Gość: ag21 IP: *.vpn.gazeta.pl 01.11.04, 20:20 nie myslalam, ze w tej walce kiedykolwiek skoncza sie i fajki, (walce, bo sklep tak blisko, aq nowe etykiety na papierosach zrobily swoje ...wiem palenie zbija - mnie tak) pozdr. trzezwo ag Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Natalia(zb) Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:12 Ag21 odezwałaś sie. Jak sobie radzisz? Ciągle prowadzisz samotną walkę? Nielepiej wpaść na miting? Albo tu sobie z nami pogadać. Forum to nie AA, ale zawsze coś... Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Re: Jak sobie radzisz 01.11.04, 22:32 i jak tu nie mowic, ze jestes DOBRYM DUSZKIEM Natalio, moze ktos mi pomooze w szukaniu aa w Wawrze..? ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:36 Dlaczego tylko w Wawrze? Masz cała Warszawę, a tam ci grup wszelakich dostatek. Naprawdę jest w czym wybierać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:38 adresy i kontakty znajdziesz na akcjisos Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Re: Jak sobie radzisz 02.11.04, 07:19 oj jest niefajnie przykleilam sobie plaster z najwieksza dawka nikotyny i myslalam, ze ot tak przejdzie ...to dopiero walka ze soba ...poranna kawa bez papierosa, pierwsza, druga (e przezyjemy i to!). Dziekuje za link, (czy to, ze dzis nie mam zupelnie czasu to jakas proba oszukania siebie??? - bo troche sie boje) a czy rzucanie wszystkich nalogow (alko i fajki to jest ok?), czy ja nie za wyskoko mierze??? ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 07:55 Chyba troche przesadzasz z tym rzucaniem wszystkiego naraz. Ale róznie to bywa. Ja bym nie potrafiła. Może ty potrafisz. A jeszcze jeśli poprzylepiałas te wszystkie plasterki to musisz teraz trochę wytrzymać. Z AA nie panikuj. Najważniejsze, żebyś nie piła zanim pójdziesz na miting. A czy to zrobisz jutro czy pojutrze... najważniejsze, żebyś chciała to zrobić. Wieczorem tu zajrzę i pogadamy jak minął dzień. Dzięki hepiku, ja bym być może zrobiła to co ty zrobiłeś - podała linki do regionów AA - ale zeszłoby mi na tym sporo czasu, a rezultat byłby niepewny. A poza tym wiedziałam, że to zrobisz, więc postanowiłam sie nie męczyć. Jeszcze raz dziękuję za uzupełnienie. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Re: Jak sobie radzisz 02.11.04, 08:12 no dobrze dosyc grzebania juz w necie czas biec do pracy - takie ostatnie przemytslenie poranno-filozoficzne i chba bardzo niemadre ale swieci slonce i mam poranna glupawke :-) skoro sa plastry z nikotyna na niepalenie to dlaczego nie ma plastra z puszka piwa :-) ag ps. ja jednak jestem nienormalna, skoro zaczelam pic bo rzucil mnie facet, potem wrocil, potem odszedl do innej, potem z inna wziol slub, potem wrocil, potem mial sie rozwiesc, potem znowu mnie rzucil ale wrocil potem rzucilam jego i picie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm. Re: Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 12:07 ..rzucil mnie facet, potem wrocil, potem odszedl do innej, potem z inna wziol slub, potem wrocil, potem mial sie rozwiesc, potem znowu mnie rzucil ale wrocil potem rzucilam jego i picie.. Bo widzisz życie jest funkcją wielu zmiennych, ale bez picia jest znacznie łatwiejsze. Tylko kiedy nie pijesz jesteś w stanie iść właściwą drogą, dla tego niedługo znajdziesz sobie extra faceta a i pozostałe rzeczy też się ułożą. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Jak sobie radzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:47 No, Ag, jak minął dzień? Ja dziś nie paliłam. O alkoholu nawet nie myślałam. Z paleniem to inna sprawa. Świeżutka sprawa. Więc odczuwam brak. Ale nie mam zamiaru się poddawać. W szufladzie biurka mam rozpoczętą paczkę chesterfieldów, w domu druga. Jakos nie mam siły powyrzucać. Co do innych spraw. Myślę tak jak mm. To jest osobny temat. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Odezwij się Ag. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Re: Jak sobie radzisz 02.11.04, 21:42 Dobry wieczor, bo jest naprawde dobry, wytrzymalam nie zapalilam jest fajnie! kiedy sie pali 2 paczki dziennie i z chwili na chwilie jeden marny plasterek, ktory i tak nie dziala - no chyba ze dziala na wyobraznie, jakis inny wymiar czasu czy przestrzeni:-) o rany nastepne uzaleznienie (wizja: stoje w aptece i zastanawiam sie jakie plastry na ten tydzien barwne czy bezbarwne brrrrry) dlaczego ten swiat jest pelen pokus uzaleznienia (a czy milosc do czlowieka ...cos tam jeszcze pamietam... czy do zwierzecia to nie jest forma uzaleznienia ...oj, musze to gleboko przemyslec jak byc "pluszakiem" o krysztalowej naturze przeciez juz czas wydoroslec "na starosc" Bardzo dziekuje za slowa od "mm"... kurcze, myslalam przez dobry kawalaek wieczoru, i smieje sie ale z siebie, nie odbieraj tego, prosze mm, ze z Ciebie, ten smiech pozwolil mi zapomniec o tym co zrobie i czy dzis wytrzymam bez odrobiny odprezenia w postaci czegos zdradzieckiego jak armia zdradziecka w 1944 ... - Bo widzisz życie jest funkcją wielu zmiennych - ja jestem nienormalna jednak - na starosc zapomnialam jak bada sie przebieg zmiennosci funcji, co zaczyna sie na -1, a co na 1 (chyba sinus na 1), bo jak czlowiek sie zestarzal, zapomnial i na kilka lekcji zaspal, i moze za duzo zmiennych na osi x=czas, y=zakrety, przeciez te wykresy byly take proste (o rany ale tam liczylo sie chyba jaka amplitude, cos powtrzalego - tak to nie chce wole moje osie xy) Dziekuje Natalio, dziekuje mm, moja poranna glupawka mnie jeszcze sie za mna wloczy A picie tak, mialam dzis moment - bez papierosa to moze wino, ale nie zbyt mi szkoda takiego wlasnego szacunku do siebie.... nie poplynelam choc pewnie jak to czytacie myslice sie zapilam i to bardzo ag Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Natalio, nie wytrzymalam i chyba dobrze 02.11.04, 22:48 mam nadzieje, ze ostatni papieros, wyladowal w kiblu, tak b. zabolaly mnie pecherzyki te od pluc, kurcze ale to musi byc swinstwo, tylko 2 razy pociagnelam dymka ... i taki bol, ze bol miesni bez papierosa, czy kieliszka wina to zupelnie fajna proba zmagania sie z soba (bo daje ten ranek, kiedy budze sie i patrze na kartke przy radiobudziku wlasnorecznie napisana: "nie wstawaj jeszcze 5 minut w lozku to czas by ZROZUMIEC: - nie mam kaca, BO nie ma kieliszka wina (czas juz chyba dopisac nie ma paczki malboro) ...ale tem swiat pokrecony gdy sie wychodzi z nicosci i uczy jego kolorow ...jest i niebieski i zielony ...chyba bede szukac jeszcze ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Natalio, nie wytrzymalam i chyba dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 07:13 Piję właśnie poranna kawę do której nie dodałam szczypty cynamonu. Parzę ją w tradycyjny włoski sposób - ekspresso. Bardzo to lubię, taką kawę, przywołuje mi moje dawne oczarowanie Włochami. Żaden kraj nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Włochy. Szczególnie stare włoskie miasteczka na wzgórzach z ich wąskimi uliczkami. hepik wzdycha do spacerów po Montmartrze a ja do wspinania się stromą wąska uliczką włoskiego miasteczka. No rozmarzyłam sie. Ag, nie wiem czy Ci to pomoże, ale źródła mojego uzależnienia też wzięły się z rozstania z mężczyzną (młodym chłopakiem) w którym byłam bardzo zakochana. Na samotne wieczory znalazłam sobie wyborne towarzystwo, butelke wytrawnego wina. No i stało się. Wprawdzie po jakimś czasie spotkałam mężczyznę swojego życia (jestem z nim do dziś), ale to uzależnienie - ta skaza - pozostała. mm, ma zdecydowanie rację. Nie odbieraj sobie tej szansy: poradzenia sobie z uzależnieniami. Pozdrawiam. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Natalio, nie wytrzymalam i chyba dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 07:21 Jeszcze dwa słowa: Wydaje mi się, że relacje międzyludzkie (także miłość) osób mających sklonnośc do uzależnień, nabierają cech uzależnienia. Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świecie. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm. Re: Natalio, nie wytrzymalam i chyba dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 11:59 " Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świecie." To jest właśnie iluzja której daliśmy się zwieść, także i ja kiedy zacząłem pić. Iluzja nieprawdziwa (jak każda iluzja zresztą), bo w alkoholu czy innych rzeczach szukamy spełnienia, a w rzeczywistości otrzymujemy odwrotność. To właśnie pokazuje nam , że nie tędy droga i im szybciej otworzymy na to oczy, tym lepiej. Ja piłem gdyż bałem się samotności, ale kiedy przestałem pić zauważyłem jak wielu wspaniałych ludzi jest wokół mnie. Piłem, bo świat wydawał mi się często zimny i przerażający, ale dzisiaj wiem, że alkohol takim go czynił. Piłem, bo jak to sobie tłumaczyłem - miałem mnóstwo stresów w pracy, a tymczasem kiedy przestałem pić okazało się, że tak naprawdę jest ich conajmniej o 2/3 mniej. Piłem, bo bałem się latać samolotami, ostatni lot zrobiłem już na prawie "półlitrze" i wciąż się bałem, wręcz coraz bardziej i piłem przed lotem coraz więcej. Teraz okazało się, że nie ma się czego bać, a latanie jest nawet fajne. Itd. Natalio, piszesz, ze jest nam trudniej, ale czy aby na pewno łatwiej było Ci żyć kiedy byłaś w tzw. szponach nałogu? Bo według mnie łatwiej jest być pięknym , mądrym i bogatym, niż biednym, głupim i brzydkim, choć często "coś" usilnie podpowiada nam , że "tak się nie da", że "jest inaczej", bo to, czy tamto. Nie słuchajcie tych bzdur. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świecie 03.11.04, 20:28 tak to ja nie chce boje sie...witam (taksie przestraszylam ze zapomnialam o przywitaniu) ja w czerwonym winie szukalam wrecz przeciwnie nie spelnienia, tylko zapomnienienia, bylo mi b. zle kiedy wiedzialam, ze tyle fajnych rzeczy moge zrobic, a siedzialam sobie owinieta w fotelu w koc przytulona do kaloryfera i przypominalam sobie jak radosnym futrzakiem - taka przytulanka - kiedys bylam i przezywalam, ze juz nigdy to nie wroci i albo sie upijalam, albo usypialam ...a kiedy bylo rano to klin kac gigant wykrety w pracy wsrod przyjaciol i klonac na komunikacje miejska (bo do samochodu nie wsiadlam po wiedzac o alkoholu w moim organizmie nigdy) wsrod wyziewow wczorajszej popijawy czy duszacego zapachu perfum "byc moze" przysiegalam sobie, ze juz nigdy wiecej. Ale kiedy juz minal kac i bylam trzezwa wiec radosna to pojawial sie moj mezczyzna, alo cos fajnego sie dzialo, ba czasem cos zlego i wtedy juz napewno wino i schemacik czyli iluzja to o czym piszesz mm, ale prosze nie mow o spelnieniu ...moze trudno mi to zdefiniowac, ale to raczej bezsilnosc, poddanie sie mimo swiadomosci, ze robie zle jakis dziwny system zaprzeczen... nie rozumiem go Moze dlatego tak mocno trwam w swoim trzezwym swiecie??? nie wiem czy juz jestem swiadoma, napewno boje sie go stracic i nie jest mi (przynajmiej do dzis trudno) jestem b. szczesliwa, ze przez tyle lat potrawilam kochac clay swiat a nie kochac siebie, a przeciez kochac siebie to nie jest egocentryzm to wlasnie uczciwosc wobec siebie, kochanie siebie daje mozliwosc proby sil, dystans, wymiernosc slowa kocham. MOze plote jakies androny, ale tak czuje i intuicyjnie szukam drogi by nie znalesc sie w jakims kolejnym bagnie, nauczyc sie odrozniac uzaleznienie i definiowac uczucia (strasznie komplikuje, bo trudno mowic o uczuciach) chwile odpoczne i cdn..:-) NAWET NIE WIECIE JAK SIE CIESZE, ZE JESTESCIE ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 06:53 Witaj Ag. To bardzo dobrze, że podoba ci się świat widziany na trzeźwo. Bez żadnych taryf ulgowych, jest on ciekawszy i wyrazistszy niz ten widziany przez mgłe odurzenia środkami zmieniającymi swiadomość - uf, ale wymysliłam nazwę! Jeśli Ci będzie (jednak) ciężko, pamiętaj o tym, że jest AA, a tam są ciekawi, serdeczni i madrzy ludzie którzy trzeźwieją, nie pija, układają swoje życie, czasem na nowo. Głupcy też oczywiście sa, ale nie musisz się z nimi zadawać. mm, pozdrawiam. Oczywiście, że dobrze się żyje, lepiej się żyje bez nałogu. Mówiąc o tym, że nam (nałogom) trudniej; miałam na myśli nasze skłonności do uzależnień. I żeby byc wolnym i szczęśliwym czlowiekiem, musimy cały czas uważać. Pozdrawiam serdecznie. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
letek17 Re: Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świeci 04.11.04, 12:38 Wpadłem tu i nie mogę wyjśc bez podzielenia się refleksjami. Myslę, że nie do końca słusznie piszesz, że żyje sie nam trudniej. Powiem, że na pewno trudniej nam sobie poradzić z tymi problemami, które ono niesie. To istotne bo na mnie przenosi odpowiedzialność za siebie. Kiedyś tak fajnie potrafiłem od tego uciec, to nie tak, to nie ja a przede wszystkim "dlaczego ja". A jeszcze do tego ten mechanizm "gdyby .... to ja wtedy ...." I faktycznie bez alkoholu nie mogłem sobie z tym poradzić. Przestałem pić i zaczęły się schody. Całe szczęście, że dane mi było uwierzyć ludziom : terapeutom, innym nałogom, że można żyć godnie bez alkoholu - wpierw trzeba jednak nauczyć się od nowa żyć. Wtedy już nie trzeba "wytrzymywać" ale można żyć i nie chcieć pić, palić, brać leki - i nie chcieć uciekać od siebie, od życia. To trudne i boli ale warto o cos takiego powalczyć. Ja dalej chcę. Daję sobie też prawo do niedoskonałości siebie i świata. Zażeram emocje, kupuję czasem niepotrzebne rzeczy, wściekam się gdy mi coś nie wyjdzie, ale nie traktuję tego jako przyczyny do uznania, że nic nie ma sensu a wszystko jest do d.... Na początku uwierzyłem, że gdy znajdę sens swojego życia i będę wiedział po co żyję to będę wiedział jak sobie z tym życiem radzić. Kiedy wracam do starego sposobu myślenia - w którym to ja jestem pępkiem wszechświata i wszystko dookoła powinno toczyć się wedle moich planów to zaczyna się nawrót. Dlatego codziennie wieczorem zadaje sobie pytanie " co dziś Letku zrobiłeś dla swojej trzeźwości" - staram się zawsze odpowiedzieć prawdziwie - co mio wyszło a co spiep...... Spotykam się z takimi samymi nałogami jak ja - bo nikt inny nie powie mi tak szybko - Letku błądzisz. Poczytaj sobie taki wątek : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=176&w=8136220 - zobaczysz wiele ze swoich postaw i myśli - może szybciej uda Ci się znaleźć tą zgodę na siebie i świat i zacząć zmieniać siebie - bo to łatwiej niż świat. Życzę wiele Pogody Ducha - rozumianej przeze mnie jako gotowosć do spotkania się ze swoim losem i radzenia sobie ze swoimi codziennymi życiowymi problemami. A i jeszcze podzielę się ostatnio spotkaną maksymą " niezależnie coś w życiu spie... to wiedz, że dziś jest pierwszy dzień z tej reszty, która Ci została. Postaraj się go nie zmarnować. Powodzenia. Letek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaga Re: Niestety. Jest nam trudniej żyć na tym świeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 13:07 Pozwolisz Letku, drobna korekta do linku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=8136220 Zapewne chodzi Tobie o wątek "Kilka słów". Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Dobry wieczór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 17:23 Dobry wieczór mili moi. Co tam słuchać. Trochę się zrobiło cicho. Nie piszecie. Ag, trzymasz się? Val, trzymasz się? Renatal, a ty? Co u ciebie? (mam nadzieję, że nie przekręciłam twego nicku), o innych nie pytam, bo mają albo terapeutów, albo przyjaciół z AA, więc są raczej bezpieczni. Początek wieczoru jesiennego, a w domu ciepło i miło. Zagadajcie co nieco. Serdeczności. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stachu34 zegarek IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.04, 22:22 Czas odpoczynku,Natalio... Wspomniałaś przyjaciół z AA,terapeutów. Ja mam takie wrażenie,że upływający czas od ostatniego zapicia,jest znakomitym,najlepszym terapeutą.Jednak on musi absolutnie być poparty solidną pracą nad sobą.U mnie początkowo wola i chęć do zaprzestania picia,były spowodowane cierpieniem z powodu... właśnie picia.Jednak to jest za mało,bo ten sam czas zaciera to cierpienie i stajesz się podatny na wpadkę,na kolejny ciąg.Więc ta motywacja musi płynnie przejść w delektowanie się trzeźwymi dniami (bez euforycznego zachłystu),aż do zauważenia normalności w tym,że nie pijesz.Dziś już dosyć żadko chodzę na AA,nie czuję takiej potrzeby.Jak już idę,to po to,żeby spotkać przyjaciół z pierwszych dni mojej abstynencji.To jest dla mne ważne,to mi przypomina mój rodowód.Szczególnie utkwił mi w pamięci jeden moment,jaki zdarzył się na drugim czy trzecim moim spotkaniu AA.Siedzałem gdzieś w rogu,przygnębiony,zmaltretowany psychiczne w potężnym dołku.Ktoś poprosił o głos,wysoko poniesioną ręką...Na przegubie zauważyłem dobry,markowy zegarek.Taki sam przepiłem kilka miesięcy wcześniej.Patrzyłem w niego jak urzeczony,to on stał sie w tym momencie dla mnie symbolem trzeźwości.To była potem pierwsza rzecz jaką kupiłem,gdy zacząłem się dźwigać z tego bagna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Dziękuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 07:47 Dziekuję Ci Stachu za dobre słowa, chociaż nostalgiczne. Miałam wczoraj potrzebę porozmawiania. Ale odezwałeś sie tylko ty i to wtedy kiedy spałam. Nie wiem czy wam powiedzieć co mi czasem chodzi po głowi. Bardzo tak nieśmiało i sladowo pojawia się mysl czy nie powrócić do tzw. picia kontrolowanego? Ta chętka zdaje sie jest nie tylko gościem w mojej głowie. Zapewne innym uzależnionym też takie mysli czasem chodzą po głowie. Znam wszystkie racjonalne argumenty na niedorzeczność takich eksperymentów. I nie mam zamiaru eksperymentować. Ja tylko pytam czy wam takie pomysły chodza po głowie, szlachetni abstynenci i trzeźwiący alkoholicy. Boże, napisałam to i już mi się lepiej w duszy zrobiło. Oto potęga słowa, nawet tego mówionego w przestrzeń wirtualną. Jeszcze raz dzięki, Stachu. Amelio, Amelio odezwij się. Pozdrawiam Was serdecznie, Wszystkich. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 oj dzis to jesien 07.11.04, 12:25 Witajcie, Witaj Natalio wiesz ja dalej nie pije nie pale (no klamie wypalilam 5 papierosow) i poniewaz mialam do wyboru wyniesc z domu lodowke, bo mnie uzaleznila teraz ona :-) postanowilam zmienic se nawyki zywieniowe (czyli jakas mardercza dieta). W mnie na wsi tez do niczego, mzawka, deszcz 4st., nie chcialo mi sie nawet isc po drewno, by rozpalic w kominku myslalam, ze da sie oszukac aure herbata imbirowa... nie dalo sie i poszlam, przynislam, rozpalilam i wiesz Natalio, jestem szczesliwa nie lecze kaca giganta nie wstajac z lozka, przeklinajac listopad tylko szukam sobie radosci o wlasnie podali w radio, ze w gorach spadl pierwszy snieg i tak sobie mysle, ze niedlugo bedzie w sloncu skrzyl sie snieg i powiem sobie do wiosny juz blisko do licha i mam wielka nadzieje, ze bedzie to trzezwy niedzielny poranek. Nie wiem co to jest picie kontrolowane, wiem jak fajne jest nie picie i takie pomysly (moze jeszcze) nie chodza mi po glowie, bo wiem ile fajnych rzeczy mozna zrobic (np. teraz czytam sobie ksiazke "Leczenie uzaleznionego umyslu" na przemian z romansem "Deklaracja mesko/zenska", pale w kominku, pije herbate imbirowa, walcze z niepaleniem i staram sie sobie udowodnic, ze surowy kalafior jest b. smaczny. Stachu, ja tez Ci bardzo dziekuje za opowiesc o zegarku... stala sie dla mnie b. wazna i obiecalam sobie, ze kiedy mnie najdzie zle licho, musze pamietac, ze jesli bym przepila moj kochany dom, moje miejsce pod sloncem ...nie da sie jego odkupic. ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: oj dzis to jesien IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 14:02 No nawet nie wiesz, Ag, jaką mi przyjemnośc sprawiłaś swoim postem. Ja od rana sprzątam, gotuje - smażę kupione wczoraj na targu ostatnie śliwki tego roku. Komunikat o śniegu słyszałam. Lektury ciekawe też mam, tylko nie wiem czy po tym wszystkim, bo jeszcze sprzątanie po malarzu (ale tu mam pomoc), będę miała siłę na czytanie. Miałam zaproszenie na ów kontrowersyjny film o Hitlerze, to jednak odpuściłam sobie. To Twoje wiejskie domostwo działa bardzo pozytywnie na moją wyobraźnie. Bardzo lubię takie klimaty. I rzeczywiście jest jesień. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
letek17 Re: oj dzis to jesien 07.11.04, 16:08 Myślę, że ta aura ma też podobny wpływ na moją nałogową duszę. Ucieszyły mnie wasze posty, widzę, że nie jestem sam - chciałbym się tez podzielić swoimi refleksjami. Poruszyła mnie Twoja Stachu opowieść o zegarku. Przypomniała mi jeden z pierwszych mityngów, gdzie to praktycznie ja jeden miałem klucze do domu, auta i biura i kogoś, kto na mnie w domu czekał. I taka myśl mi wtedy przyszła do głowy, że nawet do tej bajki nie pasuję, czułem się znów gorszy, bo nawet nie mogłem sobie powiedzieć, że przynajmniej najwspanialej spie.... swoje zycie. Bo ja na wtedy zawsze czułem się inny, nie taki jakim chciałem byc, gorszy. Całe szczęście, ze jakoś udało mi się pozmieniać swoje widzenie siebie i świata. Moja koncepcja na trzeźwienie polega na tym, by ciągle widzieć sens mojego trzeźwego życia. Wtedy o wiele łatwiej jest mi odpowiadać sobie jak to zrobić. Kiedy piłem wydawało mi się, że już nic nie ma sensu, nic mnie już dobregop nie czeka, niczego wielkiegoi nie osiągnę, świata nie zwojuję. Bycie na ciągłym rauszu pozwalało znieść tą egzystencjalną pustkę. Kiedy dowiedziałem się, ze mam marskość wątroby i pozostało mi już niewiele życia zracjonalizowałem to sobie. Rodzina miała zabezpieczenie - renta a ja będe miał święty spokój. I wtedy mój Bóg,którego nadal nie umiem nazwać spowodował, że zachcioało mi sie jeszcze cos sobie udowodnić, ze potrafię godnie umrzeć, chciałem powalczyć o tą resztę szacunku jaką miałem wsród swoich bliskich. Dane mi jest chyba dłużej o to się starać niż wtedy myślałem. Dlatego staram się by ciągle mieć poczucie sensu swojego życia - wtedy pogoda ducha pozwala mi być gotowym do spotkania się zeświatem takim jaki jest i ze mną - ze swoimi zaletami, wadami, ograniczeniami. Czy mam kryzysy - często nie piję przeszło dwa lata i przez ten czas bardzo często miałem sny, mysli o tym, żeby się napić, takie czasem nagłe chęci poczucia tego palącego ciepła, unoszącego moją duszę ponad moje trudności. Najczęśiej ma to miejsce w sytuacjach kiedy kiedyś siegałem po alkohol - kiedy nie potrafiłem sobie poradzić tak jak ja chciałem z moimi problemami. Nawet dziś chodząc po wielkim targowisku, gdy zobaczyłem butelki z alkoholem, ogarnęła mmnie chęć napicia się śliwowicy, przypomniał mi się nawet jes smak. Ale pierwsze co w tej sytuacji zrobiłem to po odwróceniu się zapytałem siebie jak dziś dałem się ponieśc mojej pysze. I od razu zobaczyłem,jak mnie diabli biorą bo moi synowie nie chcą zrobić tego co ja bym chcial, moja żona chce kupić coś co ja uważam, że jest bez sensu, że moje ciało nie działa tak jak ja chcę tylko cierpi na skutki jakiejś paskudnej odmiany grypy. I już mam ten niewieki dystans potrzebny do tego by móc podjąć decyzję, ja nie chcę uciec od problemu, ja nie chcę dziś wypić. Dla mnie jest ważny kontakt z innym człowiekiem, chętnie z innym nałogiem. Nie koniecznie na mityngu czy klubie. Mam rodzinę, dużo zajęć i nie czuję nudy czy samotności. Cieszy mnie natomiast to, że dziś wieczorem wypijemy z żoną herbatę z zaprzyjażnymi nalogami u nas w domu. Życzę Wam miłego niedzielnego wieczoru i Pogody Ducha na przyszłe słotne acz nikoniecznie smutne dni. Letek Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 a dzie dol, mieliscie razcje 09.11.04, 21:05 nie chce mi sie smiac nie lubie tak... Kiedy wyszlam z pracy mialam jescze tyle energii, tyle papierow nieprzejrzanych, tyle slow NIE do pracy nie przygotowanych, wiec zrobie to w domu... po drodze totajny dol "po co zyje, do kad zmierzam, co ma sens" ... moze papieros, nie - najlepiej butelka takiego wytrawnego, chllie'go takiego pijanego...ale juro rano trezba do Mamy, zyczenia.... 79 urodziny to przeciez zacny wiek, wiec pojechalam do kwiaciarni. Kwiatek kupilam szybko (taki egzotyczny i new) jak Mama lubi - by o 7 rano byc kochana coreczka, ale moje wino... i Kupilam sobie misia przedstawiam go Wam to bialy mis, w polarowej koszulce (koszulka z kapturem), jego imie "SMUTECZEK" (bo na metce napis "made in China"), nic do mnie mie mowi - tez myslicie - ze sobie wzycha- "smutno mi jestem rownowartoscia butelki wina... i tak sobie trwamy ze Smuteczkiem - ja bez wina, on nie winy ... i tak zawsze juz Przepraszam za moj zly nastroj, moze za pare lat ustapi ag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) do sympatycznego misia i jego Pani Ag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 21:28 Pani Ag, brzmi tajemniczą nutą dalekiego wschodu. Świetnie to zrobiłaś Ag. Powinnas byc w doskonałym humorze. Nie wiem co Cie tak złości. Uwierz mi, ze nie ma takiego powodu... Ja wróciłam ze spotkania stowarzyszenia obywatelskiego. Jestem w dobrym nastroju. Ważne jest, zeby robić coś więcej niż tylko wykonywanie pracy zarobkowej. Oczywiście dalej nie palę. Pozdrawiam wszystkich. Natalia. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 Natalio, to b. skomplikowane i smutne... 09.11.04, 22:05 wybaczcie ale to do "duszaka" Natalii - juz nigdy nie bede mogla miec dzieci, bo usunelam ciaze dwa razy (o dwa razy za duzo), uciekam od facetow, bo kobieta 20 kg (zn. 18 kg) ZBYT GRUBA to zla kobieta, dzisiejszy mis "SMUTECZEK" to - to moja natura (cos milego, cieplego) dol bez wina ...moze minie ... a kiedy moja dieta cos da (czy w nia wierze?? ... ) ja juz tak toksycznego faceta nie chce... ag ps. moze jutro bedzie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia(zb) Re: Natalio, to b. skomplikowane i smutne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 05:45 Nigdy nie mów nigdy, Ag. Są na tym świecie rzeczy o których nie śniło się filozofom. To zdaje sie wers Szekspira. Tu na tym forum ktoś Ci napisał, że dużo jeszcze przed Tobą i trafisz na tego właściwego faceta. Myśle, ze ma rację. A w ogóle Ag, dla dziecka trzeba dwojga. Kobiety i mężczyzny. To co się stało nie powinno być tylko twoim smutkiem. To wprawdzie nic nie zmienia, nie zmienisz tego co już sie stało, ale możesz kształtować to co się stanie. Tyle jeszcze przed tobą... głowa do góry, Kochanie. Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stachu34 wcale nie jest skomplikowane i smutne... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 09:21 Ag... Jedna z form stanowiących chęć powrotu do wcześniej ustalonych, i określonych jako złe, nawyków czy zachowań jest użalanie się nad sobą. W prostej linii prowadzi to do depresji, czy jako określiłaś dołka. Trwanie w tym pogłębia ten stan. Tak nie wolno. Zakup misia był bardzo dobrym pomysłem, jednak dorobienie przez Ciebie misiowi idei smutku, jest fatalne. W terapii znana jest metoda zrobienia sobie prezentu, który miał by sprawić radość, a nie odzwierciedlać obecny stan emocjonalny. Sprawa druga... Powinnaś pokochać siebie z wszystkimi wadami czy niedoskonałościami. Tu jest wskazana mała doza egoizmu. Spróbuj uwypuklić swoje zalety, których Ci nie brakuje. Jestem o tym przekonany...Pozdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 smutnie??? juz chyba minelo 15.11.04, 22:07 przepraszam za dol - siebie sama i Was (Stachu dziekuje bardzo, staram sie uczyc egoizmu)nie odzywalam sie tyle czasu, bo strasznie (oj, prawie jak duchy w opustoszalym zamczysku, tak strasznie) duzo rezczy dzieje sie dokola ale wiecie co, TRWAM bez chlania, palenia (no tu klamie, bo po tylu dniach ze dwa dni temu w piatek zapalilam ze 4 papierosy, wysepione i rzucilam to swinstwo, mam taka nadzieje, bo jadac do domu nie kupilam sobie fajek choc mnie korcilo, oj jak w starym zamczysku korcilo, tak strasznie, ale po co tyle trzezwych dni, niejedzenia i tlumaczenia sobie "chce byc wolna od nalogow" - jestem oslem przeciez nawet miesiac nie mina, a ja sobie egocentryczne holdy bije w przejaskrawionych barwach a'la Matejko wielki nasz wieszcz-daltonista, Natalio, Natalio a co u Ciebie teskno mi za spokojem, w ktory ukladaja sie literki Twoich postow... musze uciekac, bo czeka na mnie znowu kilka stron podrecznika do przeczytania i choc narzekam, ze stary czlowiek a uczyc sie musi, to w tajemnicy powiem Wam, ze chyba to najbardziej kocham w swojej pracy, ani chwili wytchnienia tylko kombinuj mysl za siebie i jeszcze kilku innych gagatkow a kiedy sie uda i idziemy do knajpy by to oblac zawsze zabietam swoj wysluzony i wierny samochod. Sobie wytlumaczylam, ze ON nie moze stac porzucony na byle jakim chodniku, niech cieszy sie ze mna kiedy wracamy z brzuchem pelnym wody mineralnej i herbaty ...tyle lat czekal na zakurzonych chodnikach, ze teraz mu sie nalezy, a kompanom nie musze tego tlumaczyc, bo jesli jestesmy w duecie - nigdy nie pilam i pic nie zanierzam. A na mojej wsi juz jesien, kilka postow temu Natalio, pisalas, ze tez bys chciala mieszkac, tak jak ja pod lasem w malym domku - cos takiego mi sie kolacze po nie przepitej pamieci - ale gdybys wiedziala ile taka jesien niesie ze soba lisci, oj jesli kiedys tak sobie zamieszkasz to tylko w iglastym lesie proponuje ...caly weekend grabienia. TYlko iglaste lasy, popatrz prosze, czy w okolicy nie ma zadnej brzozy, strasznie sa egocentryczne jesienia (tutaj skorzystaj z mojego doswiadczenia, please) Stachu, Dobyry Stachu, bo zapomne Ci uprzjmie doniesc - mis nie ma na imie juz SMUTECZEK, byly wielkie przeprosiny - nowe imie misia jest banalne - MOJ MIS sciskam WAS mocno (i wcale nie znaczy to strog beer) dziekuje, ze jestescie, kiedy troche sie podszkole i bede madrzejsza...moze moje posty nie beda wygladaly na alkoholowy ciag trzezwo, ag Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 ad smutnie??? juz chyba minelo 15.11.04, 22:12 hcialam napisac oczywiscie, ze czas pelen dziur w moich postach i znowu trzezwo ag Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.zb smutek mija 16.11.04, 02:53 To fajnie, że sie odezwałaś, Ag. Zastanawiałam sie nad tym dlaczego milczysz. Ale ja też cały wieczór dzis byłam zajęta i dopiero teraz zajrzałam na forum i przeczytałam twoje posty. Nie wiem jak napisać, że jest już bardzo późno w nocy (godzina wilków) Czy już tak wcześnie rano, choć jeszcze ciemno. Wypogodniałaś w trakcie pisania tych postów. Muszę zaraz iśc spać. Wprawdzie mam tak dzień zaplanowany, ze ważne sprawy będę miała do załatwienia popołudniu. To jednak muszę się wyspać. Więc tylko pozdrowię cię bardzo serdecznie i prześlę poprzez ta wirtualną przestrzeń dużo dobrej energii. Aha nie palę. Ale nie ukrywam, że nie jest mi z tym łatwo. Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 ratunku!! 20.11.04, 20:53 znowu zaczelam palic... dlaczego tak szybko poleglam, nie pile i coz jak pale.. wcale nie jestem wolna od nalogow, jest mi z tym zle ag Odpowiedz Link Zgłoś
letek17 Re: ratunku!! 20.11.04, 21:46 Świat się nie skończył, masz od rana kolejny dzień, który warto przeżyć - bez picia czy palenia też. Tylko odpowiedz sobie na pytanie co zrobiłaś nie tak, a może to kara za pychę. Ja sama potrafię kierować swoim życiem, przestać pić, palić. A tu kuku - palisz. To ciekawe doświadczenie, które po przeanalizowaniu napewno Cię wzmocni. Teraz jesteś szczególnie podatna na powrót do picia. Życze Ci wiele pogody ducha. Letek Odpowiedz Link Zgłoś
natalia.zb bez przesady 22.11.04, 09:10 W AA usłyszałam coś takiego, co mi sie spodobało i co starałam się stosować jeśli oczywiście była ku temu potrzeba. "Rób jedną rzecz a dobrze". Więc najpierw uporaj się z nieopanowaną chęcią drinkowania. Papierosy zostaw na później. Chyba, że koniecznie chcesz i jest ci to potrzebne dla dobrego samopoczucia. Ag(siu) pozdrawiam. Cieszę się, że machniesz czasem pościk. Papierochami się nie przejmuj. Przyjdzie i na to czas. Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
rafrafraf1 Re: bez przesady 27.11.04, 19:42 podziekowac Natalii za owocna prace! a ty sie trzymaj Odpowiedz Link Zgłoś
ag21 ale mi glupio, Drodzy milych Swiat 26.12.04, 23:12 Przepraszam, ze sie nie odzywalam tyle czasu i nawet nie zlozylam Wam swiatecznych zyczen, ale ja sobie trwam w swoim, bardzo trzezwym i kolorowym swiecie, (choc jeszcze nie moge powiedziec - wolnym od nalogow - niestety pale ...i znowu bardzo duzo), ale skoro umime nie myslec wracajac do domu o kupnie alkoholu, o papierosach tez pewnie zapomne bezwiednie ktoregos razu. Po tym czasie co Wam powiem, to tak dzika satysfakcja, na imprezach mowic bardzo swiadomie, "nie dziekuje, nie pije", jedno tylko co mnie martwi - to agresja, jaka budza we mnie pijani, niestety nie zal tylko nieokielznana agresja w mojej duszy pozdrawiam Ag Odpowiedz Link Zgłoś