jamowieslyszysz
20.12.13, 01:30
witam,
znalazlam sie, juz teraz w jasnej dla mnie sytuacji: bez jakichkolwiek wahan czy watpliwosci- zostawiam aktualnego partnera (mamy rocznego syna). znamy sie 4 lata, on ma za soba burzliwa przeszlosc (wiezenie), ja w zyciu nie mialam stycznosci z takimi ludzmi.
jestesmy po wspolnej terapii, on chodzi na swoja (nie przynosi efektow, bo chodzi w kratke), ja jestem na swojej (efekty widze ogrooomne). kilka dni temu, nakrylam do na opalaniu fifki w lazience, a przedwczoraj, przy sprzataniu, znalazlam wage z zawinietym bialym proszkiem. wiadomo, co to jest. wyprowadzam sie na dniach, bo oczywiste jest, ze z nim nie bede mieszkac, a mieszkanie nalezy do niego. pytania mam do was:
- w sytuacji znalezienia wiadomych rzeczy, mialam dwa wyjscia- spuscic w kiblu, albo zadzwonic po policje, (skonczylo sie tak, ze zadzwonilam do jego siostry, ktora to wziela, w obu przypadkach moglam to JA miec problem. ze parner, to oczywiste, ale i mnie by sie dostalo. przypominam, ze mamy synka. czy to byla dobra decyzja? troche jest w we mnie taka mysl, ze przydaloby mu sie wiezienie, chociaz kilkuletni pobyt w nim jak widac, nie zresocjalizowal.
- porobilam zdjecia na wszelki wypadek, czy to moze byc wiarygodny dowod w sadzie? nie chce, zeby zajmowal sie dzieckiem, ktore mialoby dostep do takich rzeczy (szafka pod zlewem w kuchni), oraz pod wplywem narkotykow.
wybaczcie brak polskich znakow i pozdrawiam