7zahir
29.06.06, 11:22
Jakiś czas temu na sam widok tych słów
„zjeżyłaby mi się sierść na grzbiecie”.
Przecież dowiedziałam się, że to jest choroba nieuleczalna
i nie leczona – kończy się śmiercią.
W Wielkiej Księdze- Anonimowi Alkoholicy w rozdz 3-cim napisano:
„Jesteśmy podobni do ludzi którym amputowano nogi....”
Drastycznie obrazowe porównanie do utraty możliwości
kontroli ilości wypitego alkoholu.
Czytając wpisy na tym forum negujące zasady trzeźwienia,
terapie i zbawienne dla większości działanie AA,
czułam jak się we mnie wszystko gotuje.
Dlatego m.in. zaatakowałam Eskę zarzucając jej brak pojęcia.
Nadal podtrzymuję swoja obawę o nowicjuszy na forum,
ale dzięki Waszym wpisom zobaczyłam jak wielu alkoholików
może myśleć inaczej i zgodnie z zasadą, którą poznałam na mityngu AA:
„Jeśli ktoś Cię wkurza tzn, że to Ty masz problem”
Przyjrzałam się swoim poglądom.
Doszłam do wniosku, że mam tak samo jak Wy – znowu przytoczę cytat
Z Anonimowych Alkoholików – rozdz 3-ci:
„Nikt nie lubi myśleć, ze fizycznie lub umysłowo różni się od innych...”
Nie chcę czuć się gorsza.
Nie chcę żyć chorobą- zatruwając sobie nią każdy dzień!!!
Wręcz przeciwnie, chcę żyć normalnie ,czuć się zdrową , akceptowaną
taką jaka jestem mając tylko świadomość, że muszę i mogę żyć bez alkoholu.
Tak jak ludzie żyjący bez nogi , mogę wyrobić sobie
w procesie trzeźwienia protezę – zdrowe nawyki reagowania na sytuacje,
w których kiedyś – jak po lek – sięgałam po alkohol.
Za 4-ry dni – jak Mateczka Natura – moja Siła Wyższa pozwoli skończę 3-ci rok
nowego życia, w którym każdego dnia uczę się czegoś o sobie.
Dzięki Wam ostatnio zrozumiałam jak wiele jeszcze jest we mnie
chorego uzależnionego myślenia – bo jak dawniej chciałam naprawiać
świat i ludzi, zamiast uznać swoją również w tym względzie bezsilność.
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!