Dodaj do ulubionych

pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi

17.12.06, 09:57
właściwie nie wiem jak to zrobić. jak to zrobiliście za pierwszym razem ??
nie umiem znaleźć chyba żadnych racjonalnych argumentów. (he, he, oczywiście
wystarczy dokonać krótkiego przeglądu z przesłości i jakieś argumenty by się
znalazły)
może umiem.
minął miesiąc i jeden tydzień mojego niepicia, to jest malutko, ale czasem się
cieszę kiedy patrzę w lustro i widze tam moją normalną buźke (albo w miarę
normalna, w zależności od ilości pracy ;).
czy to jest jakis cięższy czas dla tych, co chcą niepić ? (chyba w karnawale
ciężej niż w poście...). nie wyobrażam sobie tego. tzn. wyobrażam, ale ...na
poziomie jednego dnia te decyzje są proste. na poziomie "wyższego życia" już
nie. czuję że polegnę. a może nie ? dziewczyny, opowiedzcie coś
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 17.12.06, 10:11
      no ja nie jestem dziewczyna, ale zwrócę uwagę, że sylwester to taki właśnie
      jeden dzień...
      poza tym jest sporo ludzi, którzy bawią się w sylwestra i w karnawale bez picia
      alkoholu, warto chyba trzymać z takimi, skoro ma się coś wspólnego...
      jeśli chcę jechać autobusem idę na przystanek autobusowy, a jeśli samochodem to
      na parking...
      • aniolparys Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 10:58
        tenjaras napisał:

        > poza tym jest sporo ludzi, którzy bawią się w sylwestra i w karnawale bez
        > picia alkoholu, warto chyba trzymać z takimi, skoro ma się coś wspólnego...
        > jeśli chcę jechać autobusem idę na przystanek autobusowy, a jeśli samochodem
        > to na parking...

        Twoje stwierdzenie ma demobilizujący wydźwięk dla ludzi którzy jeszcze piją i
        wyrokiem dla nich jest ewentualna decyzja o abstynencji. Ja przynajmniej nie
        zniósłbym dożywocia Sylwestrów w klubie abstynenta. Wolałbym chlać.
        Będę propagował tezę, że niepijący alkoholik nie musi być chorym dziwakiem. Że
        niepicie jest fajne. Jest normalnością.
        Mam za sobą dwa Sylwestry bez alkoholu. Mam to szczęście, że imprezuję z ludźmi,
        którzy nie akceptowali mojego alkoholizmu. Dzięki temu nikt mnie nie namawia do
        picia, a to, że nie piję spotyka się z życzliwą aprobatą. Tym bardziej, że nie
        wyróżniam się zachowaniem od innych (przynajmniej do godziny drugiej nad ranem
        ;-) ) Facet z kieliszkiem pełnym szampana w ręce o północy, wznoszący toasty,
        nie wygląda specjalnie idiotycznie na zabawie Sylwestrowej.
        • tenjaras Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 13:55
          aniolparys napisał:


          > Twoje stwierdzenie ma demobilizujący wydźwięk

          pomyśl zanim cokolwiek napiszesz
          rzecz jasna to żadne wyścigi, ale ja mam za sobą cztery sylwestry, ani jednego
          w klubie abstynenta bądź jakiejkolwiek innej formie izolacji od alkoholu
          wogóle nie preferuje izolacji, ale to nie znaczy, że ją zwalczam, po prostu
          uważam, że jeśli coś jest to jest i tyle, nawet Twoje zdanie jest ok, choć nie
          rozumiem po co piszesz coś przeciwko własnym interpretacjom moich słów
          • tranzyt80 Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 14:05

            Ciekawe jak wyglada frekwencja na spotkaniach AA
            przed i po okresie swiat i sylwestra ?

            • myszabrum Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 14:07
              Ja zauważyłam przypływ po nowym roku.
              • tranzyt80 Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 14:14
                nie wierze ;)
                • aaugustw Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 14:21
                  tranzyt80 napisał:
                  > nie wierze ;)
                  ___________.

                  Wiem to...!
                  A... ;-))
                  • tranzyt80 Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 14:29
                    i ja wiem,
                    ze Ty wiesz ;)
                    • aaugustw Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 20:08
                      tranzyt80 napisał:

                      > i ja wiem,
                      > ze Ty wiesz ;)
                      ____________________.

                      Skoro oboje to wiemy,
                      to co my nie wiemy ?
                      A... ;-))
                      • tranzyt80 Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 20:26
                        > to co my nie wiemy ?

                        -nie po_znamy prawdy... ?
                        • aaugustw Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 20:54
                          tranzyt80 napisał:

                          > > to co my nie wiemy ?
                          >
                          > -nie po_znamy prawdy... ?
                          ______________________________________.

                          "Prawdy sa, (do czasu ich zrozumienia),
                          nazywane glupota" - (D. Spitzer).
                          A... :-(
                          • tranzyt80 Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 21:36
                            Gdybys tak Ty jako pierwszy wyladowal na jakiejs planecie z neandertalczykami?
                            Chyba bys ich uszczesliwil na wieki wiekow... ;)
                            (i bez amen)
    • myszabrum Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 17.12.06, 23:20
      Nie mam Ci, Halberek, nic miłego do zakomunikowania. W zeszłym roku był mój
      pierwszy trzeźwy Sylwester i siedziałam w domu. W tym roku planuję to samo.

      Ale są na forum osoby, które spoko bawią się w towarzystwie pijących, nawet
      polewają (Cortona, Eska). Może się odezwą i napiszą Ci coś krzepiącego :)?

      No i jeszcze opcja: zabawa bezalkoholowa, zamiast toastów strzelanie z torebek -
      ale do tego trudno zebrać towarzycho, gdy się nie gustuje w aowcach :P...

      Tak czy owak - to tylko jedna noc :)
      • e4ska Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 17.12.06, 23:42
        Tak, ja bawiłam się na sylwestrze w zeszłym roku - super-super. Do późnego
        popołudnia miałam na głowie remonciarzy - popijających i bardzo wesołych. Potem
        - gości. Mnie nie przeszkadza, jak inni piją. Ja powiem więcej - Halberku, ja
        wolę, kiedy inni piją. Bo są zabawniejsi, weselsi, żartują, z byle czego
        ośmieją... są tacy jak ja - dawniej. O północy byłam na miejskim placu i
        wyskakałam się z nieznajomymi ludźmi. Wróciłam po trzech godzinach - oblepiona
        śniegiem, zziajana i chyba ze dwa kilo lżejsza:))) a domu jeszcze były tańce.

        Balów nie lubiłam od dawna, ale w sezonie karnawałowym - zawsze kilka
        zaliczyłam. W tym roku - nie wiem, bo mi się zmieniła sytuacja. Będzie, co ma
        być:)))

        Ale: ja tak od początku postępowałam, dla mnie to żaden szok - dopiero od
        forumowiczow dowiedziałam się o zaleceniach terapeutycznych - żeby unikać... i
        jeśli ty nie przećwiczyłaś, to cóż - lepiej usiąść w domu, film pożyczyć dobry,
        telewizji i radia nie słuchać, bo podkręcają... a statystyki są takie, że
        większość ludzi siedzi po domach. Ja bym nie ryzykowała, naprawdę - obmyślić
        lepiej sobie jakiś fajny własny sposób... stadne odruchy dobre dla baranów:)))

        Pozdrowienia, Halberku... ja też nie piję:)


    • yuraathor Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 03:42
      za pierwszym razem to miałem 29 dni niepicia i w sylwestra siedziałem w domu z
      żoną przed TV, bałem się że zapuka sąsiad z flaszką i nie będę umiał odmówic.
      nie zapukał. drugi już był łatwiejszy na balu z innymi popaprańcami co nie piją.
      a teraz może dożyję piątego trzeźwego sylwestra.
      p.s. pogłoski o moim odejściu były przesadzone- jestem, żyję, zaglądam na
      forum, nie zawsze mam czas pisać. pozdrawiam
    • cortona Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 13:49
      Halberek, dla mnie akurat Sylwester nigdy nie był obowiązkowym dniem zabawy.
      Często z przyjemnością spędzałam Sylwestra w domu, bo koniec roku, to przeważnie
      okres mojej wytężonej pracy. Uwielbiam wstawać rano pierwszego stycznia, i czuć
      się wypoczęta.
      W okresie trzeźwienia, trzeba chyba zgodzić się na parę wyrzeczeń. Rezygnacja
      z Sylwestra dla mnie, to nie byłoby nic szczególnego. Ale może ja jestem jakąś
      dziwaczką.


    • halberek Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 17:15
      no to nie powiem, kurka wodna, żebyście jakoś poprawili mi humor. to siedzenie
      w domu raczej przyprawia mnie o ból głowy. niemniej może pomaga jakoś myśl, że
      ktoś to już przeżył za mnie. choć pociecha, powiedziałabym, w wymiarze
      egzystencji jednostki, raczej marna.
      no ale kto powiedział, że będzie łatwo.
    • cortona Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 18:06
      Halberek, na temat powstrzymywania się od picia, to ja mogę udzielić wielu
      "cennych" rad, ale nie wiem, czy jestem miarodajna.
      Mnie po prostu imponują ludzie wolni od nałogów. Już dawno zauważyłam, że
      niepijący albo pijący bardzo umiarkowanie lepiej się bawią na różnych
      spotkaniach towarzyskich od osób nadużywających. To tylko jakaś blokada
      psychiczna, najczęściej nieśmiałość, powoduje, że niektórzy nie potrafią się
      odprężyć bez procentów.
      Można się wprowadzić w dobry nastrój i bez tego. Sama jestem zdziwiona, że mi
      się to udaje. Może po prostu zdążyłam już dojrzeć do takiego przekonania.
      Może dzięki ukończonej czterdziestce stałam się pewniejsza siebie, mniej się
      przejmuję opiniami innych. I mam jeszcze jeden bonus, taki mianowicie, że wsród
      ludzi nigdy specjalnie nie dadużywałam, więc moje niepicie na nikim nie robi
      wrażenia, tym bardziej, że się z tym nie obnoszę. A najbliżsi znajomi różnie się
      na to zapatrują. Przeważnie traktują to jako lekkie dziwactwo.
      Wczoraj wieczorem byliśmy u przyjaciół i świetnie mi się gawędziło przy zielonej
      herbacie. Inni pili piwo, wino, do wyboru były też całkiem mocne alkohole, a ja
      piłam swoją herbatę.
      Dla mnie bardzo ważne jest też to, żeby nie dawać złego przykładu córce.
      Ona i tak wie już więcej o mnie niż bym chciała, ale przecież zawsze mogę się
      poprawić. No i poprawiam się dla siebie i dla mojego dziecka ( ależ to
      wzruszające - ale prawdziwe ). Dla męża aż tak bardzo się nie poprawiam, bo
      i tak jestem za dobrą żoną.
      Picie alkoholu nie podoba mi się. A w wykonaniu kobiet - szczególnie.
      Mam takie głębokie przekonanie i dlatego nie jest mi trudno.
    • f_a_k_y Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 18.12.06, 19:01
      Rok temu zaliczyłem wpadkę po 2 latach niepicia właśnie w Sylwka,w tym siedze w domu przed dvd , kompem i tv.
      Będę zajadał ciasto i pił soczek oooooo!
      • jerzy30 halberek - jak widzisz rozne sa opcje 18.12.06, 19:48
        ja pierwsze sylwestry po odstawiniu gorzaly spedzalem wylacznie z ludzmi takimi
        jak ja - co odstawili chlanie - lecz bylem w tej dobrej sytuacji ze te
        sylwestry urzadzalem w swojej chacie a towarzycho liczne bardzo bawilo sie
        przednio - potem zaczalem sie bawic w "normalnym" towarzystwie - tak jest i
        teraz - zalezy od towarzystwa - nawet te niepijace - abstynenckie bawi sie
        swietnie - moze sprobujesz w jakims klubie AA - to nic strasznego - twoj staz
        tzrezwosci jest bardzo rotki - a gorzala potrafi kusic jak hurysa w raju
    • hiacynaa Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 11:40
      Mamy kupione bilety na sylwestra "AA", duza impreze, na pewno bedzie fajnie.
      • e4ska Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 12:33
        Na takich imprezach MUSI być fajnie. MUSI.
        Jeśli z MUSIIII nie pasuje ciiii...
        to znaczy, że z MUSI dobrze, z TOBĄ źle.
        Wszyscy, którzy bawią się na takich MUSIBALACH, są bardzo zadowoleni. Mnie tam
        by się nudziło, bo ja lubię patrzeć na pijackie wybryki. Ale to dlatego, że mam
        sadystyczne skłonności. Z masochistycznymi... wybrałabym MUSI.
        • aaugustw Re: pierwszy trzeźwy sylwester-instrukcja obsługi 19.12.06, 12:56
          e4ska napisała:

          > Na takich imprezach MUSI być fajnie. MUSI.
          ______________________________________________________.

          Eska...! - Ja wiem, dlaczego nie cierpisz AA
          i nie chcesz tam nigdy juz chodzic...! ;-))
          Oni (ci z AA), nie dopuszczaja do tego, aby ich pouczano
          i aby dawano im rady...! - A Ty zmienic sie nie umiesz,
          wiec efekt jest taki, jaki jest...!
          (ale tak bylo zawsze, jedni trzezwieja, drudzy musza sie
          tym balujacym przygladac...!) ;-))
          A...
          Ps. Gdyby porady komus pomagaly, nie byloby wogole
          na swiecie alkoholikow, ani nawet takiego forum...! ;-))
        • jerzy30 e4ska - bylas na takiej imprezie ??? jak nie to 19.12.06, 13:14
          nie chrzan - MUSI jestes niedopita
          • e4ska Re: e4ska - bylas na takiej imprezie ??? jak nie 19.12.06, 14:18
            Ale MUSI nie napiję się. Nie tacy jak ty mnie namawiali, drogi Jerzy. Ani za
            mamusię, ani za tatusia... nic, kochany, z tego. Brudzio - na sucho:)))

            Na balach MUSI nie byłam, opinie różne - oficjalnie - ekstra, nieoficjalnie -
            hmmmm. A czy Halberek nadaje się na suche balety? Sama tam pójdzie? Gdzie? I
            właściwie - po co? Przecie może sobie wykupić wjazd do jakiej mordowni za 1200
            zl od łebka i też nie pić, za to - jak sobie popatrzy na rozmaitych pijanych
            "bogoli" - to raz, że pomyśli - pieniądze szczęścia nie dają - a po drugie: pić
            jest nieładnie:)))
            • halberek bal abstynenta 19.12.06, 20:54
              nie no, z całym szacunkiem, naprawdę, to jednak bal abstynenta to jest dla mnie
              jakieś przegięcie w stylu bekonu wegetariańskiego.

              • aaugustw Re: bal abstynenta 19.12.06, 21:01
                halberek napisała:

                > nie no, z całym szacunkiem, naprawdę, to jednak bal abstynenta to jest dla
                mnie jakieś przegięcie w stylu bekonu wegetariańskiego.
                _____________________________________________________.
                Halberek troszeczke tylko jeszcze cierpliwosci...! ;-))
                To jest tylko maly, krotki relaks... - Ta dyskusja
                predzej, czy pozniej zejdzie na nasza chorobe - alkoholizm!
                A...
                Ps. Sugeruje potraktuj to jako probe swojej tolerancji,
                wyrozumialosci, cierpliwosci...

                • e4ska Re: bal abstynenta 19.12.06, 22:32
                  Jak zwykle - na temat, po augustowsku:)))

                  Przeciez my cały czas o alkoholizmie, august.

                  Halberek, jesli masz głody... świeża trzeźwość, brak doświadczenia, to: ja bym
                  na bal nie poszła zwykły ani udawany... zwłaszcza jesli w w starym
                  towarzystwie... ale na plac miejski - czemu nie.
                  z tym - że wśród swoich to ja się nie boję... ale każdy ma innych "swoich" i ty
                  musisz wiedzieć, na co twoich "swoich" stać - żeby potem, w razie nieszczęścia,
                  organizm tak nie przywykł do gorzały, że nawet na bal malowany sił ci zabraknie,
                  żeby iść.

                  Wszystko zależy od naszego nastawienia. Żeby nic nie wypić. Zupełnie - nic. A
                  wtedy - niczego sie bać nie potrzeba.
                  • aaugustw Re: bal abstynenta 20.12.06, 12:14
                    e4ska napisała:

                    > Jak zwykle - na temat, po augustowsku:)))
                    > Przeciez my cały czas o alkoholizmie, august.
                    ______________________________________________________.

                    Ja wiem, ze "Wy Eska" mowicie caly czas o alkoholizmie,
                    ale nic o trzezwosci...! :-((
                    A... ;-))
                    • aniolparys Re: bal abstynenta 20.12.06, 12:20
                      Lata Auguście nie pijesz i wytrzeźwieć nie potrafisz. I śmiesz innym rad
                      udzielać. Poczytaj ze zrozumieniem i pokorą co wpisuje Eska. Może to Ci pomoże?
                      • myszabrum Re: bal abstynenta 20.12.06, 12:26
                        To nie trzeźwość czy nietrzeźwość, to charakter. Można sobie tylko wyobrazić,
                        jaki był August, kiedy pił :-0
                        • tranzyt80 Re: bal abstynenta 20.12.06, 12:43
                          a jak Ty myslisz,jaki on byl ?
                          • aaugustw Re: bal abstynenta 20.12.06, 15:06
                            tranzyt80 napisał:

                            > a jak Ty myslisz,jaki on byl ?
                            _______________________________.
                            No wlasnie, jaki...?
                            A...
                            Ps. Znowu myslisz, tak samo, jak ja mysle...! ;-))
                        • aaugustw Re: bal abstynenta 20.12.06, 15:04
                          myszabrum napisała:

                          > To nie trzeźwość czy nietrzeźwość, to charakter. Można sobie tylko wyobrazić,
                          > jaki był August, kiedy pił :-0
                          _____________________________________________________________.
                          Ciekaw jestem - napisz prosze, jak mnie sobie wyobrazasz...!? ;-))
                          A...
                      • aaugustw Re: bal abstynenta 20.12.06, 15:01
                        aniolparys napisał:

                        > Lata Auguście nie pijesz i wytrzeźwieć nie potrafisz. I śmiesz innym rad
                        > udzielać. Poczytaj ze zrozumieniem i pokorą co wpisuje Eska. Może to Ci
                        pomoże?
                        _________________________________________________________________________.
                        Czy Ty naprawde nic juz innego nie potrafisz tutaj zaszczekac...!? ;-))
                        Od wielu tygodni, tylko ten August w Twojej glowie...!
                        A...
                        Ps. Czepiasz sie mnie, jak pies wiejski listonosza...! ;-))
                        • aniolparys Re: bal abstynenta 20.12.06, 20:34
                          aaugustw napisał:

                          > Ps. Czepiasz sie mnie, jak pies wiejski listonosza...! ;-))

                          Listonosz, listonosz... Przyjdzie taki nie do swojego ogrodu, strzeli kupkę pod
                          każdym krzaczkiem a potem się tłumaczy, że myślał, że nawozi...
                          • aaugustw Re: bal abstynenta 20.12.06, 20:41
                            aniolparys napisał:

                            > aaugustw napisał:
                            > > Ps. Czepiasz sie mnie, jak pies wiejski listonosza...! ;-))
                            >
                            > Listonosz, listonosz... Przyjdzie taki nie do swojego ogrodu...
                            __________________________________________________________________.
                            Ty potrzebujesz psychoterapeuty, ktory umialby Cie od-augustynowic,
                            a ze takowych nie ma, musisz cierpiec - przykro mi, ja Tobie pomoc
                            nie potrafie...
                            A...
                            Ps. U Ciebie madrosc przychodzi z wiekiem, szkoda tylko, ze to wieko
                            od trumny...!
                            • aniolparys Bal abstynenta 20.12.06, 21:07
                              Ależ pomagasz mi Auguście. Gdyby nie Ty to nie miałbym o czym pisać. Bo kogo
                              może zainteresować facet który pił i teraz nie pije? Który jest trzeźwy i
                              bardziej nie będzie trzeźwy? Od dawna?
                              A dzięki Tobie mogę polemizować z ideą wiecznego trzeźwienia. Do śmierci. Idea
                              niepotrzebna do niczego pijakowi, a jedynie takim jak Ty aby go uzależnić od
                              siebie po jego kres. Idea będąca w konflikcie z interesem alkoholika.

                              Albo idea doskonalenia wewnętrznego. Po zakichaną śmierć. Nie wiadomo w jakim
                              kierunku i po co, ale rozwój musi być. Sam dla siebie. Nie jako wynik aktywnego,
                              twórczego życia. O ile z początku można to jakoś identyfikować z samopoznaniem,
                              z czasem zaczyna śmieszyć. Zetknąłem się kiedyś z grupą pań w sile wieku, które
                              co środę wieczorem przebierały się w japońskie kimona, paliły kadzidełka i
                              rozmawiały o strefach erogennych itp. Nazywały to rozwijaniem się duchowym.

                              Jesteś mi potrzebny Auguście.
                              A przy okazji pomagasz mi powoli wchodzić w świąteczny nastrój ;-))
                              A...

                              PS Nie jestem wrogiem Anonimowych Alkoholików.
                              • aaugustw Re: Bal abstynenta 20.12.06, 21:16
                                aniolparys napisał:

                                > Ależ pomagasz mi Auguście. Gdyby nie Ty to nie miałbym o czym pisać. Bo kogo
                                > może zainteresować facet który pił i teraz nie pije? Który jest trzeźwy i
                                > bardziej nie będzie trzeźwy? Od dawna?
                                __________________________________________________________________________.
                                Pytasz mnie, wiec odpowiadam Tobie:
                                1.- faktycznie taki facet jest b. malo interesujacy, gdyby nie ten August,
                                patrzylby taki z zamglonym okiem w ekran...
                                2.- Tak, masz racje - taki juz trzezwiejszy nie bedzie...! :-((
                                3.- Czy od dawna? - pytasz. - Mysle, ze od urodzenia...!
                                A... ;-))

                            • jerzy30 aaugustuw - dyskutujesz z "głuchymi" 20.12.06, 21:11
                              i "slepymi" co nigdy na nityngu AA nie byli, co nigdy nie byli na balu AA -co
                              nigdy nie byli na zlocie AA - np w USA czy Kanadzie - co nigdy nie widzieli
                              60.000 alkoholikow w jednym miejscu - alkoholikow szczesliwych i zadowolonych z
                              zycia - dyskutuja z Tobą o "filmie" którego nigdy w zyciu nie widzieli a ktory
                              ty znasz doskonale - nie szkoda Ci mitregi - no i te kąśliwe uwagi pod Twoim
                              adresem
                              • aaugustw Re: aaugustuw - dyskutujesz z "głuchymi" 20.12.06, 21:24
                                jerzy30 napisał:

                                > i "slepymi" co nigdy na nityngu AA nie byli, co nigdy nie byli na balu AA -co
                                > nigdy nie byli na zlocie AA - np w USA czy Kanadzie - co nigdy nie widzieli
                                > 60.000 alkoholikow w jednym miejscu - alkoholikow szczesliwych i zadowolonych
                                z zycia - dyskutuja z Tobą o "filmie" którego nigdy w zyciu nie widzieli a
                                ktory ty znasz doskonale - nie szkoda Ci mitregi - no i te kąśliwe uwagi pod
                                Twoim adresem
                                ___________________________________________________________________________.
                                ;-)) Wszystko co tutaj piszesz, to swieta prawda, ale jak mowia nauki Jezusa,
                                wsrod tych niezliczonych ziarenek, ktore ja rozsypuje nie wszystkie padna na
                                skale, czy ziemie nieurodzajna, lub zostana zadeptane w blocie przez swinie...
                                Jedno a moze dwa z nich upadna na ziemie urodzajna a wtedy one to wydadza swoje
                                plony dziesieciokrotne...! - I o to mi chodzi...! ;-))))))))))))))))
                                Pozdrawiam Cie i nie badz na nich zly - "oni nie wiedza co czynia!"
                                A...
    • jerzy30 e4ska - czasami twoje posty sa po prostu 19.12.06, 18:03
      staaaaaaaaaaaaaaaaszne, wariackie, niepasujace do ciebie - co mnie irytuje
      straaaaaaaaaaaaaaaaszliwie - w wiekszosci postow jestes rzeczowa, wprost
      genialna w spostrzezeniach [tak jak ten ostatni] - to tak jakby byly dwie
      e4skie - pozdrawiam i sorki za moje niegrzeczne sformulowanie - ale czsami mnie
      irytujesz
      co do halberek i zabawy w klubie - tak singli jest mnostwo i zabawa jest
      przednia - wlasnie na sucho bez gorzaly - znam takie miejsca i sie w nich
      doskonale bawilem - jak ma siedziec w domu i sie zatruwac myslami ze za oknem
      szaleje sylwester to niech idzie na takie spotkanie
    • sprzedam_kota hehe 19.12.06, 23:06
      hehe... w cuda wierzycie ze bedzie trzezwy????
      • e4ska Re: hehe 19.12.06, 23:39
        Tak, będzie trzeźwy... dla wielu z nas. No, znając tzw. "dynamikę" uzależnienia,
        niejedna osoba napije się, wpadnie w ciąg, wyląduje w szpitalu:(, ale bądźmy
        optymistami. Picie jest pewnego rodzaju owczym pędem, wydaje się, że skoro
        wszyscy piją, to ja też muszę. Nie wszyscy i nie muszę.

        Nawet, kocie w worku, jeśli nie jesteś uzależniony i możesz sobie popić,
        proponowałabym wstrzymać się chociaż raz - trzeźwa zabawa wśród pijących, z
        odpowiednim nastawieniem, to taaaaaaka jazdaaaaaa... polecam z czystym
        sumieniem:)))
        • kurczak1 Re: hehe 20.12.06, 14:42
          od kiedy nie piję wszystkie sylwestry spędzam bawiąc sie do rana - polecam
          imprezy AAowskie i inne bezalkoholowe. na początku bywa trudno i głupio, ale
          sama zabawa daje niezłego kopa. Jest miło. Tylko na drugi dzień trzeba uważać -
          powrót normalnosci
          • aaugustw Re: hehe 20.12.06, 15:08
            kurczak1 napisała:

            > od kiedy nie piję wszystkie sylwestry spędzam bawiąc sie do rana - polecam
            > imprezy AAowskie i inne bezalkoholowe. na początku bywa trudno i głupio, ale
            > sama zabawa daje niezłego kopa.
            _____________________________________________________________________________.
            Tez tak uwazam, a ci ktorzy krytykuja, zwyczajnie zazdroszcza...!
            A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka