Dodaj do ulubionych

Czy jestem uzależniony ???

01.06.07, 17:00
Witam
Właśnie znalazłem to forum i myślę, ze jest to najlepsze miejsce do zadania
paru pytań. Najpierw może napiszę trochę o sobie. Mam 31 lat. Alko piję od
około 10 lat. W różnych okresach mojego życia byly to różne dawki, oraz
większe lub mniejsze ciągi. Od dłuższego czasu ciągi się nie zdarzają(życie
zawodowe zbyt intensywne) dlatego ograniczyłem się do 2 dni - pt.i sb. W
niedzielę bolesny powrót na ziemię. Mieszkam sam, nie mam nikogo na stałe w
związku z czym w weekendy mogę sobie pozwolić na dosyć rozrywkowy tryb życia.
No i tutaj zaczyna się problem. Do tej pory wszystko było oki, w weekend
imprezka, w niedzielę przekac i w poniedziałek lekko rozdygotany do roboty.
Ale od jakiegoś pół roku coś się zaczęło psuć. Przestało być rozrywkowo,
zaczęły się napady agresji (zarówno w stosunku do siebie jak i innych),
robienie krzywdy najbliższym, wieczne pretensje do otoczenia. Nie wspominam o
urwanym filmie, bo ten objaw towarzyszy mi tak długo, że już dawno temu
uznałem go za coś naturalnego(wynika on z tego, że dawki, które pochłaniam na
ogół wynoszą co najmniej 10 piw ew. jakąś sporą dawkę wódki(na ogół piwo,
ponieważ więcej czasu spędzam w klubach i pubach).
Przełom nastąpił ostatnio, kiedy dałem się w tygodniu wyciągnąć znajomym z
pracy na piwo - oczywiście jak można było się spodziewać po 2 godzinach byłem
jedyną pijaną osobą w towarzystwie. Oczywiście powyłaziły ze mnie moje demony,
dzięki czemu mam parę znajomych mniej w pracy. Oczywiście musiałem wziąć 2 dni
urlopu na żądanie - pierwszy po to, żeby poprawić(na początku miałem wypić 2
piwa, bo obudziłem się jeszcze pijany - ale po 2 piwach stwierdziłem ,że w
zasadzie jak mam wolne to mogę wypić jeszcze osiem), drugi dzień był na
kaca(kace u mnie przybierają takie formy, że wyłączam telefon i domofon , bo
nie mam odwagi na kontakt z ludźmi).
Gdy wróciłem do pracy, miałem pielgrzymkę znajomych z mnóstwem zarzutów(
słusznych zresztą) ale najciekawsze było to, że całkiem różne osoby
niezależnie od siebie powtarzały dokładnie to samo (masz problem, ty się chyba
sam nie lubisz, idź do specjalisty itd.). Przyznam, że dało mi to do myślenia
zwłaszcza po tym jak się dowiedziałem jak wyglądały moje „występy” na tym
firmowym piwku. Zacząłem patrzeć w przeszłość i uświadomiłem sobie, że tak
naprawdę wszystkie kłopoty w jakie się w swoim życiu władowałem, wszystkie
problemy – to wszystko wydarzało się po alkoholu. W zasadzie na trzeźwo nigdy
nic szczególnie mi się nie przytrafiało.
Z drugiej jednak strony w przeciwieństwie do większości moich starych
znajomych zawsze potrafiłem się jakoś zmobilizować, nigdy jak większość osób
pijących nie stoczyłem się – ba, po każdym poważniejszym melanżu miałem na
tyle wyrzuty sumienia, że mobilizowałem się do zmieniania swojego życia i np.
znalezienia lepszej pracy. Obecnie mam dobrą pracę, jestem lubiany, (do tej
pory nikt z ludzi, z którymi pracuję nie wiedział jak wygląda moje życie
prywatne - po prostu w weekendy nie odbieram telefonów od ludzi z pracy),
ogólnie prowadzę „normalne” życie. Prywatnie obracam się w środowisku gdzie
alkohol jest naturalnym elementem każdego spotkania (moi znajomi podobnie jak
ja prowadzą „normalne” życie, tyle tylko, że w weekendy doprowadzamy się do
stanu „out off order”)
Jeśli chcę potrafię wypić 3 piwa (tyle tylko, że rzadko kiedy chcę), piję
tylko w weekendy(kiedyś były okresy, kiedy piłem tygodniami), piję w sumie
tylko piwo (wóda rzadko, chociaż to wynika raczej z tego, że w moim
towarzystwie nie jest to szczególnie popularny alkohol – ja akurat lubię)
Mimo wszystko ostanie sytuacje zaniepokoiły mnie na tyle, że zacząłem się
zastanawiać czy nie jestem poważnie władowany w alko. Proszę osoby z forum z
racji ich doświadczeń o jakąś opinię. Zaznaczam od razu, że nie wyobrażam
sobie siebie na spotkaniu AA, gdzie jakiś 50 letni pan będzie mi opowiadał jak
to on nie pije 10 lat, ale wcześniej spał w rowach i na ławkach a jego
rówieśnicy będą się publicznie spowiadać, że ich dzieci ich nie kochają. Nie
dlatego, że tego nie szanuję, tylko dlatego, ze mój problem wygląda trochę
inaczej. Ogólnie jeśli ktoś może mi polecić jakiś ośrodek, gdzie mogę liczyć
na spotkanie ludzi w podobnym wieku do mojego – również byłbym wdzięczny.
Dziękuję za ewentualne opinie i pozdrawiam wszystkich, którym chciało się
doczytać do końca
Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 17:23
      bardzociekawy napisał:
      Czy jestem uzależniony ???

      -JESTES!!! i to na 100 procent!!!

      Pisze w ten sposob,aby ci unaocznic obecne stadium rozwijajacego sie u ciebie
      na potege alkoholizmu,alkoholizm to choroba zaliczana do ciezkich i
      nieuleczalnych chorob psychicznych,
      ktorej rozwoj mozna jedynie powstrzymac,poprzez totalna abstynecje,ale nigdy
      wyleczyc.Staniesz sie raz alkoholikiem,pozostajesz nim do konca zycia.Tez
      chcialbym aby bylo inaczej,ale niestety,tak nie jest i nigdy zapewne nie
      bedzie!
      • anciax Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 17:34
        Tez
        > chcialbym aby bylo inaczej,ale niestety,tak nie jest i nigdy zapewne nie
        > bedzie!
        >
        Moze kiedyś będzie to mozliwe, ale tylko wtedy, gdyby alkohol zniknął z
        powierzchni ziemi. Lecz to nie całkiem realne... A szkoda!!! ...czyli jednak
        niemozliwe - masz rację, niestety :-/
      • a_riczia Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 17:39
        Z objawów, które opisujesz, wnioskuję, że jesteś uzależniony od alkoholu.
        Jeśli szukasz ośrodka odwykowego, zajrzyj tu:
        www.odwyk.pl
        A jeśli interesują cię mityngi aa, zajrzyj tu:
        www.aa.org.pl
        Trudno ci coś konkretnego polecić, bo przecież nie piszesz gdzie mieszkasz.
        A jeśli chcesz pogadać bez udziału publiczności, napisz do mnie na adres: a_riczia@gazeta.pl
        Jestem uzależniona od alkoholu. 5 lipca miną trzy lata, odkąd jestem trzeźwa.
        Uprzedzam że mogę ci polecić tylko takie metody, jakie sama zastosowałam, i jakie skutkują u mnie.

    • vicvian Re: Brawo Bardzociekawy 01.06.07, 18:18
      Zaznaczam od razu, że nie wyobrażam
      > sobie siebie na spotkaniu AA, gdzie jakiś 50 letni pan będzie mi opowiadał jak
      > to on nie pije 10 lat, ale wcześniej spał w rowach i na ławkach a jego
      > rówieśnicy będą się publicznie spowiadać, że ich dzieci ich nie kochają. Nie
      > dlatego, że tego nie szanuję, tylko dlatego, ze mój problem wygląda trochę
      > inaczej.
      Brawo ciekawy. Czy moglbys opisac szczegolowo o twoim ze "problem wyglad
      troche inaczej"? Czy piwo ktore kupujesz i konsumujesz ma troche inny rodzaj
      procentow? Dla tych lepszych pijakow/alkoholikow? Czy tylko jest
      zarezerwowany dla tych z dwoma dyplomami z wyzszych uczelni? A moze wolabys
      towazystwo powiedzmy 25 letniej, dlugononogiej blondynki czy 18 letniego
      Michala opowiadajacy na spotkaniu AA o swoich "out of order" przezyciach. Czy
      moze opamietasz sie wtedy gdy juz nie bedziesz mial gdzie mieszkac i co wlozyc
      do ust. Sorry, za sarkatyzm a teraz calkiem powaznie.
      Wielki dzwon odezwal sie w Tobie. Nie zmarnuj szansy i szukaj pomocy jak
      szybko tylko mozesz. Kazdy alkoholik uwaza, ze jego problem
      jest "inny", "szczegolny" i nikt go nie moze zrozumiec. Wstyd jest mowic, ze
      jest sie alkoholikiem i nie ma kontroli nad alkoholem, ale nie jest wstydem
      siegnac po nastepne piwo czy drink, stracic firm i robic z siebie pajaca albo
      wypuscic wewnetrzne demony. Pomysl nad tym ciekawy. Pozdrawiam
      • janulodz Re: Brawo Bardzociekawy 01.06.07, 20:09
        Rzeczywiscie , opowiadania 50 latków to dołujące są. Przecież alkoholizm 30 latka to jest wzniosłe przeżycie. I takie odmienne, od leżenia w rowach. Ekskluzywne kluby, whiskacze, guinnessy, laseczki, balangi. A taki 50 latek to dykta, czar pegeeru, qwa bezzębna i rów z deszczówko. No szambo po prostu.
        Jaki ty głupi jesteś. Myślisz, że to tylko chwilowa słabość i że ci przejdzie, jak sraczka?
        I na dokładkę lekko łatwo i przyjemnie w ośrodku z hostessami.
        Na początek dobry lekarz od uzależnień i zero alkoholu do końca życia.
        No tylko, że do tego trzeba mieć jaja.

    • tranzyt80 Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 19:39
      Budze sie w nocy caly skostnialy z zimna,nie wiem gdzie jestem,nic tez z konca
      imprezy,z poprzedniego wieczora nie pamietam,wiem tylko ze bylem w Karpaczu,w
      Skalnym,na dyskotece.Jestem,spalem w moim aucie,notabene nowej furze,poprzednia
      rozwalilem.Szukam nerwowo butelki wodki,musze sie koniecznie napic,by zebrac
      mysli,jest!,jak zwykle wymacalem ja palcami pod siedzeniem.Bogu dzieki,ze nie
      jest pusta.Bedac w cugu,pierwsze lyki wodki znacza dla mnie tyle,co dla
      tonacego pierwsze wdechy powietrza.Zaczynam czuc ulge i powracam
      do "zycia".Wiem,ze tak mam niekiedy,dla mnie to nic nowego,po prostu urwany
      film i tyle.
      Wygramolilem sie z trudem na zewnatrz,panuje mrok,nie widze nic oprocz
      jednego,w oddali swiatelka.Nie widze tez zadnej szosy,drogi,drozki albo chocby
      sladu najmniejszej sciezki,w kolo tylko szczere pole,jak wzrokiem siegnac.
      Jak ja sie tu znalazlem?Snieg musial zrownac szose z polem...a ja pijany.
      Sprawdzam siebie,dokumenty,kase,auto,niby wszystko w porzadku.Czuje okropny
      mroz.W zyciu mialem juz rozne sytuacje,ale zeby az tak daleko w pole?.Tak
      jeszcze nigdy nie "zabrnalem".I mrozie,po ciemku,z trudem doczlapalem sie do
      jakiejs chlopskiej zagrody,do jedynego na widnokregu swiatelka.Po
      godzinnm "pukaniu;)" zapala sie swiatlo,a ja wymach..e z za plotu
      banknotami,wpuszczaja do srodka,a tam cieplo!I
      place,place,przeplacam...wiedzialem,ze wiesniaki to dobrzy i kochani ludzie:)
      Opowiadali,ze spalem na srodku pola w rowie,w aucie,na mrozie i gdyby nie
      wypita wodka na pewno bym zamarzl.Nie wierze nikomu i niczemu,jak sam nie
      sprobuje.Tam widzialem pierwszy raz,jak to sie rozpala ognisko pod silnikiem
      traktora,by go wogole rozruszyc.Wrocili jak juz switalo,samochod zaparkowali na
      szosie przed chata.Wpierw wypilismy flaszki na pozegnanie a dopiero potem
      pomogli dojechac do domku,ktory wynajalem ze znajomymi.

      Niebo bylo tej nocy bardzo gwiazdziste,a ja mialem 31 lat i nigdy by mi do
      glowy nie przyszlo zapytac,czy ja jestem juz uzalezniony...

      • bardzociekawy Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 21:08
        Witam ponownie

        Na początku chciałbym podziękować za wszystkie posty. Potwierdza to tylko moje
        przypuszczenia. Po drugie widzę, ze niektóre osoby poczuły się urażone tym co
        napisałem wcześniej. Po drugie nie było moim zamiarem nikogo obrażać.
        Uzależnienie to uzależnienie i u każdej osoby wywołuje te same objawy i straty.
        Nie chciałem, żeby mój post zabrzmiał jak żądania egzaltowanego gó..arza,
        który jeśli w ogóle ma podjąć terapię , to najlepiej w Malibu w prywatnej willi
        z masażystą i instruktorem jogi. Pisząc, że mój problem wygląda inaczej miałem
        na myśli to, że nie straciłem pracy, ogólnie radzę sobie ale czuję, że zbliża
        się moment, w którym może być za późno. O czym miałbym opowiadać ludziom, którzy
        przez alkohol stracili wszystko co było w ich życiu ważne. Stąd pytanie o taki
        a nie inny ośrodek.
        Jak mówiłem – nie chciałem nikogo urazić, za wszystkie rady i wskazówki
        dziękuję. Dziękuję również za rzeczową krytykę, chociaż wolałbym, żeby ktoś kto
        mnie nie zna nie pisał mi „jaki jestem głupi”.
        A na koniec - tranzyt80, nie miałem co prawda takiej przygody jak Ty, ale to
        wynika zapewne tylko z tego że nie mam prawa jazdy. A mój post na tym forum
        pojawił się dlatego, ze mi przyszło do głowy, żeby zapytać się kogoś, kto ma o
        tym pojęcie – „czy jestem uzależniony?”

        Pozdrawiam wszystkich i ogólnie czuję, że będę tu często zaglądał
        • bardzociekawy Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 21:12
          Sory za stylistykę ogólnie, muszę się zacząć czytać przed wysłaniem
          • tranzyt80 Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 22:12
            Tu nie musisz za nic przepraszac,to forum,to jak wolna amerykanka,
            praaaawie_e... ;)wszystko dozwolone,byle zwiazane z ciekawym czlowiekiem:)

            Powodzenia i ciekawego zycia !
          • janulodz Re: Czy jestem uzależniony ??? 01.06.07, 23:01
            Sorry za " głupi". To miało być takie mocniejsze poklepanie po plecach. Na razie masz pracę i nie straciłeś wg Ciebie zbyt wiele. Niech Ci się jednak nie wydaje, że Twoje wpadki po alkoholu pozostają bez echa. To się będzie pogłębiać. Za jakiś czas możesz juz sobie nie zmienić pracy na lepszą. I to będzie początek końca. Wypadniesz z gry.
        • halberek Re: Czy jestem uzależniony ??? 02.06.07, 22:00
          Miałam podobne wątpliwości jak ty bardzociekawy, w dodatku dodam że akurat
          jestem blondynką długonogą i dwudziestokilkuletnią. Moje picie wiązało się z
          imprezami, nie straciłam pracy, ale zorientowałam się, podobnie jak Ty, że piję
          bardziej niż inni. Potem doszły do tego inne nałogi.
          Zmęczyłam się tym wszystkim. Przez 2 lata borykałam się z piciem-niepiciem.
          Wiedziałam już to, co dla każdego alkoholika brzmi jak klątwa - że jeśli chcę
          wyzdrowieć, to nie mogę wypić już nigdy w życiu (aowcy zamieniają to na "dzisiaj
          się nie napiję" i jest to zdecydowanie iich wielki wynalazek).
          Jeszcze miesiąc temu zapierałam się nogami i rękami, że w życiu nie pójdę do tej
          obskórnej poradni z napisem "poradnia ds. uzależnień" w której, tak jest, masz
          rację, najbardziej widać tych, co kurator im kazał.
          Ale w pewnym momencie zrozumiałam, że za dużo gadam i za dużo myślę, a nie
          pracuję nad swoim uzależnieniem. A właściwie - nie pracuję nad wyzdrowieniem.
          Powiem ći tak - nie jest różowo. Cieżko mi się zidentyfikować z tym co mówią
          inni uczestnicy terapii. Często staram się nie powiedziec za dużo. Bylam na
          mityngu aa i też towarzystwo było różne.
          Ale wiesz co ? Wiem, że mimo wszystko mnie z tymi panami po 50 bardzo wiele
          łączy. Np. to, że jakby nam ktoś postawił piwko, a najlepiej 4 i zaprosił na
          jeszcze 4 to bylibyśmy za bardzo zadowoleni.
          I dlatego już nie główkuję.
          Terapia, ziom. Alkoholizm naprawdę jest taki sam, a ma różne oblicza. A ci
          wszyscy, którzy chcą się wyleczyć - być może i Ty - nie powinni się wstydzić,
          tylko pomyśleć tak, jak jeden kolega trzeźwy tu pisze najmądrzej - NIEPICIE JEST
          FAJNE.
          • baasil Re: Czy jestem uzależniony ??? 02.06.07, 23:15
            jeden z tekstów ,który usłyszałem od terapeutki(nota bene też alkoholiczki),gdy
            w zasadzie jeszcze sam nie wiedziałem czy chcę nie pić(a miał duży wpływ na
            podjęcie decyzji o przystąpieniu do terapii)brzmiał:"jesteś jeszcze
            młody,szkoda twego życia,możesz coś w nim zmienić".Dziś wszyscy
            alkoholicy,których znam(łącznie ze mną)zarzucają sobie-"k..rwa,czemu tak
            późno",także 19-latka,z którą uczestniczyłem w terapii.to my sami możemy
            zmieniać swoje życie(czasem można nie doczekać interwencji Boga).
            • bardzociekawy drugi weekend 03.06.07, 03:57
              Oki, drugi weekend bez alkoholu, pierwsze wrażenia:

              - imprezy na trzeźwo nadają nowy sens znaczeniu słów "komunikacja społeczna”
              - pierwszy raz w moim życiu musiałem się zmusić do tańca na trzeźwo, na ogół
              miałe odwagę na ten karkołomny krok dopiero po pięciu piwach. Tańczę jeszcze
              beznadziejniej niż mi się wydawało
              - biorąc pod uwagę punkt powyższy zauważam, że pojawia się parę innych rzeczy
              nad którymi trzeba będzie popracować
              - zarówno tydzień temu jak i dzisiaj miałem przypadkową okazję spotkać tą samą
              koleżankę, którą spotykam dosyć rzadko. Tydzień temu na imprezie powiedziała mi
              „pierwszy raz w życiu widzę cię trzeźwego” – uznałem to za komplement. Dzisiaj
              widząc jak piję wodę w lokalu, gdzie darmowy alkohol lał się strumieniami
              spytała „jesteś chory czy jak?”. Na temat tego spostrzeżenia jeszcze nie
              wyrobiłem sobie opinii

              - mimo tego, że nie piję i tak się czuję jakbym miał kaca. Nie wiem czy to
              wynika z tego, że jestem przeziębiony i tak to odbieram czy to może początki
              choroby psychicznej
              - w sobotę o 02:35 na programie drugim leci Twin Peaks – uwielbiam ten serial a
              jak wracam trzeźwy i sam, to i tak nie jestem śpiący

              Na razie tyle spostrzeżeń, zapiski może trywialne ale nie można całe życie być
              tak na maksa serio. Nawet jak się jest uzależnionym. Dobrej nocy wszystkim życzę
              • halberek Re: drugi weekend 03.06.07, 12:36
                czujesz sie jakbyś mial kaca, bo Twój organizm po prostu się odtruwa.Zastanów
                się jaki jest stosunek Twoich dni trzeźwych do nietrzeźwych to sam zrozumiesz
                :). Nie są to z pewnoscią początki choroby psychicznej, raczej szok organizmu i
                psychiki.
                A poza tym wszystko wporzo, fajnie że "komunikacja społeczna" nabrala dla Ciebie
                innego znaczenia.
                Masz rację, nie można brac wszystkiego na serio.
                Z tym tańczeniem to bym się za bardzo nie przejmowała. Np. Anthony Kiedis z RHCP
                jest dumny z tego, że jego taniec jest już tak tragiczny, że zupełnie nic nie
                przypomina. Ostatecznie chodzi o to, żeby Tobie sprawiało to frajdę, czyż nie ?
                Z ciekawostek, to problem tańczenia na trzeźwo jest jakiś megapowszechny, mnie
                również nie jest obcy, a mój chłopak kiedy przestał pić stwierdzil najpierw że
                nie wie jak wyjdzie na parkiet i że tańczenie na trzeźwo jest wielkim wyzwaniem.
                Generalnie całkiem nieźle sobie radzisz. A koleżanka mówiąć, że pierwszy raz
                widzi Cię trzeźwego raczej stwierdziła obiektywny fakt :)
                Trzymam kciuki, życzę dystansu. Bądź dla siebie miły, bo dokonujesz dużej
                rzeczy. serio, serio.
                Obiecuję Ci, że pojawi się sporo "innycyh rzeczy nad którymi trzeba będzie
                popracować". Temu dokładnie służy terapia.
    • anciax Re: Czy jestem uzależniony ??? 02.06.07, 00:18
      Fajnie Ciekawy, ze sie ocknąłeś :)
      Jeśli zaglądasz na takie forum to już jest sygnał, z eszukasz pomocy...
      niestety. ALe Wszyscy tutaj trzymają za Ciebie kciuki :)

      Good luck!!!
    • pijanypowietrzem5 Re: Czy jestem uzależniony ??? 03.06.07, 08:19
      ALe pierdoły wszyscy wypisują schemat goni schemat.Nic oryginalnego milion razy
      to samo.
      • janulodz Re: Czy jestem uzależniony ??? 03.06.07, 08:58
        A masz coś nowego?
        Może dostaniesz Nobla.
      • rauchen Re: Czy jestem uzależniony ??? 03.06.07, 11:57
        lezac pod mostem pocalowalam zabe, ktora zamienila sie w pieknego krolewicza,
        ktory zabral mnie swoim lambordzini wprost do urzedu stanu cywilnego w ktorym
        wzielismy slub. krolewicz byl wlasciwielem pobliskiej gorzelni i browara,
        ponadto mial na drugie jezus i potrafil wode zamienic w wino. Od tej chwili
        alkohol przestal byc dla mnie problemem i pilismy duzo i szczesliwie.
        • roro68 Re: Czy jestem uzależniony ??? 04.06.07, 00:36
          Bardzociekawy, jeżeli nie podjąłeś terapii, to niepotrzebnie się męczysz i
          tracisz czas. Na dupościsku w abstynencji nie ujedziesz długo, szybko sobie
          udowodnisz, że możesz nie pić, i zaczniesz na nowo, tylko będzie znowu dużo
          gorzej. Lepiej idź się napij, żebyś szybciej pier..., może w końcu wywalą Cię z
          roboty albo eksmitują, wtedy nie będziesz miał tego komfortu, który Ci teraz
          pozwala oszukiwać . Z AA sam miałem problemy w identyfikacji a teraz się
          uśmiecham na to wspomnienie. Zasada jest prosta u alkoholika: to nie Ty
          wybierasz zasady, nie Ty decydujesz, jak trzeźwieć. A trzeźwienie przyjemne nie
          jest tylko boli, więc nie pier... o urokach "komunikacji", bo najpewniej ślina
          leciała Ci na samą myśl o piwie. Albo tylko wydaje Ci się, że trzeźwiejesz i
          wtedy możesz bez stresu pić wodę, bo wiesz, że wkrótce będzie piwko;-) Niektórzy
          potrafią tak "nie pić" latami a ich późniejszy upadek jest wielki i głośny.
          Kace teraz masz nie z powodu odtruwania się organizmu, tylko psycha Ci je
          dyktuje, żebyś poszedł się napić, bo przecież na kaca najlepsze jest piwo.
          Niekiedy wystarczy, że spojrzę na alkohol albo wrócę z imprezy, na której piją i
          budzę się z suchym kacem a nie piję ponad dwa latka. Tak to działa. Podstawą
          jest dobra terapia. Tylko wybór ośrodka nie jest wcale taki istotny, bo ten
          "ośrodek" trzeba najpierw mieć w sobie;-) Innymi słowy nikt za Ciebie tych
          lekcji nie odrobi i nie pomogą najlepsi terapeuci ani warunki jeśli sam nie
          będziesz bardzo przekonany, że to dla Ciebie jedyne wyjście i jedyna droga.
          Naprawdę a nie na niby. I w ogóle jak przestaniesz pić, to wszystko dopiero się
          zacznie, właściwie jakbyś urodził się na nowo, wszystkiego będziesz się uczył od
          początku. A to akurat jest najpiękniejsze w trzeźwieniu. Trzymam kciuki i dobrze
          Ci życzę. Weź L4 i zacznij terapię. Nie odkładaj, bo wcale nie musi być drugiej
          okazji.
          • addicted11 Re: Czy jestem uzależniony ??? 04.06.07, 08:21
            Niekiedy wystarczy, że spojrzę na alkohol albo wrócę z imprezy, na której piją i
            budzę się z suchym kacem a nie piję ponad dwa latka. Tak to działa. Podstawą
            jest dobra terapia.



            nie moglem sie powtrzymac, hahaha dobra ta terapia, najlepsza, jeszcze bielsze
            pranie Omo pierze lepiej niz Zomo
            • halberek Re: Czy jestem uzależniony ??? 04.06.07, 09:27
              No, czasem to się można zdziwić...Nie chcę tu nikogo oceniać ani punktować, ale
              mnie włos się zjeżył na głowie po lekturze tego postu.człowieku, powiedz gdzie
              zaliczyłeś terapię, żeby inni nie powtórzyli tego błędu.
            • janulodz Re: Czy jestem uzależniony ??? 04.06.07, 09:47
              roro68 napisał:
              "Zasada jest prosta u alkoholika: to nie Ty wybierasz zasady, nie Ty decydujesz, jak trzeźwieć".

              Ja wybrałem i zadecydowałem sam, jak mam wytrzeźwieć. Bez terapii i AA. Nawet na początku mojego trzeźwienia nie bardzo wiedziałem, że istnieją jakieś zasady.
              Najpierw przestałem pić. To chyba jasne. Nastepnie odwiedziłem Osrodek, rozmawiałem z terapeutą, a potem lekarzem. Na tym moja terapia terapeutyczna prowadzona przez terapeutów, oraz terapetyzowanych AA się zakończyła. Potem było zdobywanie wiedzy, książki, internet, to forum i kilka innych. W życiu nie spotkałem i nie rozmawiałem w realu z żywym Aalkoholikiem. I WYSZJŁEM z tego. :))
              A Tobie Bardzociekawy te sterapeutyzowane mówią : " Lepiej idź się napij"
              PARANOJA!!!

              • bardzociekawy Re: Czy jestem uzależniony ??? 04.06.07, 19:08
                Przeczytałem i ... – rozwalają mnie niektóre porady w stylu „idź się napij,
                żebyś szybciej pier..., może w końcu wywalą Cię z roboty albo eksmitują, wtedy
                nie będziesz miał tego komfortu, który Ci teraz pozwala oszukiwać”. Roro, czyli
                twoim zdaniem powinienem spi....dolić sobie życie, żebym mógł się poczuć
                alkoholikiem??? Bo zakładam, ze tak stało się w twoim przypadku, ale teraz z
                rycerzami AA możecie się pochwalić, że jest oki, nie ma już co spi....dolić,
                więc można tylko budować. Jeżeli doprowadziłeś się do takiego stanu – twój
                problem, ja nie mam zamiaru. L4 może Ty możesz wziąć, ja nie mam takiego
                komfortu, żeby powiedzieć „sorry ale jestem uzależniony, wiem, że na ten moment
                nie ma mnie kto zastąpić, ale ja się teraz muszę poużalać nad sobą. Więc weźcie
                kogoś na zastępstwo, ja znikam”. Przejrzałem starsze wątki, wiem już mniej
                więcej jaka jest skuteczność spotkań AA i kto na nie przychodzi. Zakładam roro,
                że jesteś stałym bywalcem i bardzo ci to pomaga – oki.
                Z dupościskiem czy chcę czy nie będę musiał sobie poradzić, bo chociażby z racji
                pracy bywam na różnych spotkaniach, gdzie alkohol jest nieodzownym składnikiem
                menu. Czy sobie poradzę – inna kwestia, ale nie zamierzam rzucać pracy i
                zostawać mnichem, bo to by było dla mnie najbezpieczniejsze.
                Co do sobotniego wieczoru – powiem ci, ze akurat ślinka mi nie leciała, co
                wynikało z różnych powodów, na które szkoda miejsca, żeby je przytaczać.
                Zakładam, że wynika to z dosyć krótkiego okresu abstynencji i pewnie za
                następnych parę weekendów nie będzie już tak różowo.
                Ogólnie czy co po niektórzy z obecnych tutaj przyjmują do wiadomości, że mogą
                być inne motywacje rzucania picia niż utrata domu, rodziny albo pracy? Że są to
                kwestie indywidualne wynikające z charakteru danej osoby? Że chęć zerwania z
                piciem może wynikać ze zwykłego egoizmu i wyrachowania? Może potrzebowałem
                usłyszeć taką a nie inną opinię, żeby móc uświadomić sobie, że mam problem.
                Problem, który w silny sposób niszczy mój wizerunek. Nie mam zamiaru tracić
                czegokolwiek żeby się o tym mocniej przekonać – wolę przyjąć to do wiadomości
                na tym etapie i pozbyć się problemu. Nie dlatego, że nie chcę skończyć w
                rynsztoku – do tego daleka droga, zresztą równie dobrze można tam się znaleźć
                bez pomocy alkoholu. Tylko dlatego, że jest jeszcze parę rzeczy, które chciałbym
                zrobić ale żeby je osiągnąć muszę się pozbyć przeszkód. Zdecydowanie odpowiada
                mi model, który przyjął januoldz i on jakoś sobie poradził. Więc liczę, że mi
                tez się uda.
                Przy okazji pozdrawiam te parę osób, które mają dużo wiary, dobre słowo i
                trzymają kciuki – to ważne dla mnie, dziękuję wam :)
                • addicted11 Re: Czy jestem uzależniony ??? 05.06.07, 08:27
                  Ciekawy, propozycje typu idz sie napij itp leca z ust fanatykow AA.
                  Ludzie, ktorzy traktuja AA jako dodatkowa pomoc ( wg. mnie zdrowa mniejszosc)
                  nie powiedza Ci idz sie napij albo nie beda Ci wmawiac, ze bez AA Ci sie nie
                  uda itp- bo nic im z takiego pisania, zadnego pozytku.
                  Natomiast fanatycy AA, Ci dla ktorych ten ruch jest calym zyciem i jedynym
                  czyms co maja beda Ci tak mowic z jednego prostego powodu- bo inna wersja
                  zaprzeczalaby temu, w co oni gleboko wierza ( czyli ze nie ma zbawienia bez AA).

                  Tacy beda zawsze "droge Janulodzowa" wysmiewac, poddawac w watpliwosc, negowac,
                  minimalizowac, dorabiac pijane myslenia itp- bo droga ta po prostu zadaje klam
                  ich slowom.
                  Beda wiec zapierac sie nogami, kopac i gryzc aby ci udowodnic, ze maja racje.
                  Bo ta racja to ich byc albo nie byc.
                  ( ze wskazaniem na byc).
                  • halberek Re: Czy jestem uzależniony ??? 05.06.07, 09:27
                    Nie kumam tego wszystkiego, bo najwięcej daje mi usłyszenie "swojej historii z
                    czyichś ust". Chyba dlatego tak wiele osób ma opór przed AA bo mają poczucie, że
                    właśnie nie stracili niczego, że lubią pójść na imprezkę, albo walnąć
                    kilka(naście) drinków na bankiecie.
                    Mnie jest wszystko jedno, gdzie usłyszę czyjąś historię, czyjeś szczere
                    wyznanie, takie jak czytałam tutaj. Może to być i na aa, chociaż strasznie
                    smutne dla mnie jest zamykanie się w kręgu własnego uzależnienia, dlatego staram
                    się tego unikać, z drugiej strony faktycznie jest ciężką prawdą, że nikt nie
                    zrozumie alkoholika tak jak drugi alkoholik.
                    Tylko że są różni alkoholicy. I tego bedę się trzymać.
                • roro68 Re: Czy jestem uzależniony ??? 07.06.07, 11:26
                  Zastanówmy się, skąd tu na forum takie oburzenie z powodu mojej rady "Idź się
                  napij"? Przecież to najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy potrafisz
                  kontrolować swoje picie. Jeżeli dotychczasowe straty z powodu picia nie
                  przekonały Cię, nie ma innego sposobu, jak próbować dalej.
                  Nie jestem fanatykiem AA, nawet nie chodzę regularnie, bo na razie mam inną
                  grupę terapeutyczną i taką drogę polecałem też Tobie. Ale pamiętam mój opór
                  przed dziadami z AA. Dzisiaj się na to uśmiecham, bo rozumiem 1) że nie tak
                  wiele mnie od nich różni 2) wielki opór przed ich smutnymi opowieściami wynika z
                  lęku przed identyfikacją. Każdy alkoholik zanudza swoje otoczenie swoimi
                  problemami a ci panowie w AA przynajmniej umówili się, że będą to robić w
                  uporządkowany sposób;-).
                  Skąd się bierze lęk przed terapią? Uważam, że jest to lęk przed konfrontacją z
                  ludźmi, którzy najczęściej celnie demaskują moje iluzje, kłamstewka i próby
                  oszukiwania się. To jeden z osiowych mechanizmów choroby. Czy dlatego tu tyle
                  gromów na terapeutów? Owszem. Terapeuci mylą się znaczenie rzadziej, niż się
                  wydaje, ale alkoholik nie pogodzony z sobą uczepi się każdego
                  najdrobniejszejszego szczegółu, żeby zdezawuować diagnozę i uciec od gołej
                  prawdy o sobie. To się dzieje zresztą nie do końca świadomie.
                  Piszesz, że nie możesz sobie pozwolić na L4, bo nikt Cię nie zastąpi w pracy
                  itp. A ja Ci mówię, że jeśli jesteś uzależniony, to nie ma w życiu ważniejszej
                  sprawy, niż natychmiastowe pełne leczenie! Czy gdyby wykryto u Ciebie złośliwy
                  nowotwór, też odwlekałbyś chemioterapię i operację, czy coś by było ważniejsze
                  od tej choroby?
                  Pewna Twoja wypowiedź zapaliła we mnie lampkę, że już teraz intensywnie uciekasz
                  od tożsamości alkoholika: piszesz, że Twoje problematyczne picie szkodzi Twojemu
                  wizerunkowi. Czyli definiujesz problem alkoholowy bardziej zewnętrzenie. Ważne
                  jest, jak Cię ludzie zobaczą, czy dostrzegą, że masz probem, że jesteś
                  niesprawny, tracisz kontrolę. Bardzociekawy, może Cię to oburzy a może pocieszy,
                  ale dostarczyłeś tym kolejnego ważnego dowodu na bycie ofiarą choroby
                  alkoholowej. Czy na serio myślisz, że nieatrakcyjni panowie z AA nie mieli
                  kiedyś 30 lat i karier w rozkwicie? Ale rzeczywiście więcej tam hydraulików niż
                  lekarzy i menedżerów. Bo tym ostatnim trudniej przełamać mechanizmy choroby i
                  przestać się oszukiwać, że są lepsi, mądrzejsi, uczciwsi, i że sami sobie poradzą.
                  Dlatego (ironicznie przyznaję) dalej mam jedną radę: idź się napić, bo im
                  szybciej dobijesz dna, tym lepiej dla Ciebie. I wcale nie życzę Ci życiowego
                  bankructwa! Wręcz przeciwnie!
                  • bardzociekawy dobra, zrozumiałem 07.06.07, 12:10
                    Gdybyś od razu napisał w takiej formie jak teraz, to przyjąłbym to do wiadomości
                    i zrozumiał o co ci chodzi. Być może masz rację i powinienem iść i się sprawdzić
                    czy mogę się napić. Jak ci napiszę, że 2 tygodnie temu byłem na imprezie i
                    wypiłem 2 piwa bo nie było nic bez alkoholu a bawiąc się od 17 do 24 miałem
                    ochotę na chwilę przerwy to cię przekona? Chyba nie o to chodzi.
                    Jestem obecnie w takiej a nie innej sytuacji i wiem, że nie mogę się napić, bo
                    po alkoholu wszystko ze mnie wyłazi, robię się nieprzyjemny i kompletnie tego
                    nie kontroluję. Zresztą życie na trzeźwo jest b.interesującym doświadczeniem no
                    i kurcze – nagle mam dużo więcej pieniędzy (po alkoholu na ogół włącza mi się
                    ułańska fantazja, której nie ograniczają finanse, dopóki jakiekolwiek posiadam)
                    Zresztą...Powiem ci , że twoje posty raczej motywują do tego żeby nie pić a nie
                    żeby coś sprawdzać, pozdrawiam
                    • aaugustw Re: dobra, zrozumiałem 07.06.07, 12:41
                      bardzociekawy napisał:
                      > ...wiem, że nie mogę się napić, bo po alkoholu wszystko ze mnie wyłazi,
                      robię się nieprzyjemny i kompletnie tego nie kontroluję.
                      _____________________________________________________________________________.
                      Czemu Ty zwalasz wine na alkohol, ktory niczemu i nikomu nie jest nic winien?.
                      Bez alkoholu zalamal by sie przemysl chemiczny, sluzba zdrowia i cala
                      gospodarka swiatowa w mig... - Niech on sobie juz bedzie. Zostaw go w
                      spokoju...!
                      Zajmij Ty sie bracie najpierw swoim charakterkiem i swoimi wadami, gdyz to
                      one sa przyczyna, ze siegasz po kielich, czy kufelek...
                      A...
                      • bardzociekawy Re: dobra, zrozumiałem 07.06.07, 13:20
                        przeglądając różne inne wątki na tym forum widziałem sporo twoich
                        kontrtowersyjnych wypowiedzi - ale powiem ci, że akurat z tą się zgadzam
                        • aaugustw Re: dobra, zrozumiałem 07.06.07, 13:39
                          bardzociekawy napisał:
                          > przeglądając różne inne wątki na tym forum widziałem sporo twoich
                          > kontrtowersyjnych wypowiedzi - ale powiem ci, że akurat z tą się zgadzam
                          __________________________________________________________________________.
                          Jak zaczniesz juz trzezwiec, to i z tymi kontrowersyjnymi tez sie zgodzisz!
                          Trzymaj sie:
                          A... ;-))
                          Ps. teraz jade juz po mojego goscia na lotnisko. Do uslyszenia
                          do srody/czwartku(!?)
                  • aaugustw Re: Czy jestem uzależniony ??? 07.06.07, 12:33
                    roro68 napisał:
                    > ...Nie jestem fanatykiem AA, nawet nie chodzę regularnie, bo
                    na razie mam inną grupę terapeutyczną i taką drogę polecałem też Tobie.
                    Ale pamiętam mój opór przed dziadami z AA. Dzisiaj się na to uśmiecham,
                    bo rozumiem 1) że nie tak wiele mnie od nich różni 2) wielki opór przed
                    ich smutnymi opowieściami wynika z lęku przed identyfikacją.
                    Każdy alkoholik zanudza swoje otoczenie swoimi problemami...
                    _________________________________________________________________.
                    Zaraz wyjezdzam na lotnisko po mojego goscia... - Mialem juz dzisiaj
                    nie pisac - do srody przyszlego tygodnia, ale po przeczytaniu tych
                    slow Roro68, cos mnie w nich poderwalo. One przypomnialy mi mnie samego...
                    Uwazam, ze z tych slow plynie dojrzalosc...!
                    Z jednym zdaniem tylko nie moge sie pogodzic, mianowicie, ze (cyt.):
                    > "Każdy alkoholik zanudza swoje otoczenie swoimi problemami..." <
                    Ja mam szczescie odwiedzac Mityngi AA (l.mn.), gdzie z opowiesci
                    alkoholikow promieniuje wdziecznosc i szczescie za odzyskana wolnosc...!
                    (do nich i ja naleze, gdyz to posiadam dzisiaj, zawdzieczam drugiemu
                    alkoholikowi z AA, tamtemu uniwersalnemu, duchowemu Programowi AA
                    i Sile Wyzszej, czy Bogu jakkolwiek Go nie jestem w stanie pojac).
                    A... ;-))
                    Ps. jezel jakis alkoholik mi mowi, że nie tak wiele go różni od
                    alkoholikow z AA, to prosze mi uwierzyc, ze liczy on te "odleglosc"
                    od strony dodatniej, wierzac ze on jest on tym "lepszym"... -
                    A to nic innego jak zwyczajny brak pokory, ktora niezbedna jest
                    do trzezwienia...
                    Czlowiek taki nie wie, ze sam oszukuje siebie, gdyz te odleglosc
                    trzeba liczyc po stronie ujemnej (tej bardziej zagrozonej w swej
                    abstynencji... - Pisze; abstynencji, gdyz trzezwienieu w takich
                    przypadkach jeszcze nie nastapilo!) :-(
          • yuraathor Re: Czy jesteś pijany????/ 04.06.07, 20:09
            RORO !!!!!!!!!!!!!!!!????????????????
            • jerzy30 to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 05.06.07, 11:26
              zloscimy sie na terapie, wracamy do picia, niepijemy - to taka droga bardzo
              wyboista - jedno Ci powiem NIE odrzucaj zadnej alternatywy trzezwienia,
              przyjmuij kazda i wybiez najlepsza, nie zdawaj sie na opinie innych, wyprobuj
              sam - i AA [rozne grupy], i terapeutow, i domowe metody leczenia - a jak ktoc
              ci powie "idz sie dopij" to sie powsciekaj a potem zastanow dlaczego tak mowia -
              A czy jestes alkoholikiem to SAM musisz sobie na to odpowiedziec - jesli Ci
              mowia "jestes alkoholikiem" to olej to zdanie i sprawdz to SAM
              • tranzyt80 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 05.06.07, 12:10
                jerzy30 napisał:
                > A czy jestes alkoholikiem to SAM musisz sobie na to odpowiedziec - jesli Ci
                > mowia "jestes alkoholikiem" to olej to zdanie i sprawdz to SAM

                -krotko i zwiezle,ale ile madrej tresci!

                Addicted,a Ty dopiero po szesciu miechach dusznej trzezwosci,poszedles na
                terapie
                dowiedziec sie cos o swoim ewentualnym alkoholizmie,a tu widzisz,to ze jest sie
                alkoholikiem,trzeba juz wiedziec,wczesniej,samemu byc pwenym swojego
                alkoholizmu na sto procent,zanim sie usiadzie w kolku AA.
                • baasil Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 05.06.07, 13:37
                  myślę,że jest w tym sporo racji.ja wchodziłem na terapię ze słowami:"jak wy mi
                  tu nie pomożecie,to już nikt mi nie pomoże".ale własnie,o tym,że jestem
                  alkoholikiem,to już w głębi duszy wiedziałem.nie wiedziałem tylko jak się od
                  tego uwolnić.A że ciut wcześniej już widziałem niepijących alkoholików,więc i
                  wierzyłem,że można to zrobić.i sam na sobie wypróbowałem,wszelkich mi
                  dostępnych sposobów na to, by przestać pić(począwszy od klina,przez "silną
                  wolę",alkohole "bezalkoholowe",przysięgi przed
                  ołtarzem,modlitwy,obietnice,"sierpień miesiącem trzeźwości",zmniejszanie
                  dawek,niemieszanie trunków,psychotropy,zastrzyki przeciwalkoholowe,tzw.niepicie
                  w zaparte("dupościsk"),niepicie dla rodziny,dla dzielnicowego,matki,na złośc i
                  przekór wszystkim i samemu sobie,picie by nikt nie widział i nie
                  wiedział,odtruwania i detoksy,AA,terapie i jeszcze wiele innych-nie próbowałem
                  chyba tylko hipnozy).I niektóre z tych metod zadziałały.ale to ja sam,musiałem
                  je przerobić. i skorzystać z tych ,które dla mnie okazały się skuteczne.
                  może dlatego było mi troszkę łatwiej,że wcześniej tyle "przerobiłem" i w
                  momencie,gdy uznałem,że nie chcę już pić,z otwartym umysłem chłonąłem
                  wiedzę ,jak to zrobić( i nie negowałem tego,czego się dowiadywałem,choć bardzo
                  wiele rzeczy mi się nie podobało)
                  i jeszcze małe ale,choć najwazniejsze,moim zdaniem - trzeba chcieć i za
                  chceniem musi iść działanie. od gadania tylko piana na ustach zostaje,a pianka
                  jak wiadomo...
                • addicted11 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 05.06.07, 20:27
                  Addicted,a Ty dopiero po szesciu miechach dusznej trzezwosci,poszedles na
                  > terapie
                  > dowiedziec sie cos o swoim ewentualnym alkoholizmie,a tu widzisz,to ze jest
                  sie
                  >
                  > alkoholikiem,trzeba juz wiedziec,wczesniej,samemu byc pwenym swojego
                  > alkoholizmu na sto procent,zanim sie usiadzie w kolku AA.

                  tranzycie, juz o tym pisalem kiedys tyle razy, ale powtorze.

                  Moje pojscie na terapie bylo malo zwiazane z problemem picia.
                  To bylk zwiazek psredni, atak naprawde to mial byc instrument.

                  Zaryzykuje stwierdzenie, ze samo picie to mi tak bardzi w zyciu nie
                  przeszkadzalo.
                  Nie mialem mysli typu " o Boze jak ja chcialbym przestac pic a nie moge,
                  pomozcie mi ktokolwiek".

                  Chyba nawet w ogole nie mialem takich mysli.
                  Tylko raz wczesniej nieudanie porzucilem picie.
                  Pomijajac ten incydent tak naprawde nigdy nie walczylem z nalogiem.
                  A jak przetsalem po raz drugi- tym razem skutecznie- to stwierdzilem, ze strach
                  mial wielkie oczy i bez picia mozna zyc- bo wczesniej uznawalem to za
                  niemozliwe 9 nie dla mnie tylko w ogole)

                  Poszedlem na terapie tylko dlatego, ze wariowalem od narastajacego problemu z
                  moja fobia dotyczaca drzacych lap.

                  2 terapeutow uzaleznien wmowilo mi, ze mam to od picia. Ze to zwiazen z
                  alkoholem i jak przestane pic to minie.
                  Ze to skutek.
                  a to przyczyna a nie skutek byla i przestajac pic jedynie zablokowalem sobie
                  dotychczasowa "metode" radzenia sobiue z problemem.

                  Po prostu zostalem albo oszukany albo stalem sie ofiara ignorancji.
                  Stad moje zale do terapii, bo nie rozwiazala problemu ktory miala rozwiazac.
                  Po to tam poszedlem a nie po liste znakow ostrzegawczych.

                  gdyby htos mi dzis powiedzial, jakis cudak dotknal czola i powiedzial " juz nie
                  masz tego problemu" to zniknelyby wszystkie te dylematy Agaty.

                  A historia z dzis: robilem prezentacje przed gronem innych studentow, dzis, w
                  jezyku obcym.
                  stersoawlem sie 3 dni przed albo i 3 tygodnie. Stresowalem sie tylko tego, ze
                  moe cialo bedzie latalo.
                  I kilka pierwszych minuit latalo.
                  Ale co mnie bardzo mile polechtalo, sprawnosc umyslu zachowalem 100% albo i
                  wiecej.

                  w glowie zero stresu, inni maja pustke w glowie, jakaja sie, a ja relaks
                  kompletny.
                  Jedynie nastroj psuly mi te lapy.
                  Ale teraz juz wiem, ze to nie od alkoholu tylko czego innego i zaczynam z tym
                  boj od innej storny.
                  Po wielu zmarnowanych miesiacach.
                  Straconych, prze..ych na glupoty mityngowe, sluchanie o dnach i cudownych
                  uzdrowieniach z reki mateczki przenajswietszej uczynionych domowym tyranom.
                  Mateczka przenajswietsza ochoczo obdarza cudami tychze a mnie nie chce.
                  Co za zolza.
                  • tranzyt80 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 05.06.07, 22:22
                    W stosunku do Ciebie mozna wyciagnac koncowy i ostateczny wniosek:
                    TY NIE JESTES ALKOHOLIKIEM!I NIGDY NIM NIE BYLES!

                    Jestes natomiast ofiara nieporozumienia,do ktorego zapewne sam tez sie w
                    jakiejs mierze przyczyniles,bo sam sie wpraszales i koniec z koncem dobrowolnie
                    sie dosiadles do pierwszej lepszej abstynenckiej orkiestry,probojac sie zgrac
                    z trzepoczaca lapami reszta "artystow",myslales ze jestes na wlasciwym
                    miejscu,przynajmniej na poczatku,a tu okazalo sie,ze tylko twoje raczki trzesa
                    sie ze strachu i tremy,a lapska calej reszty telepia sie z braku alkoholu.

                    Jak widac po Twoich wpisach(ilosci i obszernosci tematycznej),to cala ta
                    historia z twoim uczestnictwem w terapii dla alkoholikow,tylko spowodowala
                    pogorszenie sie twojego ogolnego stanu psychicznego
                    i dzisiaj jest niczym innym,jak tylko kolejnym przykladem fatalnej w skutkach i
                    ciezko naprawialnej,blednej lekarskiej diagnozy.
                    • tranzyt80 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 09:56
                      Dzisiaj zdaje sobie sprawe,ze trzy lata temu,samego siebie uwazalem za osobe w
                      pewien sposob uzalezniona od alkoholu,osobe lubiaca sie bawic,pic i zyc na
                      wesolo,ale nigdy nie myslalem o sobie jako alkoholiku,
                      czyli jako o czlowieku,ktory nie moze i nie umie dac sobie rady sam,jako o
                      czlowieku ktorego nic nie powstrzyma i ktory naprawde musi tylko pic i pic.

                      W calej mojej pijackiej karierze mialem zawsze ta wewnetrzna pewnosc,ze moge,w
                      kazdej chwili przerwac picie i(co prawda z wielkimi cierpieniami)pokonam zawsze
                      meczarnie kaca,nawet po kilkudniowce bycia na rauszu.Nigdy nie czulem sie
                      bezbronny wewnetrznie.Wszystko bylo klarowne,POPILES to CIERP!.Pytania,dlaczego
                      wogole popiles...?,nigdy sobie nie stawialem,nie umialem postawic.
                      Tylko pod koniec,w ostatnich miesiacach mojego pijackiego zycia,sytuacja
                      zmienila sie diametralnie,nie byl to juz tylko dzien,dwa i male piwko na trzeci,
                      wtedy imprezy,wypadki zyciowe i moj strach przed kacem tak sie poukladaly,ze
                      cug trwal prawie dziesiec dni.Na kacu czulem sie jakby mi ktos pol mozgu wyciol.
                      Dobrze,ze kumpel wywiozl mnie na kilkudniowy odpoczynek,wiec jakos obronna reka
                      przezylem i doszedlem do siebie.To byl dla mnie alarm! Ale co z tego,do picia i
                      imprez kusila,po miesiacu sytuacja sie powtorzyla.A po trzeciej powtorce cos
                      sie u mnie musialo przekrecic,mam na mysli w glowie,bo zaczalem inaczej
                      myslec,inaczej postrzegac,jakies zalamanie chyba pomoglo,zmienilem sie na plus.

                      Przypomnialem i podsumowalem sobie moja pijacka czesc zycia,z jednej strony
                      wlosy na glowie staja,z drugie material wart dobrej
                      komedii.Bylo,minelo.Rozliczylem sie ze wszystkiego przed soba i zamknalem ten
                      okres,raz na zawsze.Wiem,ze nie mam tam powrotu.Moje synapsy zakodowaly,moze i
                      wypalily sobie;),wielkie niebezpieczenstwo,ostrzegaja,jak przy checi dotkniecia
                      rozgrzanej do czerwonosci metalowej plyty...;)
                      A przez czytanie i pisanie na forum,przypominam sobie,do czego moze
                      doprowadzic alkohol :P.

                      P.S.
                      Siodmym zmyslem gdzies wyczuwam,ze gdybym rozpoczal od nowa,
                      kariere imprezowo-alkoholowa i chcial po jakims czasie,przestac,bo to jest
                      chyba najistotniejsze,to byc moze szukalbym pomocy u tych,co juz to
                      przerabiali,maja odp.program,nawet i u AA,czy tez wyladowal,po prosbie jak
                      Ty,na jakiejs terapii.
                      Addi,mysle ze swojego alkoholizmu trzeba byc pewnym,wszelakie gdybanki,a moze
                      na 60%,a moze wogole...,sa szkodliwe.Ty wypiles przed tygodniami piwo,i nic ci
                      sie nie stalo,wypiles ot tak,ze smakiem,jak kazdy...zdrowy czlowiek,
                      wiec po co dalej sam sie meczysz ?
                      Umiesz i mozesz plywac tu hups i do wody!A nie stac na brzegu i wygrazac piescia
                      matce,bogom i terapeutom.Pamietaj,po piwie rece ci sie nie trzesa!
                      Zreszta,u mnie tez...;)))




                    • myszabrum Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 10:57
                      Zgadzam się z Tranzytem.
                      Właściwie też mam coraz gorsze zdanie o terapeutach.

                      Ileż ja siebie "naterapeutyzowałam", a żadnej mądrości życiowej z tego nie
                      wyciągnęłam. I również próbowałam utożsamić się z błędnymi diagnozami.

                      To jest chyba problem, o którym rzadko się mówi: skutki "przejęcia się" przez
                      pacjenta o chwiejnej psychice błędnymi a nachalnymi interpretacjami.

                      Tylko skąd w takim razie tę mądrość brać, skoro żaden "lekarz duszy" i tak nie
                      pomoże, a wszystko trzeba "filtrować" przez własne sito? A sito ma się złe...

                      Błędne koło.
                      • addicted11 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 11:38
                        Matko boska Elektryczna, Mysza imponujesz mi, potrafisz w 5 zdaniach napisac
                        to, do czego ja potrzebuje pieciu akapitow, to nie zaden tani komplement,
                        musisz mi udzielic korepetycji bo skoncze jak Fidel Castrat i bede wyglaszal
                        plomienne przemowienia po 4 godziny ktore daloby sie zastapic jednym zdaniem:(
                        • aaugustw Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 16:28
                          addicted11 napisał:
                          > Matko boska Elektryczna, Mysza imponujesz mi, potrafisz w 5 zdaniach napisac
                          > to, do czego ja potrzebuje pieciu akapitow, to nie zaden tani komplement,
                          > musisz mi udzielic korepetycji bo skoncze jak Fidel Castrat i bede wyglaszal
                          > plomienne przemowienia po 4 godziny ktore daloby sie zastapic jednym zdaniem:(
                          ______________________________________________________________________________.
                          Tak sie dzieje u tych, ktorzy (cyt. Twoje slowa):
                          "sprawnosc umyslu zachowalem 100% albo i wiecej."

                          O sprawnosci umyslu moga mowic czyny, a nie kilometrowe puste wypowiedzi...!
                          A...
                      • aaugustw Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 16:18
                        myszabrum napisała:
                        > Zgadzam się z Tranzytem.
                        > Właściwie też mam coraz gorsze zdanie o terapeutach.
                        > Ileż ja siebie "naterapeutyzowałam", a żadnej mądrości
                        > życiowej z tego nie wyciągnęłam.
                        ________________________________________________________.
                        Bo do tego nie potrzebna jest madrosc, ani ilosc swiadectw
                        zebranych w zyciu i zapomnianych w szufladzie...
                        Juz raz smialas sie ze mnie, kiedy pisalem, ze najwiekszym
                        moim wrogiem jest mi moj rozum...
                        Dopoki tego nie pojmiesz, bedziesz dalej (jak dotad) bladzic
                        w ciemnosciach i oskarzac wszystkich, tylko nie siebie...!
                        A...
                  • drak02 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 08:59
                    Addi, po kiego grzyba poszedłeś na tę terapię.
                    Może masz parkinsona a wmówiłes sobie alkoholizm.


                    > Moje pojscie na terapie bylo malo zwiazane z problemem picia.
                    > To bylk zwiazek psredni, atak naprawde to mial byc instrument.
                    >
                    > Zaryzykuje stwierdzenie, ze samo picie to mi tak bardzi w zyciu nie
                    > przeszkadzalo.
                    >
                    • addicted11 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 09:59
                      drak02 napisał:

                      > Addi, po kiego grzyba poszedłeś na tę terapię.
                      > Może masz parkinsona a wmówiłes sobie alkoholizm.


                      przeciez napisalem- powiedziano mi, ze to na pewno od alkoholu i ze przejdzie
                      jak nie bede pil.
                      Powiedzial to najpierw terapeuta z przychodni ambulatoryjnej- ja wtedy lazilem
                      na takie warsztaty wsparcia i ona mi rzekla, zebym przestal tam chodzic bo to
                      klasyczny objaw alkoholu, i ze grupa od uzaleznien to jest to. ja co prawda od
                      razu watpilem, bo mowilem ze znam wielu alkoholikow i nikt tak nie ma, ale ona
                      stwierdzila ze nie, ze tak jest.
                      Potem to samo powiedzial ter. w OTU.
                      Ze kazdy alkoholik tak ma.
                      CO prawda wyjasnialem, ze "to" , bardzo nasilalo sie owszem na kacu- ale rece
                      mi nie lataly do czasu jakiegos stresu, po prostu alkohol wzmacnial podatnosc
                      na nadpobudliwosc emocjonalna ciala i wystarczyl byle impuls i juz latalem, na
                      nie kacu potrzebny byl nieco mocniejszy impuls, ale nie zmienia to faktu, ze
                      problem wystepowal tez na trzezwo.
                      ALkohol mial wielka "zasluge" w utrwaleniu i powiekszeniu problemu- mianowicie
                      taka, ze "to" ja "leczylem" alkoholem, co po pierwsze oslabiablo wiare, ze
                      mozna z tym sobie inaczej poradzic- i wprawialo mnie w poczucie beznadziei, ze
                      juz jestem skazany na to picie- a po drugie alkohol zwyczajnie pobudza
                      emocjonalnie i na kacu kazdy czlowiek jest bardziej wystraszony i podanty na
                      nerwowe reakcje- jedno plus drugie dalo piorunujacy efekt.
                      Zeby nie bylo- to nie oznacza, ze nie mialem problemow z alkoholem- bo ja je
                      oczywiscie mialem, z tym ze nie same one byly powodem moich depresji i nie one
                      zaprowadzily mnie do przychodni. To byl zwiazek posredni.

                      tak naprawde to od kiedy pamietam to zawsze urywal mi sie film, drugie
                      podejscie w zyciu do picia to urwany film, potem prawie kazde picie to do stanu
                      upicia (co ciekawe dopiero po latach film zaczal mi sie urywac rzadziej) wiec
                      tak zdiagnozowany alkoholizm to u mnie byl tyle ze istnial od momentu
                      rozpoczecia picia alkoholu w ogole.
                      tolerancja na alkohol tez wyksztalcila sie u mnie blyskawicznie- od kiedy
                      przelamalem sie i napilem, sie w wieczor nastepny po wieczorze picia od zawsze
                      mialem taki problem, ze drugiego dnia z rzedu nie moglem sie schlac- alkohol na
                      mnie slabo dzialal. Potem byl maly przelom- to byl chyba jedyny powazniejszy
                      krok ktory zrobilem potem- ze ktos mi polecil "klina" i to mi sie spodobalo,
                      stad pojawily sie ciagi- po prostu nie znalem umiaru i jak mialem okazje to
                      wpadalem w ciag ( choc do samego konca jezeli np. bylem gdzies z wizyta czy
                      szedlem do pracy to z rana nie pilem).
                      Nie zaluje, ze przestalem pic- zeby bylo jasne- bo wiem, ze jestem niedojrzaly
                      emocjonalnie i alkohol zastepowal mi prawdziwe mierzenie sie ze slabosciami-
                      kiedys musialem sie w koncy zaczac tego uczyc- zaluje tylko tego, ze to cale
                      trzezwienie przeprowadzalem w ramach AA, terapii itp- bo to mi nie odjelo
                      problemow tylko dodalo.

                      Wiec jesli ktos pisze, ze ja mam glupi zal do rterapii, ze mnie nie
                      uszczesliwila- to jest to nieprecyzyjne.
                      Ja mialem zal, ze uczynila mnie bardziej nieszczesliwym- gdyby nie zmienila
                      nic, ani na plus ani na minus to jedynie moglbym klac stracony czas.
                      Ale ona mi dodala mnostwo problemow, na szczescie wiekszosc z nich znika powoli
                      lub zniknela i zostaly mi tylko te "moje" z ktorymi w koncu musze zaczac cos
                      robic- bo nic nie robilem przez te stracone prawie 2 lata.
                      zamiotlem je pod dywan liczac na to, ze niepicie i chodzenie po AA mi je usunie-
                      a nie usunelo.

                      Ni i dodalo mi jeden problem- ta koncentracje na sobnie, te rozmyslanie o
                      swoich emocjach, grzebanie w psychice, rowarstwianie wszystkiego na sto czesci-
                      wczesniej tak nie mialem.


                      Dzis wiem, ze wiekszosc moich problemow pochodzi z dysfunkcyjnego domu.

                      Osobiscie wierze w psychologie behawioralna- doskonale zdaje sobie sprawe, ze
                      ja sie wyuczylem takich chorych reakcji i musze sie ich oduczyc, ale to nie
                      jest latwe.
                      A do tego dochodzi ( tez wyniesione z domu~) przekonanie, ze musze byc perfekt
                      i nie wolno mi popelnic bledu- wiec tym bardziej jest mi trudne, bo sam fakt,
                      ze jakis problem nie znika juz mnie stresuje, chcialbym zeby zniknal raz na
                      zawsze i blyskawicznie.

                      Jeszcze anegdota, kiedys raz spotkalem na mityngu dziewczyne, wydawalo mi sie,
                      ze ma ten sam problem co ja- te drzace lapy- i ze wmowiono jej, ze to od picia,
                      bo z tego co uslyszalem, nie pila ze 2 lata a problem jej nie minal, tyle ze po
                      prostu wierzyla silnie, ze jak nie bedzie dalej pila to kiedys przejdzie, moze
                      zreszta i slusznie.

                      Znowu wkreca sie w pisanie czego mialem nie robic, znowu przynudzam o sobie,
                      ale ja nie umiem wyjasnic w dwoch slowach, sorry, moge w dwoch slowach objasnic
                      globalizacje ale nie to.
                      • addicted11 Re: to tak jest - odrzucamy AA, przyjmujemy, 06.06.07, 10:03
                        Tranzycie, mi nie wolno teraz sie napic, dlatego ze od razu moj mozg odswiezyl
                        by ta sciezke na skroty- a tego nie chce, niepicie to taki wewnetrzny przymus
                        ktory sobie narzucilem sobie, aby uporac sie ze wszystkimi swoimi slabosciami i
                        dopiero wtedy pomysle, czy chce mi sie pic czy nie.
                        Jakbym zaczal pic to w kilka miesiecy wrocilbym do p. wyjscia- jak pisalem raz
                        taka nieudana probe mialem- postanowilem rzucic picie i "raz na zawsze"
                        pozegnac sie z problemami, ale po miesiacu ze nic sie nie zmienilo to " dwa
                        piwka po walce Michalczewskiego byly". dwa tygodnie potem dwa piwka z kolega,
                        potem 3 piwka z innym kolega i za 2 miesiace juz na jakims koncercie ledwie
                        stalem na nogach.
                        Po co mi ten barszcz ponownie.
    • aaugustw Re: Czy jestem uzależniony ??? 05.06.07, 15:58


      Zaznaczam od razu, że nie wyobrażam sobie siebie na spotkaniu AA,
      gdzie jakiś 50 letni pan będzie mi opowiadał jak to on nie pije 10 lat,
      ale wcześniej spał w rowach i na ławkach a jego rówieśnicy będą się
      publicznie spowiadać, że ich dzieci ich nie kochają. Nie dlatego,
      że tego nie szanuję, tylko dlatego, ze mój problem wygląda trochę
      inaczej. Ogólnie jeśli ktoś może mi polecić jakiś ośrodek, gdzie mogę
      liczyć...
      ____________________________________________________________________.
      Trafilem znowu na podobne reakcje, jakie ja mialem
      Kiedy ja mialem 31 lat, bylem wielkim wtedy jeszcze gowniarzem...
      Kariere zawodowa mialem u szczytu...!
      Kiedy wszystko potem runelo, a ja szedlem na moja pierwsza terapie,
      myslalem podobnie, jak i Ty:
      Tam naucze sie pic, jak czlowiek, w krawaciku...!
      Wtedy tez chcialem trzezwiec, jak i Ty, ale tak, zeby mi nie zabierano
      alkoholu... - Smacznego, zycze...
      A... ;-))
      • jerzy30 trzeba chcieć i za trzeba chceniem musi isc reakcj 05.06.07, 23:37
        z tym chceniem roznie bywa na poczatku trzezwienia i zaraz przed - najszybciej
        chce rodzina i bliscy a delikwent zazwyczaj chce na koncu - tak wiec czasami
        potrzebny jest kop w zadek i przymus u rodziny - ja "chcialem lat 6" i tak jak
        basil wyprobowalem z milion form terapi - gdyby to nie bylo takie trudne to nie
        byloby tego forum - wystarczylby zastrzyk w zadek lub jedna tabletka - tak wiec
        nie zrazaj sie nawet jesli upadniesz - upadki sa bolesne ale potrzebne - no i
        szukaj roznych form trzezwienia - zaprawde powiadam ci ze bez gorzaly i nawet
        BEZ PIWA !!!!!!!!!!!!!!!!!!! zycie moze byc piekne - AA nier jest takie
        straszne - jak "50-letni pan" opowiada jak nie pije 10 lat to czasami sobie w
        tym czasie mysle o "niebieskich migdalach" - wpuszczam temat jednym uchem i
        wypuszczam drugim - AA jak i zycie zawiera caly przekroj spoleczny - nie
        tylko "zgrabne laski - wolne" opowiadajace o swoich problemach sercowych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka