Dodaj do ulubionych

święta i uzależniony

21.12.05, 15:14
nie wiem na czym to polega,ale co roku przezywam te sama gehenne. moj maz
jest alkoholikiem. leczy sie. ale na swieta zawsze jest na granicy nawrotu.
wywoluje awantury, albo jest gburowaty i mrukliwy. wszyscy chodziimy na
palcach, boje sie ze sie znowu napije. zwlaszcza jak sie obrazi, trzaska
drzwiami i wychodzi z domu. rozmowy nie pomagaja...nie wiem co robic w takiej
sytuacji. juz raz rozstalismy sie na swieta.
Obserwuj wątek
    • drak62 Re: święta i uzależniony 21.12.05, 16:01
      Na czym polega jego leczenie?
      Święta są dla niego wyzwalaczem - kojarzą mu się z piciem.
      Moze warto byłoby zmienić organizację świąt, spędzać je w inny sposób niż do
      tej pory. Może warto wogóle wyjechać i spędzić ten czas w innym miejscu - np.
      wyjazd w góry. Byc moze przed swietami powinien częściej bywac na mitingach AA
      aby sobie przypomnieć jak wyglądały jego święta wtedy gdy pił.
      • ziemovit Re: święta i uzależniony 21.12.05, 17:43
        ja jestem uzależniony i odkąd jestem czysty Święta to dla mnie bardzo ciężki
        okres. I nie dlatego że kojarzą mi się z piciem bo nie kojarzą.
        Ja mam chore emocje i pokręcone kontakty z innymi ludźmi. Trdno mi jest
        siedzieć z rodziną kilka dni i cieszyć się z jakiejś gwiazdki czy pieprzonego
        drzewka. Wkurza mnie ta krzątanina przedświąteczna, zacharowane sprzątaniem i
        gotwaniem matki i porzyczki w bankach żeby jaoś te święta wyglądały. Nienawidzę
        też tłumów w sklepach i chołoty kupującej wszystko jak leci - każde gó.. można
        w tym okresie sprzedać (wiem bo pracuję w handlu). No i przeżarcie, niezdrowe
        że nie można oddychać.
        To pisałem ja - uzależniony w przedświątecznej depresji.
        Ziemovit
        • martap12 Re: święta i uzależniony 22.12.05, 09:38
          Podpisuje sie pod tym obiema rękami!!!!
    • janulodz Re: święta i uzależniony 22.12.05, 10:42
      A ja nie mam żadnej przedświątecznej depresji. Wręcz przeciwnie. Jak przypomnę
      sobie przygotowania do spędzenia świąt w okresie mojego chlania, kiedy
      kupowałem na zapas alkohol, chowałem go w piwnicy, wypijałem i znów
      dokupywałem, a w wigilię, kiedy wszyscy siadali do stołu byłem już uchlany.
      Zaczynałem od rana, piłem do wieczora, zasypiałem przy stole, bo przecież "Są
      Święta" brrrr...
      Po tym pozostały mi tylko wyrzuty sumienia jak ja mogłem to swoim najbliższym
      robić.
      Teraz cieszę się, że mogę je spędzać razem z rodziną, na bezalkoholwej wigilii,
      której tradycja sięga dziesiątków lat.
      Szał zakupów w tym roku mnie ominął niestety, bo trzy tygodnie temu zostałem
      okradziony ze wszystkich narzędzi i teraz muszę się sprężyć, żeby je odkupić.
      Prezenty będą na przyszły rok.
      Życzę wszystkim: Pogodnych, Spokojnych i Rodzinnych Świąt.
      Janu
      I'am free
      • jerzy30 Re: święta i uzależniony 22.12.05, 11:48
        przypomnijecie sobie piekło pijanych swiąt, zapijaczonego domownika, latających
        talerzy i garnków, wrzaskow, drżących rąk i kaca - TO BYŁA DOPIERO DEPRESJA - T
        O T a L N a
    • letek17 Re: święta i uzależniony 23.12.05, 00:50
      Dlaczego nie lubiłem świąt????
      Bo musiałem robić to co powinienem a nie to do czego byłem stworzony. Jakieś
      pieprzone porządki, zakupy, kontakty - jak tu wypić kolejną setę i mieć tu
      wszystko w d....
      Bo musiałem kontaktować się z nudnymi ludźmi, którzy zamiast potrzeby wypicia ze
      mną kolejnej sety piep... coś o jakiejś radości, tradycji.
      Bo ja stworzony do bycia dyrektorem świata, udawadniania cięgle wszystkiego mam
      siedzieć w domu, iść na spacer i pozdrowić sąsiada, który był dla mnie dupkiem
      atak naprawdę zazdrościłem mu jego szczęśliwego wyrazu twarzy.
      Bo największym bohaterstwem jakiego ode mnie oczekiwano było zabicie karpia.
      Dobrze, że po tym mogłem wypić kielicha.
      Bo jak tu kupić flaszkę ( kiedyś jednak było mniej sklepów czynnych w święta i w
      nocy.
      Bo jak tu strawić teścową, znieść tą pustkę, bezsens, a ile flaszek byłoby za te
      bezzsensowne prezenty itd...........
      Teraz akcetuję świeta, pomimo, że ..... to dodatkowe i niemałe wydatki, spotkam
      się z teściową, sąsiadem, będę pomagał żonie, siedział w domu, nie wszystko
      będzie tak jak ja bym tego chciał.
      Dlaczego?
      Bo jestem wolnym człowiekiem. Rezygnacja z picia pozwala mi wybierać. Ja nic nie
      muszę - mogę wsiąść do pociągu bylejakiego i jechać gdziekolwiek, zachlać się,
      zabić.
      Bo gdzieś tam po drodze zdecydowałem się na to, że godzę się na konsekwencje
      swoich wyborów, zrezygnowałem z ucieczki od siebie, znalazłem nawet jakiś sens w
      tym zyciu.
      Trudno nie lubić tego co się wybrało samemu.
      Choć to nie wątek z życzeniami to jednak : Pogody Ducha i to nie tylko w okresie
      24-26.12. Letek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka