Dodaj do ulubionych

żal mi was

09.03.06, 18:52
To co wy tu wypisujecie, to istny obłęd! Zal mi WAs! Jak mozna sie tak
uzależnic??Ciekawe, ze ja pije od lat, tzn popijam malo procentowe trunki i
jakos sie nie uzależniłam? Dziwne nie? Pije tylko na imprezach, jesli nie
jestem samochodem, a to zdarza sie 3 razy do roku i tyle! Ale lubie smak
alkoholu, naprawde, ale nie wyobrazam sobie pic co dzien, albo co tydzien!
Toz to samobojstwo! Jak mogliscie sie tak dać uśpić i wejść w szpony nałogu!
Zal mi WAs, ale zycze WAm wszystkiego co najlepsze! Malwina
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: żal mi was 09.03.06, 20:24
      Tak, ja też sę dziwię, że można tak się uzależnić od wypisywania. Wszystko to
      zmyślone dokumentnie. Przecież nie da się zauważyć w rzeczywistym świecie
      podobnych "istnych obłędów".

      Jak można się tak uzależnić? - może najlepiej zapytać jakąś osobę z najbliższej
      okolicy, z rodziny albo przyjaciół.

      Nawet nie potrzeba się specjalnie rozglądać. Uzależnieni rzucają się w oczy.
    • wojtech451 Re: żal mi was 09.03.06, 20:44
      Biedna Malwina.
      Dopiero teraz zauwazyła że świat nie jest idealny. Ciekawe co ją jeszcze
      zaskoczy?
    • rauchen Re: żal mi was 09.03.06, 21:09
      a mnie bardziej jest zal tych "normalnych" ludzi, ktorzy nigdy od niczego sie
      nie uzalezniaja i nie potrafia zrozumiec tych, ktorzy jednak sie uzalezniaja.
      Zal mi tych ludzi, ktorzy maja tak prosty umysl jak konstrukcja sznurka do
      snopowiazalki, ktorzy w calej tej swojej madrosci zyciowej czasami potrzebuja
      lat na zobaczenie pewnych rzeczy, a czasami nawet i zycie dla nich to bedzie za
      malo zeby pewne rzeczy zrozumiec.
      I zal mi ludzi, ktorzy majac wsrod bliskich alkoholikow, potrzebuja lat zeby
      zrozumiec prosta chocby rzecz taka, jaka jest czestowanie ich na przyklad
      alkoholem, bo kojarza alkoholika z kims kto po prostu kocha picie, i z uporem
      maniaka staraja sie taka osobe uszczesliwic stawiajac na stole butelke, bo w
      zaden inny sposob nie potrafia sie wyrazic.
      I chyba nie jeden alkoholik w swoim pijanym zyciu wczesniej zauwaza zaleznosc
      pomiedzy wypiciem pierwszego kieliszka a nastepujacym po nim upiciem sie i
      ciagiem, niz ci niektorzy "normalni" ludzie, ktorzy zwyczajnie tego nie sa w
      stanie zauwazyc. Dziwne, no nie????
      I szlag mnie trafia, gdy po raz kolejny, ktos, kto zna moje problemy z
      alkoholem stara mi sie wytlumaczyc ze ja nie jestem alkoholiczka, bo przeciez
      nie pije, i stosowac przy tym te swoje madre gadki, ktore po raz kolejny
      doprowadzily mnie do takiego szalu, ze chyba najlepiej byloby isc i sie upic...
      Tyle ze po prostu nie warto, naprawde nie warto.
      Male podle czlowieczki z malym mozdzkiem, ktorym moze i lepiej ze bog nie
      zeslal alkoholizmu, bo skoro alkohol zmiejsza obietosc mozgu u alkoholika, to
      pewnie u nich nie byloby juz czego zmniejszyc.
      Bo sobie spoleczenstwo ustawilo sprawy tak, ze alkohol jest jak najbardziej
      akceptowanym srodkiem na obchodzenie kazdych swiat, imienin, urodzin, wyplat i
      kazdej innej okazji bez okazji, przy czym alkoholizm uznalo za rzecz juz
      calkowicie nie do zaakceptowania. Fajnie, no nie???
    • xs3 Re: żal mi was 09.03.06, 21:31
      Nikt tu nikogo nie trzyma na siłę i nie karze czytać a tym bardziej się
      wpisywać.Powodzenia malwinka.
      • jerzy30 żału siebie - my sobie doskonale poradzimy 09.03.06, 21:54
        uzależnienie to "kaszka z mlekiem" w porównaniu do takich bredni
        • e4ska Re: żału siebie - my sobie doskonale poradzimy 09.03.06, 22:31
          Nie, nie miejmy aż takiego wielkiego żalu do kogoś, kto czuje się zdziwiony
          wchodząc w nasze alkoholowe krainy. Dziękuję za dobre słowo, to było miłe.

          Czy możemy wymagać, aby ktoś bez takich problemów rozumiał alkoholika, kiedy my
          sami siebie nie rozumiemy? Przecież każdy z nas, bo chyba pod tym względem nie
          ma wyjątków, zetknął się z tym strasznym współczuciem, w którym więcej pogardy
          niż litości, więcej jakieś ledwie maskowanej odrazy, jakbyśmy sami nie próbowali
          wydostać się z bagna i jakby nasza mordęga odbierała nam prawo bycia człowiekiem.

          Zobaczcie, jak traktują się niektórzy alkoholicy na rozmaitych forumach. Jak się
          pośpiesznie godzą na zaklasyfikowanie w rubryce "gorszy". Uważają się za
          głupców, zazdroszczą tym "normalnym". Czego? Między innymi tego, że normalni
          normalnie piją, że cały świat normalny pić może, a nam nie wolno. Tymczasem
          zobaczmy, jak pije normalna dziewczyna. Trzy albo cztery razy do roku, niewiele,
          wino jej smakuje (nam podobno smakują tylko procenty, a nie smak), nie upija
          się, nie zamracza.

          Do d. z takim piciem. Całkiem nie po naszemu:))))

          A tak między nami...
          Rauchen, z klawiatury mi to wyjęłaś..., to, co napisałaś. Myślę tak samo. I
          zacytuję, może trochę myląc, poetę, który dogłębnie znał nasz problem:
          Są bo na świecie ludzie tak wymyci
          że gdy przechodzą nawet pies nie warknie
          choć ani święci
          ani są też cisi
    • lady_dealer Re: żal mi was 09.03.06, 23:30
      Raczej żałuj sama siebie, bo z tego co widać to Ty masz problem z
      zaakceptowaniem świata w którym żyjesz... My doskonale zdajemy sobie sprawę z
      naszych problemów.. Inaczej by nas tu nie było!!!
    • bez_nicku Re: żal mi was 10.03.06, 18:00
      Tobie też Malwina przydałby się jakiś dobry specjalista... Jak chcesz mogę Ci
      podać namiary.
      • malwina63 Re: żal mi was 13.03.06, 21:10
        Przeczytałam te Wasze posty i to jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, żeście
        chorzy! Może w pewnym aspekcie i wyleczeni, ale Wasze reakcje świadczą jedynie
        o Waszym zamazanym postrzeganiu rzeczywistości i samych siebie! Obrażacie osoby
        zdrowe, doszukujecie się nieistniejących problemów itp itd ....
        Moge tylko powtórzyć -= żal mi WAs! Naprawdę! Bo terapia Was uzbroiła w oręże,
        by nie pić, ale też wyzuła z Was łagodność, przychylność, poczucie humoru!
        Mając jedno i drugie do wyboru wolałabym już chyba pić! NIestety!
        • rauchen Re: żal mi was 13.03.06, 22:04
          z alkoholizmu czlowiek nie wyzdrowieje,
          raz alkoholik - na zawsze alkoholik.
          I skad wlasciwie wiesz w co uzbraja terapia,a czego pozbawia?
          I o jakim niby ty wyborze piszesz?
          Trzezwosc kontra picie, przychylnosc, lagodnosc i poczucie humoru?
          Nie przeczytalas chyba tego forum dokladnie, rzeczywistosc do ciebie nie
          dociera lub faktycznie masz szczegolne poczucie humoru.
          • janulodz Re: żal mi was 13.03.06, 23:46
            Ja Janu - alkoholik z miasta Łodzi - po 1140 dniach trzeźwienia, bez terapii i innych wspomagających bajerów - całkowicie przyznaję rację Malwinie, a mianowicie żeśta alkoholiki terapeutycznie wyleczone som w większości bez humoru, zawzięte takie i posępne jakby was to wasze zniedolone życie całkiem przygnietło i całą radość odebrało.
            "Raz alkoholik - na zawsze alkoholik."
            "Z alkoholizmu człowiek nie wyzdrowieje"
            "Male podle czlowieczki z malym mozdzkiem, ktorym moze i lepiej ze bog nie
            zeslal alkoholizmu, bo skoro alkohol zmiejsza obietosc mozgu u alkoholika, to
            pewnie u nich nie byloby juz czego zmniejszyc."
            O Matko toż to się tylko powiesić.
            No dobra, jesteśmy nieuleczalnie chorzy - ale nieuleczalnie chorzy są również sparaliżowani, zarażeni HIVEM, chorzy na stwardnienie rozsiane, raka, nadciśnienie, chorobę wieńcową, Downa, jeszcze ślepotę, głuchotę, Parkinsona, Alzheimera itd itp.
            Ponadto są jeszcze całkiem zdrowi idioci, którzy oprócz tego, że mają porąbane pod sufitem to się całkiem dobrze czują.
            No to kto ma lepiej?
            Nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być gorzej, więc cieszmy się z tego co mamy.
            Ja się nie czuję upośledzony faktem, że już nigdy w życiu się nie napiję.
            Nie przygniata mnie to i nie dołuje. Nie dzielę ludzi na uzależnionych i nieuzależnionych. Nie czuję się gorszy i poniżony.
            Zamiast próbować wyjaśnić czym jest uzależnienie wgniatacie w ziemię ludzi, którzy nie zdają sobie z tego sprawy.
            My też sobie z tego nie zdawaliśmy sprawy, jak zaczynaliśmy.
            Na innym forum "słoneczne dzień dobry" dziewczyna o imieniu mofaq pyta przerażona, jak można sie tak uzależnić . A wy zamiast próbować jej to wyjaśnic po prostu ją wyganiacie.
            Przykro to się czyta.
            Może ta przedłużająca sie zima ma taki wpływ, ale naprawdę powinno sie wpuścić na to forum trochę wiecej słonća, pogody i humoru.
            • rauchen Re: żal mi was 14.03.06, 13:21
              Na innym forum "słoneczne dzień dobry" dziewczyna o imieniu mofaq pyta przerażo
              > na, jak można sie tak uzależnić . A wy zamiast próbować jej to wyjaśnic po
              pros
              > tu ją wyganiacie.

              To wyjasnijcie dziewczynie, WY, towarzyszu janulodz, jak mozna sie uzaleznic,
              bo to przeciez Wy, towarzyszu, wyszliscie w jedyny wlasciwy przez Was sposob z
              picia, wiec pewnie Wy, towarzyszu janulodz, najlepiej to zrobicie!
              • janulodz Re: żal mi was 14.03.06, 14:42
                Przewielebna Rauchen.
                Ponieważ nie ja ją wyganiałem, nie czuję się w obowiązku jej tego wyjaśniać.
                Każdy może na to forum wejść i zabrać głos. Nie wszyscy muszą od razu przywdziewać włosienicę i okładać swoje grzeszne ciało rózgami. Alkoholizm to nie koniec świata, a alkoholicy to nie pokutujący grzesznicy.
                A mnie się już wydawało, że jedyny słuszny sposób to terapia grupowa. (czytaj: zbiorowe nabożeństwo)
                • rauchen Re: żal mi was 14.03.06, 15:00
                  >Ponieważ nie ja ją wyganiałem, nie czuję się w obowiązku jej tego wyjaśniać.

                  no ale wspanialomyslny janulodz musi oczywiscie skomentowac.
                  Zreszta wyjasniles to juz na jednym z watkow, na jakiej zasadzie to robisz:
                  poniewaz jestes tak wspanialomyslny ze wyszedles sam,
                  musisz to podkreslic,
                  wiec jesli wiekszosc sterapeutyzowanych (lub tez niesterapetyzowanych - choc
                  dla ciebie to akurat ganz egal) jest na nie,
                  to nawet jak i ty jestes na nie, to bedziesz na tak, bo przeciez w jakis sposob
                  musisz podkreslic ta wspanialosc i niepowtarzalnosc swojej osoby.
                  • rauchen Re: żal mi was 14.03.06, 18:24
                    acha, jeszcze jedno janu:
                    otoz sprawdzilam to "forum" slonecznego dzien dobry - tyle ze to nie forum,
                    tylko watek - badz na przyszlosc bardziej dokladny nawet w szczegolach, jak juz
                    zamierzasz kogos oskarzac, zwlaszcza ze na tym watku wpisaly sie pod autorka
                    raptem dwie osoby, a te "WY", ktorzy ja wyganiaja, to raptem jedna osoba, ktora
                    raczej nie jest ani sterapeutyzowana, ani tez nie "modlaca sie" w kregach AA,
                    bo ta osoba leczyla sie z uzaleznienia TABEXEM - czyli jak sprawdzisz, to
                    raczej nie chodzi o alkoholizm tylko o palenie.
                    Wiec zastanowcie sie WY, janulodz, czy czasem nie za daleko poszliscie w
                    kierunku znienawidzenia terapeutow i AA, i czy oby Was, janulodz, to nie
                    przerasta, bo to chyba nie jest konieczny warunek do tego, zebyscie Wy,
                    janulodz, spokojnie mogli dalej trzezwiec SAMEMU.
                    • janulodz Re: żal mi was 15.03.06, 16:59
                      Rauchen
                      Czy Twoja zdolność pojmowania Wszechświata dopuszcza możliwość rozwiązania tego samego problemu dwoma zupełnie do siebie niepodobnymi metodami. Czy uważasz, że moja metoda dochodzenia do trzeźwości jest zła i godna potępienia.? Czy moja trzeźwość jest gorsza od Twojej?. Powtarzam po raz kolejny, że mnie i jeszcze kilku osobom (pozdrawiam Eskę) na tym forum nie była do tego potrzebna terapia. Koniec i kropka. Innym osobom(pozdrawiam Jerzego)jest potrzebna. Koniec i kropka.
                      Tylko, że ja na Twoją zgorzkniałą i przepełnioną pesymizmem trzeźwość bym się nie zamienił.
                      • rauchen Re: żal mi was 15.03.06, 17:45
                        >>Ja Janu - alkoholik z miasta Łodzi - po 1140 dniach trzeźwienia, bez terapii
                        i innych wspomagających bajerów - całkowicie
                        przyznaję rację Malwinie, a mianowicie żeśta alkoholiki terapeutycznie
                        wyleczone som w większości bez humoru, zawzięte takie i
                        posępne jakby was to wasze zniedolone życie całkiem przygnietło i całą radość
                        odebrało.<<

                        czy to czasem nie twoje slowa, janu??
                        mnie sie wydaje ze ja ci juz wiele napisalam co ja mysle na temat trzezwienia,
                        i o ile sobie przypomniam dobrze - to bylo tam tez napisane ze po prostu uwazam
                        ze sa tacy ktorzy tej terapii potrzebuja i koniec kropka. To ty uzywasz slow
                        typu "oszolomy" i "przewielebni", i to ty zakladasz watek zeby oswiadczyc innym
                        ze "idziesz sie napic", po to, zeby udowodnic jak to ci ktorzy jednak zalecaja
                        pomoc AA i terapeutow niszcza twoja z takim trudem wywalczona trzezwosc.
                        Czy wg ciebie to jest smieszne i swiadczy o twoim poczuciu humoru?
                        Bo wg mnie jest to zwyczajnie glupie.
                        • janulodz Re: żal mi Cię 15.03.06, 23:43
                          Rauchen.
                          Ciekaw jestem jak długo jeszcze będziesz używała w stosunku do mnie inwektyw i wmawiała mi rzeczy których nigdy nie napisałem, bądź użyłem innego kontekstu.
                          Nie bierz wszystkiego tak na serio, wyluzuj, odpręż się.
                          Inaczej Twoja złość Cię zniszczy.
                          A tak na marginesie to śmieszne jest to Twoje wymachiwanie moherowym berecikiem.
                          • rauchen Re: żal mi Cię 16.03.06, 00:05
                            no teraz to twoj argument w postaci moherowego beretu to mnie po prostu
                            przybil...jestes nie tylko smieszny ale i zalosny.
                            • janulodz Re: żal mi Cię 16.03.06, 00:44
                              Odnoszę wrażenie, że jedynym wyjściem z tej sytuacji byłaby wiadomość, że w konsekwencji tego wszystkiego po prostu zapiłem.
                              Wtedy mogłabyś ogłosić całemu światu, " a nie mówiłam"
                              • rauchen Re: żal mi Cię 16.03.06, 00:48
                                a czy to mnie bedzie bolalo jak ty zapijesz?
                                bo ja nie sadze.
                                • janulodz Re: żal mi Cię 16.03.06, 09:02
                                  Głowę daję , że nie. Będziesz miała za to mściwą satysfakcję.
                                  Tylko ja Ci jej nie dam. Poza tym to co napisałaś na wątku "Potrzebuję rozmowy"
                                  dyskredytuje Cię całkowicie. Kiedy zabraknie rzeczowych argumentów zaczynasz rzucać cegłówkami. Wstyd.
                                  • rauchen Re: żal mi Cię 16.03.06, 10:04
                                    :DDDDDDDD
                                    po wykorzystaniu tak zalosnego argumentu,
                                    jak "beret moherowy"
                                    postanowiles mnie zdyskredytowac???
                                    dobre janu, oj dobre :DDDDDD
                                    • janulodz Re: żal mi Cię 16.03.06, 10:47
                                      Jak Kali ukraść komuś krowa to Kali dobry, ale jak Kalemu ukraść to jest be.
                                      Pierwsza wyjechałaś z "towarzyszem"
                                      • drak02 Do Janu i Rau 16.03.06, 11:13
                                        Przepraszam ze się wtrącam ale wasza dyskusja trochę przypomina rozważania
                                        dotyczące wyższosci świąt Bozego Narodzenia nad Wilekanocą.
                                        każdy decyduje o własnej drodze wychodzenia z nałogu i jeżeli to działa to nie
                                        ma o co kruszyć kopi. Jedni walczą sami drudzy korzystaja ze wsparcia innych
                                        osób. Nie wiem który sposób jest bardziej skuteczny natomiast wiem że
                                        zdecydowanie łatwiej jest wychodzić z nałogu mając wsparcie innych osób w tym
                                        innych trzeźwiejących alkoholików. Smiem twierdzić również że osoby które
                                        poradziły sobie same są jednak w mniejszosci, większość korzystała z wsparcia.
                                        Reasumując, nie potępiał bym tych którzy sami wychodza z nałogu , ale uważam że
                                        znacznie łatwiej jest korzystać z profesjonalnego wsparcia dla jednych jest to
                                        poradnia odwykowa dla innych AA a jeszcze dla innych zarówno poradnia jak i AA.
                                        Osobiście bardzo sobie cenie moją psychoterapię w poradni odwykowej natomiast
                                        nie najlepiej czuję się w AA - ale to jest sądze indywidualna specyfika danego
                                        osobnika:) Pozdrawiam.
                                        • rauchen Re: Do Janu i Rau 16.03.06, 20:02
                                          Masz draku zupelna racje,
                                          bo ta dyskusja to wlasnie takie rozwazania typu wyzszosci BN na WN.
                                          Swoje stanowisko juz gdzies opisalam dla janu, ale jakos to do niego nie
                                          dotarlo.
                                          • janulodz Re: Do Janu i Rau 16.03.06, 21:37
                                            Dzięki Drake za zabranie głosu w tej sprawie. Odnośnie wyższości BN nad WN chciałem nieskromnie powiedzieć, że nie tak dawno użyłem podobnego sformułowania w sprawie tej bezsensownej dyskusji:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=37520299&a=37733099
                                            Pragnę przypomnieć,że również opisywałem, jak dochodziłem do swojego zdrowienia, oraz czytałem wnikliwie posty Rauchen. (Odnoszę wrażenie , że Ona moje z dużo mniejszą uwagą)Jedną jedyną rzeczą z którą w tym wszystkim nie mogę się zgodzić jest stwierdzenie Koleżanki Rauchen, że nie ma innej metody jak terapia. Ja twierdzę, że jest. Nie neguję roli terapii w zdrowieniu, ale jej nie demonizuję.
                                            Moje stwierdzenia mogą dotyczyć ludzi, a nie metody. Na koniec argument koleżanki Rauchen w odpowiedzi na moją odpowiedź Szarotce , że mieszkam w mieście, gdzie lekarze zabijali ludzi Pavulonem mógłbym zrównoważyć stwierdzeniem, że Ona żyje w kraju, gdzie rządził Hitler. Wstyd mi, że to piszę,ale wstydzić się powinna równiez Rauchen. Takie argumenty są rodem z magla.
                                            Wiedząc jednak, że Koleżanka Rauchen jako niezłomna bojowniczka ruchu AA i terapii grupowej nie spocznie dopóki nie zmęczy mnie swoimi inwektywami, przyznaję jej rację, że jestem pomyłką i niefortunnym wyjątkiem w jedynej słusznej naukowo opracowanej metodzie leczenia alkoholizmu. Amen
                                            • rauchen Re: Do Janu i Rau 16.03.06, 21:59
                                              ale udalo ci sie janu poplynac :DDDDDDD
                                              ty chyba sam nie czytasz swoich wlasnych wpisow :)

                                              PS stwierdzenie, ze dyskusja jest na temat wyzszosci BN nad WN, to ogolne
                                              stwierdzenie z ktorym spotkalam sie wielokrotnie, ale milo mi ze mam zaszczyt z
                                              autorem tego porownania :DDDD
                                              moze opatentujesz??
                                              • janulodz Re: Do Janu i Rau 16.03.06, 22:16
                                                Szczerze przyznaję że aluzju nie poniał:(

                                                PS. Co do porównania nie przyznałem się do autorstwa, tylko wcześniejszego użycia. Znowu nie uważałaś:)
                                            • rauchen Re: Do Janu i Rau 16.03.06, 22:05
                                              acha, zeby byc juz dokladnym:
                                              w Polsce swego czasu tez rzadzil Hitler :))))
                      • maxima10 Re: żal mi was 16.03.06, 06:22
                        Re: żal mi was
                        Autor: janulodz ☺
                        Data: 15.03.06, 16:59 + dodaj do ulubionych wątków

                        skasujcie post

                        + odpowiedz

                        --------------------------------------------------------------------------------
                        Rauchen
                        Czy Twoja zdolność pojmowania Wszechświata dopuszcza możliwość rozwiązania tego
                        samego problemu dwoma zupełnie do siebie
                        niepodobnymi metodami. Czy uważasz, że moja metoda dochodzenia do trzeźwości
                        jest zła i godna potępienia.? Czy moja trzeźwość jest
                        gorsza od Twojej?. Powtarzam po raz kolejny, że mnie i jeszcze kilku osobom
                        (pozdrawiam Eskę) na tym forum nie była do tego
                        potrzebna terapia. Koniec i kropka. Innym osobom(pozdrawiam Jerzego)jest
                        potrzebna. Koniec i kropka.
                        Tylko, że ja na Twoją zgorzkniałą i przepełnioną pesymizmem trzeźwość bym się
                        nie zamienił.
                        --------------------------------------------------------------------------------
                        -Mnie tez nie byla potrzebna do trzezwienia terapia a terapie grupowe wrecz mi
                        przeszkadzaly i szkodzily. Odcielam sie od wszystkiego i wszystkich ktorzy
                        kojarzyli mi sie z alkoholem. Wspomnienia pijackie /bo na tym polegaja terapie/
                        bardzo mnie draznily / .

                        • rauchen Re: żal mi was 16.03.06, 10:23
                          maxima,
                          co ja sadze na temat sposobow wychodzenia z alkoholizmu,
                          to ja napisalam juz wczesniej jak to wyglada w moim przypadku
                          oraz tak samo jak i to, dlaczego jednak zalecam udanie sie tam
                          gdzie sa ludzie po to, zeby pomoc.
                          Tyle ze gdy istnieje presja typu "oszolomy", "moherowe berety", "przewielebni",
                          to chyba malo bedzie chetnych zeby tam sie udac, jesli ktos sam nie jest w
                          stanie przestac pic sam.
                          Kto ile z tego wezmie, i na ile skorzysta, chocby wyciagniecie wniosku ze dla
                          niego to nie jest to, jest sprawa idywidualna.
              • szarotka40 hejka ..co tam spory słowne 16.03.06, 22:09
                Rauchen .. bardzo poodba mi sie to co napisałas malwinie , mnie pare fajnych
                listów tez przeslałas- ale strasznie kosisz tego Janu .On co tam mi tez
                głupawego przysłal- za co dostał riposte od ciebie zaraz;)- ale czy nie za
                ostro teraz ? Pomyśl, skoro wyszedł z tego bez terapii to chwała mu ! ze sie
                udało , że taki mocny. I ty to wiesz i my tez. Skoro jakies sloneczne dzien
                dobry - też sie dziwi i pyta - to powiedzcice jak to sie zaczeło, żeby miała
                świadomośc tego , żeby wsrod przyjaciól moze bardziej sie przyjarzała czy nikt
                nie potzrebuje pomocy ..porady .. otrzaśniecia sie z picia codziennego piwa z
                kolegami.Może ktos z rodziny .. nie wyganiac ich .. niech tu piszą swoje , a
                wy - my swoje , oni tak a my to co uważamy .. po to jest forum kazdy ma parwo
                sie wypowiedziec. A rzeczywiscie nie rozumiem dziewczyny malwiny czemu pyta jak
                mozna było ..a widocznie można było. Tak niewiele potzreba zaczac pic z powodu
                stresu , czyjejs choroby , czy jakis innych pwoodów , by zabic smutki i wy
                znacie 100tys innych powodów. Nie wiadomo droga malwino czy jeszce sie kiedys
                nie uzależnisz? Moze nie skoro bedziesz uzbrojona w te listy drogich tu
                forumowiczów.. alkoholików .Te ich przemyślenia , porady , wymurzenia .. moze
                jak pomyżlisz ja nie chce byc taka jak oni .. i potem miec taki cholerny
                problem , że nie można wypic .. ani raz nigdy juz do konca zycia .. moze
                dlatego bedzies piła tylko 3- 4 razy do roku ? Ja niew iem jak to robisz bo ja
                prasuję czasami ( ale tylko czasami ;) prasuję) w niedziele robie sobie drina i
                smakuje go z lubościa .. a potem drugiego .. a potem mowie stop .. cos za duzo
                by było . Ale piwo to 3 razy na 2tyg. z jedno wypijam . A w lecie prawei co
                drugi dzien jedno .. bo gorąco . Wino moge cale wypic .. jak mi było żle w
                lutym to sobie z buteleczki pociagałąm i w ciagu 2 godzin zobaczyłam dno. Nie
                jestem chyba ? no kochani alkoholicy .. nie jestem chyba alkoholiczką ? ;) Ale
                odkad poznałąm fajnego kolege .. rauchen wie.. to zaczełam tu wchodzic , staram
                sie znalezc sposob na pomoc jemu.Ale to piekielnie trudne.pozdrawaim
                wszystkich .. dialog po to jest to forum ..
                • rauchen Re: hejka ..co tam spory słowne 16.03.06, 23:12
                  do janu nie dociera to, co do niego pisze
                  troche beznadziejny przypadek,
                  wiec tym bardziej mnie cieszy ze udalo mu sie przestac pic.

                  co do malwiny,
                  ja nie pisalam tak naprawde nic do malwiny,
                  pisalam cos zupelnie na podstawie moich spostrzezen.
                  Moj ojciec byl alkoholikiem.
                  Moja matka jest "normalna".
                  Moja matka ma chyba cale zycie pretensje do ojca za to ze pil,
                  ale chyba nigdy nie miala pretensji do alkoholu. Tak jakby nie dostrzegala
                  zwiazku. Wg niej, alkohol wypija sie kieliszeczek, kazdy szczesliwy, ale wypic
                  musi.
                  Odkad pamietam,
                  wpajala w nas, dzieci, pogarde do ojca, dlatego ze pijak.
                  Uplynelo troche czasu, zanim w ojcu mialam szanse dostrzec czlowieka obok
                  alkoholika. Stalo sie to na szczescie dlugo przed tym zanim sama zaczelam pic,
                  wiec wiem ze nie wynika to tylko i wylacznie z tego, ze sama jestem
                  alkoholiczka.
                  Co do mojej matki,
                  to kiedy moj wujek, a jej brat, tez w pewnym momencie stracil kontrole nad
                  piciem, ona nadal nie dostrzegala problemu, jaki dla alkoholika stanowi jeden
                  kielisze. Na kazde swieta, imieniny itp wyciagala ta flaszke na stol, zeby
                  uszczesliwic brata, bo kieliszeczek go na pewno uszczesliwi.
                  Wujek po dwoch kiliszkach juz spiewal, za kazdym razem sie urznal, i za kazdym
                  razem moja matka nie rozumiala jak mozna sie tak upic. Ale za kazdym kolejnym
                  razem flaszke na stol stawiala.
                  Potem, gdy moj starszy brat zaczal juz pic nalogowo, miala do niego pretensje o
                  zbytnie picie,
                  ale dalej zdarzaly sie swieta,i wciaz wyciagala ta flaszke, bo po kieliszeczku.
                  Moja matka, "normalna" potrzebowala ponad 40 lat, zeby sie dowiedziec zeby nie
                  wyciagac na stol flaszki, jesli w rodzinie jest ktos, kto ma problem z
                  alkoholem, bo to nie jest sposob na uszczesliwienie alkoholika tylko sposob
                  zeby sie urznal.
                  Po 40 latach poszla po raz pierwszy do al-anon i od tamtego czasu, imieniny,
                  swieta, pogrzeby, nie wyciagnela flaszki na stol. to na razie niecaly rok, malo
                  ale tak wiele.
                  Ja sie pytam: gdzie byli ci normalni ludzie, zeby jej powiedziec ze nie
                  wyciagac tej flaszki??
                  I na czym polega ta jej normalnosc??? Na tym ze pila normalnie????
                  Alkoholicy tez pija normalnie - bo ten nienormalny sposob w jaki pija jest
                  normalny dla alkoholika - inaczej nie byliby alkoholikami.
                  I dlaczego ci "normalni" zyjacy obok, tak czesto sa bardziej slepi od
                  tych "nienormalnych" alkoholikow???
                  Jak sie sama uzaleznilam?
                  Bylam wychowywana przez "normalna" matke. Do kosciola musialam, bo mama sie
                  obrazala, klepalam 10 przykazan, bo mama kazala, i jakos nie rozumialam tego 4-
                  tego przykazania, zeby czcic i matke i ojca, bo matka sama wzbudzala w nas
                  pogarde do ojca pijaka. I tez jakos nie zwracala uwagi ze cos w tym wszystkim
                  jest nienormalnego.
                  Kiedy ja zaczelam przygode z alkoholem, alkohol na mnie bardzo dobrze dzialal.
                  Nie bylo kacow bardzo dlugo, nawet jak dobrze wypilam, alkohol ladnie zmienial
                  mi nastroj, dodawal sil. Zyc nie umierac, zloty srodek na wszystkie wewnetrzne
                  bole, zmartwienia, zahamowania.
                  Tyle ze alkohol nie ostrzega: juz pani przekracza wlasnie granice uzaleznienia,
                  i odtad staje sie alkohol niemalze czescia psychiki jak i organizmu. A powrotu
                  nie ma.

                  I ja wiekszosc zycia mam pretensje do matki, za to ze taka "normalna" ze tak
                  bardzo potrafila ranic przez ta swoja "normalnosc",prosta
                  doslownie jak ten sznur do snopowiazalki.

                  Moj ojciec zmarl w zeszlym tygodniu. W jakis sposob jestem spokojna bo odbylo
                  sie to w momencie kiedy jestem trzezwa, a w stosunku do niego nie zostalo
                  zadnych zalow i pretensji. Sprawa zamknieta raz na zawsze.
                  Trudno, naprawde jeszcze trudno w tym momencie byloby mi przejsc na spokojnie
                  smierc mojej matki, bo trudno by mi bylo zamknac sprawe na spokojnie, gdy we
                  mnie wciaz gdzies tam siedzi zbyt wiele zalu i pretensji.
                  A chyba przede wszystkim te zale i pretensje wynikaja z tego, ze moja matka
                  byla "NORMALNA".
            • e4ska Re: żal mi was 16.03.06, 22:54
              Janu, w czym Malwina ma rację?

              Rauchen napisała: "Zal mi tych ludzi, ktorzy maja tak prosty umysl jak
              konstrukcja sznurka do snopowiazalki, ktorzy w calej tej swojej madrosci
              zyciowej czasami potrzebuja lat na zobaczenie pewnych rzeczy, a czasami nawet i
              zycie dla nich to bedzie za malo zeby pewne rzeczy zrozumiec".

              Wydaje mi się, że przeceniłam zdolności Rauchen. Bo mnie nie chodzi o jakieś
              usprawiedliwianie się czy jęki osób uznanych za alkoholików, co to im pić nie
              wolno. Chodzi mi o to, że nie ma czego zazdrościć ludziom zawsze trzeźwym. Nie
              zarzucać im, że nie rozumieją czy nie zauważają alkoholików, że nie współczują.
              To im, Malwinom, trzeba współczuć, bo są płascy jak klapa od sedesu. Odtąd
              dotąd. Zero refleksji. Po ile kilo schabu. Podrożało. Co na obiad. Itd.

              Czar alkoholików potwierdza choćby fenomen współuzależnienia. Co się kryje w
              naturze pijących partnerów, że ich ofiary wynoszą alkoholika pod niebiosa.
              "Nieprzeciętny", "superinteligentny", "wspaniały" i co tam jeszcze. Można, i tak
              się robi, tłumaczyć sprawę charakterem tej posępnej relacji, jednak nawet
              postronni zauważają, że "taki" czy "taka" alkoholicy to wyjątkowi ludzie, równi,
              zdolni, utalentowani. Żeby tylko nie pili. Ano tak.

              Może to jest tak, że tylko nieliczni się uzależniają, ci, ktorym nie wystarcza
              ciasna klatka, w jakiej innym siedzi się miło i wygodnie.

              Czytając post Malwiny zastanowiło mnie, jak to wygląda: imprezować trzy albo
              cztery razy do roku. Tyle imprez to ja załatwiałam jednej nocy i jeszcze mi było
              mało, nie mówię tu o pijackich wyczynach. W moim obecnym spokojnym i raczej mało
              towarzyskim żywocie zaliczyłam od pierwszej trzeźwej wiosny kilkanaście wielkich
              biesiad, w tym trzy wesela, jedno na wsi. A imieniny? A jubileusze? A
              cozatrafszczęśliwy?

              No i jeszcze najważniejsze, Janu: Ty, krócej daleko ja, wielu innych mądrych
              ludzi na forum już przetrzeźwieliśmy na oczy. My czujemy sie dobrze, jesteśmy
              zadowoleni, nic nam nie straszne. Zahartowaliśmy się na maksa. Mnie nawet mandat
              wlepiony za przejście na czerwonym w wysokości 250 zł (kropa nam ocipiał!) nie
              wyprowadził z równowagi i mam zamiar walczyć z urzędami, i z góry się cieszę:) A
              kiedyś bym się po prostu zdenerwowała... Ale ten, kto pije, ten, kogo pijący
              alkoholik niszczy, to przeraża. A więc można i trzeba współczuć, można i trzeba
              potępiać, nie wolno akceptować ani próbować zrozumieć.

              Że Malwina zarzuca piszącym brak humoru, trudno, sama też nic z humorem nie
              napisała, za to z ledwie maskowanym poczuciem wyższości, z fałszywą naiwnością,
              ma więc nalezyte odpowiedzi. Jakiś uraz ja dręczy czy co? Zazdrość pospolita czy
              kompleks butelki?

              To już Malwina najlepiej wie.

              Janu, czy się wylicencjowałeś? B. dobrze, że piszesz. Ta adrenalina... eeeech:))))
              • janulodz Re: żal mi was 17.03.06, 00:20
                Witaj Eska
                Tak już mam licencje i pracuję. Na Twoje pytania odnośnie tego wątku odpowiem jutro. Dzisiaj już padam.
                p.s. co do ceny Rauchen to nigdy nie miała u mnie za wysokiej.
              • janulodz Re: żal mi was 17.03.06, 18:43
                Eska.
                Winien Ci jestem wyjaśnienia, gdyż wezwałaś mnie niejako do odpowiedzi.
                Nie oceniałem całości wypowiedzi Malwiny. Podkreśliłem jedynie tą część, gdzie krytykuje ona ton naszych postów. Jest on w większości smutny, melancholijny albo wręcz ponury. Co do pierwszych dwóch nie mam zastrzeżeń . Nie mamy się z czego cieszyć. Sami żeśmy sobie w tym alkoholicznym życiu namieszali. Chociaż odrobina spojrzenia z dystansu na nasze uzależnienie by się przydała. Nie zmienimy juz naszych życiorysów i na nic się zda posypywanie głowy popiołem i rozdrapywanie ran. Nie namawiam na opowiadanie dowcipów lecz na bardziej liberalne podejście do naszych zmagań z uzależnieniem. Tym bardziej, że jako czynni bylismy rozrywkowo nastawieni do życia i często duszami towarzystwa. Jako pierwszy przykład typowego ponuractwa w pisanych postach podałem twórczość Rauchen, której posty przygniatają pesymizmem. Często nie rozumie co się do niej pisze, ale niezłomnie broni swoich czasmi błędnie postawionych tez. Nie waha sie też używać ciosów poniżej pasa. A przede wszystkim strasznie cierpi jak ktoś ma inne zdanie jak ona. Dlatego poparłem Malwinę i podałem za przykład posty Rauchen. Czy mamy się martwić, że nam sie przynajmniej teraz udało? Myślę, że wygrywamy powoli z naszym uzależnieniem i powinniśmy przynajmniej z tego się cieszyć.
        • lady_dealer Re: żal mi was 13.03.06, 22:56
          No to masz problem Malwinka.. Zastanawia mnie jedno... CO TY TU WOGÓLE
          ROBISZ??????????
    • drak02 Re: żal mi was 14.03.06, 10:04
      Twoje żale są zupełnie niepotrzebne. Niczego nie zmienią i nikomu nie pomogą.
      Mam wrażenie że poprzez swój post chciałas podkreślić to że ty
      jesteś "normalna" nie masz problemów z uzależnieniem. Gratuluję , ale nie widze
      potrzeby komunikowania tego na forum. Wbrew pozorom dla osób które przestały
      pić, leczą sie lub w jakikolwiek inny sposób wychodza z nałogu, niemożność
      picia nie jest jakimś dramatem i traumą. To nie jest tak że od rana do wieczora
      rozmyślam nad tym jaki straszny los mnie spotkał i że nie mogę sie napić.
      Funkcjonuję bez alkoholu tak jak wegetarianin funkcjonuje bez mięsa. Mam
      rodzinę, zone 2 dzieci, realizję się w pracy i w domu. jestem pogodnym i
      obdarzonym humorem człowiekiem. Spotykam się ze znajomymi. Chodze na basen, do
      kina do teatru. Ciesze się życiem i korzystam z niego. Wydaje mi się że zbyt
      szybko oceniasz ludzi, dosyć pochopnie klasyfikujesz ich na podstawie kilku
      przeczytanych postów. Forum uzależnienia ma bardzo specyficzny charakter i z
      natury nie jest śmieszne. Zaglądają tutaj ludzie którzy maja bardzo poważne
      problemy - sa uzależnieni bądź żyją razem z osobą uzaleznioną. Bardzo trudno
      jest czytając ich wypowiedzi i odpowiadając popisywac się poczuciem humoru.
      Dowcipy rezerwuję dla znajomych , rodziny , bądź dla bardziej towarzyskich
      wypowiedzi na innych forach. Pozdrawiam.(niepijący alkoholik)

      • malwina63 Re: żal mi was 16.03.06, 22:04
        Po wnikliwej lekturze Waszych zacietrzewionych postów, mogę tylko powtórzyć, iz
        żal mi WAs, bo naprawdę demonizujecie terapię, terapeutów i inne takie! Ja
        przychylam się do zdania janulodz, bo mam tez znajmomych, ktorzy jakos wyszli z
        nałogu bez terapii,która wyniszcza, wypacza i w ogóle nie nadaje się dla
        każdego. Ludzie są różni, mają różne osobowości i nie można wmawiać wszyskim,
        że bez względu na ich charakter i temperament i zapatrywania, że terapia to
        remedium! Bo tak nie jest! Zycze Wam większego luzu i zdjęcia moherowych
        beretów, bo takie zacietrzewienie i zawiść jest typowa dla owych własnie
        beretów, ligi i kaczuchów! żal mi was! I życze Wam opamiętania czy to w
        trzeźwieniu czy to w piciu! Malwina
        • rauchen Re: żal mi was 16.03.06, 22:12
          a znajomi nie wytlumaczyli ci jak sie uzaleznili??
          skoro znasz tak wielu, ktorzy sami z tego wyszli, to na pewno wytlumacza ci jak
          w to weszli.


        • e4ska Re: żal mi was 16.03.06, 23:14
          Malwino, mimo mojego nieprzychylnego postu wobec buty "czystych" chciałabym
          zapytać z najprawdziwszym, nieudawanym zainteresowaniem, skąd wiesz, czy to
          przeczucie, czy rzetelna obserwacja i rzetelne wnioski, że terapia "wyniszcza,
          wypacza i w ogóle nie nadaje się dla
          > każdego".

          Sytuacja rodzinna moja była taka, że zarejestrowano mnie w poradni i miałam parę
          spotkań. Wrażenia negatywne.

          Czytając wypowiedzi na innym forum odniosłam fatalne wrażenie. Nie wiem, czy
          niektórzy, podkreslam: NIEKTÓRZY z leczących mają równo pod sufitem... żeby tak
          ogłupić człowieka, tak zmanipulować, trzeba być albo samemu kompletnym idiotą,
          albo nienawidzieć rodzaju ludzkiego. Mizantropia bez choćby próby tuszowania.
          Indoktrynacja. Schematy.

          Kiedyś wreszcie psychoterapia bedzie zakazana. Pigułka i po sprawie.

          Pozdrawiam.
        • drak02 Re: żal mi was 17.03.06, 10:49
          malwina63 napisała:

          > Po wnikliwej lekturze Waszych zacietrzewionych postów, mogę tylko powtórzyć,
          iz
          >
          > żal mi WAs, bo naprawdę demonizujecie terapię, terapeutów i inne takie! Ja
          > przychylam się do zdania janulodz, bo mam tez znajmomych, ktorzy jakos wyszli
          z
          >
          > nałogu bez terapii,która wyniszcza, wypacza i w ogóle nie nadaje się dla
          > każdego. Ludzie są różni, mają różne osobowości i nie można wmawiać
          wszyskim,
          > że bez względu na ich charakter i temperament i zapatrywania, że terapia to
          > remedium! Bo tak nie jest! Zycze Wam większego luzu i zdjęcia moherowych
          > beretów, bo takie zacietrzewienie i zawiść jest typowa dla owych własnie
          > beretów, ligi i kaczuchów! żal mi was! I życze Wam opamiętania czy to w
          > trzeźwieniu czy to w piciu! Malwina

          Każdy decyduje o sobie i swojej drodze do trzeźwości, ja akurat wybrałem
          terapię , głownie dlatego że samotne próby wyjścia z nałogu w moim przypadku
          nie powiodły się. Mogę jedynie dzielić sie własnymi doswiadczeniami ale
          jednocześnie mam szacunek dla innych. natomiast nie zauważyłem żeby terapia w
          jakikolwiek sposób mnie wypaczyła bądź zniszczyła. mam duży szacunek dla
          psychologów którzy mi pomagali i jestem im wdzięczny za wiedzę i pomoc.
          Daleki jestem róznież od tego aby kogokolwiek wyzywac od beretów.
          Reasumując, wszystkim uczestnikom forum życzę więcej POKORY.
      • szarotka40 do DRAK 02 i Janu 16.03.06, 22:25
        a czy mogłbys ..pogadac z moim znajomkiem .. moze nie wiem podała bym moj
        adres mailowy a potem jakos bys cos do niego napisał? on uwierzy komus kto nie
        pije a pil. Nieraz mowi mi pokaz jednego mi kto wyszedł z tego .. nie znam
        takich ..a o AA nie chce słyszec i psychoterapeutach.Moze jakby do noego taki
        jak ty napsiłą list .. a poczte otwiera i czyta .. moze by sie w to jakos dał
        wciagnąc.pzzrd.Bo ty Janu wyszedłes bez pomocy ? moze masz jakies metody .. moj
        mail tak jak tu w nazwie na o2.pl liczę na was Panowie
        • janulodz Re: do DRAK 02 i Janu 17.03.06, 00:06
          Oczywiście Szarotka, że mogę z nim porozmawiać, tylko czy On będzie chciał ze mną? Czy możesz mu zaproponować, żeby sam wszedł na forum i poczytał. Albo może chociaż poszedł do przychodni d/s uzależnień.?
          Wiesz, gdyby to było takie proste, opisać w paru zdaniach jak się wychodzi samemu z kilkunastoletniego ciągu to przypuszczam, że nie byłoby tego forum, ani problemu alkoholizmu.
          Może by zacząć od interwencji wobec uzależnionego. Zapoznaj się z tym:
          www.ipz.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=7102
          Dziękuję za wstawienie się za mną, ale Rauchen nie rozumie co się do niej pisze a poza tym uważa się za wyrocznię i w życiu nie przyzna do swoich błędów. Jej popis z pavulonem był po prostu żenujący.
          Bez szans na kompromis.

          Napisz do mnie na maila gazetowego.
          Pozdrawiam Janu

          PS. Odpowiadając na Twoje pytanie o zmuszeniu kogoś do leczenia zamkniętego podałem tylko procedury.
          • rauchen Re: do DRAK 02 i Janu 17.03.06, 00:28
            ty to janu taki biedny misio:
            nie wie o co chodzi, ale wie jak to sie robi.

          • szarotka40 Re: do Janu 17.03.06, 09:19
            dzieki ci Janu .. juz mu mówilam o tym forum - ale pewnie nie wszedł, woli
            czytac po angielsku wikipedie i jakie ma schorzenia w zwiazku z piciem i
            paleniem ( bo tego niby tez sie chce pozbyc) ..neuarstenie, nerwice, schizy,
            delire .. bada mózg i takie tam. Mowi , że wiecej wie od dochtorów( zjeców
            zresztą). to na razie - jak przyjdzie do mnie - to go przywiąze do krzesła
            chyba ( bo przeciez chciał koaloryfer) i moze jakos przeczyta jak sie uda. pzdr.
            • kylly Re: do Janu 17.03.06, 09:22
              klasycznie..robisz dokładnie to czego robić nie powinnaś...cóż chyba musisz się
              dobrze "sparzyć" by zrozumieć że nie tędy droga...
              pozdrawiam
            • janulodz Re: do Janu 17.03.06, 09:37
              Daj sobie z tym spokój. Po tym co piszesz widzę, że tu żadne rozmowy nie pomogą
              Dopóki on sam nie obudzi sie w swoim własnym gówienku i ono mu nie zaśmierdzi to będzie Tobą pogrywał i manipulował, aż sama się wspóluzależnisz.
            • jerzy30 szarotka40 - ja tez tak kombinowalem z roznymi 17.03.06, 19:52
              chorobami - ksiegi studiowalem rozne rozniste - nie pomagalo - w koncu poddalem
              sie i poszedlem prosto do poradni - mniejmy nadzieje ze i on tak zrobi - trzeba
              mu tylko wspominac i pokazywac co robi - jak sobie poczyta to mu nie zaszkodzi
        • drak02 Re: do DRAK 02 i Janu 17.03.06, 09:47
          szarotka40 napisała:

          > a czy mogłbys ..pogadac z moim znajomkiem .. moze nie wiem podała bym moj
          > adres mailowy a potem jakos bys cos do niego napisał? on uwierzy komus kto
          nie
          > pije a pil. Nieraz mowi mi pokaz jednego mi kto wyszedł z tego .. nie znam
          > takich ..a o AA nie chce słyszec i psychoterapeutach.Moze jakby do noego taki
          > jak ty napsiłą list .. a poczte otwiera i czyta .. moze by sie w to jakos dał
          > wciagnąc.pzzrd.Bo ty Janu wyszedłes bez pomocy ? moze masz jakies metody ..
          moj
          >
          > mail tak jak tu w nazwie na o2.pl liczę na was Panowie

          Szarotka ,ty ciągle próbujesz podejmowac decyzje za niego. Nie uszczęsliwisz go
          jeżeli on sam nie ędzie chciał być uscześliwoenym. Jeżeli powaznie myśli o
          swoim problemie powinien wejśc na forum poczytać sobie różne opinie i przezycia
          osób uzależnionych. Jest tutaj dosyć spora różnorodnosc doswiadczeń. Jeżeli
          będzie chciał otrzymać więcej informacji od kogokolwiek na tym forum (również
          ode mnie) uzyska wsparcie i chętnie podzielę się swoim doświadczeniem. Może
          napisac do mnie w każdej chwili -drak02@gazeta.pl - natomiast nie moge
          usczęśliwiac go na siłe wbrew jego woli. Pozdrawiam serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka