Dodaj do ulubionych

Uzależniłam się od piwa/koszmar

24.10.05, 13:17
wypijam ok 4-5 dziennie, do tego lubię zjeść (orzeszki, pizzę) więc mam przez
to nadwagę, czy komuś się udało tylko ograniczyć picie, nie rzucając go
całkowicie???
Obserwuj wątek
    • drak62 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 24.10.05, 13:34
      Nadwaga to jescze mały problem, dużo wiekszym problemem są te 4-5 piwa dziennie.
      Znam alkoholików którzy pili tylko i wyłącznie piwo , rodzaj alkoholu ma
      drugorzędne znaczenie w procesie uzależnienia niestety.

      • kylly Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 24.10.05, 14:50
        hmmmm w sumie mnie rozbawiłeś/łaś :)))) - za jakiś czas nadwaga będzie
        najmniejszym z Twoich problemów :)))
        P.
        • hepik1 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 25.10.05, 04:25
          Piwo nie uzależnia.
          Alkohol wręcz przeciwnie;)
          • ziemovit Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 25.10.05, 15:47
            właśnie - wydaje Ci się że się uzależniłaś. Co inego jak byś piła wino, a nie
            daj Bosze wódkę - ta dopiero jest uzależniająca.
    • warka.pl Sprostowanie 26.10.05, 09:10
      Oczywiście miałam napisać, że uzależniłam się od alkoholu, ale popijam go
      raczej w postaci piwa dziś już popijam kolejny dzień pod rząd obiecując sobie
      przy tym, że to ostatni dzień.
      Chciałam jednak spytać czy komuś się udało ograniczyć alkohol nie wykluczając
      go całkowicie ze swojego życia???
      Jak mogę określić stopień mojego uzależnienia, tak abym wiedziała w jakiej
      jestem fazie???
      • kylly Re: Sprostowanie 26.10.05, 10:45
        hmmm mi się nie udało...próbowałem, próbowałem i skończyło się smutno...może
        inaczej skończyło spustoszeniami w każdym obszarze mojego życia...a też byłem
        amatorem piwa (w zasadzie nie piłem innego alkoholu...do momentu ostatniego
        ciągu w moim życiu który trawał prawie rok...
        pozdr...
        P.
        a tu masz parę testów
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/119.php
      • drak62 Re: Sprostowanie 26.10.05, 12:36
        Obawiam sié że osoba uzalezniona nie jest w stanie kontrolować ilości
        wypijanego alkoholu. Tzn. udają się krótkoterminowe działania polegające na
        zmuszaniu się do powściagliwości natomiast utrata kontroli jest tylko kwestia
        czasu i miejsca. nastapi z całą pewnosścia tylko niewiadomo kiedy. Osobu
        nieuzależnione nie zaprzątają sobie tym głowy , piją tylko tyle ile zechcą i
        tylko wtedy kiedy mają na to ochotę i nie odczuwają przymusu picia.
        Nie znam żadnego alkoholika który skutecznie był w stanie kontrolowac
        długofalowo ilość wypijanego alkoholu.
      • moozio Re: Sprostowanie 26.10.05, 17:59
        dlaczego twierdzisz,że jesteś uzależniona? Może jesteś tylko miłośniczką piwa.
        Dla mnie ktoś uzależniony to taki, który poświeca wszystko (życie, pracę,
        znajomych) dla swojego uzależnienia. Dopóki popijasz wieczorami nie zaniedbując
        wszystkich obowiązków dnia codziennego to chyba nie jest tak źle.
        Ja pije raczej nie dużo ale regularnie :) (czyli praktycznie codziennie). Nie
        piję w pracy i nie czuję wtedy ochoty na to. Ale wieczorkiem z miłą chęcią
        raczę się piwkiem (ew. szklaneczką whiskey) w domu albo wychodzę do pubu. I
        zazwyczaj się nie upijam (kończę na 3,4 piwach). Prowadzę taki tryb życia od
        dobrych 4 lat (zaczęło się jeszcze na studiach) i uwierz mi że w tym czasie
        może uzbierałby się w sumie miesiąc do dwóch kiedy nie wypiłem ani 1 piwa.

        Uzależniony jestem tak na prawdę od papierosów i to przyznaję bo to jest
        nałóg i byłoby mi trudno z nim zerwać (chyba nie mam nawet motywacji).

        • yuraathor do moozio 26.10.05, 23:54
          hej,tak trzymaj a za kilka lat spotkamy się na jakimś mitingu AA.też przez
          kilka lat myślałem że jestem tylko smakoszem , że po spełnieniu obowiązków
          męża , ojca , gospodarza domu mogę, wręcz należy mi się chwila relaksu z
          piwem.a alkohol powoli przejmował kontrolę nademną,po kilku latach takiego
          spędzania wieczorów z relaksującą szklaneczką nastąpiło 5 lat kiedy to
          szklaneczka dyktowała warunki.dziś od prawie trzech lat nie tykam alkoholu no
          ale to JA jestem alkoholikiem TY tylko smakoszem.pozdrawiam
        • drak62 Re: Sprostowanie 27.10.05, 10:18
          moozio napisał:

          > dlaczego twierdzisz,że jesteś uzależniona? Może jesteś tylko miłośniczką
          piwa.
          > Dla mnie ktoś uzależniony to taki, który poświeca wszystko (życie, pracę,
          > znajomych) dla swojego uzależnienia. Dopóki popijasz wieczorami nie
          zaniedbując
          >
          > wszystkich obowiązków dnia codziennego to chyba nie jest tak źle.
          > Ja pije raczej nie dużo ale regularnie :) (czyli praktycznie codziennie). Nie
          > piję w pracy i nie czuję wtedy ochoty na to. Ale wieczorkiem z miłą chęcią
          > raczę się piwkiem (ew. szklaneczką whiskey) w domu albo wychodzę do pubu. I
          > zazwyczaj się nie upijam (kończę na 3,4 piwach). Prowadzę taki tryb życia od
          > dobrych 4 lat (zaczęło się jeszcze na studiach) i uwierz mi że w tym czasie
          > może uzbierałby się w sumie miesiąc do dwóch kiedy nie wypiłem ani 1 piwa.
          >
          > Uzależniony jestem tak na prawdę od papierosów i to przyznaję bo to jest
          > nałóg i byłoby mi trudno z nim zerwać (chyba nie mam nawet motywacji).
          >

          Ja też myślałem dokładnie tak samo jak ty, niestety.
          Uważałem się za wieczornego smakosza piwa i dobrego wina. Byłem święcie
          przekonany że jestem w stanie kontrolowac swoje piwno/winne hobby.
          Problem polega na tym że smakosz nasiąka systematycznie dostarczanym alkoholem
          jak gąbka( a dokładnie jego centralny układ nerwowy). Jest to proces który
          trwa , uzależnienie nie przychodzi nagle z dnia na dzień. Nie ma wyraźnej
          granicy od kiedy zaczyna się uzależnienie, to przejście jest bardzo płynne i
          bardzo niebezpieczne. O uzależnieniu dowiadujemy się kiedy analizujemy objawy -
          wtedy jest już niestety za późno , ten proces ma tylko jeden kierunek i nie da
          się wrócić do picia towarzyskiego (okazjonalnego).
      • yuraathor Re: Sprostowanie 27.10.05, 03:52
        www.zdrowie.med.pl/alkohol/alk_01.html
    • warka.pl P.S. 26.10.05, 09:12
      Ale jakby ktoś chciał się dowiedzieć jak rzuciłam nałóg palenia to służę
      radą:):)
      • delika1 Re: P.S. 26.10.05, 20:19
        moozio..u mnie jest tak samo.I też nie wiem czy sie martwić..tak jakby zamiast
        czekolady piwko na wiczor.W zaden sposob nie zaburza mojego życia.Tylko nie
        jestem taka optymistką jak Ty...skoro to piwko musi byc....skoro co wieczór..to
        chyba nie jest takie oczywiste..
    • martap12 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 27.10.05, 09:17
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=27591454
      Miałam, mam podobnie...
      Miałam, bo popijam rzadziej i mniej wcale nie muszę sie z tym "mocować"
      poprostu inaczej spędzam czas, niekoniecznie szukając zajęć na siłę.
      No i nie palę od m-ca :)
      Teraz 2 piwa wieczorem, czasami.... Wystarczy chcieć...
      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      • moozio Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 27.10.05, 16:18
        zaczynam dochodzić do wniosku, że im więcej czytam waszych wypowiedzi i
        podrzucanych linków tym bardziej zaczynam to rozpatrywać w kategorii problemu.
        jeszcze dojdzie do tego, że wmówię sobie alkoholizm i wtedy dopiero będę miał
        poważny problem...
        dzisiaj nie wypiję ani jednego piwka, nie dlatego że nie mam i nie chce mi się
        ruszyć do sklepu (piwka w lodówce pewnie będą się do mnie uśmiechać :) nie
        dlatego, że chce się sprawdzić tylko dlatego, że jutro czeka mnie długa droga a
        nie lubię prowadzić zmęczony i to jest jedyny powód.

        pije bo lubię. od 10 lat popalam sobie trawkę bo też sprawia mi to niesamowitą
        przyjemność. potrafię palić codziennie tygodniami ale jak nie mam do niej
        dostępu, nie odczuwam jakos specjalnie jej braku. tak samo jest z alkoholem,
        dopóki mogę sobie na niego pozwolić dopóty pewnie będę prowadził podobny styl
        życia jak dotychczas. jeżeli zauważę, że z powodu alkoholu zaniedbuję pracę,
        znajomych czy cokolwiek ważnego w moim życiu wtedy przyjdzie chwila na
        zastanowienie (tak tak wiem, zaraz pewnie znajdą się tacy co napiszą: "wtedy
        będzie już za późno").
        uważam, że aby "sięgnąć dna" z powodu jakiegokolwiek uzależnienia (alkohol,
        narkotyki czy cokolwiek) potrzeba oprócz własnych chęci odpowiedniego
        otoczenia, które ci w tym pomoże. chyba w moim życiu nie ma takich osób.
        nie pochodzę z patologicznej rodziny (wręcz przeciwnie), nie obracam się w
        towarzstwie alkoholików, nie narzekam na pracę, nie przechodzę załamań
        nerwowych. chyba nigdy nie upiłem się z konkretnego powodu (mam na myśli jakieś
        smutne zdarzenie a nie picie "za cos"). dużo więcej wypijam będąc w gronie
        znajomych bo mam lepszy humor i wtedy picie ma sens (wyjscie do baru, urodziny
        itp).
        pozdrawiam
        • drak62 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 27.10.05, 16:45
          Nie zamierzam wmawiać Ci jakikolwiek problem. Osoby które bywaja na tym forum
          dzielą się swoim doświadczeniem, wiedzą, przeżyciami i tylko tyle.
          Wnioski każdy wyciąga sam, powodzenia.
        • martap12 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 09:58
          Ze zwykłej babskiej ciekawości pytam.....
          Wypiłes wczoraj piwo, czy nie wypiłeś...:)?
          Pozdrawiam!
        • martap12 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 09:59
          Pytam oczywiscie moozio :)
          • moozio Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 10:06
            nie wypiłem i nawet nie miałem na nie ochoty (co pewnie nikt we mnie nie
            wierzyl...) ale dzisiaj wieczorem... :D
            • martap12 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 10:16
              Nie to, zebym nie wierzyła, ciekawa byłam bardzo :)
              Dzisiaj i owszem...:D
              • perelka_mocna Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 10:53
                Witam wszystkich.Bardzo balam sie tu zajzec nie wiem czemu ale w koncu sie
                zdecydowalam.Ku mojemu zdumieniu trafilam na temat watku ktory dotyczy mnie jak
                najbardziej.Poczulam sie chociaz to dziwnie zabrzmi ale mniej osamotniona bo z
                Waszych wypowiedzi wynika ze dokladnie mam ten sam problem .
                Warko chcialabym napisac do Ciebie na priv czy moge?


                P.S.Testy ktore ktos tu podal do wypelnienia bardzo mnie przerazily:(
                • warka.pl Pewnie, że możesz pisać na priv, jak najbardziej:) 01.11.05, 09:06
                  ja jak narazie wzięłam się w garść ( po ponad tygodniowym ciągu) z początku
                  czułam się fatalnie, pociłam się niesamowicie, wewnętrznie byłam rozdygotana,
                  żoŁądek bolał niesamowicie.
                  Powiedziałam sobie: albo się wezmę w garść i zacznę kontrolować swoje picie
                  albo rzeczywiście czeka mnie odwyk, terapie, AA i całkowita abstynencja do
                  końca życia.
                  Wybrałam to pierwsze wyjście, a więc przejęcie kontroli nad piciem,
                  wprowadziłam kilka wewnętrznych zasad a więc tak:
                  1. Nie będę piła sama (co czyniłam regularnie)
                  2. Ograniczę nasze wspólne biesiadowanie z moim partnerem przy piwach,
                  orzeszkach ziemnych, pizzy, kebabach, grilowanych smakoŁykach do jednej takiej
                  biesiady w miesiącu. Przez nasze dotychczasowe takie częste biesiadowania
                  nabawiłam się 20 kg nadwagi:(:(, ale od kilku dni jestem na diecie, więc mam
                  nadzieję, że to zrzucę.
                  3. 4-5 piw dziennie zastąpilam 1 lampką czerwonego wina, dla poprawienia
                  zdrowia i urody


                  Dużo jeszcze postanowień i reguł o których magę napisać na priv, ale
                  najważniejsza z nich to zapanować nad sobą, przecież niepijący alkoholik
                  również całe życie musi panować nad sobą.
                  Ja nie chcę rzucać alkoholu całkowicie, ludzie wśród których się oracam, co
                  jakiś czas spotkania ze starymi przyjaciółmi zawsze są zakrapiane, la lubię się
                  czasem dobrze pobawić w gronie tych z którymi zawsze bawiłam się przy alkoholu.
                  Poza tym co jakiś czas naprawdę chcę sobie odpuścić i zjeść dużą pizzę
                  popijając chłodnym piwkiem:):)
                  Jak narazie kilka moich ostatnich dni sprowadza się tak jak wspomniałam do 1
                  lampki czerwonego wytrawnego wina do obiadu, piwo mi nie w głowie, spróbowałam
                  raz łyczka od mojego partnera, to wszystko, w sobotę zaprzyjaźniony kolega,
                  zrozpaczony zdradą żony wpraszał się do nas na piwo, kulturalnie odmówiłm i to
                  nie z powodu moich powyższych postanowień, ale po prostu nie miałam ochoty na
                  piwo.
                  Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko o czym napisałam wprowadzać
                  systematycznie i stale w codzienne życie:):):) bo w przeciwnym razie...........:
                  (:(:(
                  • yuraathor Re: Pewnie, że możesz pisać na priv, jak najbardz 01.11.05, 10:07
                    uśmiałem się serdecznie. życzę powodzenia,napisz kiedyś jak ci idzie
                    kontrolowanie picia . pozdrawiam
    • monik181 Re: Uzależniłam się od piwa/koszmar 28.10.05, 11:17
      Moi rodzice ok. 20 lat temu też wypijali po 2 piwa dziennie. Z czasem ilości
      były coraz większe tak, że dzisiaj mają takie spustoszenia w mózgach, że nie są
      w stanie samodzielnie egzystować. Siedzą w swoim świecie i czekają aż ktoś się
      zmiłuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka