zalamana321
16.04.07, 16:11
Jestem na skraju wyczerpania nerwowego.. Od kiedy pamietam sporo bylo
alkoholu.. obecnie jest chora na cukrzycę, ale to jej zupełnie nie
przeszkadza. Oczywiście nie chce się przyznać.. jej stan jest coraz
gorszy..nie wiem juz co robić nic nie pomaga..ani rozmowy..ani
prośby..Probowałam byc dla niej oparciem.. zrozumiec ją.. nie pomagało..
Mylalam ze jak sie obraze.. to ona zrozumie..tez nic.. pisalam listy do niej
co czuje...nic..:( Mój stan psychiczny jest coraz gorszy...jestem smutka.. i
bezradna. Tata powiedział mi ze jesli ona nie zmieni swojego postepowania i
nie zacznie sie leczyc -odejdzie.. jest strasznie tym zdruzgotana.. bo boję
sie ze wtedy bedzie piła..az jej sie cos nie stanie.. Zachecałam ją na rozmowe
z psychologiem..na udanie się do poradni.. ale ona uwaza ze nie ma problemu..
Poradzcie mi co moge zrobić...moze ja błądze..od czego zacząć...Zauwazyłam ze
nie potrafie sie juz niczym cieszyc..wstaje i myslę..w jakim ona jest
stanie..kazdy telefon do niej to strach czy jest trzezwa.. czasami myslę ze
nie chce mi sie juz zyc.. Przepraszam Was ze zasmucam..