Dodaj do ulubionych

alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!!

02.12.06, 20:25
Coś mi tu nie pasuje. Żyję (żyłam, bo wkrótce się wyproawadzam z moją częscią
domu i zagrody) z alkoholikiem ponad 10 lat. Na początku - ciężko mi ocenić
czy to była już choroba (byłam szalenie zakochana). Picie postępowało, że
jest śmiertelne wierzę - znam młode śmiertelne ofiary, nawet znałam
osobiście. Młode wtedy, ledwo po 30-tce.
Tylko to określenie - choroba niezawiniona - mi nie pasuje.
Niezawiniona przez kogo? przez niego czy przeze mnie. Parę lat już
wysłuchuję, że gdybym była inna (bardzo pojene słowo), on przestaqłby pić.
Jak mówi - gdy wreszcie się wyprowadzę - to przestanie pić.
Czyli jak to jest niezawiniona przez niego tylko przeze mnie, niezawiniona
przez nikogo i przez nic.
Tak piszę, żeby sobie ulżyć, wiem że jestem 100 % współuzależniona i bezsilna.
Dlatego odchodzę od niego. jeszcze trochę wytrzymam.

Pozdrawiam
A.

Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 02.12.06, 20:35
      to tak jakbyś Ty mówiła, że on jest winny Twojemu współuzależnieniu...

      oboje, jak sądzę, nie planowaliście choroby, tu nie ma winnych, tu jest fakt, z
      którym warto coś zrobić, ta choroba w wielu przypadkach okazała się niezwykłym
      punktem zwrotnym w życiu, niektórzy są tacy, że potrzebują niezłego wstrząsu by
      się przebudzić, to też nie jest zawinione, taka konstrukcja, teraz znajdujesz
      się w punkcie, w którym zabierasz swoją cześć domu i zagrody i zaczynasz od
      nowa, życzę Ci aby to był właśnie ten punkt zwrotny do pełniejszego, radosnego
      i szczęśliwego życia :-)

      bądź sobą :-)
    • aaugustw Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 02.12.06, 20:41
      rozmaryna2 napisała:
      > Coś mi tu nie pasuje. Żyję (żyłam), z alkoholikiem ponad 10 lat. Na początku -
      ciężko mi ocenić czy to była już choroba (byłam szalenie zakochana).
      > ...to określenie - choroba niezawiniona - mi nie pasuje.
      > Niezawiniona przez kogo? przez niego czy przeze mnie. .
      > Dlatego odchodzę od niego. jeszcze trochę wytrzymam.
      ______________________________________________________________.
      To, ze on pije i to, ze jest on chory Ty nie jestes winna...!
      Ale co Tobie daje ta swiadomosc niewinnosci, skoro zylas z nim
      ponad 10 lat... - w ten sposob mozesz tylko podbudowac Twoje EGO !?
      Pozbywasz sie jego fizycznie, ale to co do tej pory w Tobie roslo,
      pojdzie za Toba...
      Jezeli chcesz sie "oczyscic" i byc szczesliwa, pojdz do Al-Anonu...
      A...
      • jerzy30 jest to faktycznie choroba niezawiniona 02.12.06, 23:37
        bo sie rozwija bez zadnej winy - rozwija sie powoli i podstepnie - i nikt nie
        chce na nia zapasc ani zachorowac - to nie kara za grzechy i nie dopust bozy
        Natomiast gadka w stylu "gdybym była inna (bardzo pojemne słowo), on
        przestaqłby pić. Jak mówi - gdy wreszcie się wyprowadzę - to przestanie pić" to
        czysta manipujlacja pijacego delikwenta zeby zrzucic na bliskich swoje
        pijanstwo i nic z tym nie robic - pije bo nie jestes inna" pije bo zupa byla za
        slona" pije bo zupa byla za zimna" takich manipulacji jest tysiace - i nawt
        gdybys byla sx bomba z zielonymi odnozami i potrafila latac w przestrzeni i
        miala pozlacane wlosy - to dla tego pijacego zawsze sie powod do chlania
        znajdzie - tak wiec na te beznadziejnie jego glupie gadki sie nie nabieraj -
        pogon go w diably - niech spieprza na drzewo i niech chla na wlasne konto i
        niech skurczybyk nie szuka winy czy niewiny zeby sobie pochlac - niech chla do
        czasu az przejrzy na swoje wlasne oczy
        • rozmaryna2 Re: jest to faktycznie choroba niezawiniona 04.12.06, 00:08
          Chyba jestem upierdliwa, ale skoro jest to choroba niezawiniona to czy mam
          moralne prawo zostawić samopas człowieka chorego, który zapija się na śmierć
          (wyszedł pięć godzin temu po fajki, do tej pory go nie ma). Z drugiej strony
          wiem jak to wszystko działa na mnie, ciągły stres w pracy - czy sie nie zapił
          na śmierć, czy drzwi zamknięte, kurki gazu i wody zakręcone, nie dosypiam, nie
          jem , nie mam właściwie własnego życia. Jak mam żyć gdy coś mu się stanie, czy
          inni ludzie nie będą mnie obwiniać - jego dalsza rodzina (jego rodzice nie
          żyją), czy ja sama nie będę się winić, że mogłam coś jeszcze zrobić, choć
          wydaje mi się że zrobiłam już wiele. Twarda miłość do alkoholika stoi w
          sprzeczności z moimi poglądami, z wiarą w miłość bez względu na wszystko. Ja
          nie jestem święta, mam swoje za uszami, ale nie jestem tak samotna jak on.

          Nie pójdę na terapię, nie mam gdzie w mojej mieścinie. Planuję już swoje życie
          w nowym domu, na papierze rozstawiam meble. Wiem na 99 % że nie mogę inaczej,
          ale jest ten jeden 1% niepewności czy mogę coś jeszcze zrobić, byliśmy razem
          tyle lat, kiedyś rozumieliśmy się bez słow.

          Rozsądek sobie a serce sobie. Ta huśtawka emocjonalna to największy ból jakiego
          w życiu doznałam.

          Mogę mieć tylko nadzieję że gdy wyjdę z tego domu (za 1,5 miesiąca) spojrzę na
          to wszystko inaczej. Sprawił mi tyle bólu ale skoro to niezawinione to czy mam
          moralne prawo odejść. Tak naprawdę ma tylko mnie.

          Nic nie boli tak jak życie.
          • aaugustw Re: jest to faktycznie choroba niezawiniona 04.12.06, 09:16
            rozmaryna2 napisała:
            > ...czy mam moralne prawo zostawić samopas człowieka chorego, który zapija się
            na śmierć...
            - - - - - - - - -
            Tak, to prawo gwarantuje Tobie (oprocz Ciebie), rowniez konstytucja i Prawo
            Koscielne...! Najwazniejszym z tych "praw" jest to Twoje Prawo - Moralne! ;-))
            ____________________________________________________________________________.
            rozmaryna2 napisała dalej:
            > Z drugiej strony wiem jak to wszystko działa na mnie, ciągły stres w pracy -
            czy sie nie zapił na śmierć, czy drzwi zamknięte, kurki gazu i wody zakręcone,
            nie dosypiam nie jem , nie mam właściwie własnego życia. Jak mam żyć gdy coś mu
            się stanie...
            - - - - - - - - - - - - -
            Stalas sie wspoluzalezniona, a Ty masz rowniez prawo do wlasnego zycia...! -
            Kogos, kto nic nie chce czynic przeciwko swojej chorobie, nie mozna na sile
            traktowac jako chorego...
            __________________________________________________________________.
            rozmaryna2 napisała dalej:
            > czy inni ludzie nie będą mnie obwiniać - jego dalsza rodzina (jego rodzice
            nie żyją), czy ja sama nie będę się winić, że mogłam coś jeszcze zrobić...
            - - - - - - - - - - - -
            Zawsze znajdzie sie taki, ktory bedzie Ciebie obwinial i ocenial...!
            Dlaczego pozwalasz na to, aby inni mieszkali w Twojej glowie...!?
            Dlaczego tak bardzo zalezy Tobie na opinii innych...!? - Nie jestes OK ?
            Zrob co do Ciebie, jako czlowieka nalezy i zyj w pokoju...!
            ________________________________________________________________________.
            rozmaryna2 napisała dalej:
            > Wiem na 99 % że nie mogę inaczej, ale jest ten jeden 1% niepewności
            czy mogę coś jeszcze zrobić...
            - - - - - - - - -
            Tak, mozesz! - zlikwiduj ten 1 %
            _________________________________.
            rozmaryna2 napisała dalej:
            > Nic nie boli tak jak życie.
            - - - - - - - -
            To nie zycie zyje, wiec nie moze bolec.
            Ty zyjesz, wiec smakuj sie w tym zyciu - ono nalezy do Ciebie...
            A...
          • tenjaras Re: jest to faktycznie choroba niezawiniona 04.12.06, 13:16
            rozmaryna2 napisała:


            > Rozsądek sobie a serce sobie. Ta huśtawka emocjonalna to największy ból
            > jakiego w życiu doznałam.


            najpierw to co nienormalne musi stać się normalne, a to co normalne,
            nienormalnym - wcześniej nie licz na żadną zmianę

            wyprowadzka, tak naprawdę, może pomóc Ci znaleźć dystans, zdrowe spojrzenie na
            sytuację, w wirze się walczy, nie przygląda co robić... przyjżeć się można z
            bezpiecznej odległości...
    • hiacynaa Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 11:15
      Oni zawsze chca wmowic (sobie tez! - wierza w to!) - ze to ze pija jest wina
      otoczenia (zony, tesciowej, matki itp). To jeden z najbardziej typowych objawow.
      • rozmaryna2 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 17:20
        Witam,
        Kochani jesteście wszyscy. Dziękuję za wszystkie, mocne ale ciepłe słowa.
        Ja niby wiem że nie mogę zrobić niż innego tylko odejść (w końcu po to wzięłam
        kredyt i kupiłam mieszkanie), ale potrzebuję takiego potwierdzenia ludzi
        obeznanych w temacie ale obiektywnych. Wg mojego już prawie ex - moi rodzice
        są nieobiektywni, bo jestem niezaradną rozpieszczoną córcią, która bez nich i
        innych ludzi nie daje sobie w życiu rady.
        Poryczałam się ze wzruszenia ale i wyciszyłam emocje, które mną targają.
        Jestem realistką, to rozstanie będzie bolało, ale wiem że jestem na drodze
        jednokierunkowej i powrotu nie ma.
        Dzięki jeszcze raz.

        A
        • tranzyt80 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 17:37
          Ten Twoj " już prawie ex " jak przestanie wogole kiedykolwiek pic to bedzie
          do konca zycia skamlal jaki to on byl glupi,ze puscil taka dziewczyne jak
          Ty :)))
          Wszystkiego najlepszego,nie bede ukrywac lubie realistki :)
          • aaugustw Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 17:47
            tranzyt80 napisał:
            > Ten Twoj " już prawie ex " jak przestanie wogole kiedykolwiek pic to bedzie
            > do konca zycia skamlal jaki to on byl glupi,ze puscil taka dziewczyne jak
            > Ty :))) > Wszystkiego najlepszego,nie bede ukrywac lubie realistki :)
            ______________________________________________________________________.
            Cholewka, Tranzyt mnie wyprzedzil...! :-((
            Czy Ty wiesz, ze mialem zamiar napisac podobny tekst...
            "Rozmaryna", takim zachowaniem przyciagasz mezczyzn, jak muchy na lep!.
            A...
            Ps. Przyznaj sie Ty masz juz kogos...!? ;-))
            • tranzyt80 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 18:14
              Ja ?
              Przeciez to Ty jestes wielki i odwazny bohater,bo kto inny jak nie Ty
              mial odwage zamiescic Anons ze swoim zdjeciem na forum Uzaleznienia ?

              > Ps. Przyznaj sie Ty masz juz kogos...!? ;-))

              -ja to nie taki lep-przylep jak Ty ;)))
              sam wybieram rzadko,ale jak juz spojrze na ta gorna polke to...sam sie dziwie
              po kim ja taki wybredny :)
            • rozmaryna2 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 18:51
              Cóż za miód leje się na moje serce.
              Fajnie że są ludzie lubiący realistów, bo dziś mój "marzyciel" stwierdził że
              gdyby miał dziecko, a najlepiej dwoje (i to oczywiście ze mną), to musiłaby się
              zmienić żeby dzieci nie oglądały go pijanego. Ja - potencjalna reproduktorka
              (brzmi okropnie, ale tak się poczułam) - mogę oglądać i wysłuchiwać
              wszystkiego. Jaka prosta droga do trzeźwości, że też nikt wcześniej na to nie
              wpadł. Powinien to opatentować i żyć z profitów. Nagroda Nobla (chyba z
              medycyny) raczej pewna.
              Pozdrawiam

              A.
              Ps. Nie mam nikogo, gdybym miała, wszystko byłoby prostsze (tak myślę). Mam
              dwie kocie sieroty (znajdy z ulicy). Zabieram je oczywiście ze sobą.



              • aaugustw Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 19:23
                rozmaryna2 napisała:
                > ...mój "marzyciel" stwierdził że gdyby miał dziecko, a najlepiej dwoje...
                ________________________________________________________________________.

                Niech spojrzy w lustro, zobaczy to swoje dziecko, a jak bedzie na rauszu,
                zobaczy ich dwoje...!
                A...
                Ps. On juz peka...
                • rozmaryna2 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 19:54
                  No teraz to się o mało ze śmiechu nie udławiłam kanpką. Mój ukochany - po
                  monologu o "ewentualnym byciu ojcem" wyszedł się przespacerować - pewnie na
                  drugi koniec miasta (bo wróci - jak znam z życia około 2:00 AM, albo rano, po
                  moim wyjściu do pracy).
                  Jakiś czas temu - na pytania raczej niebędących w temacie tego uzależnienia
                  znajomych "czemu jeszcze nie macie dzieci?" uśmiechałam się słodko jak Meg Ryan
                  i mówiłam że ja już mam swoje dzieciątko" i siedzi tu obok.
                  I tak - w ramach żartu - pielęgnowałam jego chorobę i jego "dziecko w dziecku"
                  (a nawet dwoje).
                  Dziś na widok takiego "dziecka" nawet "Superniania" z TVN uciekłaby na inny
                  kontynent.

                  Niesamowite, jeszcze potrafię śmiać się w głos, będąc w takiej mało wesołej
                  sytuacji.

                  To chyba jakiś znak że zbliża się koniec świata (tak mówiły obie moje babcie,
                  gdy działo się coś raczej dziwnego).

                  Zasnę dziś chyba uśmiechnięta (cały czas się uśmiecham)

                  Pozdrawiam
                  A.
              • janulodz Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 19:29
                Nobla to On może dostać tak, jak każdy uzależniony z techniki manipulacji.
                Też tak miałem. Wszycy byli winni temu, że piłem. Nawet gadające w telewizorze głowy. Co by było i jaki ja bym był gdyby...
                Teraz ma ostatnią szansę. Wyprowadzasz się, a on ma okazję się wykazać. Ma przecież przestać jak to zrobisz. Czasami cuda się zdarzają. Chociaż nie licz na to.
                • rozmaryna2 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 20:11
                  Pewnie po cichu liczyłam że coś się zmieni (mieszkanie kupiłam we wrześniu,
                  zresztą w swoje urodziny, taki prezencik sobie zrobiłam, spłata kredytu do
                  emerytury - jak dożyję) i zaraz mu się pochwaliłam.
                  Najpierw nie uwierzył że jestem aż tak durna (cytat: "ku.., popie..ło cię,
                  2.000 zł/m2 mieszkania - ile to będzie odsetek?" - tak jak chciałby to za mnie
                  spłacać), a za parę dni - przy mnie - opowiada swojemu klientowi że się
                  wyprowadza ze mną. Przemilczałam, uśmiech Meg Ryan (bardzo ją lubię).
                  Nie wierzę że cud się zdarzy. Juz nie wierzę.
                  Niech się wykazuje. Nawet mi na złość.

                  Pozdrawiam.
                  A.

                  • tranzyt80 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 20:25
                    jestes mezatka ? a malzenska wspolnota majatkowa... ?

                    PS.
                    "(cytat: "ku.., popie..ło cię..."

                    -pisalas o 10 latach ?
                    • rozmaryna2 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 04.12.06, 20:56
                      No właśnie że nie jestem (dzięki Bogu) mężatką i nie ma żadnej wspólnoty
                      majątkowej, więc mój kredyt to moja sprawa no i mojego banku. Ale mądrzejszy
                      ode mnie czlowiek (mądrzejszy inaczej) musiał mnie głupią pouczyć (po fakcie
                      zresztą).
                      Gdy go poznałam to byłam młodym radosnym i wyzwolonym dziewczątkiem (to
                      oczywiście żart) i nie potrzebowałam ślubu, bo "po co płacić za rozwód jak się
                      nam nie uda".
                      Może mam zadatki na wróżkę - przynajmnej dla samej siebie? (To też oczywiście
                      żart, on wyszedł a ja zamiast jak dawniej zamartwiać się że ktoś go zabije np.
                      za zegarek - choć go nie nosi, dostaję jakiejś głupawki).
                      Z mojego punktu widzenia - na dzień dzisiejszy - dobrze być singlem.
                      Ciekawe na jak długo (cytat z R.Riedla "samotnośc to taka straszna trwoga".
                      brr!!!)

                      A.
              • jerzy30 rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! alem 04.12.06, 20:34
                sie usmial "że gdyby miał dziecko, a najlepiej dwoje" - nawet gdyby mial
                caaaaaaaaaale przedszkole dzieci a nie tuzin to i tak by chlal 0 nie bez sie na
                te trociny i nie badz "potencjalna reproduktorka" takie manipujacje to klasyka
                z klasyk - sa takie kobiety co sie czsami daja nabrac i potoem obok zony
                cierpiacej z powodu alkoholizmu meza sa jeszcze cierpiace dzieci - ale widze ze
                ty na takie plewy i trociny nie dasz sie nabrac - powiedz mu to
                • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 04.12.06, 21:11
                  Strasznie się cieszę że ktoś jeszcze oprócz mnie się śmieje - bo to forum chyba
                  raczej nie jest rozrywkowe.
                  Powiedziałm mu że gdybym chciała zostać samotną matką, z nieszczęsliwymi, Bogu
                  ducha winnymi dziećmi - to już bym była.
                  Palnęłam monolog o odpowiedzialności, za siebie i innych, szczególnie o
                  odpowiedzialności za małe dzieciątka.
                  Z wyrazu jego twarzy i okrągłych oczu, wyciągnełam wniosek że mogłam to
                  powiedzieć zarówno po polsku jak i po chińsku. Nie znam chińskiego on też nie,
                  ale skala zrozumienia byłaby taka sama.
                  To co zrobiłam sobie i nadal jeszcze sobie robię - to jedno, nikt inny,
                  niewinny nie będzie już cierpiał.

                  Pozdrawiam,
                  A.
                  • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.06, 20:29
                    Wczoraj się śmiałam. Dzis płaczę.
                    Rano miałam łomot. Mój prawie ex kopie jak UB-ek. wali pięściami i głową jak
                    zawodowy bokser.
                    Nie dzwonię po policję, bo jak zadzwoniłam w maju to najwięskzy problem był z
                    moim niezameldowaniem w tym mieszkaniu. Jestwem współwłaścicielem (50%) nie
                    muszę się meldować, skoro mam inne zameldowanie
                    Jutro jestem na urlopie - idę do psychiatry, muszę wyżebrać zwolnienie
                    chorobowe.
                    Nie pójdę na obdukcję, choć przydałaby mi się w sądzie na rozprawie o
                    zniesienie współwłasności
                    Nie mogę teraz chodzić do pracy, muszę pilnować domu i zagrody - do 15 stycznia
                    2007 r. -przed spaleniem, zalwaniem i innymi klęsami.
                    Ta pani doktor psychiatra go zna bo leczył się u niej niby na depresję po
                    śmierci Ojca (leczył się na alkoholizm tylko się wstydził przyznać).

                    Piszę to żeby powiedzieć że i tak, gdzieś w podświadomości, czuję się winna tej
                    chorobie. Winna zaniedbania. Współwinna, choć też chora.

                    Jezeli przeżyję do 15 stycznia może zacznę patrzeć na to z boku. Na razie
                    siedzę w tym wirze i tonę.
                    Dobrze że są jeszcze ludzie któzy wierzą że sobie poradzę, bo nawet Święta mnie
                    nie cieszą. Byle do 15 stycznia.

                    Pozdrawiam,
                    A.
                    • jerzy30 musisz isc na policje i na obdukcje - 05.12.06, 20:32
                      jak jestes wspolwlascicielem to ci moga naskoczyc - masz prawo tam przebywac -
                      jak nie zglosisz tego na policje to w koncu cie zabije - tak samo obdukcja jest
                      potrzebna - alkoholicy to tchorze
                    • myszabrum Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.06, 20:36
                      Dlaczego nie robisz obdukcji?! Rób!!
                    • myszabrum Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.06, 20:46
                      O ile dobrze zrozumiałam, on nie wie, że w styczniu szykujesz mu "lokalową"
                      niespodziankę. Jak się dowie, to w napadzie wściekłosci i tak zdemoluje lokal,
                      w którym w tej chwili przebywacie. Dlatego moim zdaniem powinnaś wyprowadzić
                      się natychmiast, przetrwać u kogoś te półtora miesiąca, bo nie daj Boże stanie
                      się coś gorszego niż dziś rano.

                      Bój się Boga, kobito - za co Ty tu jesteś odpowiedzialna?! Facet pije, bo jest
                      alkoholikiem, a mówi, że przez Ciebie, bo chce wyprzeć poczucie winy. Wszystko.
                      • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.06, 20:59
                        "Jak się dowie, to w napadzie wściekłosci i tak zdemoluje lokal"...????????

                        -jestes niesprawiedliwa i stronnicza,
                        na zasadzie alkoholik zawsze w 100% winny...
                        • myszabrum Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.12.06, 21:07
                          Jas nie mówię o winie i sprawiedliwości tylko o tym, co moze zrobić facet,
                          który pije, bije i kopie i który w dodatku nagle poczuje się zdradzony i
                          wystawiony do wiatru.
                          • tranzyt80 "zdradzony i wystawiony do wiatru"?-Ty wiesz ... 05.12.06, 22:08
                            -Zyje...ponad 10 lat
                            -byłam szalenie zakochana
                            -nie jestem... mężatką
                            -wysłuchuję, że gdybym była inna..., on przestaqłby pić
                            -leczył się na alkoholizm tylko się wstydził przyznać
                            --bo dziś mój "marzyciel" stwierdził że
                            gdyby miał dziecko, a najlepiej dwoje (i to oczywiście ze mną), to musiłaby się
                            zmienić żeby dzieci nie oglądały go pijanego.

                            -jestem 100 % współuzależniona i bezsilna.
                            -Jestwem współwłaścicielem (50%
                            -Nie dzwonię po policję, bo jak zadzwoniłam w maju to najwięskzy problem...
                            -idę do psychiatry, muszę wyżebrać zwolnienie chorobowe...
                            -w sądzie na rozprawie o zniesienie współwłasności...
                            -Dlatego odchodzę

                            -Twarda miłość do alkoholika stoi w sprzeczności z moimi poglądami,

                            -mieszkanie kupiłam we wrześniu,i zaraz mu się pochwaliłam.
                            -Rozsądek sobie a serce sobie
                            -mówiłam że ja już mam swoje dzieciątko" i siedzi tu obok
                            -Z wyrazu jego twarzy i okrągłych oczu...
                            -Mój ukochany - po monologu o "ewentualnym byciu ojcem" wyszedł się
                            przespacerować...


                            -Palnęłam monolog.
                            -Byle do 15 stycznia.
                            -Rano miałam łomot.


                            -Piszę to żeby powiedzieć że i tak, gdzieś w podświadomości, czuję się winna
                            tej chorobie.
                            -Ja nie jestem święta, mam swoje za uszami, ale nie jestem tak samotna jak on.
                            -Nie mam nikogo,
                            -moi rodzice
                            są nieobiektywni, bo jestem niezaradną rozpieszczoną córcią, która bez nich i
                            innych ludzi nie daje sobie w życiu rady.
                            -Dlatego odchodzę








                  • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.12.06, 11:15
                    rozmaryna2 napisała:
                    > Strasznie się cieszę że ktoś jeszcze oprócz mnie się śmieje - bo to forum
                    chyba
                    >
                    > raczej nie jest rozrywkowe.

                    -tu masz 100% racji,
                    "Smutek i Cierpienie wyZwala", to nasz sztandar forumowy,a rozni roznie go
                    rozumieja ;)
                    • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.12.06, 23:04
                      Cześć,
                      Nie wiem czy w tym "Smutku i Cierpieniu" czuję sie wyzwolona. Może trochę, bo
                      wiem że jeżeli przetrwam do wyprowadzki, to przeżyję chyba nawet wojnę atomową.

                      Wszystko przez to że byłam u psychiatry. Mądra, ciepła kobieta - specjalistka
                      od uzależnień i współuzależnień, wypisała mi trzy recepty (leki na "wyciszenie
                      emocji" - brać w ostateczności), stwierdziła, że nie potrzebna mi terapia bo
                      jestem "jak wańka - wstańka". W normalnej sytuacji życiowej tzn. po
                      wyprowadzce i po upływie jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu - znów poczuję
                      że mogę "wywrócic świat do góry nogami" (tak się czułam zaraz po studiach).

                      Poczułam się świetnie, tzn. tak mi się wydawało dopóki nie wróciłam do domu a
                      mój drogi uznał że idzie na swój codzienny spacer. Wrócił po 5 godzinach -
                      pijany czy naćpany czy jedno i drugie - nie wiem.

                      Wczoraj mówił że wie (po raz n-ty) że to On źle robi i że to jego wina. Ta
                      choroba - mnawet wg niego to jedna wielka WINA. Jest winny i dalej robi tak
                      żeby czuś się winny. Dlatego to określenie "choroba niezawiniona" tak mi nie
                      leży. Pewnie jeszcze nie wszystko rozumiem.

                      Pozdrawiam,
                      A.
                      • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.12.06, 12:03
                        Jestescie z soba bo laczyla Was milosc,jak piszesz byla to prawdziwa milosc.A
                        ta przeciez nie wygasa nigdy.Kazda inna moze zamienic sie w nienawisc,litosc
                        lub przyzwyczajenie.Nienawisc niszczy wszystko i wszystkich.Z litosci byc z
                        kims to "pieklo".Z kolei z przyzwyczajenia byc z kims,to byc narazonym w kazdej
                        chwili,ze pojawi sie jakas milosc i zwyciezy to przyzwyczajenie.I co
                        wtedy ?.Wszelkie inne uklady to jakies wyciszone cierpienia,poswiecania sie,
                        ucieczka w uzaleznienia,strach przed odkryciem prawdziwego zycia lub wlasne
                        wygodnictwa.


                        Dlaczego Twoj facet pije ? Jestes z nim 10 lat! Znasz go przeciez jak nikt inny.
                        Janulodz pil 15 lat i kochal swoja zone i to dzieki niej pewnego deszczowego
                        poranka sie otrzasnal,ICH milosc zwyciezyla !Janu zwyciezyl i jego Zona
                        zwyciezyla.Dozyja starosci w szczesciu i zadowoleniu....i w milosci.Maja
                        to "cos "w sobie czego nikt i nic im nie odbierze.Nawet umierac moga z
                        usmiechem na ustach...bo zawsze chcieli byc i sa razem.




                        • kasia969633 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.12.06, 23:01
                          po 12 latach życia z alkohoikiem chcę zamknąć ten rozdział. Jak to zrobić
                          najlepiej, by mieć siłę się podnieść i iść dalej???
                          • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.12.06, 23:22
                            swoim pytaniem otworzylas mi oczy,siadlem na grzadke z kurami...
                            i wcisnalem sie w dyskusje a ja mezczyzna,
                            wszystkiemu winna ta jedna...

                            kasia969633,nik zawiera zamiary ;) ?
                            czy rozmiary,bo chyba nie do mnie to pytanie
                            o nastepny rozdzial w Twoim zyciu :)

                          • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.12.06, 23:03
                            Dziś wiem że raczej można tylko trzasnąć drzwiami i iść byle dalej. To trochę
                            łatwiejsze, gdy nie ma dzieci.

                            Długo liczyłam na cud, kosztem siebie. Ale cud się nie wydarzył.
                            Było coraz gorzej. Im więcej się starałem tym gorzej to wychodziło.

                            Dalej mam wątpliwości czy mam moralne prawo zostawiać chorego czlowieka, ale
                            powoli dociera do mnie że też jestem chora, a ten człowiek - od którego ta
                            choroba się zaczęła wcale nie ma zamiaru się leczyć.

                            Nie wiem czy "taką sprawę" można załatwić dobrze. Ale wiem że w tym domu, pod
                            jednym dachem z chorym czlowiekiem, podnieść się nie można.

                            Mam nadzieję ze niedługo zacznę patrzeć na to z boku i pójdę dalej.
                            Czego i Tobie życzę.

                            Pozdrawiam
                            A.
                            • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.06, 17:04
                              Alkoholizm alkoholizmem,choroba choroba,pijanstwo pijanstwem,
                              zycie na rauszu zyciem na luzie,jednym slowem czeste
                              balowanie-malowanie-popijanie-bajerowanie...wszystko to sie moze zdarzyc,
                              ale nikt mi nie powie,ze jak ktos mialby miec kobiete swojego zycia to nie
                              przestanie pic.Nigdy w to nie uwierze.

                              Ten Twoj Pijany Koles ma Cie po prostu gdzies,widac nie zalezy mu.Moze
                              zrezygnowal juz nawet z siebie samego,ale i nawet w takiej sytuacji,patrzac na
                              AAugustw,mozna sie wyciagnac jak komus na kims(chociaz na sobie samym)zalezy.

                            • jerzy30 tylko tak mozesz zrobic - to najbardziej 11.12.06, 18:30
                              rozsadne wyjscie - dla Ciebie - cuda to sa ale na filmach
                              • rozmaryna2 Re: tylko tak mozesz zrobic - to najbardziej 11.12.06, 18:46
                                Wiem, odliczam dni do wyprowadzki jak poborowy w wojsku, ale jestem ścisłowcem,
                                chciałbym wszystko ubrać w jakieś matematyczne wzory, a tego się nie da.
                                Za miesiąc z kawałkiem już mnie tu nie będzie (plan wyprowadzki tzn. ewakuacji
                                w ciągu jednego dnia dopracowany w szczegółach), ale tak strasznie ciężko.
                                Tak długo do tego dojrzewałam, wiem że to jedyne rozsądne wyjście.
                                Ale ryczę jak małe dzidzi.
                                To czego ja w końcu chcę?
                                Zycia z alkoholikiem?
                                A może wciąż czekam na cud?


                                • aaugustw Re: tylko tak mozesz zrobic - to najbardziej 11.12.06, 19:28
                                  rozmaryna2 napisała:

                                  > Wiem, odliczam dni do wyprowadzki jak poborowy w wojsku...
                                  > Tak długo do tego dojrzewałam, wiem że to jedyne rozsądne wyjście.
                                  > Ale ryczę jak małe dzidzi.
                                  > To czego ja w końcu chcę?
                                  > Zycia z alkoholikiem?
                                  > A może wciąż czekam na cud?
                                  ____________________________.
                                  Mysle, ze wszystkie uczucia mieszaja sie teraz w Tobie...
                                  Mysle rowniez, jak ja bym postapil bedac na Twoim miejscu...!?
                                  Jedyna rozsadna mysl, jaka przychodzi mi do glowy to ta, ze
                                  zrobillbym podobnie, jak i Ty, z tym ze uwazalbym na to, aby
                                  rozliczyc sie z przeszloscia bez zadry w sercu...
                                  A...

                        • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.12.06, 22:52
                          Być może nie była to miłośc. Może tylko mi się tak wydawało. A
                          może "czarodziejka - gorzałka" potrafi zabić nawet miłość.

                          Nie wiem.

                          Człowieka którego poznałam ponad 10 lat temu już nie ma. Nie wróci.
                          Wtedy - na tzw. podwórku piło wielu chłopaków - z nudy, dla towarzystwa.
                          Paru już nie żyje, większość ma normalne (tak mi się wydaje) rodziny.

                          Paru szuka szczęścia na dnie butelki. Piją bo lubią , bo chcą, bo nie potrafią
                          inaczej żyć, bo czują sie nieszczęśliwi, bo nie dorośli do takich czasów jakie
                          teraz mamy.

                          To strasznie budujące że z tej choroby ktoś jednak potrafi sie otrząsnąć i
                          zacząć od nowa. Myślę że po zjedzeniu takiej "beczki soli" i wytrwaniu razem
                          można "umrzeć z uśmiechem na ustach". I tego wszystkim życzę. I trzymam kciuki
                          za miłóść i wytrwałość.

                          Pozdrawiam
                          A.

                          • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.06, 17:21
                            To jest taka dziwna"choroba",w odroznieniu od normalnych chorob,ze jakby
                            "chorego" na ta "chorobe" zamknac samego w izolacji w klatce,to
                            "chory" za kazdym razem i to zaraz sam z siebie zaczyna zdrowiec,

                            choc nie zawsze mu sie to szybkie zdrowienie podoba ;)
                            bo taki lubi zyc na luzie...

                            Przymusowe obozy pracy bylyby dobrym rozwiazaniem
                            i z korzyscia dla wszystkich,
                            a zarobki szly by dla rodzin
                            czy cele spoleczne :)))
                            • aaugustw Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.06, 17:50
                              tranzyt80 napisał:

                              > To jest taka dziwna"choroba",w odroznieniu od normalnych chorob,ze jakby
                              > "chorego" na ta "chorobe" zamknac samego w izolacji w klatce,to
                              > "chory" za kazdym razem i to zaraz sam z siebie zaczyna zdrowiec,
                              ___________________________________________________________________________.
                              Tak, ale tylko fizycznie bedzie sie taki alkoholik odradzal, (jezeli nie
                              jest juz zbyt pozno...). Alkoholizm jest choroba ciala, umyslu i duszy! -
                              Choroba ta jest nazywana "choroba paradoksalna..."
                              Wystarczy wypuscic takiego z wiezienia, lub szpitala i zaraz pije taki dalej.
                              Bez wzgledu na okres jego dotychczasowej abstynencji. Alkoholik (czlowiek
                              dotkniety choroba alkoholowa), nie jest w stanie sam sobie pomoc... Musialby on
                              zaczac postepowac we wszystkim odwrotnie, anizeli to robil dotad. A to z kolei
                              jest ludzka niemozliwoscia... (tam gdzie ten problem powstal, nie mozna go
                              rozwiazac). Alkoholik nie zna innego zycia, od tego, ktore on mial
                              dotychczas... Ja tez musialem uczyc sie zyc od nowa... Sam z siebie tego nie
                              bylem w stanie wydusic.
                              "Ja dokonam tego sam, ale nie w pojedynke" - brzmi jedno z trzezwych mysli AA...
                              A...
                              • rozmaryna2 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.06, 18:27
                                Poza granicami mojego pojmowania (póki co) jest uczenie się żyć od nowa. Wielu
                                ludziom życia by zabrakło.
                                Mój kochany był na detoksie, potem na terapii. Odwiedziłam go na terapii,
                                zadzwonił - z tonu jego głosu myślałam (albo sobie wymyśliłam) że naprawdę za
                                mną tęskni. To było w czerwcu.
                                Z terapii wracał dwa dni, zapił zaraz na wyjściu. Do dziś tak naprawdę nie
                                wytrzeźwiał. Teraz też gdzieś wędruje.

                                A w tym więźniu wytrzymał prawie dwa miesiące. Teraz nie potrafi.
                                To pewnie tam było mu lepiej.
                                Mam potwornego doła.

                                Pozdrawiam,
                                A.
                                • tranzyt80 Re: rozmaryna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.06, 19:40
                                  nie wiedzialem,ze on byl na detoksie i zamknietej terapii

                                  to w zasadzie on juz w bramie szpitala napil sie alkoholu...

                                  ja nie bylem nigdy na tadnym detoksie i na zadnej terapii
                                  i nie mam o tym zielonego pojcia takze nie bede tego komentowal,


                                  > Mam potwornego doła.

                                  -w takiej sytuacji to zrozumiale,
                                  i im szybciej odejdziesz tym lepiej
                                  • stasia40 miłośc a potem co? 11.12.06, 22:48
                                    przeczytałam dokładnie wszystkie wypowiedzi żeby mi ktoś 30 lat temu tak
                                    doradził nogi bym wzieła za pas i jak najdalej od takiego typa ja żyje z
                                    alkocholikiem 33 lata przeszłam piekło-przechodze mąż miał udar mózgu przez
                                    wóde teraz cały czas pije leje gdzie popadnie i za to wini mnie wyzwiska są
                                    okropne bo zobaczył że się odsunęłam od niego jesteś my tylko na papierze
                                    małżeństwem miłość przerodziła się w nienawiść a dzieci się go wstydzą wiem że
                                    to bardzo trudne odejść i bardzo dobrze że niemacie dzieci bo by ci całe życie
                                    wypominali takiego tatusia że niemieli dzieciństwa tylko widzieli tatusia i
                                    kupa kolesi i wódei krzyki w domu bo kazałam kolegom sie wynosićwalczyłam dla
                                    siebie i dzieci o lepsze jutro cały czas było obiecywanie poprawy do czasu
                                    następnego chlania miesiącami a kończyło się okropnym atakiem padaczki kilka
                                    naraz więc pytam sie ciebie poco ci taki chory związek? on sie niezmieni a tym
                                    bardziej jak byście mieli dzieci by wiedział że cie uziemnił na zawszepijak
                                    który podnosi łape na kobiete to już nie człowiek jak najdalej od niego tego ci
                                    życze powodzenia w podjęciu decyzji
                                    • rozmaryna2 Re: miłośc a potem co? 24.12.06, 01:00
                                      Kochana Stasiu40
                                      To trudne odejść tylko sama ze sobą (no mam jeszcze dwa kotki - sierotki, które
                                      zabiorę ze sobą).
                                      Wiem że biorąc nogi za pas robię dobrze sobie.

                                      Współczuję Ci, nie chcę tak żyć. Tak bardzo chcę mieć noralną rodzinę ale wiem
                                      że nie z tym kolesiem który pije, wyzywa i bije.

                                      Tak bardzo chciałabym się do Ciebie przytulić. Życzę Ci cudownych Świąt.

                                      A.
              • log222 Re: alkoholizm - choroba niezawiniona ???!!! 24.12.06, 02:41
                Gdyby miał dziecko, to miałby na kogo winę zwalać :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka