bardzociekawy
01.06.07, 17:00
Witam
Właśnie znalazłem to forum i myślę, ze jest to najlepsze miejsce do zadania
paru pytań. Najpierw może napiszę trochę o sobie. Mam 31 lat. Alko piję od
około 10 lat. W różnych okresach mojego życia byly to różne dawki, oraz
większe lub mniejsze ciągi. Od dłuższego czasu ciągi się nie zdarzają(życie
zawodowe zbyt intensywne) dlatego ograniczyłem się do 2 dni - pt.i sb. W
niedzielę bolesny powrót na ziemię. Mieszkam sam, nie mam nikogo na stałe w
związku z czym w weekendy mogę sobie pozwolić na dosyć rozrywkowy tryb życia.
No i tutaj zaczyna się problem. Do tej pory wszystko było oki, w weekend
imprezka, w niedzielę przekac i w poniedziałek lekko rozdygotany do roboty.
Ale od jakiegoś pół roku coś się zaczęło psuć. Przestało być rozrywkowo,
zaczęły się napady agresji (zarówno w stosunku do siebie jak i innych),
robienie krzywdy najbliższym, wieczne pretensje do otoczenia. Nie wspominam o
urwanym filmie, bo ten objaw towarzyszy mi tak długo, że już dawno temu
uznałem go za coś naturalnego(wynika on z tego, że dawki, które pochłaniam na
ogół wynoszą co najmniej 10 piw ew. jakąś sporą dawkę wódki(na ogół piwo,
ponieważ więcej czasu spędzam w klubach i pubach).
Przełom nastąpił ostatnio, kiedy dałem się w tygodniu wyciągnąć znajomym z
pracy na piwo - oczywiście jak można było się spodziewać po 2 godzinach byłem
jedyną pijaną osobą w towarzystwie. Oczywiście powyłaziły ze mnie moje demony,
dzięki czemu mam parę znajomych mniej w pracy. Oczywiście musiałem wziąć 2 dni
urlopu na żądanie - pierwszy po to, żeby poprawić(na początku miałem wypić 2
piwa, bo obudziłem się jeszcze pijany - ale po 2 piwach stwierdziłem ,że w
zasadzie jak mam wolne to mogę wypić jeszcze osiem), drugi dzień był na
kaca(kace u mnie przybierają takie formy, że wyłączam telefon i domofon , bo
nie mam odwagi na kontakt z ludźmi).
Gdy wróciłem do pracy, miałem pielgrzymkę znajomych z mnóstwem zarzutów(
słusznych zresztą) ale najciekawsze było to, że całkiem różne osoby
niezależnie od siebie powtarzały dokładnie to samo (masz problem, ty się chyba
sam nie lubisz, idź do specjalisty itd.). Przyznam, że dało mi to do myślenia
zwłaszcza po tym jak się dowiedziałem jak wyglądały moje „występy” na tym
firmowym piwku. Zacząłem patrzeć w przeszłość i uświadomiłem sobie, że tak
naprawdę wszystkie kłopoty w jakie się w swoim życiu władowałem, wszystkie
problemy – to wszystko wydarzało się po alkoholu. W zasadzie na trzeźwo nigdy
nic szczególnie mi się nie przytrafiało.
Z drugiej jednak strony w przeciwieństwie do większości moich starych
znajomych zawsze potrafiłem się jakoś zmobilizować, nigdy jak większość osób
pijących nie stoczyłem się – ba, po każdym poważniejszym melanżu miałem na
tyle wyrzuty sumienia, że mobilizowałem się do zmieniania swojego życia i np.
znalezienia lepszej pracy. Obecnie mam dobrą pracę, jestem lubiany, (do tej
pory nikt z ludzi, z którymi pracuję nie wiedział jak wygląda moje życie
prywatne - po prostu w weekendy nie odbieram telefonów od ludzi z pracy),
ogólnie prowadzę „normalne” życie. Prywatnie obracam się w środowisku gdzie
alkohol jest naturalnym elementem każdego spotkania (moi znajomi podobnie jak
ja prowadzą „normalne” życie, tyle tylko, że w weekendy doprowadzamy się do
stanu „out off order”)
Jeśli chcę potrafię wypić 3 piwa (tyle tylko, że rzadko kiedy chcę), piję
tylko w weekendy(kiedyś były okresy, kiedy piłem tygodniami), piję w sumie
tylko piwo (wóda rzadko, chociaż to wynika raczej z tego, że w moim
towarzystwie nie jest to szczególnie popularny alkohol – ja akurat lubię)
Mimo wszystko ostanie sytuacje zaniepokoiły mnie na tyle, że zacząłem się
zastanawiać czy nie jestem poważnie władowany w alko. Proszę osoby z forum z
racji ich doświadczeń o jakąś opinię. Zaznaczam od razu, że nie wyobrażam
sobie siebie na spotkaniu AA, gdzie jakiś 50 letni pan będzie mi opowiadał jak
to on nie pije 10 lat, ale wcześniej spał w rowach i na ławkach a jego
rówieśnicy będą się publicznie spowiadać, że ich dzieci ich nie kochają. Nie
dlatego, że tego nie szanuję, tylko dlatego, ze mój problem wygląda trochę
inaczej. Ogólnie jeśli ktoś może mi polecić jakiś ośrodek, gdzie mogę liczyć
na spotkanie ludzi w podobnym wieku do mojego – również byłbym wdzięczny.
Dziękuję za ewentualne opinie i pozdrawiam wszystkich, którym chciało się
doczytać do końca