pippi.l
09.04.07, 18:57
Pierwszy raz odwiedziłam to forum 19 grudnia, kiedy mąż poszedł do otu na
terapię. Tak mnie wtedy to forum wchłonęło, że przeczytałam wiele, wiele
wątków. Weszłam w Wasze dyskusje, spory, poznałam Wasze opinie. Prawie
rzuciłam dla tego forum całą resztę wolnego czasu. Jedyne co czuję dziś to
obrzydzenie. Jesteście szpitalem wariatów, grupą opętanych frustratów,
którzy są po to by dokopywać sobie wzajemnie. Jeśli pojawia się tu nowy
(świeże mięsko) jak typowi przywódcy sekt - głaszczecie go przez chwilkę po
czuprynie, a potem - zwrot, nowicjusz niech się buja sam, liczy się tylko
walka frakcji, nie widzicie więcej niż czubek własnego nosa, w waszej
cholernej pysze nie ma miejsca na ewentualną refleksję, - a może się mylę?...
Ktoś kto szuka tu (pechowo) pomocy i wiedzy zobaczy corridę, pomyśli: biez
wodki nie rozbieriosz. Widzę w was przede wszystkim wasze wady, to co
mieliście wartościowego utaplaliście w błocie, ble,