Dodaj do ulubionych

Tata alkoholik... pomocy...

17.12.06, 11:50
Na początku powiem, że bardzo trudno mi o tym pisać... Trudno mi się z tym
pogodzić, trudno zrozumieć... Dlaczego ja?! Mam Tatę alkoholika... Jest to
bardzo kochany człowiek, kocham Go całym sercem i może dlatego to dla mnie
taki cios... Najgorsze jest to, że On sobie nie chce tego uświadomić... Nie
chce... nie potrafi... wstydzi się może... W końcu jest właścicielem firmy...
Nieźle zarabia... Ale nie zawsze było tak różowo... Były problemy, mieliśmy
nawet nad głową komornika, ale udało się... Udało się bez pomocy "kochanej
siostrzyczki" Taty, która doskonale o wszystkim wiedziała, a w potrzebie się
odwrócila od nas... Do tego dochodziły problemy małżeńskie mojej starszej
siostry, która najpierw dzieliła się ty tylko z Tatą. I to na jego barkach
wszystko spoczywało i spoczywa... Zaczęło się niewinnie... od piwa... jedno,
drugie... nikt na początku nawet tego nie zauważał... BO CO TO JEST PIWO? CO
TO ZA ALKOHOL? Kiedyś zauważyliśmy, że te piwa są jakby coraz mocniejsze...
Okazały się być "piwami z wkładką"... Tata bardzo często chował alkohol...
Chowa... To już nie jest piwo... tylko wódka... Ma swoje schowki w całym
domu... jak coś robi na podwórku to chowa w samochodzie, w garażu, w
piwnicy... Mama cierpi na depresję i nerwicę... Ja mam 20 lat, siostra 29...
Nie wiem jak sobie poradzimy... Widzę świat w coraz czarniejszych barwach. A
Tacie się nie da powiedzieć: "Słuchaj, wiem że masz problem... Chciałabym,
żebyś zaczął to leczyć, itd. itp.". On powie, że dobrze, nawet może na trochę
przestanie pić, albo będzie udawał, że przestał. Później stwierdzi, że nie ma
na to czasu, bo praca goni pracę... On wyjeżdża z domu o 6 rano, wraca 7-8
wieczorem. Co mam zrobić??? Naprawdę nie umiem sobie z tym poradzić... To dla
mnie jak cios w samo serce... Studiuję i nie mam możliwości być z Tatą przez
cały tydzień. Podobnie moja siostra - mieszka 130 km od domu, ma męża i
dziecko... Mama... Mama sobie sama z tym nie poradzi...

Przepraszam za tak długi wywód, ale naprawdę nie mam komu się wyżalić... Nikt
mnie chyba lepiej nie zrozumie niż osoby na tym forum...
Proszę o pomoc!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:20
      Witaj
      Dopuki On sam nie widzi problemu to ciężko będzie jemu pomóc. Druga sprawa to
      jest Wasze współuzależnienie, trwać w tym stanie systemu rodzinnego i nic nie
      robicie, jak sama piszesz nikt nie zwraca uwagi tacie a jeżeli już to zdawkowo
      i pozamiatane. Tata dalej swoje. Współuzależnienie pomaga trwać osobie pijącej
      w piciu..
      • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:25
        Z tym, że mama mu to dzisiaj wszystko wykrzyczała... Że wie, że on chowa, że
        pije codziennie... A ja nie wiem co mam zrobić... Jak to powiedzieć... Taka
        bezpośrednia w stosunku do Taty być nie potrafię... Zawsze miałam do rodziców
        szacunek i nie potrafiłam ich ranić, a jak to zrobiłam dręczyły mnie ogromne
        wyrzuty sumienia...
        • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:43
          lollka1 napisała:

          > ...mama mu to dzisiaj wszystko wykrzyczała... Że wie, że on chowa, że
          > pije codziennie... A ja nie wiem co mam zrobić... Jak to powiedzieć... Taka
          > bezpośrednia w stosunku do Taty być nie potrafię... Zawsze miałam do rodziców
          > szacunek i nie potrafiłam ich ranić, a jak to zrobiłam dręczyły mnie ogromne
          > wyrzuty sumienia...
          _____________________________________________________________________________.
          Krzyk i te wypominki, czy wylewanie alkoholu pogarsza tylko sytuacje. On o tym
          wszystkim wie lepiej, anizeli Wy obydwie razem...
          Ty go nie masz ranic. Ty masz z nim spokojnie i z pelna miloscia mu powiedziec
          prawde i tylko prawde, ze go mocno kochasz, ale nie chcesz miec dluzej takiego
          ojca, ktory krzywdzi siebie, a przy tym swoje dzieci i mame (zone)...!
          Powiedziec mu, ze jest chory i ze jezeli nie podejmie nic przeciwko tej
          chorobie straci nie tylko te prace, ale wczesniej moze i swoje zycie.
          Powiedz mu, ze ta choroba to nie rak. Te chorobe mozna zatrzymac...
          A...

    • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:35
      lollka1 napisała:

      > ... Ma swoje schowki w całym domu... jak coś robi na podwórku to chowa w
      samochodzie, w garażu, w piwnicy... Mama cierpi na depresję i nerwicę...

      > Nie wiem jak sobie poradzimy... A Tacie się nie da powiedzieć: "Słuchaj,
      wiem że masz problem... Chciałabym, żebyś zaczął to leczyć, itd. itp.".
      > Później stwierdzi, że nie ma na to czasu, bo praca goni pracę...

      > Proszę o pomoc!!!!!!!!
      ___________________________________________________________________________.
      Prosisz o pomoc dla siebie, dla mamy, dla taty, czy calej rodziny...?

      - Sobie mozesz natychmiast pomoc idac (np.) na spotkania Al-Anonu, (jezeli
      oczywiscie nie bedziesz mowic tak samo, jak Twoj tato, ze nie masz czasu).
      - Mama, jw.
      Tato, dopoki on nie zrozumie powagi swojego problemu nikt mu nie pomoze...!
      A...
      Ps. Jezeli sobie pomozecie (Ty i mama), macie wieksze wtedy szanse pomoc swemu
      chlebodawcy...!
      • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:43
        Ale... na czym polega pomoc dla takich osób jak ja??? Czy będa mnie uczyć jak
        mam z Tatą rozmawiać, jak mu pomagać?
        • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:47
          lollka1 napisała:

          > Ale... na czym polega pomoc dla takich osób jak ja??? Czy będa mnie uczyć jak
          > mam z Tatą rozmawiać, jak mu pomagać?
          ___________________________________________________________________________.
          Ty nie umiesz pomoc zadnemu alkoholikowi, jezeli on sam tej pomocy nie chce.
          A na czym ta pomoc polega? - Pojdz tam, sama zobaczysz...!
          A...
        • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 12:49
          zgadzam sie z Augustem z jednym wyjatkiem, nie można odrzucac osoby
          uzależnionej, moim zdaniem trzeba powiedzieć ze kochasz tate ale nie
          akceptujesz jego picia ( wtedy nie odrzucisz osoby tylko czyn)awantury nic nie
          dadza, to tez jest forma wspoluzaleznienia, jest awantura i nic dalej tylko
          awantura zostaje...wiec trzeba zabic bol i pic dalej..
          • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 13:29
            liberi1 napisał:

            > zgadzam sie z Augustem z jednym wyjatkiem, nie można odrzucac osoby
            > uzależnionej, moim zdaniem trzeba powiedzieć ze kochasz tate ale nie
            > akceptujesz jego picia ( wtedy nie odrzucisz osoby tylko czyn)...
            ______________________________________________________________________.
            Liberi1, tu sie nasze drogi rozchodza... Ty liznales teorie psychologii
            i chcesz mowic do kochanej osoby jezykiem ksiazek terapeutycznych...
            Ja "lizalem" dlugie lata alkohol i wyszedlem z tego dzieki Programowi
            duchowemu AA. Moja mowa jest mowa serca...!
            Do swojego ojca nie mowilbym:
            Nie akceptuje Twojego picia, bo kazdy behawiorysta powie Tobie, ze zachowania
            Twojs sa niezgodne ze spoleczno-moralnymi... itd...
            Powiem mu sercem:
            Tato, serce moje sie kroi i nie moge juz dluzej patrzec na to, jak Ty...itd... -
            To on ma "zaskoczyc" i zrozumiec, ze ja nie akceptuje takiej osoby, ktora
            dopuszcza sie takich czynow wobec mnie i moich bliskich...! -
            To ON musi poniesc konsekwencje swojego postepowania --> ON, a nie CZYN.
            A...
    • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 13:04
      Jest mi z tym bardzo ciężko... Nie wiem czy mi się to wszystko uda...
      Chciałabym, ale strasznie się boję... Nawet odczuwam wstyd... Nie wiem, może
      jestem nienormalna... Mam iść tam sama... Powiedzieć "mam Tatę alkoholika..." i
      co? Powiedzą mi... "porozmawiaj z nim"...??
      • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 13:34
        hmmm..sprawiasz wrażenie jakbyś sama potrzebowała pomocy, jeżeli doszłaś do
        takiego stanu, że wgląd w siebie jest silny..to ja osobiście proponowałbym
        własna psychoterapię. Nie jestem zwolennikiem grup społecznych typu an alko,
        być może one pomagaja ale nie rozwiązują wewnetrznej potrzeby samoregulacji
        psychiki..
        • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 13:48
          liberi1 napisał:

          > hmmm..sprawiasz wrażenie jakbyś sama potrzebowała pomocy, jeżeli doszłaś do
          > takiego stanu, że wgląd w siebie jest silny..to ja osobiście proponowałbym
          > własna psychoterapię. Nie jestem zwolennikiem grup społecznych typu an alko,
          > być może one pomagaja ale nie rozwiązują wewnetrznej potrzeby samoregulacji
          > psychiki..
          _____________________________________________________________________________.
          Czy to jest do mnie...?
          Ty chcesz starego zgreda przecwelic na rure ?
          (taka jest moja wewnetrzna potrzeba samoregulacji psychiki..!).
          A... ;-))))))))

          • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 13:56
            aaugustw napisał:

            > liberi1 napisał:
            >
            > > hmmm..sprawiasz wrażenie jakbyś sama potrzebowała pomocy, jeżeli doszłaś
            > do
            > > takiego stanu, że wgląd w siebie jest silny..to ja osobiście proponowałby
            > m
            > > własna psychoterapię. Nie jestem zwolennikiem grup społecznych typu an al
            > ko,
            > > być może one pomagaja ale nie rozwiązują wewnetrznej potrzeby samoregulac
            > ji
            > > psychiki..
            > _____________________________________________________________________________.
            > Czy to jest do mnie...?
            > Ty chcesz starego zgreda przecwelic na rure ?
            > (taka jest moja wewnetrzna potrzeba samoregulacji psychiki..!).
            > A... ;-))))))))


            Jak pewnie zauważyłeś pisałem w odmianie żeńskiej...jeżeli odebrałeś to
            osobiście, czyli gdzieś sam dotknąłeś siebie... mocno..
            ...co docw..enia starego zgreda : )))) a trzymasz ta rurę w ręku ?? : )))
            ile agresji...August
            • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 14:27
              liberi1 napisał:
              > ...jeżeli odebrałeś to osobiście, czyli gdzieś sam dotknąłeś siebie... mocno..
              > ...co docw..enia starego zgreda...
              > ile agresji...August
              __________________________________________________________________________.

              ;-))))
              A...
              Ps. ja tez lubie analizowac tak szczegolowo, ale tylko siebie...!
              (i to nie glowa, ale sercem) ;-))
          • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 14:07
            August...poza tym każdy ma prawo do swojego zdania!! Jeżeli Ci pomagają
            spotkania aa to cieszy mnie to bardzo. Ale nie zapomnij , ze kazdy inaczej
            czuje i mysli, agresja jaka poczulem od ciebie jest najmniej potrzebna tej
            dziewczynie...
            Pozdrawiam August
            • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 14:23
              liberi1 napisał:

              > August... agresja jaka poczulem od ciebie jest najmniej potrzebna tej
              dziewczynie...
              ______________________________________________________________________________.
              Przepraszam, ale taka ciemnote wciskac innym potrafia tylko "psychole"...! ;-))
              To nie moja agresja, to tylko Twoj zwyczajny strach...! ;-))
              Ja jestem po obiedzie, mam wyjatkowo wysmienity humor, (czesto mam taki!) ;-))
              Spac mi sie chce troche, ale nie pojde zrobic sjesty, bo za 1,5 godziny idziemy
              z zona do corki na kawe i pobedziemy tam dluzej... - Nie bede mial juz okazji
              zeby dzisiaj popisac...
              Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestnikow tego forum:
              A...
              Ps. Co do dziewczyny; jezeli zechce cos wiedziec ode mnie - odpowiem zawsze!
              • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 14:28
                aaugustw napisał:

                > liberi1 napisał:
                >
                > > August... agresja jaka poczulem od ciebie jest najmniej potrzebna tej
                > dziewczynie...
                >
                ______________________________________________________________________________.
                > Przepraszam, ale taka ciemnote wciskac innym potrafia tylko "psychole"...! ;-
                ))

                to prawda ze jestem jak to ladnie nazwales psycho(logiem)lem
                >
                > To nie moja agresja, to tylko Twoj zwyczajny strach...! ;-))

                Moj ?? napewno moj??
                > Ja jestem po obiedzie, mam wyjatkowo wysmienity humor, (czesto mam taki!) ;-))
                > Spac mi sie chce troche, ale nie pojde zrobic sjesty, bo za 1,5 godziny
                idziemy
                Nie musisz zapewniać o swoim dobrym humorze, senności..wierze ci..
                >
                > z zona do corki na kawe i pobedziemy tam dluzej... - Nie bede mial juz okazji
                > zeby dzisiaj popisac...
                > Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestnikow tego forum:

                Miłych odwiedzin u najblizszych August

                > A...
                > Ps. Co do dziewczyny; jezeli zechce cos wiedziec ode mnie - odpowiem zawsze!
    • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 16:09
      Żryjcie się między sobą... Oczekiwałam tu pomocy... wskazówek... a jak jeden
      mówi przez drugiego coś innego i jeszcze macie pretensje, że różnie postrzegacie
      świat i nie szanujecie innego zdania... Cóż... Nie wiem... Może jakoś sobie
      poradzę... Może troszkę mi pomogliście, ale nadal nie wiem od czego mam
      zacząć... I tyle... ;-(
      • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 19:49
        lollka1 napisała:

        > Żryjcie się między sobą... Oczekiwałam tu pomocy... wskazówek...
        _________________________________________________________________.
        Loluska, jedno jest pewne; my sie NIE ZARLISMY...! ;-))
        Ale Twoje hamstwo mnie teraz zaskoczylo i wprowadzilo na 180°!
        Przykro mi, ze to nie Ty stalas w swietle reflektorow, ani w
        centrum uwagi, jako glowny odtworca roli na scenie! Ale nie o to
        tu idzie - prawda !?
        Ty dostalas w podarku odpowiedzi z dwoch rak na raz !
        Odpowiedzi, ktore wszystko w sobie zawieraja... - Tylko brac...!
        Jezeli z nich nic nie potrafisz zabrac dla siebie - musisz
        dalej cierpiec!
        Czego tu oczekiwalas; glaskania po glowce, uzalania sie nad Toba,
        czy PRAWDY o tej chorobie... - Chorobie Twojego ojca!?
        A...
        Ps. Spontanicznie przypomnialo mi sie teraz jedno z
        z tych madrosci Jezusa:
        "Nie rozsypujcie perel wsrod swin, bo je zadepcza".
        (tym sposobem uspokoilem moje emocje! - Teraz moze sie
        ten swiat Loluski nawet zawalic, a mnie to juz guzik
        bedzie dalej obchodzilo...!
        Radz sobie dalej sama - beze mnie i wiedz, ze ja nie
        mam sobie nic do zarzucenia...!) ;-))
      • e4ska Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 23:00
        Lollka, jeśli widzisz, że na ulicy zbir napada przechodnia, to nie pouczaj, że
        bardzo nieładnie jest, kiedy ludzie się szarpią. Rozróżniać należy napadniętego
        od napadającego. I - ewentualnie nic nie mówić, żeby komentarzem nie uderzyć w
        zaatakowanego. To jedna z zasad forumowych - wiem, jak to jest, kiedy łapiesz
        kogoś na kłamstwie i wydziwiasz, a piszą ci, że to ty wdajesz się w przepychanki.

        Na forum - jak w życiu. Pije któreś z rodzicow, a o dzieciach się mówi - to od
        tych pijoków, a,,, to te... pijoki, o... z takich pijoków, a się kształci...
        bywa tak, niestety... dzieci cierpią, a otoczenie jest okrutne. Wiem, bo
        mieszkałam w z koleżanką "od pijoków" w internacie, w jednym pokoju, i wszystkie
        miałyśmy ją za gorszą.

        Uważa się, że rodzina, dzieci nie mogą pomóc alkoholikowi... że powinny zająć
        się tylko sobą. Cóż, nie jest to prawda, bo mnie wyciągnął z dna mój syn. Nikt
        nie wie, co w twoim przypadku pomoże - czy cokolwiek pomoże.

        Wiesz, jak nie masz śmiałości - spróbuj metody angielskiej. Anglicy piszą do
        siebie listy... nawet w błahych sprawach. Dlatego mają taką flegmę...:)Napisz,
        co ci serce podpowiada... i podsuń. Kiedyś trzeba zrobić początek. Każdy
        alkoholik z rodziną wie, że ten moment nadchodzi. I nadejdzie też w waszym
        przypadku. Im szybciej, tym lepiej.
    • carlabruni Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 18:13
      a czy mama sie leczy? powinna sie leczyc to wtedy i tacie bedzie lepiej.
      pozdrawiam.
      • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 18:20
        Mama? Ale w jakim sensie? Leczy się na nerwicę i depresję czy jako żona alkoholika?

        Jeżeli chodzi o to pierwsze to nie, bo również nie przyjmuje tego do wiadomości,
        czasami użala się nad sobą, nie szuka nigdzie pomocy, na każdym kroku wręcz ją
        odrzuca...

        Jeżeli o to drugie to nie wiem czy wie, że istnieją terapie dla rodzin osób
        uzależnionych. Ciężko jest o tym rozmawiać zwłaszcza wtedy, gdy problem dotyczy
        osób najbliższych...
        • pippi.l Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 18:51
          czytam to forum od kilku dni, poznaję tutejsze problemy, ludzi i ich postawy.
          Nie złość się, że się żrą, przecież mają emocje, muszą reagować.
          Czytam Twój wątek i choć nie mam w sobie kompetencji, żeby radzić w zasadniczym
          problemie, powiem Ci po ludzku, jak czuję. Do Ciebie to dotrze, bo "dobre z
          ciebie dziecko co ma serce pełne miłości".
          1. Porozmawiaj z nimi. z każdym z osobna, z tatą i mamą. Być może nie udało im
          się zauważyć, że ich dziewczynka, jest już kobietą, że role powoli się
          zmieniają, że jeszcze mgnienie i będą się chylić, i wtedy nadejdzie czas, że
          ich dziecko przejmie kierownicę... Daj im sygnał, że dorosłaś. Porozmawiaj z
          mamą jak kobieta z kobietą, nawet tak zapowiedz waszą rozmowę, może nie będzie
          ci łatwo, może mama cię zgasi, ale napewno zapamięta. Zaproponuj może wspólne
          pójście do psychologa, który wam doda wiedzy i narzędzi, w każdym razie daj
          sygnał, że ci zależy i chcesz pomóc, jedyne czego potrzeba ci do tej rozmowy to
          odwaga, by ustawić rozmowę w kategoriach partnerskich, dasz radę
          2. Kochasz tatę, podziwiasz, szanujesz i to jest wasze bogactwo, które być może
          wielu tu obecnych straciło po drodze. Ja chyba chciałabym mu najbardziej
          powiedzieć, że dla mnie zawsze był silny, pewny, niezawodny i bardzo boisz się,
          że to się zmienia, że nie chcesz, żeby musiał być kim innym, że wiesz, że pije
          i, że wiesz, że są tacy, którzy to zatrzymali i że chcesz mu powiedzieć, że
          najbardziej czekasz na ten dzień, w którym on powie koniec,
          trzymaj się kochana,
          • liberi1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 20:11
            Lolu, chyba nie ują to nikt tak dobrze jak Pipi. Bo tak naprawdę to chodzi o
            ciebie w twojej sytuacji, tak myślę czytając Twoj list.
            trzymaj sie
            • aaugustw Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 20:31
              liberi1 napisał:

              > Lolu, chyba nie ują to nikt tak dobrze jak Pipi. Bo tak naprawdę to chodzi o
              > ciebie w twojej sytuacji, tak myślę czytając Twoj list.
              > trzymaj sie
              ________________________________________________________.
              "Maslo maslane"!.
              A jak myslisz dla kogo ja (i Ty) to robilismy...!?
              A...
    • lollka1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 17.12.06, 22:45
      Nie wiem czy uda mi się być aż tak silną osobą... Ale postaram się... Nie wiem
      co mam teraz, dalej, napisać... Brak mi słów. Dziękuję Wam za pomoc, teraz wiem,
      że tu będzie zawsze ktoś na mnie czekał, ktoś kto wie więcej ode mnie, ktoś kto
      w razie czego mi da pstryczka w nos albo kopa w tyłek... Dziękuję...
      • wojtech451 Re: Tata alkoholik... pomocy... 21.12.06, 10:17
        Rada augusta aby udać sie na spotkanie osób współuzaleznionych jest właściwa.
        Aby rozwiązać problem z nieznanej dziedziny trzeba posiadać jakąś wiedzę aby
        móc skutecznie zadziałać. Poszukaj poradni, zadzwoń, powiedz, że masz w domu
        problem z pijącym ojcem i chcesz dowiedzieć się jak mu pomóc. Anonimowo, nikt
        nie będzie Cię pytał o dane osobowe, pytania dotyczyć będą tylko meritum
        sprawy - przynajmnniej tak powinno być. Musisz poznać przebieg tej choroby,
        zachowania osób uzaleznionych (ojciec) i współuzaleznionych (ty, mama,
        siostra), sposoby działania, postępowania itd. Dobrze byłoby aby mama także
        posiadła taką wiedzę.
        Mając niezbędne minimum wiedzy można przygotować rodzinną naradę. Ty,
        rodzeństwo, mama i ojciec. Trzeba to tak zaaranżować aby tato był trzeźwy i
        zrobić to w odpowiedniej atmosferze. Spokojnie, bez wytykania, nakazywania,
        stawiana ultimatum. Zresztą dowiesz się o sposobie prowadzenia takiej rozmowy
        na terapii.
        Mogę Cię zapewnić, że masz jako córka bardzo duże możliwości oddziaływania na
        ojca, większe nawet niz matka. Wynika to z faktu, że ojciec ma świadomość
        konieczności wychowania Was, utrzymania, wykształcenia, dawania przykładu. I to
        są argumenty, które powinny trafić do ojca, wszak jesteś jego ukochana córeczką.
        Dla mnie motywacją zaprzestania picia były właśnie dzieci, ich przyszłość, ich
        wstyd za ojca, ich obawy i strach przed iż odwrócą sie ode mnie. Ale nie możesz
        tymi argumentami szafować. Ojciec musi zdać sobie sprawę jak wiele traci i może
        jeszcze stracić gdy nie zaprzestanie picia.
      • eizo1 Re: Tata alkoholik... pomocy... 22.12.06, 03:23
        a bie pomyślałaś żeby to na jakiś czas odprzucić i zahąć się
        sobą idź do psychologa ale mów tylko o swoich problemach
        pisz też do mnie na mejla gazetowego
    • drak02 Re: Tata alkoholik... pomocy... 21.12.06, 13:03
      Cześć Lolka, twój tata ma poważny problem i wszyscy sobie zdają z tego sprawę z
      wyjątkiem jego samego. To ze on nie widzi problemu i jest przekonany o tym że
      wszystko co robi jest w normie , jest integralną częścią choroby alkoholowej.
      Alkoholizm zmienia osobowość pijącego, pod wpływem wieloletniego picia
      wytwarzają się w psychice osoby uzaleznionej mechanizmy uzależnienia.
      Co gorsza, zarówno ty jak i twoja mama (byc moze również twoja siostra)
      zostaliście wciagnięci w świat jego uzależnienia, jego picie i jego problemy
      stały się waszymi problemami. Od pernego czasu wasze twoje życie i życie twojej
      mamy koncentruje się na problemach alkoholowych ojca. W ten sposób TY i twoja
      mama jesteście osobami współuzależnionymi. Rozumiem twoje obawy (są
      uzasadnione) i rozumiem twoją cheć pomocy ojcu. Problem polega na tym ,że aby
      móc pomóc alkoholikowi trzeba wiedziec jak to zrobić i trzeba zdobyć podstawowa
      wiedzę na temat uzaleznienia i współuzaleznienia. Gdybym był na twoim miejscu
      zwróciłbym sie o pomoc do profesjonalisty (psychoterapeuty w poradni ds.
      uzależnień). Być może dla Ciebie jest to swoisty paradoks ,że to Ty i twoja
      mama powinny udac się do poradni a nie twój ojciec. Wiem że na sama myśl o
      swojej wizycie w poradni odczuwasz wstyd i zażenowanie, wierz mi że większy
      wstyd bedziesz odczuwać jak twój ojciec zacznie pić coraz więcej co z reguły
      wiąze się z powatarzającą się kompromitacją. Namawiam Ciebie i twoja mamę do
      przełamania tego wstydu. W poradni dowiesz się co to jest alkoholizm, na czym
      polagaja mechanizmy uzaleznienia, jak sobie radzic z sobą a także z osobą
      uzaleznioną i w końcu jak rozmawiac z alkoholikiem. Aby przekonać alkoholika do
      podjęcia działań zwiazanych z trzeźwością, trzeba przeprowadzic konfrontację -
      rozmowę w najbliższym gronie. Od konfrontacji bardzo dużo zalezy , jest to
      trudna rozmowa (często kilka rozmów) która wymaga wcześniejszego pzrygotowania
      się i wiedzy. Jeżeli masz jakieś szczgółowe pytania , mozesz napisac na móf
      adres mailowy drak02@gazeta.pl . Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka