Dodaj do ulubionych

Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicznie.

02.08.04, 15:20
Przepraszam z góry, ale mój post będzie dość enigmatyczny. Głównie chodzi o to, że ja nie "piję i płaczę" jak wielu - ja piję i czuję się naprawdę spełniony. Nie chodzi nawet o to, by zapomnieć. Rzadko upijam się na umór.
Po prostu: ludzie są milsi, problemy błache, świat piękniejszy. Ogarnia mnie błogi spokój, opuszczają nerwy... jest mi tak dobrze, że łomocze mi serce a radość ściska gardło. Alkohol już psuje mi życie, rodzinę, choć jeszcze nie w wielkim stopniu. Można by rzec; jestem na początku swojej drogi. Nie mam jednak nadziei na pomyślny jej koniec. Mogę się zwrócić o pomoc... tylko, że nie umiem, nie chcę, nie potrafię. To jakby przyznanie się do zbrodni. A ja zawsze panowałem nad swoim życiem. Pomoc = litość. A mnie nic bardziej nie odstręcza jak okazana mi litość. Czuję się wtedy jak śmieć. Jak gówno (za przeproszeniem). Wiem, że ten post właściwie do nieczego nie prowadzi. Sam zdaję sobie sprawę z mojego fatalnego położenia. Ale czasmi muszę/odczuwam potrzebę - by się komuś wygadać. Najzwyczajniej w świecie przyznać. Tak przed wami - jak i przed samym sobą.
Obserwuj wątek
    • Gość: stachu34 Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 21:14
      „Alkohol już psuje mi życie, rodzinę, choć jeszcze nie w wielkim stopniu” -
      przeczytaj to jeszcze raz...
      Jak mocno mataczysz ,czemu zwalasz winę na alkohol? Sam wlewa ci się do gardła?
      Może jednak powinno być tak – „Pijąc alkohol psuje sobie życie, rodzinę, choć
      jeszcze nie w wielkim stopniu”. Aby uzyskać taki pogląd (zdrowy poląd,bo ten
      Twój jest chory)należy już podjąć leczenie. To jest sedno terapii, odkłamać
      myślenie...
      • bialy_plomien Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 02.08.04, 21:32
        Racja stary. Sam sobie psuję. Alkohol to tylko półśrodek. I co to zmienia?
        • wojtech451 Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 02.08.04, 21:39
          bialy_plomien napisał:

          > Racja stary. Sam sobie psuję. Alkohol to tylko półśrodek. I co to zmienia?

          Wprawdzie pytanie nie do mnie ale dorzucę trzy grosze.
          Zmienia bo nazywając rzeczy po imieniu uzmysławiasz sobie, że to co robisz
          zależy TYLKO od Ciebie, to TY decydujesz o swoim życiu a nie alkohol.
          • bialy_plomien Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 02.08.04, 21:48
            A czy właśnie nie do tego zmierzał mój post?
            Czytanie ze zrozumieniem?
            Piszę o tym na samym końcu...
    • wojtech451 Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 02.08.04, 21:20
      bialy_plomien napisał:

      >Przepraszam z góry, ale mój post będzie dość enigmatyczny. Głównie chodzi o
      >to,że ja nie "piję i płaczę" jak wielu - ja piję i czuję się naprawdę
      >spełniony. Nie chodzi nawet o to, by zapomnieć. Rzadko upijam się na umór.

      Kwestia czasu.

      >Po prostu: ludzie są milsi, problemy błache, świat piękniejszy. Ogarnia mnie
      >błogi spokój, opuszczają nerwy... jest mi tak dobrze, że łomocze mi serce a
      >radość ściska gardło.

      Też tak miałem! Ale przeszło w gorsze.

      >Alkohol już psuje mi życie, rodzinę, choć jeszcze nie w wielkim stopniu. Można
      >by rzec; jestem na początku swojej drogi. Nie mam jednak nadziei na pomyślny
      >jej koniec.

      Cieszy mnie, że potrafisz przewidzieć dokąd zmierzasz.

      >Mogę się zwrócić o pomoc... tylko, że nie umiem, nie chcę, nie potrafię. To
      >jakby przyznanie się do zbrodni. A ja zawsze panowałem nad swoim życiem.

      Czas przeszły - czyli wiesz, że już nie panujesz.

      >Pomoc = litość.

      Bzdura! Pomoc = wskazanie drogi.

      >A mnie nic bardziej nie odstręcza jak okazana mi litość. Czuję się wtedy jak
      >śmieć. Jak gówno (za przeproszeniem).

      Jesteś pewien, że będzie ktoś się będzie litował nad alkoholikiem? Nawet gdy
      kocha? Istnieje coś takiego jak "twarda miłość".

      >Wiem, że ten post właściwie do nieczego >nie prowadzi.

      A nieprawda - fakt, że go napisałeś jest pierwszym krokiem ku podjęciu
      następnych, bardziej radykalnych, zmieniających obecną p o g a r s z a j ą c ą
      się sytuację!

      >Sam zdaję sobie sprawę z mojego fatalnego położenia.

      To jest bardzo istotne - świadomość gdzie i kim się jest!

      >Ale czasmi muszę/odczuwam potrzebę - by się komuś wygadać. N
      > ajzwyczajniej w świecie przyznać. Tak przed wami - jak i przed samym sobą.

      I po to między innymi jest to forum. Pisz!
      • bialy_plomien Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 02.08.04, 21:51
        PS: Dzięki za tak obszerne zbadanie tematu...:-)

        "Cieszy mnie, że potrafisz przewidzieć dokąd zmierzasz."

        Miło mi, że ktoś podziela moją opinię:-)
    • Gość: stachu34 pytanie... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 22:05
      „Po prostu: ludzie są milsi, problemy błahe, świat piękniejszy. Ogarnia mnie
      błogi spokój, opuszczają nerwy... jest mi tak dobrze,że łomocze mi serce a
      radość ściska gardło.” Dodaj jeszcze, Jestem pewniejszy - mogę więcej niż mogę,
      odważniejszy... „wciskam gaz do dechy...a na końcu jest drzewo”. (zamierzona
      metafora ,nie ma nic wspólnego z wypadkiem drogowym). To spotkanie jest
      nieuniknione. Alkohol początkowo głaszcze, tuli...aby gwałtownie chwycic i
      rzucić o glebę.Wtedy dusza boli...
      U Ciebie to nic innego jak najzwyklejsze mechanizmy uzależnienia...diagnoza
      wiadoma.
      Zastanów się i odpowiedz na poniższe...
      Ponieważ, piszesz rozsądnie, wydaje mi się, że zdajesz dobie z tego sprawę jaki
      jest twój status. Rozważasz możliwość porzucenia picia, ale czujesz wielki żal,
      że stracisz coś niezwyklego.Prawda?
      • bialy_plomien Re: pytanie... 02.08.04, 23:19
        Rozważam. Czysto hipotetycznie. Bo dla mnie nie ma ratunku. Jestem zbyt dumny. Ps: duma w tym najgorszym słowa rozumieniu. A co do Twojego postu - stracę więcej niż zyskam... Tak myślę. A pewnie się nie mylę....... Zazwyczaj się nie mylę................
        • Gość: kubek Re: pytanie... IP: *.ld.euro-net.pl 03.08.04, 08:06
          dumny ?? nie ma ratunku ?? stracę więcej niż zyskam ?? dwa pierwsze
          stwierdzenia - kłamstwo....ostatnie - prawda...
          pozdrawiam
          • renatal64 Re: pytanie... 03.08.04, 08:48
            Kubku,
            to ostatnie też kłamstwo, tak mi przynajmniej wynika, chyba,że się jeszcze nie
            obudziłam- spałam nie za dużo;-))
            • Gość: kubek Re: pytanie... IP: *.ld.euro-net.pl 03.08.04, 09:02
              pijąc - więcej stracę niż zyskam :))) - prawda , sam jestem przykładem :)
              • renatal64 Re: pytanie... 03.08.04, 20:03
                no co do tego kubku to nie mam wątpliwości:-)
                ale stachu napisal:
                "ale czujesz wielki żal,że stracisz coś niezwyklego.Prawda"
                potem biały płomień napisał:
                "stracę więcej niż zyskam... "
                To dla mnie jakby ta strata odnosila sie do tego czegoś niezwykłego.
                Ale może to z tego upału wszystko..;-))
                Pozdrawiam
        • Gość: mikaszka Re: pytanie... IP: 217.153.124.* 03.08.04, 14:43
          Dumny?... Jak dla mnie to boisz sie i wstydzisz, nic wiecej.
          Poza tym - co tu wlasciwie robisz na tym forum? Jesli jestes szczesliwy i
          stracisz wiecej niz zyskasz to po co ten post? A z drugiej " Sam zdaję sobie
          sprawę z mojego fatalnego położenia". Czlowieku, zrob cos ze soba poki jeszcze
          dychasz. Albo pij i nie placz, ze ci zle, albo wez tylek w troki i gnaj do
          poradni uzaleznien.
        • wojtech451 Re: pytanie... 05.08.04, 20:11
          bialy_plomien napisał:

          > Bo dla mnie nie ma ratunku. Jestem zbyt dumny.
          > Ps: duma w tym najgorszym słowa rozumieniu.

          Taka duma ma swoja nazwę - PYCHA.
          A tak na marginesie uważam, że "biały płomień" po prostu kpi sobie z nas
          wstawiając takie durne teksty. Też sie dałem nabrać.
          P.S.
          Podlewaj swój płomień spirytusem - dobrze się pali i "nigdy nie zagaśnie"
    • bialy_plomien Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 06.08.04, 11:43
      Wcale się z was nie nabijam. To chciałem wyjaśnić, żeby nie było nieporozumień. Ale nie odpisujcie już, jeśli macie mnie obrażać. Więcej na forum nie zajżę - obiecuje. Spotkamy się pewnie z zaświatach, kiedy przyjdzie mi zdechnąć w jakiejś piwnicy, zasikanym, z butelką w ręku. Zobaczymy się po śmierci, kiedy stoczy mnie już do końca alkoholowy rak.
      Dowidzenia.
      • wojtech451 Re: Tylko jak pije - jestem szczesliwy bezgranicz 07.08.04, 18:17
        bialy_plomien napisał:

        >...Spotkamy się pewnie z zaświatach, kiedy przyjdzie mi zdechnąć w jakie
        > jś piwnicy, zasikanym, z butelką w ręku.

        Ale za to "dumny'!

        >Zobaczymy się po śmierci, kiedy stoczy mnie już do końca alkoholowy rak.
        > Dowidzenia.

        A po co? Ja nie mam zamiaru spotykać się z "hipotetycznie dumnym płomieniem
        stoczonym przez alkoholowego raka" - czyli faceta, któremu "duma" przyćmiła
        zdrowy rozsądek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka