bebiak
17.02.06, 23:34
Witajcie,
od jakiegoś czasu dojrzewam i dojrzewam.
Nie wiem czego się bardziej boję: czy tego, że sama się na sobie zawiodę, czy
tego, że utyję, czy ... może tego, że mogę stać się przez jakiś czas
nieznośna dla wszystkich? A może jeszcze czegoś, o czym nie wiem?
Nie próbowałam nigdy dotąd, ale od jakiegoś czasu już na tyle intensywnie
myślę.. Może jakiś kryzys przechodzę, bo potężnie drażni mnie otaczający mnie
wiecznie wiadomy smród? A może to wściekłość na siebie, że dałam się tak
zaplątać w durny nałóg? A może to wreszcie wstyd przed przyjaciółmi (choć to
uczucie raczej mi obce), że przeze mnie czasami siadamy w sali dla takich
jak ja choć jestem w tym gronie tylko jedna? A może wstyd przed sobą, że jak
dureń wybiegam po seansie w kinie, po przedstawieniu w teatrze, byle szybciej
gdzieś tam na dół, koło szatni, albo na zewnątrz?
Przez ostatnie tygodnie przeglądałam różniste wątki na wiadomy temat,
zaznajomiłam się z Tabexem (jeszcze nie kupiłam), dojrzewam a może już
dojrzałam, chociaż do próby?
Cechy szczególne mojej wielkiej głupoty:
- 42 lata życia, z czego 26 lat z papierosem w pysku;
- każdego dnia dwie wypalane paczki, czasami nawet więcej;
- tabletki antykoncepcyjne od lat - od początku ze świadomością, czym to
wszystko razem wzięte skutkować może.
Przepraszam, że się wywnętrzyłam, ale pomyślałam, że może wstyd przed
ewentualnym zawodem tak szerokiego grona, jak też przyznanie się w pewien
sposób publicznie do własnej głupoty - również mnie zmotywuje?
Mam jeszcze chwilkę czasu: powinnam dojrzeć w okolicach 15 marca.
Chciałabym dojrzeć do przekonania, że i mnie może się to udać.
Pozdrawiam i raz jeszcze przepraszam.
B.