Dodaj do ulubionych

to jest juz silniejsze ode mnie

02.02.05, 14:39
jeszcze rok temu myslalam i mowilam wszem i wobec, ze potrafie powiedziec
NIE. Jeszcze pol roku temu potrafilam wytrzymac bez alkoholu kilka dni, nawet
cale tygodnie sie zdarzaly. A teraz? Tragedia. Unikam spotkan z ludzmi,
ktorzy chca mnie wyciagac do lokali albo zapraszaja do domu na posiadowy. Ale
to nie pomaga bo wiecie co robie? Zamykam sie w pokoju, chowam sie przed
rodzicami, chlopakiem i pije. Cokolwiek, cos co akurat jest w domu. Piwo,
wino, wodka... Nie radze sobie juz... Chyba musze sie przyznac sama przed
soba, ze przegralam...
Obserwuj wątek
    • mm263 Re: to jest juz silniejsze ode mnie 02.02.05, 15:27
      Witaj,
      Znam to. Sama taka jestem. Czytajac Twoja wypowiedz czulam sie jakbym sama to
      napisala. Czasami sobie kupowalam czy to wino czy piwa czy wodke, chowalam w
      domu i pokryjomu wypijalam. Jak nie kupilam to szukalam czegokolwiek w domu i
      tez pilam. Chociaz nie wiem czy uzycie czasu przeszlego jest odpowiednie.
      Przerwalam z tym (mam nadzieje ze wytrwam) dokladnie tydzien temu, po kolejnej
      awanturze z rodzicami, chlopakiem (razem mieszkamy). Zglosilam sie do poradni,
      dzis ide na trzecie spotkanie terapii. Nie wiem jeszcze czy mi to pomaga czy
      nie. Pewne jest ze od tygodnia nie pije i powiem Ci ze nie jest latwo. Ciagnie
      mnie jak cholera, zwlaszcza wieczorami. Aby mnie nie kusilo zeby zakupic
      cokolwiek % stworzylam taka sytuacje ze nie jezdze samochodem do pracy (odwozi
      i przywozi mnie chlopak), nigdzie sama nie wychodze, zadnych samotnych zakupow.
      Nie wiem czy to poskutkuje i na jak dlugo, ale chcialabym. Najgorsze jest ze z
      drugiej strony kurcze kombinuje kiedy bym sie mogla napic, jak to zorganizowac.
      Napewno trzyma mnie to, ze w poradni podpisalam tzw. kontrakt, jest to
      obietnica nie picia. Tylko na ile moja silna wola wytrzyma?
      Nie wiem czy cos Ci moge radzic, bo jestem tak samo jak i Ty na poczatku tej
      drogi, ale moze sprobuj udac sie do najblizszej poradni, spotkac sie i pogadac
      z psychologiem. Samemu chyba nie da sie rady tego przeskoczyc, mi przynajmniej
      nie udawalo sie.
      Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie:)
      • jerzy30 Re: to jest juz silniejsze ode mnie 02.02.05, 19:54
        Na początku tak jest - ale z każdym dniem jest łatwiej - a i nie raz przyjdzie
        załamanie - trzymaj się poradni
      • monique1981 Re: to jest juz silniejsze ode mnie 03.02.05, 08:45
        Ja bym bardzo chciala isc na jakas terapie do osrodka,
        spotkac sie z ludzmi ktorzy maja taki sam problem, ktorzy
        tak jak i ja nie radza sobie z mowieniem "nie" (aczkolwiek
        wczoraj postanowilam sobie, ze nie napije sie i sie nie napilam).
        Ale moj dodatkowy problem polega na tym, ze na terapie nie moge
        isc. Mieszkam w malej wiosce gdzie wszyscy wszystkich znaja,
        a co gorsze moi rodzice sa znani mniej lub bardziej lokalnej
        spolecznosci i sa szanowani. I co nagle taka wiesc:
        "24-letnia corka panstwa XY jest alkoholiczka!!".
        Nie, to by bylo jeszcze gorsze. Bylabym wykleta i wysmiana,
        a rodzice na pewno kazaliby mi sie wynosic z domu.
        Jak sama sobie nie poradze to chyba nikt mi nie bedzie mogl pomoc...
        • hepik1 Re: to jest juz silniejsze ode mnie 03.02.05, 09:24
          Tak ogólnie to lepiej być alkoholiczką nie pijącą niż pijącą.(To sie odnosi
          równiez do "posiadania" takiej w domu.)Ci ,którzy się na tym znają ,piszą ,że
          to choroba postępująca a więc prędzej czy później...wyjdzie szydło z worka.Na
          razie przed takimi podejrzeniami zapewne chroni Cię młody wiek,płec i picie w
          samotności.
          Dalej czy bliżej każdej wioski jest jakies miasto(W ośrodkach leczenia
          uzależnień nie obowiązuje rejonizacja).Może zacząc od jednej rozmowy z terapeutą
          czy psychologiem?A nuz coś ci podpowiedzą a nawet znajdą rozwiązanie?
          • jerzy30 Re: to jest juz silniejsze ode mnie 03.02.05, 10:32
            rozumiem Twój problem - spróbuj zatem znaleźć w internecie na stronie AA -
            adres znajdziesz przez Google - wpisz hasło - mityngi AA - w Polsce jest ok.
            1800 spotkań AA w każdym tygodniu. Jak masz niedaleko do jakiegoś większego
            miasta to poszukaj adresów klubów AA i udaj się tam. Może być to trudne ale na
            pewno lepsze od zadręczania się. Tam znikniesz w tłumie a ponadto NIKT tam Cię
            nie ujawni - obowiązuje anonimowość. A może się zdarzyć tak, że spotkasz
            znajome osoby - a może nawet sąsiada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka