Dodaj do ulubionych

"mój problem"+esperal, proszę o pomoc

29.06.05, 11:44
Witam, postanowiłam tu, u Was poszukac pomocy i porad. Mój mąż jest
alkoholikiem. Niestety jak większość z nich, uważa, że nie ma problemu a ja
przesadzam. 2 lata pod rząd się zaszywał, po zakończeniu ostatniej wszywki
pił/pije ponad 3 mce, właściwie non stop. W tygodniu nie pił ostro, jednak
codziennie po parę piw. Oczywiście w weekend pił mocno. Od kilku mcy na
palcach 1 ręki mogę policzyć dni trzeźwe. "Na szcześćie" nie zawala pracy i
nie wyciagam go z rowów. Nie mogę na niego liczyć( np. żeby gdzieś pojechać
po pracy, pójśc do kogoś, poprosić o coś i tp), bo jak wracam z pracy on juz
jest najczęściej po kilku piwach. Nasze małżeństwo oczywiście powoli się
rozpada. Nie bije mnie, nei jest agresywny, jednak potrafi się znęcać nade
mną psychicznie, a to czasm gorsze niż "danie w mordę". Właściwie mogłabym
powidezieć "widziały gały co brały", bo wiedziałam, że wychodze za
alkoholika. 1-szy ślub odwołałam 3 tyg przed, bo on wpadł w ciąg. Kiedy
odwołałm i się wyprowadziłąm, błagał o przebaczenie i mój powrót i oczywiście
przysiągł, że będzie się leczył i że to się nie powtórzy. Pomyślałam, że nei
można go przekreślać, bo zrozumiał swój błąd a alkoholizm to choroba. I było
ok 2 lata. Potem koszmar wrócił :(.

Teraz co do esperalu. 2 tyg temu się ponownie zaszył. Oczywiście powiedział,
tu cytuję " robię to, żeby Ci zamknąć gebę". Oczywiście uważa, że to
największa tragedia w jego zyciu, że co on powie kolegom, że to obciach, że
co on będzie mówił na służbowych imprezach i tp.. Zachowuje się tak, jakby to
był koniec jego zycia, nic tylko się położyc i umrzeć, bo nie może pić. No i
tu zonk. Pomimo wszywki on pije!!!!!! I nic mu nie jest!!!!! Zadzowniłam do
tej kliniki, jak to możliwe i powiedziano mi, że ten lek musi się uwolnić
najpierw do organizmu, a to może trwać nawet i 2 tyg.. Ale minęły juz prawie
2 tyg (jutro miną), a on wczoraj mocno popił i nic mu nei jest! Co jest grane
w takim razie? Wiem, że jest coś takiego jak "zapijanie esperalu" co w
niedługim czasie może doporowadzić do poważnych chorób. Wiem, że na pewno
wszyto mu esperal, bo sama przy tym byłam i widziałam, także nie ma mowy o
tym, że wszyto mu jakies "gó..". Co ja mam o tym mysleć? jak to jest z tym
esperalem???

Ponieważ mój mąż nie wyraża chęci poprawy, nie chce się leczyć, pije coraz
więcej, przez swoje zachowanie skutecznie obrzydza mi siebie, właściciwie juz
nawet go chyba nie kocham, bo skutecznie do tego doprowadził swoim
zachowaniem, obawiam się, że będe musiała się z nim rozwieść (po prostu boję
się zycia z nim, mam dość codziennych awantur i morza łez). Tylko chciałabym
najpierw jakoś nakłonić go na leczenie, bo boję się, że jak odejdę teraz to
będzie jeszcze gorzej. Małżeństwo to sztuka kompromisu i nie na tym to
polega, zeby "zabrac zabawki i uciec do innej piaskownicy" dlatego mimio
wszytsko chcę mu jakoś pomóc. Ale jak nakłonić takiego człowiek na leczenie?
wiadomo, że esperal to żadna pomoc, bo leczyć trzeba głowę, a nie tyłek.
Tylko on tej głowy nei chce leczyć, on jest szczęśliwy jak pije, a jak mi się
nie podoba to mój problem. Typowy egoizm.

Przepraszam, że tak się rozpisałam, dziękuję z góry za odpowiedzi -
pozdrawiam ciepło

Obserwuj wątek
    • tgrs76 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 29.06.05, 12:52
      Esperal nie jest żadnym rozwiązaniem. Może jedynie odsuwać w czasie
      nieuniknione „osiągniecie dna” które zazwyczaj jest początkiem nowej, trzeźwej
      drogi życia. Zapijanie esperalu z pewnością nie jest zdrowym postępowaniem, ale
      szkodliwe jego skutki są w świadomości społecznej przereklamowane. Znam wielu
      alkoholików, którzy wielokrotnie zapijali wszywki i żyją. Organizm jest w
      stanie przyzwyczaić się do gorszych rzeczy.
      Pisanie o miejscu w którym szukałaś pomocy „klinika” jest dużym
      nieporozumieniem. To oszuści, rzeźnicy a nie lekarze. Dziś żaden specjalista od
      leczenia uzależnień nie zastosowałby tej „metody”. Zdarza się, że oszuści
      tacy, bądź za widzą rodziny, która boi skutków zapicia esperalu, bądź bez jej
      wiedzy wszywają saszetkę z witaminami, lub inna nieszkodliwą substancją.
      Zaszywka ma działać jako straszak, więc tak na prawdę nie jest ważne co zostało
      wszyte, ważne, by alkoholik był przekonany, że to esperal.
      Ani ty, ani nikt inny nie nakłoni alkoholika do leczenia, jeśli on sam nie
      będzie czuł takiej potrzeby. Może udać ci się wysłać go na terapie, ale nawet
      wtedy nie odniesie ona żadnego skutku, jeśli nie będzie wynikiem decyzji samego
      uzależnionego.
      Jeśli teraz odejdziesz być może wywoła to w nim jakieś refleksje prowadzące do
      podjęcia terapii, a może i nie. Jeśli zostaniesz i nadal nakłaniać go będziesz
      do nie picia, nic się najprawdopodobniej nie zmieni.
      Z tego, co piszesz wynika, ze bez względu na toczy się z nim rozwiedziesz, czy
      nie, żeby zaakceptować swoje żadne [praktycznie możliwości wpływu na alkoholika
      i by mień szanse na nie powtarzanie błędnego zachowania w przyszłości,
      potrzebna jest ci terapia dla współuzależnionych.
      Życzę powodzenia i pozdrawiam
    • lechkonrad Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 29.06.05, 14:49
      Podpisuję się pod poprzednikiem. Dodam tylko, że moim zdaniem - esperal
      pogłębia chorobę, bo po okresie niepicia na "siłę" następuje okres "odrabiania
      strat".
      Jesli myslisz o rozwodzie - to zrób to jak najszybciej i (też tak uważam) idź
      jak najszybciej na swoją terapię
      • deoand Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 29.06.05, 15:41
        A niby jak mu chcesz głowę wyleczyć ... Pójdzie na terapie i co ...
        widziałas by komus móżg wyleczyli ....

        trzeba jeszcze spróbować podać go na leczenie przymusowe ... a nóz cos go
        trafi...
        i to juz własciwie koniec .....

        dalej to Ty decydujesz o swoim życiu ...

        pomyśl nad tym ....
      • mxp4 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 12.07.05, 06:26
        Kopnij go w dupe nie lituj sie nad nim bo on nad toba sie nie lituje. Jesli on
        juz pije na wszywke to szkoda slow.
    • stachu34 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 29.06.05, 19:39
      Cała filozofia choroby alkoholowej leży w słowach męża.Przytoczę jeszcze
      raz..."Oczywiście powiedział,tu cytuję " robię to, żeby Ci zamknąć gebę"."
      Aby był jaki kolwiek skutek leczenia,alkoholik musi zrozumieć,że leczy się
      tylko i wyłącznie dla siebie.Rodzina,praca jest na drugim miejscu.Liczy się
      tylko jego pragnienie niepicia i robi to tylko dla siebie.To taki minimalny
      egocentryzm,egoizm w jego stosunku do alkoholizmu.To jest niezbędne w
      odrzuceniu picia,a można tylko osiągnąć po przez fachową opieke
      medyczną.Esperale zaś proponują tylko "kliniki" nastawione na komercję.To nie
      ma nic wspólnego z leczeniem.
      • hepik1 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 30.06.05, 09:33


        Przeczytaj ,być może dojdziesz do wniosku,że czasami zabranie zabawek jest
        właśnie ta pomocą.Pomoc przez niepomaganie może się okazać właśnie pomocą.

        www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?t=3668
        • ordonka76 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 30.06.05, 12:29
          dzięki za ten tekst. Jakbym czytała o swoim mężu... Muszę zacząć chodzić na
          takie mitingi
          • drak62 Re: "mój problem"+esperal, proszę o pomoc 18.07.05, 16:26
            Ordonka , powinnaś zacząc od siebie - terapia dla współuzależnionych. Otrzymasz
            tam profesjonalną pomoc - dowiesz się jak postępować ze swoim mężem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka