z najwiekszym trudem, by pozegnac Boga intelektu, przestac pic? ok, ale reszta musi byc po mojemu....i to jest zrodło i przyczyna niepowodzen, ostatnio chyba o to pytałam w jakims watku tutaj, dzis znam odpowiedz, Bog pokazał mi to wyraznie na przykładzie mojej własnej głowy, gdy tylko próbowałam znowu wznosic na piedestał swój nieposkromiony intelekt, od ręki wracały do mnie obłęd mojego umysłu, pycha,i na koniec upadek, ja jednak dzielnie całymi latami upadałam i wstawałam wierząc, ze wstaję dzięki mojej sile i mojemu rozumowi, ile lat musiało upłynąc bym pojęła, ze to co uważałam podniesieniem się z kolan było moim jeszcze wiekszym uapdkiem, ze Pan BÓg musi bardzo mnie kochac skoro pozwalal mi tak długi ciwczyć te wszystkie nie powodzenia nie karzac mnie tylko idac ze mna ramie w ramie i wierząc ze kiedys zechce poczuc ta jego obecnosc:)
            miesiacami obserwowałam obłed w głowie innych alkoholikow, nie wiedziałam wtedy jeszcze, ze w mojej głowie jest ten sam obłed, wszak byłam wyjatkowa:) wiedziałam przeciez, ze bedąc istota rozumna, wykształcona poradze sobie z ta choroba lepiej od innych, ja wielka pani psycholog, filozof:) jednak pewnego dnia mój obłęd rzucił mnie na kolana wystarczająco mocno, bym pojęła ze to co widze u innych jest również i moim udziałem....
            Alkodarku to czy jestes alkoholikiem to tylko Twoja sprawa i twoja decyzja..napisałes tu prowokacje , która potrzebna jest Tobie nie nam:) ja dobrze wiem kim jestem i kazdy z nas musi to wiedziec sam, przykro mi, tak jak mówiłam, ze tyle Cie juz zycie doświadczyło tylko po to, bys przechodząc cała ta droge na koniec zaprzeczył nawet własnej chorobie, bedziesz musiał wrócic i przebyc ta droge raz jeszcze niestety i to wcale nie zalezy od twojej ani mojej woli....moge jedynie tyle powiedziec, ze Bóg na tyle Cie musi kochac, ze sie nie poddał i pozwoli Ci pewnie upaść raz jeszcze byś mógł wstac naprawde:) czego Ci zresztą zyczę bo radośc z nowego zycia jest wielka nagroda:)
            ps. to było osobiste i tylko do Alkodarka w związku z czym prosze uprzejmie napalonych forumowiczow o nie stawianie mi diagnoz:)
            • pierzchnia Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 14:18
              Alkodarek napisał o stygmatyzacji - zastępowaniu prawdziwej tożsamości taką, która oparta jest na przyjętej regule.

              miskolaj napisała:
              "... bo odkad postawiłam krok 3 tego programu wiem, ze nic
              > nie jest w moich rękach, ze nie ja tu decyduję, więc i Ciebie nie bedę przekony
              > wała, ze wisisz nad przepaścia własnego szaleństwa, tak jak i ja wisiłam i kazd
              > y inny alkoholik, widac sam musisz jeszcze wiele doświadczyć,"

              Ja np. wierzę w przeznaczenie, a to oznacza, że żaden człowiek nie ma wpływu na swój los - bez względu na to czy jest tzw. alkoholikiem czy nim nie jest.
              Ten narkoman, z Medjugorie, też mówił o chorobie, ale nie chodziło o chorą głowę tylko o brak miłości.
              Pisałem kiedyś o spłynięciu informacji - poza wszelką analizą, myślą, pychą, intelektem...
              Takie zjawisko pojawia się wtedy, gdy człowiek wchodzi w pustkę / o niczym nie myśli /.
              Jeżeli wmówisz sobie, że odbieranie przez Ciebie rzeczywistości jest z gruntu fałszywe staniesz się zależna od narzuconych reguł i schematów.
              Alkodarek chce być od tego wszystkiego wolny, a czy prawdziwym powodem takiego zachowania jest zatruty umysł - czas pokaże.

              • aaugustw Pokora... 19.04.13, 15:20
                pierzchnia napisał:
                > Ja np. wierzę w przeznaczenie, a to oznacza, że żaden człowiek nie ma wpływu na
                > swój los - bez względu na to czy jest tzw. alkoholikiem czy nim nie jest...
                _____________________________________________________________.
                ... I takze bez względu na to czy jest tzw. "dobrym", czy "zlym" nie ma nikt
                wplywu na to przeznaczenie... - Nie pomoga zadne tzw. dobre uczynki, aby
                ustrzec sie przed nieszczesciem, ani zadne postepowanie odwrotne (zle)...!
                Tylko ten, kto potrafi przyjac to zycie pokornie, tak jak ono mu sie objawia
                bedzie szczesliwym...!
                A...
                • miskolaj Re: Pokora... 19.04.13, 15:40
                  na jakie przeznaczenie Auguscie???udzieliła Ci się widze stylizacja:)
                  moge spytac w co Ty wierzysz???
                  • aaugustw Re: Pokora... 19.04.13, 16:45
                    miskolaj napisała:
                    > na jakie przeznaczenie Auguscie???udzieliła Ci się widze stylizacja:)
                    > moge spytac w co Ty wierzysz???
                    ____________________________.
                    Naturalnie, ze mozesz spytac...! ;-)
                    A juz powaznie o pokorze (jak w tytule):
                    Jezeli bylbym winny i zostal ukarany albo niewinny i zostal
                    uratowany, wtedy moglbym przyjac, ze Przeznaczenie jest
                    moralnemu Porzadkowi i Regulom podporzadkowane, a ja
                    moglbym wtedy na to poprzez swoja Wine albo Niewinnosc,
                    wplywac i kierowac.
                    Jezeli jednak, niezaleznie od mej winy czy niewinnosci zostane uratowany,
                    podczas gdy inni, niezaleznie czy winni czy nie ida "na dno", wtedy
                    jestem w kazdym przypadku wydany tej Sile "na pastwe losu" i na moja
                    Niemoc do swojego Przeznaczenia, i niezaleznie od mojej winy czy
                    niewinnosci jestem z tymi silami skonfrontowany.
                    Jedynym Wyjsciem wtedy zostaje mi tylko moje Podporzadkowanie
                    sie... - To poddanie sie z wlasnej, nieprzymuszonej woli temu
                    Wszechwladnemu Wspoldzialaniu, ktore okaze sie potem moim
                    szczesciem albo moim nieszczesciem.
                    Przyjecie takiej Postawy, takiego czynnego postepowania nazywam POKORA...!
                    (za pewnym psychoterapeuta, bylym duchownym...!) ;-)
                    A...
                    Ps. A w co wierze, na to pytanie odpowiem Tobie jak sie spotkamy...! ;-)
                    • aaugustw Re: Pokora... 19.04.13, 17:15
                      aaugustw napisał (do Miskolaj):
                      > ... Niemoc do swojego Przeznaczenia...
                      > ... To poddanie sie z wlasnej, nieprzymuszonej woli temu
                      > Wszechwladnemu, okaze sie potem moim szczesciem albo moim nieszczesciem.
                      > Przyjecie takiej Postawy, takiego czynnego postepowania nazywam POKORA...!
                      _________________________________________________________________.
                      Nie dodalem, ze: Pokora jest niezbedna kazdemu alkoholikowi do trzezwienia, a
                      to, ze jestem alkoholikiem (prawdopodobnie od urodzenia), tego ja nie jestem w
                      stanie zmienic...! :-l
                      A...
                      Ps. Zaraz ide na Mityng AA...! ;-)
              • miskolaj Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 15:39
                Pierzchnia napisał:)
                Jeżeli wmówisz sobie, że odbieranie przez Ciebie rzeczywistości jest z gruntu f
                > ałszywe staniesz się zależna od narzuconych reguł i schematów....
                wez to przeczytaj jeszcze raz i pomysł co chciales powiedziec:)
                to jedno drugiemu zaprzecza tak w ogole...człowiek zalezny od narzuconych reguł i schematów to czlowiek który nie zakłada, ze rzeczywistosc mogła by byc inna niz ja odbiera:)
                to tak po pierwsze...
                po drugie Alkodarek nie napisał o stygmatyzacji, tylko napisał, ze mu wmawiano, ze jest alkoholikiem, a Alkodarek jest alkoholikiem tak samo jak ja:)
                mylisz Pierzchnia ze sobą mnostwo pojęc i wychodzi Ci kasza z grochem:)
                dystans do otaczajacego swiata - czyli nie branie wszystkiego za pewnik (a zakładam, ze to miałes na mysli) to coś zupełnie innego, niz odrzycanie faktów...otóz alkoholizm jest chorobą wpisana do rejestru chorób ze wszystkimi objawami itd...studiowałam filozofię i tam własnie bawiliśmy się w takie zabawy, ze stoi krzesło a profesro się pyta skad wiemy, ze to jest krzesło:) to bardzo ciekawe zabawy.....ale jęsli pojsc dalej tym tropem to się bardzo zle kończy, bo w ogóle juz nie ma nic co rzeczywiste - zaczynasz traktowac wszystko jak wytwór swojej chorej wyobrazni....
                możemy i mamy prawo nie godzić się z pewnymi teoriami, ale jak zaczniesz podawazac teorię prawdy to daleko nie zajdziesz:) wtedy się okaze ze kłamstwa nie ma, a kazdy ma swpoja prawde - wyobraz sobie taki swiat:) potrafisz????porzadek prawny itd...cała medycyne i inne nauki:) oraz najlepiej siebie samego:)
                ludzie którzy wypieraja swoj alkoholizm ze swojej głowy, zawsze tłumaczą to tym, ze nie chca być tylko alkoholikami:) a kto powiedział, ze bedąc alkoholikiem przestaje się być kobietą? czy mężczyzna, czy synem, czy ojcem....to jest tak ja ja bym powiedziałam ze nie jestem córka, bo jestem matka:) no groch z kapusta...wiesz jak ktos ma raka, to nie znaczy, ze jest rakiem:) tylko chorym człowiekiem i od wmawiania sobie, ze jeste zdrowy na pewno nie wyzdrowieje:) i z alkoholizmu tez nikt nie wyzdrowieje jak sobie bedzie wmawiał, ze to inni mu wmawiaja ze jest alkoholikiem:) to tylko alkoholik cos takiego może wymyslic:)
                straszne piszesz fanaberie bez przemyslenie więc cieżka wtedy rozmowa:) od wszystkiego wolny człowiek to jaki to człowiek???wybiera sobie od czego jest wolny czy w ogóle jest wolny....zeby mowic o wolnosci trzeba definicje wolności uzgodnic najpierw...a nie pieprzyc jak porażony pradem:) wolny człowiek co ma zone??? woln człowiek co ma dzieci??? wolny człowiek co do pracy musi chodzic??/ od jedzenia wolny?? oddychac musi???gdzie jest kres tej wolnosci???od pojęc wolny?? jak bedzie chory na inna chorobe to tez powiesz ze to stygmatyzacja i bedzie wolny od leczenia?? do lekarza chodzi taki wolny człowiek??czy jest wolny od innych chorób???widzisz ile w tym absurdu co Ty gadasz w ogóle?? Alkodarek przestał pic bo brał psychotropy??? czy Ty to uwazasz za przejaw wolnosci??? ze człowiek stargany piciem na wszystkie sposoby w zaden sposob sobie ze soba nie poradził nad soba nie zapanowała i nagle jest wolny i zdrowy???na tym nieszczęsnym forum zaczyna się robic istne wariatkowo:) moze zacznijmy rozmawiac o tym czy jestesmy uzaleznienie, czy chory swiat nam to probuje wmowic wszystkim:) najlepiej by było jakby sie chore głowy za filozofowanie nie brały, bo to mozna tylko sobie biedy narobic...
                Alkodarek ma tylko jeden problem teraz, zadziałały u niego mechanizmy zaprzeczenia i iluzji i to się stało, nie on pierwszy nie ostatni a on sam pewnie dobrze wiedział, zanim zapomniał jakie to jest niebezpieczne...za 2 miesiace albo 4 bedzie na 100 procent swiecie przekonany, ze skoro nie jest alkoholikiem to sie moze napic, bo mu wmaiwano tylko ze jest chory i sie napije:( bo jego głowa juz sie pieknie do tego przygotowuje...d;laczego?? bo się nie leczy, a w terapii i Aa widzi całe zło - co zreszta w tym watku napisał niestety jasno i wyraznie:( a Ty piszesz tutaj jakies bzdury zamiast chłopem potrzasnac zanim bedzie za pozno, wsadz sobie te swoje filozofie miedzy ksiazki, bo Ci logiki brak w jednym zdaniu zaprzeczasz naraz temu co piszesz:)
                rozumiem, ze Ty nie masz wpływu na swól los...wpisz sobie w necie jak się nazywa takie przekonanie:) bo na to jest nazwa konkretna...ja jednak mam wpływ na swój los i nawet na los innych ludzi - swoich dzieci itd....chocny taki czy umra z głodu czy je nakarmie i dalej pisac nie bede bo widze, ze schizofremia na forum sięgnęla zenitu:(
                • pierzchnia Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 16:07
                  Prosisz o niestawianie diagnoz, ale sama je stawiasz.
                  Nigdy nie oceniam człowieka po tym, co mówi o sobie i innych - pisałem już czym się kieruję.

                  > to jedno drugiemu zaprzecza tak w ogole...człowiek zalezny od narzuconych reguł
                  > i schematów to czlowiek który nie zakłada, ze rzeczywistosc mogła by byc inna
                  > niz ja odbiera:)

                  Pisałem, w nawiązaniu do wypowiedzi Alkodarka.
                  Innymi słowy - każdy angaż stanowi ślepą uliczkę ponieważ zaczynasz przejmować coś, co nie jest Twoje.

                  Wierzę w przeznaczenie, ale ta wiara nie wynika z założenia.

                  "Mustafa był jasnowidzem, ale polskim jasnowidzem i los zbiorowy dotyczył go tak samo, jak każdego innego. Dane mu było przeżyć wszystko, co przeżywała większość Polaków jego pokolenia. Ze swojego szczególnego punktu widzenia obserwował zachowania ludzi, którzy w czasach zagrożenia odwiedzali go częściej niż dotychczas. Czasy wojenne zrodziły bohaterów, ale i zdrajców; bojowników, ale i kombinatorów. Był to ten szczególny okres, kiedy częstokroć czuł się zwolniony ze stosowania swojego kodeksu postępowania. Z całą świadomością kłamał, mnożąc sugestywnie słowa pociechy i otuchy. W ten sposób dał wielu ludziom siły do przeżycia piekła wojny.
                  Oszustwo, jakiego dopuścił się w końcu października 1943 r. napawało go szczególną dumą. Rozłożył wówczas karty młodej kobiecie, sierocie. Dziewczyna była na świecie kompletnie sama, czuła się nikomu niepotrzebna. Koleżanki biurowe namówiły ją, aby odwiedziła Mustafę i zasięgnęła porady.
                  Z kart wynikało, że w listopadzie nastąpi kres jej życia. Jak jej to powiedzieć?
                  - 11 listopada tego roku nastąpi w życiu pani wielki przełom. Od tego dnia rozpocznie pani nowe, piękne i bardzo szczęśliwe życie. Bez żadnych.... Tak, 11 listopada to najszczęśliwszy dzień w pani życiu - powiedział jasnowidz.
                  W południe 11 listopada koleżanki biurowe dowiedziały się, że panna Basia zginęła przed własnym domem, przeszyta kulami z automatu. Niemcy, goniąc jakiegoś mężczyznę, strzelali na oślep."

                  To oczywiście tylko kropla w morzu takich przypadków.




                  • miskolaj Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 22:11
                    stawainie diagnoz w sensie :wyzwisk" o to mi chodziło:) nie o rozmowe, zawsze jak swoje sady wygłaszamy i przekoanania i to w co wierzymy to uz jest w pewnym sensie diagnoza, chodziło mi raczej o wyzwiska jakie tu czasem padaja - zle to ujełam...
                    niestety nie pogadam z Toba o jasnowidzach, bo w nich nie wierze podobnie jak we wrozki inne takie..
                    wiara w przeznaczenie mi nie przeszkadza, ale widzialam kilka przypadkow jak była szkodliwa, jesli człowiek zakłada, ze godzi się ze swoim losem to ja to rozumiem, takie traktowanie przeznaczenia", ale jesli zakłada ze nie ma wolnej woli to już jest dla mnie niezrozumiale, mi osobiscie kojarzy się z pozbyciem się odpowiedzialnosci za swoje zycie, za swoje wybory i wartości.....po co się o coś strac i zabiegac skoro na nic wpływu nie mamy?? ja wiem, ze nie ja decyduje o kolejach swojego losu, ale w wielu kwestiach Bóg dał mi wolna wolę, nawet po to bym wybierała śmierć albo zycie, trzezwośc albo pijanstwo itd....nie lubię słowa przeznaczenie, głeboko wierze, ze Pan Bóg nie wybiera sobie ludzi do których wyciaga rekę jak napisał August, wierzę, ze każdy człowiek ma prawo wybrac w pewnych kwestiach, dostajemy pomoc, znaki, Bog w nas wierzy a co my z tym zrobimy to już jest nasze, chocby w kwestii wiary...
                    angazowanie się nie znaczy dla mnie przejomowanie tego co nie jest moje,mogę mowic o tym co moje jak kazdy, to co przejmuje to już moj wybór i moja odpowiedzialnosc:)
                    • pierzchnia Re: Byłem alkoholikiem 19.04.13, 23:05
                      Skoro nie wierzysz w jasnowidzów to chociaż uwierz w Dynamo:
                      www.youtube.com/watch?v=hrylDOSFbMk
                      Człowiek nie dopuszcza do siebie takiej możliwości - uważa, że ma wpływ na własne życie posiadając tzw. wolną wolę.
                      Chrystus przepowiadał ludziom to, co ich czeka w przyszłości - Piotrowi, że się zaprze, Pawłowi rodzaj śmierci od jakiej miał zginąć.
                      Czytałem kiedyś o facecie, który każdej nocy,przez dwadzieścia lat, śnił o tym samym - o człowieku w turbanie.
                      Twarz tego człowieka ze snu była mu znana do tego stopnia, że mógłby ją narysować.
                      Po dwudziestu latach gość był na jakimś lotnisku i nagle obok niego przeszedł ów człowiek ze snu - kiedy go zobaczył to od razu zemdlał.
                      Od tego momentu sen już się nie pojawił.

                      • miskolaj Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 09:52
                        nie uwierze ani w dynamo, ani w jasnowidza ani nawet w dyno mena:)
                        ja wierze w Boga i za kazdym razem jak słucham kazania słysze tam, ze Pan Bóg chce by zmieniała się w dobrego człowieka bym mu ufała i bym w niego wierzyła, słysze tez ze mam sie i potencjał by z jego pomoca wpływac na zycie swoje i innych ludzi i w to wierze, ale nie kwestionuje tego w co wierza innym, na tyle bowiem jestesmy szczesliwi ile sobie postanowimy i Ty widzisz wierzysz w cos moca swojego rozumu i intelektu - to jest własnie Twój wybór, ze wszystkich rzeczy które widzimy i pojmujemy kazdy sobie wybiera przedmiot swojej wiary ja wybieram Boga...
                        • pierzchnia Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 10:52

                          Dla mnie możesz nawet nie wierzyć, w istnienie prądu elektrycznego.

                          miskolaj napisała:
                          "... Ty widzisz wierzysz w cos moca
                          > swojego rozumu i intelektu..."

                          Całkiem na odwrót - to, co wyczynia Dynamo, rozum nie ogarnia.
                          Jest wielce prawdopodobne, że podpisał pakt z diabłem.



                      • thomi73pl Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 11:47
                        Odpowiadasz na:
                        pierzchnia napisał:

                        "Człowiek nie dopuszcza do siebie takiej możliwości - uważa, że ma wpływ na własne życie posiadając tzw. wolną wolę.
                        Chrystus przepowiadał ludziom to, co ich czeka w przyszłości - Piotrowi, że się zaprze, Pawłowi rodzaj śmierci od jakiej miał zginąć. .."

                        Ja wierzę zarówno w mozliwośc "przewidzenia" *( zobaczenia jednego z możliwych wydażeż w przyszłosci)- jasnowidztwa.. jak i w wolny wybór..

                        - TO BARDZO PROSTE,. ale to nie temat tego wątku..

                        CHRYSTUS TEŻ MÓWIŁ O PRZYPADKU.. !!!!

                        ( wytłumaczenie zdarzenia kiedy zawaliła sie na ludzi wieża)

                        I MATEMATYKA TEZ DOPUSZCZA ROLE PRZYPADKU !!!!
                        • alkodarek Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 12:43
                          Dziękuję za troskę. Dla uspokojenia obaw, jeśli takowe ktoś miał, nie postradałem zmysłów, nie chodzę na haju, doskonale wiem co mnie otacza, baclofen nie zrobił ze mnie psychola bądź idioty, tym bardziej nie uzależnił ( bo nie jest psychotropem ) ponieważ ponad dwa miesiące nie przyjmuję tego leku i nie szukam go z obłędem w oczach :)
                          Jest nawet ładna pogoda, jutro ma nie padać ( chociaż będzie tylko 12-15 st. C.), więc ogarnę maszynę przed jutrzejszym rozpoczęciem sezonu. Może wieczorkiem znajdę czas dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o sobie ze zdumieniem przecierając oczy.

                          ps. Co do stygmatyzacji: Wiecie, że w ankiecie otrzymywanej przed honorowym oddaniem krwi pada pytanie " czy jesteś alkoholikiem lub leczyłeś się kiedykolwiek z alkoholizmu" ?

                          Dyskwalifikacja stała - bezwzględne przeciwwskazania do oddawania krwi:
                          ( m.in.)
                          * kiła
                          * osoby uprawiające prostytucję
                          * alkoholizm

                          pewnie zaraźliwe :)))
                    • aaugustw 3 x P: Planowanie, Pokora, Przeznaczenie, ... 20.04.13, 10:35
                      miskolaj napisała:
                      > ... jesli człowiek zakłada, ze godzi się ze swoim losem to ja to rozumiem,
                      takie traktowanie przeznaczenia", ale jesli zakłada ze nie ma wolnej woli
                      to już jest dla mnie niezrozumiale...
                      _________________________________________________________.
                      Postanowilem sie wytlumaczyc i aby byc lepiej zrozumialym porownam
                      to przeznaczenie z moim planowaniem, bo to stoi w scislym zwiazku...!
                      Jako alkoholik (ale nie tylko bo dotyczy to wszystkich), powinienem zyc
                      w dniu dzisiejszym, ale przecie ja musze takze planowac moje zycie, moj
                      urlop, itp. wiec planuje sobie i robie wszystko co w mojej mocy, aby to
                      wyszlo w 100%, ale znajac juz zycie jest to niemozliwe, bo ja nie mam
                      takiej mocy, wiec godze sie potem pokornie z tym moim przeznaczeniem...
                      A...
                      • pierzchnia Re: 3 x P: Planowanie, Pokora, Przeznaczenie, ... 20.04.13, 16:12
                        Dokładnie o to mi chodziło.
                        Takie podejście nie oznacza bierności, ale spodziewanie się niespodziewanego.
                        Pewna studentka, będąc na ostatnim roku, zamierzała się dobrze ustawić - dwa miesiące później coś ją naszło i wstąpiła do klasztoru.
                        Wiele by można o tym pisać...
            • alkodarek Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 20:03
              miskolaj napisała:
              > szczerze powiem, ze zastanawiało mnie jak się to moze skończyc, nie życzyłam Tobie Alkodarku niczego złego, bo sama w tym piekle byłam i nikomu go nigdy nie zycze, ale frapowało mnie jak może sie skończyc taki eksperyment gdy się pyche alkoholika podkarmo psychotropem, który sprawia, ze na jakis czas znika przymus picia..<<<<

              Dlaczego piszesz w czasie przeszłym, sytuacja się rozwija, powinnaś czekać na moment "aniemówiłam" i z radością przywitać moją porażkę w celu potwierdzenia "jedyniesłuszności" terapetyczno-aowskich drogowskazów. Jeszcze nie pora, nie zapiłem i nic nie wskazuje na ten kierunek. Czuję się doskonale i ciągle kieruję swoim życiem, bez 12 Kroków, mitingów, HALT, dzienniczków uczuć, unikania dawnych schematów w postaci miejsc i osób. Nikt i nic nie narzuca co mi wolno a co nie poza własnym poczuciem moralności i sumieniem.
              Pycha nie jest cechą alkoholika, tylko człowieka, wpisywana jest w kodeksy religijne np.
              jako pierwszy z siedmiu grzechów głównych. Jak każdy nie bezrefleksyjny człowiek, rozpoznając w sobie tę niezbyt pochlebną cechę, staram się jej nie ulegać. Jak człowiek nie jak alkoholik. Nie widzę też związku pomiędzy informacją o stanie mojego zdrowia a zjawiskiem nadmiernej wiary we własną wartość i możliwości czy też wyniosłością.

              >... ale powiem Ci Alkodarku, ze nie spodziewałam się ze własnie Ty, który tak dotklwie doznał tego czym jest choroba alkoholowa wejdziesz tu kiedys na forum i napiszesz, ze juz nie jestes alkoholikiem, tylko Ci to wmówili....<<<<

              Wmówili mi nieodwołalność tej diagnozy i stanu rzeczy. Co jest prawdą ale na stan wiedzy tychże specjalistów. Okazało się jednak, że prawda o kiszeniu ogórków nie jest prawdą nieodwołalną co mi wpierano na terapii i AA. Nie mam problemów natury psychicznej, problemy somatyczne powodowały przejściowe problemy psychiczne. Właśnie dlatego, że dotkliwie odczułem różne formy terapii jestem w stanie stwierdzić co i jak na mnie działa. To nie terapeuci i AA pomogło mi wyrwać się z matni, tylko stabilizacja procesów homeostazy mózgu uzyskana za pomocą baclofenu.

              >chora głowa potrafi zakwestionowac wiele, ale zeby zakwestionowac swoja własną chorobe to musi byc jak to mówi moja córka "gruba faza". zachowujesz się jakbys ten baclofen brał na wysypke uczuleniowa:) przykro mi, ze tak się z Toba dzieje mowie to najzupełniej szczerze, <<<
              Fajny element humorystyczny zgodnie ze sztuką krasomówstwa mający podkreślić zasadność stawianych tez. Moją chorobą nie jest uzależnienie, choroba wpędziła mnie w uzależnienie. Nie emocje, ego, uczucia itp. tylko choroba somatyczna mózgu.
              Żadne wpieranie i autosugestia na mnie nie działają, nie daje się zmanipulować na zasadzie „ jestem bezsilny jedyna nadzieja w grupie, terapii, przerabianiu kroków, HALT i innym zaleceniom służącym wyparciu potrzeby picia substancji psychoaktywnej. Jednak bez tych wszystkich mądrości uwolniłem się od notorycznej konieczności przypominania sobie „ mam na imię Darek i jestem alkoholikiem”. Bo właśnie tak działa metoda AA – bez przerwy pamiętaj o nie piciu a jak zapominasz to idź na miting. Bądź czujny- Wróg czuwa. Nie ma się co oszukiwać – tak działa ta metoda. Powtórzę jeszcze raz, nie korzystam z żadnych zaleceń przewidzianych dla Nowicjusza tudzież Prawdziwego Trzeźwego Alkoholika, co robiłem przez ostatnie 7 lat i dalej piłem. Teraz nie piję i jestem szczęśliwym człowiekiem bez alkoholowego stygmatu.
              Pytanie: Jaka metoda okazała się skuteczna?
              Prezentujesz ciekawy sposób współczucia, podkreślając , że nie jest to sarkazm tylko empatia najczystsza. Czego mi współczujesz?
              Braku przymusu picia?
              Uwolnienia od obsesji alkoholowej?
              Trzeźwości myślenia i postrzegania świata?
              Kierowania własnym życiem?
              Spokojnego i szczęśliwego życia rodzinnego?
              Braku huśtawek emocjonalnych?
              Systematyczności i rozsądku w pracy?
              Przeczytanych książek w miejsce przepitych tygodni?
              Spacerów i przejażdżek rowerowych w miejsce alkoholowego letargu?
              Braku strachu przed alkoholem?
              Czego mi współczujesz? Tego, że znalazłem sposób na wyzdrowienie i nie muszę krążyć po forach, terapeutach i mitingach ? Tego, że ten czas mogę przeznaczyć na przyjemne i twórcze życie?

              > bo odkad postawiłam krok 3 tego programu wiem, ze nic nie jest w moich rękach, ze nie ja tu decyduję, więc i Ciebie nie bedę przekonywała, ze wisisz nad przepaścia własnego szaleństwa, tak jak i ja wisiłam i kazdy inny alkoholik, widac sam musisz jeszcze wiele doświadczyć, <
              Jeśli nie chcesz być odpowiedzialna za swoje życie i we własnej bezsilności oddajesz kierowanie nim innym siłom sprawczym, terapeutom i mądrościom aowskim to ok. Twoja sprawa i nie będę Ci współczuł z tego powodu. Ponieważ to jest Twój wybór i choć się z nim nie zgadzam nie będę jakimiś pokrętnymi argumentami udowadniał, że np. podczepiasz się pod innych, wisisz na grupie, bajdurzysz o jakimś mglistym rozwoju duchowym. Nie napiszę też, że boleśnie przekonasz się, że to zła droga ale Siła będzie Cie ratować o ile jej pozwolisz. Lubisz tak, jesteś do tego przekonania – to czyń to, nic mi do tego. Ja tego nie wybieram, znam sposób łatwiejszy i skuteczniejszy. Nie zależy mi na martyrologii. Gdzie Ty widzisz szaleństwo????

              > osobiście uważam, ze najtrudniejszym krokiem na dordze do zdrowienia jest przestac ufać swojej chorej głowie, to chyba alkoholikom przychodzi z najwiekszym trudem, by pozegnac Boga intelektu, przestac pic? <

              Można się poddać Bogu Ignorancji i poprzestać na dogmatach nie poszukując , nie pytając, nie analizując, nie myśląc. „ Ty nie filozofuj tylko przerabiaj Kroki :)

              > Bog pokazał mi to wyraznie na przykładzie mojej własnej głowy, gdy tylko próbowałam znowu wznosic na piedestał swój nieposkromiony intelekt, od ręki wracały do mnie obłęd mojego umysłu, pycha,i na koniec upadek, ja jednak dzielnie całymi latami upadałam i wstawałam wierząc, ze wstaję dzięki mojej sile i mojemu rozumowi, <

              Fajnie odpuścić sobie odpowiedzialność za siebie zdając się na innych. Powierzyć wszystko Bogu, tylko po co Bóg dał nam wolną wolę? Chyba po to aby wybierać co dla nas dobre, bo to co dobre dla nas i drugiego człowieka i Bogu jest miłe. Widzę jednak różnicę w tym że Ty osiągasz szczęście dzięki Krokom i AA powtarzając sobie mantrę o swojej chorobie o której nie możesz zapomnieć nawet na sekundę a u mnie lek spowodował remisję dysfunkcji mózgu powodującą uzależnienie od alkoholu. Widzę różnicę pomiędzy obsesją niepicia a wolnością od symptomów choroby.

              > miesiacami obserwowałam obłed w głowie innych alkoholikow, .... <<<<
              Ilu z nich przyjmowało skuteczną dawkę baclofenu, czy Ty przyjmowałaś baclofen w celu wyleczenia się z choroby alkoholowej? Skoro chcesz tkwić na kolanach przed alkoholem to Twoja sprawa, ja nie mam takiego przymusu. Dla mnie alkohol nie jest zagrożeniem, nie ma nade mną władzy.

              > Alkodarku to czy jestes alkoholikiem to tylko Twoja sprawa i twoja decyzja..napisałes tu prowokacje , która potrzebna jest Tobie nie nam:) <<<<
              Kto to są „my” , czy uważasz, że doświadczenie moje i tysięcy mnie podobnie wyleczonych baclofenem są mniej ważne od jedynie słusznych sposobów terapii behawioralnej połączonej ze sposobem Bila W. ?Kto daje Ci prawo cenzurować moje wypowiedzi stwierdzeniem, żebym zachował ją dla siebie bo „wam” jest nie potrzebna? Skąd ta skłonność do ortodoksji : „ Jedyna słuszna droga to taka jak Nasza, inne drogi nie istnieją i my ich nie potrzebujemy!”

              cdn
              • alkodarek Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 20:04
                > miskolaj napisała:

                >niestety i to wcale nie zalezy od twojej ani mojej woli....moge jedynie tyle powiedziec, ze Bóg na tyle Cie musi kochac, ze sie nie poddał i pozwoli Ci pewnie upaść raz jeszcze byś mógł wstac naprawde:) czego Ci zresztą zyczę bo radośc z nowego zycia jest wielka nagroda:) <

                Wiesz jaki jest plan Boga? Pozwól Bogu samemu decydować, ponieważ również ma wolną wolę.
                Dziękuję za życzenia ale jednak nie będę się poddawał ( bo z niczym nie walczę) a upadku nie przewiduję.
                Jak mogę podsumować Twojego posta? Cóż pełen pokory i empatii to on nie jest a i pycha zagościła gdzieniegdzie. Bardzo wysokie stężenie ideologii aowskiej niebezpiecznie przechyla Cię w stronę ortodoksji w stylu prymusów dyktatury talibów AA.

                ps. Pychą wg Ciebie nie jest oczywiście wiedza absolutna co jest „wstaniem naprawdę” a co „wstaniem na niby” , ponieważ wynika to z samej Wiedzy.

                • aaugustw Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 21:45
                  alkodarek napisał:
                  :::::::::::::::::::::::
                  :::::::::::::::::::::::
                  > Wiesz jaki jest plan Boga? Pozwól Bogu samemu decydować...
                  ... ale jednak nie będę się poddawał ( bo z niczym nie walczę) a
                  upadku nie przewiduję. ...
                  ___________________________________________________.
                  O maaamo, kto by to wszystko czytal, wiec przeskoczylem do
                  drugiej kartki i zaraz rzucila mi sie w oczy ta bezsilnosc i niezrozumienie
                  podstawowej rzeczy...! :-(
                  Aby nasz alkodareczek nie oczekiwal na Godota (na wole Boga), lecz
                  zaczal dzialac i to w sposob trzezwy to podpowiem mu, ze Bog dal nam
                  Przykazania i to jest ta Jego wola, jak mamy postepowac w zyciu...!
                  Co do upadku i nie poddawania sie, no coz pozostawie to bez komentarza...
                  Dobranoc: A...
      • bananarama-live Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 16:02
        Bezkrytycznie nie, ale posłuchać warto i wybrać esencję.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Byłem alkoholikiem 20.04.13, 16:44
      Dobrze jest miec wlasny rozum i zmysl krytyczny, polaczony z otwartoscia i pewna pokora. Kazdy sam zna siebie najlepiej, wiec do slow innych w tym terapeutow mozna miec pewien dystans, acz posluchac i rozwazyc warto, ale bez nakazu dostosowania sie.
      Ludzie z natury lubia schematy, szufladki, proste wzorce, proste wyjasnienia, tak jest i z nalogami, wypisz piec objawow, stworz liste dziesieciu symptomow i zakresl iksem co trzeba (najlepiej tak jak inni, zeby sie nie wychylac).
      Nie mowie, ze pewnych wspolnych symtpomow nie ma, bo oczysicei ze sa, taka jest logika rzeczy, jak sie zbije szyba to poleci szklo, to nie jest jakies tajemne odkrycie tylko prawo natury, tak samo jest z nalogami, istnieja pewna prawa natury, ale w ich ramach natura jednak jest dosc zroznicowana.
      • miskolaj Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 14:41
        Podczas leczenia baklofenem zaostrzeniu ulegają zespoły psychotyczne, schizofrenia, stany
        drgawkowe i stany splątania. U pacjentów w takich stanach lek należy stosować ostrożnie, a pacjent
        powinien pozostać pod ścisłą obserwacją lekarza.
        Po nagłym odstawieniu mogą wystąpić stany lękowe, stany splątania, omamy, stany psychotyczne,
        maniakalne, paranoidalne i drgawkowe, oraz mogą się nasilić stany spastyczne,

        to jest framgment z ulotki baclofenu, z tego co widac z jego działania, nie jest to chyba wit c Alkodarku:) jak coś działa na Twój mozg to ma działanie psychotyczne...między inymi oczywiście...chyba ze uznamy, ze w ulotce kłamia, tak jak w poradniach uzaleznien i w swiatowym spisie chorób:)
        • aaugustw Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 17:25
          miskolaj napisała:
          > Podczas leczenia baklofenem zaostrzeniu ulegają zespoły psychotyczne, schizofrenia, stany
          drgawkowe i stany splątania. U pacjentów w takich stanach lek należy stosować ostrożnie, a pacjent powinien pozostać pod ścisłą obserwacją lekarza.
          Po nagłym odstawieniu mogą wystąpić stany lękowe, stany splątania, omamy, stany psychotyczne, maniakalne, paranoidalne i drgawkowe, oraz mogą się nasilić stany spastyczne,
          to jest framgment z ulotki baclofenu, z tego co widac z jego działania, nie jest to chyba wit c Alkodarku:) jak coś działa na Twój mozg to ma działanie psychotyczne...między inymi oczywiście...chyba ze uznamy, ze w ulotce kłamia, tak jak w poradniach uzaleznien i w swiatowym spisie chorób:)
          _____________________________________________.
          Skopiowalem to sobie i wlozylem do mojej biblioteczki...
          (w realu spotkalem niedawno jednego takiego, ktory liczy
          na baclofen...!) :-(
          A...
          • bananarama-live Re: Byłem alkoholikiem 21.04.13, 21:08
            Moze to dobre w pierwszej fazie, zeby przetrwać. Kiedys jednak leki trzeba odstawić i co, jak świadomość chora nadal.
            • alkodarek Re: Byłem alkoholikiem 22.04.13, 09:29
              Ok, jeszcze raz: Od trzech miesięcy NIE biorę leków. Mój stan się nie pogarsza, wręcz przeciwnie . Pozostałą część relacji znajdziesz powyżej.
              • aaugustw Re: Byłem alkoholikiem 22.04.13, 11:20
                alkodarek napisał:
                > Ok, jeszcze raz: Od trzech miesięcy NIE biorę leków. Mój stan się nie pogarsza,
                > wręcz przeciwnie . Pozostałą część relacji znajdziesz powyżej.
                _____________________________________________.
                Brawo... - Najwazniejsze to nie pic, czyli abstynencja....!
                A to, czy ktos ma predyspozycje do ulozenia sobie zycia
                trzezwego i przyjac "pomoc duchowa", to juz jego wybor
                A...
    • boja55 Jestem alkoholikiem 28.04.13, 18:41
      Też mi to wmówili , bezsilność wobec alkoholu i nie kierowanie własnym życiem było nie do przyjęcia , bo to ja jestem i ja kieruję swoim życiem.W abstynencji trwałem 15 lat , czyli tyle lat nie piłem.W tym okresie pojawiały się głody , sny alkoholowe i choć byłem po nie całej terapii początkowej w głowie mojej pojawiało się pytanie " a może ja jestem alkoholikiem ?" . Dziękuję memu Bogu , że był przy mnie i nade mną czuwał , choć ja od Boga byłem bardzo daleko , że nie zacząłem sprawdzać , a może jestem zdrowy i to wszystko mi wmówili.W AA mówimy " pamiętam lecz nie rozpamiętuję.' .Tak i ja to robię , pamiętam , że jestem alkoholikiem , lecz żyję pełnią życia.Tą pełnie życia dała mi Wspólnota AA i jej program.Już do końca życia chcę powtarzać " jestem alkoholikiem i mam na imię Janusz" bo to będzie oznaczało że nadal jestem we Wspólnocie AA , realizuję jej program i dobry Bóg mnie kocha.
      Ale to jest moje i ja tak mam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka