Dodaj do ulubionych

Idę się napić

20.02.06, 12:23
Oświadczam, że:
Przytłoczony ogromem argumentów i dowodów o niesłuszności mojego postępowania polegającego na ponad trzyletnim trzeźwieniu bez pomocy AA, psychoterapeutów,lekarzy, terapii grupowej,leków, wszywek, hipnozy i Siły Wyższej - doszedłem do wniosku, że absolutnie nie mieszcząc się w jakichkolwiek schematach po prostu muszę się napić i zacząć wszystko od początku zgodnie z ogólnie przyjętymi normami. Janusz
Obserwuj wątek
    • jerzy30 Re: Idę się napić 20.02.06, 12:35
      oranżady :)))))))))))))))))))))))
      • letek17 Re: Idę się napić 21.02.06, 14:05
        I jak było?????? Napisz, podziel się z nami. Wykupionego tutaj abonamentu raczej
        się nie zwraca.
        Pogody ducha pomimo, że... Letek.
    • cortona Re: Idę się napić 20.02.06, 14:24
      Janu, jestem raczej milczącym czytelnikiem i nie zabieram głosu, ale chyba
      trochę przesadzasz z tym obrażaniem się. Przecież nikt nie kwestionuje tego, że
      tobie się udało wyjść samemu z czynnego picia. Wygląda na to, że jesteś trzeźwym
      alkoholikiem, umiesz cieszyć się życiem. Bardzo dobrze, że niesiesz dobrą nowinę
      innym alkoholikom - taką mianowicie, że z picia można wyjść. I wszystko jedno
      czy ktoś osiągnął trzeźwość przez terapię, czy samodzielnie uporał się z
      alkoholizmem, ważne jest, że nie pije. To, że sugeruje się terapię jako
      najskuteczniejszy sposób jest oczywiste. To, że ludziom którzy nie brali udziału
      w mitingach AA włosy stają na głowie na myśl, że mogą się tam znaleźć jest też
      oczywiste. To prawda, że trzeba stracić całkowicie nadzieję, żeby zdecydować się
      na udział w takich spotkaniach. To wydaje się takie infantylne. Każdy zdrowy
      człowiek obśmieje ten patetyczny ton dwunastu kroków, ale chorym może jest to
      potrzebne.Mój kolega alkoholik mówił mi, że chodzi na spotkania AA, bo kiedy
      popatrzy na te zapijaczone, napuchnięte i poobijane gęby i kiedy przypomni
      sobie, że sam tak kiedyś wyglądał, to odechciewa mu się pić. Czyżby to był ten
      cud terapii. Czyżby alkoholik musiał żerować na innym alkoholiku.
      Dzięki temu forum wiem, że nie wolno mi dopuścić do sytuacji żebym musiała
      korzystać z terapii. Jeśli ty samodzielnie wyszedłeś z uzależnienia, to ja
      samodzielnie mam zamiar w nie nie wejść. Pozdrawiam cię serdecznie i pisz, bo
      bardzo lubię twoje posty:))
      • rauchen Re: Idę się napić 22.02.06, 11:58
        dziki cortona za dobry wpis osoby z zewnatrz.
        Tylko wlasciwie co do tego zerowania, to nie to ze sie nie zgadzam, tylko moze
        napisze jak to wyglada w moim przypadku: otoz ten drugi, wciaz pijacy
        alkoholik, zapuchniety i zapijaczony jest potrzebny do tego, zeby w alkoholiku
        obudzil sie zwykly ludzki strach - strach nie przed tym drugim alkoholikiem,
        wciaz pijacym, ale strach przed samym soba, przed soba samym-alkoholikiem, do
        zobaczenia namacalnego dowodu na to, do czego doprowadza alkoholika jego wlasny
        alkoholizm, do czego czlowiek doprowadza sam siebie. I wlasciwie wzbudzanie
        tego strachu przed samym soba jest potrzebne alkoholikowi na dluzszym etapie
        trzezwienia, bo pamiec jest ulotna, i wlasciwie zwyczajnie po pewnym czasie
        mozna zapomniec dlaczego wlasciwie znajduje sie tu i w tym miejscu, i nie
        chodzi tylko o miejsce spotkan alkoholikow, ale o miejsce we wlasnym etapie
        trzezwienia. I zadania sobie samemu po raz kolejny pytania, dlaczego trzezwieje.
    • rauchen Re: Idę się napić 20.02.06, 15:58
      dobry argument, janu
      tylko pytanie brzmi, wbrew czemu, lub tez dlaczego a przede wszystkim dla KOGO
      trzezwiejesz?

      no chyba ze faktycznie miales na mysli napic sie oranzady.:)))
    • apacz78 Re: Idę się napić 20.02.06, 16:57
      Jak dla mnie Janu jest thebeściak.
      Mnie też nikt nie wierzy, że dam radę sam a ja czytam posty Janu czy e4ski i
      widzę, że to wcale nie jest z góry przegrana sprawa.
      Oby więcej takich jak oni.
      Pozdr.
      Starający się za wszelką cenę utrzymać trzeźwość.
      • jerzy30 Re: Idę się napić 20.02.06, 20:59
        trzymam kciuki rąk i nóg :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • hutniczek3 Re: Idę się napić 20.02.06, 21:07
      Na zdrowie!!! Tylko nie trzeżwiej ,bo zostaniesz alkoholikiem.
    • maxima10 Re: Idę się napić 20.02.06, 21:51
      Ja nie pije 17 lat i tez przestalam bez wspomagania czyli bez AA, terapii itd.
      Poprostu narobilam juz tyle zlego, ze powiedzialam STOP, nigdy wiecej i z dnia
      na dzien przestalam pic. Tak jest po dzien dzisiejszy. Bylam w kontakcie
      jedynie z lekarzem psychiatra ktory zapisywal mi lit i jakies jeszcze tabletki.
      • yuraathor Re: Idę się napić 21.02.06, 08:11
        Janu,nie wierzę, to żart jakiś czy co??? ale powodzenia w degustacji życzę
      • szarotka40 Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 21.02.06, 14:26
        maxima ..powiedz jak to zrobiłaś? mam problem znam kolesia .. ma 43 lata i mówi
        że chcialby wyjsc z tego , mowi .. w wakacje zamnkal sie do świrowa na
        detox ..potem maił esperal .. ale kazal sobie wydłubac . Nie ma mordy obitej ,
        jest przystojny ..inteligentny facet- zbyt inteligenntny .Nie wierzy w
        pschylogów - sam czyta dużo o uzależnieniu/niach bo do tego pali i też chciałby
        rzucic. Działa na mnie destruktywnie .. wszystko go wku..a jak mowi. Jakmu
        pomóc? moze dam wam jego adres na poczte i ktos do niego napisze? pomóżcie..
        jest anglista- nie pracuje nihgdzie bo nie widzi sensu ani przyzłości w tym co
        robi. czyta po angielsku też ingformacje na ten temat
        • ziemovit Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 21.02.06, 14:39
          Uważam że można przestać pić samemu i samemu trzeźwieć. Tylko jak dla mnie to o
          wiele trudniejsze więc po co mam się męczyć ?
          Zresztą mi oprócz utrzymania abstynencji zależy też na zdrowieniu, na poznaniu
          siebie i życiu w zgodzie ze sobą.
          Na marginesie w zeszłym roku jeden z przyjaciół niepijący od kilkunastu lat
          popełnił samobójstwo. Miał na pozór już poukładane życie - kupę kasy, kupił
          nowy samochód za klika dużych baniek, no i nie pił. A jednak strzelił sobie w
          łeb... podobno nidgy nie doszedł nawet do 4 kroku.
          • e4ska Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 21.02.06, 16:02
            O cztery kroki za daleko:(
            • rauchen Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 22.02.06, 11:39
              zastanawiam sie esko,
              czy ten twoj wpis mozna nazwac zwykla ludzka podloscia,
              czy czyms wiecej???????
              • e4ska Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 13:03
                Rauchen, niech to sobie będzie nawet bluźnierstwo czy inne świętokradztwo,
                wybierz, co Ci bardziej pasuje.

                A Ziemkowi jestem wdzięczna za niezamierzony(?) humor aowski

                "A jednak strzelił sobie w łeb... podobno nidgy nie doszedł nawet do 4 kroku"

                Poważnie - rozumiem dramat człowieka, ktory żył w pustce, którą, co doskonale
                rozumiem, nie był w stanie wypełnić ani alkoholem, ani dobrym samochodem. Tej
                pustki nie da się przykryć - czasami(!?)- programem dwunastu kroków, żadnym
                programem, kochani, bo nie każdemu smakują rocznicowe ciasteczka i pokłony przed
                świętym obrazem.

                Ja też mam zamiar w łeb sobie strzelić, kiedy nadejdzie mój czas. Ciekawe, do
                którego dojdę kroku?

                • rauchen Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 15:13
                  No tak, esko,
                  juz chyba gdzies wspominalas o tym wspanialym samopoczuciu od kiedy udalo ci
                  sie odstawic alkohol. Rozumiem teraz ze to taki wspaniale samopoczucie z
                  towarzyszaca wciaz mysla zeby strzelic sobie w leb. Rozumiem, ze to ze
                  szczescia ze udalo ci sie odstawic alkohol.
                  No po prostu wspaniale.
                  A moze porozmawiaj jeszcze raz ze sama soba na ten temat wieczorem,czy naprawde
                  warto bylo sie tak poswiecac i odstawiac ten alkohol, zeby zyc tylko dzieki tej
                  mysli ze dnia ktoregos strzelisz sobie w leb i mozliwosci szantazu z tego
                  powodu. A moze poszantazuj rodzine, syna?

                  • e4ska Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 17:23
                    Uważam, że śmierc naturalna jest gorszej jakości niż nienaturalna. Wybierasz
                    sobie miejsce, czas i sposób, nie czekasz na przypadek.
                    Co w tym dziwnego i jaki to ma związek z nałogiem?
                    Przecież taka świadomość dodaje życiu wartości, a nie odejmuje, rozumiesz?
                    • rauchen Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 24.02.06, 09:53
                      alez rozumiem, esko.
                      Tyle ze pewnie gdybym stawala przed wyborem pic z checia palniecia sobie w
                      lebe, lub pozostac z sama checia palniecia sobie w leb, to nie wiem czy
                      zdecydowalabym sie na to, zeby nie pic.
                      Bo to cos w stylu zamienil stryjek siekierke na kijek.
                      • e4ska Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 24.02.06, 23:02
                        Nie teraz, nie teraz, ale kiedyś.
                        Trzeźwa mam zamiar być na amen.
                        Rauchen, jesteś nieśmiertelna?
                • ziemovit Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 17:10
                  Jak dla mnie luz, ja 5 lat dyskutowałem z zaleceniami, wspólnotą, z programem.
                  Mówiłem "Program jest dobry żeby zaprogramować pralkę, a ja jestem człowiekiem".
                  I 5 lat wpadka za wpadką.
                  Choć też czasami przychodzi mi do głowy że ta wspólnota to sekta, manipulacja
                  itd... to przekonałem się że lepiej wychodzę na tym jak korzystam z sugestii
                  ludzi ze wspólnoty niż z nimi dyskutuję. I na tym chcę pozostać.
                  Dlatego od jakiegoś czasu lepiej mi się żyje bo korzystam w końcu z tego co
                  daje mi wspólnota.
                  Pozdrawiam


                  • ziemovit Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 17:11
                    PS a ciasteczek rocznicowych też nie lubię ;)
                    • rauchen Re: Maxima10 i inni jak to zrobiliście ? 23.02.06, 17:29
                      nie musza byc zaraz ciasteczka,
                      czasami zdarzaja sie praliny,
                      a niektorym tez zdarzaja sie takie nafaszerowane likierem :)))))
    • wojtech451 Re: Idę się napić 21.02.06, 18:50
      janulodz napisał:

      >po prostu muszę się napić i zacząć wszystko od początku zgodnie z ogólnie
      >przyjętymi normami
      > . Janusz

      No i pewnie grzeje winko albo bimber z sąsiadem na działce albo się przyczaił,
      bo cosik go nie widać. Wrzucił temat i przepadł. Faktycznie, schematy nie dla
      niego.
      • rauchen Re: Idę się napić 21.02.06, 19:06
        a mnie sie wydaje ze janu sie przyczail,
        i czeka kto pierwszy z wyznawcow AA i zmanipulowanych przez terapeutow,
        ulegnie szantazowi
        przeprosi ze zyje
        i sam pojdzie sie napic.

        Oj, janu, janu
        przeciez to jest szantaz w stylu: na zlosc mamie odmroze sobie uszy

        • jerzy30 Re: Idę się napić 21.02.06, 19:21
          toć janu to największy Łódzki jajcarz i żartowniś [w temacie gorzały].
          Nie pije i mam pewność że ostrzy grabki, sekatory i łopatki ogródkowe.
          • wojtech451 Re: Idę się napić 21.02.06, 19:27
            jerzy30 napisał:

            > mam pewność że ostrzy grabki, sekatory i łopatki ogródkowe.

            Pewnie racja, wiosna idzie a janu chce wyjść jej na przeciw. Z grabkami i
            szpadelkiem w rękach. Po co mu przekonywać nieodwiarkow jak mozna przez ten
            czas przekopac działkę.
            • rauchen Re: Idę się napić 21.02.06, 20:53
              zamiast przekonywac, lepiej przekopywac
              zamiast udowadniac, lepiej nawadniac,
              zamiast szantazowac, lepiej strzyc zywoplot
              a zamiast tepic AA na forum, lepiej tepic szkodniki w ogrodku.
            • e4ska Re: Idę się napić 23.02.06, 13:14
              Ja natomiast mam nadzieję, że Janu, gościu inteligentny i utalentowany, w
              sąsiedzkiej kooperacji zakłada manufakturę, potem chatkę swą w pałace przerobi i
              dochowa się gromadki, tfu, grupy chętnych do odwyknięcia, żeby w praktyce
              wypróbować metodę "Uczyń sobie dobrze, ja się tam wtrącać nie bedę".

              Pomogłabym chętnie w czynie społecznym, ale czyn taki komuną zalatuje. Umowa o
              dzieło bezpieczniejsza.
              • cortona Re: Idę się napić 24.02.06, 09:24
                Eska, musisz nad sobą jednak popracować. Mimo, że uważasz, że wszystkie rozumy
                pozjadałaś jesteś niezwykle toksyczną osobą. Janu zwiał, bo mając Ciebie za
                sojusznika wolał wziąć nogi za pas. I chyba go rozumiem.
                • e4ska Re: Idę się napić 24.02.06, 10:52
                  Biedny Janu, się wziął i wystraszył.

                  Tak to jest z wszelkimi sojuszami. A powinien skonać w walce. Nie ważne z kim i
                  po co, byle trwać na portalu aż po naturalne, nietoksyczne zejście. A że przeze
                  mnie się wycofał, trudno. Wyraźnie przecież napisał, że wspólna droga ze mną w
                  ansamblu mu nie odpowiada, żadne trzeźwienie a'la eska, wybrał więc wejście w
                  ciąg i będzie wychodził w ansamblach absolutnie nietoksycznych, jedynych
                  obowiązujących, w 10% skutecznych.

                  Co do pozjadania rozumów, to istota mojego problemu polega na tym, że ja nie
                  lubię jadać cudzych rozumów. Dostaję po nich niestrawności. Bycie alkoholikiem
                  nie polega, takie jest moje toksyczne zdanie, na pochłanianiu cudzych pomysłów,
                  cudzych metod, cudzych sposobów. Nie jest moim zamiarem zniechęcanie np.
                  Rauchen, Kylly'ego czy Ziemovita do rezygnacji z pracy nad sobą w ramach
                  wspólnoty aowskiej. Rzecz pojmuję inaczej:

                  Wielkim i niebezpiecznym nadużyciem jest wmawianie niektorym ludziom, że nigdy
                  nie wytrzeźwieją, nie rzucą papierosów, narkotyków czy alkoholu, jeśli nie
                  upokorzą się przed psychiatrą, terapeutą, grupą. Ich naturalne opory zwalcza się
                  gadką o pokorze. I taki nieszczęśnik miota się między chęcią zachowania swojej
                  autonomii, potrzebą dyskrecji a lękiem przed pogłębieniem uzależnienia, przed
                  totalną katastrofą. Więc ja uczciwie i bez toksyczności piszę: spróbuj sam, to
                  jest możliwe, szukaj sposobu, układaj życie po swojemu. Jedyne, co masz, to
                  swoje myśli, swoje argumenty, swoje miłości i swoje rozczarowania, swoje
                  doświadczenia i swoje poczucie niepowtarzalności własnego istnienia.

                  Jeśli nic w sobie takiego nie znajdujesz, jeśli nie masz niczego własnego,
                  czegoś, do czego jesteś przywiązany, żadnego fundamentu, jeśli wszystko pożarła
                  ci wódka czy amfa, ratuj się terapiami, grupami, najważniejsze, żeby zacząć,
                  żeby od czegoś zacząć...

                  "Musisz nad sobą popracować"... Jakie to terapeutyczne, jakie aowskie, jakie
                  swojskie, takie nasze. Ale co to konkretnie znaczy? Znaczy: myśl i postępuj tak,
                  jak masz wypisane w świętej dwunastce. Niezawodna droga rozwoju.

                  Pytam poważnie i będę wdzięczna: napisz, Cortona, co konkretnie powinnam
                  "rozpracować"? A może zastanów się, co takiego sprawia, że traktujesz mnie jako
                  osobę z pozjadanymi rozumami. Chyba przemądrzałą, ale nie wiem, czy o to chodzi.

                  A może Ty mnie po prostu nie lubisz? Wtedy umrę z rozpaczy:)))

                  Z toksycznym pozdrowionkiem, eska.
                  • cortona Re: Idę się napić 24.02.06, 11:39
                    Eska, żeby było jasne, ja nie korzystałam nigdy z żadnej terapii, ale Ty, jako
                    mistrzyni autoterapii powinnaś wiedzieć co to znaczy "popracować nad sobą".
                    W Twoich wypowiedziach jest jakaś zupełnie niepotrzebna agresja ( popracuj nad
                    tym )i tylko jedna prawda - Twoja własna. Nie sposób odmówić ci inteligencji,
                    ale powinnaś postarać się poszerzyć trochę swój choryzont, żeby sięgał dalej niż
                    czubek Twojego nosa. Co ci szkodzi postarać się o odrobinę życzliwości dla
                    innych i dla siebie samej. Musi ci być ciężko z sobą?
                    • e4ska Re: Idę się napić 24.02.06, 23:38
                      Pogadajmy o agresji.

                      Janu przestał pisać, a miło go się czytało. kto jest winien? Osoba, której się
                      nie lubi. Dlaczego? Bo jej horyzont kończy się na końcu. Nosa. Zadziera nosa.
                      Jest nieżyczliwa ludziom. Nie ma nawet odrobiny życzliwości. Jest agresywna.
                      Przez taką osobę znikają z forum nasi kochani. Nie ważne, co tam po swojemu
                      tłumaczą. My wiemy lepiej.

                      To się nazywa szukanie kozła ofiarnego. Zostaje nim, zgodnie z wszelką logiką,
                      ktoś inny niż większość, ktoś, kto drażni. Przypisuje mu się czyli projektuje na
                      niego swoje grzeszki. Typowe.

                      Kozioł nie może być szczęśliwy, bo szczęśliwy kozioł ofiarny to niedorzeczność.
                      Dlatego musi mu być ciężko, nieprawdaż? Powinien popracować nad sobą. Z tego, co
                      czytam na różnych portalach, praca nad soba jawi się trzeźwiejącym jako
                      wyjątkowy trud, mordęga jakaś chyba. Kara musi być.

                      Alkoholicy, jak to się absurdalnie nazywa - trzeźwiejący, to narodek agresywny w
                      swoim doskonaleniu, doskonalą się wzajemnie przy pomocy kłów i pazurów, ubabrani
                      w sosie wzajemnej ckliwej dobroci aż po mdłość ostatnią.

                      A ja tam nie mam zamiaru się doskonalić, mnie wystarcza to, jaka jestem. Nie
                      zmiażdżył mnie żaden detoks, żadna terapia zamknięta, zdychałam sobie luksusowo
                      we własnym pokoju, nikt mnie nie traktował jak rzecz, sama rozstawałam się z
                      butelką i umiem sobie powiedzieć "nie", kiedy odruch warunkowy nakazuje mi
                      sięgnąć po kieliszek.Uczepiłam się resztki dobra, które we mnie zostało, tej
                      śmiesznej woli pełnego życia, życia bez nałogu i bardzo mi się to podoba, a że
                      innym nie odpowiada, to ich sprawa, droga Cortono.

                      Co gorsza, uważam, że wielu tu piszących jest na tyle silnych, że potrafi stawić
                      czoła swojemu nieszczęściu bez marnowania czasu na rozpamiętywanie dna swego
                      upadku.

                      • wojtech451 Re: Idę się napić 25.02.06, 08:48
                        e4ska napisała:
                        > Pogadajmy o agresji.
                        > To się nazywa szukanie kozła ofiarnego
                        > Alkoholicy, jak to się absurdalnie nazywa - trzeźwiejący, to narodek
                        >agresywny

                        cortona napisała:
                        >Eska, musisz nad sobą jednak popracować. Mimo, że uważasz, że wszystkie rozumy
                        >pozjadałaś jesteś niezwykle toksyczną osobą.

                        rauchen napisała:
                        >...zeby zyc >tylko dzieki tej mysli ze dnia ktoregos strzelisz sobie w leb i
                        mozliwosci >szantazu z tego powodu. A moze poszantazuj rodzine, syna?

                        Dziewczyny!
                        Dlaczego tyle agresji i jadu?
                        Czy te wypowiedzi w jakimś stopniu pomogą uzaleznionym - bo dla tych i o nich
                        jest to forum?
                        Odpuście sobie to zacietrzewienie, zdystansujcie się.
                        A Janu? Pewnie czyta Wasze wypowiedzi i zastanawia się w jaki sposób niewinnym
                        ale nieco prowokującym postem "Idę sie napić" rozpętał taaaaaaaaaaaaaką burzę!
                        • e4ska Re: Idę się napić 25.02.06, 10:28
                          Wojtek, pewnie to paradoks, ale mogą pomóc.

                          Nie radzę ze współczuciem dla czynnych alkoholików. Od kiedy sama nie piję,
                          powinnam się raczej utożsamiać z tymi, którzy skończyli. Zazdroszczę leczenia w
                          stylu "Jak popatrzę na te pijackie mordy w AA, to się lepiej czuję". Ja
                          tymczasem nie wsiadam do kolenych autobusów, bo nie wiem, czy zawiany gościu nie
                          zamarznie na przystanku. Muszę poczekać, jak przejadą wszystkie numery, żeby
                          sprawdzić, czy on czeka na konkretny numer, czy stracił już orientację. Gdy
                          kobieta z obłędem w oczach podchodzi i prosi o 55 gr, tylko 55, tracę rozum, bo
                          widzę siebie w ciągu. To samo z sąsiadami. Boję się drzwi otworzyć, żeby nie
                          usłyszeć:"Tylko dwa złote, oddam na pewno, jutro oddam, błagam".

                          I myślę, co oni, sponiewierani, usłyszeć mogą w poradni. Że nie dość im tego
                          cierpienia, to jeszcze obiecuje się im dodatkowy ból, jeszcze się im zabiera
                          resztę tego, co mają. Wiem po swoich nieudanych spotkaniach
                          quasiterapeutycznych, że moją największą winą było: "mieć za dobrze", jakby to
                          "za dobrze" nie przyszło dzięki mojej tytanicznej pracy, bo nikt nigdy nic mi
                          nie dał.

                          To co tutaj o sobie czytam, w mniej lub bardziej oględny sposób usłyszałam na
                          tych paru wizytach. Jestem więc przyzwyczajona do tego, że wciąż mnie ktoś
                          dołuje, ze nie tak myślę, nie tak jestem szczęśliwa, szczerość = podłość, żart =
                          skopać, itd.

                          Kiedy powiedziałam w poradni, że nie mam czasu na grupę i jestem zadowolona z
                          dodatkowej roboty, usłyszałam mniej więcej: "Zawsze się zarobi te parę groszy",
                          a tyle w tym było pogardy, jakby oni tam pracowali za darmo. Przy tym ja nie
                          mogę odwalać swoich obowiązków jak co poniektórzy mistrzowie terapii.

                          A przecież praca jest najlepszą terapią dla takich osób jak ja. Wydaje mi się,
                          że często ludzie piją z próżniactwa, czyli z nudy. Zamiast pracy proponuje im
                          się 90 mityngów w 90 dni!!! I wciąż nowe terapie grupowe, całe tygodnie!!! I
                          wsypie sie wtedy do głowy worek frazesów o doskonaleniu duchowym, które, jak
                          widać, daje konkretne efekty - nie nazywać rzeczy po imieniu. A praca? A choćby
                          szukanie zajęcia?

                          Czy to, co piszę, pomoże innym? Nie wiem, chciałabym tylko, żeby ci, którzy nie
                          dali rady z terapiami czy AA, nie zwątpili w siebie i nie czuli się gorsi, mniej
                          "doskonali".
                          Bo ja się tak przez pewien czas czułam. Wcale nie lepszym, jak mi sugerowano,
                          ale gorszym alkoholikiem, gorszym człowiekiem po prostu.

                          Po czytaniu tego wszystkiego skutecznie przestałam być "gorsza". I o to chyba w
                          moim przypadku chodzi:)
                          • kylly Re: Idę się napić 25.02.06, 11:00
                            hmmm cóś dawno się nie wypowiadałem ale...jeśli ktoś mówi "Jak popatrzę na te
                            pijackie mordy w AA, to się lepiej czuję". - uważasz że się leczy ?? ja też
                            współczuję tym pijącym bo wiem jak niewiele dzieli mnie od tego by znowu być w
                            punkcie wyjścia i wiem jak takie picie boli...bo ono boli nie daje odprężenia
                            czy satysfacji a ból....

                            i jeszcze jedno:
                            "A przecież praca jest najlepszą terapią dla takich osób jak ja. Wydaje mi się,
                            że często ludzie piją z próżniactwa, czyli z nudy. Zamiast pracy proponuje im
                            się 90 mityngów w 90 dni!!! I wciąż nowe terapie grupowe, całe tygodnie!!! I
                            wsypie sie wtedy do głowy worek frazesów o doskonaleniu duchowym, które, jak
                            widać, daje konkretne efekty - nie nazywać rzeczy po imieniu. A praca? A choćby
                            szukanie zajęcia?"

                            naprawdę wierzysz w to co piszesz ??
                            pozdr...
                            ps w kwestii kolegi zamilczę - ten temat mówi sam za siebie....
                            • e4ska Re: Idę się napić 27.02.06, 09:00
                              Kylly, trochę wierzę, trochę nie, ale podobno "na kaca najlepsza jest praca":)

                              Pracoholik najwyżej jest szary od kolejnych kaw, a nie bordowy od wódy. Lepiej
                              mieć parę zmarszczek więcej niż spuchniętego buziaczka.

                              Kwestia gustu:)
                              • jerzy30 Re: Idę się napić 27.02.06, 09:13
                                Hmmm. Pracoholik szybciej na zawał sie wykancza
                                • e4ska Re: Idę się napić 27.02.06, 14:55
                                  Jerzy, właśnie w ramach pracoholicznych dostaję zawału, bo oto przystępuję do
                                  czyszczenia klawiatury. Zazwyczaj czyściłam w stanie wskazujacym, jednak dziś...

                                  Zastanawiam się, jak higienicznej osobie zdarzają się do entego stopnia
                                  zapaprane literki. A myślałam, że krasnoludki co najwyżej szczają do mleka :(
                                  • cortona Re: Idę się napić 27.02.06, 16:05
                                    Eska, dobrze że trwasz na tym forum, bo inaczej kto by zaświadczał, że można
                                    samemu... np. wyczyścić literki? Pozdrawiam:)))
                                  • jerzy30 Re: Idę się napić 27.02.06, 21:11
                                    eska - one tez [te krasnale] sypia tam okruszki chleba pod klawisze i wlewaja
                                    tam kawe, czasami wylatuje tez cukier i jakies paprochy :)))))))))))))) - skad
                                    to sie bieze do cholery

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka