Dodaj do ulubionych

Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać

17.02.06, 23:34
Witajcie,
od jakiegoś czasu dojrzewam i dojrzewam.
Nie wiem czego się bardziej boję: czy tego, że sama się na sobie zawiodę, czy
tego, że utyję, czy ... może tego, że mogę stać się przez jakiś czas
nieznośna dla wszystkich? A może jeszcze czegoś, o czym nie wiem?
Nie próbowałam nigdy dotąd, ale od jakiegoś czasu już na tyle intensywnie
myślę.. Może jakiś kryzys przechodzę, bo potężnie drażni mnie otaczający mnie
wiecznie wiadomy smród? A może to wściekłość na siebie, że dałam się tak
zaplątać w durny nałóg? A może to wreszcie wstyd przed przyjaciółmi (choć to
uczucie raczej mi obce), że przeze mnie czasami siadamy w sali dla takich
jak ja choć jestem w tym gronie tylko jedna? A może wstyd przed sobą, że jak
dureń wybiegam po seansie w kinie, po przedstawieniu w teatrze, byle szybciej
gdzieś tam na dół, koło szatni, albo na zewnątrz?

Przez ostatnie tygodnie przeglądałam różniste wątki na wiadomy temat,
zaznajomiłam się z Tabexem (jeszcze nie kupiłam), dojrzewam a może już
dojrzałam, chociaż do próby?
Cechy szczególne mojej wielkiej głupoty:
- 42 lata życia, z czego 26 lat z papierosem w pysku;
- każdego dnia dwie wypalane paczki, czasami nawet więcej;
- tabletki antykoncepcyjne od lat - od początku ze świadomością, czym to
wszystko razem wzięte skutkować może.

Przepraszam, że się wywnętrzyłam, ale pomyślałam, że może wstyd przed
ewentualnym zawodem tak szerokiego grona, jak też przyznanie się w pewien
sposób publicznie do własnej głupoty - również mnie zmotywuje?
Mam jeszcze chwilkę czasu: powinnam dojrzeć w okolicach 15 marca.
Chciałabym dojrzeć do przekonania, że i mnie może się to udać.
Pozdrawiam i raz jeszcze przepraszam.
B.
Obserwuj wątek
    • wojtech451 Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 17.02.06, 23:51
      bebiak napisała:

      > Witajcie,
      > od jakiegoś czasu dojrzewam i dojrzewam.
      Skoro napisałaś to juz dojrzałaś!

      > Nie próbowałam nigdy dotąd,
      Czas spróbować bo inaczej sie nie dowiesz.

      >ale od jakiegoś czasu już na tyle intensywnie myślę..
      Ta faza już zakończona, przejdź do czynów!

      > zaznajomiłam się z Tabexem (jeszcze nie kupiłam),
      I na co czekasz? Apteki otwierają o 8.00. A niektóre dyzuruja w nocy...

      >dojrzewam a może już dojrzałam, chociaż do próby?

      Już, już, nie ma na co czekac!

      > Cechy szczególne mojej wielkiej głupoty:
      > - 42 lata życia, z czego 26 lat z papierosem w pysku;
      Myślę, ze te 42 lata nie było głupotą tylko te pozostałe 26.

      >przyznanie się w pewien sposób publicznie do własnej głupoty - również mnie
      zmotywuje?
      Każda motywacja jest dobra.

      > Mam jeszcze chwilkę czasu:
      Nie, nie masz czasu!!!

      >powinnam dojrzeć w okolicach 15 marca.
      Do apteki po Tabex i to biegusiem!!!

      > Chciałabym dojrzeć do przekonania, że i mnie może się to udać.
      Jak nie sprobujesz to sie nie dowiesz. Próbuj do skutku. Któraś próba (może
      pierwsza?) będzie ostatnią!

      > Pozdrawiam i raz jeszcze przepraszam.
      Pozdrawiam i życzę powodzeniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
      PS.
      Mnie minęło 22 lata, czyli jest to mozliwe.
      • niepolewam Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 18.02.06, 13:57
        Witam Cię cieplutko.Ja już dwa miesiące nie palę i cieszę się z tego powodu
        ogromnie.Przez pierwsze tygodnie miałam złe nastroje i dokuczałam komu się dało
        szczegulnie domownikom.Mamy tereaz jednego zatwardziałego palacza takiego co to
        o 23ciej do nocnego po fajki leci.Pewno i on kiedyś dojrzeje do decyzji.Narazie
        nic na siłe.Jesteś mój rocznik i trzymam za ciebie kciuki żeby Ci się udało.Złą
        stroną jak dla kobiety jest to że przytylam,ale zawsze miałam kłopoty z
        nadwagą.Zresztą jestem nałogowcem,wszystkich łatwo dostępnych nałogów.Nawet jak
        puzzle zaczełam układać to po roku już były pierwsze obiawy uzależnienia.Nie
        czekaj do marca szkoda czasu,chyba że musisz dojrzeć to trudno.Mus to mus.
        • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 18.02.06, 15:13
          Cześć,
          dziękuję bardzo za wsparcie, a Wam zazdroszczę sukcesu.
          Doznałam dziś pierwszej porażki, która mnie nie zraziła - wszak dopiero
          dojrzewam: w jednej aptece Tabexu nie było, w drugiej - tylko na receptę i pani
          była nieubłagana. Chciałam go kupić, żeby sobie poczytać ulotkę.. mieć, już
          mieć. W tygodniu załatwię receptę.

          A dlaczego od połowy marca, a nie tak od dziś na przykład?
          Może zbyt trzeźwo do tego wszystkiego podchodzę (może niezbyt właściwie), ale
          umyśliłam sobie, że temu "przedsięwzięciu" musi towarzyszyć dieta i jakiś ruch:
          od lat jeżdżę na rolkach (lubię), a to teraz niemożliwe.
          Mam w domu stepper, mogłabym ćwiczyć wieczorem, jakiś zestaw też bym wymyśliła,
          ale wiem, że nie jestem systematyczna, a na rolki zawsze gna mnie jakaś fajna
          siła, jeśli tylko nie pada.
          Boję się utycia, nie mogę przytyć, i wiem, ze jeśli już dojrzeję zupełnie to
          się zakatuję z dietą i rolkami.
          Jak ludziki w mym otoczeniu wszystko to to wytrzymają - jeszcze nie wiem.
          Pozdrawiam Was serdecznie. B.
    • fiokla Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 18.02.06, 15:37
      Vitaj, bebiak!
      Masz wspaniala motywacje, tez spisalam wszystkie przeciw, a najwazniejsze to byl smrod i to wlasnie, ze chcialam byc wolna od nalogu, nalezec do tzw elity niepalacych:)
      Tak jak wojciech napisal: dojrzalas. Ale dobrze, ze dajesz sobie ten termin 15 marca. Twoja podswiadomosc sie przygotuje i w tym dniu juz spokojnie rzucisz ten nalog. Ja tez dalam sobie dwa tygodnie. Termin zabiegu byl 16 stycznia, ale te dwa tygodnie studiowalam to foro, rozne inne stronki o niepaleniu. Przygotowalam sie tez co do dietki, bo tez nie chce utyc.
      Tutaj jest link do mojegom watku na forum fitness, tez jestem tam czesto, chociaz przewaznie jako czytajaca.
      Mam podobny staz z papierosem jak i ty. Nie obwiniaj sie, ani nie drecz sie poczuciem winy. Palilysmy, a teraz chcemy zyc bez papierosa. I na tym trzeba sie skupic.
      Utylam zaledwie odrobine, od wczoraj ograniczylam weglowodany, bo po miesiacu przemiana materii wraca do normy. Zapisz sie na fitness, ja mam 3 razy w tygodniu, najgorsze to co zrobic z lapami, ktore szukaja papierosa? Ja znalazlam sposob i kiedy tak mi lapy lataly, to bralam zeszyt i pisalam afirmacje: "jestem wolna od nalogow"
      Pomaga. Rece zajete i na podswiadomosc dziala:)
      No i guma orbit bez cukru. Naprawde pomaga.
      Dzis mialam sen, ze zapalilam. Ale rano sie ucieszylam, ze to tylko sen.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki. Czytaj narazie, a 15 marca zaloz swoj watek. Bede cie wspierac!
      • fiokla Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 18.02.06, 15:38
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=342&w=34660779
        obiecany link:)
        • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 18.02.06, 17:35
          Dzięki bardzo:-)
          Wiesz, myśląc o diecie nie mam na myśli czegoś szczególnego, a jedynie:
          - odstawienie wszelkich ciast i słodyczy (które wchłaniam w niesamowitych
          ilościach, nawet w nocy), w tym również słoików dżemów, które pasjami wyżeram
          łyżkami;
          - odstawienie wszelkich rzeczy mącznych, w tym ukochanych świeżych białych
          bułeczek z grubą warstwą masła i dżemem (uwielbiam i pociąć bym się dała);
          - odstawienie żarcia w wielkiej ilości w okolicach 21-szej (cóż, tak lubię).
          I w zasadzie to wszystko co mam na myśli pod pojęciem "dieta" i sama nie wiem
          czy to wystarczy, ale może w ten sposób chociaż spróbuję.
          Co roku w kwietniu (po zimie) robię sobie odnowienie organizmu i kwiecień to
          miesiąc bez tych rzeczy, o których wyżej napisałam. Do tego trochę rolek i
          domowego intensywnego tańca (jakieś 20 min co 2-3 dni) i 5 kg w dół bez w sumie
          żadnego wysiłku.
          Teraz ofkors nie będę chciała zrzucić takich 5 kg, ale utrzymać wagę (a tę
          trzymam od podstawówki). Wiem, że w miarę stałą wagę przez tyle lat przy moim
          wielkim żarciu pomaga mi utrzymać nikotyna, a jeśli się z nią rostanę to...
          No właśnie - ale...
          Już sama się siebie brzydzę: wiem, że śmierdzę, a co myślą inni? Mam bardzo
          wielu znajomych i na palcach jednej ręki mogę policzyć palących.
          Chcę dołączyć do większości!
          Pozdrowienia i gratulacje. B.
          • mon.dan Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 12:23
            cześć - ja właśnie dziś obchodzę tutaj na forum moją 50-dnicę. To forum mocno
            mnie zainspirowało do palenia. Cudownie jest być wolnym.
            Gdy widzę te reklamę społeczną o rzucaniu palenia (kiedy koleś w pracy ma pustą
            paczkę papierosów - i wtedy najwazniejszym celem jest zdobycie nowej) rozumiem
            to tak doskonale...
            Zgadzam się z Tobą, że do rzucenia palenia trzeba się przygotować. Rzucałam już
            ze 4 razy - pierwszy raz - wyrzuciłam paczkę przez okno z postanowieniem że już
            nie palę - po 2 godzinach łaziłam naookoło bloku szukając tej paczki. Drugi
            raz - wytrzymałam tydzień - skusiłam się na "tego jednego", trzeci raz wogóle
            niczego się nie nauczyłam i po 2 tygodniach złamał mnie "ten jeden".
            Teraz mam do siebie podejście jak do nałogowca (no bo przecież jestem) - jestem
            palaczem - ale nie palącym - i nie mogę sobie pozwolić na "tego jednego".

            Przygotuj się dobrze, pożegnaj się z fajkami (i zacznij witać z wolnością).
            • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 22:26
              mon.dan napisała:

              > cześć - ja właśnie dziś obchodzę tutaj na forum moją 50-dnicę.

              Ech, gdybym i ja mogła za czas jakiś tak napisać... Wg mnie każdy kolejny dzień
              BEZ to wielki sukces - chciałabym móc tak odliczać.
              A Tobie życzę wielu wielu następnych - wydaje mi się, że przy takim stażu już
              jakoś prościej.. nie wiem, może mi się tylko tak wydaje?


              > Przygotuj się dobrze, pożegnaj się z fajkami (i zacznij witać z wolnością).

              Przygotowuję się od wielu tygodni, przede wszystkim psychicznie.
              Będę donosić jak daję sobie radę (mam wielką nadzieję, że będę miała o czym
              donosić).
              Acha, możesz mi podpowiedzieć z własnego doświadczenia:
              wydaje mi się, ze jak już dojrzeję to papierosy powinny być w domu - czy dobrze
              myślę? Nie dlatego, aby było jakieś wyjście, ale dlatego, aby móc z wyższością
              na nie patrzeć i mówić: "a ja was chrzanię, bo jestem wolna/silna i ja decyduję
              a nie to co w was". Nie wiem - dobrze czy źle myślę?
              Pozdrowienia. B.
              • mon.dan Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 21.02.06, 21:03
                > Acha, możesz mi podpowiedzieć z własnego doświadczenia:
                > wydaje mi się, ze jak już dojrzeję to papierosy powinny być w domu - czy
                dobrze myślę? Nie dlatego, aby było jakieś wyjście, ale dlatego, aby móc z
                wyższością na nie patrzeć i mówić: "a ja was chrzanię, bo jestem wolna/silna i
                ja decyduję a nie to co w was". Nie wiem - dobrze czy źle myślę?

                Witam,
                Znam jedną osobe, która rzuciła bez żadnych wspomagaczy w ten sposób, że
                papieroski miała pod ręką. Dla mnie to niesamowita sprawa.
                Na mnie by to napewno nie podziałało - miałam kilka dołków, gdybym miała wtedy
                papierosy opd ręką rzucanie szlag by trafił, ale jest to kwestia bardzo
                indywidualna.

                pzdr!
          • aka10 Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 16:02
            Drogi Bebiaku!Zycze powodzenia w "nowym" zyciu!Czas juz najwyzszy.
            Ps.Z reszty nalogow nie rezygnuj;-)
            • aka10 Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 16:06
              Polecam:
              www.gandalf.com.pl/b/prosta-metoda-jak-skutecznie-rzucic/
              Nie zaszkodzi,a pomoc moze.
            • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 22:29
              aka10 napisała:

              > Drogi Bebiaku!Zycze powodzenia w "nowym" zyciu!Czas juz najwyzszy.

              Właśnie chyba doszłam do podobnego wniosku: "czas najwyższy".
              Ech, trzymaj za mnie kciuki - bardzo będę potrzebowała wsparcia i wiem o tym.

              > Ps.Z reszty nalogow nie rezygnuj;-)

              Reszta to nie nałogi tylko pasje, he he:-)
              I z pasji nie zamierzam rezygnować.
              Uściski. B.
              • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.02.06, 22:35
                Cześć,
                dostarczyłam sobie dziś kolejnej porcji różnych informacji i mam do Was takie
                pytanie:
                co myślicie (jak już dojrzeję) do łykania równocześnie z Tabexem jakichś
                ziołowych tabletek uspokojających?
                Żyję w jakiejś jednak społeczności (choćby praca, ale i dom, znajomi etc) i nie
                bardzo bym chciała sprawiać ludziom (w sposób nieświadomy) przykrości, a czytam
                wiele wypowiedzi właśnie takich: o niekontrolowanych i przykrych dla innych
                reakcjach (nerwowych, nerwowych).
                Poza tym z racji zawodu (prawnik) spotykam się z wieloma osobami, prowadzę
                konsultacje, negocjacje, a niektórzy klienci i tak doprowadzają mnie czasem do
                amoku. Jestem nerwową dość osobą, ale jak dotąd jeszcze nikt z klientów mnie z
                równowagi nie wyprowadził (tzn. nie pokazałam tego)
                Jak może to wyglądać po dojrzeniu?

                Pozdrowienia i dzięki za wszystko.
                B.
                • zulkatx Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 22.02.06, 08:04
                  bebiak, to już wiem, że jesteś adwokatem lub notariuszem. Rzeczywiście chyba
                  w żadnych innych zawodach nie ma takiego unikotynowienia. Bo prawnicy to są
                  przeważnie wrażliwi humaniści, którzy muszą się borykać z przyziemnymi i
                  niezwykle stresującymi sprawami. Pani mecenas, wierzę w Panią, na pewno się
                  uda:))
                  • mon.dan Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 22.02.06, 10:56
                    a faktycznie - odpowiadałaś mi ponad rok temu kiedy kupowałam mieszkanie :)
                    pomogłaś mi w sprawie informacji o kosztach hipoteki i wpisu do księg wieczystych!!!
                    Tym bardziej trzymam za Ciebie kciuki!
                    • bebiak Nadszedł dla mnie dzień "zero" 20.04.06, 20:30
                      Witajcie po przerwie.
                      Nadchodzi taki dzień, nadejdzie w najbliższy poniedziałek - wtedy łyknę po raz
                      pierwszy Tabex (już nabyty - czekał cierpliwie).
                      Myślę, że to pod każdym względem odpowiedni czas.
                      Wyjeżdżam w najbliższy czwartek na 10-dniowe wakacje - wtedy prowadzę zupełnie
                      odmienny tryb życia: dużo maszeruję (nawet po ponad 20 km dziennie), i jeżdżę
                      na rowerze (jeśli uda się go wypożyczyć).
                      Z daleka od komputerów, w kraju moich marzeń przemierzać będę kolejną boską
                      wyspę a jak łażę to nie palę - kiedy zasiadam wieczorem w tawernie (czy w
                      kafeterii w ciągu dnia) to tak ale w czasie wędrówek - nie. Cudownie tam
                      wypoczywam: obłok spokoju na mnie spływa kiedy tylko staję na greckiej ziemi,
                      nic mnie nie stresuje, nie śpieszy mi się nigdzie - coś zupełnie innego niż w
                      życiu codziennym.
                      Chcę zatem aby ten piąty dzień z Tabexem był już dniem w Grecji.
                      Już postanowiłam zrezygnować tym razem z kilkugodzinnego, codziennego
                      biesiadowania w tawernach wieczorem przy kolacji, winie czy ouzo, muzyce,
                      śpiewach... - to mogłoby mnie dodatkowo "kusić": kiedy popijami czy po prostu
                      biesiaduję palę jak smok, bo atmosfera sprzyja...

                      Bardzo pragnę, aby po powrocie z wakacji móc tu przyjść i powiedzieć Wam: już
                      10 dni nie palę.
                      Trzymajcie za mnie kciuki, proszę - jeśli mi się nie uda nie będę się ciąć ani
                      rzucać pod pociąg, ale chciałabym móc tak napisać, tak bardzo bym chciała.
                      Pozdrowienia. B.

                      Acha, i nabyłam już jakieś ziołowe tabletki uspokojające do kompletu - na
                      wypadek gdyby mnie za bardzo nosiło:-)
                      • bebiak Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 20.04.06, 20:36
                        Acha... zapomniałam..
                        Od 1 kwietnia nie żrę już słodyczy ani pieczywa - wyjątek dla ciasta zrobiłam w
                        Święta (ale to niewielkie ilosci były jak na mnie); nawet dla pieczywa nie
                        zrobiłam wyjątku.
                        Niewiele od 1 kwietnia jadam na kolacje.. wiem, że mocno skurczył mi się
                        żołądek: doświadczyłam w Święta... bardzo mało mogłam zjeść - cieszy mnie to na
                        swój sposób:-)
                        • darsana Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 20.04.06, 21:05
                          Życzę wytrwałości. Powodzenia!!!!!
                          • zulkatx Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 22.04.06, 17:34
                            A ja nie palę już ósmy dzień. Chociaż sukces jest połowiczny, bo zakupiłam
                            i zażywam specyfik zawierający nikotynę ( nazwy nie podam, żeby nie było
                            podejrzeń o współpracę z przemysłem farmaceutycznym ).
                            Tak już znienawidziłam palenie, że brak papierosa zupełnie mi nie przeszkadza,
                            ale brak nikotyny byłby - po wielu latach palenia - trudny do zniesienia. Poza
                            tym myślę sobie, że lepiej jest odtruwać się powoli niż stosować kurację
                            szokową.
                            Ale to tylko taka moja własna teoria. Ciekawa jestem co o tym myślicie?
                            Nie chodzi mi tu o zdanie dwudziestolatków, którzy rzucają po pięciu latach
                            palenia pięciu papierosów dziennie, bo dla nich nie palić, to bułka z masłem.
                            I życzę im wszystkiego najlepszego:))
                            Chcę poznać zdanie długoletnich namiętnych palaczy.
                            Niedawno byłam na bardzo miłym wieczorze autorskim z Adamem Michnikiem.
                            Po spotkaniu na papierosy rzuciły się same starsze panie ( +45 ). Mistrz też
                            palił, ale Mistrz to zupełnie co innego.
                            Moja znajoma ( też palaczka ) szepnęła mi na ucho: "popatrz palą same brzydkie
                            baby". Niestety to prawda:(
                            • zulkatx Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 22.04.06, 17:43
                              Dodam, że zainspirowana tym forum próbowałam już rzucać palenie przy pomocy
                              Tebexu, ale miałam wrażenie, że jedną truciznę zastępuję drugą dużo gorszą.
                              Do klubu miłośników Tebexu na pewno się nie zapiszę.
                            • bebiak Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 22.04.06, 19:14
                              zulkatx napisała:

                              > A ja nie palę już ósmy dzień. (....)

                              Oj Zultatx, gratuluję Ci z całego serca:-)
                              Wiesz, może to błędne rozumowanie, ale myślę, że ofkors póki co czymś się
                              wspomagasz, ale potem i z tym się rozstaniesz, jakoś bezboleśnie a na pewno
                              mniej boleśnie niż z papierosami.
                              Boję sie jak licho tej mojej próby, ale cóż... spróbuję. Wydaje mi się, że
                              jestem wystarczająco pod każdym względem przygotowana.. tyle miesięcy
                              dojrzewania...
                              Kupiłam już dziś papierosy na wyjazd - w Grecji ciężko o mentolowe, a ja tylko
                              takie...
                              Mocno wierzę, że je przywiozę z powrotem:-))
                              Kibicuję Ci nadal!
                              I pozdrawiam. B.
                              • fiokla Re: Nadszedł dla mnie dzień "zero" 22.04.06, 19:32
                                Trzymam kciuki, napewno ci sie uda!
                                • bebiak W poniedziałek, 24.04. o godzinie 8-mej rano... 25.04.06, 01:41
                                  ... zapaliłam jak dotąd ostatniego papierosa, o czym Wam donoszę.
                                  Zapaliłam go przy porannej kawie w domu, gdzie zwyczajowo wypalałam w tym
                                  czasie trzy - tym razem jeden, bo tak postanowiłam.
                                  Do tej chwili bez papierosów, choć sobie leżą (nie chowam, nie wyrzucam).
                                  Łykam od dziś ten cały Tabex, od dziś, bo - jak pisalam - chcę aby 5-ty dzień
                                  kiedy należy odstawić zupełnie papierosy wypadł już w Grecji.
                                  Nie chce mi się palić, nie czuję w ogóle takiej potrzeby (no ale łykam
                                  wspomagacz, który zastępuje nikotynę działając na te same receptory z tego co
                                  wiem), natomiast lekkim problemem są wszelkiego typu odruchy...
                                  Jakież to głupie!!!
                                  Nie drażni mnie/nie denerwuje mnie dym z papierosów, choć przyznam, że rano
                                  bałam się wejść w biurze do pomieszczenia gdzie palimy (nawet kawę wypiłam w
                                  swoim gabinecie) - bałam się swojej reakcji, ale potem weszłam tam i ...
                                  żadnego wrażenia... żadnych myśli typu: "Ależ bym zapaliła".
                                  Ciekawa jestem jak będzie rano.. Czy po nocy będzie mi się chciało palić?
                                  Jeśli będzie mi się chciało to zapalę, ale może będzie inaczej?


                                  • zulkatx Re: wtorek 25 kwietnia - drugi tydzień 25.04.06, 09:23
                                    No to jedziemy sobie na podobnych wózkach:))
                                    Mnie któregoś dnia przy porannej kawie zebrała tęsknota za dymkiem, ale
                                    wsadziłam pod język nikotynkę i natychmiast mi przeszło.
                                    Trochę mnie martwi, że jednak mocno uzależniłam się od nikotyny, bo zawsze
                                    twierdziłam, że u mnie to tylko nawyk, przyzwyczajenie do czynności palenia.
                                    Trele morele!
                                    Bebiak, mam nadzieję, że nie uznasz mnie za "ciocię dobra rada", ale spakuj
                                    sobie przed wyjazdem jakieś środki na zaparcie. To częsta przypadłość przy
                                    rzucaniu palenia i przeszłam przez to kiedyś na urlopie we Włoszech. Do dzisiaj
                                    wspominany, jak mąż przed pójściem do apteki przygotował pantomimę, na wypadek
                                    gdyby sprzedawca nie znał angielskiego.
                                    A wogóle, to mamy ze sobą sporo wspólnego: podobny wiek, podobny styl i czas
                                    palenia i ten sam zawód:)) Więc się trzymajmy!
                                    Serdecznie pozdrawiam.
                                    • bebiak Re:Już więcej niż doba bez papierosa:-) 25.04.06, 11:16
                                      Cześć:-)

                                      zulkatx napisała:

                                      > Mnie któregoś dnia przy porannej kawie zebrała tęsknota za dymkiem, ale
                                      > wsadziłam pod język nikotynkę i natychmiast mi przeszło.

                                      Jak wiesz, trochę się bałam dzisiejszego poranka, ale przeszło zupełnie
                                      bezboleśnie - nadal brak jakiejkolwiek ochoty na papierosa. Nie delektowałam
                                      się co prawda rano w domku kawą (zaspałam nieco!), ale przy innych czynnościach
                                      (makijaż!) nie czułam potrzeby zapalenia. I znowu tzw. odruchy - robiłam
                                      makijaż i krótka myśl: zawsze obok tlił się papieros i moja ręka
                                      wciąż "biegała" do popielniczki. Hmmm, dziś się nie tlił.. :)

                                      > Trochę mnie martwi, że jednak mocno uzależniłam się od nikotyny, bo zawsze
                                      > twierdziłam, że u mnie to tylko nawyk, przyzwyczajenie do czynności palenia.
                                      > Trele morele!

                                      Mam świadomość, że jestem nałogowcem. Uzależniłam się i postaram się z tym
                                      zawalczyć.

                                      > Bebiak, mam nadzieję, że nie uznasz mnie za "ciocię dobra rada", ale spakuj
                                      > sobie przed wyjazdem jakieś środki na zaparcie. To częsta przypadłość przy
                                      > rzucaniu palenia (...)

                                      Nie, za wszystkie rady i wskazówki jestem Tobie i innym bardzo wdzięczna:-)
                                      Jak tylko przeczytałam o tym coś tutaj napisała, natychmiast pobiegłam (przed
                                      chwilą) do pobliskiej apteki. Wyłuszczyłam pani cały mój problem i nabyłam za
                                      jej radą ziołowy lek przeczyszczający Extra Xenna. Zabiorę go ze sobą i miejmy
                                      nadzieję, że nie będę łykać, ale wolę mieć.

                                      > A wogóle, to mamy ze sobą sporo wspólnego: podobny wiek, podobny styl i czas
                                      > palenia i ten sam zawód:)) Więc się trzymajmy!

                                      Masz rację: trzymajmy się:-)
                                      Mnie wczoraj wieczorem spotkała wielka przyjemność ze strony syna (ma 20 lat i
                                      od zawsze wychowywany ofkors w dymie, ale nie pali). Wyznał mi wieczorem, że to
                                      straszna frajda spędzić w domu wieczór nareszcie bez dymu tytoniowego:-)
                                      Nooo, ucieszyłam się nieziemsko!
                                      Papierosy cholernie śmierdzą, zauważyłam to już nawet jako namiętny palacz
                                      czas jakiś temu przecież, a dziś pierwszy raz wyszłam rano z domu, w którym
                                      dymu już nie było. Wyszłam na klatkę, po której niedawno ktoś musiał przejść z
                                      papierosem... No kurcze, ależ mnie rzuciło:( U mnie w domu pewnie całe lata
                                      też tak było jak dziś dla mnie na tej klatce - okropne to, w tym dla moich
                                      niepalących w końcu dwóch facetów.
                                      Postanowiłam, że jeśli nawet mi się nie uda z tym świństwem rozstać to już nie
                                      będę w domu palić - nie mogę tego robić mężowi i synowi, po prostu NIE.
                                      Dziś jest w porządku - nadal brak chęci do palenia i to cieszy. Zaczęłam się
                                      zastanawiać, co będzie kiedy skończy się Tabex... Myślę, że wtedy dopiero
                                      nastąpią "sądne dni" dla mnie i mojego otoczenia, ale o to będę się martwić we
                                      właściwym czasie:-)

                                      > Serdecznie pozdrawiam.

                                      Ja też.. bardzo, bardzo:-)
                                      Chciałabym mieć już na liczniku tyle ile masz Ty - kibicuję Ci z głębi serca.
                                      B.
                                      • bebiak Re:Dwa dni bez papierosa:-) 26.04.06, 09:49
                                        Już za mną dwa dni BEZ, z czego się ofkors cieszę.
                                        Nadal żadnych chęci do zapalenia, żadnego głodu nikotynowego.. dziwne to trochę
                                        dla mnie, ba, bardzo dziwne.
                                        Pisałam wcześniej, że nabyłam nawet tabletki uspokajające, bo spodziewałam się
                                        ciężkich dni a tu tak jakoś....
                                        Wczytuję się w ulotkę z Tabexu i tam jak wół: zmniejszać STOPNIOWO ilość
                                        wypalanych papierosów. U mnie nie ma "stopniowo", bo nie czuję potrzeby palenia
                                        i nie palę (palenie wydaje mi się w tej sytuacji wyjątkowo bez sensu przecież)
                                        Może to nagłe odstawienie nikotyny nie jest właściwe? A może doszukuję się nie
                                        wiem czego?
                                        Ech, ale DWA dni już nei palę - co będzie potem (np. kiedy Tabex się skończy) -
                                        zobaczymy.
                                        Pozdrowienia. B.
                                        • rubcia Re:Dwa dni bez papierosa:-) 26.04.06, 11:38
                                          I tak trzymaj! Dasz sobie radę, na pewno. Trzymam kciuki. Mnie się udało :-)
                                        • misia007 Re:Dwa dni bez papierosa:-) 26.04.06, 16:58
                                          Bebiak trzymam kciuki,widać , ze jesteś mocno zdeterminowana więc Ci sie
                                          uda.Tabex pewnie pomaga ale moim zdaniem najważniesza jest silna motywacja.Mnie
                                          sie udało bez tabexu wiec nie martw się co będzie jak sie skończy.4 maja będzie
                                          5 miesięcy jak nie palę i ciągle mnie to cieszy.Myslałam, ze to będzie trudniejsze
                                          a przyszło tak łatwo.
                                          • bebiak Czternaście dni już nie palę:-) 08.05.06, 13:49
                                            Witajcie,
                                            przyjechałam dziś ze swoich wakacji (tak prosto z lotniska do biura - czasem
                                            tak bywa) i donoszę, że:
                                            - rzeczywiście jak w tytule postu: mój ostatni papieros jak dotąd to ten
                                            wypalony w poniedziałek rano (poniedziałek 24 kwietnia);
                                            - przywiozłam ze sobą wszystkie papierosy, które zabrałam na wakacje - nie
                                            otworzyłam żadnej paczki (nie było potrzeby);
                                            - zaprzestałam brać Tabex, co chyba mi się nie podoba, ale jakoś ciężko mi było
                                            w czasie wakacji pilnować godzin łykania tabletki. Mało tego: nawet jak nie
                                            łyknęłam przez cały dzień to i tak nie miałam ochoty na papierosa; nie wiem czy
                                            to właściwe - a może od jutra kiedy już będę w biurze jednak powinnam łykać?
                                            No sama nie wiem :(

                                            I tak naprawdę to jestem strasznie happy, że tyle czasu już nie palę - nie wiem
                                            tylko czy jakieś gorsze stany mnie nie spotkają. Wydawało mi się, że rozstanie
                                            się z papierosami to bardzo skomplikowane, szczególnie po tylu latach i takich
                                            ilościach, a tutaj tak po prostu i ... już?
                                            • darsana Re: Czternaście dni już nie palę:-) 08.05.06, 17:30
                                              Gatuluje!!! Ja też nie palę. Paliłam co prawda ponad 12 lat pap. wypalałam
                                              paczkę dziennie, czasami dwie (mocnych) aż wreszcie podjełam tą decyzje, że
                                              rzucam Udało mi się rzucić bez rzadnych środów, jadłam jabłka i żułam gumę to mi
                                              pomagało wytrwać - no i nie zapomnę że najbardziej to forum mnie podtrzymywało.
                                              Kiedy czytałam posty innych jak dają sobie radę i podtrzymują się w
                                              postanowieniu - to mi pomagało. Nie wiem jak u innych, ale mnie czasami nachodzi
                                              ochota na papierosa i wiem po sobie że trzeba mieć silną wolę, żeby się nie
                                              poddać, zwłaszcz gdy tylu znajomych pali. Cieszę się razem z tobą i Życzę Ci,
                                              żeby nie nachodziły cię myśli o paleniu. Pozdrawiam i jeszcze raz Gatuluję !!!!!
                                              • bebiak Re: Dziewiętnaście dni już nie palę:-) 12.05.06, 13:39
                                                Fajnie - w poniedziałek miną mi trzy tygodnie (ładnie brzmi!): cieszę się jak
                                                dziki i już!
                                                I dzięki ofkors za wszystkie wspomagające słowa - DZIĘKUJĘ!

                                                Mój obecny stan:
                                                nadal bez żadnych chęci do zapalenia, bez łykania od kilku dni Tabexu. Noszę w
                                                torebce i papierosy i zapalniczkę i Tabex, ale jakoś nie korzystam z niczego.

                                                Rozmawiałam przed chwilą z koleżanką z biura - też nie pojmuje dlaczego nie
                                                czuję tzw. głodu nikotynowego.
                                                Żyję jak żyłam - zmieniłam tylko jedną rzecz: nadal nie piję alhoholu nawet w
                                                minimalnych ilościach, nadal tzn. od prawie 3 tygodni (przy tym Tabexie jest
                                                zakaz). Ja nadal nie piję nawet grama, bo:
                                                - być może zajdzie potrzeba powrotu do Tabexu;
                                                - wszyscy mi mówią, że alkohol może spowodować chęć zapalenia papierosa -
                                                jeśli tak to będę żyć bez mego białego wina... Ech, tak bardzo podoba mi się
                                                życie bez papierosa, że nie zaryzykuję i już.

                                                I wciąż się boję, że to COŚ nastąpi: kiedy, co - nie wiem, ale nadal nie
                                                wierzę, sama nie wierzę, że można ot tak sobie rozstać się po tylu latach z
                                                papierosami i nie czuć żadnych dolegliwości/braków z tego powodu.
                                                COŚ musi być przede mną, coś, czego nie znam, coś, do czego cholercia nie umiem
                                                się przygotować - bo jak, skoro nie wiem co to jest?

                                                A wszyscy wokół mówią, że mam silną wolę ... Nie, nie mam, nie wiem zresztą,
                                                trudno orzec - przecież ja nic nie robię, z niczym nie walczę, bo nie ma takiej
                                                potrzeby.
                                                Dziwne to wszystko, ale nie chcę już palić:-)))
                                                Jakoś więcej czasu mam w pracy, i jakoś wszystko inaczej smakuje, i kwiaty tak
                                                ładnie wokół pachną.....
                                                I jeszcze tak myślę, że te moje Salem-y kosztują 6,90,-zł.
                                                U mnie to dwie paczki dziennie....
                                                Dni BEZ już 19 czyli 2 x 6,90,-zł x 19 = 262,20,-zł.
                                                :-)))
                                                Pozdrowienia. B.
                                                • aka10 Re: Dziewiętnaście dni już nie palę:-) 12.05.06, 17:33
                                                  Tylko tak dalej,Bebiaku!!!Pomysl,ze przez rok,to plus minus hmm 2555 zl,czyli
                                                  pewnie na dodatkowy wyjazd do raju wystarczy:-)
                                                • gosiiik Re: Dziewiętnaście dni już nie palę:-) 16.05.06, 15:42
                                                  Witam cię ciepło babiak! Moje graulacje. A więc i tobie się udało!
                                                  Ja mam staż BEZ prawie pół roku i powiem ci że najgorsze są pierwsze 3 tygodnie
                                                  więc co złe już za tobą. Fajnie że przeszłaś je tak lajowo. Pozazdrościć.
                                                  Jesteś silnie zmotywowana do rzucenia palenia więc myślę że raczej nie wrócisz
                                                  do nałogu. Jesteś, ale gafa, oczywiście byłaś bo przecież już jesteś osobą
                                                  NIEPALĄCA!
                                                  Ale gdy opadną juz emocje że niepalę, gdy przestaniesz o tym tak często mysleć,
                                                  to przyjdą pokusy na jednego maszka tak żeby się upewnić że papieros mi już nie
                                                  smakuje - musisz uważać. Po jakimś czasie też zapomniesz jak wstręny był każdy
                                                  papieros a będziesz pamiętała jak smakował ten do kawy z rana czy ten po
                                                  obiedzie. Dużo ludzi się nabiera na tego jednego jedynego (m.in ja bo to już
                                                  moje 4 podejście i ostatnie!) a potem pluje sobie w brode bo na jednym się nie
                                                  kończy:(
                                                  Ja też rzucałam z tabexem ale potem na forum polecono mi książkę,
                                                  która "wyprostowała" moje myśli i myślę że ona też duzo mi pomogła.
                                                  dziewczyna która mi ją poleciła monia napisała w punktach takie steszczenie
                                                  tej ksiązki to ci wkleję na te gorsze czasy:)
                                                  1.Nie ma palacza,który nie może rzucić palenia.
                                                  2.Przy paleniu trzyma nas strach - strach,że życie bez papierosa nie będzie nic
                                                  warte,że ciągle będzie nam czegoś brakowało.Nic bardziej błędnego.
                                                  3.Kto twierdzi,że palenie sprawia mu przyjemność powinien zadać sobie pytanie
                                                  dlaczego inne rzeczy w życiu,o wiele przyjemniejsze tak nie uzależniają.
                                                  4.Prawda jest taka,że palenie absolutnie niczego nie daje.
                                                  5.Cóż to za hobby,z którego chętnie byśmy zrezygnowali,a za którym tęsknimy,gdy
                                                  go nie praktykujemy?
                                                  6.Wiele rzeczy w życiu sprawia nam przyjemność,a nie lamentujemy,gdy ich
                                                  zabraknie.
                                                  7.Każde zaciągnięcie się wprowadza przez płuca do mózgu małą dawkę
                                                  nikotyny,która uzależnia szybciej niż heroina.
                                                  8.Gdy palacz gasi papierosa,zawartość nikotyny w organiźmie zaczyna się
                                                  zmniejszać i zaczynają się objawy odwyku.
                                                  9.Przy odwyku nikotynowym nie występuje żaden fizyczny ból.Jest to raczej
                                                  uczucie pustki,braku czegoś,dlatego wielu palaczy nie wie,co zrobić z rękoma.
                                                  10.Prawda jest taka,że się uzależniliśmy,nikotynowa bestia zadomowiła się w
                                                  naszym ciele,a my musimy ją żywić.Nikt poza nami nas nie zmusza.
                                                  11.Palacz,paląc papierosa,oczekuje powrotu do poczucia spokoju,pewności i wiary
                                                  w siebie,którego doświadczał zanim popadł w uzależnienie.
                                                  12.Zanim popadniemy w nałóg naszemu ciału niczego nie brakuje.
                                                  13.Poczucie dyskomfortu pojawia się,gdy nie palimy.Po zapaleniu papierosa
                                                  odczuwamy ulgę - to powoduje złudne wrażenie,że palenie sprawia
                                                  przyjemność,pomaga się odprężyć.W ten sposób następuje uzależnienie.
                                                  14.Od dzieciństwa nasza podświadomość jest bombardowana sugestywnymi
                                                  informacjami,że papieros odpręża,dodaje odwagi i pewności siebie,że papierosy są
                                                  najważniejsze w życiu.Uważacie,że przesadzam?A co jest ostatnim życzeniem
                                                  skazańca w scenie filmowej?Naturalnie,że papieros.
                                                  15.Straszną pomyłką palacza jest wiara,że palenie zmniejsza stres;dlatego
                                                  papieros zwykle bywa kojarzony z osobą pewną siebie,odpowiedzialną i odporną na
                                                  stres,podziwianą i stawianą za wzór.
                                                  16.Najgorszym efektem palenia nie jest ubytek na zdrowiu,czy pieniędzy,ale
                                                  upośledzenie psychiki - sam palacz za wszelką cenę szuka przekonywającego
                                                  tłumaczenia,żeby móc dalej palić.
                                                  17.Tak naprawdę jedyne co nas wpędza w uzależnienie,to przykład innych.Boimy
                                                  się,że coś nas omija.Widok palacza za każdym razem utrwala w nas przekonanie,że
                                                  coś w tym musi być;gdyby było inaczej,to przecież by nie palił. Kiedy w
                                                  sytuacjach towarzyskich odzwyczajający się od palenia widzi palącego,ma wówczas
                                                  poczucie,że coś stracił.Żeby poczuć się pewniej,pozwala sobie na jednego
                                                  papierosa i zanim się spostrzeże - znów jest uzależniony.Tak właśnie działa
                                                  pranie mózgu.
                                                  18.Kiedy uzależniony od nikotyny chwilowo nie pali,to czegoś mu brak.Jeśli coś
                                                  interesującego zajmuje jego myśli,jest w stanie wytrzymać dłuższy czas bez
                                                  papierosa,nie odczuwając przy tym objawów odwyku.A kiedy się nudzi,nic nie
                                                  odwraca jego uwagi od stresu odwykowego - musi karmić bestię.
                                                  19.Rzucający palenie,przypisuje rzucaniu wszystkie swoje niepowodzenia.Kiedy
                                                  staje przed naprawdę trudnym problemem,nie stara się go po prostu rozwiązać,ale
                                                  rozmyśla: "ach,gdybym mógł zapalić,to wszystko poszło by jak z płatka."Kto
                                                  wierzy,że palenie rzeczywiście sprzyja koncentracji,temu z pewnością nie uda się
                                                  skupić,bo nie pozwolą mu na to myśli o paleniu.Te myśli,a nie fizyczny brak,mają
                                                  niszczącą siłę.Pamiętaj,że tylko palacza dotykając objawy odwyku,niepalących -
                                                  nie.
                                                  20.To nie papieros jest wyjątkowy,ale okazja do jego zapalenia.
                                                  21.Papierosy nie wypełniają żadnej pustki,one ją stwarzają.
                                                  22.Palacz nie ma żadnej przyjemności z palenia papierosa,boi się tylko jego
                                                  braku.
                                                  23.Papierosy stają się tym cenniejsze,im bardziej próbujemy ograniczyć ich
                                                  konsumpcję.
                                                  24.Palacz,zapalając papierosa i zaciągając się głęboko,gdzieś w środku utwierdza
                                                  się w przekonaniu,że ma szczęście,że dostał swoją nagrodę,której biedny
                                                  niepalący jest pozbawiony.Ten biedny niepalący nie potrzebuje żadnej
                                                  nagrody.Ludzie nie są stworzeni do systematycznego zatruwania się.
                                                  25.Przyzwyczajenie się,to dożywotni łańcuch;każdy papieros wzbudza pożądanie
                                                  następnego.Kto zacznie,sam sobie podpala lont.Każdy wypalony papieros przybliża
                                                  chwilę wybuchu.Skąd wiadomo,że przy następnym nie wybuchnie?
                                                  26.Papieros,to NARKOTYK.
                                                  27.Palacz,który pali 5 papierosów dziennie: Jeżeli palenie sprawia taką
                                                  przyjemność,to czemu jedynie 5?A jeżeli nie jest uzależniony i może przestać,to
                                                  po co w ogóle pali?Przyzwyczajenie polega na sprawianiu sobie bólu,bo miłe jest
                                                  odprężenie,kiedy przestaje boleć.
                                                  28.Jedyną przyjemnością jaką może dać palenie,to chwila zaspokojenia słabszego
                                                  fizycznego głodu nikotyny i tej psychicznej męki,kiedy nie możemy się podrapać
                                                  tam,gdzie nas swędzi.
                                                  29.Ogół ocenia palenia jako przykre przyzwyczajenie,szkodliwe dla zdrowia.To
                                                  jest narkotyczne uzależnienie i zabójcza choroba.Morderca numer jeden.
                                                  30.Palacze uważają,że rzucanie palenia jest bardzo trudne.A właśnie w razie
                                                  trudności potrzebny jest mały pomocnik - papieros.Uwalniając się od
                                                  niego,podwajamy trudność.
                                                  31.Im bardziej palacz się użala,tym bardziej chce mu się palić.
                                                  32.Wiele starań kosztowało palacza przyzwyczajenie się do palenia śmierdzącego i
                                                  trującego papierosa.
                                                  33.W rzucaniu palenia,użalanie się nad sobą i brak zdecydowania przysparzają
                                                  trudności.
                                                  34.Patrzcie na bestię nikotynową,jak na rodzaj tasiemca.Musicie go wygłodzić
                                                  przez 3 tygodnie ,a on wszystkimi sztuczkami będzie was nakłaniał do
                                                  palenia,żeby przeżyć.Za każdym razem,kiedy nie dacie się skusić,dobijacie bestię
                                                  nowym ciosem.
                                                  35.Gdyby chodziło o przyjemność,to nikt nigdy nie zapaliłby więcej niż jednego
                                                  papierosa.
                                                  36.Palenie,to choroba.Czy potrzebujecie zastępstwa,kiedy zwalczyliście grypę?
                                                  37.Cóż strasznego może was spotkać,jeśli nigdy więcej nie zapalicie papierosa?
                                                  NIC!Absolutnie NIC!
                                                  Trzymam kciuki a jak będzie dół to pisz, jakoś damy rade.
                                                  • bebiak Dwadzieścia cztery dni już nie palę:-) 17.05.06, 16:47
                                                    Dzięki Wam serdeczne:-)
                                                    Gosiiik, poczytałam, poczytałam i jestem strasznie mądra - dziękuję!

                                                    Palić mi się nadal nie chce, ale niestety (nie przewidywałam tego!!!!):
                                                    od piątkowego wieczoru mam cholernie przykrą sprawę w najbliższym mi
                                                    otoczeniu:-( Nie radzę sobie z tym w sensie nerwowym, choć łykam tabletki
                                                    uspokajające - jak narazie nie ciągnie mnie do papierosów ale .. .zaczynam się
                                                    niestety obawiać:(
                                                    Schudłam już 2 kg od piątku, bo nerwy zawsze mi wszystko spalały - kurczę,
                                                    wolałabym już chyba przytyć jak niektórzy ale wieść spokojniejszy tryb życia
                                                    niż obecnie:-(
                                                    Ech, życie, życie ...
                                                    Plany, zamiary, deklaracje pomocy, a tu takie numery... ech:(
                                                    Pozdrawiam Was
                                                  • gosiiik Re: Dwadzieścia cztery dni już nie palę:-) 17.05.06, 23:51
                                                    Pamięaj że niepalący jakoś rozwiązują problemy bez papierosa, czyli on tu
                                                    niczego nie załatwia. A jedynie mogłbypogorszyć sprawę.A tak poza tym coś ci
                                                    postaram się wyjaśnić: papieros na na ukojenie nerwów czyli przy zdenerwowaniu,
                                                    papieros przy relaksie czyli np przy kawce. Rola papierosa to tylko nasz
                                                    wymysł,to podstęp nałogu. Nie ma środka, który działby na dwie różne strony.
                                                    Chce mi się palić gdy jestem głodna ,jak również chce mi się palić jak się
                                                    najem....Więc na co ten papieros włąściwie działa? Na głód czy obżrswo? To
                                                    nałóg oddziaływuje na nasza psyhikę tylko trzeba o tym wiedzieć i nie dać się.
                                                    Tak to zostało przeedstawione w ksiażce o której ci wcześniej pisałam i mnie
                                                    to "wyprostowało" moje myslenie, zrozumiałam ze palenie NIC A NIC nie daje.
                                                    Wierzę że ci się uda.
                                                  • bebiak Dwadzieścia siedem dni już nie palę:-) 20.05.06, 13:18
                                                    gosiiik napisała:

                                                    > Pamięaj że niepalący jakoś rozwiązują problemy bez papierosa, czyli on tu
                                                    > niczego nie załatwia.

                                                    Pamiętam Gosiiik, pamiętam:-)
                                                    Nie dałam się, choć na wszelki wypadek (pisałam) wsparłam się ziołowymi
                                                    tabletkami uspokajającymi.
                                                    W czwartek byłam na fajce wodnej z koleżanką - wszyscy wokół palili i to nie
                                                    tylko fajki wodne ale i papierosy, atmosfera wybitnie sprzyjająca, ale mnie
                                                    zupełnie nie kusiło:-)
                                                    Cieszę się z tego, że nie muszę unikać takich miejsc choć myślałam, że będzie
                                                    ofkors inaczej.

                                                    W torbie u mnie nadal "Tabex" (niełykany już od wieków, bo i po co?), paczka
                                                    Salem'ów i śliczna zapalniczka "Valentino Garavani" - jeden z piękniejszych
                                                    gadżetow, które w życiu miałam, a teraz niewykorzystywana..
                                                    A taka byłam zawsze z niej dumna, bo piękna, delikatna, uwielbiana przeze mnie
                                                    (i nie tylko przeze mnie!).
                                                    Jako gadżet niewykorzystywany jest również piękna:-)
                                                    Pozdrowienia nieustające

                                                    DWADZIEŚCIA SIEDEM dni już nie palę:-)
                                                  • bebiak Miesiąc już nie palę:-) 25.05.06, 22:11
                                                    <Jupi>
                                                    Chyba miesiąc minął, skoro 24. kwietnia o 8-mej rano zapaliłam ostatniego jak
                                                    dotąd papierosa:-)))
                                                    Radocha to dla mnie wielka, zdziwienie też wciąż wielkie (że tak bez problemów
                                                    i nadal bez tego tzw. głodu).
                                                    Jutro kolejna impreza.. kolejna bez alkoholu - pisałam już, że to jedyna rzecz,
                                                    którą zmieniłam w swoim życiu?
                                                    Grama alkoholu od 24 kwietnia... grama... po prostu NIE i tyle - boję się, że
                                                    mnie sprowokuje. A tak lubiłam białe wino...Ech...
                                                  • pomysl.po.wypiciu wow 25.05.06, 22:19
                                                    gratuluje :)
                                                  • bebiak 43 DNI:-) 05.06.06, 21:41
                                                    Tyle właśnie mi dziś minęło i nadal zero ochoty na papierosa:-)))
                                                    Musiałam, no musiałam się pochwalić...:-)))
                                                    Ale będzie przykro wracać do nałogu jak zacznę tyć - już mi się chcę wyć na
                                                    samą myśl.
                                                    Nie chcę palić!!! Świetnie mi bez papierosów!
                                                    Ufff, ale przytyć też nie chcę:(
                                                  • aka10 Re: 43 DNI:-) 05.06.06, 23:28
                                                    Brawo,brawo!!!!Podziwiam i tylko tak dalej:-)
                                                  • elik-k Re: 43 DNI:-) 06.06.06, 02:31
                                                    Gratuluję!! Tak trzymaj!
                                                    Nie utyjesz i nie wrócisz do palenia - jeśli tylko zechcesz.
                                                    Musisz w to uwierzyć!
                                                  • bebiak Dwa miesiące :-)))) 23.06.06, 11:30
                                                    Chyba tak, skoro 24 kwietnia o 8-mej rano zapaliłam ostatniego papierosa...
                                                    I nadal jakoś tego "głodu" nie czuję, jeszcze nie przytyłam i tu hurra, bo nie
                                                    chcę wracać do palenia...
                                                    Nadal mam te same paczki z papierosami, które wtedy kupiłam... - jakoś mnie
                                                    nadal nie wzruszają..
                                                    I nadal wszystko to:
                                                    1. bardzo mnie cieszy:-)))
                                                    2. bardzo mnie dziwi :-O
                                                    Gratuluję sobie bardzo!
                                                  • bebiak TRZY miesiące :-)))) 21.07.06, 20:17
                                                    Już za moment, bo skoro 24 kwietnia zapaliłam swojego ostatniego jak dotąd
                                                    papierosa?
                                                    Donoszę, że nadal żadnych potrzeb w tym zakresie, donoszę również, że jeszcze
                                                    nie utyłam i mocno wierzę, że UDA SIĘ nie utyć:-)
                                                    Te Salem'y, które kupiłam wtedy w kwietniu leżą w nienaruszonych paczkach tuż
                                                    obok, zapalniczka też:-) Niech leżą - może znajdą się chętni.

                                                    Wróciłam wczoraj z krótkich tygodniowych wakacji (ofkors z Grecji), w czasie
                                                    których odważyłam się zacząć znowu pić białe wino do kolacji. Pisałam tutaj, że
                                                    od 24 kwietnia odstawiłam zupełnie alkohol, żeby przypadkiem nie skusić losu.
                                                    Hmmm, nie, żadnego kuszenia losu: wypicie kieliszka czy dwóch wina nie
                                                    spowodowało u mnie chęci zapalenia papierosa.
                                                    Ja po prostu NIE CIERPIAŁAM już palić, NIE CIERPIĘ nadal papierosów i niech ten
                                                    stan trwa wiecznie:-))

                                                    A teraz jeszcze ekonomicznie się wzmocnię (w sumie żadnego wzmacniania nie
                                                    potrzebuję ale może ktoś się wzmocni?):
                                                    2 paczki dziennie po 7,50,-zł = 15,-zł dziennie x trzy miesiące czyli x 90 dni
                                                    = 1.350,-zł...Oj, to nawet więcej niż bilet do Aten kupiony w LOT ...wow!!!!!!

                                                    :-)))))))
                                                  • zulkatx Re: TRZY miesiące :-)))) 27.07.06, 16:01
                                                    Bebiak, cieszę się z Tobą, gratuluję Ci i solidarnie TEŻ NIE PALĘ:)))
                                                    Co prawda, kiedy myślę czasem o paleniu, to nie jest to wyłącznie złe
                                                    wspomnienie. Lubiłam palić, ale to już przeszłość. Przypominam sobie swoją
                                                    troskę o zdrowie, złe zapachy, dym we włosach i nie chcę palić więcej.
                                                    Wczoraj na lotnisku w Amsterdamie obserwowałam palaczy siedzących w takich
                                                    wydzielonych miejscach, jakby komorach gazowych i z satysfakcją myślałam, że
                                                    mnie to już nie dotyczy. A w ogóle, to tych palaczy jest już bardzo niewielu.
                                                    To nałóg na wymarciu. I masz rację, że przestać wcale nie jest tak trudno. Do
                                                    tego nie potrzeba wybitnie silnej woli. To kwestia mentalna:)
                                                  • bebiak Ponad TRZY miesiące :-)))) 05.08.06, 14:55
                                                    Hej Zulkatx - cieszę się niezmiernie i tak trzymaj dalej..
                                                    Prawda, że to proste?
                                                    Ja znowu na zakręcie życiowym (co za rok jak pragnę fiknąć)!!
                                                    Nie marzy mi się zapalenie papierosa na szczęście, ale przez ostatnie 2
                                                    tygodnie schudłam aż 6 kilogramów (tak reaguje mój organizm na stres).
                                                    Zaczynam wierzyć, że z uwagi na pozbycie się nałogu jednak nie przytyję przy
                                                    moim trybie życia i moim pechu życiowym..
                                                    Ech...Znowu się cieszę, że już nie palę, bo jak znam życie teraz, w czasach
                                                    mego zakrętu, wypalałabym po 3 paczki dziennie, a tak... Spokój w tym zakresie
                                                    przynajmniej i nawet nie chce mi się palić, choć papierosy nadal obok mnie.
                                                    Kibicuję Ci dzielnie - melduj się od czasu do czasu.
                                                    B.
                                                  • mon.dan Re: Ponad TRZY miesiące :-)))) 08.08.06, 10:57
                                                    z tym trzymaniem fajek pod ręką to mnie zadziwiasz. Jesteś twarda babka.
                                                  • kropek121 Witam, przyjmiecie do klubu? 25.04.07, 09:51
                                                    kobieta, 52 lata z tego 34 intensywnego nałogu (2 paczki dziennie).
                                                    Mam ostatni dzień zaległego urlopu i zaraz idę po niezbędne akcesoria czyli
                                                    książka, tabex, guma do żucia, tabletki uspokajające.
                                                    Po raz pierwszy weszłam na forum wczoraj w nocy, dzisiaj rano najpierw wypiłam
                                                    kawę, a póżniej zapaliłam. Nie razem. W końcu dom to nie kawiarnia.W ten sposób
                                                    zaoszczędziłam pewnie ze 4 papierosy.
                                                    Nie wierzę, że rzucę palenie, bo palić lubię, ale sama przed sobą przyznaję, że
                                                    stanowczo przesadzam. Jak uda mi się zejść do 1 paczki dziennie, uznam to za
                                                    sukces.
    • kropka141 Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 17.08.06, 12:19
      Powiem krótko - Bebiak jesteś moim Guru:D:D takich ja nie palę co prawad dopiero 19 dni ale czuję się super bez fajki i nie ciągnie mnie. tak jak Ty razem z fajkami odstawiłam też alkohol. Narazie też się boję że po wypiciu skuszę się na dymka, więc wolę nie kusić losu. Super że Ci się udało, tego samego życzę sobie i reszcie palaczy! Pozdrawim
      • bebiak Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 19.08.06, 17:48
        kropka141 napisała:

        > Powiem krótko - Bebiak jesteś moim Guru:D:D

        :-))))) Uśmiałam się z sympatią wielką i za to dzięki, bo ja nadal na zakręcie
        życiowym i w stresie, stąd co do zasady od długiego czasu strasznie smutna
        jestem.
        Nie, palić nadal mi się nie chce mimo tego olbrzymiego stresu, w którym tkwię
        już do miesiąca.
        Zaczęłam się na siłę tuczyć (tabletki uspokajające + od razu w dużych ilościach
        bułeczki, ciatka itp), bo stres mnie zżera niemożliwie (w moim wieku taki
        spadek wagi rzędu 6 kg w 2 tygodnie to tragedia, szczególnie dla pyska) - już
        wiem, że nigdy nie bedę umiała się wypowiedzieć na temat czy się tyje po
        odstawieniu palenia, bo u mnie... niestety ten dodatkowy czynnik zrzuca wagę.

        Ciesz się każdym swoim cudownym dniem bez papierosa - każdy dzień jest
        sukcesem: tak uważam od pierwszego swojego dnia bez i tak będę uważała już
        zawsze.
        Pozdrowienia serdeczne. B.
        • bebiak CZTERY miesiące :-)) 23.08.06, 00:15
          chyba w zasadzie tak, skoro...
          ...24 kwietnia 2006 zapaliłam ostatniego jak dotąd papierosa:-))
          Cieszy to okrutnie - jedna z niewielu rzeczy, która w ramach aktualnych
          problemów mnie cieszy:-)
          I tak trzymać!
          Pozdrowienia dla wszystkich rzucających i znów rzucających.. do skutku.
          • kropka141 Re: CZTERY miesiące :-)) 23.08.06, 09:56
            Gratulacje Bebiak!!! 4 miesiące... kupa czasu! Pozadzrościć. U mnie zbliża się miesiąc dopiero ale już jestem zadowolona i dumna że dałam radę tak długo i coraz mniej myslę o papierosie!Pozdrowienia!:)
          • fiokla Re: CZTERY miesiące :-)) 23.08.06, 16:47
            bebiak napisała:

            > chyba w zasadzie tak, skoro...
            > ...24 kwietnia 2006 zapaliłam ostatniego jak dotąd papierosa:-))
            ______________
            czyli jutro jubileusz:)
            Gratulacje i zyczenia najszczersze aby ci te twoje zakrety sie wyprostowaly!
            Dzielna i przesympatyczna bebiak:)
            • bebiak Re: CZTERY miesiące :-)) 25.08.06, 08:10
              Wiecie co Wam powiem? Aaa, że wciąż nie widzę powodu do zbierania gratulacji
              itp bo cholercia (dobrze!!) nadal i cały czas nie widzę w tym, że nie palę
              żadnych swoich zasług. Przeciez nawet silnej woli nie ćwiczę bo nie ma powodu -
              mnie się nie chce palić po prostu i to od samego początku - i wciąż
              niesamowicie mnie to dziwi:-)))

              Wyjeżdżam dziś na wakacje do swojej Hellady..
              Dłuuuuugie wakacje, dłuższe niż dwa tygodnie.
              Wierzę, że jak tutaj wrócę poczytam o ile wzrósł Wam czas bez papierosa..
              I będą to takie ładne wymiary czasowe.
              Trzymajcie się mocno bez papierosów:-)
              B.
              • kropka141 Re: CZTERY miesiące :-)) 25.08.06, 09:52
                Miłych wakacji Bebiak!:) Bez papierocha będą jeszcze fajniejsze:) I do usłyszenia!
              • aka10 Re: CZTERY miesiące :-)) 27.08.06, 21:33
                Chyba wiec czas zdjecie w wizytowce zmieniec;-)
                • bebiak PIĘĆ miesięcy :-)) 24.09.06, 14:25
                  Dokładnie tyle,
                  jeśli 24 kwietnia 2006 zapaliłam ostatniego jak dotąd papierosa:-))
                  I leżą tamte paczki tuż obok mnie.. Wytrę je z kurzu czasami, ale żebym miała
                  zapalić? Zupełnie nawet do głowy taka chęć nie przychodzi, co cieszy - jako
                  jedna z niewielu rzeczy w ramach moich wciąż trwających życiowych problemów:(
                  Powodzenia wszystkim rozstającym się z paleniem - każdy dzień BEZ papierosa
                  jest wielkim plusem!
                  • fiokla Re: PIĘĆ miesięcy :-)) 24.09.06, 18:53
                    Gratulacje, droga Bebiak!
                    Inne problemy tez sie rozwiaza, trzymam kciuki!
                    • bebiak PÓŁ ROKU :-)) 24.10.06, 16:04
                      Ależ się cieszę!!!
                      Dokładnie dziś rano o 8-mej minęło sześć miesięcy od dnia kiedy zapaliłam
                      ostatniego jak dotąd papierosa:-)
                      I mam się nadal całkiem dobrze - tamte paczki nadal leżą jak leżały, czasem
                      wytrę je z kurzu... Jakoś nie ma chętnych a i mnie zupełnie nadal nie ciągnie.
                      Ostatnio usłyszałam, że podobno ten tzw. "głód nikotynowy" jeszcze przede mną -
                      oj, zmartwiło mnie to nieco, ale ...
                      Gratuluję sobie (i każdemu!!!) każdego dnia bez papierosa:-)
                      • bebiak SIEDEM miesięcy :) ) 24.11.06, 11:14
                        Wow, dokładnie 7 miesięcy temu o 8-mej rano zapaliłam ostatniego jak dotąd
                        papierosa:-)
                        Nadal radość to wielka, choć w zasadzie poza wspominaniem - nie myślę o tym.
                        Kiedy w domu siedzę przy komputerze wciąż spoglądam na te paczki niewypalonych
                        przeze mnie Salem-ów: leżą sobie kupione w kwietniu i czekają, bo może kiedyś
                        będę czuła potrzebę zapalenia? Nie chciałabym bo świetnie mi bez papierosów,
                        ale od początku uważałam, że nic na siłę i pewnie dlatego, że godziłam się i
                        godzę nadal na zapalenie... nadal NIE PALĘ:-))))
                        :-))
                        :-))
                        Wszystkim chcącym rzucić palenie - mocno kibicuję.
                        • cortona Re: SIEDEM miesięcy :) ) 24.11.06, 11:32
                          Bebiak, gratuluję Ci z całego serca-:) Dziwi mnie tylko, że Ty trzymasz cały
                          czas papierosy. Ja na wszelki wypadek powyrzucałam wszystko co się wiąże z
                          paleniem. Nawet popielniczki stoją pozamykane głęboko w szafkach i nie chcę na
                          nie patrzeć.
                          To dopiero mój drugi dzień.
                          Pozdrawiam:))
                          • bebiak Re: SIEDEM miesięcy :) ) 24.11.06, 12:22
                            cortona napisała:

                            > Bebiak, gratuluję Ci z całego serca-:) Dziwi mnie tylko, że Ty trzymasz cały
                            > czas papierosy. Ja na wszelki wypadek powyrzucałam wszystko co się wiąże z
                            > paleniem. Nawet popielniczki stoją pozamykane głęboko w szafkach i nie chcę na
                            > nie patrzeć.

                            Mam te papierosy, mam. Mam obok zapalniczkę - pisałam gdzieś tutaj wyżej: mój
                            ukochany piękny gadżet - też jest. Popielniczki w szafce, ale zawsze tam były,
                            poza tym wyjmowane jak ktoś palący przybywa. Teraz już nie ale przez nie
                            pamiętam.. może pierwszy miesiąc miałam w torebce zawsze papierosy - miałam je
                            po to aby zapalić kiedy będę tego potrzebowała. Do dziś nie potrzebuję, choć
                            nie mogę powiedzieć, że napewno i nigdy nie zapalę, nie, to nie tak: nic na
                            siłe wg mnie. Od początku powtarzałam: będę czuła potrzebę - zapalę, zacznę
                            tyć - wrócę do palenia, będę rzucać czymś po ścianach bo zdenerwowania itp -
                            będę palić, bo nic złego w życiu nie zrobiłam abym miała siebie gnębić i
                            bliskich. Tysiące ludzi pali i zyje - zatem moge palić i ja, choć oczywiście
                            lepiej byłoby nie palić.

                            Nie wiedziałam jak zareaguję na brak nikotyny a ludzie reagują przecież bardzo
                            różnie - czytałam przez poprzedzający rok stosy wypowiedzi, publikacji i
                            wszystkiego co się dało. Utwierdziłam się w przekonaniu (niepotrzebnie tak
                            myślałąm przez lata), że to wielki nałóg, z którym niezmiernie trudno się
                            rozstać. Wiedziałam też, że nie sztuką jest nie palić keidy nie ma paierosó -
                            sztuką jest nie palić keidy one leża obok i są tak łątwo dostępne.
                            To psychika Cortona, tylko psychika - nic więcej. Psychika i odruchy - nie wiem
                            czy pisałam na czym się złapałam tamtego dnia kiedy zapaliłam ostatniego
                            papierosa (najwyżej powtórzę).
                            Zapaliłam go o 8-mej rano przy porannej kawie w domu. To od razu był malutki
                            sukces, bo zawsze wypalałam w tym czasie trzy a wówczas tylko jeden i się
                            cieszyłam. Potem już w biurze nie pamiętam może ok. 11-tej.. (też sukces, że
                            dopiero wtedy!!) stwierdziłam, że idę zapalić bo chcę (u mnie jest specjalne
                            pomieszczenie), ale zanim wyszłam ze swojego pokoju załapałam, że ja nie chcę
                            wewnętrznie tego papierosa tylko lewa łapa lata mi jakoś dziwnie - ona czegoś
                            chciała! To było niesamowite odkrycie: biegiem złapałam w tę lewą łapę długopis
                            i .... nie wyszłam z pokoju bo... już nie potrzebowałam - czy to nie jest
                            dziwne?

                            > To dopiero mój drugi dzień.

                            Ciesz się każdym dniem - każdy dzień BEZ jest wielkim sukcesem. Ja wciąż boję
                            się, że przytyję - to ponoć może jeszcze nastąpić. Wiem, że wówczas wrócę do
                            palenia, ale i tak w umyśle zarejestruję wielki plus - SIEDEM MIESIĘCY (na
                            dziś) bez dostarczania nikotyny organizmowi. No kurde, tylko się cieszyć jeśli
                            nawet jutro miałabym zapalić - siedem miesięcy bez papierosów..

                            Jeśli mogę Ci coś podpowiedzieć (choć każdy przypadek jest pewnie inny) to
                            podpowiadam:
                            widzisz, że starannie przygotowałam się do tego wszystkiego, starannie i
                            psychicznie ale i fizycznie: zaplanowałam urlop i tak zaczęłam łykać "Tabex"
                            aby ten pierwszy dzień bez papierosa (to jest chyba piąty z "Tabexem" - nie
                            pamiętam już dokładnie) wypadł kiedy już będę na wakacjach. W życiu bym nie
                            przewidziała, że ja tak od razu, w ogóle takiej możliwości nie zakładałam!!
                            Dlaczego? A dlatego, że wiedziałam, iż wiele rzeczy czynimy w sposób zupełnie
                            nieświadomy, odruchy Cortona - typu: piję alkohol paląc papierosa, piszę
                            wieczorem na komputerze i palę jednego za drugim (zawsze - nie umiałam
                            inaczej; bywały wieczory, ze spalałam całą paczkę przy klawiaturze i wtedy
                            łapałam się za głowę bo dochodziłam do trzech paczek dziennie, co zakrawało na
                            niezdrową komedię). Wiele razy łapałam się na tym, że papieros tlił się w
                            popielniczce a ja zapalałam następnego i czyniłam to zupełnie bezwiednie...
                            A u mnie na wakacjach zawsze wszystko jest inne - inne ciuchy, inne miejsce,
                            czynny wypoczynek, żadnego komputera ofkors, ba, nawet inny portfel, w ogóle
                            inny tryb życia. Takie skrzywienie:-)
                            Nie jestem do końca pewna, ale myślę, że ta odmiana miała też spore znaczenie,
                            choć nie mogę wykluczyć, że i w domu mogłoby się to udać, ale myślę, że byłoby
                            trudniej.

                            Dzielnie Ci kibicuję!
                            Zaglądam tu czasami: kiedyś zaglądałam ciagle bo rozczytywałam się i
                            rozczytywałam teraz tylko czasem podczytuję wypowiedzi tych dzielnie walczących
                            i cieszę się ich każdym dniem, podczytuję wypowiedzi nt. tycia bo na to nie
                            mogę sobie pozwolić - po prostu nie. I w okolicach 24-go zawsze sobie ze
                            wzruszeniem myślę, jak bardzo chciałam kiedyś nie palić chociaż tydzień,
                            chociaż dwa a minęło już tyle czasu...

                            > Pozdrawiam:))

                            Ja też:-)))
                            • wioleta4 Re: SIEDEM miesięcy :) ) 29.11.06, 12:14
                              Jak dotychczas zrealizowalam wiekszosc moich pragnien,zostalo jedno.Wreszcie
                              przestac palic!Nie jestem w stanie zliczyc ile razy przestawalam.Najdluzej
                              wytrzymalam 2 miesiace.Zazdroszcze Ci tej siodemki.............
                              • bebiak Re: SIEDEM miesięcy :) ) 29.11.06, 21:54
                                Nie zazdrość tylko weź się w garść:-)
                                I powiedz mi, co spowodowało, ze po 2 miesiącach brałas papierosa. Dwa miesiące
                                to wielki sukces i .. co się stało? Podpytuję bo wciąż się boję jak słyszę, że
                                po roku ludzie wracają, i nawet po dłuższym czasie..
                                Zastanawiam się co mnie czeka - póki co nie chce mi się palić, od samego
                                początku nie czuję takiej potrzeby, nawet stresy przeszłam już takie, że...
                                myśleć nie chcę nawet.

                                Czy to coś takiego co ostatnio usłyszałam od mojego zaprzyjaźnionego klienta
                                [starszy człowiek, rzuca średnio dwa razy w roku a czyni to od .. może 6-ciu
                                lat]:
                                on: wie pani, nie palę już 24 dni!
                                ja: oo, gratulacje!!! Życzę wytrwałości bo tak piękne jest życie bez papierosa
                                on: zmieniłem metodę - powiedziałem sobie, że nie to, że rzucam tylko robię
                                przerwę w paleniu. Lepiej dla psychiki
                                ja: świetnie - każda metoda jest dobra jeśli prowadzi do niepalenia.
                                on: i postanowiłem, że jak minie miesiąc przy wódeczce do kolacji zapalę
                                jednego, przecież nic mi nie będzie.

                                Łapy mi opadły! Zaprotestowałam i to ostro (bo mi szkoda faceta) mówiąc, ze w
                                życiu nie powinien, bo nie zna reakcji swego organizmu na tego jednego a taki
                                miesiąc to już wiele, bardzo wiele..

                                Trzymam kciuki za Twoje powodzenie - przychodź tutaj dojrzewając i czytaj
                                opowieści innych: wg mnie to bardzo pomaga podjąć decyzję.
                                Powodzenia
                                • bebiak ROK TEMU, 24 kwietnia ..... 24.04.07, 13:04
                                  o godzinie 8-mej rano zapaliłam ostatniego jak dotąd papierosa:-)

                                  Słuchajcie... to coś niesamowitego!
                                  Dziś mija rok - właśnie mi się przypomniało:-)
                                  W najśmielszych marzeniach nie przewidziałabym, że tak tutaj napiszę...
                                  Rok... bosz....

                                  A ja nadal żadnych chęci do zapalenia, więcej: nadal mnie odrzuca...
                                  Ależ musiałam się potężnie zatruć nikotyną przez te moje 26 lat !
                                  Innego wytłumaczenia nie znajduję.
                                  Tamte "Salemy" nadal sobie leżą obok mnie, zapalniczka też - leżą, czekają,
                                  choć syn mówi, że to już się do palenia nie nadaje. Nie wiem, ale leżą a ja tak
                                  sobie zerkam i myślę o tych strasznych dla mnie czasach, kiedy paliłam.

                                  Powodzenia wszystkim tym, który zamierzają - słuchajcie, to się naprawdę może
                                  udać a ja jestem tego żywym dowodem.
                                  B.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: ROK TEMU, 24 kwietnia ..... 24.04.07, 13:15
                                    Moje gratulacje, żywy dowodzie!! :-))
                                    • dota110 Re: ROK TEMU, 24 kwietnia ..... 24.04.07, 21:32
                                      wielkie gratulacje.ja tez pamietam swoj koniec z fajkami.teraz minelo 5 lat
                                      mojego niepalenia i jestem szczesliwa
    • wszczuka Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 26.04.07, 05:26
      Piłem paliłem .To nie prostę ale możliwe. Trzeba się dogadać z samym sobą. I
      słuchać samego siębie .
    • marek19552 Re: Chcę uwierzyć, że i mnie może się udać 27.04.07, 20:46
      Przez blisko 20 lat paliłem i miałem olbrzymie wyrzuty sumienia.
      Jednego dnia było to 1 grudnia 1997 roku wstałem rano ze strasznym syfem w
      ustach.Zadałem sobie pierwszy raz pytanie Czy spróbowałem choć raz nie palić?
      Odpowiedz była NIE.
      Powiedziałem sobie spróbuję do południa .I tak już zostało.
      • juisy Chcę uwierzyć, że i mnie może się w końcu udać! 06.05.07, 11:36
        Próba któraś z kolei, a druga z tym forum. Ale tydzień życia bez śmierdziela za mną. Od czasu do czasu mam kryzys. To jest okrutne uczucie. Pocieszam się tym, że ludzie po 20 latach palenia rzucają, to ja po 7 będę miała łatwiej.
        Miałam w sobotę próbe ogniową przy piwie. Okazało się że weizen z papierochem nie odróżnia się smakiem od innych piw. A bez papierocha wyczułam w nim chyba każdą nutę aromatu. Coś wielkiego :) Problemem jest głód. Ale za to jest basen i bieganie. Wytrwam.
    • bebiak Blisko 9 lat temu zapaliłam ostatniego papierosa! 12.12.14, 22:34
      Przy zupełnie innej okazji przypomniało mi się o tym wątku właśnie i aż go odkopałam: czy tu jest jeszcze ktoś z tamtego grona?
      Zobaczcie jak to minęło: blisko dziewięć lat od dnia kiedy zapaliłam ostatniego papierosa!
      A sami popatrzcie jak nieśmiało ,z oporami do całej akcji podchodziłam... - taka wtedy uzależniona ale już z jakąś skierowana w dobrym kierunku psychiką :)
      Wtedy chyba nawet nie zakładałam, że się rozstanę z paleniem - cieszyłam się myślą o tym, że ograniczę, że jeśli zacznę znowu to od mniejszych ilości..
      Toż przecież nawet nie wyrzuciłam tamtych papierosów, bo zawsze uważałam, że nie sztuką nie palić jak się nei ma - sztuką nie palić jak się je ma obok :)
      Powiem więcej: parę paczek 9z tamtego kartonu - toż kartonami kupowałam oczywiście) wypalili swego czasy znajomi syna, ale jedna paczka papierosów SALEM plus wypasiona zapalniczka "V" nadal tu obok mnie leżą (rok 2006: cena papierosów.. już czytam: 6,90 zł) :)
      Leżą i leżeć będą - mają mi przypominać o mojej głupocie :)

      Co chcę powiedzieć po tych blisko 9 latatch?
      Ano, że mi nadal cudownie, że jestem tym szczęśliwym przypadkiem, który do dziś nie czuł tzw głodu nikotynowego stąd twierdzę, że wszystko mamy w głowie, w psychice i w odruchach - to pewne jak w banku. Sama się na tym łapałam - właśnie na odruchach. Nie wiem czy wyżej pisałam jak spacerowałam wówczas po biurze z ołówkiem w palcach - potrzebowałam tego czasami :) Do dziś nie poczułam chęci zapalenia choćby jednego papierosa ale przyznam: nie dałam sie skusić ani razu na palenie siszy choć wszyscy mi tłumaczą, ze to co innego (ale lubie atmosferę i czasem ze znajomymi łażę do "Cafe Fajek" - tylko wino piję, oni palą).
      Wiem, że to co innego ale mnie jet tak dobrze bez papierosów, tak łatwo mi to wówczas poszło (przy takim nałogu.. wydawałoby się niemozliwie przecież), że nie narażę się na jakikolwiek powrót. Nie wzrusza mnie jak ktoś pali choć oczywiście nie lubię dymu papierosowego ale przebywam wśród palących jak muszę i nadal nie odczuwam potrzeby zapalenia :)

      Dozgonne będę wdzięczna tym, którzy we mnie wierzyli, którzy mnie wspierali w tym całym poważnym przedsięwzięciu :) Bardzo Wam za to dziękuję - nawet nie wiecie jak bardzo!
      Wszystkich pragnącym wyzwolić się z nałogu życzę powodzenia - wierzcie mi: to jest możliwe a świat bez papierosów jest cudowny :) I wino smakuje równie dobrze jak przy papierosie :)

      Pięknych Świąt Bożego Narodzenia ode mnie, z głębi serca mego :)
    • bebiak Nie wiem jak ja to zrobiłam.... 12.12.14, 22:54
      Przeczytałam cały ten wątek: trochę się po tych wszystkich latach zadumałam, trochę uśmiałam (guru zostałam!) ale przyznam uczciwie: nie wiem jak ja to zrobiłam, że w tak prosty sposób rozstałam się z papierosami paląc - przypomnę - przez 26 lat po 2 paczki dziennie....
      W kategoriach cudu to chyba muszę potraktować :)

      Raz jeszcze wszystkim serdecznie dziękuję: ta Wasza wiara we mnie musiałami pomóc jak nic!
      • zdzislaw50 Re: Nie wiem jak ja to zrobiłam.... 13.12.14, 08:02
        bebiak 12.12.14, 22:5

        "Raz jeszcze wszystkim serdecznie dziękuję: ta Wasza wiara we mnie musiałami pomóc jak nic! "

        To tylko Twoja wiara w to ze dasz rade pomogła Ci. Patrząc na datę Twojego wpisu zauważyłem, że ja w tym czasie leżałem na detoxie w szpitalu, wiec mogę powiedzieć że jesteśmy równolatkami w pozbyciu się nałogu. O tym czy dalej będziesz "pachnąca' decydujesz tylko Ty i pamiętaj ze zagrożenie powrotu do uzależnienia jest zawsze, dzieli Cię od niego jeden papieros jak mnie, jeden kieliszek. Pozdrawiam i życzę spokojnych świat. :D
        • deoand Re: Nie wiem jak ja to zrobiłam.... 13.12.14, 10:22
          Dwadziescia lat niepalenia - ja nie jestem tak odważny , ze mówie iz wszystko zawdzięczam sobie
          • bebiak Re: Nie wiem jak ja to zrobiłam.... 13.12.14, 10:48
            Gratulacje również dla Was za każdy dzień BEZ !!! :)

            Doskonale wiem co może oznaczać zapalenie tego jednego (naczytaklam sie swego czasu, że ho ho!) stąd nie ma siły: nie zamierzam zwłaszcza, że nie mam i dotąd nie miałam żadnych ciągot - to jest moje wielkie szczęście: ten brak właśnie !
            A i wino piję, i kawę piję, i w towarzystwie przebywam,i w kafeteriach, restauracjach, tawernach - nie wzrusza mnie nic :)
            Może to był dobry pomysł niepróbowanie tego alkoholu przez trzy pierwsze miesiące w obawie, że mnie sprowokuje? Myślę, że tak!
            Nieustająco pozdrawiam i nieustająco dziękuję :)
            • aaugustw Re: Nie wiem jak ja to zrobiłam.... 17.12.14, 11:30
              bebiak napisała:
              > ...Może to był dobry pomysł niepróbowanie tego alkoholu przez trzy
              pierwsze miesiące w obawie, że mnie sprowokuje? Myślę, że tak!
              > Nieustająco pozdrawiam i nieustająco dziękuję :)
              ________________________________________.
              Moje gratulacje Bebiak...! ;-)
              Kazdy sposob jest dobry, ktory jest wlasnym, a nie
              sztucznym (chemicznym) zmienianiem swiadomosci...!
              A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka