Dodaj do ulubionych

utrata kontroli- pytanie

29.11.06, 15:56
slysza;em wiele definicji utraty kontroli
1 gdy ZAWSZE po 1 kiliszku idzie 2, nawet w przedzdzien slubu czy pogrzebu
2 gdy z reguly
3 gdy w ogole sie zdarza.

mam pytanie, o nie chce mi sie wierzcy- czy istnieje taki etap, ze ktos po 1
kieliszku absolutnie i ngdy sie nie zatrzyma?
ze zawsze w 100% sytuacji poplynie?


Obserwuj wątek
    • drak02 Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 16:44
      Spóbuj , to sié dowiesz:)
      • baasil Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 16:49
        nie daj Bóg,gdybym poprzestał na jednym-oszust już by triumfował.dlatego nawet
        o tym nie myślę(bo on tam siedzi i czeka,cierpliwie czeka...)
    • zyg_zyg_zyg Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 18:22
      mawiaja, ze pierwszy kieliszek dla alkoholika to jak odpalenie lontu. lont moze
      byc krociutki i od razu po pierwszym poleci drugi, albo dlugi. wtedy mozna
      nawet odczekac tydzien i napisc sie znowu jednego (albo dwa). a potem po trzech
      dniach, skoro widac nie mam problemu.... i nie wiadomo kiedy siedziec w g..wnie
      po szyje. nie twierdze, ze to jest regula, ale we wszystkich opowiesciach na
      ten temat, ktore slyszalam tak to wlasnie wygladalo.
      • rauchen Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 18:28
        nie wulgaryzuj watku, zyg,
        i nie uzywaj slowa "go..wno",
        uzyj czegos poprawnego,
        np. "i juz siedzisz w stokrotkach"
        • rauchen Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 18:30
          ewentualnie moze sie zdarzyc ze wachasz chryzantemy od spodu :)

          pzdr
          • tranzyt80 Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 20:20
            faceci inaczej nie umieja,
            jaka natura,taka gadka ;)
        • zyg_zyg_zyg Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 18:37
          ehhh....

          ale ci alkoholicy wrazliwi sa...

          no dobra, sprobuje sie poprawic

          :-)
    • 7zahir Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 18:38
      W ciagu - na bank.

      Może byc tez po kilku dniach,
      kiedy nakrecenie się mechanizmu uzaleznienia
      doprowadzi nas do explozji emocjonalnej,
      w czasie ktorej nic juz nie jest ważne - tylko znieczulenie.
    • jerzy30 to jest tak ze po pierwszym kieliszku 29.11.06, 18:46
      u osoby uzaleznionej - ZAWSZE pojawia sie nastepny [od razu, za dwa dni, za
      tydzien] ale sie pojawia - po prostu uruchomiony zostaje mechanizm laknienia
      alkoholu przez organizm - bo alkoholik pic musi - nie to ze ma chec
      • rauchen Re: to jest tak ze po pierwszym kieliszku 29.11.06, 18:54
        no jak to musi??
        a nie pomoze zmiana nicka na forum Uzaleznienia??

        ps. pierwszy chce, drugi i kolejny musi.
      • jerzy30 zmiana nicka pomaga :)))))))))) 29.11.06, 19:52
        natomiast masz racje - pierwszy chce i robi sie to swiadomie - dalej idzie samo
        poza swiadomoscia
    • aaugustw Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 20:38
      wolny32 napisał:

      > mam pytanie, o nie chce mi sie wierzcy- czy istnieje taki etap, ze ktos po 1
      > kieliszku absolutnie i ngdy sie nie zatrzyma?
      > ze zawsze w 100% sytuacji poplynie?
      _______________________________________________________.

      Dalej tak, a wymyslisz alkoholowe "Perpetuum Mobile"...!
      A... ;-))

      • wolny32 Re: utrata kontroli- pytanie 29.11.06, 21:49
        Jerzy i &ahir rzeczowo, dziekuje.

        Rauchen i august- jak zwykle aluzje, sugestie, szukanie podtekstow.

        tak tak kochani, napisalem tego maila tylko po to, by uslyszec ze tak jest
        zwsze u alkoholika, a jesli u mnie nie bedzie to byi pic.

        Napisalem go po to, by sobie alibi stworzyc.

        A tez po to, by potem zwalic na tego, ktory napisal ze nie.
        Sam juz nie wiem, jakie ukryte motywy mna kierowaly. pogubilem sie.
        moze to suchy kac?


        p[rzestroga

        jak kiedys napisze, ze nie lubie nierownosci spolecznych, to wiedz rauchen ze
        to tylko dlatego, ze jestem nieudacznikiem wiec i potencjalnym beneficjentem
        pomocy spoleczej.
        to jedyny prawdziwy powod.
        w ogole nie obchodza mnie nierownosci i bieda.#
        panstwo opiekuncze ma byc bo ja niedojda jej wymagam.
        basta!nie zapomniec mi!


        a ha, i jako alkoholik jestem zlodziejem- jestem za pomoca spoleczna bo juz mi
        slinka cieknie na mysl o wyludzonych zasilkach.
        Uaaa!

        • wolny32 mala dygresja 30.11.06, 15:57
          jakies 2 miesiace prze moim ostatnim jak na dzis piciem miala miejsce taka
          scenka:

          wracalem do domu z knajpy, pijany- po jakichs 5 piwach.
          kupilem w lokalu szoste, ale z lokalu wszysy juz wychodzili wiec postaniwilem
          wypic je w innym.

          niestety- male miasto, niewiele lokali, 3 w nocy to koniec zabawy- nic nie
          znalaqzlem.

          mialem piwo w reku.
          niemal pelne.
          stwierdzilem, ze nie bede go pil bo i tak juz wszystko zamkniete a tylko jutro
          bedzie wiekszy kac.
          zostawilem je na chodniku.

          nie szukam tu usprawiedliwien, nie udaje niewiennego anie nie chce przekonywac,
          ze ja jakis lepszy.

          po prostu- to nie miesci sie w definicjach terapii.

          wg diagnozy bylem juz wtedy chyba zaawansowanym alkoholikiem.

          w teorii to piwo powinienem wtedy wypic.
          dlaczego go nie wypilem?
          czy to nie dziwne?
          wszystko przemawialo za.
          mialem piwo, na drugi dzien wolne w pracy, zadnych planow, bylem juz pijany,

          zupelnie nielogiczne.

          i jak ja mam teraz powaznie traktowac terapeute, ktory pol roku pozniej siedzac
          na przeciwko mnie wmawia mi, ze jestem alkoholikiem i ze taka sytuacja j.w.
          jest w moim przypadku calkowicie niemozliwa?





          • aaugustw Re: mala dygresja 30.11.06, 16:28
            wolny32 napisał:
            > mialem piwo w reku.
            > zostawilem je na chodniku.

            > wg diagnozy bylem juz wtedy chyba zaawansowanym alkoholikiem.
            >
            > w teorii to piwo powinienem wtedy wypic. dlaczego go nie wypilem?
            > czy to nie dziwne?
            > mialem piwo, na drugi dzien wolne w pracy, zadnych planow, bylem juz pijany,
            > i jak ja mam teraz powaznie traktowac terapeute, ktory pol roku pozniej
            siedzac na przeciwko mnie wmawia mi, ze jestem alkoholikiem i ze taka sytuacja
            j.w. jest w moim przypadku calkowicie niemozliwa?
            ________________________________________________.
            A co Ty sam o sobie sadzisz...!?
            A...
          • rauchen Re: mala dygresja 30.11.06, 16:38
            Opisze ci ostatni rok mojego picia:

            sylwester 2004
            nie pije od jakiegos miesiaca, nigdzie sie nie wybieram, bo nie chce pic,
            siedze w domu. O godzinie 20 puka sasiadka, pijana jak bela, przynosi mi jakis
            prezent i flaszke wina. Nie ma co za bardzo dyskutowac na temat tego wina, bo
            jest pijana, i rozmowa nie ma sensu. Biore, stawiam do lodowki. O polnocy
            przychodzi mi mysl, zeby jednak wypic kieliszek, albo dwa, tak robie, reszte
            wylewam do zlewu, zeby nie kusilo. Uff, udalo sie pic kontrolowanie.
            po trzech tygodniach znow probuje pic kontrolowanie, bo skoro sie udalo w
            sylwestra, tym razem tez dam rade wypic tylko dwa piwa.
            Nie udalo sie skonczyc na dwoch, nocny i kolejne piwa, i tak dwa tygodnie.

            Moje urodziny.
            Znow po ostatnim ciagu nie pije jakies poltorej miesiaca, zaprasza mnie znajomy
            do restauracji, proponuje aperitif z okazji urodzin, alez oczywiscie. na jednym
            sie konczy. Wieczorem nie pije.
            Po jakis dwoch tygodniach to samo: skoro udalo mi sie wypic kontrolowanie na
            urodziny, uda sie i teraz kontrolowanie wypic. Nie udaje sie, bo jestem w
            pracy, sama, a tam piwa i wina duzo, wiec po wypiciu piwa dwa biore do domu, i
            jeszcze wino, na wszelki wypadek.
            Dwutygodniowy ciag znow.

            Po dwoch miesiacach jade na pogadanke do znajomej, a u niej jeszcze jacys
            znajomi, pija piwo, namawiaja do wypicia pol szklaneczki, najpierw odmawiam,
            ale w koncu wypijam te pol szklaneczki, i tylko pol szklaneczki u znajomej.
            W drodze powrotnej do domu zachaczam o sklep, flaszka wina i ze dwa piwa.
            Znow dwutygodniowy ciag, przerwany na dwa tygodnie, pozniej powtorka bez
            specjalnej okazji.

            Po tym ciagu troche za duzo powiedzialam, myslalam ze pakuje sie w klopoty -
            stalo sie wrecz przeciwnie, zamiast klopotow przez to powiedzenie za duzo nawet
            wiele zyskuje, ogolnie smieje sie z siebie ze mi picie tak na dobre wychodzi.
            Ale po tym ciagu nie pije 4 i pol miesiaca. Sama dam sobie rade. Jakies dwa
            tygodnie przed zaczeciem na nowo, dostaje jakis dziwnych obsesji, zakupy,
            lotto, przestaje chodzic spac o normalnej porze, bo spanie zabiera mi za duwo
            czasu, a ja mam tyle rzeczy do zrobienia, przez co rano jestem niewyspana,
            ewentualnie jak moge spac to spie do 16, praktycznie nie widze dnia.

            Ide do pracy, znow jestem sama, piwo jest w lodowce, a ja zamiast pracowac
            czepnelam sie jakies sprawy z przeszlosci, ktora zaczelam obrabiac w sposob
            dochodzacy do granic absurdu. Biore piwo, na uspokojenie. Wypijam. Ja juz wtedy
            po pierwszym piwie doskonale sobie zdaje sprawe, ze nie moge wrocic do domu bez
            zapasow, bo to sie mija z celem, i nie dam sobie rady bez tego piwa.
            Dwutygodniowy ciag.
            Jak na razie ten byl ostatni.

            takim troche absurdem w tym jest, ze ja praktycznie po pierwszym wieczorze gdy
            pilam, budze sie rano bez oznak kaca, gdybym tego nastepnego dnia nie pila,
            mozliwe ze skonczyloby sie to lekkim przymuleniem wieczorem i to wszystko.
            problem w tym ze budze sie i nogi same wiedza gdzie maja isc: do sklepu po nowy
            zapas. Tak jakby glowa nie miala tu nic do gadania. Takie jest moje odczucie.

            Mnie nikt nie musi diagnozowac jako alkoholiczke,
            u mnie po prostu nie znajduje zadnego argumentu,
            ze alkoholiczka nie jestem, bo moje doswiadczenia bija na glowe kazda lekarska
            diagnoze, ktora by sugerowala ze nie jestem alkoholiczka.
            • siorbak5 Re: mala dygresja 02.12.06, 20:15
              Ja raptem dopiero cztery miesiące nie piję, dzięki rauchen, niechcący
              uprzytomnułaś mi niebezpieczeństwo.
              Bo co innego wymądrzać się przed lustrem, a usłyszeć prawdziwą historię.

              Dzięki za przestrogę.
              Wszystkiego dobrego!!
          • tenjaras Re: mala dygresja 01.12.06, 07:03
            wolny32 napisał:


            > w teorii to piwo powinienem wtedy wypic.
            > dlaczego go nie wypilem?
            > czy to nie dziwne?
            > wszystko przemawialo za.
            > mialem piwo, na drugi dzien wolne w pracy, zadnych planow, bylem juz pijany,
            >
            > zupelnie nielogiczne.

            absolutnie logiczne i absolutnie alkoholowe myślenie - zrobiłeś to, naładowany
            wiedzą, po to by dziś pomyśleć, że to nie jest tak, jak Ci wmawiają...

            Anonimowi Alkoholicy mają taką podpowiedź - być może nie jesteś alkoholikiem
            (człowiekiem, który utracił kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu), kup
            sobie półtora litra wódki i codziennie przez 30 dni pij jedną 50 - cokolwiek
            tego miesiąca się nie wydarzy - tylko jeden kieliszek o tej samej porze - jeśli
            wytrwasz, jesteś wolny od alkoholizmu, ale pamiętaj o AA, tu zawsze znajdziesz
            otwarte drzwi, jednak wiedz, że alkoholik nie wytrwa, choćby bardzo chciał,
            więc przemyśl ten eksperyment - czy warto ryzykować

            z własnych doświadczeń w terapii mogę wspomnieć, że kiedy mnie dopadały
            wątpliwości, moja terapka mówiła po prostu - to spróbuj...

            nigdy takiego eksperymentu na sobie nie przeprowadziłem, moja osobista wartość
            w moich prywatnych oczach urosła na tyle, by przestać traktować swoje życie jak
            zabawę w pijanego zajączka, mówi się, że prawdziwa mądrość wynika z korzystania
            z doświadczeń drugiego człowieka, w tym jednym aspekcie potrafię oskarżyć się o
            taką mądrość - obserwuję innych, z którymi się jakoś identyfikuję, np. byliśmy
            razem na terapii, spotykałem ich na swej drodze, słyszałem, że podobnie jak ja,
            uznawali swą bezsilność wobec alkoholu, jestem im bardzo wdzięczny, ponieważ
            robią sobie coś, czego ja dzięki nim nie muszę, zapijają, a ja mogę widzieć co
            to im daje...
            • wolny32 Re: mala dygresja 02.12.06, 15:46
              Augusta zignoruje.

              Nie byl glownym tematem wpisu dylemat- jestem czy nie alkoholikiem.

              chodzilo o to, ze terapeuta mnie przekonywal, ze jako alkoholik- bo tak na mnie
              mowil- nie mialem prawa tak sie zachowac.

              to mi przypomina, jak kiedys bylem na pokazie Amway.

              kobieta mowi do sprzedawcy "panie, te produkty slabo piora"

              a on na to
              "niemozliwe, firma istnieje na rynku 40 lat, to co Panie mowi jest niemozlwie,
              firma by upadla gdyby tak bylo."

              • aaugustw Re: mala dygresja 02.12.06, 19:56
                wolny32 napisał:
                > to mi przypomina, jak kiedys bylem na pokazie Amway.
                > kobieta mowi do sprzedawcy "panie, te produkty slabo piora"
                > a on na to "niemozliwe, firma istnieje na rynku 40 lat, to co Panie
                mowi jest niemozlwie, firma by upadla gdyby tak bylo."
                ______________________________________________________________.

                To nie bylo tak, Wolny...!
                Kierownik prywatnej firmy pokazal mlodemu stazyscie, jak nalezy klientowi
                sprzedac dodatkowo ich rzeczy.
                Wszedl klient, ktory poprosil o firanki, a kiedy ten je dostal, kierownik
                powiedzial do niego, ze do tak z gustem wybranych firanek powinien jeszcze
                kupic plyn do mycia okien, zeby firanki te pokazac w pelnej krasie swoim
                gosciom . Klient byl zachwycony - kupil takze ten plyn, a zadowolony z siebie
                kierownik poszedl sobie dalej, zostawiajac stazyste samego.
                Przyszla klientka, ktora poprosila o tampony. Kiedy, po uplywie kwadransa
                wreszcie je znalazl, zaproponowal jej, aby kupila sobie plyn do mycia okien,
                motywujac to tym, ze jak nie moze sie kochac, to przynajmniej moze w tym czasie
                umyc sobie okna...!
                A...

              • kreative kolejna mala dygresja 03.12.06, 09:59
                wolny32 napisał:
                > to mi przypomina, jak kiedys bylem na pokazie Amway.
                >
                > kobieta mowi do sprzedawcy "panie, te produkty slabo piora"
                >
                > a on na to
                > "niemozliwe, firma istnieje na rynku 40 lat, to co Panie mowi jest niemozlwie,
                > firma by upadla gdyby tak bylo."

                chyba musisz poszukac innego przykladu. ten proszek, mozna zwracac w razie niezadowolenia o
                otrzymac zwrot kasy - serio, sprawdzilem. no wiec, gdyby byl cieniarski, to wszyscy by go oddali, a
                firma poszlaby na dno. kobitka wyjechala ze skrotem myslowym.
                pozdrawiam
                • wolny32 Re: kolejna mala dygresja 04.12.06, 16:44
                  O Boze, czy naprawde na tym foerum panuje jaka mania udawania glupiego?

                  /coraz mniej rozumiem.

                  Pisze prosta i oczywista rzecz- ze tetapeuta wiepral mi nieistniejace rzeczy-
                  co jest faktem.
                  a negowanie tego nei ma konca,

                  chyba lepiej wiem, bo to ja tam bylem, ja slyszalem i mnie to dotyczylo.

                  a tu bez konca mnie jeden z drugim przekonuja, ze wiedza lepiej ode mnie co ja
                  sam slyszalem w rozmowie w 4 oczy z teraeuta.

                  przyklad dotyczyl glupiej reakcji uproszczonej, to nie byl przxyklad akademicki
                  tylko anegdotyczny, jak ktos nie widzi analogii to widac slepiec.

                  pzdr
                  • aaugustw Re: kolejna mala dygresja 04.12.06, 16:53
                    wolny32 napisał:
                    > O Boze, czy naprawde na tym foerum panuje...
                    - - - - - - - - - - - -
                    Aha, jak trwoga to do Boga...!?
                    _____________________________________________.
                    wolny32 napisał dalej:
                    > coraz mniej rozumiem.
                    - - - - - - -
                    To dobry juz znak. Wtedy zaczyna sie rozwoj duchowy...!
                    ____________________________________________________.
                    wolny32 napisał dalej:
                    > Pisze prosta i oczywista rzecz- ze tetapeuta wiepral
                    mi nieistniejace rzeczy- co jest faktem.
                    > a negowanie tego nei ma konca, chyba lepiej wiem, bo to ja tam bylem...
                    - - - - - - - - - - - - -
                    Skoro tylu twierdzi inaczej, moze Tobie sie tylko wydaje, ze tam byles...!?
                    A... ;-))
                  • rauchen Re: kolejna mala dygresja 04.12.06, 20:02
                    dwa lata temu bylam u psychiatry, szefa oddzialu odwykowego. Po krotkiej
                    rozmowie mi powiedzial zebym wrocila doslownie do mamy i taty to przestane pic.
                    Bo z jego doswiadczenia mam szanse na to zeby przestac pic, jak bede miala
                    wsparcie rodziny. ja nawet nie mialam czasu odpowiedziec, jaki stosunek mam do
                    rodzicow, zwlaszcza do mojej matki, bo zwyczajnie sie poryczalam.
                    Odebralam to tak, jakby ktos mi powiedzial ze nie daje mi szansy na wyjscie z
                    aktywnego picia.
                    przez prawie rok mialam do tego lekarza pretensje ze tak mnie potraktowal.
                    Dzisiaj nie pije, chodze na wizyty do innego psychiatry, a tamta wizyte u
                    tamtego dwa lata traktuje juz po prostu jako doswiadczenie, przygode, nie
                    majaca nic wspolnego z tym ze dzis nie pije, ani tez ze jeszcze pozniej przez
                    rok mialam kilka wpadek. Nie widze po prostu sensu przetrawiania po raz kolejny
                    tamtej wizyty.
            • wolny32 Re: mala dygresja 02.12.06, 15:47
              tenjaras napisał:

              > wolny32 napisał:
              >
              >
              > > w teorii to piwo powinienem wtedy wypic.
              > > dlaczego go nie wypilem?
              > > czy to nie dziwne?
              > > wszystko przemawialo za.
              > > mialem piwo, na drugi dzien wolne w pracy, zadnych planow, bylem juz pija
              > ny,
              > >
              > > zupelnie nielogiczne.
              >
              > absolutnie logiczne i absolutnie alkoholowe myślenie - zrobiłeś to,
              naładowany
              > wiedzą, po to by dziś pomyśleć, że to nie jest tak, jak Ci wmawiają...
              >
              > Anonimowi Alkoholicy mają taką podpowiedź -
              i wsio jasme
        • aaugustw Re: utrata kontroli- pytanie 30.11.06, 16:23
          wolny32 napisał:
          > Napisalem go po to, by sobie alibi stworzyc.
          > A tez po to, by potem zwalic na tego, ktory napisal ze nie.
          > Sam juz nie wiem, jakie ukryte motywy mna kierowaly. pogubilem sie.
          > moze to suchy kac?
          ________________________________.
          Ja nazywam to pijany na sucho...!
          A... ;-))
          • jerzy30 wolny - kto pyta nie bładzi, kto szuka - znajdzie 30.11.06, 23:11
            kto watpi - to sie przekona - tak wiec dobrze czynisz i rob tak dalej - mamy
            glowy i cos w tych glowach by mysles i powatpiewac - pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka