tujka1
21.12.05, 15:14
nie wiem na czym to polega,ale co roku przezywam te sama gehenne. moj maz
jest alkoholikiem. leczy sie. ale na swieta zawsze jest na granicy nawrotu.
wywoluje awantury, albo jest gburowaty i mrukliwy. wszyscy chodziimy na
palcach, boje sie ze sie znowu napije. zwlaszcza jak sie obrazi, trzaska
drzwiami i wychodzi z domu. rozmowy nie pomagaja...nie wiem co robic w takiej
sytuacji. juz raz rozstalismy sie na swieta.