Dodaj do ulubionych

Czy jestem wierzacy...?

28.12.06, 17:03
Myszabrum napisala:
> ...możemy mylić się wszyscy - kiedyś 100 % ludzi uważało, że ziemia
jest płaska, i dobrze było :) Ale - no właśnie - co w takim razie?
____________________________________________________________________.

Najpierw mam pytanie do Ciebie - Myszabrum...!
Nie piszesz dzisiaj. Czy Ty sie na mnie gniewasz, za te moja szorstka,
wczorajsza odpowiedz w powyzszym temacie...? Jezeli tak - przepraszam!
A teraz odpowiem na Twoje pytanie, w ten sposob:
To jest wiara...! - To wszystko jest wiara...!
To, ze ziemia jest okragla, to ze ksiezyc jest okragly, choc sami tam nie
bylismy i tego nie sprawdzilismy...! - To, ze wybierajac sie na urlop,
wierzymy ze dotrzemy do celu, mimo ze nie wiemy jak ten "samolot" to robi!?
Ta wiara dotyczy rowniez mojego swiata wewnetrznego... - duchowego...
Jestem wydany dzialaniom ogromnych, nieznanych mi blizej Sil (ziemskich
i nieziemskich), ktorym podlegam, czy chce, czy nie. Czy mi sie to podoba,
czy nie...!
Silom, czy Sile tej jestem podporzadkowany i musze tego przestrzegac, inaczej
zostane (doslownie) ukarany, np. jezeli rolnik posieje dane zboze wiosna,
ktore trzeba bylo posiac jesienia, wtedy nic nie zbierze...
Musze akceptowac otaczajaca mnie rzeczywistosc, te rytmy,(dzien, noc, pory
roku, przyplyw, odplyw...), one dotycza nie tylko spraw "fizycznych", lecz
rowniez, moich wewnetrznych, duchowych (jako alkoholika).
Ktos powiedzial:
"Czlowiek wierzy zbyt duzo w praktyczna wartosc wiedzy,
a za malo wie o praktycznej stronie wiary...!"
A...
Ps. Eska, tu moze znajdziesz pole do popisu w tym czego szukasz;
"uleczenie" (no, zatrzymanie) choroby alkoholowej...!?
>zamiast tych terapii...!<

Obserwuj wątek
    • promocja1000 Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 03:24
      No, no... Augustus, ale pojechałeś... najarałeś się czegoś (bo alkoholik się
      napic nie może, to nie pytam nawet) że tak radośnie z Absolutem obcujesz jak
      nie Ty? ;) I to jeszcze z filozoficznego punktu widzenia całkiem ładnie Ci
      poszło. Sama nie wiem? Czy to kolejna prowokacja? Czy może naprawdę chcesz
      pogadac (ale wtedy wątek zostanie usunięty, bo nie z kręgu tematów Forum).

      Ale ja spróbuję podjąc piłeczkę.

      aaugustw napisał:

      > Myszabrum napisala:
      > > ...możemy mylić się wszyscy - kiedyś 100 % ludzi uważało, że ziemia
      > jest płaska, i dobrze było :) Ale - no właśnie - co w takim razie?
      > ____________________________________________________________________.
      >
      Ja na słowa Myszy odpowiedziałabym tak:

      Dlatego nigdy do końca nie wierz w to co widzisz. Bo to co widzisz dziś nie
      będzie takie samo jutro. Człowiek powinien rozwijac się wraz ze Światem w
      którym żyje, kształcic się, edukowac, czerpac informacje, analizowac je...

      Jeżeli uznasz, że coś jest określone i jest to JEDYNA prawda (wiara, filozofia,
      teoria, cokolwiek) zatrzymujesz się przy tym i nie chcesz już szukac innych
      rozwiązań, bo ta ci się podoba i sprawdza się i wogóle, to po co wymyślac koło
      skoro już je dawno wynaleziono?

      Znajdujesz coś w co wierzysz i pozostajesz temu wierny.

      Ludzie, którzy myśleli że ziemia jest płaska, nie mieli takich możliwości jak
      my. Oni nie mogli tego sprawdzi ani obliczyc ani nawet PRZEWIDZIEC! Mieli taki
      kompletny brak danych i przesłanek, że żyli spokojnie i nie zaprzątali sobie
      tym głowy, bo oni wiedzieli że stąpają po płaskim i nie spadają.

      Ta wiedza im wystarczyła żeby uknuc swoją teorie naukową i szczycili się swoim
      zmysłem analitycznego myślenia. Bo dzięki temu świat został wytłumaczony i
      wszyscy czuli sie w nim bezpiecznie.

      Ale niektóre umysły były niepokorne. Niewiadomo co stanowi o tym, że człowiek
      na odwagę zakwestionowac porządek Świata. Moja teoria mówi o ty, że są to
      jednostki obdarzone przez naturę genem, nazwijmy go roboczo Złotym Genem.

      Te osoby patrzą na świat inaczej i jeśli zauważą że coś z czymś (w ich
      rozumieniu) jest nie hallo - to ten gen powoduje, że osobnik taki całą swoją
      twórczą energię, cały swój zapał i siły poświęci na to, żeby to coś lepiej
      poznac, zrozumiec i zastanowic się jak możnaby to ulepszyc.

      Uważam, że każde dziecko ma taki gen. Dzieci są otwarte, nic nie wiedzą więc
      nic ich nie obciąża, nie narzucono im jeszcze schematów myślenia, więc
      myślą "po swojemu" często tworzą swoje włąsne światy, czasem języki. Świat
      dziecka jest dla dorosłego niedostępny, bo dorosły już wie co jest dobre a co
      złe i ocenia wszystko. Jeśli dziecko odstaje od normy - troskliwy rodzic
      prowadzi go do niemowlęcego lekarza i szuka pomocy, szuka ratunku.

      Nie chcemy dzieci wybitnych, chcemy dzieci szczęśliwych.

      Nie chcemy aby nasze dzieci były wytykane palcami, więc wychowujemy je. I
      poprzez wychowanie złoty gen zostaje wyparty przez schematyczne postrzeganie,
      standardowe - więc bezpieczne a o to przecież chodzi.

      A w gwiazdy niech patrzą Kopernikowie. Szaleńcy, outsajderzy, wizjonerzy i
      fatnaści. Ci dla których to nie jest tylko romatyczne bratanie sie z matką
      naturą ale wyzwanie, bo oni CZUJĄ że prawda jest inna.

      Tym, których nie przeraża to, że będą musieli poświęcic lata na gromadzeniu
      danych aby nie mogąc tego udowodnic (bazując tylko na obliczeniach, pomiarach i
      niezwykłości swojego umysły) - ogłosic światu, że ziemia nie jest płaska.

      A potem lata całe spędzic na odpieraniu ataków, że miałeś czelnośc wymyślic
      (odkryc!!!!) coś co burzy porządek wrzechświata, urąga Bogu, Naturze, Nauce, i
      ogólnie, żeś taki i owaki.

      Ale Złoty Gen to coś co stanowi o rozwoju ludzkości. I jest imperatywem nad
      imperatywy. On się obroni. Za cenę szyderstwa, za cenę odtrącenia... nie ważne.
      Ziemia jest okrągła powiedział Kopernik. I to było na miarę jego czasów coś
      zupełnie niewarygodnego.

      Dziś o Koperniku uczy się przez sentyment i szacunek dla jego niezwykłego,
      twórczego umysłu. Nikt nie wie kim był prywatnie i nikogo to nie obchodzi.

      To był mój wstęp :)

      A teraz Augusus

      > To jest wiara...! - To wszystko jest wiara...!

      Szalony, ale Cię niesie. Nie masz racji, ale po kolei.

      > To, ze ziemia jest okragla, to ze ksiezyc jest okragly, choc sami tam nie
      > bylismy i tego nie sprawdzilismy...!

      To nie jest wiara. To elementarny fakt naukowy. To, że czegoś nie widziałeś na
      własne oczy, nie zwalnia Cię z obowiązku znania podstawowych kanonów
      współczesnej nauki. To zostało UDOWODNIONE i tym samym jest ogólniedostępnym
      faktem, którego uczą się dzieciaki w podstawówce.

      Takie rzeczy się wie. To wymóg i obowiązek wykształconego człowieka i wiary w
      to nie mieszaj bo nie wypada.

      - To, ze wybierajac sie na urlop,
      > wierzymy ze dotrzemy do celu, mimo ze nie wiemy jak ten "samolot" to robi!?

      To też nie jest wiara. To zwykła nadzieja że wszystko będzie dobrze. No chyba,
      że mówisz o ufności wobec czegos. np. że los potraktuje Cię dobrze i samolot
      nie spadnie do morza. Ty w to nie wierzysz, tylko ty tego: oczekujesz, życzysz
      sobie, masz nadzieję itp. Wiara to zupełnie inna para kaloszy.

      > Ta wiara dotyczy rowniez mojego swiata wewnetrznego... - duchowego...
      > Jestem wydany dzialaniom ogromnych, nieznanych mi blizej Sil (ziemskich
      > i nieziemskich), ktorym podlegam, czy chce, czy nie. Czy mi sie to podoba,
      > czy nie...!

      Jakim siłom? Ja znam jedną taką której jeszcze nikt nie okiełznał - nazywa się
      ona grawitacją. Reszta sił, jest pod większą lub mniejszą kontrolą człowieka.

      Chyba, że mówisz o SILE w znaczeniu BÓG czy ENERGIA BOSKA, że jest coś co
      wpływa na Ciebie, na jakośc Twojego życia, że określa Ciebie w odniesieniu do
      czegoś co jest ponad Tobą, ponad Wszystkim.

      Tak to jest WIARA. Bo wiara, to jest to czego nie umiesz udowodnic w żaden
      sposób (bo się nie da, jest to z założenia niemożliwe i z definicji, bo jakbyś
      to UDOWODNIŁ - to znowu miałbys FAKT a w fakty się nie wierzy tylko je się zna
      i już) i bierzesz ją apriori. Bez zadawania pytań, bez wątpliwości, bez
      wyzwania. Określasz swoje bezwzględne posłuszeństwo wobęc tej Siły i podajesz
      się jej z ufnością dziecka (jak sądzę, bo pewnie jesteś katolikiem). Ty
      pozostajesz jej wierny a ona otacza Cię swoją łaską i błogosławieństwem.


      > Silom, czy Sile tej jestem podporzadkowany i musze tego przestrzegac, inaczej
      > zostane (doslownie) ukarany, np. jezeli rolnik posieje dane zboze wiosna,
      > ktore trzeba bylo posiac jesienia, wtedy nic nie zbierze...

      Mylisz się Auguście, albo podałeś niewłaściwy przykład. Rolnik może się pomyli
      i może faktycznie zosta bez ziarna zimę. Ale, może też się okazac, że co drugie
      nasionko jednak wzejdzie i dzięki temu okaże się, że przypomocy nauki uda się
      stworzy jedno ziarenko i nie trzeba będzie już pamięta które na jesień a które
      na zimę. Sypnełabym Ci tu paroma nowymi odkryciami naukowymi, tak
      niesamowitymi, że w pale się nie mieści. W nauce rewolucje dokonują się prawie
      każdego dnia. Komputery mamy już tak szybkie, że są w stanie przetworzyc w 5
      sek. to co tu się dzieje na Forum i wydac nam Forumowom diagnozę. ;)

      I tym samym głupi rolnik, który się pomylił albo zapomniał - okazałby się dla
      ludzkości ważniejszy niż my wszyscy razem wzięci.

      > Musze akceptowac otaczajaca mnie rzeczywistosc, te rytmy,(dzien, noc, pory
      > roku, przyplyw, odplyw...),

      Uzależnieni od komputerów siedzą w ciągu po 40 godzin, kładą się na 2 godziny i
      znowu jadą. Nie dociera do nich czy zima czy lato, bo w kompie masz człowieku
      co chcesz. Wyobrażasz sobie? Ludzie na saneczkach. Rzucają się śnieżynkami...
      Wszystko takie piękne jak w bajce - a ktoś tego nie chce. Woli w tym czasie by
      na Hawajach, ogląda klipy i zdjęcia, gadac na czacie z ognistą blądynką (która
      w realu jest śliniącym się zboczeńcem) i wali amfę żeby m
      • promocja1000 cd. urwało mi wątek 29.12.06, 03:59
        acha, już wiem. To uzależnieniach od kompa, tak?

        Z badń wynika, że większośc uzależnionych od netu jest na amfie. Inne rzeczy
        ich nie interesują, nawet nie sięgają po nie. Alkohol ich muli i rozmazuje
        obraz oraz stępia szybkośc reagowania (a w necie liczy się szybkie klikanie i
        czujnośc jak ktoś by ci sie chciał włamac do kompa) i przytomnośc umysłu. Nie
        palą też maryśli bo ta z kolei ich rozpręża i wywołuje zbyt abstrakcyjne
        myślenie. A net to net - dane, wiedza, prawdziwa, nie prawdziwa... wieczna
        konfrontacja, gotowosc do potyczki, lotnośc umysłu na wypadek kiedy ktoś ma
        lepszą wiedzę niż ty, to bardzo wyczerpujące...A po trawce baju baju i nikt
        tego nie słucha bo nie rozumie a i często głupie ludzie rzeczy piszą(tylko w
        pewnych miejscach można sobie baju baju, a tam już byle kogo nie wpuszczą).

        Ale o co mi chodzi, acha, cykle przyrody, dnia, przypływy...

        Auguście, co takiego człowieka obchodzi jaka pora roku, an ma taką jaką sobie
        chce i w nosie ma Twoje (bez urazy) Siły. On potrzebuje własnej siły a siły tej
        potrzebuje, żeby dłużej klikac. Siły nie czerpie z przyrody (bo z nią nie
        obcuje) ale z pokarmu i napojów energetyzujących. O takich rzeczach jak Ty
        mówisz nie myśli, bo kiedyś tam z ciekawości wlazła na stroną AA i przeczytał
        preambułe i on już ją zna. Nie rozumie ale zna. Czy ktoś może byc gorszy bo nie
        rozumie znaczenia słów które ktoś wymyślił nie dla niego?

        PS. Przyznam się, jak byłam młodą idealistką miałam ten tekst nad łóżkiem :)
        Serio, nie wiedziałam ze to AA. Do mnie trafiło, ale też inaczej. Każdy rozumie
        i czuje inaczej.


        Ktos powiedzial:
        "Czlowiek wierzy zbyt duzo w praktyczna wartosc wiedzy,
        a za malo wie o praktycznej stronie wiary...!"


        Praktyczna strona wiary? Chodzi Ci o zastosowanie np. fanatyzmu religijnego do
        prowadzenia wojen na bliskim wschodzie? Nitche już dawno powiedział, że wiara
        to narzędzie. Tylko w czyich rękąch August, w czyich...?


        Ps. Eska, tu moze znajdziesz pole do popisu w tym czego szukasz;
        "uleczenie" (no, zatrzymanie) choroby alkoholowej...!?
        >zamiast tych terapii...!<

        Nie piszę za Eskę (coś zamilkła ostatnio) ale ja na jej miejscu podjęłabym
        wyzwanie. To dobry wątek do takich rzeczy i proponuję go jako taki potraktowac.

        Byłoby wspaniale przeprowadzic dojrzałą i pełną wzajemnego szacunku - dyskusję
        na ten temat. Wszyscy mamy dostęp do globalnej sieci. Przygotujmy się.
        Pozbierajmy dane, statystyki. Nie przekrzykujmy się swoimi odczuciami tylko
        spróbujmy podeprzec je czymś więcej.

        Bo prawda jest taka, że świat się zmienił i zmienia będzie inaczej niż sobie
        wyobrażamy, bo pałeczkę w dłoni ma już nowe pokolenie. To nasze dzieci już
        teraz kreują rzeczywistośc.

        To forum przypomina mi zakurzony kącik dla oldbojów, to nic złego. Ale jak
        myślicie, oprócz Was, starych bywalców - jaka jest Waszym zdaniem średnia wieku
        osób szukających tu pomocy?

        Myślicie, że młodzi ludzie doprowadzają się do uzależnienia alkoholem? Pewnie
        tak, ale na pewno nasze pokolenie kładło ich na głowę. Tak, kochani... To jak z
        kościołem, albo się zreformuje (i dokształci!!!) albo zostanie zepchnięty na
        bocznicę zdażeń. Ot, taki relkit starych dobrych czasów, pieśni przy ognisku i
        zlotów harcerskich ;)

        Pomyślcie o tym

        Dobranoc

        • aaugustw Re: cd. urwało mi wątek 29.12.06, 12:44
          promocja1000 napisała:

          > Ktos powiedzial:
          > "Czlowiek wierzy zbyt duzo w praktyczna wartosc wiedzy,
          > a za malo wie o praktycznej stronie wiary...!"
          > - - -
          > Praktyczna strona wiary? Chodzi Ci o zastosowanie np.
          fanatyzmu religijnego do prowadzenia wojen na bliskim wschodzie?
          Nitche już dawno powiedział, że wiara to narzędzie. Tylko w czyich rękąch
          August, w czyich...?
          ___________________________________________________________________.
          Masz na mysli tego filozofa i pisarza Nietzsche..!?
          (napisalas jego nazwisko "niewyraznie").
          Jezeli tak, to chyba wiesz, ze od 45 roku swojego zycia byl on
          psychicznie chory i od tego czasu odwrocil sie od chrzescijanstwa,
          stale go obszczekujac i krytykujac...! - (mowilas ze interesujesz
          sie religia, wiec chyba o tym wiesz!?). ;-))
          A co do Twojego "zajadlliwego i pelnego zolci" pytania, czy ja,
          poruszajac temat; duchowosci mam na mysli fanatyzm religijny -
          odpowiadam, ze nie!
          Mnie chodzi o wyeksponowanie i uwzglednienie tu, na tym forum
          najistotniejszej sprawy, ktora odgrywa najwazniejsza role w
          zatrzymaniu choroby alkoholowej - duchowosc i indywidualny
          rozwoj duchowy kazdego czlowieka, dotknietego choroba alkoholowa...!
          "Tobie sie stanie, wedlug Twojej wiary" - (Jezus).
          To jest jedno z tych "Regul Duchowych", ktore musze przestrzegac.
          Musze takze (jak chce) stale uwazac na to, zebym wierzyl w to
          wlasciwe, (bo wierzyc wierzymy wszyscy!).
          Mnie sie spelni nie to co ja chcialbym, lecz to w co uwierze...!
          Ta Sila Ducha mej wiary, o ktorej pisalem laczy mnie z ta nieznana
          Uniwersalna Sila, ktorej nic nie jest niemozliwe - nawet choroba
          alkoholowa...!
          A... ;-))
          • promocja1000 Re: cd. urwało mi wątek 30.12.06, 15:22
            aaugustw napisał:

            > Masz na mysli tego filozofa i pisarza Nietzsche..!?
            > (napisalas jego nazwisko "niewyraznie").
            > Jezeli tak, to chyba wiesz, ze od 45 roku swojego zycia byl on
            > psychicznie chory i od tego czasu odwrocil sie od chrzescijanstwa,
            > stale go obszczekujac i krytykujac...!

            Auguście, nie wiedziałam że sfiksował, ale mnie to nie przeraża ani nie jest
            sygnałem do tego, żeby go nie uzbawac za myśliciela. Wiele wybitnych osób było
            dotkniętych chorobą umysłową i nie przeszkadzało im to w realizacji swojego
            życiowego programu. Zauważ, że większośc geniuszów było w dzieciństwie
            matołami, nie szło im w szkole i ogólnie byli dziwakami. Einstain (kurdę nie
            pamiętam jak to się pisze ;) miał tak pokopane życie emocjonalne, że jak
            czytałam jego biografię to było mi go tak żal że Jezusie. Sylwia Plath, której
            Szklany kosz noszę w sercu od dawna miała cyklofrenię tak jak ja. Przykładów
            można podac tysiące.

            Czutałm ostatnio książkę o szaleństwie w religiach świata. To była niesamowita
            przygoda intelektualna. Niesamowita przygoda, uwierz że zmieniło mi to optykę o
            180 stopni. Nie będdę się rozpisywac ale generalnie idea przewodnia była taka,
            że szaleństwo jest czymś co napędza śiwat i stanowi o jego rozwoju. Tyle, że
            kiedyś szalony (dotknięty wizjami) był szanowany w społecznościach plemiennych
            i miał tam swoje miejsce, a dziś izoloje się go i pacyfikuje lekami o takim
            działaniu blokującym pracę mózgu, że stają się oni roślinami.

            Wiem, bo 7 lat faszerowano mnie neuroleptykami i uwież, że one dopiero narobiły
            mi dziur w mózgu. Alkohol i dragi to nic w porównaniu z chemią serwowaną przez
            psychiatrów. Współczesna psychiatria to nowa religia. To oni lekarze wydają
            wyroki czyś zdrowy na umyśle czyś wariat. A jak dostaniesz diagnozę to po
            tobie - jedno podknięcie i lądyjesz w szpitalu.

            August, to jest dopiero UZALEZNIENIE. Serio, uważam, że walka p istotę
            uzależnienia umysłu przeniosła się w dziedzinę psycholigii i psychiatrii. Coraz
            więcej ludzi zapada na depresje, bo jest to sposób, opcja. Ale to nie temat na
            to forum.

            > Mnie chodzi o wyeksponowanie i uwzglednienie tu, na tym forum
            > najistotniejszej sprawy, ktora odgrywa najwazniejsza role w
            > zatrzymaniu choroby alkoholowej - duchowosc i indywidualny
            > rozwoj duchowy kazdego czlowieka, dotknietego choroba alkoholowa...!

            Tak, i dobrze, że to robisz bo faktycznie bez wiary lub PRZEKONANIA nici z
            wyjścia z nałogu. Człowiek uzależniony musi CHCIEC byc wolny od nałogu i
            realizowac plan. Ale to nie musi byc duchowośc. To może by inna droga. I
            systematycznie będę pokazywała tutaj swoje propozycje i obiecuję, że będzie to
            towar wysokiej jakości. Potrzebuję trochę czasu, bo dane mam ale trzeba je
            przygotowac w odpowiedni sposób (dostosowany do potrzeb i wymogów :)

            > To jest jedno z tych "Regul Duchowych", ktore musze przestrzegac.
            > Musze takze (jak chce) stale uwazac na to, zebym wierzyl w to
            > wlasciwe, (bo wierzyc wierzymy wszyscy!).

            Musisz. Musisz bo tak właśnie jest Ci najwygodniej. Taka jest istota Twojej
            drogi. Pokora. OK, ja to rozumiem. Ale dla mnie (panienki w glanach) bardziej
            przemawia droga niepokory. Nie negacji tylko alternatywy. Ja wolę umacniac się
            w trzeżwości poprzez ukazanie, że alkohol mnie uwięził i zaczarował. Wtedy
            przekonam siebie, że to mi się nie podoba, bo jestem sterowana przez coś. A
            przecież chcę by wolna, chcę stanowic o sobbie, chcę się rozwijac.
            I to ma byc podwaliną mojej drogi. Wolnośc osobista.

            > Mnie sie spelni nie to co ja chcialbym, lecz to w co uwierze...!

            Ty wierzysz w 12 kroków i designerate, ja wierzę w naukę, w siebie i w swój
            rozum. Wierzę w miłośc, która może wyrwa człowieka z dna rozpaczy. Wierzę, że
            okazując chorej osobie troskę i darząc ją szacunkiem - osiąga się lepsze wyniki
            terapeutyczne niż te ogólno dostępne na rynku. Mam program, który pomógł mi,
            moim znajomym. I wierzę w niego.

            > Ta Sila Ducha mej wiary, o ktorej pisalem laczy mnie z ta nieznana
            > Uniwersalna Sila, ktorej nic nie jest niemozliwe - nawet choroba
            > alkoholowa...!

            No, nareszcie gadasz do mnie ;)

            Pozdrawiam cieplutko
            • aaugustw Re: cd. urwało mi wątek 30.12.06, 16:29
              Promocja1000 napisała:
              > Współczesna psychiatria to nowa religia. To oni lekarze wydają
              > wyroki czyś zdrowy na umyśle czyś wariat…
              - - - - - - - - - -
              W tym temacie nie moge podjac dyskusji, gdyz nie dotyczy to alkoholizmu…!
              (nikt nie bedzie za mnie decydowal o tym, czy ja jestem alkoholikiem, czy nie!
              To jest moj wybor – moja wolnosc. Jestem wolnym czlowiekiem.).
              ____________________________________________________________________________.
              Promocja1000 napisała dalej:
              > Tak, i dobrze, że to robisz bo faktycznie bez wiary lub PRZEKONANIA nici z
              > wyjścia z nałogu. Człowiek uzależniony musi CHCIEC byc wolny od nałogu i
              > realizowac plan. Ale to nie musi byc duchowośc. To może by inna droga…
              - - - - - - - - - - - - - -
              Jaka inna droga...? – Ciagle slysze o innych rozwiazaniach i innej drodze... -
              O czym Wy tu (Ty i inni juz przed Toba) piszecie...!?
              Przeciez ta "inna droga" (jak sama piszesz), to nic innego jak takze WIARA
              w to, ze ona Tobie pomoze...! – Tych drog do trzezwosci jest tyle, ile
              alkoholikow na swiecie!
              Dlaczego ludzie boja sie tego slowa: WIARA...!?
              Czy Ty (i inni) nie jestescie przypadkiem zbytnio obciazeni obrazem z
              dziecinstwa...(!?) - Tym Bogiem osobowym...!? – Siwym starcem, z dluga
              siwa broda i palcem wskazujacym, otoczony fruwajacymi aniolkami (-wplyw
              mitologii greckiej)?
              ________________________________________________________________________.
              Promocja1000 napisała dalej:
              > Taka jest istota Twojej drogi. Pokora. OK, ja to rozumiem. Ale dla mnie
              bardziej przemawia droga niepokory.
              - - - - - - - - - - - - - - -
              Droga niepokory, czyli nie isc wytyczona juz droga prawdy –
              a to znaczy zniewalac sie dalej i chlac...(!?)
              _______________________________________________________.
              Promocja1000 napisała dalej:
              > „A przecież chcę by wolna, chcę stanowic o sobbie, chcę
              się rozwijac. I to ma byc podwaliną mojej drogi. Wolnośc osobista.
              - - - - - - - - - - - - - - - -
              Alez, Ty masz juz teraz, w tej wlasnie chwili to prawo wyboru, zeby
              byc wolnym czlowiekiem...!
              Alkoholikowi trzeba tylko chciec ustapic i pokazac troszke pokory i
              dokonac tego wyboru; pic, albo nie pic...! ;-))
              A...
              • promocja1000 Re: cd. urwało mi wątek 30.12.06, 20:41
                aaugustw napisał:

                > (nikt nie bedzie za mnie decydowal o tym, czy ja jestem alkoholikiem, czy nie!
                > To jest moj wybor – moja wolnosc. Jestem wolnym czlowiekiem.).

                Nikt nie musi za Ciebie decydowac. Wystarczy, że wypijesz piwo i nie będziesz
                już wolny. Augustus, weż to na klate, jesteś alkoholikiem bo tak zostałeś
                skonstruowany. Przyjmując pomoc AA zrobiłeś dobrze i faktycznie wygrałeś.
                Chwała Tobie i AA. Ale faktem jest, że piwa nie napijesz się, bo nie możesz. Bo
                Twój mózg od razu dostałby kopa i poleciał po drugie, trzecie, czwatre...

                Nie rozumiesz tego? Człowieku, to nie Twoja wina i rozumiem Cię doskonale, że
                dla Ciebie AA jest najlepszą drogą. Ale inni ludzie popadają w INNY RODZAJ
                uzależnienia. I to raczej do nich, niż do Ciebie, kierowane są moje posty.


                > Jaka inna droga...? – Ciagle slysze o innych rozwiazaniach i innej drodze
                > ... -
                > O czym Wy tu (Ty i inni juz przed Toba) piszecie...!?

                Inna droga, to droga która zakłada, że można się tak skutecznie przekonac i tak
                dużo dowiedziec, że nigdy już się o alkoholu nawet nie pomyśli. Mieści Ci się w
                głowie coś takiego, że raptem masz wolną głowę, nie musisz już klika na Forum
                itd. Że jesteś wolny nie z wiary i z poczucia więzi z AA, tylko z potrzeby
                Twojej duszy.

                > Dlaczego ludzie boja sie tego slowa: WIARA...!?
                > Czy Ty (i inni) nie jestescie przypadkiem zbytnio obciazeni obrazem z
                > dziecinstwa...(!?) - Tym Bogiem osobowym...!? – Siwym starcem, z dluga
                > siwa broda i palcem wskazujacym, otoczony fruwajacymi aniolkami (-wplyw
                > mitologii greckiej)?

                Bo WIARA, to coś czego nie idzie udowodnic. A ja chcę dowodów! Chcę prawdy i
                potwierdzonego programu. Chcę wiedziec co, dlaczego i jak. Znac przyczyny i
                skutki. Mi wiara nie wystarczy. Jestem człowiekiem XXI i mnie to do czegoś
                OBLIGUJE. I tyle.

                > Droga niepokory, czyli nie isc wytyczona juz droga prawdy –
                > a to znaczy zniewalac sie dalej i chlac...(!?)

                Ty i ta Twoja droga prawdy zaczynacie mnie wk...iac. O co Ci chodzi pijaku ex.
                Ja o wódce nie myślę, mój facet teraz sączy piwko, pali blanty a ja trzeźwa jak
                prosię użeram się niepotrzebnie z jakimś fanatykiem. Zejdz z drogi i nie marnuj
                mojej energii Augustus. Jesteś reliktem starej epoki, dzieckiem PRLu. Ja jestem
                mentalnie bliższa swojemu dziecku niż swoim rodzicom. I bardziej ją szanuję!

                > Alez, Ty masz juz teraz, w tej wlasnie chwili to prawo wyboru, zeby
                > byc wolnym czlowiekiem...!

                Ojoj, popłaczę się zaraz.

                > Alkoholikowi trzeba tylko chciec ustapic i pokazac troszke pokory i
                > dokonac tego wyboru; pic, albo nie pic...! ;-))

                Dobranoc
                • aaugustw Re: cd. urwało mi wątek 30.12.06, 21:12
                  promocja1000 napisała:

                  > aaugustw napisał:
                  >
                  > > (nikt nie bedzie za mnie decydowal o tym, czy ja jestem alkoholikiem, czy
                  > nie! > > To jest moj wybor – moja wolnosc. Jestem wolnym czlowiekiem.).
                  >
                  > Nikt nie musi za Ciebie decydowac. Wystarczy, że wypijesz piwo i nie będziesz
                  > już wolny. Augustus, weż to na klate, jesteś alkoholikiem bo tak zostałeś
                  > skonstruowany.
                  - - - - - - - - - - - - -
                  Widze, ze pomalu lapiesz te chorobe alkoholowa...! - Oczywiscie,
                  ze jestem alkoholikiem, ale nie zostałem tak skonstruowany, jak
                  piszesz, lecz na drodze ewolucji przez miliardy lat tak stworzony
                  przez te Sile Wyzsza, lub Boga, jakkolwiek Go pojac nie moge...!
                  I zadnego na to wplywu nie mam, ze jestem i bede alkoholikiem,
                  ktory nigdy juz nie bedzie mogl kontrolowanie pic...! ;-))
                  ________________________________________________________________.
                  promocja1000 napisała dalej:
                  > Bo WIARA, to coś czego nie idzie udowodnic. A ja chcę dowodów!
                  Chcę prawdy i potwierdzonego programu. Chcę wiedziec co, dlaczego
                  i jak. Znac przyczyny i skutki. Mi wiara nie wystarczy. Jestem
                  człowiekiem XXI i mnie to do czegoś OBLIGUJE. I tyle.
                  - - - - - - - - - - - - -
                  A wiec chcesz zostac Bogiem, bo zeby to zrozumiec trzeba byc Bogiem...!
                  Wiara to jest "wewnetrzna wiedza", ktora nie opiera sie na zewnetrznych
                  dowodach. Wiara jest wewnetrznym przekonaniem i uznaniem prawdy i
                  rzeczywistosci...!
                  (Ty nie musisz w nic wierzyc, ale postarac sie zrozumiec to co chce
                  przekazac, tyle chyba mozesz - albo...!?)
                  A...
                  Ps. Do testu moze wroce jutro. Dzis koncze juz - Dobranoc.

                  • promocja1000 Re: cd. urwało mi wątek 30.12.06, 21:32
                    aaugustw napisał:

                    > Oczywiscie,
                    > ze jestem alkoholikiem, ale nie zostałem tak skonstruowany, jak
                    > piszesz, lecz na drodze ewolucji przez miliardy lat tak stworzony
                    > przez te Sile Wyzsza, lub Boga, jakkolwiek Go pojac nie moge...!

                    Miliadry late ewolucji alkoholizmu? Ciekawa hipoteza i masz rację. Ludzie od
                    zarania dziejów upajali się czym się dało. Szamani, królowie, pospólsto... jak
                    leci. Wszyscy l;ubią się nawalic a indianie to tak lubili, że aż swoje
                    terytoria plemienne oddali białem za butelki.

                    I chyba od tego czasu (choc nie jestem pewna czy nie wczesniej) alkohol służył
                    jako coś czym można manitulowac innym człowiekiem. Chleba i igrzysk. Chciałeś
                    to masz.

                    > I zadnego na to wplywu nie mam, ze jestem i bede alkoholikiem,
                    > ktory nigdy juz nie bedzie mogl kontrolowanie pic...! ;-))

                    Wspólczuję.


                    > A wiec chcesz zostac Bogiem, bo zeby to zrozumiec trzeba byc Bogiem...!

                    Bóg nie miał netu, nie był na Marsie (bo przeca z tronu nie wstał, bo nie
                    wypada) i ogólnie 2000 lat dał mi na to, żeby zrozumiec. Nie wiem ile czasu Bóg
                    zastanawiał się nad stworzeniem świata, ale ja mam 2000 lat doświadzeń
                    ludzkości do wykorzystania. I korzystam.

                    Nie chcę by Bogiem. Chcę byc człowiekiem który właściwie korzysta z
                    największego daru danego mu od Ojca:

                    PRAWA WOLNEGO WYBORU

                    Jestem mu to winna. Uważam za swój obowiązek. I to jest moje motto życiowe.

                    > Wiara to jest "wewnetrzna wiedza", ktora nie opiera sie na zewnetrznych
                    > dowodach. Wiara jest wewnetrznym przekonaniem i uznaniem prawdy i
                    > rzeczywistosci...!

                    Sratytaty, rację masz, ale powiedziec Augustys nie umiesz. A jak nie umiesz to
                    nie pisz tylko się, kurczę zastanów. Dobrze myślisz ale jeszcze nie jesteś
                    gotowy. Spoko, ja poczekam, nigdzie mi się nie spieszy.

                    > (Ty nie musisz w nic wierzyc, ale postarac sie zrozumiec to co chce
                    > przekazac, tyle chyba mozesz - albo...!?)

                    Mogę się przestac Ciebie czepiac jeśli oddzięczysz się tym samym. Ja nie
                    wpisuje się do Twoich agitacyjnych wątków i nie zamierzam - Ty zrób to samo i
                    niech zapanuje pokój. Ale ust mi nie zamkniesz, bo ja do tego tu wystapienia
                    przygotowywowałam się latami. I każde moje słowo mogę poprzec dowodami.

                    A ty ze swoimi trulululu pod każdą moja wypowiedzia wprowadzasz ferment.

                    Szanuj mnie, a ja będę szanowa Ciebie. To prose August.


      • promocja1000 pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 29.12.06, 07:20
        wiesz, to co jeszcze człowiek nie okiełznał.

        I przy okazji, August, nie gniewaj się na mnie. Ja na prawdę nic personalnie.
        Ja lubię Cię nawet, bo masz swoje do powiedzenia i mówisz i o to chodzi. Taki
        jest cel pisania na forum, żeby skonfrontowac opinie. Wymienic się pogladami.
        Itp.

        A stylistyka i temat Twojego wątku to dla mnie jak ocean. Zajmuję się
        religioznawstwem i bardzo bliskie są mi tematy wiary. Są bardzo ciekawe z
        punktu widzenia takiej osoby jak ja.

        Bo powiem Ci szczerze, że ja jestem bardzo wierzącą osobą. Ciężko doświadcza
        mnie Bóg i traktuje czasem bardziej po macoszemu niż Bóg Hioba. Nie jest łatwo
        to znieśc takiej szalonej kobiecie, ale znoszę z pokorą na jaką mnie stac i do
        jakiej jestem zdolna. Nie olewam, nie migam się nic takiego.

        Pozdrawiam Cię Auguście serdecznie i wybacz, że tak dużo napisałam, ale moje
        myśli same leciały do Ciebie i oto je masz :)
        • aaugustw Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 29.12.06, 12:11
          promocja1000 napisała:

          > I przy okazji, August, nie gniewaj się na mnie. Ja na prawdę nic personalnie.
          > Ja lubię Cię nawet...
          - - - - - - - -
          Nie gniewam sie na Ciebie - Ja tez Ciebie lubie...! - Dziekuje...! ;-))
          ______________________________________________________________________.
          promocja1000 napisała dalej:
          > A stylistyka i temat Twojego wątku to dla mnie jak ocean. Zajmuję się
          > religioznawstwem i bardzo bliskie są mi tematy wiary. Są bardzo ciekawe z
          > punktu widzenia takiej osoby jak ja...
          - - - - - - - - - - -
          Tu sie roznimy, bo ja zajmuje sie duchowoscia, mnie religie mniej
          obchodza, choc lubie podpierac sie naukami, m.in. tego Wielkiego
          Mistrza, ktorym byl i jest - Jezus...!
          _______________________________________________________________________.
          promocja1000 napisała dalej:
          > Bo powiem Ci szczerze, że ja jestem bardzo wierzącą osobą.
          Ciężko doświadcza mnie Bóg i traktuje czasem bardziej po macoszemu niż Bóg
          Hioba. Nie jest łatwo to znieśc takiej szalonej kobiecie, ale znoszę z pokorą
          > Pozdrawiam Cię Auguście serdecznie i wybacz, że tak dużo napisałam, ale moje
          > myśli same leciały do Ciebie i oto je masz :)
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Podobnie jest ze mna, z tym ze moj Bog jakkolwiek ja Go pojmuje
          nie traktuje mnie juz po macoszemu, ani nie doswiadcza mnie juz ciezko...!
          A...
          Ps. Wspomnialas o stylistyce... - wspomne wiec, ze moj sposob pisania
          nie jest tak piekny jak Twoj, taki "kolorowy" i gietki oraz
          dopasowujacy sie z latwoscia do kazdej sytuacji, powiedzialbym;
          "przewrotny"! ;-))
          Moj styl jest ciezki i moze nawez z bledami gramatycznymi, ale na
          moja obrone mam to, (pisalem juz o tym), ze mieszkam poza granicami
          Polski i w pierwszych 18-latach mojego pobytu za granica, wogole nie
          pisalem w jezyku polskim...
          Dzisiaj ucze sie tego jezyka od nowa, od takich jak Ty! ;-))
          (z ta mala roznica, ze ja staram sie przy tym zachowac moja prostote
          i jasnosc zdan i przekazac szczerze moja glebie uczuc...!).

          • promocja1000 Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 30.12.06, 15:46
            aaugustw napisał:

            > Tu sie roznimy, bo ja zajmuje sie duchowoscia, mnie religie mniej
            > obchodza, choc lubie podpierac sie naukami, m.in. tego Wielkiego
            > Mistrza, ktorym byl i jest - Jezus...!

            Jezus został przez ojca swego wydany na śmierz za nasze zbawienie. I ta ofiara
            Jezusa dla dobra ludzkości, stała się podwaliną naszej religii. Ofiara jako coś
            co ma wartosc. Pokora jako sposób na osiągnięcie wewnętrznego spokoju.
            Akceptacja cierpienia jako naturalnej kolei rzeczy, bo cierpiący w niebie
            znajdą ukojenie.

            Ja nie jestem katoliczką. Moja droga raczej skłania się ku buddyzmowi gdzie
            człowiek TU I TERAZ określa to czy nagrodzony zostanie czy skarcony. Buddyzm
            nie jest religią jak się powszechnie uważa, jest ideologią (filizofia
            właściwie) która stawia rozwój osobisty jednostki za najwyższy priorytet. W
            poszukiwaniu nagrody (nirwany) musisz odciąc się od wszystkich wsoich złych
            uzależnien (splamien) żeby osiągnąc cel. A celem ty jest oświecenie czo ja
            odbieram jako wolnośc umysłu. Nie praktykuję i nie mam mistrza, wzięłam to co
            najlepsze i resztę odrzuciłam jako farmazony :)

            > Podobnie jest ze mna, z tym ze moj Bog jakkolwiek ja Go pojmuje
            > nie traktuje mnie juz po macoszemu, ani nie doswiadcza mnie juz ciezko...!

            Mój też. Ale wiesz, życia łatwego to ja nie miałam. A już cyklofrenia to
            taki "dar boży" że szczęka mi opadła, bo depresja nie leży w mojej naturze i
            gwałci mnie, natomiast mania jest stanem bardzo przyjemnym ale kosztownym pod
            względem społecznym (można goo porównac do upojenia alkoholowego i szaleju
            amfetaminowego na maksa, zresztą aktywuje się ta sama chemia). Ale biorę to na
            klatę jak wszystko.

            7 lat się z tym zmagałam wierząc, że lekarze mają rację. Ale nie mieli. Ostatni
            rok przeprowadzaliśmy z mężem alternatywną terapię, ograniczając leki,
            prowadząc inny tryb życia itd. I nie wylądowałam w szpitalu ani razu. Prawda,
            że to o czymś świadczy?

            > Ps. Wspomnialas o stylistyce... - wspomne wiec, ze moj sposob pisania
            > nie jest tak piekny jak Twoj, taki "kolorowy" i gietki oraz
            > dopasowujacy sie z latwoscia do kazdej sytuacji, powiedzialbym;
            > "przewrotny"! ;-))

            Dziękuję za komplement. Lubię pisac i sprawia mi to radosc jak innym picie
            wódki na przykład. Lubie też jak ludzie to doceniają i to trochę jest moje
            uzależnionko. Publikuję w internecie bo na bieżąco man komunikaty zwrotne a to
            wpływa dobrze na jakośc tego co piszę i jak piszę. Giętkośc jest wymogiem, bo
            jak się jest drzewem to jest się drzewem i już, ale jak się jest tzrciną... eh,
            żebyś Ty wiedział jak się można wspaniale pobujac...

            To najpiękniejszy odlot dla mnie.


            > Dzisiaj ucze sie tego jezyka od nowa, od takich jak Ty! ;-))
            > (z ta mala roznica, ze ja staram sie przy tym zachowac moja prostote
            > i jasnosc zdan i przekazac szczerze moja glebie uczuc...!).

            Nie przesadzaj. Piszesz OK i tak powinno sie pisac na forum. Ja tracę
            czytelników bo jestem za rozległa i zbyt poetycka (leję wodę jak szalona). Ty
            piszesz opinie, ja wypisuję bajki. Jestem bajarzem August. I co na to poradzę?

            papap
            >
            • aaugustw Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 30.12.06, 16:48
              promocja1000 napisała:

              > aaugustw napisał:
              >
              > > Tu sie roznimy, bo ja zajmuje sie duchowoscia, mnie religie mniej
              obchodza...
              - - - - - -
              > Ja nie jestem katoliczką. Moja droga raczej skłania się ku buddyzmowi...
              - - - - -
              Promocja, piszac o wierze nie mialem na uwadze ZADNEJ z religii, ani
              (bron Boze) ;-)) nie mam najmniejszego zamiaru przekonywac nikogo do
              wyzszosci jednej religii nad druga, takze nie mam zamiaru nikogo do
              jakiejkolwiek religii kaperowac...!
              Piszac o wierze mialem na mysli skutecznosc, jaka ona – ta wiara - odegrala w
              zatrzymaniu tej smiertelnej choroby jaka jest alkoholizm.
              My tu gadalismy wszyscy o pie..ch, o polityce i „dupie Maryny“, a to
              co najwazniejsze dla alkoholika – pomijalismy do tej pory...!?
              A przeciez, poczawszy od 1935 r. czyli od czasu zalozenia pierwszej Grupy AA
              (Anonimowi Alkoholicy), dzieki wlasnie tej „WIERZE“, udalo sie chorobe
              alkoholowa skutecznie zatrzymac wielu milionom juz ludzi na calym swiecie...!
              Wczesniej nie dokonali tego ani ci, tzw. „biale kitle“, ani „czarne kitle“,
              ani terapeuci, ani psychiatrzy... - Dokonali tego “CUDU” sami alkoholicy
              i (jak przystalo na cuda) ;-)) dzieki duchowemu Programowi AA – Ja tez
              uwierzylem i dlatego dzis nie pije i rozwijam sie duchowo (czyt.
              trzezwieje... !).
              ___________________________________________________________________________.
              Promocja1000 napisała dalej:
              > Giętkośc jest wymogiem, bo jak się jest drzewem to jest się drzewem i już,
              ale jak się jest tzrciną... eh, żebyś Ty wiedział jak się można wspaniale
              pobujac... To najpiękniejszy odlot dla mnie.
              - - - - - - - - - - - - - -
              ;-)) Promocja, w trzcinie widze nie odlot, ale widze (oprocz kobiety) ;-))
              takze to, co dla alkoholika najwazniejsze: WOLNOSC...!
              Jezeli ja sie poddam tym burzom i wiatrom, jezeli nie bede sie upieral,
              jak cap, jezeli wykaze pokore, wtedy bede kolysal sie na tym wietrze i
              nic nie bedzie mnie w stanie zlamac...
              A...
              Ps. Pisz dalej, lubie Cie czytac...! ;-))
              • promocja1000 Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 30.12.06, 20:24
                Widzisz, jako że ja w sumie nie podlegam działaniu WIARY jako takiej (bo
                zakładam, że owczem jest coś ponadto ale myślę, że jestem integralną cząścią
                tego i jestem równoważna) w walce ze swoim uzależnieniem postawiłam na
                PRZEKONANIE. Znalazłam system opatry na naukowych dowodach które pomogły mi
                zrozuniec "chemię problemu", wsparłam się psychologią uzależnień (np. czynnik
                X ,znasz z AA, lub teoria neuroprzekażnikowa z lat 80). Porozglądałam się też w
                oferowanych formach pomocy i doszłam do wniosku, że nic mi z nie pomoże, bo
                metody i założenia nie były zgpdne z moją wiedzą i oczekiwaniami.

                I tak oto jestem wolna.

          • promocja1000 Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 30.12.06, 21:00
            Twoja duchowośc Augustusie do mnie nie przemawia, a moja 18letnia córka, to by
            sie po tapczanie 3 dni turlała. Jesteś naiwny jak 16letnia panna na łące z
            kwiatkami tęsknym okiem patrząca na sanię ze swymi przeuroczymi sarniątkami i
            reszcze mogłabym dalej w ten kichowaty świat kiczowatych obrazków, ale mi się
            nie chce. Bez urazy.
      • aaugustw Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 11:25
        promocja1000 napisała:

        > No, no... Augustus, ale pojechałeś...

        > Ale ja spróbuję podjąc piłeczkę.

        > Ziemia jest okrągła powiedział Kopernik. I to było na miarę jego czasów coś
        > zupełnie niewarygodnego.
        _______________________________________________________________________________.
        Dojechalem tylko do tego zdania i zaprzestalem czytania... :-((
        Pelno sprzecznosci i nieprawdziwych danych...!
        Promocja: "Ziemia w tym czasie byla juz okragla"! ;-))
        (poczytaj o Keplerze, to on matematycznie juz jako pierwszy to udowodnil...
        a Ty mi tu nowa Ameryke odkrywasz, ktora, nb. byla odkryta juz przed
        odkryciem Kopernika).
        A...
        • promocja1000 Re: Czy jestem wierzacy...? 30.12.06, 21:18
          Bajek czytac nie umiesz Augustus, ale mnie to nie dziwi, Jeśli dobrze Cię
          oceniam jesteś pokoleniem moich rodzicow. Oni nie czytali mi bajek. Wiec skąd
          mogą docenic ich metaforyczne przekazy? Nie mogą i już. Żałuj.
          Bycie dorosłym dzieckiem jest wpaniałe.
      • aaugustw Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 18:11
        promocja1000 napisała:

        > No, no... Augustus, ale pojechałeś...
        > Sama nie wiem? Czy to kolejna prowokacja? Czy może naprawdę chcesz
        > pogadac (ale wtedy wątek zostanie usunięty, bo nie z kręgu tematów Forum).
        ___________________________________________________________________________.
        Wiem, ze Ty nie wiesz, dlatego zanim wyjade na Mityng AA, w realu
        chcialbym na to Twoje zatroskanie szybciutko jeszcze odpowiedziec.
        Chce Tobie napisac, zebys sie nie martwila i oddala to w rece SW,
        czy Bogu, jakkolwiek Go pojmujesz, czy jakkolwiek nie mozesz pojac...
        Otoz, wiara w chorobie alkoholowej jest tym kluczem do jej zatrzymania.
        Watek ten zatem nie bedzie usuniety z "Forum" - uwierz mi...! ;-))
        A...
        Ps. cos dlugo nie piszesz dzisiaj, czyzbys wyciagala ze swej stodoly
        armate na mnie...! ;-))
        (albo z Eska cos mocniejszego przygotowujecie na wieczor...!?) ;-))
    • wojtech451 Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 10:20
      aaugustw napisał:
      > Silom, czy Sile tej jestem podporzadkowany i musze tego przestrzegac, inaczej
      > zostane (doslownie) ukarany, np. jezeli rolnik posieje dane zboze wiosna,
      > ktore trzeba bylo posiac jesienia, wtedy nic nie zbierze...

      W przypadku autora postu były to plewy nie ziarno...
      • aaugustw Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 11:33
        wojtech451 napisał:

        > W przypadku autora postu były to plewy nie ziarno...
        _____________________________________________________.
        ;-)))
        To jest wyczyn intelektualny godny Wojtecha451...! ;-))
        Wojtech451 musi byc dobrym chlopem, on doskonale wie,
        ze w plonach bardzo wazne jest oddzielenie plew, (ktorych
        jest zawsze wiecej), od ziaren...
        Tak Wojtech, ja odrzucam tylko plewy od siebie...! ;-))
        (a, ze niektore czepiaja sie mnie znowu i znowu, coz takie jest ich zycie).
        A...
    • wolny32 Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 13:11
      To jest wiara...! - To wszystko jest wiara...!
      To, ze ziemia jest okragla, to ze ksiezyc jest okragly, choc sami tam nie
      bylismy i tego nie sprawdzilismy...! - To, ze wybierajac sie na urlop,
      wierzymy ze dotrzemy do celu, mimo ze nie wiemy jak ten "samolot" to robi!?
      Ta wiara dotyczy rowniez mojego swiata wewnetrznego... - duchowego...
      Jestem wydany dzialaniom ogromnych, nieznanych mi blizej Sil (ziemskich
      i nieziemskich), ktorym podlegam, czy chce, czy nie. Czy mi sie to podoba,
      czy nie...!



      pieknie, August, wiesz co to sa przyslowki i pryzmiotniki?
      a wiesz,ze sie je stopniuje?


      no nie, o mnie rozwalilo, wierze w Boga tak jak wierze w kaiw\yc, i tego i tego
      nie widzialem.

      A wierzysz w FO?

      tez nie widziales
      a skoro nie widziales, to na pewno istnieje- taka jest chyba Twoja logika?


      ciekawe.

      kiedys bylo cos z pradem i z sokowirowka- tez prymitywne jak z czytanki dla 7
      latka, ale to jest jescze gorsze.


      czy cisie podoba czy nie, dwa + dwa jest cztery i to nie jest wiara tylko
      zalozenie.



      • jerzy30 a tak naprawde to jestesmy rozbudowanym 29.12.06, 13:24
        programem komputerowym wyzszej cywilizacji - graja z nami w simsa [czy jak go
        tam zwal] - a Pan Bóg jesz szefem zespołu komputerowego
        • promocja1000 Re: a tak naprawde to jestesmy rozbudowanym 29.12.06, 18:50
          Dobry informatyk pisze programy które nie powinny zgrzytac, powinny byc łatwe w
          obsłudze i generalnie nie budzic jakis dzikich kontrowersji. Bo dobry program
          to jest już efekt końcowy (który poprzedzały badania i próby itp.) i nie
          powinien budzic żadnych kontrowersji, jeśli faktycznie jest OK.

          Wspólczecny gracz (w simsa np.) jest bardzo wymagający, denerwuje go jak
          program się zawiesza, nie odświeża zbyt szybko, jak jest nudny czy nie spełnia
          obietnicy danej na pudełku produktu.

          A kierownik dawno sobie kmini nad czys innym.

          Została już tylko brudna, żmudna robota dlaa zwykłych operatorów:
          akrualizacja danych - UpGrade :)

          Powodzenia dla wszystkich walczących.
          Ktoś musi to robic :)
          • aaugustw Re: a tak naprawde to jestesmy rozbudowanym 30.12.06, 13:25
            promocja1000 napisała:

            > Dobry informatyk pisze programy które nie powinny...
            > Wspólczecny gracz (w simsa np.) jest bardzo wymagający...
            > A kierownik dawno sobie kmini nad czys innym.
            __________________________________________________________.

            No wiesz Promocja - zawiodlem sie na Ciebie...! :-((
            Zwolujesz i nawolujesz do dyskusji w najpowazniejszym
            temacie, ktory dotyczy choroby alkoholowej i jej zatrzymania
            a potem milczysz...! - Nie uwierze w to, ze Ty nie chcesz
            trzezwiec, lub ze jestes malej wiary...!
            A...
            Ps. A co z Nietzsche? - Co z Kantem? - Czy Ty naprawde chcesz
            ich zdradzic...!? ;-))
            • promocja1000 Re: a tak naprawde to jestesmy rozbudowanym 30.12.06, 14:54
              August, spoko, pewnie że chcę rozmawiac, to bardzo dyużo mi daje i nawet nie
              masz pojęcia jak bardzo zmieniło mi się w czapce przez ten tydzień czy dwa
              odkąd z Wami zacęłam dyskutowac. Ale trochę mnie niesie (za bardzo w to
              wjeżdzam). Nie to, żebym uzależniła się od netu, ale w mojej głowie dzieje się
              tyle procesów myślowych, że nie mogę ich zatrzymac. A to jest właśnie psychoza.
              Jestem trzeżwa i potrafię ją kontrolowac, dlatego jestem chora ale zdrowa
              (jeśli wiesz co chcę powiedziec). Rozumiesz, muszę uważac na siebie tak, jak Ty
              musisz uważac na alkohol. Moim największym nałogiem jest myśl włsna która mnie
              upaja. Taka jest moja prawdziwa tragedia.

              Trzymaj się pijaku ex :)
              • aaugustw Re: a tak naprawde to jestesmy rozbudowanym 30.12.06, 15:14
                promocja1000 napisała:

                > August, spoko, pewnie że chcę rozmawiac...

                > Ale trochę mnie niesie...
                > A to jest właśnie psychoza.
                > Jestem trzeżwa i potrafię ją kontrolowac...

                > Trzymaj się pijaku ex :)
                ____________________________________________.
                Po tym pijaku na "ex" musze teraz odetchnac !
                Dam wiec i ja Tobie czas na zlapanie oddechu!
                A... ;-))
                Ps. Jak ponownie nabierzesz sil, nadepnij mnie,
                wtedy ja znowu podskocze - trzymaj sie i nie
                schodz na psy...! ;-))

      • aaugustw Re: Czy jestem wierzacy...? 29.12.06, 15:49
        wolny32 przytoczyl i napisał:

        > To jest wiara...! - To wszystko jest wiara...!
        > To, ze ziemia jest okragla, to ze ksiezyc jest okragly, choc sami tam nie
        > bylismy i tego nie sprawdzilismy...! - To, ze wybierajac sie na urlop,
        > wierzymy ze dotrzemy do celu, mimo ze nie wiemy jak ten "samolot" to robi!?
        > Ta wiara dotyczy rowniez mojego swiata wewnetrznego... - duchowego...
        > Jestem wydany dzialaniom ogromnych, nieznanych mi blizej Sil (ziemskich
        > i nieziemskich), ktorym podlegam, czy chce, czy nie. Czy mi sie to podoba,
        > czy nie...!
        >
        > no nie, o mnie rozwalilo, wierze w Boga tak jak wierze w kaiw\yc, i tego i
        tego nie widzialem.
        > A wierzysz w FO? tez nie widziales
        > a skoro nie widziales, to na pewno istnieje- taka jest chyba Twoja logika?
        > ciekawe.
        > czy cisie podoba czy nie, dwa + dwa jest cztery i to nie jest wiara tylko
        > zalozenie.
        ___________________________________________________________________________.
        W innym poscie napisalem, ze my wszyscy jestesmy wierzacy, ja musze
        dbac tylko o to, zeby wierzyc w to wlasciwe...! (w FO nie wierze!) ;-))
        "Wiedza potwierdza fakty, wiara tworzy fakty".
        A...
        Ps. i nie denerwuj sie tak Wolny...!
        (myslalem, ze kiedy dam ci smoczka lub zabawke smoczka wawelskiego,
        bedziesz spokojniejszy, a tu co znowu - nic...!) :-((
    • aaugustw Re: ze o prostaku nie wpomne 31.12.06, 14:12
      Promocja napisala (w strone Augusta); stek obelg, konczac je na
      tytule, (cyt.): "... ze o prostaku nie wspomne".
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      (zabraklo mi w jej wyzwiskach slowa; "alkoholik", widocznie
      zapomniala z kim ona ma "do czynienia"! - moj przyp.) ;-))
      _____________________________________________________________________.
      Spokojnie moge znowu sie wynurzyc. Promocja sobie poszla i ucichlo...! ;-))
      Jak to dobrze, (mysle sobie), kiedys to ja bym skakal pod sufit,
      gdyby ktos probowal wysmiewac moje uczucia i ten Program duchowy AA,
      ktory uratowal mi zycie... - Dzisiaj, w takich sytuacjach, widze i
      doceniam te roznice miedzy tym czlowiekiem niepokornym z przeszlosci,
      ktory odrzucal wszelkie formy pomocy i rozwoju moralnego (duchowego),
      od tego czlowieka, ktory dzis, dzieki przerabianiu duchowego Programu AA
      nie tylko trzezwieje, ale juz relatywnie latwo radzi sobie ze swoimi
      chorymi emocjami... -(mowie o sobie).
      Dla mnie ta niedokonczona dyskusja z Promocja na temat duchowosci,
      byla tylko kolejnym przykladem (porownaniem) reakcji dwoch uzaleznionych
      i emocjonalnie chorych ludzi.
      Coraz bardziej dochodze do przekonania, ze w miare swojego rozwoju
      duchowego, coraz trudniej wyprowadzic mnie z rownowagi...! ;-))
      A...
      Ps. W zwiazku z nadchodzacym Nowym 2007 Rokiem, zycze wszystkim takze
      dalszego rozwoju duchowego i trzezwosci emocjonalnej oraz Pogody Ducha...!
      (zeby bylo troszke infantylniej, dodam; "...od ucha, do ucha...!") ;-))
      • aaugustw Diagnoza, nie obraza...! ;-)) 31.12.06, 15:06
        W "Ps"-ie zapomnialem na wesolo napisac, ze J. Tuwim powiedzial kiedys;
        "Jezeli komus powiesz >idiota< - to nie jest to obraza, lecz diagnoza". ;-))
        ______________________________________________________________________.
        aaugustw napisał:
        ______________________________________________________________________.

        > Jak to dobrze, (mysle sobie), kiedys to ja bym skakal pod sufit,
        > gdyby ktos probowal wysmiewac moje uczucia i ten Program duchowy AA,
        > ktory uratowal mi zycie... - Dzisiaj, w takich sytuacjach, widze i
        > doceniam te roznice miedzy tym czlowiekiem niepokornym z przeszlosci,
        > ktory odrzucal wszelkie formy pomocy i rozwoju moralnego (duchowego),
        > od tego czlowieka, ktory dzis, dzieki przerabianiu duchowego Programu AA
        > nie tylko trzezwieje, ale juz relatywnie latwo radzi sobie ze swoimi
        > chorymi emocjami... -(mowie o sobie).
        > Dla mnie ta niedokonczona dyskusja z Promocja na temat duchowosci,
        > byla tylko kolejnym przykladem (porownaniem) reakcji dwoch uzaleznionych
        > i emocjonalnie chorych ludzi.
        > Coraz bardziej dochodze do przekonania, ze w miare swojego rozwoju
        > duchowego, coraz trudniej wyprowadzic mnie z rownowagi...! ;-))
        > A...
    • myszabrum Re: jestes zwyklym nieudanym produktem 31.12.06, 14:14
      Ee, no dla hipisów to raczej nie :-0
      Chyba, że wspomnimy porzekadło "i hipisi będą łysi" :)
    • aaugustw Re: pomyłka - chodzi o ANTYgrawitację. 31.12.06, 18:56
      promocja1000 napisała:

      > > AA - gratuluję udanego PRODUKTU! (to o mnie - moj przyp.) ;-))
      ___________________________________________________________.
      Dziekuje Promocja za uznanie...!
      Wlasnie przypomnialem sobie, ze przeczytalem dzis to (w.w.)
      zdanie i musialem teraz do niego powrocic, bo spodobal mi sie
      ten komplement (po promocji). ;-))
      Faktycznie, tak mozna by to nazwac, gdyz to czym dzisiaj
      jestem zawdzieczam przede wszystkim tej wspanialej Wspolnocie
      Anonimowych Alkoholikow (w skrocie AA) i jej duchowemu
      Programowi AA...!
      A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka