Dodaj do ulubionych

przed terapią

03.03.07, 21:28
O jezu.
No więc postanowiłam pójść po pomoc. Już tak chodzę od stycznia, byłam na
dwóch wizytach konsultacyjnych, wysłano mnie do poradni ds. uzależnień i po
dwóch wizytach stwierdziłam, że to raczej nie ten terapeuta.Szukałam dalej,
znalazłam następnego, tym razem mogę powiedzieć spkojnie że to dobry
fachowiec. Wysyła mnie znowu - chociażby z przyczyn finansowych - do poradni.
Ja już mam lęki dosłownie. czuję się jak przed praniem mózgu i umieram ze
strachu. Nie mogę spać w nocy, czuję że czeka mnie coś złego, a przecież
chodzi o moje dobro, prawda ?
Zanim weszłam na to forum nie znałam takich określeń jak "suchy kac" czy
"pijane myślenie" i szczerze mówiąc jestem potwornie zmęczona tą całą
uzależnieniową nomenklaturą. Jestem specjalistką od poczucia winy i boję się
bardzo, że zamiast sobie pomóc wpadnę w jakiś obłęd. Czy ktoś tak miał ? Ma ?
W dodatku mam stany depresyjne, nie jestem w stanie nic zrobić, leżę przed
telewizorem jak sparaliżowana, płaczę, to jest jakiś koszmar, a przecież nie
piję już jakiś czas. Te stany zaczęły się po mojej pierwszej wizycie w poradni
ds. uzależnień.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: przed terapią 04.03.07, 00:08
      Tzn. ile nie pijesz? Bo zniknęłaś z forum po paru wpisach - optymistycznych.
      Poza tym: w poradniach idzie się na terapię grupową, to jest ich fundament...
      czemu jeszcze nie jesteś "na grupie"?

      "Nie mogę spać w nocy, czuję że czeka mnie coś złego, a przecież
      > chodzi o moje dobro, prawda?"
      No, chodzi o to, żebyś nie piła - i jako tako funkcjonowała w społeczeństwie,
      nie robiła głupstw. Tysiące ludzi jest zadowolonych z terapii, więc czemu sobie
      wmawiasz, że ty masz sie bać? Czego? Tym bardziej, że nie widać, abyś dawała
      sobie radę - idź na terapię grupową jak każdy, kto nie panuje nad nerwami -
      ochłoniesz... tam sę tylko gada i pisze. Szkółka trzeźwości - niejednemu sie
      przyda. Może i ciebie postawi na nogi.
      • jmj Re: przed terapią 04.03.07, 10:16
        terapia grupowa jest czesto stosowana.
        uwazam, ze nie jest ona odpowiednia dla kazdego i nie od samego poczatku.
        najpierw warto np. popracowac nad obawami czy lekiem przed wejsciem na ...grupe.
        u niektorych osob takie stany wystepuja.

        :)
        jmj
      • halberek Re: przed terapią 04.03.07, 10:40
        nie piję od tamtego wpisu, czyli od listopada. Oznacza to w praktyce, że nie
        wychodzę z domu i nie spotykam się z ludźmi, chyba że idę do pracy. Istnieją
        powody o których nie będę pisać na forum dla których nie mogę uczestniczyć w
        terapii grupowej. Po prostu.
        Chodzi o to, żebym nie piła. Nie piję. "I jako tako funkcjonowała w
        społeczeństwie". Z tym zdecydowanie jest gorzej.
        Czego się boję ? Boję się oddać swoją głowę w ręce niedoświadczonego człowieka,
        boję się tego całego klimatu tych przychodni z ulotkami, wykładami i słowem
        trzeźwienie przyklejonym wszędzie. Mam wrażenie bycia wplątaną w jakiś system i
        chce mi się wyć. Boję się tych słów "zapicie" "wszywka" i innych, jakby mnie
        ktoś wtrącił do lochu. A ja tylko nie chcę pić i być szczęśliwa. Może to w tym
        leży problem ?
        Alkoholizm jest chorobą fazową, tak ? W kilka miesiecy po zaprzestaniu picia
        cały organizm naciąga się jak gumka recepturka od niepicia i chce tylko wskoczyć
        na tamten pozostawiony tor. U mnie zaczynają się stany depresyjne i zastanawiam
        się czy to eee "normalne".
    • addicted11 Re: przed terapią 04.03.07, 09:04
      Nie zgadzam sie z wpisem Eski, zreszta mocno cynicznym.

      Jezli jestes specjalistka od poczucia winy to powiem tylko tyle, ze to dobry
      grunt pod terapie.
      Uwazaj na sprzeczne komunikaty, typu ktos Ci wmawia ze jestes zlym czlowiekiem
      by za chwile twierdzic, ze wlasnie odkryl w Tobie dobro.
      Albo ze zarazem jestes winna i nie jestes winna.
      zrobi Ci sie neizly metlik w glowie.
      Oczywiscie ten metlik tez zostanie odpowiednio nazwany- utrata komfortu picia
      czy jak tam.

      Terapeute g. obchodzi Twoje samopoczucie, nawet bedzie sie cieszyl, ze zle sie
      czujesz- bo to niby znak trzezwienia.
      A ogolnie to tu zgodze sie z eska- chodzi o to , zebys nie pila, a nie zeby sie
      dobrze czula.
      To jest proiorytet.

      • e4ska Re: przed terapią 04.03.07, 10:32
        Jakoś mam ten cynizm we krwi, Addi... ale ten niby cynizm czy cynizm
        najprawdziwszy??? jest umiejętnością życia bez znieczulania - niczym się nie
        przejmuję... tzn, nie przejmuję się rzeczami urojonymi. Widzę dużo podłości i
        kłamstw w realu - mam świetną pamięć co do niektórych zachowań i wypowiedzi - i
        kiedy dowiaduję się od osoby, która nałgała przede mną, prawdy, bo osoba
        zapomniała, co sama mówiła - udaję, że nie pamiętam, a w duchu sobie powtarzam:
        aha, kłamstwo takie i takie świadczy, że osoba o tym marzy, taki ma system
        wartości, tego potrzebuje... pragnie też zaimponować takiej esce... itd.

        Ktoś mi sie zwierza z płaczem wielkim... po kiego? tylko po to, żeby usłyszeć -
        twój umysł jest jasny, dlaczego schodzisz do piwnicy? twój płacz to oznaka
        słabości, wypłakujesz się z nudy, idziesz na łatwiznę - no i szukamy razem
        jaśniejszych stron życia delikwenta... a jest tego sporo - zazwyczaj.

        Dlaczego ludzie, w tym np. Halberek, nie potrafi docenić tego, co ma? Może sobie
        leżeć i oglądać telewizję, może sobie płakać i zajmować się sobą - taki komfort,
        a jej źle.

        Coś byś chciała zmienić, Halberku, ale zamiast poszukiwać celu, czekasz, żeby ci
        to podpowiedział terapeuta. A co on może podpowiedzieć? Jakby był mądry, to nie
        byłby terapeutą...

        Gdybym miała dużo wolnego czasu, poszłabym na terapię grupową - z ciekawości.
        Prawdy bym nie powiedziała o sobie żadnej - łgałabym jak z nut - a co bym się
        pośmiała w swoim cynicznym ego - heh, żadne forum mi tego nie dostarczy.
        Komunikaty złe olać, dobre - obśmiać... jak terapia nie spasuje, to zrezygnować.
        Dystans trzymac odpowiedni - i nie pić.

        Inna sprawa - poważnie bardzo i bez perskiego oka - spotkania z terapeutą
        wychodziły mi na niekorzyść, bo pić mnie się chciało - po licznych zachętach,
        coby sie napić i jaka to ja jestem nieszczęśliwa, jak się boję, w jakim
        strasznym wstydzie żyję i jak one, fachowce, mnie od wstydu i strachu uwolnią...

        A tobie - lżej po spotkaniach czy gorzej - sama sobie odpowiedz, bo to ważna
        sprawa - żebyś potem, po terapii, nie zaczęła chlać na maxa i nie szukała
        powroza. Co się zdarza młodym i ładnym kobietom... w realu jak najbardziej:(((
        • halberek Re: przed terapią 04.03.07, 11:12
          ha ha, a znasz to - wiesz że masz luksus, komfort i jest ci swietnie nie do
          wytrzymania, oto możesz sobie leżeć przed telewizorem i płakać i spadasz
          dziesięć pięter w dół, bo czujesz że jesteś niewdzięczna, bo w Korei kobiety
          jedzą trawę i robaki, a ty masz stałą pensję i jesteś młoda ?
          Sorewicz, ale naprawdę nasłuchałam się o tym, że nie mam powodów do narzekań i o
          co mi chodzi. Co nie zmienia faktu, że w środku czuje się jak wypalony czarną
          gumą nuklearny lej po bombie, nie wiem na czym polega paraliż mój i smutek, tak
          to z pewnością nadmierny komfort powoduje że wypalam ramkę fajek dziennie
          użalając się nad sobą. Że nie jestem przede wszystkim w stanie wyjść z domu, nie
          mam po co - marudzę i jęczę niewdzięcznie, a potem siedzę na podłodze i czuję
          jak mi odpadają kolejne części ciała.
          Mój umysł na zewnątrz może sprawiać wrażenie jasnego, co nie zmienia faktu że w
          środku mieszkają tłuste, białe, wijące się larwy które sama sobie serwuję, a
          czarodziejka gorzałka pozwalała przez lata całe wierzyć że ich nie ma. A teraz -
          hyc - i są, i ocierają się o siebie, i wydają mi w głowie ten dźwięk
          trzeszczącej chityny.
          I wiesz dlaczego ryczę najbardziej ? Bo cichy głosik mi się wwierca w płaty
          "niech mi ktoś pomoż, niech mi ktoś pomoże" a potem spada na mnie ociosany
          obelisk z wielkim napisem " ty sama musisz sobie pomóc" i wpadam w obrzydzenie
          do siebie, że jestem dorosła, a umiem stosować tylko wyuczoną bezradność.

          Masz rację, coś bym chciała zmienić, ale zasadniczy problem polega na tym, że
          nie wiem czego chcę.
          I masz rację, bo możliwe że to czego się boję przed terapią to fakt, że zostanę
          przeprogramowana tak, żeby zacząć naprawdę bać się picia alkoholu. Co jest
          głupie, bo i tak się boję. Może po prostu "pić mi się chce". Mimo że nie chce.
          • zyg_zyg_zyg Re: przed terapią 04.03.07, 13:54
            Halberku,

            znam to, co piszesz z wlasnej glowy. I poczucie winy, bo kobiety w Korei... i
            wewnetrzne wycie o pomoc. Gdybym slyszala wtedy tylko "sama musisz sobie
            pomoc", to wybralabym skok z dziesiatego pietra. Bo inaczej to ja sama juz
            probowalam - dlugo i bezskutecznie.

            Nikt nic za mnie nie zrobil na terapii. Odwalilam sama cala robote. Na miare
            moich mozliwosci i w swoim tempie. Tylko w przeciwienstwie do tego co bylo
            wczesniej tym razem ktos mi pokazywal kierunek.

            Ja w przeciwienstwie do e4ski, nie bylam po prostu normalna, cieszaca sie z
            zycia kobieta, dla ktorej odstawienie flaszki rownalo sie powrotowi do
            normalnego zycia. Ja bylam posrana, bezradna, niedojrzala. Dzisiaj jest
            inaczej.

            Nikt teraz nie prowadzi mnie za raczke, nikt nie pokazuje mi drogi, ale byl w
            moim zyciu taki czas, kiedy tego potrzebowalam. I to uratowalo mi zycie.

            Trzymaj sie, Halberku!
            • halberek Re: przed terapią 04.03.07, 16:07
              bardzo Ci dziękuję za to, co napisałaś. Bo trudno powiedzieć, żebym była
              normalną cieszącą się z życia kobietą. "posrana, bezradna i niedojrzała"
              powiadasz ;) ? Przybij piątkę.
              Ale skoro Tobie się udało i jesteś i nikt nie pokazuje Ci drogi, to znaczy że i
              dla mnie jest nadzieja. Jaka to była terapia ? Jak długo u Ciebie to trwało ?
              • jerzy30 halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 19:51
                terapia to nie rok nie dwa - ale piec, dziesiec - do konca zycia - straszne to -
                ale jak wejdziesz na te sciezke to juz z niej nie zejdziesz - a ze masz chwile
                zalamania i ryczec ci sie chce to rycz jak bobr, jak krokodyj - kto ci
                zabrania - placz oczyszcza - a terapeuci sa rozni - roznisci - tylko z nich nie
                rezygnuj - no i wartaloby wdepnac do AA - choc na chwile - choc na chwile i
                posluchac co ta "sekta" mowi i wyprawia na tych swoich spotkaniach ze swieca -
                ja juz tak od 16 lat - wybacz ale to pomaga - jak masz watpliwosci to napisz na
                priva do mnie - bo tu na forum to czasami sa takie wpisy ze zgroza je czytac
                • e4ska Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 22:26
                  "straszne to -
                  ale jak wejdziesz na te sciezke to juz z niej nie zejdziesz"

                  zgadzam się, Jerzy, straszne... tyle lat na ścieżce... heh, straszne:(((
                  a podobno ludzie mają teraz żyć 127 lat. I te fale starców, siwych jak gołębie
                  pokoju, z laskami... o żesz ... o rzesz... a który w krzaki ze ścieżki się
                  zboczy, ten zaraz w depresję wpadnie.

                  To jest wpis z cyklu - "ze zgrozą je czytać"... specjalnie dla ciebie, Jerzy,
                  napisałam, w wielkim trudzie... ku pokrzepieniu Halberka.
                  • zyg_zyg_zyg Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 22:48
                    e4sko,

                    uwazasz ze wiesz wszystko o sobie, swiecie i ludziach? Ze juz nie ma niczego,
                    czego mozesz sie dowiedziec i nauczyc? I nikogo, kto by pokazal ci cos nowego?
                    Ze nie ma niczego, co chcialabys i moglabys w sobie zmienic? Ze Twoj rozwoj -
                    jakkolwiek rozumiesz to slowo - juz sie zakonczyl?

                    Ja mam nadzieje, ze do konca dni swoich pozostane otwarta na nowa wiedze,
                    nowych ludzi i zmiany. I ciagle bedzie mi sie chcialo uczyc swiata. Uwierz -
                    taka otwartosc nie przeszkadza cieszyc sie dniem dzisiejszym.
                    • e4ska Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 23:54
                      Co ty mi sugerujesz, Zyg? Absolutnie - nie mam poczucia, że posiadam wiedzę...
                      jakąkolwiek pełną- co więcej - uważam, ze człowiek dysponuje wiedzą niewielką.
                      Uczę sie każdego dnia i tkwi we mnie ogromna ciekawość... ona mnie gna - ona
                      mnie wciąga - i siebie widzę stale w nowej perspektywie.

                      Bycie na forum - to dla mnie świetna lekcja.

                      Ale - od terapeutów - czego mam się uczyć? Tego, co wszystkim wciskają do głowy?
                      Albo na AA? W kółko jedno i to samo... To mi nie pasuje - to jakieś nieżyciowe,
                      wydumane i chore.

                      po prostu - na alkoholizmie w wydaniu warszawskich speców czy na aowskich
                      standardach wiedza o człowieku sie nie kończy... jeśli już, to jest to bardzo
                      ciekawy przykład myślowej nieudolności, żałosnej, widocznej w rozpaczliwej
                      nieskuteczności metod. Mnie interesuje np. rzecz następująca: sąsiad mój, człek
                      niestary jeszcze, pijak, przez wiele lat prosperuje sobie jako tako, ulubieniec
                      nie tylko mój - pije, ale sympatyczny, wesoły, słowem: pijak z fantazją. Jakoś
                      go tam zmuszono czy sam chciał? i poszedł na odwyk. Wraca - i dopiero zaczyna
                      pić, pije obrzydliwie, dawna wesołość jego - znikła, ponury, namolny, agresywny
                      - co oni z nim zrobili? - wszyscyśmy sobie zadawali takie pytanie... i zaraz
                      jakoś - zmarł od tego namolnego picia. Krąży wśród ludu tutejszego taka wieść,
                      że - jak już kto trafi na odwyk, na terapie, to - zmarnowany i z picia nie
                      wyjdzie. Zachla sie - prędzej czy później, chyba że na wszystkie mądrości ręką
                      machnie i sam postanowi. Po swojemu.

                      I to mnie - przyznaję - ciekawi... bo czemu to tacy jak Janu, Parys, Tranzyt czy
                      Eska - czemu my nie narzekamy, nie boimy się, nie marudzimy, że do końca życia
                      trzeba nam trzymać się drugiego alkoholika? Żadnych ideologii nam nie potrzeba,
                      żadnych sił... jesteśmy razem z innymi ludźmi, nie odgradzamy się - tacy sami
                      jak wszyscy - tyle - że nie pijemy ani nie gadamy o rozwoju duchowym - bo
                      człowiek sie zmienia zawsze - niezależnie, czy o tym gada, czy nie gada... prawo
                      natury.

                      no więc - jak to jest, Zyg, z tymi, co np. na mityngach pojawiają sie, a potem
                      widać ich - pogrążonych, zdychających... jak to tłumaczysz? Jak to jest z tymi,
                      co wieszają sie po zakończonej terapii? Młoda dziewczyna, trzydzieści parę, i
                      ledwo ją odratowano... znowu terapia... i AA... dlaczego?

                      Dlaczego, Zyg? Dlaczego? Dlaczego gorzej, zamiast lepiej? Na czym to polega? Jak
                      wy to tłumaczycie? Jak ty to tłumaczysz? No???
                      • zyg_zyg_zyg Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 05.03.07, 00:29
                        Nie sugeruje, pytam tylko.

                        Jak mam tlumaczyc cos, co dotyczy innego czlowieka, ktorego na dodatek nie
                        znam?

                        Ja powiem o sobie (uwaga bedzie terapeutyczny belkot), ze tarapia i mityngi
                        odebraly mi komfort uwalania sie. Przez pewien czas balansowalam na krawedzi -
                        zamulanie sie nie przynosilo mi ulgi, ale balam sie przestac sie zamulac.
                        Gdybym nie uwierzyla ze moze byc cos "zamiast" pewnie spadlabym z tej krawedzi
                        (znaczy sie skoczyla), bo nie bylo juz powrotu do starego zycia. Ale gdybym nie
                        zgubila gdzies tego komfortu, pewnie i tak bym w koncu zdechla. Mialam tego
                        farta, ze nie utknelam gdzies posrodku. Moze nie wszyscy go maja?
                • janulodz Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 22:54
                  Jerzy
                  Ty chyba dzisiaj jesteś bardzo zdołowany.
                  TERAPIA DO KOŃCA ŻYCIA??????????
                  Co Ty na miłośc wielką wygadujesz. Jak to pomaga? 16 lat chodzisz i jeszcze musisz i mówisz, że pomaga. Chłopie weż ty się walnij z rozbiegu w głowę.
                  Jak ja bym coś takiego usłyszał bedąc w depresji to bym się poszedł napić i to natychmiast.
                  Utonąłeś w tym systemie stworzonym i chcesz ze sobą porwać innych Opanuj się.
                • tranzyt80 Re: halberku - moge cie "zmartwic" ze taka 04.03.07, 23:14
                  "do konca zycia"-piszesz...
                  WSPOLCZUJE!!!


              • zyg_zyg_zyg Re: przed terapią 04.03.07, 22:37
                Piatka! :-)

                Terapia grupowa przez prawie rok i terapia indywidualna przez ponad rok. Duzo
                sobie uswiadomilam i zmienilam rowniez dzieki pisemnej pracy nad programem 12
                krokow.

                Trzymam kciuki za Ciebie!
    • jmj Re: przed terapią 04.03.07, 10:13
      imho: stany subdepresyjne i odbior terapii zalezy m.in. od modelu pracy poradni.
      w polsce jest tak, ze wiekszosc panstwowych placowek - poradni ds uzaleznien
      pracuje nad destrukcja (u niektorych powoduje to lapanie dola). sa - poki co
      nieliczne poradnie, ktore dzialaj inaczej.
      nie zgadzam sie z pogladem, ze im bardziek rozwalony czlowiek, tym lepiej dla
      terapii.
      o jednym jeszcze warto by pomyslec - u czesci ludzi stany depresyjne wynikaja z
      picia.
      trzymam kciuki
      jmj
      • e4ska Re: przed terapią 04.03.07, 22:18
        "o jednym jeszcze warto by pomyslec - u czesci ludzi stany depresyjne wynikaja z
        > picia. "
        hmmm, niektórym wynikają też z nie-picia...

        Ciekawi mnie kwestia następująca: jak to jest, że terapeuta, stary już facio,
        który na pewno konwersacji przeprowadził tysiące, może tak bardzo nie poznać się
        na pacjencie... czy oni, ci państwowi, nigdy nie widzieli zadowolonego
        alkoholika, który przyszedł na terapię po to, aby rozwiązać??? zrozumieć???
        pojąć??? poznać??? tajemnice alkoholizmu...

        Te opowieści o alkoholikach, o strachu, o bólu, o cierpieniu i wiecznej
        tęsknocie za alkoholem... te rozpaczliwe banały... te obserwacje na poziomie
        piątej podstawówki - to trzymanie się szablonu - jak można kompletnie nie wyczuć
        pacjenta?
        Nie, prywatnie taki nie miałby szans. Dlaczego? bo na prywatne leczenie trza
        mieć troszkę kaski. Więc - tak myślę - prywatny terapeuta ma do czynienia z
        innym alkoholikiem niż taki facio z poradni, który pomoże - chyba - komuś jakby
        z góry przypisanemu do państwowej poradni, takiemu, co mu wszystko jedno, czy
        ktoś mu na łeb skoczy, zbluzga - nawet jakby terapeuta kurami i choinkami
        rzucał, to by mu się pijak nie wystraszył, przeciwnie, czułby się jak u siebie w
        bramie...

        Ciosanie siekierą wymaga innej techniki i innego materiału niż rylcem rzeźbienie...

        No i jest kategoria takich, co ani tu, ani tu - te słynne osiemdziesiat procent,
        które sobie popija w glorii... i często dożywa wieku sędziwego, w wielkim
        zdrowiu i radości... ciekawe, jak to jest: potworny alkoholik, alkoholik
        monstrualny, alkoholik-smok - nagle sobie wydziela ciągi, skraca kace, a wydłuża
        trzeźwe dni...

        Chociaż... różnie to sie pijakom udaje - oglądałam dopiero co - na cmentarzu
        fotkę nagrobną gościa, spora czterdziestka - który też, po leczeniu
        wielokrotnym, kiedy przeprowadził kolejną transakcje wielkiej wartości, pozwolił
        sobie na ciąg kontrolowany. Dwa tygodnie pił z zakąską, tydzień pił i nic nie
        jadł, aż umarł.
        Cuda wianki z tym alkoholizmem...
        • baasil Re: przed terapią 05.03.07, 10:51
          czyżby działała zasada:chcesz zachorować-idź do lekarza?chcesz być alkoholikiem-
          idź na terapię albo do AA.już oni tam z Ciebie zrobią alkoholika i do tego
          nieszczęśliwego.albo bądź szczęśliwy i pij dalej,zapijając się na śmierć(można
          to też nazwać :dożywaniem swych dni,starością,zejściem,pójściem do Bozi,a może
          piekiełka-pełny wybór nazewnictwa).
          Wchodzi zadowolony alkoholik na grupę-"chcę poznać TAJEMNICĘ ALKOHOLIZMU".tak?
          no to słuchaj..."i wiedza ta tajemna,powoduje,że zadowolony przeobraża się w
          cierpiącego.i idzie się napić,bo przecież na trzeźwo nie da rady żyć."a kiedyś
          byłem szczęśliwy,bo tylko piłem".
          a miało być tak pięknie-głosi napis na nagrobku.
          powyższe nie dotyczy ludzi be4skazy.
          • e4ska Re: przed terapią 05.03.07, 13:52
            Hej hej, Bazyl - dziś nie pijemy:)))
            Pogoda już wiosenna-
    • jerzy30 taka jest roznica miedzy nami - wy jestescie 05.03.07, 11:20
      wyleczeni i chwala wam za to - ja jestem chory na alkoholizm - a alkocholizm
      sie nie wylecza - on jest na zawsze - tak wiec pozostane przy tej terapii
      do "konca zycia" straszne to - a wspolczucia nie potzrebujcie - zajmijcie sie
      soba i jak jestescie wyleczeni to po flaszke .............
    • halberek Re: przed terapią 05.03.07, 11:34
      Słuchajcie, mnie się od tego wszystkiego już kręci dosłownie w głowie.
      Jestem modelem który ogólnie ma tendencje do uzależnień. Nie chcę iść do AA bo
      nie wierzę w siłę wyższą i nie wierzę w system 12 kroków. Nie chcę żeby sensem
      mojego życia stało się to, że nie piję. Chcę nie pić i poczuć się dobrze. W
      swojej naiwności myślałam, że uniknę terapii dla alkoholików, która naprawdę
      kojarzy mi się z praniem mózgu i z przychodnią w której nie stacjonują osoby z
      podstawami terapeutycznymi, tylko inni trzeźwi alkoholicy. Trochę jak w modelu
      który opisała Eska.
      O co chodzi, jeśli u mnie też dzieje się tak, że bez myślenia o terapii nie
      ciągnie mnie do picia, a kiedy jawi mi się perspektywa tego że mam przez nią
      przechodzić, to zaczyna mnie kusić ? Przecież to jest nienormalne.
      • baasil Re: przed terapią 05.03.07, 11:42
        więc sam znalazłeś już sposób na niepicie.
        bo:jeśli terapia=myślenie o piciu,to żeby o piciu nie myśleć...
      • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 11:56
        Lęki które przezywasz moim zdanie są związane z dwoma podstawowymi problemami.
        1. Ogólnie jesteś psychicznie rozbity , rozdrażniony, wystraszony itp. to jeden
        z objawów odstawienia alkoholu. To poczucie leku mija z czasem, u mnie w miarę
        dobrze poczułem się po ok. 6-8 miesiącach niepicia.
        2. Obawiasz się konfrontacji, nie chcialbyś roztrząsać swojego alkoholizmu
        przed innymi a także przed samym sobą.

        Ad1. Trzeba czasu.
        Ad2. Niestety wychodzenie z nałogu jest bolesne. Prawda o nas jest niewygodna i
        chcielibyśmy od niej uciec. Najlpeiej byłoby gdyby można było jakoś tak
        bezboleśnie obudzic się rano i stwierdzić że juz nie musze pić.
        Jeżeli decysujesz się na terapie ( nie musisz , nikt Cie nie zmusi do tego),
        wtedy przyjmujesz z całym dobrodziejstwem metodologię leczenia. A metodologia
        jest dosyć brutalna , mozna to nazwac praniem mózgu , tak jest i tyle.
        Idea takich działan jest dosyć prosta, masz zobaczyć w sobie te wszystkie
        gó..ane rzeczy które teraz tak zgrabnie próbujesz ukryć, a jak już zobaczysz
        to zanim sięgniesz po kieliszek długo będziesz się zastanawiał czy warto
        wdepnąć w to g......o.
        Reasumując, złej baletnicy przeszkadza rąbek spudnicy, AA nie pasuje bo się
        modlą, terapia jest bez sensu bo się czepiają , a Ty byś chciał sobie cicho
        przesiedzieć , i jakoś przeczekać a twój alkoholizm sam jakoś wyparuje.
        • tranzyt80 Re: przed terapią 05.03.07, 12:53
          drak02,za"hlberek" ukrywa sie ladnA,przytomnA,normalnA,dziewczynA,
          ilestam-letniA...;),


          • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 14:19
            tranzyt80 napisał:

            > drak02,za"hlberek" ukrywa sie ladnA,przytomnA,normalnA,dziewczynA,
            > ilestam-letniA...;),
            >
            >
            No to współczuję z całego serca, łatwiej jest znieść terapię bedąc, szpetnym i
            nierozgarnietym żulem :)


            • tranzyt80 Re: przed terapią 05.03.07, 14:34
              halberek,no widzisz!na terapie sie nie nadajesz,
              sam Drack Ci "wspolczuje z calego serca" ,a jego serce duze i dobre,
              jak u slonia ;)

              gdybys byla "szpetnym i nierozgarnietym zulem",
              to inna para majtek,wiesz jak jest...jednene majtki do ubrania,inne do kapania
              a zupelnie szalone na wszelkie spotkania :)
        • addicted11 Re: przed terapią 05.03.07, 14:27
          drak02 napisał:
          Idea takich działan jest dosyć prosta, masz zobaczyć w sobie te wszystkie
          > gó..ane rzeczy które teraz tak zgrabnie próbujesz ukryć, a jak już zobaczysz
          > to zanim sięgniesz po kieliszek długo będziesz się zastanawiał czy warto
          > wdepnąć w to g......o.

          idea jest tez taka, ze jak tego gowno nie ma na tyle duzo, by "zmobilizowac"
          pacjenta, to to gowno sie wymysli.


          jezeli myslisz, ze swiadomosc ze alkohol Ci szkodzi, chec zmiany stylu zycia i
          rozprawienia sie ze swymi slabosciami to duzo- to mylisz sie.
          musisz sie bac- oto istota terapii.


          ja sie wielu rzeczy ciekawych dowiedzialem na swoj temat.
          rzeczywiscie, wielu rzeczy o sobie nie wiedzialem.
          wielu z tych rzeczy do dzi nie moge sobie przypomniec.

          podobno bylem zlodziejem ( bo jak mialem 18 lat to kieszonkowe zamiast w
          calosci na wklad mieszkaniowy wydawalem czesc na imprezy)
          klamca ( bo nie oglaszalem kazdemu napotkanemu czlowiekowi w pierwszym
          zdaniu "jestem alkoholikiem")
          podobno bylem skrajnie nieodpowiedzialny ( placilem rachunki na czas aby omamic
          innych ze jestem odpowiedzialny- a zwalalem wszystko. co? tego akurat sie nie
          dowiedzialem)

          dowiedzialem sie mnostwa ciekawych rzeczy.

          odklamano mi przeszlsoc jak trzeba.

          np. okazalo sie, ze wolalem wodke od dziewczyny w ktorej do terapii myslalem ze
          bylem zakochany.

          ale okazalo sie, ze ta dziewczyna i cala a milosc o byl pretekst do picia.

          w ogole okazalo sie ze mialem idylliczne zycie i to ja wymyslam problemy aby
          pic.

          specjalnie wpedzalem sie we frystracje aby pic.
          normalnie czasem to az czasem prowokowalem szefa w pracy aby mnie
          niesprawiedliwie potraktowal, aby miec pretekst.
          tzn. jego niesprawiedliwosc byla uprawniona- to tylko czlowiek, tto ja bylem
          nieuprawniony do tego, by swoja roszczeniowo- pijacka postawa domagac sie, aby
          ktos byl sprawiedliwy.
          a kim ja bylem, zeby takie pijackie zachcianki mi spelniano?

          (zeby nie bylo, ze tu rozstrzasam swoje problemy- pokazuje tylko mechanizm.
          oczywiscie, w krzywym zwierciadle i z kpina)
          • addicted11 Re: przed terapią 05.03.07, 14:36
            a w poprzednim poscie oczywiscie racjonalizowalem i manipulowalem jak rasowy
            alkoholik.

            alkoholik nie uzasadnia- alkoholik racjonalizuje.
            alkoholik nie ma swego zdania- alkoholik manipuluje.
            alkoholik nie broni sie- alkoholik umniejsza.



            a teraz podam Ci zestaw
            podam ci kilka cwiczen do wyknoywania, prostych i latwych, ulatwia Ci one pobyt
            na terapii.

            1. schyl glowe- wzrok na wysokosci butow(to cale cwiczenie)
            2. skul sie ze wstydu- ramiona do siebie, rece scisniete, powturzyc 3 razy
            3. przyjmij postawe obronna- rece rozlozone, spojrzenie spode lba. ( cwiczenie
            w celu przygotowania sie do zapierania sie i minimalizowania)

            4. najwazniejsze cwiczenie- pcwicz przechodznie plynne od cwiczenia 3 do
            cwiczenia 2. ruchy musza byc plynne.
            • addicted11 ale obciach 05.03.07, 14:39
              powtorzyc, powtorzyc a nie powturzyc, co za wstyd!

              mit prysl
            • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 15:50
              addicted11 napisał:

              > a w poprzednim poscie oczywiscie racjonalizowalem i manipulowalem jak rasowy
              > alkoholik.
              >
              > alkoholik nie uzasadnia- alkoholik racjonalizuje.
              > alkoholik nie ma swego zdania- alkoholik manipuluje.
              > alkoholik nie broni sie- alkoholik umniejsza.
              >
              >
              >

              Twoja samokrytyka robi wrażenie:)
              Jeżeli chodzi o psychoterapię - jeżeli ktoś nie jest przekonany to zamiast
              psioczyć , niech po prostu da sobie spokój i sidzi w domu czy biega po lesie.
              Jeżeli ktoś nie chce uczestniczyć to jego sprawa, nikt nikogo do niczego n ie
              zmusza, każdy z nas jest wolnym człowiekiem i moze sobie robic co chce.
              Halberek powinien jednak wiedzieć ze są osoby które dzięki psychoterapii
              wychodza z uzaleznienia i we własnym sumieniu ocenić czy chce czy niechce
              skorzstac z pomocy innych. ja jestem zadowolony a Addi nie jest.
              jestem na tyle zadowolony z życia że nie chce mi się użalać i nie mam pretensji
              do nikogo. Nie zamierzam też jakoś specjalnie przejmować się tym że ktoś mysli
              inaczej niż ja.
          • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 15:37
            Addi - i dlatego tak bezustannie użalasz się na sobą.
            Nieszczęśliwy , skrzywdzony przez życie i niesparwiedliwie oceniony biedny
            grzeczny chłopczyk. Ciągle opowiadasz tę samą bajkę.
            • addicted11 Re: przed terapią 05.03.07, 17:36
              drak02 napisał:

              > Addi - i dlatego tak bezustannie użalasz się na sobą.
              > Nieszczęśliwy , skrzywdzony przez życie i niesparwiedliwie oceniony biedny
              > grzeczny chłopczyk. Ciągle opowiadasz tę samą bajkę.


              oczywiscie takie postawienie sprawy osmiesza mnie bo i o to chodzi.


              ja sie coraz rzadziej uzalam nad soba.

              W ogole to wypaczenie- ja sie nie uzalam nad soba tylko nad poziomem terapeutow.

              nie uwazam, ze oni sa tacy cacy wobec wszystkich a tylko mnie jednego biedaka
              skrzywdzili.

              na swoim przykladzie pokazuje tylko konkret, a zasadniczo uwazam, ze terapeuci
              wypaczaja i krzywdza bardzo wielu ludzi.

              oni nie uwzieli sie akurat na mnie.
              po prosrtu en system jest chory i tyle.

              jest systemem przygotowanym a jeden konkretny model czlowieka i wciskany
              wszystkim na sile.

              ale oczywiscie nie moge ego glosno powiedziec bo wyjdzie ze sie "uzalam".

              nie wypieram sie- w przeszlsoci swymi wpisami dalem wiele powodow do
              traktowania mnie jak kogos kto ma o wszystko pretensje.

              ale to sie zmienia.
              poza tym- o nie oznacza ze sie myle, szczegolnie gdy pokazuje fakty.


              moi oponenci oczywsicie lubia mnie kreowac na takiego sierote i nieudacznika,
              aby obraz koncowy byl czytelny i jasny: terapia jest ok, terapeuci sa ok tylko
              jten addicted1 to zrodlo problemu.

              i mozna taki glos zlekcewazyc.
              kto w koncu lubi takich samouzalaczy, kto traktuje ich powznie?

              • addicted11 ... 05.03.07, 17:57
                eska pisala o tym wesolym pijaczku, ktory po terapii stal sie zgorzknialy i
                zapil sie blyskawicznie.

                Oczywiscie podniesie sie zaraz larum " jak mozna tak oskarzac".

                tak, to zbieg okolicznosci- poszedl na terapie i akurat, no jaki pech popatrz-
                akurat sie zdolowal.
                moze jak chodzil na terapie to jakis pies po drodze na niego szczekal i wpedzil
                go w nerwice?

                ale terapeuci?
                no jakze, oni tylko prawde pokazuja.
                a ze prawda boli? musi bolec.

                potem wychodzi taki "uleczony" i laduje w barze po czym wiesza sie.

                a na mityngu "przyjaciele" maja dowod, jaka to ciezka choroba i jak to zapicie
                jest grozne i jak to odjscie od AA jest grozne.


                jak boli o wiadomo, ze cos sie dzieje.
                no jak tto mialoby byc- taki alkoholik przychodzi i po prostu przestaje pic i
                zmienia sie?

                nie, to nie byloby lwczenie.
                musi bolec. musi srac ze strachu pod siebie i szukac oparcia.


                WAZNE

                czy ktos kiedykolwiek zstanawial sie, dlaczego terapie trwaja tak dlugo?

                przeciez to, czego dowiaduje sie na terapii mozna strescic na moze
                kilkudziesieciu kartkach.
                daloby sie przeczytac i zrozumiec w 2 dni.

                to po co walkowac po 80 razy przez dwa lata?

                no a po co- zeby sie do glowy wbilo, po rpostu zwykle pranie mozgu.
                na czym polega pranie mozgu? na wielokrotnym powtarzaniu tego samego.
                nawet jesli to bzdura- to powtorzona tyle razy swoje w glowie zrobi.


                do drak02: jezeli mowisz o krzywdzie- tak, wlasnie tego rodzaju krzywde mi
                wyrzadzono. wbijajac mi do glowy bzdury, kore mi zostaly mimo ze racjonalne sa
                dl mnie nie do przyjecia.

                Polowa tych ludzi na mityngach klepiacych o swoich winach, przeszlsoci czarnej
                jak smola i terazniejszosci rajskiej niemal
                • addicted11 Re: ... 05.03.07, 18:01
                  nie bawi mnie przekonywanie zatwardzialych Aowcow do swych koncepcji, juz dawno
                  >
                  > mnie nie bawi.


                  pisze to dla osob owych lub tych, ktore maja watpliwosci.
                  aby rozwazyly wszelkie z i przeciw.

                  i na nic mnie szantaze ze przeze mnie ktos bedzie pil- nie, przeze mnie moze
                  bedzie pil, ale przez Ciebie bedzie pil tragicznie i smiertelnie.

                  jak ma nie pic- nie bedzie pil
                  jak ma pic- niech pije normalnie i przynajmniej na tyle ile sie da zyje w miare
                  dlugo i normalnie.
                  a nie "po aowsku"- krotko tragicznie i zalosnie.
                  • tranzyt80 Re: ... 05.03.07, 21:27
                    Zadam trzy pytania:
                    1)czy na zamknieta terapie nie wyraziles dobrowolnej zgody ?

                    2)czy twoje uczestnictwo w innych terapiach,bez przeciez urzedowego nakazu,nie
                    wymagalo tylko i wylacznie twojej checi i zgody ?

                    3)czy miales mozliwosc w kazdym dowolnym momencie,na twoje zyczenie,opuscic
                    terapie ?

                    Odpowiedzi zapewne brzmi...trzy razy Tak.
                    Mozna by bylo dalej zapytac.Wiec dlaczego dzisiaj masz pretensje ?Bylo ci tam
                    zle,niepasowaly grymasy terapeuty,dolowalo cie towarzystwo,trzeba bylo wstac,i
                    postapic jak w Telenoweli,czyli wyzwac na "dowidzenia" kogo trzeba,trzasnac
                    drzwiami,kopnac w sciane,wysypac zawartosc kosza na smieci i z piosenka na
                    ustach oddalic sie w podskokach.Dzisiaj byc moze bylbys zdrow.

                    Ale nie,Adicted nic takiego nie zrobil.Moze Adiego bawilo dyskutowanie i
                    przedrzeznianie sie z terapeutami,w koncu znalazl tam przeciez forum
                    sluchaczy,lubi to,moze sadzil ze im teraz pokaze,wyciagnie werbalne argumenty
                    ktorych nikt nie chcial sluchac,a ci posluchac go musza,i sluchac sie naucza.W
                    koncu Adicted sam sie przekona i zobaczy ze to on mial cale zycie racje.Nie
                    matka!Nie siostra!

                    Plan byl...ale sie zmyl,a Adicted,on sam nawet sie chyba nie spostrzegl kiedy
                    wpadl po uszy,na calosc.Tak jak przyslowiowa sliwka w kompot,wpada i zaczyna
                    powoli tonac.Poczatek wydawal mu sie moze i slodki,lecz szybko spostrzegl,ze
                    zaczal fermentowac od srodka.Przerwal ze strachem w koncu terapie,wie sam ze
                    duzo za pozno.A skutki pobytu na terapii,w jego wrazliwej psychice,ciagna sie
                    do dzisiaj.My jestesmy tylko tego wszystkiego mimowolnymi swiadkami.

                    Dla osob,pokroju Adicted,zbiorowe terapie tego typu,i na dodatek prowadzone
                    przez jakiegos niepijacego alkoholika,osoby koniec z koncem,bez naukowego
                    przygotowania,moga zakonczyc sie, jak widac na przykladzie Adiego,wrecz
                    programowo czystym,i nieswiadomym okaleczeniem czyjejs psychiki.


                    idzesz tam dobrowolnie,w cos zawierzasz,oczekujesz pomocy,w kazdej chwili
                    mozesz zrezygnowac,opuscic salke terapeutyczna...
                    • addicted11 Re: ... 06.03.07, 08:36
                      Ej tam aj tam tranzyt upraszczasz.

                      Poza tym jak chces wiedziec dokladnie
                      • tranzyt80 Re: ... 06.03.07, 09:53
                        addicted11 napisał:

                        > Ej tam aj tam tranzyt upraszczasz.

                        -innymi slowy,trzy pytania i trzy odpowiedzi brzmia;TAK :)

                        > Poza tym jak chces wiedziec dokladnie
                    • addicted11 Re: ... 06.03.07, 08:39
                      dodam tylko jeszcze, ze osoby typu Tranzyt- niby nie skazone Aowskimi
                      schematami- operuja tym samym mysleniem tylko inne etylietki nosza.
                      neistety, odnotowuje to ze smutikiem. to nie jest nowa jakosc.

                      to jest tylko jak w polityce- my jestesmy lepsi bo my jestesmy my. ale program
                      ten sam.
                      • addicted11 wyjasnie 06.03.07, 08:44
                        skad ten sad.
                        o tranzycie.
                        Otoz te interpretacje Tranzycie sa jota w jote akie jak mojego terapeuy.
                        zreszta wiekszosci osoba na forum tez.
                        to jest wlasnie wplyw tego wyalienowanego myslenia.


                        wyalienowanego, bo ja rozmawialem na takie tematy z wieloma roznymi ludzmi.
                        zauwazylem, ze niealkoholicy, ludzie przecietni- maja inne zdanie- i zdanie
                        podobne do mojego.
                        natomiasttt interpretacja rzeczywiscti przez ludzi skazonych mysleniem
                        alkoholika jets zawsze podobna- doszukiwanie sie klamstwa, manipulacji,
                        dopisywanie ukrytych znaczen, szukanie nieskonczonej ilosci ukrytych motywow,
                        operowanie jednostronna ocena rxczeczywistosci, bez uwzgledniania jej
                        zlozonosci.
                        przykre to.
                        • drak02 Re: wyjasnie 06.03.07, 09:06
                          addicted11 napisał:

                          > skad ten sad.
                          > o tranzycie.
                          > Otoz te interpretacje Tranzycie sa jota w jote akie jak mojego terapeuy.
                          > zreszta wiekszosci osoba na forum tez.
                          > to jest wlasnie wplyw tego wyalienowanego myslenia.
                          >
                          >
                          > wyalienowanego, bo ja rozmawialem na takie tematy z wieloma roznymi ludzmi.
                          > zauwazylem, ze niealkoholicy, ludzie przecietni- maja inne zdanie- i zdanie
                          > podobne do mojego.
                          > natomiasttt interpretacja rzeczywiscti przez ludzi skazonych mysleniem
                          > alkoholika jets zawsze podobna- doszukiwanie sie klamstwa, manipulacji,
                          > dopisywanie ukrytych znaczen, szukanie nieskonczonej ilosci ukrytych motywow,
                          > operowanie jednostronna ocena rxczeczywistosci, bez uwzgledniania jej
                          > zlozonosci.
                          > przykre to.

                          Bo przcietni , ormalni ludzie nie mają zielonego pojęcia na temat alkoholizmu,
                          mozna im wciskać kit i manipulować do woli (co skutecznie robiłem przez wiele
                          lat). Drażnie Cię to że takiego samego kitu filozoficznego nie da się wcisnąć
                          trzeźwym alkoholikom- nie da się i tyle. I nie ma to nic wspólnego z jakąś
                          wydumaną indokrynacją, na codzien wogóle nie rozmyślam o tych wszystkich
                          zawiłosciach które ciagle wałkujesz. Pogodziłem sie ze swoim uzaleznienie, i
                          gdybym nawet bardzo chciał, nigdy nie bedę zupałenie taki sam jak normalni
                          zdrowi ludzie, i z tym tez się pogodziłem .
                        • tranzyt80 Re: wyjasnie 06.03.07, 10:41
                          addicted11 napisał:

                          > skad ten sad.
                          > o tranzycie.
                          > Otoz te interpretacje Tranzycie sa jota w jote akie jak mojego terapeuy.
                          > zreszta wiekszosci osoba na forum tez.
                          > to jest wlasnie wplyw tego wyalienowanego myslenia.
                          >
                          >
                          > wyalienowanego, bo ja rozmawialem na takie tematy z wieloma roznymi ludzmi.
                          > zauwazylem, ze niealkoholicy, ludzie przecietni- maja inne zdanie- i zdanie
                          > podobne do mojego.
                          > natomiasttt interpretacja rzeczywiscti przez ludzi skazonych mysleniem
                          > alkoholika jets zawsze podobna- doszukiwanie sie klamstwa, manipulacji,
                          > dopisywanie ukrytych znaczen, szukanie nieskonczonej ilosci ukrytych motywow,
                          > operowanie jednostronna ocena rxczeczywistosci, bez uwzgledniania jej
                          > zlozonosci.
                          > przykre to.


                          -wiesz co Ty nieswiadomie byc moze wyniosles z tych twoich terapii ?
                          Dostales tam zapewne jakis "zastrzyk",uruchamiajacy mechanizm dozgonnego i
                          przymusowego osobistego terapeutyzowania wlasnej osobowosci i wszystkich co w
                          kolo ciebie.
                          Tak jak u AAugustw prawie nie znajdziesz postu,w ktorym nie gloryfikuje AA,
                          tak u Ciebie prawie zawsze jakis odnosnik,chocby maly
                          przecinek "terapeutyczny";)
                      • tranzyt80 Re: ... 06.03.07, 10:31
                        Kolezko najsympatyczniejszy:),napisze ci w 3 osobie liczby pojedynczej,
                        jak zwykla to robic rauchen ;),
                        tranzyt na dzisiejszy dzien wytrzepal sie ze wszystkich wczesniejszych
                        przypadlosci,i nie ma nawet zadnych blizn,i generalnie to peka ze smiechu ;),

                        tranzyt,siodmym zmyslem obral najwlasciwsza droge dla siebie,czyli bez
                        osobistego przytulania sie na cale zycie do pachnacego mi potem ramienia AA,czy
                        tez do jakiejs terapii,aby tygodniowo wyplakiwac,cedzac lezka po lezce,swoje
                        uzaleznienie od alkoholu. Anonimowosc forum pasuje mi bardziej;)

                        Nie bylem nigdzie zarejestrowany :),nie znam zadnych 12 krokow,zadnej filozofii
                        terapeutycznej,jestem mowiac krotko "nieobciazony" tym calym balastem,
                        nie nauczylem sie wymachiwac kurza lapka ;),wiec nie wymachuje, a wiec zasypiam
                        i wstaje i zyje z usmiechem na ustach:)Tzw.Null Problemma!;)
                        • zyg_zyg_zyg Re: ... 06.03.07, 11:14
                          Widze ze Addi znalazl niezlego straszaka na "samodzielnych"... :-)
                          Zarzuca konszachty z AA albo terapia.

                          Na razie dziala :-)
                          • addicted11 Re: ... 06.03.07, 14:02
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Widze ze Addi znalazl niezlego straszaka na "samodzielnych"... :-)
                            > Zarzuca konszachty z AA albo terapia.
                            >
                            > Na razie dziala :-)


                            nie konszachty tylko podobny spsob myslenia, w ogole mnie nie zrozumiales.

                            a do Tranzyta:
                            ze zahaczam o terapie zawsze i wszedize- po 1 o gruba przesada
                            po 2 jestesmy na forum alkoholizm a nie wedkowanie, o o co mam zahaczac?

                            wszyscy na tym forum sa monotonni, bo taka konwencja tego forum.

                            a w ogole sam sobie zaprzeczeczasz, bo napisles, ze ja niby przerzeznialem sie
                            z terapeutami i chcialem zyskac sluchaczy dla swoich bzdurnych tez, a za chwile
                            piszesz, ze przeciez Tyi pisales od razu ze ja bylem zaangazowany i z
                            oczekiwaniami.

                            Czytalem wiele Twoich wypowiedzi i poza kpinami z Sily Wyzszej czy trzymania
                            sie za rece prezentujesz podobny styl myslenia.
                            Inne traktowanie siebie a inne innych
                            ( ja wspanialy, chory, dobry z natury tylko zbladzil, tyle osiagnal a mial tak
                            pod gorke
                            inny- manipulator, spieprzyl co dotklal)

                            poza tym Ty i wielu innych ciagle probujecie polaczyc wode z ogniem.
                            Program 12 krokow zawiera wielka logiczna sprzcznosc, o ktorej kiedys pisalem.

                            Jednoczesnie traktuje alkoholizm jako chorobe, cos poza ludzka wola i kontrola
                            z zarazem obciaza aka chora moralnie jednostke za swe czyny.

                            Ta zupelna niedorzecznosc przyjeta powszechnie za pewnik tworzy caly ten
                            kociokwcik, w ktorym mozliwe jest udowadnianie komus, ze nie kotrolowal swoim
                            zyciem i ze mial i ma pijane myslenie by za chwile oobsmiac go i oskarzyc za
                            niedojrzale decyzje, niewlasciwe wybory itp.

                            Jakbym podszedl do uposledzoneego psychicznie i zaczal mu tluc do glowy, ze
                            jest bardzo uposledzony a tak w ogole to powinien byl studia jakies skonczyc.


                            zaczynajac "trzezwiec", chocbys tak tego nie nazywal, zaczynasz traktowac
                            innych z duzo wieksza surowoscia niz siebie a zarazem wymagasz, by oni
                            traktowali Ciebie z duzo wieksza lgodnoscia niz siebie czyli odwrotnie.

                            w "normalnym 2 siwecie to ze ktos o czyms pisze czy ze cos jestt dla niego
                            wazne- to jest oczywiste ze jest inspirowany wlasnymi doswiadczeniami i zyciem.

                            ale nie u alkoholika. alkoholik tylko inny, nie ja musi czuc sie winny ze
                            pisze to co pisze lub mysli to co mysli.

                            jakeis chore interpretacje i zarzuty ze ja skrzywdzony przez psychologow
                            msciciel.

                            a nawet gdyby tak bylo- to co z tego?
                            to jest normalne.

                            gdy kogos w dzicinstwie zgwalcono i cale zycie ma problemy seksualne nikt nie
                            ma do niego pretensji- kazdy zrozumie i tyle.

                            nikt nie powie zgwalconej dziewczynie
                            "ciagle gadasz o tych facetach w zly sposob, co Cie zgalcili w dziecinstwie?

                            Alkoholik by tak powiedzial. i jeszcze by dodal

                            " Ale co ty, moze to nie byl gwalt tylko zwykly seks?
                            a czasem nie wyolbrzymiasz?
                            czlowiek mial potrzebe to Cie porposil o seks.
                            a w ogole to jestes egzaltowana. ile mozna myslec o gwalcie nawet jak to gwalt
                            byl!
                            w ogole to wez dziewczyno po prostu idz do lozka i ciesz sie seksem.
                            nie umiesz? do psychiatry, jestes chora!"

                            ostatni "cytat" oddaje dokladnie sposob myslenia o ktorym mowie.

                            robienie wariactcw z rzeczy normalnych a wariatow z ludzi normalnych a z kolei
                            z przestepcow i zlodziei robienie " dobrych nieszczesliwych alkoholikow" to
                            taka konwencja.
                            zawsze na odwrot.


                            • tranzyt80 Re: ... 06.03.07, 16:27
                              addicted11 napisał:
                              > ze zahaczam o terapie zawsze i wszedize- po 1 o gruba przesada
                              > po 2 jestesmy na forum alkoholizm a nie wedkowanie, o o co mam zahaczac?

                              -mowisz...na forum "Wedkowanie" jest przytulniej,bo tam sie zahaczaja...,
                              dawaj namiar;)


                              > wszyscy na tym forum sa monotonni, bo taka konwencja tego forum.

                              -wszyscy moze...ale nie wszystkie :P


                              > a w ogole sam sobie zaprzeczeczasz, bo napisles, ze ja niby przerzeznialem
                              sie
                              > z terapeutami i chcialem zyskac sluchaczy dla swoich bzdurnych tez, a za
                              chwile
                              >
                              > piszesz, ze przeciez Tyi pisales od razu ze ja bylem zaangazowany i z
                              > oczekiwaniami.


                              -po pierwsze,nigdzie nie uzylem sformulowania "´bzdurnych tez",a po
                              drugie,uzylem trybu przypuszczajaco-niedokonanego ;),tzw."gdyby,moze...",
                              a po trzecie,cos cie pociaga w tych
                              a tera(ci)piach w oczy,
                              skoro dobrowolnie sie zapisywales i zostawales,i na dodatek za sprawowanie,
                              na koniec, wreczano ci laurke :)




                              -
                            • zyg_zyg_zyg Re: ... 06.03.07, 18:38
                              > nie konszachty tylko podobny spsob myslenia, w ogole mnie nie zrozumiales.

                              i wzajemnie... :-)
                            • zyg_zyg_zyg Re: ... 06.03.07, 19:01
                              > Program 12 krokow zawiera wielka logiczna sprzcznosc, o ktorej kiedys pisalem.
                              > Jednoczesnie traktuje alkoholizm jako chorobe, cos poza ludzka wola i
                              > kontrola z zarazem obciaza aka chora moralnie jednostke za swe czyny.

                              Powiem Ci jak ja to widze.

                              Wyobraz sobie, ze sie zatrules. Zlapalo Cie nagle i pusciles pawia na podloge w
                              pokoju. Powiedzmy nastepnego dnia sytuacja sie powtarza (przypuscmy ze to takie
                              zatrucie). Znowu paw na podlodze.

                              A teraz zestaw pytan:
                              -kto jest winny puszczeniu pawia?
                              -kto jest odpowiedzialny za sprzatniecie pawia?
                              -kto jest odpowiedzialny za to, zeby zrobic cos z tym zatruciem (np. pojsc do
                              lekarza) i nie puscic juz pawia na podloge nastepnego dnia?

                              Moj zestaw odpowiedzi:
                              -nikt
                              -Ty
                              -Ty

                              Widzisz, dla mnie istnieje ogroma roznica miedzy wina a odpowiedzialnoscia. Nie
                              jestem winna temu, ze zachorowalam, ale po mojej stronie lezy odpowiedzialnosc
                              po pierwsze za to, czy cos z tym zrobie czy nie, a po drugie za naprawienie
                              tego wszystkiego co sama napsulam. Kąsasz?
                              • addicted11 Re: ... 06.03.07, 19:22
                                zabawna historyjka z pawiem.

                                zgodnie z analogia do pelni szczescia potrzeba jest: uczynic obrachunek moralny
                                ( puscilem pawia- ie powinienem puszczac pawia, powinienem byl polknac, albo
                                moze nie powinienem byl jesc tych sledzi)
                                potem- wyznac istote bledu (nie polknalem pawia, jadlem sledzie)
                                potem- zadoscuczynienie ( nowy dywan+ gratis firanki?)
                                nastepnie biezacy obrachunek ( nie jem sledzie, lykam pawie)
                                no i na koniec poslanie- nie jedzcie sledzi, lykajcie pawie.

                                o to chodzilo?
                                • addicted11 Re: ... 06.03.07, 19:28
                                  a na koniec powazniej- puszczenie pawia to nie jest chyba czyn niemoralny?

                                  zeby bylko jasne- ja zgadzam sie, ze alkoholika mozna usprawiedliwic z
                                  niektorych czynow alkoholem.
                                  ale nie ze wszystkich, bo o nie alkohol bije zone tylko czlowiek i nie kazdy
                                  alkoholik bije zone- a czy bije czy nie to zalezy nie od losowgo przypadku
                                  tylko od kregoslupa moralnego.

                                  dla mnie tez jest to trudne- powiediec, keidy jest wina a kiedy nie.
                                  nie chce sadzic kto i jak.

                                  ale sprzecznosc jest sprzecznoscia i tyle.

                                  • zyg_zyg_zyg Re: ... 06.03.07, 20:43
                                    poddaje sie...
                                  • addicted11 Re: ... 06.03.07, 22:17
                                    poddajesz sie?
                                    badz twardy a nie mietki.
                • drak02 Re: ... 05.03.07, 18:17
                  Addi, głownym celem psychoterapii jest pomoc w procesie budowania trzeźwosci.
                  Niewielki % uczestników konczy terapię i jescze mniejszy przestaje pić.
                  Doskonała większosc dalej chleje, czy to znaczy że terapia im zaszkodziła?
                  Można powiedzieć że skuteczność jest niewielka, nielicznym się udaje , dla mnie
                  ta informacja była wystraczająca - chciałem znaleźć się w tym gronie
                  nielicznych.
                  Obawiam się ze twoje ozekiwania były zbyt wygórowane, jeżeli oczekiwałeś ze
                  psychoterapia rozwiąze wszystkie twoje problemy zwiazane z osobowością,
                  psychiką to byłeś w błedzie. Wiekszosc alkoholików jest tak potłuczona
                  psychicznie że konieczne byłoby uczestnictwo w jakimś kompletnie innym
                  programie psychologicznym zwiazanym z budowanie własnej wartości, własnego Ja.
                  Moze warto znaleźć dobrego psychologa i zamiast powtarzania swoich frustracji
                  na forum , porozmawiac o swoich problemach.
                  • addicted11 Re: ... 05.03.07, 20:04
                    drak02 napisał:

                    > Addi, głownym celem psychoterapii jest pomoc w procesie budowania trzeźwosci.
                    > Niewielki % uczestników konczy terapię i jescze mniejszy przestaje pić.
                    > Doskonała większosc dalej chleje, czy to znaczy że terapia im zaszkodziła?#

                    wielu tak.
                    niektorym bardzo.
                    To, ile % konczy terapie, to nie jest wg. Ciebie wskaznik.
                    wszystkich mozna wrzucic do jednego wora- ze im sie nie chcialo?

                    a juz najbardziej bawi mnie wmawianie, w imie w miary ze alkohol to jak jakis
                    super inteligentny nadczlowiek- ze taki pijaczyna lubi sie zle czuc, ze chce
                    zyc w zalosnym stylu i alkohol nim manipuluje.

                    siwietna teza. terapeuci oferuje na tacy mu satysfakcjonujace dojrzale zycie a
                    ten wybiera brudne pijackie szmaty i dlugi.


                    Obawiam się ze twoje ozekiwania były zbyt wygórowane, jeżeli oczekiwałeś ze
                    > psychoterapia rozwiąze wszystkie twoje problemy zwiazane z osobowością,
                    > psychiką to byłeś w błedzie.

                    nie, tego nie oczekiwalem.

                    Wiekszosc alkoholików jest tak potłuczona
                    > psychicznie że konieczne byłoby uczestnictwo w jakimś kompletnie innym
                    > programie psychologicznym zwiazanym z budowanie własnej wartości, własnego Ja.

                    aha, czyli Ci na mityngu o szczesciu prawiacy ktorzy nie uzestnicza w innych 6
                    terapiach to Ci potluczeni?


                    > Moze warto znaleźć dobrego psychologa i zamiast powtarzania swoich frustracji
                    > na forum , porozmawiac o swoich problemach.

                    moze i ja pobawie sie w insynuacje: moze warto byloby posluchac innnych ludzi
                    niz terapeuci i oceniac obiektywnie?
                    • drak02 Re: ... 06.03.07, 09:11
                      Addi , nie bardzo wiem co chcesz osiągnąć w swoich postach.
                      Nie jestes przekonany do terapii - nie musisz.
                      Uważasz ze to bull shit- masz do tego prawo.
                      I jeżeli w jakikolwiek sposób poprawi to twoje samopoczucie, usatysfakcjomuje
                      Cię i wogóle sprawi że w dalszym ciągu bedziesz trzeźwy, to powiem Ci że masz
                      rację, Zgadzam się z Tobą, wszystko o czym piszesz to świeta racja. Moze teraz
                      poczujesz się lepiej:)
                      • addicted11 Re: ... 06.03.07, 13:41
                        drak02 napisał:

                        > Addi , nie bardzo wiem co chcesz osiągnąć w swoich postach.
                        > Nie jestes przekonany do terapii - nie musisz.
                        > Uważasz ze to bull shit- masz do tego prawo.
                        > I jeżeli w jakikolwiek sposób poprawi to twoje samopoczucie, usatysfakcjomuje
                        > Cię i wogóle sprawi że w dalszym ciągu bedziesz trzeźwy, to powiem Ci że masz
                        > rację, Zgadzam się z Tobą, wszystko o czym piszesz to świeta racja. Moze
                        teraz
                        > poczujesz się lepiej:)


                        No wlasnie, to jest ta maniera alkoholowa- interpretowanie co ja chce
                        "co poeata mial na mysli".

                        tak, jestem jak Charles Bronson z filmu Zyczenie Smierci
                        mszcze sie za terapie i bede sie mscil do konca zycia.
                        niedlugo zaczna ginac terapeuci.


                        a odnosnie tej roznicy w mysleniu miedzy alkoholikami a niealkoholkami::


                        w ogole nie chodzi o uleganie manipulacjom czy zenienie kitu "zwyklym".
                        oczywiste, ze jak kos nie jest w ogole w teemacie to nie zrozumie takich rzeczy
                        jak np. ciag alkoholowy.
                        albo moze sie nabrac na jakies mitomanskie historyjki alkoholika (pijacego czy
                        nie) jaki to on jest wielkie, jak wiele znaczy i wiele umie.


                        w ogole nie w tym rzecz.

                        chodzi o traktowanie fundamentalnych spraw:
                        moralnosci i etyki, zasad zyciowych, relcji miedzyludzkich.

                        u alkoholikow standardy sa zupelnie inne standardy oceny czlowieka.
                        ja tych standardow nie kupuje i tyle.

                        dla nie- alkoholika licza sie osiagniecia czlowieka na calym poly zyciowym.
                        dla alkoholika- licza sie tylko wyrywki.

                        podam bardzo stary przyklad, nie chce mi sie do tego wracac, ale jest po
                        prostu moddelowy:

                        obowiazki rodzicow.

                        kazdy normalny czlowiek tto przyzna. ze jak sie powoluje na swiat czlowieka to
                        jest obowiazkiem go wyksztalcic najlepiej jak sie da.
                        kazdy normalny przyzna, ze dziecko ma prawo do traktowania fair, uczciwie.
                        kazdy normalmy zrozumie osobe, ktora nie majac tego w doroslym zyciu ma jakies
                        deficytty.
                        kazdy normalny odpowiedzialnoscia za te fakty przynajmniej w czesci obciazy
                        rodzicow.

                        ale nie alkoholik.
                        alkoholik musi sie doszukac.
                        a moze ci rodzice robiac zle robili dobrze?
                        a moze wcale tak nie bylo jak mowisz?
                        to Twoja odpowiedzialnosc a nie rodzicow.
                        a w ogole to co to to za pijane myslenie- zadac od rodzicow czegostam?

                        wg alkoholika 5 lettnie dziecko powinno podejmowac dorosle i odpowiedzialne
                        decyzje a rodzice- szczegolnie jak sa alkoholikami- moga je tluc i przypalac
                        zelazkiem.
                        jak te dziecko stanie sie dorosle to oczywiscie ono bedzie mialo obowiazek
                        wybaczania, zapominania a rodzice naet nie beda musieli sie przyznac do swoich
                        bledow- oni byli "chorzy" na alkoholizm i takie zycie.

                        kompletny brak symetrii oceny, zupelnie inen kryteria do oceny innych i siebie,
                        dopasowywanie faktow jak wygodnie- oto cechy tego alkoholoqwego myslenia, a nie
                        zadna bezwzgledna prqwdziwosci i uczciwosc serca.
                        • drak02 Re: ... 06.03.07, 14:17
                          Addi , ja wogóle zaczynam watpi© czy Ty jestes alkoholikiem.
                          Nie wiem jak długo uczestniczyłeś w terapii, podejrzewam ze zaliczyłeś grupę
                          wstępną i byc moze zadaniową (gdzieś około 6 miesiecy). To disyć niewiele,
                          kompletny program trwa prawie 2 lata. W fazie początkowej nie roztrząsa sie
                          dylematów o kórych piszesz, całośc energii skierowana jest na uznanie swojego
                          uzależnienia i rozmontowanie mechanizmów uzależnienia. Wykorzystuje się
                          technikę konfrontacji. W programie zaawansowanego trzexwienia (w którym mialem
                          okazję uczestniczyć) nie roztrząsa sie negatywnej strony uzaleznienia ,
                          większosc energii jest skoncentrowana na tym , jak budowac normalne życie bez
                          alkoholu. na tym etapie pracuje się również nad budowaniem własnej wartosci.
                          Wtedy jest mozliwosc sięgniecia i omówienia problemów o których piszesz.
                          Dlatego ,zanim zaczniesz wypowiadac sie w sposób arbitralny na temat terapii ,
                          dobrze by było abyś poznał istotę tematu a nie tylko jakiś szczątkowy fragment.
                          Dla mnie twoje doswiadczenie jest dosyć znikome.


                          • addicted11 Re: ... 06.03.07, 14:37
                            drak02 napisał:

                            > Addi , ja wogóle zaczynam watpi© czy Ty jestes alkoholikiem.
                            > Nie wiem jak długo uczestniczyłeś w terapii, podejrzewam ze zaliczyłeś grupę
                            > wstępną i byc moze zadaniową (gdzieś około 6 miesiecy). To disyć niewiele,
                            > kompletny program trwa prawie 2 lata.

                            masz racje
                            niestety zniechecilo mnie te kilka procent ktore zaliczylem.

                            do terapii zniecheclo mnie to samo, co zniechecilo mnie juz wiele razy do tego
                            forum- koniecznosc udowadniania, ze nie jest sie wielbladem i ze biale jest
                            biale.
                            czyli najpierw byla teza- a potem, szukannie dowodow na poparcie tej tezy.

                            nie znioslem takiego postepownia wobec mnie.

                            nie znioslem braku szacunku do mnie jako czlowieka- jakby alkoholizm odejmowal
                            mi jakichs praw.
                            nie znioslem domniemania winy, domniemania oszustwa i zakladanie mojej zlej
                            woli.
                            nie moglem wytrzymac juz nieskonczoncyh interpretacji moich zachowan tak aby
                            cos mi udowodnic.

                            podobnie jest na tym forum.
                            ja czuje sie wtedy po prostu skrajnie i kompletnie bezsilny.
                            czuje, ze nie wiem co sie dzieje i ze nad niczym nie panuje.

                            dokladnie nektorzy to wyczuli i po tym jada.
                            dokladnie tak robi Rauchen- przykleja mi latki ze jestem snobem- mimo ze ja
                            wrecz nienaidze snobizmu. brzydze sie nim.
                            ale jestem oskarzany o snobizm, a na poparcie tej tezy zawsze znajdzie sie
                            argument- jakis naciagany czy wykoslwaiony
                            i rauchen zadowolona bo Addicted11 bezsilny rece zalamuje.
                            identycznie bylo z terapeuutami.

                            po prostu nigdy nie wybacze takich zniewag.
                            nie umiem i nie chce.

                            ja sam doskonale wiem, co bylo w moim zyciu i jak bylo.

                            • addicted11 raz na zawsze 06.03.07, 15:19
                              a propo snobizmu=- dla Rauchen.

                              bo nie wiesz o czym mowisz.


                              juz raz to kiedys wyjasnialem, ale Ty swoje.

                              snobizm to jest stylizowanie sie.
                              snob popisuje sie i udaje tego kim nie jest aby zyskac poklask.

                              typowym snobem jest ktos, kto nie lubi ksiazek a chodzi do bilioeki albo nie
                              zna sie na sztuce a chodzi do galerii.
                              snob chwali sie znajomosciami, pieniedzmi i wplywami, uwaga- korych nie ma.
                              jezlei chwali sie czyms co ma to nie jest zadnym snobem tylko ewnetualnie
                              czlowiekiem zarozumialym, nieeleganckim lub aroganckim.

                              od dluzszego czasu przypisujesz mi snobizm w ogole wypaczajac jego sens.

                              wg Ciebie snobizmem w moim wykonaniu bylo przywolanie nazwiska Bono czy Rolling
                              Stonesow.
                              Wg Ciebie snobizmem bylo pisanie o filmach Allena.
                              Wg Ciebie snobizmem bylo informowanie o sowich lekturach.

                              Wiec napisze Ci raz na zawsze, gwoli pelnej scislosci:
                              ja naprawde slucham U2 i nzam Rolling Stonesow,
                              ja naprawde lubie filmy Woody Allena
                              i ja naprawde lubie czytac ksiazki.

                              Nie wiem w jakim Ty srodowisku zyjesz i jakich masz znajomych, skoro dla ciebie
                              jest niepojete, ze mozna naprawde lubic U2, Allena, stonesow i ksiazki.
                              Dla mnie to jest naturalne.

                              Skoro zarzucasz mi snobizm widac dla Ciebie nie.
                              Wspolczuje Ci serdecznie.

                              No widze jeszcze inna ewentualnosc- masz w duszy jakis zadawniony uraz i na
                              sile chcesz udowodnic, ze jestes prosta swoja dziewczyna.


                              p.s. Drak02
                              i tu jest wlasnie modelowa pokazana ta moja bezsilnosc:
                              slucham U2 od 15 roku zycia, znam ich wszystkie plyty, lubie ich.
                              Zaczalem sluchac U2 samodzielnie, nikt mi nie polecal.
                              Gdy sluchalem U2 w moim kregu modny byl punk i metal, sluchanie U2 nikomu nie
                              imponowalo, ale co ja zrobie ze ja naprawde lubilem i lubie u2.
                              lubie dziesiatki kapel, niektore z nich sprzedaja po 50 mln plty a inne po 500
                              sztuk.
                              nie zastanwaiwm sie nad ty. slucham to, co mi odpowiada.

                              a tu na tym cholernym forum jakiejs cholernej dziwaczce musze udowadniac po raz
                              nie wiem ktory, ze lucham u2.
                              co za chore klimay.
                              • aaugustw Re: raz na zawsze 06.03.07, 15:40
                                addicted11 napisał:
                                > a propo snobizmu...
                                > snobizm to jest stylizowanie sie.
                                > snob popisuje sie i udaje tego kim nie jest aby zyskac poklask.
                                > typowym snobem jest ktos, kto nie lubi ksiazek a chodzi do bilioeki albo nie
                                > zna sie na sztuce a chodzi do galerii.
                                _____________________________________________________.
                                To znaczy, ze Ty tez jestes snobem, bo popisujesz sie
                                znajomoscia Wspolnoty AA, a tam nie chodzisz...
                                A... ;-))
                                • addicted11 Re: raz na zawsze 06.03.07, 18:09
                                  aaugustw napisał:

                                  > addicted11 napisał:
                                  > > a propo snobizmu...
                                  > > snobizm to jest stylizowanie sie.
                                  > > snob popisuje sie i udaje tego kim nie jest aby zyskac poklask.
                                  > > typowym snobem jest ktos, kto nie lubi ksiazek a chodzi do bilioeki albo
                                  > nie
                                  > > zna sie na sztuce a chodzi do galerii.
                                  > _____________________________________________________.
                                  > To znaczy, ze Ty tez jestes snobem, bo popisujesz sie
                                  > znajomoscia Wspolnoty AA, a tam nie chodzisz...
                                  > A... ;-))

                                  pala z logicznego wniskowania.
                                  jesli juz zauwazasz takie analogie- to wg niej snobem bylbym chodzac do AA i
                                  nie rozumiejac programu krzyczac dookola ze jestem w AA i robie kroki, aby
                                  zaimponowac exkumplom z meliny ( przyznam to aki najnizszy poziom snobizmu)

                                  a druga sprawa- formalna.
                                  chodzilem na mityngi. bylem na okolo 50 a moze nawet 100.
                                  w okolo 20 miejscach.

                              • drak02 Re: raz na zawsze 06.03.07, 15:50
                                Addi, wyluzuj :)
                                Ja też lubię U2 i uwielbiam filmy Woodiego.
                                Nie wim czy wiesz że Allen ma własny zespół , starsi faceci grają sobie Jazz
                                tradycyjny. Allen gra na klarnecie i jest na prawdę dobry. Polecam dokumentalny
                                film o jego trasie koncertowej "Wild man blues" (mam nadzieje ze nie pomyliłem
                                tytułu.
                              • aaugustw Re: raz na zawsze 06.03.07, 16:35
                                Addi, juz nie musisz sie wysilac - sam sprawdzilem w ksiazce
                                W. Osiatynskiego... - Nigdzie nie nazywa on alkoholizmu w ten sposob,
                                jak Ty to przedstawiles...!
                                Biorac teraz jeszcze pod uwage slowa, ktore dzisiaj napisales w strone
                                Rauchen, mam pelne juz prawo (i obowiazek) nazwac Ciebie snobem Addi..!
                                C.b.d.u.
                                A... ;-))
                                ______________________________________________________________________.
                                ______________________________________________________________________.
                                addicted11 napisał:
                                > W. Osiatynski, osoba znana z zaangazowania w ruch AA, powiedzial kiedys tak
                                > mniej wiecej: jedni nazywaja alkoholizm choroba, inni nalogiem, ja nzawalbym
                                go stanem umyslu".
                                _____________________________________________________.
                                Czy moglbys podac strone, na ktorej on to napisal...!?
                                A...



                                • addicted11 Re: raz na zawsze 06.03.07, 18:02
                                  Do Augusta- o Osiatynskim- powiedzial te slowa w filmie
                                  dokumentalnym "Wdzieczni za trzezwosc" relacjonujacym koncert pod tym samy
                                  tytyulem w sali Kongresowej w Warszawie- niestety nie pamietam z ktorego roku,
                                  ale korys z ostatnich.
                                  (2003,4 lub 5)

                                  Odnosnie snoba- no niestety, kompletnie nie rozumiesz istoty snobizmu.
                                  Snobem bylbym gdybym podawal sie za Aowca, a najlepiej za Aowca doskonalego.
                                  i abym byl snobem musialbym robic to w okreslonym celu- aby zyskac pklask.
                                  Ani jednego ani ym bardziej drugiego nie czynie.

                                  Do szkoly nieuku- o ci mowi wyksztalciuch.
                                  ( oto jest przyklad snobizmu)

                                  apropo Allena- do Drak- czytalem kiedys w wywiadzie jak powiedzial, ze on uwaza
                                  sie najpierw za muzyka i jazzmana a dopiero potem za rezysera
                                  (powiedzial nawet cos takiego, ze po prostu nie udalo mu sie odniesc sukcesu w
                                  muzyce a udalo w filmie wiec zjmuje sie glowni rezyseria, ale uwielbia grac)

                                  i apropo Allena- napradwe trzeba bys snobem by uznac ogladanie Allena za
                                  snobizm.
                                  Filmy Allena to z reguly komedie, wg. mnie sa zabawne i lekki, to nie jest zdne
                                  pseudouduchowione gowno tylko po prostu obserwacje bystrego tworcy.

                                  Wiec chyba to Ty Rauchen jestes snobka- bo nie wiesz kim jest naprawde Allen a
                                  sie na jego temat wypowiadasz.
                                  A robisz o bo snobujesz sie na taka zdroworozsadkowa niepodlegajaca snobizmom i
                                  krytyczna osobe a nawet nie wiesz o czym mowisz.

                                  A najbardziej zabawne jest o, ze ja kiedys zmyslilem na poczekaniu historie o
                                  tym, ze Bono pobil murzyna i dlatego teraz pomaga Afryce- zakpilem sobie z
                                  Ciebie, a Ty to potem gdzies na powazne powtarzalas.

                                  Papiez w wojne sprzedal Zyda i dlatego angazowal sie w dialog z judaizmem- to
                                  tez lykniesz w imie swojej zsady, ze "kazdy zajmuje sie tylko czubkiem swego
                                  nosa, a jak zajmuje sie czyms wiecej to znacvzy ze ma ukryte motywy"?


                                  • addicted11 Re: raz na zawsze 06.03.07, 18:04
                                    Papiez JP2 byl snobem bo pisal ksiazki.
                                    A obecny b16 to juz w ogole snob, odczyty wyglasza na uniwersytetach.
                                    ciekawe komu chce zaimponowac, moze jakiejs panience?
                                    • aaugustw Re: raz na zawsze 06.03.07, 18:18
                                      addicted11 napisał:
                                      > Papiez JP2 byl snobem bo pisal ksiazki.
                                      > A obecny b16 to juz w ogole snob, odczyty wyglasza na uniwersytetach.
                                      > ciekawe komu chce zaimponowac, moze jakiejs panience?
                                      ___________________________________________________________________.
                                      Choc sie nie modle, bede musial zrobic wyjatek dla Ciebie - Addi...!
                                      Bede prosil dla Ciebie nie o rozum, bo na to juz za pozno, ale o
                                      dobre zdrowie...
                                      A teraz spokojnie sobie pojade na Mityng organizacyjny AA...
                                      A...
                                      Ps. "Jezeli Bog chce kogos pokarac, najpierw odbiera mu rozum".
                                      A´propos: B16 zrobil to przed spotkaniem sie z przywodcami
                                      duchowymi reprezentujacymi Islam. Jezeli z tego nie potrafisz
                                      wyciagnac teraz wniosku, to uwazaj dalej, ze chcial on zaimponowac Tobie...!
                            • drak02 Re: ... 06.03.07, 15:26
                              Szkoda ze się zniecheciłeś, poczatki zawsze bywaja bolesne.
                              Byc może w dalszej częsci znalazłbyś odpowiedź na swoje pytania i watpliwosci.
                              W zaawansowanej częsci psychoterapii relacje pomiedzy uczestnikami i
                              prowadzącymi są inne. jest zdecydowanie wiekszy poziom zaufania , swobody
                              wypowiedzi i inerpretacji. Można było spokojnie rozmawiac o sprawach z którymi
                              się borykasz. Oczywiście to wcale nie znaczy ze wszystko było idealne , piękne
                              i ogólnie stałem się kimś kompletnie innym. To był raczej dobry początek tego
                              aby lepiej przyjrzeć się sobie, swoim mocnym i słabym stronom i zacząc proces
                              samorealizacji tyle że świecie bez alkoholu.
                              Ja dokonałem takiego wyboru a Ty się zniechęciłeś, każdy z nas postapił zgodnie
                              ze swoim sumieniem. I pomimo wielu zastrzezen do psychoterapii, dla mnie akurat
                              to była bardzo pomocna rzecz.
              • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 18:07
                addicted11 napisał:

                > >
                > oczywiscie takie postawienie sprawy osmiesza mnie bo i o to chodzi.
                >
                >
                > ja sie coraz rzadziej uzalam nad soba.
                >
                > W ogole to wypaczenie- ja sie nie uzalam nad soba tylko nad poziomem
                terapeutow
                > .
                >
                > nie uwazam, ze oni sa tacy cacy wobec wszystkich a tylko mnie jednego biedaka
                > skrzywdzili.
                >
                > na swoim przykladzie pokazuje tylko konkret, a zasadniczo uwazam, ze
                terapeuci
                > wypaczaja i krzywdza bardzo wielu ludzi.
                >
                > oni nie uwzieli sie akurat na mnie.
                > po prosrtu en system jest chory i tyle.
                >
                > jest systemem przygotowanym a jeden konkretny model czlowieka i wciskany
                > wszystkim na sile.
                >
                > ale oczywiscie nie moge ego glosno powiedziec bo wyjdzie ze sie "uzalam".
                >
                > nie wypieram sie- w przeszlsoci swymi wpisami dalem wiele powodow do
                > traktowania mnie jak kogos kto ma o wszystko pretensje.
                >
                > ale to sie zmienia.
                > poza tym- o nie oznacza ze sie myle, szczegolnie gdy pokazuje fakty.
                >
                >
                > moi oponenci oczywsicie lubia mnie kreowac na takiego sierote i nieudacznika,
                > aby obraz koncowy byl czytelny i jasny: terapia jest ok, terapeuci sa ok
                tylko
                > jten addicted1 to zrodlo problemu.
                >
                > i mozna taki glos zlekcewazyc.
                > kto w koncu lubi takich samouzalaczy, kto traktuje ich powznie?
                >


                Moją intencją nie jest osmieszenie Cię, masz jakiś żal byc moze uzasadniony.
                Nie wiem gdzie i jak długo sie leczyłeś, nie wykluczam tego że trafiłes na
                kiepskich terapeutów, ale uogólnienia które powtarzasz od dłuższego czasu sa
                krzywdzące dla tych psychoterapeutów których można zaliczyć do profesjonalistów
                i kompletnie nie zważasz na taki drobny szczegół , że wiele osób dzięki terapii
                nie pije. Ze swoich niezbyt szczęśliwych doswiadczeń psychoterapeutycznych
                tworzysz ogólną teorię obrzydzania innym to co tobie nie pasuje. Swoje
                subiektywne odczucia próbujesz zamienić w ogólnoobowiązującą doktrynę.
                A swoimi wypowiedziami zniechęcasz innych do sięgnięcia po wsparcie i
                profesjonalną pomoc. Ja też miałem wiele zastrzezeń, nie wszystko mi się
                podobało, wiele rzeczy wzbudzało moją irytację ale końcowy bilans jest dodatni,
                nie piję od 2,5 roku, a nie należę do osób które są bezmyślne i bezkrytyczne.
                Mam nadzieję że cokolwiek napiszemy to Halberek ( i inni) szukajacy pomocy sami
                ocenią i zdecydują co robić ze swoim alkoholizmem.

                • addicted11 Re: przed terapią 05.03.07, 18:14
                  tu tez sie mylisz- tu nie chodzi o to, ze mnie skrzywdzono i sie teraz wyzywam.

                  ja mam oczy i widze.
                  widze ludzi dookola, chodizlem na mityngi.

                  dla mnie ktos, kto jednego dnia mowi ze AA uratowalo mu zycie i ze jest pieknie
                  a na drugi dzien idzie pic i umiera- to nie jest przyklad na to, ze taka ta
                  choroba straszna i ciezka.
                  nie- to przyklad na to, jaka taterapia beznadziejna.

                  zwalanie na potege choroby to umywanie rak.

                  niczego nienawidze tak jak hipokryzji.
                  terapeuci ktorzy tropia u innych prawdziwe i urojone klamstwa i brak
                  odpowiedzialnosci

                  gdy dzieje sie cos takiego to albo jak strus leb w piasek albo zwalic na
                  pacjenta, chorobe czy co tam jeszcze.

                  nie potrafia powiedziec : bylismy bezradni, nie umielismy.
                  nie-
                  osttatnoo wrocilem na to forum piszac o tym, ze robbie Williams chodzil na AA
                  kilka lat codziennie.
                  czlowiek slawny i bogaty
                  • drak02 Re: przed terapią 05.03.07, 18:29
                    Pomieszałeś kompletnie meetingi AA z psychoterapią. Co do ruchu AA, nie ma
                    dużego doświadczenia , wiem ze wiele osób dzieki AA wogóle jescze żyje.
                    Jezeli chodzi o psychoterapię - jeżeli ktoś nie chce uczestniczyć , to jego
                    sprawa obawiam się że przeceniasz ich zainteresowanie problemami alkoholika
                    który nie do końca chce się leczyć. Każdy ma prawo do tego, aby zapić a nawet
                    zachlać się na śmierć - jak lubi jego sprawa.
                    Uważam ze tylko pierwsze podejscie do psychoterapii powinno być bezpłatne, za
                    każde następne, delikwent powinien płacić.
                    Tw,ój wywód dotyczący artysty Wiliamsa jest dla mnie nie zrozumiały i
                    generalnie sam szansonista średnio mnie intryguje. Pozdrawiam:)
                    • addicted11 Re: przed terapią 05.03.07, 20:10
                      drak02 napisał:

                      > Pomieszałeś kompletnie meetingi AA z psychoterapią.


                      nie. utozsamiam je, bo polowa terapii opiera sie na AA.
                      te terapie krytykuje.

                      Co do ruchu AA, nie ma
                      > dużego doświadczenia , wiem ze wiele osób dzieki AA wogóle jescze żyje.

                      i taka wata slowna- wiele osob jeszcze zyje, moznaby napisac a wiele osob juz
                      nei zyje, i co z tego?

                      > Jezeli chodzi o psychoterapię - jeżeli ktoś nie chce uczestniczyć , to jego
                      > sprawa obawiam się że przeceniasz ich zainteresowanie problemami alkoholika
                      > który nie do końca chce się leczyć.

                      nie. zauwazam tylko brak oferty dla osob ktore chca sie leczyc a nie podchodzi
                      im wlasciwie jedyny oferowany model.



                      Każdy ma prawo do tego, aby zapić a nawet
                      > zachlać się na śmierć - jak lubi jego sprawa.

                      a jak nie lubi?


                      > Uważam ze tylko pierwsze podejscie do psychoterapii powinno być bezpłatne, za
                      > każde następne, delikwent powinien płacić.

                      tez tak uwazam.
                      uwazam, ze powinna obowiazywac zasada- oferta, opis uslug, itp.

                      > Tw,ój wywód dotyczący artysty Wiliamsa jest dla mnie nie zrozumiały i
                      > generalnie sam szansonista średnio mnie intryguje. Pozdrawiam:)

                      niewatpie. wywod jest prosty- chodzil latami na mityngi i wyladowal na kolejnym
                      odwyku. po prostu- przyklad skutecznosci mityngow.

                      • drak02 Re: przed terapią 06.03.07, 09:13
                        Addi - masz rację.
                        Pozdrawiam serdecznie:)
                        Ps. I Williams też ma rację.
      • tranzyt80 Re: przed terapią 05.03.07, 13:06
        halberek napisała:
        > Jestem modelem...

        -jezeli jestes w stanie sama dac rade,radze zachowywac trzezwosc indywidualnie,
        bez jakichkolwiek terapii,AA,psychotropow,
        dobre samopoczucie nadejdzie,predzej czy pozniej,wierz mi,mam to za soba,
        proponuje ograniczyc sie do normalnego,regularnego trybu zycia,gimnastyka,biegi
        w terenie,basen,zdrowe odzywianie,wyluzowany odpoczynek,rob to,co sprawia ci
        przyjemnosc,na temat alkoholizmu czytaj i ksztalc sie sama,badz krytyczna,daj
        sobie czas an podejmowanie decyzji,z czasem sama zauwazysz u siebie kolosalne
        zmiany na dobre,
        uwazam,ze Ty mozesz sprobowac sama,masz to "cos",co nie kazdemu jest dane :)
      • e4ska Re: przed terapią 05.03.07, 13:44
        Halberku - a jak piłaś to co, byłaś szczęśliwa?

        Być zagubionym, samotnym, cierpieć bez powodu - nie widzieć żadnego
        usprawiedliwienia dla swego bycia - Halberku, miliony ludzi tak czuje... czemu?
        heh, fajnie byłoby wiedzieć, dlaczego.

        Ludzie smutni - ci, którym się dobrze wiedzie... piękne kobiety, z wielkim
        powodzeniem, sławne, bogate - a kończą marnie.

        Dzisiaj przeczytałam notkę o Spears (tak sie pisze?)... z naszej dalekiej
        perspektywy - co ta facetka odwala? A takich gwiazdeczek, rozpuszczonych
        powodzeniem, uzależnionych - na pęczki. Cóż, który wartościowy chłopiec zechce
        trzymać znajomość z taką lalą - bezmyślną i pustą - bo co w niej za życie?
        Gorycz, próżna pycha, wielkie o sobie mniemanie.

        Natura jest w szczególny sposób sprawiedliwa: jak da komu nadmiar urody i jakieś
        szczęście w zdobyciu popularności, to odejmuje na duchu - i gdyby tak można
        zwizualizować duchowość, unaocznić jaźń... o, jakie straszne kalectwo moglibyśmy
        zobaczyć. Wstydzimy sie odstających uszu i krótkich nóg - a nie wstydzimy sie
        swojej duchowej brzydoty... a przeciez ją widać - ona odpycha innych, nie
        pozwala nawiązać blizszych związków, skazuje na izolację...

        Nie myślę o Tobie akurat - ale w pewnej mierze masz w sobie cos kalekiego. Czy
        to potrafi nastawić terapeuta? widzisz, obawiam się, że pudrowanie liszajów
        niewiele daje - samej trzeba się nad sobą pochylić z uwagą i zapytać odważnie:
        czego ja chcę? czego mi potrzeba? jaka jestem? w czym się gubię? dokąd idę?
        czemu mi źle?

        no i trzeba sobie odpowiedzieć - SOBIE... nikomu innemu. Czasem to wystarczy:)
    • addicted11 Re: przed terapią 06.03.07, 14:24
      jest jeszcze jedna sprzecznosc i ewidentna logiczna zawierucha w tym mysleniu.
      otoz jeden alkoholik mowi drugiemu alkoholikowi ze jest " pijany" mimo ze sam
      jest alkoholikiem.
      jakos dziwnie sam jest trzezwy, z jego mozgu alkohol wyparowal i on potrafi
      oceniac trzezwo- ale inni nieswadomie sa kierowani chcecia picia i suchymi
      kacami.
      niebywale to.

      niepotrzebnie wrocilem na to forum.
      tu mozna po prostu zwariowac.
      to jest jak wloska mafia- w sobote strzela do goscia a w niedziele stoi w
      koscele przy jego trumnie i modli sie za niego.
      zupelne poplatanie.
      tu zapominam jak sie nazywam.



      • aaugustw Re: przed terapią 06.03.07, 15:18
        addicted11 napisał:
        > niepotrzebnie wrocilem na to forum.
        > tu mozna po prostu zwariowac.
        - - - - - - - - - - -
        Ty sam komplikujesz najwiecej...!
        Dzielisz zapalke na las, a potem sam sie w nim gubisz...!
        Program AA jest prostym Programem dla skomplikowanych
        ludzi - polecam AA...!
        A... ;-))
    • halberek Re: przed terapią 06.03.07, 15:33
      chciałam bardzo podziękować Wam za odpowiedzi i że się tak wyrażę - pochylenie
      się nad problemem. Mimo wszystko wydaje mi się, że to ważne żeby rozpracować
      jakieś mechanizmy uzależnienia u siebie, zresztą utwierdziła mnie w tym rozmowa
      z moim kolegą po przejściach. Trochę peniam oczywiście, ale jednak spróbuję
      pójść znowu do poradni.
      Drak02 - dziękuję Ci za wyważenie i rzeczowość.
      E4ska - mogę Cię zapewnić, że wiem że terapeuta nie obierze za mnie celu życia,
      ale kiedy jesteś w rozłamce i nie masz pojęcia za co się złapać a nawet
      powiedziałabym - jak żyć, to potrzebujesz kogoś kto choć trochę wbije Cię w
      jakiś rytm. I zdziwił mnie trochę ten ustęp o Britney Spears oraz osobach
      młodych, mających wszystko i kalekich duchowo w kontekście mojego wątku z
      pytaniem o obawy przez terapią, zmieniającą przecież konstrukcję człowieka.
      • drak02 Re: przed terapią 06.03.07, 15:43
        Halberek jezeli bedziesz miała jakiekolwiek szczegółowe pytania dotyczące
        psychoterapii lub bedziesz chciała podzielić się wrażeniami lub obawami ,
        mozesz napisac na pój adres gazetowy drak02@gazeta.pl , jezeli beda mógł Ci
        jaos pomóc to napewno nie odmówię. Pozdrawiam, trzymaj się :)
        • halberek Re: przed terapią 06.03.07, 21:35
          Vielen dank, jakby co z przyjemnością skorzystam ;)
          • aaugustw Re: przed terapią 07.03.07, 16:35
            halberek napisała:

            > Vielen dank, jakby co z przyjemnością skorzystam ;)
            __________________________________________________.
            Mnie osobiscie pomoglo...!
            (takze w zyciu prywatnym).
            A... ;-))
      • jerzy30 w trakcie terapii 07.03.07, 10:32
        halberko - wiez mi [lub nie] terapia profesjonalna, grupa, spotkania AA ulatwia
        zrozumienie problemu uzaleznienia, ponadto pomaga sie podniesc z dna, zrozumiec
        siebie, pomaga psychologicznie przez wygadanie sie - po to jest - jak jestes
        chora na grype to tez do lekarza idziesz - latwo mi jest mowic bo do terapii
        przez specjalistow i do AA musialem sie przekonywac szesc lat - o te szesc lat
        za dlugo - no ale madry Polak po szkodzie - dlatego ci mowie - nie rezygnuj z
        pomocy specjalistow - a ze czasami cie wkurza i zapienia to normalne - a ze
        ci "konstrukcje" zmienia - wszak o to chodzi
    • addicted11 Re: przed terapią 06.03.07, 23:29
      widzisz Drak02, wlasnie
      Rauchen na sasiednim watku swoim bezmyslnym wpisem dala przyklad tego, co
      mialem na mysli mowiac, ze musielm udowadniac, ze ne jestem wielbladem.

      dala do zrozumienia, ze korzystajac z pomocy rodziny po operacji- co jest
      rzecza normalna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka