Dodaj do ulubionych

długość terapii

22.04.07, 23:03
Cześć,
Czy nie sądzicie, że polskie terapie uzależnień są zbyt długie i rozwleczone a
pójście na terapie to prawie jak wyrok skazujący ?
A przecież na świecie stosuje się intensywne, krótkoterminowe i skuteczne
leczenie uzależnień przystosowane do realiów ludzi chorych ale pracujących i
aktywnych.
Sądzę, że te długie wielomiesięczne terapie czy w przypadku uzależnień od
narkotyków nawet wieloletnie to wyciąganie kasy i kiepski system lecznictwa.
Ciekawa jestem waszej opinii ?
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: długość terapii 22.04.07, 23:50
      O tych intensywnych,skutecznych terapiach światowych to wiesz z filmu "28 dni"
      z Sandrą Bullock?
      jak kto pił lat kilkanaście to ma się w miesiąc wykurować? kasę wyciągają,
      owszem ,ale są i darmowe za kasę podatników, albo na forum można
      eksternistycznie się leczyć.
      a tak wogóle ciekawy masz nick
      • tranzyt80 Re: długość terapii 23.04.07, 08:06
        yuraathor napisał:
        > a tak wogóle ciekawy masz nick

        -nieslubny syn Addicted,idzie w slady ojca...;)?
      • addict1 Re: długość terapii 23.04.07, 23:48
        Jeśli przez kilkanaście lat pijesz to sądzisz, że terapia roczna Cię uzdrowi
        całkiem ? Bo z tego co wiadomo na temat choroby jaką jest uzależnienie, to nie
        ma całkowitego wyleczenia. Choroba jest na całe życie.
        A co sądzisz o 100 pacjentach tygodniowo na tzw "darmowej" terapii oraz o
        jakości leczenia ?
        Nie rozumiem dlaczego podatnik ma płacić za terapie Twojej choroby i skutki
        picia ? Płacąc sam ponosisz konsekwencje, a nie obarczasz wszystkich w koło.
        Poza tym jak się płaci to się bardziej ceni. Nigdzie na świecie nie ma za darmo,
        tylko u nas przyzwyczajeni, że Państwo da, załatwi, wyzdrowieje za nas. A gdzie
        odpowiedzialność za własne życie ?

      • addict1 Re: długość terapii 24.04.07, 00:16
        Po przemyśleniu...
        Nie no w sumie masz racje, rzeczywiście lepiej uciec przed życiem np na
        dwuletnią czy roczną terapię zamkniętą. Siedzi się na wikcie podatników, nie
        trzeba w tym czasie płacić rachunków domowych, opiekować własnymi dziećmi, żyć
        na codzień z rodziną, chodzić do pracy i zarabiać na swoje i ich utrzymanie,
        można ucieć przed ewentualnymi konsekwencjami, typu spłata długów (napewno
        rodzina to załatwi), nie trzeba stawiać się na wezwanie sądu jak się
        narozrabiało. Wogóle sielanka. Dlaczego ta terapia trwa tylko 2 lata, powinna
        trwać conajmniej tyle ile się piło ! Cholera...
    • drak02 Re: długość terapii 23.04.07, 10:39
      Nie bardzo wierze w to że pijac przez dwadzieścia lat można nagle wyleczyć się
      w ciagu kilka tygodni. Ja pracowałem na swóje uzależnienie 25 lat, ćwierć wieku
      wchodziłem w nałóg , ile czasu trzeba aby te 25 lat zniwelować, nie mam
      pojęcia, uczestniczyłem w sumoe prawie 2 lata w psychoterapii ale nie nzawałbym
      siebie kompletnie uzdrowionym. Nie piję i wiem co robic aby nie pić to tylko
      tyle i aż tyle.
      • addict1 Re: długość terapii 24.04.07, 00:01
        To chyba jakaś pomyłka, terapia nie służy żeby kogoś prowadzić za rękę całe
        życie, czy też przez tyle samo lat co się piło (25 lat)? Za swoje leczenie i
        uzdrowienie trzeba samemu wziąć odpowiedzialność. A kto niby ma to zrobić za
        Ciebie ? Terapeuta, psycholog, rodzina, inni ?
        No to gratuluje, ze płaciłeś 2 lata za psychoterapie. Z badań wynika, że to
        najmniej skuteczna metoda z dostępnych i może jeszcze powiesz, że indywidualna ?
        Wiedzę co robić aby nie pić można zdobyć w czasie dużo krótszym niż dwa lata i
        nie trzeba być do tego sokołem. Pytanie tylko co zrobimy z tą wiedzą, czy
        wykorzystamy ją właściwie czy będziemy oszukiwać się dalej ?
        • tranzyt80 Re: długość terapii 24.04.07, 09:16
          addict1 napisała:
          > To chyba jakaś pomyłka, terapia nie służy żeby kogoś prowadzić za rękę...

          -nie badz smieszna,terapa dla alkoholikow ma ich wlasnie uwiazac,zalozyc
          im "kajdanki",bez mozliwosci uwolnienia sie,alkoholik musi "sam";) dojsc do
          przekonania,ze tylko,bedac w dozgonnej terapii,kiedys tam ;)uda mu sie ulozac w
          calosc,w jego mozgu,skladanke,z tytulem "Szczescie i spokoj",o miliardzie
          elementow do znalezienia i poukladania,z reguly sie nie mowi...
          tym bardziej,ze skladanki lubia sie latwo rozsypywac :)))
          zaklada delikwentom "obroze na szyje" i trzyma ich na lancuchu przez cale i do
          konca ich zywota
          • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 24.04.07, 09:22
            Dzizes!
            E4ska jakos chwilowo przestala, teraz Ty zaczynasz...?
            • e4ska Re: długość terapii 24.04.07, 10:19
              Eska nie jest jedynę osoba pisząca na forum, która ze zdumieniem przygląda się
              entuzjastom terapii i dożywotniego aostwa. Sama żyjesz w klatce, to dziwisz się,
              że inni chadzają sobie w swobodzie.

              Nikt nie będzie Esce paskudził jej świadomości - a już najmniej psychiatrzy,
              terapeuci i ostatnie pijaczyny z rowu...

              Ja jestem JA - a nie to, co mi powie jaki pseudofachowiec, który zamiast sam ze
              sobą zrobić porządek, bałagani w cudzym umyśle. Skutki widać.

              Czy uważasz, że TEGO nie widać? idiotyzmów terapeutycznych, ogromnych kosztów
              finansowych i skuteczności bliskiej zeru?????????

              Na pijaka najlepszy jest kodeks karny... lepszego sposobu jeszcze nie wynaleźli.

              Zyg, twoje szczęście jest twoją osobistą sprawą. Wara od moich podatków i
              składek na NFZ. Do roboty, pijaki... a nie łazić miesiącami i odwykać po pięć
              razy na sztukę.
              • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 24.04.07, 12:21
                E4ska nie jest jedyna osoba piszaca na forum, ktora nie bedac na terapii pisze
                niestworzone rzeczy o tym, co sie na takiej terapii dzieje. Tyle.

                Nie jestem skazana na dozywotnie bycie w AA. Za to mam mozliwosc chodzenia tam
                dopoki mi to daje cos dobrego. A to wielka roznica, ktorej ty nie chcesz
                zauwazyc. Jezeli przestaloby mi dawac, przestalabym z tego korzystac. Ty mnie
                widzisz w klatce, mnie w tej klatce nie ma. Tak jak ja bym napisala, ze
                siedzisz w klatce abstynencji. Bzdura.

                > Czy uważasz, że TEGO nie widać? idiotyzmów terapeutycznych, ogromnych kosztów
                > finansowych i skuteczności bliskiej zeru?????????

                Na mojej terapii nie bylo idiotyzmow, za terapie indywidualna placilam z
                wlasnej kieszeni (za grupowa z twojej), w moim przypadku skutecznosc wyniosla
                100% (jesli skutecznosc rozumiesz jako pozniejsze zachowanie abstynencji - a
                propos, jak w koncu oceniasz skutecznosc terapii Baasila? 50% czy 100%?). Wiec
                nijak nie przystaje do tego co wypisujesz.

                > Ja jestem JA - a nie to, co mi powie jaki pseudofachowiec, który zamiast sam
                > ze sobą zrobić porządek, bałagani w cudzym umyśle. Skutki widać.

                To, ze osoby chodzace na terapie skladaja sie z tego, co powie pseudofachowiec,
                to kolejna bzdura. JA jestem JA. "Pseudofachowiec", ktory w moim przypadku
                okazal sie fachowcem byl DLA MNIE a nie ja dla niego. JA decydowalam o tym czy
                skorzystac z tego, co uslysze, czy to odrzucic.

                > Zyg, twoje szczęście jest twoją osobistą sprawą. Wara od moich podatków i
                > składek na NFZ. Do roboty, pijaki... a nie łazić miesiącami i odwykać po pięć
                > razy na sztukę.

                Musze Cie zmartwic. Dopoki "na gorze" sie nic nie zmieni, bedziesz placic za
                tych pijakow odwykajacych piec razy na sztuke. I za tych, ktorzy odwykaja raz a
                skutecznie tez. Mozesz krzyczec "wara!", ale to nic nie da. Ciesz sie, ze
                chociaz AA sie utrzymuje samo...
                • e4ska Re: długość terapii 24.04.07, 14:13
                  Zyg, mogę nie być na terapii i widzieć więcej, niż prymusek grupowy.
                  Możesz mi pokazać, gdzie to ja wypisuję "niestworzone rzeczy" o terapiach?

                  Ku zdumieniu takich jak ty - człowiek jest zwierzęciem, które poznaje świat nie
                  tylko za bezpośrednią pomocą zmysłów. Mamy bowiem możność korzystania z cudzych
                  doświadczeń. Patrzeć cudzymi oczyma.

                  Widziała ty np. mechanizm iluzji i zaprzeczeń? Emocje widziała? Żal po szkodzie
                  - widziała? siłę wyższą czy niższą - widziała? A pisze, że wie, jakie są... - i
                  że są, chociaż akurat tego nikt na oczy nie widział - po prostu czysta aberracja.

                  Poziom umysłowy i moralny terapeutów mogę np. obserwować dzięki ich pisemnym
                  wypowiedziom, a tych nie brakuje. Poziom umysłowy i moralny ich lizusków mogę
                  również poznawać dzięki temu, co piszą - choćby tutaj.

                  "Na mojej terapii nie bylo idiotyzmow" - eche, acha, no - przecież było to samo,
                  co wszędzie.

                  "Musze Cie zmartwic. Dopoki "na gorze" sie nic nie zmieni, bedziesz placic za
                  > tych pijakow odwykajacych piec razy na sztuke. I za tych, ktorzy odwykaja raz a
                  >
                  > skutecznie tez. Mozesz krzyczec "wara!", ale to nic nie da. Ciesz sie, ze
                  > chociaz AA sie utrzymuje samo... "

                  należy ów stan rzeczy zmienić - uświadamiać opinii publicznej, jak kłamstwa
                  garstki nawiedzonych doją budżet państwa. Nie ma żadnego leczenia, to są zgrywy
                  po prostu.

                  Za głoszenie na forum publicznym czy na terapiach, że nie można wytrzeźwieć
                  samodzielnie, powinna być wymierzana dotkliwa kara finansowa.

                  Zyg, jeśli nie wierzysz, że terapeuci tak utrzymują, to sobie poczytaj forum...
                  nie tylko augusta, chociaż jest on doskonałym przypadkiem czarnej propagandy.
                  • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 24.04.07, 16:58
                    > Możesz mi pokazać, gdzie to ja wypisuję "niestworzone rzeczy" o terapiach?

                    To by wymagalo grzebania sie w twoich postach, a jest to dla mnie czynnosc
                    przykra. Sprawdzilam. Zdolalam znalezc tylko tyle co na dole. Uwierz, ze tych
                    bzdur jest wiecej i nie kaz mi ich szukac.
                    _____
                    e4ska napisala:

                    Otóż: wiadomo, że dla ludzi z wykształceniem uniwersyteckim nie ma właściwie
                    żadnego ratunku. Instytucjonalnego. (...)
                    Natomiast - co do meritum - ruch AA i terapia do niego się odwołująca
                    zniechęcają do kształcenia, do zdobywania wiedzy. (...)
                    Słuchałbyś pouczeń kryminalistów, nierobów i żuli, którzy są wybrańcami
                    ichniej siły. (...)Wyobrażasz sobie omawianie pisemnych pierdółek przez grupę
                    pod kierunkiem jakiegoś uberbelfra... (...)
                    ____

                    > Widziała ty np. mechanizm iluzji i zaprzeczeń? Emocje widziała? Żal po
                    szkodzie
                    > - widziała? siłę wyższą czy niższą - widziała? A pisze, że wie, jakie są... -
                    i
                    > że są, chociaż akurat tego nikt na oczy nie widział - po prostu czysta
                    aberracj
                    > a.

                    Nie rozumiem tego co napisalas. Jasniej prosze. Jesli chodzi o elementy terapii
                    to z wymienonych przez ciebie na mojej bylo o emocjach. Nie powiem - cholernie
                    przydatne zajecia to byly.

                    > Poziom umysłowy i moralny terapeutów mogę np. obserwować dzięki ich pisemnym
                    > wypowiedziom, a tych nie brakuje. Poziom umysłowy i moralny ich lizusków mogę
                    > również poznawać dzięki temu, co piszą - choćby tutaj.

                    Moi terapeuci nie pisywali na forach. A masz czelnosc ich oceniac. I probujesz
                    mnie obrazic nazywajac lizuskiem? Zabraklo ci argumentow?

                    > "Na mojej terapii nie bylo idiotyzmow" - eche, acha, no - przecież było to
                    > samo co wszędzie.

                    Czyli co? Co bylo?

                    > należy ów stan rzeczy zmienić - uświadamiać opinii publicznej, jak kłamstwa
                    > garstki nawiedzonych doją budżet państwa.

                    Tak e4sko, uswiadamiaj. Piszac wyssane z palca informacje na temat terapii na
                    ktorej nigdy nie bylas. Gadaj o robieniu zamiast robic. Gadaj o zmienianiu i
                    milknij gdy jest mozliwosc zmiany (patrz post Myszy). To bardzo wygodne. I
                    jakie szlachetne. Przeciez ty uswiadamiasz spoleczenstwo!

                    >Nie ma żadnego leczenia, to są zgrywy po prostu.

                    Ja trafilam na leczenie. I to skuteczne. To straszne, prawda?

                    > Zyg, jeśli nie wierzysz, że terapeuci tak utrzymują, to sobie poczytaj
                    forum...
                    > nie tylko augusta, chociaż jest on doskonałym przypadkiem czarnej propagandy.

                    Jakie forum? To? Zacytuj mi chociaz z dziesieciu terapeutow, ktorzy tak
                    utrzymuja. Moze sobie z nimi podyskutuje.
                    • e4ska Re: długość terapii 24.04.07, 23:53
                      Czemuż to przykre jest dla ciebie, Zyg, czytanie moich postów? Ach, jakże jestem
                      wzruszona... ale radziłabym przeczytać co poniektóre... nie możesz zdzierżyć
                      pewnych opinii... trudno, widać proces doskonalenia jeszcze nie został
                      ukończony. Ja tam czytam twoje posty i mnie nic nie rusza... takie same jak
                      reszta proterapeutycznych i aowskich... jedne usta, jedna ręka, jeden ćwierć.

                      Cóż, cytowane moje opinie wynikają z faktów: terapie są przystosowane poziomem
                      do przygłupów, ludzi po podstawówce i zawodówkach. Według mnie wygłaszane przez
                      mojego terapeutę oraz przez wyuczonych prawdy są... godne augustowskiej akademii
                      wiedzy... Idiotyzm założeń, tania manipulacja - a potem zdziwienie, że ludziom
                      wykształconym gorzej trzeźwieć. Sami o tym gadacie.

                      Zgadzam się z addim - mam takie samo zdanie co do autorytetów aowskich - dla
                      mnie żul, niedouk, złodziej, al....ons, kobieta świadcząca płatne flaszką usługi
                      seksualne - nie może być wzorem trzeźwienia. Moje picie było inne -
                      fizjologicznie takie samo, ale całkiem inne pod względem obyczajowym. Inne też
                      doznania mi towarzyszyły. Nie te, o których czytam w licznych piciorysach.

                      Pisanie prac i ich omawianie pod kierunkiem uberfachmana - zobacz chocby watek
                      przyklejonego.

                      No i Zyg... daj sobie spokój z zarzutem, że skoro kto nie był na terapii czy
                      mityngu, to nie wie, o co chodzi. To argument dla tępaków pijaków - jakby sie
                      uczyli w podstawówce, znaliby więcej niż cztery emocje na krzyż... Ja urodziłam
                      sie w XX wieku, a wiem, jak wyglądały wojny krzyżowe. Jak prowadzi się zajęcia z
                      pijakami - całe scenariusze takich lekcji możesz zdobyć w bibliotece choćby.
                      Żadna tajemnica.

                      Śmieszy mnie, kiedy - Zyg kochana - zachwalasz terapię, a sama w innym wątku
                      przyznajesz, że po jej ukończeniu znalazłaś się w pustce... i musiałaś ratować
                      sie aowskimi klockami. Jak cię tak wyszkolili emocjonalnie, to czemu sobie sama
                      miejsca znaleźć nie mogłaś - tylko wlazłaś do butelki i siedzisz tam? - bo na
                      własne myślenie, na własny styl życia - po prostu jesteś za cienka. Umiesz tylko
                      kopać i biadolić - ale prochu to ty nie wymyślisz.
                      • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 25.04.07, 10:57
                        > Śmieszy mnie, kiedy - Zyg kochana - zachwalasz terapię, a sama w innym wątku
                        > przyznajesz, że po jej ukończeniu znalazłaś się w pustce... i musiałaś ratować
                        > sie aowskimi klockami. Jak cię tak wyszkolili emocjonalnie, to czemu sobie
                        > sama miejsca znaleźć nie mogłaś - tylko wlazłaś do butelki i siedzisz tam? -
                        > bo na własne myślenie, na własny styl życia - po prostu jesteś za cienka.
                        > Umiesz tylk o kopać i biadolić - ale prochu to ty nie wymyślisz.

                        Ty masz e4ska niewiadomojakie wyobrazenia o tym, jak powinien wygladac czlowiek
                        po terapii. Przeszedl terapie znaczy sie ma byc szczesliwy do konca zycia??
                        Zrewidu swoje poglady. Terapia miala sluzyc osiagnieciu i utrzymaniu
                        abstynencji. Cel zostal osiagniety, terapia okazala sie skuteczna. Skuteczna na
                        tyle, ze gdy "znalazlam sie w pustce" nie szukalam ukojenia na stary sposob.
                        Narzedzia, ktore dostalam pozwolily mi znalezc sposob wyjscia z pustki.

                        Nic o mnie nie wiesz - nie wiesz co robie zawodowo, nie wiesz jakie sa moje
                        zainteresowania, nie wiesz co robie w wolnym czasie, nie wiesz jaki sport
                        trenuje, nie wiesz co czytam, nie wiesz jakiej muzyki slucham, nie wiesz gdzie
                        jezdze na wakacje, nie znasz moich przyjaciol, nie wiesz kogo kocham i komu
                        pomagam. Wiesz tylko tyle, ze korzystalam z pomocy AA i terapii. I na podstawie
                        tego, twierdzisz ze nie mysle i ze nie mam wlasnego stylu zycia. Czy to nie
                        zalosne?

                        Wszystko co piszesz odnosze do swojej terapii, nie do tego, co przeczytam o
                        terapii innych. I wszystko to gowno prawda. Nie wiesz e4sko, jak wygladaly
                        wojny krzyzowe. Znasz je jedynie z czyjegos przekazu i w ten przekaz wierzysz.
                        Jeszcze inaczej nie wiesz, jak wyglada mityng na ktory chodze. To ze w twoim
                        domu jest pralka, telewizor i lodowka to nie znaczy, ze wiem jaki jest twoj dom.
                        • addicted11 Re: długość terapii 25.04.07, 13:59
                          zyg zyg
                          > Nic o mnie nie wiesz - nie wiesz co robie zawodowo, nie wiesz jakie sa moje
                          > zainteresowania, nie wiesz co robie w wolnym czasie, nie wiesz jaki sport
                          > trenuje, nie wiesz co czytam, nie wiesz jakiej muzyki slucham, nie wiesz
                          gdzie
                          > jezdze na wakacje, nie znasz moich przyjaciol, nie wiesz kogo kocham i komu
                          > pomagam. Wiesz tylko tyle, ze korzystalam z pomocy AA i terapii. I na
                          podstawie
                          >
                          > tego, twierdzisz ze nie mysle i ze nie mam wlasnego stylu zycia. Czy to nie
                          > zalosne?

                          to dlaczego nic o tym nie piszesz?
                          mnie osobosice duzo bardziej przekonuje ktos, kto pisze o swym calym zyciu,
                          roznych skladnikach a nie tylko abstrakcyjne historie o trzezwieniu, silach
                          wyzszych.

                          wlasnie na to wpadlem- moze dlatego tak sie inspiruje slawnymi ludzmi
                          alkoholikami, bo ich znam przede wszystkim z dzialalnosci zawodowej, pasji,
                          wypowiedzi na 1000 roznycjh tematow, a dopiero potem z alkoholizmem,
                          a aowcow z mityngow kojarze jako ludzi ktorzy nie robia nic innego niz
                          trzezwienie i ewentualnie to co zycie niesie i jest konieczne ( chodzenie do
                          pracy, zakupy, sprzatania).
                          poza tym nic, a jak sie zboczy z tematu to jeszcze mozna opieprz dostac ze nie
                          jest sie wystarczajaca skoncentrowanym na trzezwieniu.

                          • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 26.04.07, 15:13
                            > to dlaczego nic o tym nie piszesz?

                            dlaczego? bo nie chce. malo przyjaznie jest tu dla mnie.
                        • e4ska terapie powinny trwać szesnaście lat 25.04.07, 23:25
                          i obejmować wszystkie sfery życia ludzkiego, od sfery oralno-genitalnej
                          począwszy na sferze genitalno-oralnej skończywszy. Czyli raz w lewo, raz w prawo
                          - a na to szesnaście lat byłoby w sam raz. Gdyby terapie trwały tyle, ile
                          potrzebuje alkoholik, na miejscu gorzelni wyrosłyby żłobki i przedszkola - czy
                          co tam jeszcze powinno wyrosnąć wedle uznania. Terapeutycznego.

                          Zauważyłam bowiem, że jak kto po szesnastu latach aowania zaczyna pić, to się
                          jakoś głupio uchlewa i całkiem bez sensu... a terapeuta wyjaśniłby, czemu pijak
                          pije... i niejeden piciorys powstałby malowniczy jak minnesota.

                          gdyby terapie były krótkie i fachowe - cóż poczęłyby władze z terapeutami,
                          często alkoholikami, którzy nie umieją nic oprócz ględzenia obliczonego na sześc
                          czy osiem tygodni? Czy potrafią owe panie i owi panowie rwać banany? szparagi
                          zbierać? zasuwać wozem śmieciarskim przez londyńskie centra?

                          Niestety, omnipotencja pań i panów terapetów kończy się na gadaniu, strofowaniu
                          i omawianiu wypocin pijackich... a ichnia matematyka finiszuje na rachunkach
                          litrażowych. Oprócz tego panie i panowie ci wiedzą, jak odmawiać picia
                          zdecydowanym głosem, co to jest wyzwalacz i bezkarnie nadużywają zosi samosi -
                          bohaterki wierszyka dla przedszkolaków. Kto napisał zosie samosie... nie wie
                          nikt - a gdyby terapia trwała szesnaście lat - to może by było wiadomo...

                          W ciągu parunastu tygodni z wielkim powodzeniem rozwija się postawa roszczeniowa
                          nierobów, oooo, sorki - leczących się alkoholików. Ponieważ nasępstwem
                          alkoholizmu bywa pracoholizm, pijaki bronią się przed obowiązkiem pracy jak
                          tylko potrafią. Tylko rencista może latać z posłaniem.

                          a jakby terapie trwała szesnaście lat, to by jedna malutka powtórka terapii
                          dawała pełne prawo do rencinki - i dożywotnie uprawnienia kiwania sie w rytm
                          modlitwy o pogodę.
            • tranzyt80 Re: długość terapii 24.04.07, 19:32
              Dlaczego nie jestes w stanie zrozumiec,ze sa ludzie w pelni szczesliwi,swiadomi
              swojego zycia,i zdrowi na umysle ;)ktorych stanowiska,poglady i opinie,beda
              zawsze diametralnie rozne od tych twoich,a szczegolnie dotyczacych tematu "kim
              jestesmy,skad pochodzimy i dokad zmierzamy".


              Alkoholizm leczony w AA,ma to do siebie,ze dotkniete nim osoby,zaczynaja
              nieustannie plotkowac o korzonkach wlasnej i boskiej egzystencji,wiekszosc
              zawodowo zamienia sie we wszystko wiedzacych przedstawicieli zycia
              w "ZASWIATACH",caly czas bajdurza o przejeciu jakis praw uniwersalnej
              kosmicznej doskonalosci...ale na co dzien,nie moga postawic pustego kieliszka
              na stole,nie oblewajac sie kroplami zimnego potu...

              moze jest to objaw "normalnosci" w terapeutycznych kregach AA,ale czy jest to
              rzeczywiscie zdroworozsadkowe i ostatecznie trwale leczace,wyzwalajace z obceg
              terapeutycznych i uzaleznienia ? ja watpie,i bogu dzieki,ze eska tez :P



              • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 24.04.07, 21:13
                > Dlaczego nie jestes w stanie zrozumiec,ze sa ludzie w pelni
                szczesliwi,swiadomi
                >
                > swojego zycia,i zdrowi na umysle ;)ktorych stanowiska,poglady i opinie,beda
                > zawsze diametralnie rozne od tych twoich,a szczegolnie dotyczacych
                tematu "kim
                > jestesmy,skad pochodzimy i dokad zmierzamy".

                Jestem w stanie to zrozumiec. Przykladow nie musze szukac daleko - na tym forum
                kims, kogo bardzo cenie i szanuje jest Janu, a mysle, ze pasuje do tego co
                napisales.

                Natomiat nie akceptuje tego kiedy przyslowiowy slepy mowi o kolorach.
                • tranzyt80 Re: długość terapii 25.04.07, 11:17
                  zyg_zyg_zyg napisała:
                  > Natomiat nie akceptuje tego kiedy przyslowiowy slepy mowi o kolorach.

                  -ja akceptuje,pod warunkiem,ze uprzedzi,ze jest slepy ;)
      • tranzyt80 Re: długość terapii 24.04.07, 08:59
        drak02 napisał:
        uczestniczyłem w sumoe prawie 2 lata w psychoterapii ale nie nzawałbym
        siebie kompletnie uzdrowionym

        -a co Ci jeszcze dolega ?
        • drak02 Re: długość terapii 24.04.07, 18:54
          tranzyt80 napisał:

          > drak02 napisał:
          > uczestniczyłem w sumoe prawie 2 lata w psychoterapii ale nie nzawałbym
          > siebie kompletnie uzdrowionym
          >
          > -a co Ci jeszcze dolega ?

          Co mi dolega- głownie obawa ze mógłbym wrócić do tego co było kiedyś i takie
          ogólne poczucie winy i problem z samooceną.
          Z drugiej strony to co sobie cenie chyba najbardziej to pewien dystans, nie
          przejmuję się pierdołami również tymi na forum wypisywanymi przez niektórych
          forumowiczów, nawet nie chce mi sie dyskutowac na niektóre sztucznie tworzone
          problemy i tematy.
          • addicted11 Re: długość terapii 24.04.07, 19:15
            Co mi dolega- głownie obawa ze mógłbym wrócić do tego co było kiedyś

            zapytam tak- czy wierzysz, ze kiedys ta obawa minie?

            bo zyc w takim strachu do konca dni to nie bardzo.

            i takie
            > ogólne poczucie winy i problem z samooceną.

            myslisz, ze nieustajacy obrachunek moralny pomaga Ci czy przeszkadza w
            zwalczeniu poczuciq winy?
            mi zaczelo to strasznie obnizac samoocene, gdy mialem za zadanie przyznac sie
            do wszystkich grzechow, przepraszac i byc dobry nie oczekujac nic w zamian.
            oczekiwano ode mnie dobicia poziomem moralnym do Jezusa a ja Jezusem nie bede
            bo nie jestem nawet 10% taki mocny jak on, wiec po cholere mam sobie stawiac
            taka poprzeczke, tak jakbym sobie teraz postanowil ze pobiegne na 100 metrow
            lepiej jak ben johnson albo pobije evandera holefielda- i potem tluklbym sie w
            glowe ze jestem do niczego, bo nie dalem rady.
            poza tym- czy w dzisiejszym swiecie taka papieska postawa przyniesc moze
            ukojenie?
            trzeaby by byc super silnym by godzic sie z tym, ze ja jestem wobec kogos w
            pporzadku a on nie ma takiego obowiazku, ze mam nadstawiac 2 policzek- ja
            jestem slaby i rzy takim postawieniu sprawy czuje sie ponizony, zbrukany i
            opluty, po co mi to.

            > Z drugiej strony to co sobie cenie chyba najbardziej to pewien dystans, nie
            > przejmuję się pierdołami również tymi na forum wypisywanymi przez niektórych
            > forumowiczów, nawet nie chce mi sie dyskutowac na niektóre sztucznie tworzone
            > problemy i tematy.

            to sie nieco kloci z tym co napisalem wczesniej, ale niech tam.
            czy terapia nie tworzy sztucznych problemow?

            Janu Parys czy Eska sami nie pija a nie rusza ich gdy ktos przy nich pije, Ci
            po terapii w takiej sytuacji sa pod silna wewnetrzna presja, wiem cos o tym bo
            sam tak mialem i troche nadal mam.

            to jest sztuczny problem- bo alkohol i tak nie zniknie, wiec szukanie jakichs
            obejsc prowadzi do izolacji i frustracji albo izolacji i zdziczenia.


          • tranzyt80 Re: długość terapii 24.04.07, 21:24
            drak02 napisał:
            > Co mi dolega- głownie obawa ze mógłbym wrócić do tego co było kiedyś i takie
            > ogólne poczucie winy i problem z samooceną.

            -chcialbym wiedziec czy jestes czlowiekiem wierzacym,a jezeli tak,to w co
            lub w kogo wierzysz?,czy wierzysz w Jezusa jako Boga?,czy wierzysz w dogmaty
            Kosciola Katolickiego?,a moze jestes tym ciagle szukajacym...lub ciagle
            zagubionym,takim skaczacym raz tu,raz tam...
            Jak oceniasz ateizm i ateistow,nienawidzisz ich,czy zazdroscisz im ?

            i na koniec...zeby czuc sie winnym,trzeba do czegos tam sie przymierzac,bo
            tylko z tej miary ktora uznaje i ktora nauczylem sie mierzyc, biore swoj
            doskonaly lub "niedoskonaly ?" obraz,do czego Ty sie dzisiaj przymierzasz?

            Jak chcesz osiagnac zadowolenie z siebie samego,wewnetrzny spokoj i uczucie
            szczescia ?
    • tenjaras Re: długość terapii 24.04.07, 20:30
      na pewno jest tak, że za terapie alkoholowe opłaca się z akcyzy na alkohol i
      koncesji na sprzedaż alkoholu, ja za swoje zapłaciłem i jeszcze spoko mogę
      korzystać

      mam też kilku znajomych i wielu nieznajomych sponsorów ;-) e4ska - jesteś
      wolna, Twoja kasa pozostaje tam, gdzie mądrzejsi od Ciebie ją lokują - to
      aluzja do opiekuńczości państwowej, nie uraź się proszę


      ośrodki terapeutyczne podniosły statystyki, dzięki nim przestaje pić trwale
      powyżej 30% osób, które przez te ośrodki się przewijają

      nie słyszałem aby gdzieś terapia alkoholowa trwała poniżej dwóch lat, może
      kilkanaście miesięcy przy dobrym układzie przechodzenia przez poszczególne etapy

      "28dni" to była terapia podstawowa, u nas jest podobnie, później są dalsze
      etapy i możliwości, które są odpowiedzią na dysfunkcję, w której się trwało,
      często latami, wielu w takich klimatach się wychowało i nie ma odniesienia jak
      żyć normalnie, co więc jest złego korzystanie z mozliwości nauki normalnego
      podejścia do życia?
      • addicted11 Re: długość terapii 24.04.07, 20:54
        tenjaras napisał:

        > na pewno jest tak, że za terapie alkoholowe opłaca się z akcyzy na alkohol i
        > koncesji na sprzedaż alkoholu, ja za swoje zapłaciłem i jeszcze spoko mogę
        > korzystać

        stary argument, choc wlasciwie sluszny.
        > >
        > ośrodki terapeutyczne podniosły statystyki, dzięki nim przestaje pić trwale
        > powyżej 30% osób, które przez te ośrodki się przewijają

        ile traktor ma kol sprawnych- trzy, no to tak od razu trzeba mowic, a nie ze ma
        jedno kolo zepsute.

        tak w ogole to zastanawia mnie fakt, ze skoro 70% pacjenotw wraca do picia to
        dlaczego jest to na terapii jakims tabu- uczy sie wszystkich tylko zalozenia,
        ze powrot do picia nie nastapi.
        Przyjecie do wiadomosci faktu o 70% powrotow i wyciagniecie konsekwencji z tego
        to jest realizm a nie namawianie do picia.
        ludzie powinni byc uczenie takze co zrobic gdy sie wypije, jak sie z powrotem
        wygrzebac, jak nie zwariowac w takiej sytuacji.
        Ale lepiej udawac glupiego i uczyc, e powrot do picia to smierc. i potem te 70%
        przechodzi katorgi.
        dlaczego z panstwowych pieniedzy ktos tak uczy, dlaczego panstwowe pieniadze sa
        przeznaczane tylkjo na te 30%
        a te 70 to nie placilo akcyzy?


        >
        > nie słyszałem aby gdzieś terapia alkoholowa trwała poniżej dwóch lat, może
        > kilkanaście miesięcy przy dobrym układzie przechodzenia przez poszczególne
        etap
        > y
        >
        > "28dni" to była terapia podstawowa, u nas jest podobnie, później są dalsze
        > etapy i możliwości, które są odpowiedzią na dysfunkcję, w której się trwało,
        > często latami, wielu w takich klimatach się wychowało i nie ma odniesienia
        jak
        > żyć normalnie, co więc jest złego korzystanie z mozliwości nauki normalnego
        > podejścia do życia?
        >

        ja uwazam, ze panstwo powinno finansowac leczenie, ale nie wedlug jednego
        modelu tylko kilku do wyboru.
        ja tez place podatki i dlaczego z moich podatkow funduje sie leczenie oparte na
        modelu Minesota a na inne blokuje pieniadze?
        wolny wybor i konkurencja a nie urzedowy monopol na madrosc- to jest
        rozwiazanie.
        • rauchen Re: długość terapii 24.04.07, 21:16
          oj, a ponoc to z Uk nie ma podpisanej umowy o unikaniu podwojneo opodatkowania,
          o kurde, ale ci skarpetki addi oproznia,
          a nowych modeli leczenia nie wprowadza, zeby wyleczyc te pozostale 70%...

          :)
          • rauchen Re: długość terapii 24.04.07, 21:20
            a tak jeszcze, to do ilu procent z tych 70 procent ty addi nalezysz??
            Bo by od razu wiadomo bylo dla ilu procent zamiast wprowadzenia nowej formy
            terapi kijow kupic, i po dupie prac..:)
            • addicted11 Re: długość terapii 24.04.07, 21:40
              rauchen napisała:

              > a tak jeszcze, to do ilu procent z tych 70 procent ty addi nalezysz??
              > Bo by od razu wiadomo bylo dla ilu procent zamiast wprowadzenia nowej formy
              > terapi kijow kupic, i po dupie prac..:)


              Wiesz, ja radzilbym Ci nie mieszac sie w wewnetrzne spray Ukrainy, a tak w
              ogole to nazwy wlasne pisze sie z duej litery.

              ja nie wiem do ktorej grupy naleze, przyszlosc pokaze,
              ale Tobie jak sie okaze ze ta 70 blizsza niz 30
              to bedzie dopiero placz i zgrzytanie zebow.
              jak mowi przyslowie "zjesz zeby na alkoholizmie".
              i bedziesz musiala szyne na noc wkladac.



          • addicted11 Re: długość terapii 24.04.07, 21:47
            coz Ci moge powiedziec Rauchen, chyba tylko tyle,
            nie patrz na mnie malenka
            nie patrz nie ma we mnie zla
            nic sie przeciez nei zienilo
            chodzmy stad i wezmy wino
            bejbi x8
            zobacz tancza policjanci
            facet z teczka troche krwawi
            tu jest lawka zdejmij bluzke
            wypalimy cala trawe
            moja bejbi
            bejbi x7
            nie ma miejsca zeby plakac
            nie ma miejsca na strach
            kazda chwila jest wiecznoscia
            jesli tylko zechcesz byc
            moja
            bejbi x6
            beeejbi
            beeeejbiiiii!
            bejbi...


            • myszabrum Re: długość terapii 24.04.07, 21:49
              :))
              • myszabrum Re: długość terapii 24.04.07, 21:58
                I'm just the pieces of the man I used to be
                Too many bitter tears are raining down on me
                I'm far away from home
                And I've been facing this alone
                For much too long
                I feel like no-one ever told the truth to me
                About growing up and what a struggle it would be
                In my tangled state of mind
                I've been looking back to find
                Where I went wrong
                Too much love will kill you
                If you can't make up your mind
                Torn between the lover
                And the love you leave behind
                You're headed for disaster
                'cos you never read the signs
                Too much love will kill you
                Every time

                :)
                • addicted11 Re: długość terapii 25.04.07, 01:00
                  myszabrum napisała:

                  Too much love will kill you
                  > Every time
                  >

                  It's a sin...
                  father forgive me:)
            • zyg_zyg_zyg Re: długość terapii 24.04.07, 21:58
              Rauchen, nie daj sie dlugo prosic...

              Tylko z tym winem i trawa to uwazajcie!
            • rauchen Re: długość terapii 24.04.07, 22:04
              nie ma trawy, sasiad dzis cala skosil :)))
              • jerzy30 eforska - Na pijaka najlepszy jest kodeks karny 24.04.07, 22:25
                na pijaka najlepsza jest "czapa" czyli lopata w leb lub kulka z nagana - skraca
                teriapie znakomicie i uwalnia takich jak ty od koniecznosci oplacania terapii
                pijusow lezacych w rowach
                • rauchen Re: eforska - Na pijaka najlepszy jest kodeks kar 24.04.07, 22:31
                  no addi jeszcze nie lezy w rowie, nawet pracuje, podatki placi coby 30%
                  szczesliwcow moglo z terapii skorzystac...to na niego jeszcze kij wystarczy :)))
                  • e4ska Re: eforska - Na pijaka najlepszy jest kodeks kar 24.04.07, 23:30
                    Szanowny panie jerzy... chciałam wyjaśnić, że jestem zdecydowaną przeciwniczką
                    kary śmierci. Kulkę w łeb zachowaj dla siebie i nie mów, co ja chciałabym.
                    Przeginasz po chamsku... a tyle lat się doskonalisz. Do d.y z takim doskonaleniem.
                    Chciałbyś przyprawić mi gębę morderczyni pijaków, co? Holocaust pijacki...
                    hmmmm. Nie, mnie chodzi o dobro pijaków - a nie o to, żeby mityng odbywał sie na
                    każdym skrzyżowaniu i żeby na świecie było np. pięć milionów aowców. A niech ich
                    będzie trzech... po co komu więcej?

                    Kim jesteś? Pijakiem, który klnie paskudnie w rozmowie z kobietą... poczytaj
                    swoje posty, a zobaczysz - wulgarne chamstwo... znam chamów aowskich - nie tylko
                    dzięki forumowym nawalankom w stylu jerzego i augusta... twój codzienny język,
                    prawda? Powiesz, że w domku odzywasz sie uprzejmie do swojej alanonki, też
                    pewnie wyszkolonej nieźle przez poprzednika- pijaka... nie uwierzę.

                    A co do zaostrzenia kodeksu - ku wielkiej radości społeczeństwa - pijakom będzie
                    gorzej.
                    "Zaostrzenie kar za najgroźniejsze przestępstwa, rozszerzenie odpowiedzialności
                    karnej nieletnich; nowe rodzaje przestępstw; rozszerzenie prawa do obrony
                    koniecznej - to główne zmiany w Kodeksie karnym, którego projekt we wtorek
                    przyjęła Rada Ministrów. [...] Projekt przewiduje stosowanie rozmaitych środków
                    karnych m.in. obligatoryjne pozbawienie praw publicznych, gdy ktoś jest skazany
                    za zbrodnie, publikowanie wizerunku sprawcy - obligatoryjne, gdy ktoś prowadził
                    pojazd po wpływem alkoholu - oraz orzeczenie przez sąd przepadku prowadzonego
                    przez sprawcę pojazdu w razie przestępstwa prowadzenia go po pijanemu".

                    Ze swej strony uważam za skandal, żeby pijak wtrącony do więzienia miał lżejsze
                    warunki odbywania kary podczas prowadzenia terapii - programu Atlantis. Trzy
                    miesiące pogłasków za to, że chla... Uważam, że można, bazując na opinii
                    publicznej, domagać się zaostrzenia warunków odbywania kary przez
                    więźniów-pijaków. I choćbyś pękł ze złości, drogi jerzy, i tak nikt nie lubi
                    pijaków - nawet z AA... bo pijak pozostanie na zawsze bezwstydnym pyszałkiem,
                    lizid...ą psychiatryczną i nudziarzem.

                    Kiedy czytam, jak to na terapiach i mityngach stare dziady beczą jak cielęta, to
                    czuję emocję zwaną obrzydzeniem... Najpierw płakali po pijaku, z otwartą gębą,
                    lała im się do szklanek ślina wymieszana ze łzami.... głośno użalali sie nad
                    swoim pijackim losem. Potem to samo powtarzają na terapii... na oczach innych -
                    zasada: dziś beczę ja, jutro beczysz ty.

                    Oczywiście, terapeutom bardzo się podoba beczenie... podkręcają... beczy pijak,
                    beczy - znaczy trzeźwieje.
                    I na mityngach - ciż sami wyćwiczeni w bekach... ogólny aplauz i wzruszenie,
                    bebebebeeee...

                    Tylko co beki mają wspólnego z trzeźwością? Tyle co kulka z eforeską:))))

                    • jerzy30 no widzisz jak pijakom jest dobrze - maja swoj Atl 26.04.07, 17:05
                      Atlantis - na szczescie takich belkotliwych wypowiedzi i aroganckich w stosunku
                      do ruchy AA [ktorego kompletnie nie znasz a oceniasz go w kategoriach
                      najgorszych lumpow - ciekawe dlaczego tak robisz - po prostu jest to skandal bo
                      bys moze ktos po wyczytaniu twoich kretynskich wypowiedzi uzna ze rzeczywiscie
                      AA to lumpy i nic nie warte pijusy][bardzo cie to AA uwiera - niestety uwierac
                      bedzie coraz bardziej bo sie stale rozwija i jak teraz aowcow jest 5 milionow
                      to za rok - dwa bedzie szesc - a apropo moich wypowiedzi [czys kobieta czy nie]
                      to zachowaj umiar w ocenianiu AA - wypowiedzi aagusta przy twoich to szczyt
                      elegancji - na koniec moge ci powiedziec ze takich prostackich ocen tego ruchu
                      [bo inaczej nie mozna tego nazwac] jest na tym forum i to we wszystkich watkach
                      na szczescie niewiele - moge cie zmartwic ze jestes "perelka intelektualna"
                      odnosie wiedzy o AA
                  • addicted11 Re: eforska - Na pijaka najlepszy jest kodeks kar 25.04.07, 01:05
                    rauchen napisała:

                    > no addi jeszcze nie lezy w rowie, nawet pracuje, podatki placi coby 30%
                    > szczesliwcow moglo z terapii skorzystac...to na niego jeszcze kij
                    wystarczy :))
                    > )



                    a dlaczego kij a nie Kijow?

                    Addi jeszcze nie lezy w rowie, ale niedlugo bedzie, razem z rauchen,
                    romantyczna kolacja we dwoje, paprykarz szczecinski i piwo z biedronki, razem w
                    rowie, na wieki, nie boj sie kochanie jak bedzie zimno przykryje Cie kartonami,
                    bedziemy opic na pohybel aA przez caly tydzien az do mojej smierci i Twojego
                    wiezienia.
                    • addicted11 ....... 25.04.07, 01:34
                      Jeszcze chwila do rauchen a potem do Eski.

                      Rauchen, wiesz co, okazalo sie ze masz nosa- dostalem w dupe w fabryce i
                      zauwazylem w sobie zmiany.
                      Co prawda nie takie jak pewnie Ty chetnie bys widziala- ale mi sie podobaja.
                      Przez codzienny kontakt z dosyc licznym gronem ludzi o prowieniencji
                      lumpenproletariackiej, prymitywna walka o przetrwanie, ciagle "nie ogladaj sie
                      do tylu bo ci ktos z przodu przypie.."- nauczylem sie twardosci, odpornosci,
                      hardosci

                      Nauczylem sie, ze trzeba powiedziec komus czasem mocne
                      W Y P I E R D...
                      Bo to jest zycie- dzungla.
                      Tak, nauczylem sie nieco chamstwa i prostactwa do uzycia wtedy, gdy ktos
                      pewnych rzeczy inaczej nie jest w stanie zrozumiec.

                      ze tez tak do tej fabryki nie trafilem 3 lata temu albo i 13 lat temu...

                      Do Eski:
                      to co Jerzy mowi o dobijaniu pijakow- to jest hipkkryzja, bo on jest w AA, a
                      kto jak nie AA skuteczniej dobija pijakow, aby ocalic 30% trzeba zaltwic z
                      zimna krwia 9 powtarzam, z zimna krwia) te 70%.
                      Sama pisalas, pokazuja to badania i podpowiada rozum, ze po terapii i aowskich
                      harcach jesli ktos wraca do picia to wraca do picia tragicznego, desperackiego,
                      szybko konczacego sie zgonem samobojczym lub wariatkowem, ewentualnie
                      wiezieniem z szalenstwa. TJ pisal o tej relacji30/70, oni doskonale o tym
                      wiedza, ze taka jest skutecznosc a tym samym wiedza, ze tym 70 % zaszkodza a
                      nie pomoga, i to zaszjkodza strasznie.
                      Tu nie ma zmiluj, pijak aby wytrzezwiec jest zdolny do wszystkiego, jest zdolny
                      zalatwic swojego brata w nalogu, bez mrugniecia okiem wyslac na tamten swiat
                      najbliszego kumpla z AA jesli ten wroci do picia- bo dla Aowca dobry alkoholik
                      to martwy alkoholik albo trzezwiejacy alkoholik, kazdy inny jest zaprzeczeniem
                      idei aowskich, a za te idee oni gotowi gryzc, mordowac i grabic.

                      He he, ale mi sie udalo,
                      Jaras dostanie 41 stopni goraczki, a Jerzy to chyba wyjdzie z siebie i stanie
                      obok.
                      Takiej prawdy to im jeszcze nie wylozylem na lico, a to wszystko dzieki fabryce.
                      NIECH ZYJE PRZEMYSL!

                      Wiec reasumujac eska- nie bron sie przed zarzutami o to, ze niby komus
                      sszkodzisz, ze chcesz zabijac- bo mowia to psychopaci bez sumienia (hehehe, o
                      ja pie.., sam sie dziwie temu co pisze, taki twardy nie bylm nigdy, chlopaki
                      z fabryki- dziekowa, czapka z bani i szaco wielkie, jol jol!)




                      • tenjaras Re: ....... 25.04.07, 10:11
                        kiedyś leczono alkoholizm izolacją od społeczeństwa, lobotomią, prądem,
                        środkami wymiotnymi, strachem

                        teraz są metody, które pozwalają wrócić alkoholikom do normalnego życia

                        alkoholik to ktoś, kto stracił kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu,
                        bezpowrotnie, więc powroty do kontroli są nieskuteczne, ale to wybór człowieka,
                        a nie tego, kto mu tą informację przekazał, terapia nie jest manipulacją na
                        wolnej woli, a ujawnieniem, że ona nadal jest, bo alkoholikom włącza się obłęd
                        i powoli zaczynają myśleć, że tylko w tym obłędzie pozostaną, że nie ma wyjścia
                      • tranzyt80 Re: ....... 25.04.07, 10:54
                        addicted11 napisał:
                        > Wiec reasumujac eska-...- bo mowia to psychopaci bez sumienia (hehehe, o
                        > ja pie.., sam sie dziwie temu co pisze, taki twardy nie bylm nigdy, chlopaki
                        > z fabryki- dziekowa, czapka z bani i szaco wielkie, jol jol!)


                        -nie dziwie sie juz wcale,ze majac dyplom,wyladowales jako robotnik w fabryce,
                        ciagle udowadniasz,ze uczciwie zasluzyles sobie na to...,
                        • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 11:22
                          tranzyt80 napisał:

                          > addicted11 napisał:
                          > > Wiec reasumujac eska-...- bo mowia to psychopaci bez sumienia (hehehe, o
                          > > ja pie.., sam sie dziwie temu co pisze, taki twardy nie bylm nigdy, chlop
                          > aki
                          > > z fabryki- dziekowa, czapka z bani i szaco wielkie, jol jol!)
                          >
                          >
                          > -nie dziwie sie juz wcale,ze majac dyplom,wyladowales jako robotnik w fabryce,
                          > ciagle udowadniasz,ze uczciwie zasluzyles sobie na to...,


                          hehe, wlasnie dostalem oferte nowej lepszej pracy, wlasnie zczalem tez nauke w
                          kollegu, wiec tak szybko mnie koles nie skreslaj, bo ten sie smieje kto sie
                          smieje ostatni i nie badz taki pewien, ze Ty jestes do konca zycia ustawiony,
                          bo pycha poprzedza upadek.

                          zreszta nie zauwazasz pewnego rodzaj zartobliwych prowokacji, jesli myslisz ze
                          ja to pisalem na powaznie no to stary troche lepsze filmy ogladaj.
                          • rauchen Re: ....... 25.04.07, 19:00
                            addi, moj drogi, a jaki to college zaczyna sie w maju???


                            :P
                            • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 19:22
                              rauchen napisała:

                              > addi, moj drogi, a jaki to college zaczyna sie w maju???
                              >
                              >
                              > :P


                              Od razu widac ze nie masz zielonego pojecia na temat organizacji edukacji dla
                              doroslych, bazujesz na mysleniu ze szkoly- od wrzesnia semstr, lato wakacje.

                              Informuje Cie, ze w szkolach doroslych terminy rozpoczecia kursow sa rozne.
                              ( to kurs a nie pelne studia- od razu zaznaczam).
                              Informuje tez, ze jest to szkola panstwowa, koledz z oficjalnego systemu
                              brytyjskiej edukacji a nie zielona szkola.
                              tak na wszelki wypadek gdyby dalej chcialo ci sie szukac dziury.
                              • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 19:27
                                w ogole to obrazasz mnie i to mocno sugerujac ze klamie.
                                lepiej tak nie rob, bo cie krzywda spotka.

                                podpowiem ci, ze skoro argument z klamstwem wypadl ci z glowy, mozesz chwycic
                                za drugi- snobizm, no przeciez pochwaililem sie ze chodze do koledzu i to
                                angielskiego.

                                smieszy mnie czasem taka postawa jaka kiedys ty pokazywalas pieknie a teraz
                                Tranzyt zablysnal- ze ktos gdzies "wyladowal"czy "skonczyl".
                                Jakby jakas ustawa obowiazywala, ze kto raz trafil do konca zycia bedzie w
                                fabryce pracowal i nic nie osiagnie.

                                aha, z oferta pracy to tez nie klamstwo.
                                nic specjalnego, nie, na razie nie.

                                • rauchen Re: ....... 25.04.07, 19:38
                                  a ja ide na Uniwersytet...letni :)
                                  • myszabrum Re: ....... 25.04.07, 19:40
                                    Dobrze, że nie Trzeciego Wieku, Rauchen :))
                                    • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 19:54
                                      myszabrum napisała:

                                      > Dobrze, że nie Trzeciego Wieku, Rauchen :))


                                      Na trzeciowiekowym rauchen zostalaby odtracana przez innych studentow jako malo
                                      mlodziezowa:)
                                  • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 19:57
                                    rauchen napisała:

                                    > a ja ide na Uniwersytet...letni :)


                                    moze bedziesz studiowac w jednej grupie z Mikolajem Kopernikiem.

                                    A slyszalas, ze Kopernik wlasna monete bije?


                                    ( kto czytal Tytusa Romka i Attomka wie o co chodzi)
                                    • myszabrum Re: ....... 25.04.07, 20:08
                                      Kopernik: Jak to? Jesteście w szóstej klasie i nie umiecie pisać po łacinie? To
                                      czego was uczą w szkole?
                                      A'Tomek: Matmy, fizy, polaka...
                                      Romek: Gimny...
                                      Tytus: Jak zrobić deseczkę do mięsa...
                                      • addicted11 Re: ....... 25.04.07, 20:10
                                        :)

                                        Kiedys chcialem zapytac na forum, czy moge na sile wyzsza wybrac
                                        Wielkiego O'Rety!
                                        :):
      • e4ska Re: długość terapii 25.04.07, 00:10
        Jarasie, nawet gdyby tak było: "terapie alkoholowe opłaca się z akcyzy na
        alkohol i koncesji na sprzedaż alkoholu" - to państwo zarabia nawet na chlebie -
        i wpływy z podatków, akcyzy czy VATu idą na utrzymanie państwa, a nie na
        utrzymywanie rozwydrzonych pijaków i jeszcze bardziej rozwydrzonych terapeutów.

        Po drugie - za wódkę muszą płacić również nieuzależnieni - czemu pan R. ma
        płacić na pana Jarasa... tylko alkoholik powinien płacić akcyzę, a niealkoholik,
        spożywający piwka i wiskacze- powinien popijać taniej. Wystarczy wziąć procent
        leczących sie pijusów w stosunku do nieleczącego sie ogółu obywateli, obliczyc,
        ile tej akcyzy... starczyłoby, Jarasie, na malutką terapijkę krótkoterminową...
        zwłaszcza, że pijaki chlają nieakcyzowany denaturat, bimber albo royalek.

        "e4ska - jesteś
        > wolna, Twoja kasa pozostaje tam, gdzie mądrzejsi od Ciebie ją lokują"
        drogi Jarasku - naiwny... jacy mądrzejsi od Eski? Głupsi ją lokują, głupsi!
        Tobie się wydaje, że zawsze tak będzie... fajna wizja świata - mądrzejsi rządzą,
        Jaras słucha. Jak w klinikach psychiatrycznych dawnego ZSRR - porządek musi być.

        Władza jest dla obywatela - na stołkach często siedzą idioci... i tak też dzieje
        sie w leczeniu alkoholizmu - są w ministerstwach i klinikach mądrzy - i są
        głupole. A my mamy prawo wymagać nawet od głupoli... na tym polega demokracja.
        Ty jednak żyjesz w ustroju niewolniczym - ano - to niech mądrzejsi trzęsą
        Jarasem. Każdy, kto trochę wyżej od Jarasa, widać mądrzejszy. Heh... dobre:)
        • tenjaras Re: długość terapii 25.04.07, 10:01
          rzeczywistość jest taka, że to wciąż państwo socjalistyczne - mądrzejsi tzn.
          tacy, którzy uważają o sobie, że wiedzą lepiej ode mnie, na co moja forsa
          powinna iść, mam tu na myśli nie tylko podatki, bo forsę od nas wyciąga się
          kilkoma sposobami i za nas decyduje jakie ubezpieczenia są ważne, a jakie nie

          osobiście wolałbym korwiński system, cała kasa moja i sprawa moja - ale żyjemy
          w kraju socjalistycznym, nie mylić z socjalnym, choć postępy widać

          a faktem jest, że alkoholizm uratował się w tej całej zadymie jednego wora i
          sprawiedliwego podziału i rzeczywiście jest tak finansowany, pan nieuzależniony
          godzi się na to, by jego pieniądz zasilał działania przeciw alkoholowe, płacąc
          akcyzę, świadomość na co to idzie to jego sprawa
          • addicted11 Re: długość terapii 25.04.07, 11:56
            TenJaras, przy systemie Korwinskim to nie placilbys akcyzy i nie zbieral w ten
            sposob na terapie, a gdybys chcial sie leczyc musialbys placic, co jako
            zubozaly alkoholik moglbys miedzy bajki wlozyc.

            Natomiast gdybys placil akcyze i przyszedl na leczenie moglbys uslyszec, ze
            jeszcze za malo piles i nie uzbierales z tej akcyzy na terapie, musisz jeszcze
            pochlac z 5 lat i dozbierac.

            Korwin Mikke to debil jeden z janwiekszych w polskiej polityce lansuje skrajnie
            idiotyczne tezy, nikt na swiecie nie wprowadza jego rozwiazan poza niektorymi
            afrykanskimi dyktaturami.

            to jest w ogole glupie myslenie- ze jak place ubezpieczenie czy podatek to
            musze to kiedys odzyskac- a jak placisz ubezpieczenie za samochod i nie zrobisz
            wypadku to oddadza Ci?
            Nie, bo na tym polega istota ubezpieczen- ze mozesz skorzystac gdy bedzie
            potrzeba ae nie musisz.

            A ten idiota Mikke powiela teze, ze jak wplacilem do Kasy chorych 100 zlotych
            to musze odzyskac 100 a jak nie to ktos mnie okradl ( szczergolnie ten, co
            wplacil 100 a mial operacje za 1000)

            Dobrze ze frajer dostaje 2% bo inaczej to wyglodniali ludzie byliby
            rozszarpwyania na ulicach przez jeszcze bardziej wyglodniale psy.



            Niektorym, pyszalkom podoba sie taki determinizm spoleczny, wydaje im sie, ze
            jak im sie powodlo to tylko ich zasluga a jezeli komus nie to jego blad..
            A bezrobotnych czy biedakow nalezaloby podusic jako zbedny balast niezaradnych
            frajerow.
            Ci, ktorzy tak mysla, cgronia swoje poczucie wartyosci, bo nie potrafia
            dopuscic do glowy mysli, ze im cos w zyciu pomoglo- dobre urodzenie, szczescie,
            ludzie- bo jak to, wyszloby ze co, ja nie taki fajny tylko szczescie? Nie,
            niemozliwe, to jaki taki fajny a ten bezdomny to niezaradny pasozyt.

            Na szczescie mieszkam w bardziej cywilizowanym kraju, gdzie takich rzeczy nikt
            nie glosi, bo zostalby wysmiany.
            • tenjaras Re: długość terapii 25.04.07, 21:13
              dobrze kombinujesz, tylko jeszcze dużo w Tobie tej prosocjalistycznej emocji
              dominuje, ale Osiatyński napisał program leczenia z komunizmu, bazując na
              swoich doświadczeniach z AA, więc wyzdrowiejesz, bo nie przyjmiesz tej idei

              czytasz tą książkę "Dr. Bob i dobrzy weterani"? czy tylko opowieść o Lil Cię
              interesowała i to nie cała, bo dalej sugerowali, że Lil znalazła coś innego na
              alkoholizm i to nauczyło ich pokory, że nie samym AA alkoholizm można leczyć

              w każdym razie forsy nie mieli, a w szpitalu za 50$ sale potrafili wynajmować,
              pamiętaj o takich ludziach jak wszczuka i o tym co robi wdzięczność, idea
              przekazywania przesłania dalej... i takich tam...
              • addicted11 Re: długość terapii 25.04.07, 21:40
                tenjaras napisał:

                > dobrze kombinujesz, tylko jeszcze dużo w Tobie tej prosocjalistycznej emocji
                > dominuje, ale Osiatyński napisał program leczenia z komunizmu, bazując na
                > swoich doświadczeniach z AA, więc wyzdrowiejesz, bo nie przyjmiesz tej idei


                ????
                prosocjalistycznej emocji?
                tak, zgadza sie, a o zle?
                wiesz w ogole czym jest socjalizm?

                >
                > czytasz tą książkę "Dr. Bob i dobrzy weterani"? czy tylko opowieść o Lil Cię
                > interesowała i to nie cała, bo dalej sugerowali, że Lil znalazła coś innego
                na
                > alkoholizm i to nauczyło ich pokory, że nie samym AA alkoholizm można leczyć
                >
                > w każdym razie forsy nie mieli, a w szpitalu za 50$ sale potrafili
                wynajmować,
                > pamiętaj o takich ludziach jak wszczuka i o tym co robi wdzięczność, idea
                > przekazywania przesłania dalej... i takich tam...


                ???
                to chyba nie do mnie?
                nie czytam ksiazki o weteranach a opowiesc o Lil znam z trzecich zrodel.
                To niby ta co padla na kolana, potem wrocila ddo pica na kilka lat i przestala,
                ale ziarno zostalo zasiane?

                To taki moral, ze ziarno zasiane w AA raz na 1000 przypadkow moze wykielkowac
                poza AA?
                ( no 999 razy obumrze albo ptaki rozdziobia).


                • addicted11 Re: długość terapii 25.04.07, 21:42
                  a tak w ogole Osiatynski nalezy do Ukladu Szarej Seci ii niedlugo Kaczory i
                  Ziober z nim porzadek zrobia, hehem, bedzie siedzial w celi razem z
                  Kwasniewskim to mu powie jak nie pic.

                  taki zart.


    • ula53 Re: długość terapii 25.04.07, 18:20
      20 lat bylam lekomanka.To byl juz nalog.Bralam bo czulam sie b
      dobrze.Wyladowalam w szpitalu.Tam bylam az 3 tyg. teraz wychodze na prosta.Bez
      lekarza nie dasz rady jaki to bylby nalog.Potem musisz radzic sobie sam bo za
      reke nikt nikogo nie bedzie prowadzil.Musisz uzbroic sie w silna
      wole,cierpliwosc i spokoj.Mieszkam i zyje w Chicago.Nie ma tu przyspieszonej
      wersji terapi.Musisz odfikac swoje i tyle.Mnie przewidzieli ponad rok.Jest
      ciezko,ale daje rade.
    • wszczuka Re: długość terapii 26.04.07, 04:59
      Z dłuością terapi jest jak zdłuością członka .Mówią ,ze w istocie nie ma
      znaczenia.A inni twierdza ,ze ma. Ja myślę ,ze jest tyle terapi ilu leczących
      się alkoholików.I jeszce jedno terapia alkoholika trwa do końca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka