andzia9641
30.05.06, 20:05
hmmm... moze zaczne od tego ze moj chlopak leczy sie zarowno z narkotykow jak
i alkoholu. na pozor wszystko jest w porzadku tylko ta terapia... z jednej
strony boje sie co beezie za 3 miesiace kiedy ja skonczy, a z drugiej modle
sie zeby sie skonczyla...
juz wyjasniam dlaczego... otoz chodzi tam banda rozpieszczonych dzieciaków
(licealistow i studentów) najczesciej leczacych sie z narkotykow i
zastepujacych sobie je alkoholem... powiedzcie mi czy to ma jakis sens? widze
ze moj facet sporo wyniosl z tych spotkan, zmienil sposob myslenia i wszystko
jest na dobrej drodze, ale z tygodnia na tydzien wraca coraz bardziej
zirytowany zachowaniem reszty. tak na marginesie to mialam okazje poznac pare
osob z tego zacnego grona. napiszcie co myslicie o tych terapiach i ich
skutecznosci!