Dodaj do ulubionych

Prosze o pomoc - dlugie

15.12.05, 08:10
Moja kuzynka jest alkoholiczka. Pisalam juz o niej wczesniej. Jej sytuacja
wyglada tak: ona wie, ze jest uzalezniona ale, jak twierdzi pila pije i pic
bedzie. Warunki do picia komfortowe. Piekny dom, nowe samachody i kompletnie
przez nia zmanipulowany maz zarabiajacy dobre pieniadze.Dzieci nie maja. Ona
czasami pracuje ale prace zmienia czesto no bo czasami zapomina pojsc do
pracy. No i w tym wszystkim ja oprocz tego, ze kuzynka to jeszcze
przyjaciolka (o ile z czynnym alkoholikiem mozna sie przyjaznic). Kiedys
probowalam jakos jej pomoc. Poszla nawet na odwyk ale po powrocie pila
jeszcze wiecej i w ogole wyprawiala takie rzeczy, ze jej maz do tej pory ma
do mnie pretensje, ze wszystko to co stalo sie po jej odwyku to moja
wina.Przestalam ingerowac w ich sprawy. Ale na moje nieszczescie kiedys tam w
czyms mi pomogla.Ja jej zreszta tez wiele razy pomoglam ale to jak ona
twierdzi sie nie liczy. No i przez caly czas mnie tym szantazuje wypominajac
mi ile to ona dla mnie zrobila. Ciagle ma do mnie pretensje a to, ze jak
dzwoni do mnie pijana to ja odkladam sluchawke, a to, ze jak jej maz wyjezdza
to ja nie chce z nia mieszkac, zeby sie nia opiekowac.A to o to, ze moj maz
cos tam jej powiedzial. Jak jest pijana a ja nie odbieram telefonu potrafi
dzwonic 10 razy raz za razem. Ale wlasciwie problem jest w tym, ze my nie
mieszkamy w Polsce. Tutaj mamy grono bliskich znajomych i oni wszyscy
uwazaja, ze ja powinnam sie nia opiekowac. Tzn.powinnam wysluchiwac jej
belkotu jak jest pijana, dzwonic do niej i podtrzymywac ja na duchu jak ma
kaca itp. Ja uwazam, ze skoro ona podjela decyzje, ze bedzie pila to powinna
tez ponosic tego konsekwencje.Dlaczego ja mam ponosic konsekwencje jej
alkoholizmu.Oni uwazaja, ze trzeba sie nia opiekowac bo moze sobie zrobic cos
zlego i potem bedziemy mieli wyrzuty sumienia.A powinnam to robic ja bo ona
oczekuje tego ode mnie a pozatym podobno sie przyjaznimy i ja jestem jej to
winna. I co wy na to? Moze to ja nie mam racji?
Obserwuj wątek
    • sikorka30 Re: Prosze o pomoc - dlugie 15.12.05, 08:52
      ....Jasne, Ona niech sie zapija, a wszyscy niech wokół Niej "tańczą"...
      A Ci "Oni" jak się tak o tę Twoja kuzynke martwię, to niech sie sami Nia zajmą.
      Odpuść sobie, może dotrze do Twojej kuzynki- przyjaciółki (i całej reszty)fakt,
      ze masz tego dosyć, jak przestaniesz sie angażować.
      • magdacan Re: Prosze o pomoc - dlugie 15.12.05, 09:27
        Caly problem w tym, ze ja sobie odpuscilam ale efekt jest taki, ze nie mozemy
        bywac razem na tych samych spotkaniach bo ona nawet trzezwa jest bardzo
        zlosliwa w stosunku do mnie a wszyscy cicho siedza. Przeciez nie bede znizac
        sie do jej poziomu i klocic sie na cudzych imprezach. Prawda jest taka, ze z
        roznych wzgledow (zlosliwosc, wypominanie, bogaty maz na ktorego ona ma
        kolosalny wplyw itp.) wiekszosc woli z nia nie zadzierac.Wiec wszyscy udaja, ze
        nic sie nie dzieje. Zreszta oni uwazaja, ze ona jest juz w takim stanie, ze nie
        mozna jej pomoc wiec nalezy tylko uwazac zeby jej nie podpasc bo potrafi sie
        zemscic.A poza tym jest "biedna" bo ten jej mozg juz nie pracuje jak powinien
        wiec trzeba byc dla niej milym zeby sprawic jej przyjemnosc. A ja w
        towarzystwie zaczynam byc uwazana za czarna owce bo nie chce "pomoc
        przyjaciolce" i stawiam ich w klopotliwej sytuacji. To jakas paranoja.
        • sikorka30 Re: Prosze o pomoc - dlugie 15.12.05, 10:20
          To odpuść sobie (o ile to mozliwe) całe to chore towarzystwo, "oczyscisz się".
          Mądrzy zrozumieją, głupi i tak nie i tak.... a Ty bedziesz miała świety spokój.
          Przeżywałam podobne historie z tym, ze nie z przyjaciółką...
          Teraz mam juz spokój :) inni sie martwią.
          Szkoda czasu,zdrowia, cierpliwości, szkoda zycia! Ty bardziej, ze z drugiej
          strony nie ma dobrej woli....
          Tak myslę...
          • te_nisowki Re: Prosze o pomoc - dlugie 15.12.05, 21:56
            Zastanawiające, że Ty też z tego czerpiesz pewne korzyści, czyli np. poczucie
            "wielkości", bycia ratunkiem dla kogoś, bycia "tą dobrą (lepszą?)" itp. Może być
            bardzo trudno z nich zrezygnować. Wiem coś o tym, bo sama od lat z nich
            korzystam i wcale nie tak łatwo się wymotać mimo terapii dla współuzależnionych
            i teorii wyniesionej stamtąd. Jeżli masz możliwość w Twoim kraju zwrócić się do
            Al-Anon to spróbuj. Dla mnie to była zbawienna chwila, kedy tam trafiłam, bo
            pradwopodobnie dzisiaj lądowałabym jeszcze gorzej. Poza tym wkurza mnie to jak
            bardzo to, co powiedzą inni musi mieć znaczenie. A dlaczego by nie spróbować,
            jak w jakiejś komedii zrobić choć raz coś, czym zaskoczylibyśmy tych wszystkich
            wystarszonych ludzi i pokazali im, na co nas stać? Pamiętaj: ze sobą zostajesz
            do końca życia, a z nimi, tylko przez jakiś czas. Najkorzystniej więc dla Ciebie
            - wziąć swoje życie w swoje ręce i nie oglądać się za siebie! Powodzenia!!!
            Pozdrawiam serdecznie
            • magdacan Re: Prosze o pomoc - dlugie 16.12.05, 00:28
              Poczucie wielkosci bycia ratunkiem dla kogos czulam bardzo krotko kiedy udalo
              mi sie namowic ja na odwyk. To bylo 5 lat temu. I jak pisalam drogo za to
              zaplacilam bo potem wszystko to co nawyrabiala po wyjsciu to byla moja wina.Tak
              twierdzil jej maz i ona sama. A teraz czuje sie raczej ofiara bo caly czas
              walcze o to aby mna nie manipulowala. I to jest bardzo trudne bo ona jest
              mistrzem manipulacji. A co do znajomych to liczylam sie z ich zdaniem bo to
              jedyni bliscy ludzie jakich tu mam. Teraz chcialabym tylko, zeby zostawila mnie
              w spokoju.Dlatego chyba musze tez zerwac kontakty z calym naszym towarzystwem.
              Mam opory bo troche to wyglada na tchorzostwo ale nie mam juz sily z nia wlaczyc
              o siebie i o to zebym mogla zyc jak ja chce a nie jak ona chce.
              • jerzy30 Re: Prosze o pomoc - dlugie 16.12.05, 09:16
                poszukasz sobie nowych ludzi - normalnych a nie zakłamanych
    • jerzy30 Re: Prosze o pomoc - dlugie 16.12.05, 09:21
      jeszcze jedno - oni wiedzą że Ty wiesz [że ona jest uzależniona] - stąd te
      złośliwości - bo tylko Ty nie udawałaś "greka" i to Ty skierowałaś ją na
      terapię co w sumie nic nie dała [ale to wina tej co się poszła bezskutecznie
      terapeutyzować]. W pewnych kręgach osoby niepijące traktuje się jak zadżumione -
      tak samo traktuje się te osoby co wiedzą co to jest alkoholizm - po prostu
      przeszkadzasz jej pić, psujesz jej komfort picia, jesteś zwierciadłem jej
      porażki z alkoholem - i co z tego że są bogaci w kasę [widzisz jak to dziala -
      każdy udaje - dla tej ich kasy]
    • magdacan Re: Prosze o pomoc - dlugie 26.12.05, 08:08
      Dziekuje Wam za to co napisaliscie. Nie odbieram telefonow od niej. Zero
      kontaktu. Na razie odpuscila ale znajac ja wiem, ze to nie koniec. A znajomi?
      Aktualnie jestem "czarna owca". Nikt do nas nie dzwoni. Mimo
      wczesniejszych "zapowiedzi" nie zostalismy tez zaproszeni na impreze swiateczna
      robiona przez wspolnych znajomych. Troche to boli. Bo wlasciwie zostalismy sami
      ale trudno. Teraz widze, ze dla wszystkich bylam tylko "przyczepka" do niej a
      tak wlasciwie ja jako ja niewiele dla nich znaczylam. Przykre to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka