Dodaj do ulubionych

I miss, I miss, I miss, myself so much

09.01.07, 10:39
Dzisiaj dwa miesiące mijają mojego niepicia i zapytała mnie terapeutka
życzliwie "no i jak się pani czuje? ". A ja popatrzyłam na nią i zanim
pomyślałam, powiedziałam "beznadziejnie". I poczułam ulgę, że mogę to głośno
powiedzieć.

Jestem wku..ona. Jestem smutna. Jest mi wszystko jedno. Jeśli jestem z czegoś
zadwolona to zazwyczaj z tego,. że udało mi się nie napić przy jakiejś
sytuacji. Tak ma wyglądać to ?

Patrzę na ludzi na przystankach w burych derkach, burczących co się pani pcha
albo po prostu z twarzami zasznurowanymi drutem kolczastym i nie mogę tego
znieść (gdyby było cieplej omijałabym ich na rowerze). Patrzę na moje szalone
mieszkanie i nie mogę dojść ze sobą do zgody co z nim począć. A przede wszystkim

nie zgadzam się na normalne życie.

Pani Hania powiedziała mi "bo wie pani, wszyscy alkoholicy to są cudowni
ludzie, tylko oni mają za duży plan tam i nie mogą wytrzymać że on się nie
daje zrealizować tu". Jakiś facet powiedział " "siadałem wieczorem i sobie
wyobrażałem. Byłem kim chcę - kierowcą samochodu rajdowego, albo motocyklistą.
Piłem i mogłem jechać gdzie chcę".

Niezgoda na własną przeciętność.

(i co, że to kiedy człowiek jest pijany i nagle czuje się dzięki temu lepiej,
to jest nieprawda, tak ?)

Biorę udział w wielkim eksperymencie na żywo - nagle po tylu latach patrzę jak
jest bez alkoholu, ale to jest jak operacja na żywym organizmie, ja do końca
chyba nie wierzę że tak ma zostać, możliwe że to zupełnie normalny etap. Ale
nie wyobrażam sobie jak można własnymi siłami wychodować to szaleństwo, które
tak łatwo wzbudzić w sobie alkoholem. A ja chcę tego szaleństwa i bez niego
nie chcę tu być. Nie chcę być taka smutna w środku i nie chcę rozmawiać z
ludźmi o ich psach i o tym, że byli w urzędzie podatkowym. Chcę rozmawiać o
słowach, o roztoczach, o pochlanianiu bliźniaczych płodów, o pojazdach
szynowych nocą. A w efekcie siedzę głównie sama na chacie i sobie mogę o tym
opowiadać. A przecież ja o tym wszystkim wiem.

Pozdrawiam tych, co mają tak jak ja. Żeby nie było, że zawsze jest tak
przyjemnie.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 11:43
      halberek napisała:
      > Dzisiaj dwa miesiące mijają mojego niepicia...
      > Jestem wku..ona. Jestem smutna. Jest mi wszystko jedno. Jeśli jestem z czegoś
      > zadwolona to zazwyczaj z tego,. że udało mi się nie napić przy jakiejś
      > sytuacji. Tak ma wyglądać to ?
      >
      > Patrzę na ludzi na przystankach w burych derkach, burczących co się pani pcha
      > albo po prostu z twarzami zasznurowanymi drutem kolczastym...

      > Biorę udział w wielkim eksperymencie na żywo - nagle po tylu latach patrzę jak
      > jest bez alkoholu, ale to jest jak operacja na żywym organizmie...
      > nie zgadzam się na normalne życie.
      > ...A ja chcę tego szaleństwa i bez niego nie chcę tu być.
      __________________________________________________________.
      Jestes wolnym czlowiekiem mozesz w kazdej chwili wrocic do
      tego "szalenstwa"...
      A...
      Ps. A wogole to czemu podjelas taka decyzje, zeby nie pic ?
    • e4ska Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 11:58
      Tobie się, Halberek, we łbie przewraca... ewidentnie.
      Chodzisz na terapię i co? Obok specjalistka od szczęścia i poskramiania
      namiętności metodą wdechów i wydechów napisała: "Pamiętam z terapii zdanie, że
      trzeźwienie polega na tym,
      żeby w życiu codziennym odkrywać chiwle radości,
      niekoniecznie na miarę wybuchu wulkanu."

      Jej wystarcza mały ptaszek co rano, a ty, Halberku, to chciałabyś nie wiadomo co.
      Ucz się, dziewczyno, poprzestawania na małym.
      • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 12:10
        e4ska napisała:
        > Tobie się, Halberek, we łbie przewraca... ewidentnie.
        > Chodzisz na terapię i co? Obok specjalistka od szczęścia i poskramiania
        > namiętności metodą wdechów i wydechów napisała: "Pamiętam z terapii zdanie, że
        > trzeźwienie polega na tym, żeby w życiu codziennym odkrywać chiwle radości,
        > niekoniecznie na miarę wybuchu wulkanu.">
        > Jej wystarcza mały ptaszek co rano, a ty, Halberku, to chciałabyś nie wiadomo
        co. > Ucz się, dziewczyno, poprzestawania na małym.
        _______________________________________________________________.
        Esko - Krolowo piany i jadu, z Ciebie musi byc niezla BABA Jaga!
        A...
        Ps. Czego tak zazdroscisz ludziom trzezwym i szczesliwym...!? ;-))
        • e4ska Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 12:32
          A skąd taki wniosek, że zazdroszczę... takiego szczęścia nie zazdroszczę,
          podziwiam po prostu. Stawiam za wzór dla Halberek. Przecież na tym polega
          wspomaganie: żeby podsuwać wzorce, cytaty, aforyzmy Coelha czy przykłady
          billowskie. Ja nie mam takich przykładów, bo w AA nie przebywam, na terapii nie
          byłam, rano śpię i ptaszki mi nie w głowie. Dlatego czytam forumowe wpisy czy
          zwisy. Sama się lekturą cieszę, to niech inni też się cieszą. Nie wolno???

          Dlaczego, o auguście, przypisujesz mi pianę i jad???
          • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 12:53
            e4ska napisała:
            > Ja nie mam takich przykładów, bo w AA nie przebywam, na terapii nie
            > byłam, rano śpię i ptaszki mi nie w głowie. Dlatego czytam forumowe wpisy czy
            > zwisy. Sama się lekturą cieszę, to niech inni też się cieszą. Nie wolno???
            >
            > Dlaczego, o auguście, przypisujesz mi pianę i jad???
            _______________________________________________________________________.
            Wszyscy - oprocz nowicjuszy - wiedza juz dlaczego, ale chetnie powtorze:
            Bo Ty krytykujesz i wysmiewasz kazdy post, ktory dotyczy AA i terapii.
            A osoby, ktore zdobywaja tam swoja trzezwosc, (wiadomo; nie ma innych
            mozliwosci dla alkoholikow, chyba ze pogodza sie ze swoja abstynencja,
            co zreszta jest duzym wyczynem!), krytykujesz i pouczasz...!
            Przyznaj nam sie czym terapeuci zalezli Tobie tak za skore, ze sie na
            nich pienisz...? - Co sie wydarzylo na Mityngu AA...? Nie pozwolili oni
            Tobie tam nikogo oceniac, krytykowac, pouczac...!??
            A...
    • drak02 Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 12:27
      Trzewienie jest bardzo bolesne niestety. jezeli Cie to w jakikolwiek sposób
      pocieszy , to wiedz głód alkoholowy, rozdrażnienie i ogólne poczucie
      beznadziei przechodzi. Generalnie każdy podejmuje decyzje za siebie, mozesz
      dalej pić lub próbowac stworzyć nową jakość swojego życia. Te pijackie
      uniesienia i " niesamowite " przeżycia pod wpływem alkoholu sa bardzo
      subiektywne, w rezultacie sprowadzają się do zachlanej mordy i bełkoczącego od
      rzeczy chorego człowieka. Pijąc wydahje się że bez alkoholu świat nie istnieje.
      Wuobraź sobei ze istnieje i ma się całkiem dobrze, juz po roku niepicia można
      sensownie funkcjonować.
      • janulodz Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 12:58
        Nie wiem Halberek ile swojego zycia przepiłaś, ale trzeżwienie to odkrywanie, że świat istnieje też bez wódy. A jaki on jest każdy wie. Byłaś cały czas w chmurach, a teraz walnęłas na glebe. Jeden pociesza sie ptaszkiem, inny rowerem, ktos tam robi huśtawki, ktos pisze wiersze, jeszcze ktoś popada w paranoje i robi ze swojego alkoholizmu kapliczkę. Każdy orze jak może. Musisz szukać.
        A tak na powaznie to ten nastrój wcześniej , czy pozniej przechodzi. Wytrzymaj. Ja tam o psach to mogę gadać godzinami. o pojazdach szynowych noca to wiem niewiele, bo nie jeżdzę tramwajami. a kierowcą to fajniej być po trzeżwemu.
        • myszabrum Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 13:04
          "Każdy orze jak może. "

          Tylko nie każdemu Bozia dała pług :))
          • janulodz Ups 09.01.07, 13:18
            Po sprawiedliwości powiem rubasznie he he he, że jednemu pług, a drugiemu bruzdę.;-))
            Przepraszam. Nie mogłem sie powstrzymać. Ups
            • cortona Re: Ups 09.01.07, 13:37
              Janu, Ty niegrzeczny chłopaku!
              • janulodz Re: Ups 09.01.07, 14:04
                Tzn hmmm, eeee , tego, chciałem powiedzieć, że nie wszyscy są predystynowani do odgrywania roli oracza tzn tego, co przeciera szlaki i przygotowuje pole pod nowe zasiewy. Że po przeciwnej stronie są też tacy co nie lubią wyważać otwartych drzwi i podążają utartymi ścieżkami, po przygotowanym uprzednio gruncie. Cały świat jest zbudowany z przeciwieństw. Ogień i woda. Ciepło i zimno. Pijak i alkoholik. Już Marks w swojej teorii materializmu dialektycznego stwierdził, że powstawanie nowych jakosci następuje w wyniku nieprzerwanego scierania sie przeciwieństw.
            • myszabrum Re: Ups 09.01.07, 13:59
              Czuję się dotknięta... w bruzdę :p

              Też ups, ale tak w ogóle na forum jestem grzeczna :)
          • ewag52 Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 13:18
            Bozia każdemu dała pług, tylko nie wszyscy chcieli się nauczyć go obsługiwać
          • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 14:23
            myszabrum napisała:

            > "Każdy orze jak może. "
            >
            > Tylko nie każdemu Bozia dała pług :))
            ___________________________________________.
            Nie Mysza... - On (Janulodz) chcial napisac;
            "Każdy orzeł, jak moze"
            (a jak nie moze byc orzeł, to dla niego juz gorzej!) :-((
            A... ;-)))
    • myszabrum Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 13:02
      Halberek - sądzę, że parę osób mogło odebrać Twój post jak namawianie samej
      siebie do picia. Rozumiem, że tak nie jest. Ja mam podobnie, a wcale pić nie
      zamierzam.

      Oczywiście, są różne dni, zdarza mi się doceniać "małe przyjemności" jak widok
      srok za oknem czy smak jabłka, niemniej ogólnie biorąc abstynencja mnie męczy.

      Tyle, że nie mam wyboru.
      • halberek Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 18:21
        Nie, to nie jest raczej chęć powrotu do picia. Ja też czuję, że nie mam wyjścia.
        Tak, oczywiście, mogę się nawalić, ale to nie posunie niczego ani o krok do
        przodu. To jest taki prosty logarytm - niepicie jest dobre dla mnie, picie jest
        złe. Już to ze sobą przerabiałam.

        Proste zdanie "ja mam podobnie" i "tyle, że nie mam wyboru" są wsparciem i są
        świadectwem, że nie oszalałam i że nie jestem w tym sama. I może na dzisiaj jako
        "smak jabłka" to wystarczy.
        • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 18:28
          halberek napisała:

          > Nie, to nie jest raczej chęć powrotu do picia. Ja też czuję, że nie mam
          wyjścia.
          > Tak, oczywiście, mogę się nawalić, ale to nie posunie niczego ani o krok do
          > przodu.
          ____________________________________________________________________________.
          Kiedy do mnie, do mojej swiadomosci juz ta prawda dotarla, nastepnym krokiem,
          ktory zrobilem bylo to, ze zaczalem przestawac sie uskarzac nad soba i swoim
          losem, bo wiedzialem juz ze nic mi to nie pomoze, wrecz przeciwnie, to mnie
          dolowalo...!
          A...
    • tranzyt80 Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 13:28
      Bardzo ciezko z trzezwoscia maja szczegolnie ci co wczesniej byli zbzikowani i
      sfiksowani dluzszy czas w swoim zyciu tylko i wylacznie na piciu alkoholu,
      bo pozniej w poczakowym okresie dochodzenia do trzezwosci to zbzikowanie i
      sfiksowanie przerzuca sie im wylacznie na nich samych
      i niejako przymusowo interesuja sie tylko soba,analizuja,mysla i mowia tylko o
      sobie,postrzegaja wszystko i wszystkich tylko przez siebie.

      • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 14:30
        tranzyt80 napisał:

        > Bardzo ciezko z trzezwoscia maja szczegolnie ci co wczesniej byli zbzikowani
        i sfiksowani dluzszy czas w swoim zyciu tylko i wylacznie na piciu alkoholu,
        > bo pozniej w poczakowym okresie dochodzenia do trzezwosci to zbzikowanie i
        > sfiksowanie przerzuca sie im wylacznie na nich samych i niejako przymusowo
        interesuja sie tylko soba,analizuja,mysla i mowia tylko o sobie,postrzegaja
        wszystko i wszystkich tylko przez siebie.
        ________________________________________.
        ?????????????????????????????????????????
        ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        A...
        • janulodz Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 15:46
          aaugustw napisał:
          ?????????????????????????????????????????
          > ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          > A...

          Ciekawie napisane. Nie zgadzam się jednak z trzecim od lewej i przedostatnim znakiem zapytania.
          Poza tym widzę, że znów zmieniłeś emotikon. Bez komentarza.
          Janu
          • aaugustw Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 16:06
            janulodz napisał:

            > aaugustw napisał:
            > ?????????????????????????????????????????
            > > ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            > > A...
            >
            > Ciekawie napisane. Nie zgadzam się jednak z trzecim od lewej i przedostatnim
            znakiem zapytania. Poza tym widzę, że znów zmieniłeś emotikon. Bez komentarza.
            > Janu
            _____________________________________________________________________________.
            Gdybys byl orzel, to zgodzilbys sie morze...!
            (dlaczego przez "rz"? - zob. tlumaczenie sie Bloomoo...!) ;-)))
            A...
            Ps. Emotikon zmienilem, bo list nie byl adresowany do Ciebie...! ;-)))

            • tranzyt80 Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 17:03
              kompletnie zbzikowac i sfiksowac mozna sie tez na jakiejs nieosiagalnej
              kobiecie ;)
              to tak tylko przykladowo,dla galaktycznego zawezenia tych wielu?????????????...
              a ze te obszary zapewne zamkniete
              pozostaly...
              to coz pozostaje ?
              smiac sie :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • halberek Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 18:31
      to ja tak zbiorowo odpowiem, dobrze ?

      Do eski - no właśnie, widzisz, ja dzisiaj chyba doznałam objawienia, bo
      generalnie byłam piewcą tego (na trzeźwo, od razu zaznaczam) że ptak, że
      krzaczek, że dziecko bez broni tylko z wiatraczkiem, słońce i zmierzch i woda
      źródlana i generalnie - ciesz się światem, bo tak krótko tu jesteś.
      Ale kurna olek, chyba właśnie dotarło do mnie jakie to było fasadowe. Że jeszcze
      dodatkowo sama dla siebie nie widziałam specjalnych powodów do radosci, więc
      było mi gorzej. Że słońce, że truskawki, że dziecko bez broni - a ja smutnie
      niewdzięczna.

      Do Augusta - przestałam pić, bo zdałam sobie sprawę z tego, xe jestem
      alkoholikiem, a podstawowa i pewan informacja na temat tej choroby jest taka, że
      by przestać pić. Ja bym pewnie mogla pociągnać jeszcze kilka lat, tylko po co ?
      Jak jeszcze jestem piękna i młoda, to może lepiej przestać teraz ? Przestawałam
      powoli, czyli od picia prawie codziennego robilam coraz to dłuższe przerwy. I w
      moim przypadku ta metoda zadziałała.

      W kwestii orania (orzenia, aż się prosi o to żeby tak to odmienić) no to
      właśnie...każdy jak może. I wolalabym raczej być po stronie pługa niż bruzdy.
      Natomiast na trzeźwo nie mam odwagi, wycofuję się w głąb siebie, może i Tranzyt
      ma rację, mnie terapia jako wizja njie zachęcała właśnie dlatego, bo tu nagle na
      tej terapii jest ja, co by tu jeszcze o mnie, dzieciństwo, ojciec matka no i
      oczywiście jeszcze jest opcja pt. ja i alkohol. Na pewno potrzebna (no bo trzeba
      w końcu komuś te wszystkie wstydliwe a czasem przerażające dla samego siebie
      epizody wyznać a może i zanalizować), ale przecież nie chcę żeby ona mi
      przesłoniła świat (a wraz z nim te ptaki i słońca, co nie ?)

    • halberek Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 18:42
      i dalej :
      nie wiem czy dużo tego życia przepiłam, ale faktem jest, że to były jedyne
      momenty w moim życiu kiedy czułam się dobrze. Czułam się szczęśliwa,
      wyprostowana i atrakcyjna (oj no dobra, może nie JEDYNE ale z pewnoscią a) łatwo
      osiągalne b)pewne, c) przeważające). pomyślałam na samym początku o kurcze, jak
      fajnie, to ja teraz nie będę pić, na terapię sobie pójdę i będę jak ci trzeźwi
      alkoholicy, co mówią "ja panu bogu dziękuję, że jestem alkoholiiem bo bym w
      życiu samego siebie nie poznał i egzystencji swojej nie pozmieniał". A tu
      niespodzianka.

      Do pasji mnie doprowadza fakt, że moją radością ma być to, że się nie napiję i
      że jest to powód do dumy. BO TO JEST ŻAŁOSNE i moxe dlatego jednak bycie
      alkoholikiem nie jest powodem do wypiętej klaty.

      Ale żeby nie było, że jestem tak bardzo anty. NIEPICIE JEST FAJNE. Zgadzam się z
      tym. I zgadzam się z tym, że szaleństwo oraz dobre samopoczucie są subiektywne,
      a na zewnątrz jest się niekomunikatywnym bełkotem, który z rozmarzeniem rozlewa
      się po swoich trzewiach. Ale nie zgadzam się na normalne życie, nie zgadzam się
      na bezradność wobec przytłaczającej rzeczywistosci, nie zgadzam się na brak siły
      u samej siebie i beztroski.
      • jerzy30 nie od razu Kraków odbudowano - halberek 09.01.07, 20:23
        to ci przejdzie i zainteresowania inne poza gorzala znajdziesz i nie bedzie ci
        smutno - i przyjdzie czas kiedy zatesknisz za nuda ktora wialo po chlaniu,
        lezeniu bykiem w lozku - tak to jest
        odstawienie flaszki - naszej kochanki, pocieszycielki, kumpla/kumpelki
        co "wysluchal/la" nas bez komentarzy, rozweselil/la, skrocil czas nudy i
        utopila nasz esmutki jest bardzo bolesne - to wszak nasz przyjaciel byl na
        samotne wieczory i ranki.
        Teraz ostawiony msci sie sie w ten sposob ze "nawołuje" - ":wróć halberek -
        pociesze cie"
        Dlatego trzezwienie jest takie trudne i bolesne czasami - i dlatego "wyc sie
        czesto chce".
        Odstawienie flaszki to dopiero poczatek, zaden problem, pryszcz i prostota -
        Najtrudniej jest potem - bez flaszki.
        Ale to przechodzi - bardzo powoli i czsami z tej drogi zbaczamy - taka jest ta
        gorzala.
        Ona nie odpuszcza tak latwo.
        Wiec wyj, wkurw..j sie i mow terapeutce "ze jest ci kompletnie do dupy, do
        dupy - ze chac cie sie chce - bo to normalne.
        Radoscia nie jest ze sie nie napijesz - bo to radosc nie moze byc [piwo wszak
        jest dla ludzi i ta pianka wbudza nostalgie].
        Niepicie jest fajne, fajna jest trzezwa glowa i fajny brak kaca - tym sie ciesz.
        na inne radosne rzeczy przyjdzie czas powoli.
        Sily tez przyjda.
        jestes po prostu w tak zwanym nawrocie - wszyscy to maja - i jest to normalne,
        Trzymaj sie - to przechodzi.
        • halberek Re: nie od razu Kraków odbudowano - halberek 09.01.07, 20:28
          dzięki, to mądre co napisałeś.
          A jakie to jest starszne w sumie, że rzeczywiście prawie każdy z nas jak tu
          jesteśmy i piszemy zaprzyjaźnił się z alkoholem w pewnym momencie. To straszne i
          pamiętam takie myśli kiedy w życiu mi się nie kleiło to myślałam 'ale przecież
          sklepy monopolowe są wszędzie, dobra nasza, hej ho'. Wtedy mi nie pszychodziło
          do głowy, jakie to smutne, chore, straszne.
          Więc dzięki, że sobie z tego jeszcze dodatkowo zdalam sprawę.
          • jerzy30 to gorzala z nami sie zaprzyjazniala 09.01.07, 20:33
            - nie my z nia - jako pocieszycielka naszego do dupy dziecinstwa, mlodosci,
            niepowodzen w zyciu - ona zawsze byla pod reka - jak piszesz - w sklepie za
            rogiem.
            Zwaz ze gorzala sie pojawia jako antidotum na wszystko - na poczatku pomaga i
            nie przeszkadza - dopiero POTEM [po pewnym czasie zaczyna szkodzic]
            Dlatego jest tak trudno to pojac i odstawic chlanie.
            Na poczatku jest super.
      • tranzyt80 Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 20:38
        Skaczesz z kaluzy w kaluze,popychasz tych szarych ludzi,czyli wszystkich
        przekletych i skazanych przez siebie samych na pospiech w pogoni za marnoscia,
        ktora blyszczy sie im w ich oczach jak zdobycz wywyzszajaca ich nad innymi.

        Gwizdzesz i nie nadazasz za ich wybaluszonymi galami,ich smutnymi twarzami i
        ich wyciagnietymi lapami po forse i do wytykania sobie nawzajem bledow w
        pokonywaniu ich wypelnionego mniejsza czy wieksza konsumpcja pseudozycia.

        A inni marza o kupowaniu luxusowych mebli i o takich mozliwosciach finansowych
        by mogli parkowac swojego mercedesa w kazdym miejscu i na kazdym zakazie nie
        patrzac na wysokosc kary.Ot tak sobie z lekka doznawac przyjemnego uczucia,ze
        stoi sie choc tyci tyci wyzej ponad szara masa.

        Takie uczucia i odczucia we wnetrzu czlowieka to slepe zaulki,a jak sie za nimi
        polecisz to koniec z koncem zaprowadza cie do nikad lub na zatracenie.Pozostan
        za wszelka cene trzezwa,to znaczy nie siegaj po alkohol.

        To tylo pewne etapy na Twojej drodze,ktore przejda z czasem.Na ich miejsce
        przyjda inne,moze i gorsze,ale trwaj w trzezwosci az poczujesz sama ze idziesz
        we wlasciwym kierunku.Zycze ci aby udalo ci sie na tej drodze odznalesc i
        otworzyc te drzwi do szczescia.




    • zyg_zyg_zyg Re: I miss, I miss, I miss, myself so much 09.01.07, 20:53
      halberku,
      tez to znam, chociaz do mnie nie przyszlo po dwoch miesiacach tylko po ponad
      roku. Kiedy minal okres rozowej chmurki i fascynacji sama abstynencja. Czulam
      wtedy, ze jestem znowu w tym samym miejscu. I po cholere mi ta abstynencja,
      jezeli ciagle i ciagle jestem nieszczesliwa?? Dokladnie tak samo jak kiedys??
      Dla mnie przelomem bylo to, ze zaczelam pisemnie "przerabiac" pierwszy krok.
      Kiedy zobaczylam zapisane - jedna pod druga - te wszystkie okropne rzeczy,
      ktore robilam zeby sie znieczulic, cala swoja samotnosc, upodlenie i
      zniewolenie, po pierwsze poczulam cala soba, ze tego jak jest dzisiaj w zaden
      sposob nie moge porownywac do tego jak bylo kiedys. Frazes "nie zamienilbym
      najlepszego dnia z okresu kiedy pilem na najgorszy dzien z okresu kiedy nie
      pije" slyszany wielokrotnie, przestal byc dla mnie frazesem. A po drugie jakos
      moje zycie zaczelo sie troche polepszac. Powoli powoli, jak zolw ociezale, z
      przestojami, z krokami do tylu, ale ogolnie polepszac.

      Trzymam kciuki, zeby Tobie tez zaczelo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka